Ogłoszenia podręczne » KLIKNIJ WAĆPAN «

Strona 3 z 9 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Next

Go down

Pisanie on 04.03.17 11:18  •  Apartament Saiyuri '313' - Page 3 Empty Re: Apartament Saiyuri '313'
Uśmiechnęła się nieco rozbawiona, skoro już się miał wprowadzić to pewnie się zdziwi. - No to wraz z przeprowadzką mogą Ci się zmienić niektóre nawyki żywieniowe.. - zaśmiała się wskazując swoim lizakiem na stojącą na blacie filiżankę. Faktem że nie było w niej cukru to jedno, kawy też u niej nie znajdzie bo Sai jej nie pija. Więc jutrzejszy dzień może być ciężki jeśli jednym z jego przyzwyczajeń jest poranna doza kofeiny. A i może się nauczy wsuwać większe ilości cukru w innej postaci. Wszystko było możliwe.
Kiedy na twarzy chłopaka nie pojawił się żaden grymas niezadowolenia, a wręcz przeciwnie. Zdawało się że ją wręcz prowokował żeby wdrożyła swój niecny plan w ruch, oczywiście padło wyjaśnienie jego pewności siebie. To jednak sprawiło że Sai uśmiechnęła się nieco bardziej tajemniczo. "Zapowiada się ciekawa zabawa.." uśmiechnęła się na tą myśl. Obróciła znacznie mniejszego w objętości lizaka w paluszkach spoglądając prosto w oczy rozmówcy. - Och proszę cię.. każdy jest w jakimś stopniu hipokrytom.. tyle że nikt nie ma odwagi żeby się do tego przyznać. Albo ich duma na to nie pozwoli. A im bardziej urodziwi.. tym bardziej upierdliwi. - skomentowała ze spokojem w głosie. Może mówiła o kimś z przeszłości, może nawet o sobie?! O tym będzie się musiał Faust już sam przekonać. Parsknęła na jego wypowiedź i podała mu dłoń do uściśnięcia. - Ja nie mam czego żałować, moje decyzje są świadome. Ale tobie szczerze współczuję.. - puściła mu oczko z szatańskim uśmieszkiem wymalowanym na ustach. Czyżby wpadł w sidła, które zastawiała od początku ich poznania? Nie no, przecież ona taka dobra duszyczka. - Chociaż może być tak że całe mieszkanie będziesz miał dla siebie co jakiś czas. Posterunek znajduje się na Desperacji, więc tam też będę spędzać swój czas jak nie będzie mnie w mieście. - wyjaśniła mu na spokojnie. Przecież była Hyclem i miała swoje do roboty. Choć najpierw musiała spotkać się ze swoją przełożoną. Nie komentowała jego marudzenia o opinii innych, zrobiła jedynie mentalną notatkę żeby go trochę bardziej zahartować na plotki otoczenia. Jako Gwardzista musi się uodpornić na pierdoły bo będzie mu ciągle źle. - Siedzenie cały czas w szpitalu czy laboratorium jest po jakimś czasie nudne.. Zdecydowanie wolę zabawę w terenie, no i nie jestem jedną z tych leniwych osób która musi komuś zlecić zdobycie obiektu doświadczalnego. Chętnie sama sobie pobrudzę łapki, mam większą satysfakcję jak sama coś upoluję, niż jak mi przywloką ledwo zipiące zwłoki do pracowni. Bo im mniej poharatany tym bardziej użyteczny.. - tu uśmiechnęła się zadowolona. Bycie lekarzem miało swoje bonusy, nie tylko w życiu codziennym. Na ostatnią wypowiedź pokiwała główką powoli na boki. - Ależ skąd, bierz co potrzebujesz no i czuj się jak u siebie w domu, jak by nie patrzeć jesteś u siebie. - powiedziała z rozbawieniem i odchyliła się od oparcia wersalki (tak cały czas była w tej jakże wygodnej pozycji). Przeciągnęła się porządnie, zgarnęła kosmyk białych włosów, lepiących się do jej ust i schowała go za uszko. Obeszła wersalkę i usiadła wygodnie na fotelu na przeciwko Fausta. - Jak mnie nie będzie w mieszkaniu to możesz korzystać z mojej sypialni, plecy Ci trochę odpoczną od wersalki. - dodała z uśmieszkiem, nie przeszkadzało jej to przecież skoro i tak jej nie będzie wtedy w mieście to czemu miałby nie skorzystać.


Sai mowa: #990099 || Rin mowa: #ff6600
                                         
Saiyuri
Saiyuri
Odrodzona
 
 
 

GODNOŚĆ :
Saiyuri Kurayami


Powrót do góry Go down

Pisanie on 04.03.17 12:52  •  Apartament Saiyuri '313' - Page 3 Empty Re: Apartament Saiyuri '313'
- Jak mnie utuczysz to zaciągnę cię na treningi ze sobą. - Zawtórował jej lekkim, radosnym śmiechem. Jeśli faktycznie trochę zmieni jego nawyki żywieniowe i coś przybierze na wadze, zabierze ją ze sobą na zbijanie takowej. Nie ma tak! Jest przyczyna - to będzie i skutek. Poza tym - kawę może przynieść sobie sam. Nie musi przecież mieć tu tylko tego, co jest Sai. Sam też ma swoje życie i swoje potrzeby, prawda?
Chyba że miała co innego na myśli, ale jeśli tak to cóż, zaraz się o tym pewnie dowie. Kawy nie pije też specjalnie tak dużo, tylko jeśli ma faktyczne problemy z rozbudzeniem się. Nie są zbyