Ogłoszenia podręczne » KLIKNIJ WAĆPAN «

Strona 9 z 13 Previous  1, 2, 3 ... 8, 9, 10, 11, 12, 13  Next

Go down

Pisanie 08.12.15 23:10  •  Ruiny miasta - "Limbo". - Page 9 Empty Re: Ruiny miasta - "Limbo".
Od ciągłego siedzenia w miejscu, sztywniały mu mięśnie co nie było przyjemne. Nie mając wyboru siedział więc i wyczekiwał końca tej szopki, gdy nagle do jego uszu do biegły głosy zwiastujące kłopoty. Ranny człowiek? Zmarszczył czoło samemu nieznacznie wyglądając przez szczelinę ze zwykłej ciekawości. Jakież było jego zdziewienie, gdy wydawało się, że anioł spoglądał w tą stronę...Przeklął siarczyście w myślach. Jedyne co zdążył uczynić to sięgnąć do kabury. Chwilę potem wyjście z jego kryjówki przysłaniała mu postać anielicy. Polak przyległ do ściany naprzeciwko niej i celował ku niej z AJITa.
- Nie ruszaj się. - Szepnął, a jego słowa zabrzmiały wyjątkowo machinalnie. Co nie powinno dziwić. To co zrobił było wyuczonym odruchem, którego w tym momencie nie mógł powstrzymać. Nie na polu walki. Samą zaś sylwetkę anielicy obdarzył czysto analitycznym spojrzeniem. Nie patrzył na nią jak na wroga, lecz jak na osobę, która w każdej chwili mogła się nim stać.
- Nie ma tu żadnego człowieka, wydaje się, że był, lecz teraz już go nie ma. Ściemnia się, musiało ci się wydawać. - Powiedział spokojnie, półtonem ciszej, wiedząc, że siedząca za ścianą anielica ciągle istniała. - Powiedz mu to. - Nie była to groźba, lecz wyraźnie pobrzmiewająca prośba. Nie chciał ściągać na siebie, ani na nich kłopotów. I tak już tkwił w takowych po uszy. Dla utwierdzenia w tym kobiety zabezpieczył AJITa i odłożył go na bok, unosząc ręce ku górze. Nie interesowała go walka, nie był ranny, chciał spokoju. Tak jak oni w tym momencie. Nie chciał by to jakkolwiek ulegało zmianie. Miał nadzieję, że kobieta również. Ponadto fakt, że znajdował się za ścianą i niczego podejrzanego nie robił też jakoś o nim chyba świadczył.
- Nie macie czasu. Lepiej stąd zniknąć przed zmrokiem nim zrobi się niebezpiecznie. - Podpowiadał dalej, po czym zamilkł. Siedział teraz w ciszy mierząc wzrokiem anielicę, mając nadzieję, że nie strzelił sobie w stopę tym zagraniem i zachowanie zimnej krwi się opłaci. Miał również nadzieję, że kobieta stojąca przed nim rozumiała, jego punkt widzenia.
                                         
avatar
Gość
Gość
 
 
 


Powrót do góry Go down

Pisanie 10.12.15 11:05  •  Ruiny miasta - "Limbo". - Page 9 Empty Re: Ruiny miasta - "Limbo".
Kontakt pomiędzy skrzydlatymi istotami był nieco utrudniony, głównie dlatego, że jeden wisiał w powietrzu, a inny stał na ziemi. Nie było jednak mowy, by ten, który obserwował z góry, dał się nabrać na tak złe kłamstwo, w końcu to on zaalarmował jako pierwszy o możliwości znajdowania się człowieka. Kobieta musiała dobrze o tym wiedzieć. Na gest i słowa Kaukaza nie ruszyła się z miejsca, broń nie robiła na niej wrażenia, pokręciła jedynie głową w niemym zaprzeczeniu zaciskając usta w wąską linię.
- Opuść broń, człowieku. Jesteś ranny i zmęczony, znajdujesz się w szoku, zapewne nie wiesz nawet, co robisz. - odparła mu w końcu. Jej głos był pewny, gdyby teraz eliminator zdecydował się wystrzelić, nie miałby problemów z trafieniem. Anielica nie wykonywała żadnych obronnych ruchów. Oparła dłonie o krawędzie szczeliny i zwracała się bezpośrednio do Spadzińskiego. Pomimo tego, że mówiła głośno i wyraźnie, wątpliwe by ktoś z pozostałej dwójki aniołów słyszał ich konwersację.
- Odłóż to narzędzie zbrodni. Nic Ci nie robię, jeżeli mnie posłuchasz. - Ponagliła. Jej mina była bardzo nieoczywista. Kiedy tylko słowa wypadły z jej ust, zacisnęła je ponownie i ściągnęła brwi, wyglądało jakby była poważnie zmęczona, a do tego zbierało jej się na płacz. Była dosyć niska, chociaż na pewno przekroczyła już wiek dorosłości. Pomimo tego jej okrągła twarz i krótko ścięte włosy dawały jej dziecinnego wyglądu. Zza jej ramienia wystawała rękojeść sporej rozmiarów drewnianej pałki, którą mogłaby w razie czego walczyć.

Kaukaz - zdrowy

Anioł #1 - Rana postrzałowa na miednicy i lewym udzie, lekkie problemy z poruszaniem się, przestrzelona klatka piersiowa, mocno krwawi. Lekko opatrzony. Niezdolny do walki.
Anioł #3 - Postrzelony w przeponę, średnio krwawi. Opatrzony.
Anioł #4 - zdrowy.
                                         
Yū ✿
Przywódczyni
Yū ✿
Przywódczyni
 
 
 


Powrót do góry Go down

Pisanie 10.12.15 22:20  •  Ruiny miasta - "Limbo". - Page 9 Empty Re: Ruiny miasta - "Limbo".
Ściągnął brwi w niezadowoleniu, wiedząc, że być może niedługo nie będzie w stanie nijak kontrolować sytuacji w której się znalazł. Wszystkie ścieżki prowadzące donikąd były na to najlepszym dowodem. Wciąż stał więc w miejscu. A właściwie siedział. Asy w rękawie zaczynały się kończyć. Próbując zyskać na czasie, nie odpowiedział na pierwsze wezwanie anielicy. Dalej mierzył ku niej z broni niezadowolony z obrotu spawy. Był gotowy strzelić. Znajdowała się idealnie na linii strzału. Wystarczyło tylko nacisnąć spust. Zmrużył oczy, lecz ostatecznie westchnął ze zrezygnowaniem. Niechętnie zabezpieczył broń i ją odłożył. Nie miał wyjścia. Nie należał do osób, które mordowały bez powodu. Był żołnierzem, a nie mordercą. Do tego wierzącym. Kręgosłup moralny bronił mu w tym momencie pociągnąć za spust, choć doskonale wiedział, że mogło to rozwiązać w tym momencie wiele problemów. Nie było jednak mowy by mógł sobie w obecnej sytuacji wmówić, że działałby w samoobronie, gdy stojąca naprzeciwko niego kobieta roniła łzy i manifestowała swą słabość. Nie miał też kogo chronić. Wszyscy którzy wyruszyli z nim na misję byli bezpieczni. Zadanie wykonane. Teraz czas było na nowe zadanie - przetrwanie.
- Weź się w garść, kobieto. - burknął unosząc ręce nad głowę z otwartymi dłońmi, skierowanymi ku niej. Pomimo sytuacji pobrzmiewało coś pocieszającego zmieszanego z rezygnacją. Mimo wszystko, jeśli przeżyje to wszystko, nie chce opowiadać, że złapał go płaczący anioł.
                                         
avatar
Gość
Gość
 
 
 


Powrót do góry Go down

Pisanie 12.12.15 11:06  •  Ruiny miasta - "Limbo". - Page 9 Empty Re: Ruiny miasta - "Limbo".
Jak mówiła, tak robiła. Kobieta widząc gesty Kaukaza jedynie obserwowała, nie starała się nawet sięgać po broń, czy skupiać się na użyciu mocy. Pomimo tego, że była zdolna podnieść niemal całą kryjówkę do góry dzięki swej mocy władania kamieniami, nie zrobiła tego. Nie odrywając wzroku od mężczyzny, wyprostowała się i krzyknęła głośno.
- Niestety Alfredzie, to tylko martwy człowiek. Zapewne nie jedyna z ofiar tej niepoprawnej akcji. Zajmę się tym ciałem, by zwierzęta nie mogły go zbezcześcić. - jej słowa niosły się chwile echem wśród ruin, ale ostatecznie ich sens dotarł do szybującego anioła, który obrócił się w miejscu i poleciał dalej szukać ciała anioła. To, czy uwierzył na słowo swojej kompance to inna sprawa, nie wyglądał na przekonanego, ale nie protestował. Możliwe, że dobrze wiedział o jej kłamstwie, a jednak nie zareagował.
Niewielkie obłoczki pary wydobywały się z ust kobiety, kiedy starała się opanować oddech. Podparła się dłonią o jedną ze ścian szczeliny i nabierała sił. Kilka sekund bezgłośnie patrzyła na Spadzińskiego, aż w końcu zebrała się do powiedzenia czegoś.

- Możesz normalnie mówić po polsku? - Zapytała nieco ciszej. - Znam ten język, mogę go używać. W taki sposób nikt nie podsłucha tej rozmowy...
Obracała głowę na boki. Wyglądało, jakby rozglądała się i upewniała, że w okolicy nie ma nikogo innego. Oddalona o kilkanaście metrów ranna złotowłosa nie odzywała się od dłuższego czasu. Wątpliwe jednak, by słyszała o czym mówią, a przede wszystkim, by rozumiała język w jakim mówią.
Jak widać, niektóre ze skrzydlatych stworzeń spożytkowały ambitnie długie wieki swojego życia. Chociażby widoczna Adrianowi kobieta, użytkowniczka wielu języków obecnie używanych, jak i tych wymarłych. Po jej minie można było wywnioskować, że robi coś niekoniecznie właściwego.

- Jesteś ranny? - zapytała w końcu. Wyglądała na nieco bardziej rozluźnioną.


Kaukaz - zdrowy

Anioł #1 - Rana postrzałowa na miednicy i lewym udzie, lekkie problemy z poruszaniem się, przestrzelona klatka piersiowa, mocno krwawi. Lekko opatrzony. Niezdolny do walki.
Anioł #3 - Postrzelony w przeponę, średnio krwawi. Opatrzony.
Anioł #4 - zdrowy.
                                         
Yū ✿
Przywódczyni
Yū ✿
Przywódczyni
 
 
 


Powrót do góry Go down

Pisanie 12.12.15 20:35  •  Ruiny miasta - "Limbo". - Page 9 Empty Re: Ruiny miasta - "Limbo".
Odłożył broń, uniósł w poddańczym geście ręce. Właściwie od tego momentu spodziewał się wszystkiego. Od śmierci teraz p śmierć w bardziej odroczonym terminie. Wizja tego drugiego nie była tak niepokojąca, jak pierwszego. Zawsze bowiem miał wówczas zagwarantowane nieco czasu by spróbować szczęścia po aż kolejny. Pierwsza opcja wykluczała wszystko. Dlatego gdy anielica nieco się rozluźniła słyszał szepty nęcące go do tego by wykorzystać tą chwilę. W końcu dla wyszkolonych wojskowych rąk sięgnięcie po broń i oddanie strzału w przeciągu kilku następnych sekund ni były problemem. Eliminator jednak przymknął oczy oddalając od siebie te zwierzęce myśli. Znajdzie inny sposób. Kto by jednak się spodziewał, że sprawy przybiorą TAKI obrót.
Polak z pewnym niedowierzaniem przyglądał się kobiecie, która okłamała swojego towarzysza, a teraz jeszcze dopytywała się w jego ojczystym języku o stan zdrowia.
- Pochodzę stamtąd, gdzie wszyscy mówią w tym języku i nie, nie jestem ranny. - Ręce wciąż trzymał uniesione. W przeciwieństwie do anielicy nie potrafił się rozluźnić. Ani trochę. Ostrożność i dystans wciąż iskrzyły się w jego ślepiach. Nie mógł się ich wyzbyć jako żołnierz w obecnej sytuacji.
- Dlaczego. - Wydobył bezwiednie pytanie, które nagle zaczęło zaprzątać mu głowę. Dlaczego to zrobiła. Dlaczego utrzymała jego obecność tutaj w sekrecie, kiedy to on ranił jej towarzyszy. Następnie czekał na jej ruch, będąc świadomym, że znajduje się w tym momencie na jej łasce.
                                         
avatar
Gość
Gość
 
 
 


Powrót do góry Go down

Pisanie 13.12.15 10:41  •  Ruiny miasta - "Limbo". - Page 9 Empty Re: Ruiny miasta - "Limbo".
Na szczęście, liczba osób które znajdowały się teraz w okolicy była ograniczona. Konwersacja mogła więc przebiegać we względnie bezpiecznych warunkach. Wystarczyło tylko od czasu do czasu sprawdzić, gdzie znajduje się latający anioł i czy ranna złotowłosa nie postanowiła przypadkiem wstać i samodzielnie sprawdzić, co robi reszta jej towarzyszy.
- Nie każdy anioł zastępu zgadza się z rozkazami, ale musimy wykonywać polecenia. - odpowiedziała. Nie miała ze sobą nic, co mogłaby ofiarować Kaukazowi, by ten mógł się nieco rozluźnić. Poza bronią brakowało jej podstawowego ekwipunku. Ubrana była w luźne szaty którym brakowało nawet kieszeni. Swoim ciałem zasłaniała też wgląd do środka kryjówki i nie mogła za mocno się poruszać. Udawała oczywiście, że robi coś przy 'ciele', chociaż tak na prawdę przerzucała jedynie kamienie pod stopami.
- Naszym celem jest oczywiście próba nawrócenia tych, którzy stąpają złymi drogami, jednak niektórzy wykonują swoje zadania zbyt fanatycznie... zamiast pomagać, ranią ludzi... - z każdym słowem w tym zdaniu jej głos się ściszał. Wymownie skierowała oczy na bok, jakby wskazując nimi i kiwnięciem głowy złotowłosą. Najwyraźniej była ona szefową całego zastępu, który przypuścił atak. Reszta jedynie jej słuchała. Może to wyjaśniało, dlaczego nie byli tak skłonni do śpieszenia jej z natychmiastową pomocą. - Ja ufam jednak w ludzi i wiem, że czasami wystarczy jedynie odrobina dobroci, by mogli się zmienić... ja... nie chcę pana atakować ani porywać.
Przetarła wierzchem dłoni powierzchnię pod oczami ścierając niewidoczne jeszcze łzy, ale jej drżąca broda świadczyła o tym, że znowu miała zamiar się rozpłakać. Presja tego świata działała źle jak widać także na anioły.
- Będę musiała niebawem skończyć. Czy może mi pan obiecać, że zmieni pan swoje postępowanie? Swoje życie? To, do czego dąży ten świat jest złe... każdy powinien móc polegać na naszym Panu i powierzyć mu swój los. Za dużo krwi zostało przelanej tego dnia, a za mało dobroci miało okazję ujrzeć światło dzienne.

Kaukaz - zdrowy

Anioł #1 - Rana postrzałowa na miednicy i lewym udzie, lekkie problemy z poruszaniem się, przestrzelona klatka piersiowa, mocno krwawi. Lekko opatrzony. Niezdolny do walki.
Anioł #3 - Postrzelony w przeponę, średnio krwawi. Opatrzony.
Anioł #4 - zdrowy.
                                         
Yū ✿
Przywódczyni
Yū ✿
Przywódczyni
 
 
 


Powrót do góry Go down

Pisanie 13.12.15 14:42  •  Ruiny miasta - "Limbo". - Page 9 Empty Re: Ruiny miasta - "Limbo".
- Jestem żołnierzem. - Rzekł cierpko, acz stanowczo w odpowiedzi na jej prośby. To jedno słowo więcej niżby mogło się wydawać. Adrian był bowiem pionkiem w większej grze i tak jak anielica - sługą na rozkazach Pana, którym w jego przypadku było społeczeństwo zamieszkujące M3 w imieniu którego dźwięczały rozkazy z ust głównodowodzącego lub generałów. Misją Adriana była służba ocalałym, by ci mogli bezpiecznie przekręcać się w swych pieleszach. To był jego powód do walki. Naturalnie nie zawsze był on zbieżny z rozkazami. Zdarzało się, że wówczas podobnie jak anielica zmuszony był zaciskać zęby i działać wbrew sobie, lecz gdy rozkazy zbyt głęboko godziły w poglądy Polaka, wówczas potrafił wykazać się niesubordynacją z której już kilkakrotnie zasłynął w swej karierze. Rozdzielał bowiem sprawnie to co musi zrobić, od tego co powinien, na końcu stawiając to co on sam by chciał. Hierarchia istniała. Był jej wierny.
- Tak, jak ty, tak i ja muszę wykonywać rozkazy. - Jego życie nie należało do niego by mógł o nim decydować. Należało do ludzi dla których sięgał po broń. I tak długo jak ci jej potrzebowali, ni zamierzał wypuszczać jej z rąk. Zapewne tak, jak anielica. - Jeśli jednak godziły w to co wierzę nie zawaham im przeciwstawić. - Może anielica powinna przemyśleć te słowa. Czasem bowiem wystarczył jeden głos sprzeciwu by odezwały się inne. - Przekażę jednak twe słowa dalej. - Zapewnił, po czym mając uniesioną jedną ręką ku górze drugą sięgnął ku największej kiszeni w kubraku. Zrobił to powoli, pozwalając widzieć anielicy co robi. Nie chciał jej spłoszyć. Wolnym ruchem odpiął guziki i wyciągnął bure zawiniątko. Podał je anielicy. Była to apteczka. Doskonale sobie zdawał sprawę z tego, że leżąca za ścianą anielica była ranna. - Martwemu się nie przyda. - Odniósł się do jej kłamstwa i czekał.
                                         
avatar
Gość
Gość
 
 
 


Powrót do góry Go down

Pisanie 13.12.15 18:10  •  Ruiny miasta - "Limbo". - Page 9 Empty Re: Ruiny miasta - "Limbo".
Rozumiała dokładnie, co to znaczy. Wiele emocji odbijało się teraz w jej spojrzeniu, ale wyraźnie pokazywała, jak wiele potrafi wywnioskować z tak krótkiej wypowiedzi. Ona także była pionkiem, marionetką w grze kogoś ustawionego zdecydowanie wyżej, zbyt słaba by samodzielnie móc dyktować zasady działania. Konflikt naradzał się zwłaszcza wtedy, gdy cel był podobny, lecz metody bardzo odmienne. Nie mogła ingerować w sprawy miasta i jego żołnierzy, ale tych kilka chwil pozwoliło tej dwójce zorientować się nawzajem o atmosferze w obu sferach.
Anielica nie miała więcej nic do powiedzenia. Kiwnęła jedynie głową ograniczając dalsze kontakty do minimum. Nie była na tyle głupia, by spoufalać się zanadto z 'wrogiem'. Wszystko co miało paść z jej ust już padło. Nie chciała siłą wymuszać na mężczyźnie współpracy. Liczyła, że jego sumienie zrobią swoje.
Na widok dłoni wyciągniętej w jej stronę wzdrygnęła się lekko, przechwyciła zawiniątko, ale wpatrywała się w nie niemo. Dopiero po słowach Kaukaza wywnioskowała, co może tam znaleźć. Pokiwała głową pokazując mu, że rozumie co ten ma na myśli. Rozprostowała się i wyjrzała poza kryjówkę badając teren. Kątem ust wypowiedziała jeszcze kilka słów w ojczystym języku.
- Proszę pozostać w ukryciu jeszcze jakiś czas...  Dziękuję i życzę panu powodzenia. - schowała przedmiot do kieszeni długich szat i zniknęła za ścianą. Odgłosy kroków powoli cichły. Zrobiło się już zupełnie ciemno. - Skończyłam modlitwę Alfredzie, ciało zostało zakryte przed zwierzętami, jednak to tyle, co mogę obecnie zrobić. Musimy jak najszybciej zabrać czcigodną panią, by jej rany mogły się uleczyć. Zanim bestie zwietrzą krew.
Odpowiedział jej męski głos, lecz sens słów dłużej nie docierał do uszu eliminatora.
Najwyraźniej zostało mu nadal czekać w ukryciu, ale mógł się spodziewać, że wyjdzie z tego cało i to być może już niedługo znajdzie okazję do opuszczenia schronu.

Kaukaz - zdrowy

Anioł #1 - Rana postrzałowa na miednicy i lewym udzie, lekkie problemy z poruszaniem się, przestrzelona klatka piersiowa, mocno krwawi. Lekko opatrzony. Niezdolny do walki.
Anioł #3 - Postrzelony w przeponę, średnio krwawi. Opatrzony.
Anioł #4 - zdrowy.
                                         
Yū ✿
Przywódczyni
Yū ✿
Przywódczyni
 
 
 


Powrót do góry Go down

Pisanie 13.12.15 19:47  •  Ruiny miasta - "Limbo". - Page 9 Empty Re: Ruiny miasta - "Limbo".
Przytakująco skinął głowa w geście zrozumienia. Nie odezwawszy się już na nowo zamarł w swej kryjówce zbrojąc się w kolejne pokłady cierpliwości. Nic nie dobiegło jeszcze końca. Dopóki ni znajdzie się w M3 nie może sobie pozwolić na jakąkolwiek chwilę rozluźnienia. Nawet jeżeli nic mu nie groziło ze strony aniołów to nie miał takiego zapewniania ze strony mieszkańców pustyni i samego Limbo. Gdy tylko anioły opuszczą okolicę, będzie musiał znaleźć jakąś lepszą kryjówkę, w której będzie mógł się zabarykadować dopóki ci z bazy po niego nie przybędą. Do tego czasu będzie musiał przeżyć. Teraz jednak przysłuchiwał się skrzydlaczom zza ścianą na tyle by wiedzieć kiedy te opuszczą swoje schronienie. Naturalnie zamierzał od tego momentu odczekać stosunkowo rozsądną chwilę, dopóki te nie odlecą. Nie chciał narażać się na nieprzyjemności, gdyby ich "dowódczyni" go zauważyła.
                                         
avatar
Gość
Gość
 
 
 


Powrót do góry Go down

Pisanie 13.12.15 20:16  •  Ruiny miasta - "Limbo". - Page 9 Empty Re: Ruiny miasta - "Limbo".
Minęło niemal dokładnie półtora godziny, zanim w końcu można było uznać sytuację za opanowaną. W ciągu całego tego czas Kaukaz był częściowo świadkiem prowizorycznego pogrzebu tego, co zostało ze zmasakrowanego anioła, a także mógł słuchać, jak złotowłosa wyje pod wpływem opatrywania jej ran. W końcu jednak żadne z częściowo sprawnych skrzydlatych nie mogło już zrobić nic więcej, upewnili się więc, że och towarzyszka może zostać przez nich podniesiona, a następnie udali się powoli w swoim kierunku.
Kolejne piętnaście minut upewniło już eliminatora, że został sam w te okolicy. Miał niebywałe szczęście, że dzikie zwierzęta nie zostały zwabione zapachem krwi. Możliwe, że trzymały się daleko z powodu hałasu robionego przez anioły. Teraz jednak nastała cisza i chłód.
Ciało Kaukaza było bardzo zdrętwiałe i wymarznięte, ale po raz pierwszy od tych paru godzin mógł wreszcie swobodnie i głośno odetchnąć. Kto zgadłby, że taka zuchwała i szalona akcja może się udać. A jednak, był tutaj, w jednym kawałku, a do tego przeprowadził nawet całkiem normalną konwersację z jednym ze swoich wrogów. Szalony dzień, a właściwie teraz już noc.


Kaukaz - przez następne dwie fabuły będzie go męczyć kaszel i katar. Nic groźnego, ale każdy wie, jakie to duo potrafi być uciążliwe.

Dodatkowo, jako że Kaukaz był jedynym, który wytrwał do końca całej akcji, dostaje on w nagrodę preparat krwiotwórczy. Kto wie, może w czasach braku surowców okaże się on bezcenny. *Mroczny śmiech MG*

I tak poza fabułą... robiłam rzut na powodzenia twojej akcji Spadziu z założeniem że 1-3 to zakończenie pozytywne, 4-6 to negatywne. No i wypadło Ci 1. Gratuluję, dużo szczęścia w tym było |D



Koniec interwencji.
                                         
Yū ✿
Przywódczyni
Yū ✿
Przywódczyni
 
 
 


Powrót do góry Go down

Pisanie 13.12.15 22:16  •  Ruiny miasta - "Limbo". - Page 9 Empty Re: Ruiny miasta - "Limbo".
Gdy odleciały odczekał chwilę, a następnie zmienił kryjówkę. Nie było wszak zbyt mądrym by siedzieć w miejscu przesiąkniętym krwią anielicy. Mineła godzina, nim znalazł schronienie. Niewielki budenek, którego część parterowa zachowała się w niezgorzym stanie. Z boku widniało niewielkie okno pozbawione szyby, lecz posiadające kraty. Kolejnym plusem były ciężkie drzwi. Co prawda przy dotknięciu sypały się w rękach, lecz zapewniały przynajmniej jakiekolwiek bezpieczeństwo. Adrian wszedł do pomieszczenia. Zastawił się i usiadł na podłodze, za jakimś meblem. Podpał się plecami o ścianę. Był tu względnie bezpieczny. Przed drapieżnikami, lecz nie przed chłodem, który zaczynał wbijać nieprzyjemne igły w jego ręce i skórę twarzy. Polak naciągnął na twarz chustę moro i schował ręce pod pachy upewniając się wcześniej, że jego broń jest załadowana i znajduje się w pogotowiu. Co jakiś czas skanował teren podczerwienią z Oriona, lecz nic niepokojącego nie dostrzegał, prócz wyjątkowo niskiej temperatury, którą niestety odczuwał. Bardzo. Gdzieś w między czasie próbował połączyć się z baza, lecz nie mógł uzyskać połączenia. Prawdopodobnie gdzieś na pustyni szalała burza pisakowa. Z braku laku zostało mu zwyczajne siedzenie i czekanie na lepsze jutro. Pytanie było jednak takie, czy przeżyje do tego czasu? Jako medyk, mógł zauważyć, że objawy wyziębienia w jego przypadku się pogłębiają. Godziny ciągnęły się niemiłosiernie. Radio wciąż nie odpowiadało, a Adrian zauważył pierwsze objawy zbliżającej się utraty świadomości. Nie oznaczało to naturalnie śmierci, lecz pchało ku bezbronności. Automatycznie stałby się łatwym celem. Nie wiedział dla kogo, lecz zawsze ktoś się wszak znajdzie. Koniec końców stracił przytomność nie do końca w sposób kontrolowany, lecz jednak. Jeszcze przez chwilę miał wrażenie, że jest niesiony.

|Dziękować za chwilę grozy i nieprzespane noce :I

z/t
                                         
avatar
Gość
Gość
 
 
 


Powrót do góry Go down

                                         
Sponsored content
 
 
 


Powrót do góry Go down

Strona 9 z 13 Previous  1, 2, 3 ... 8, 9, 10, 11, 12, 13  Next
- Similar topics

 
Nie możesz odpowiadać w tematach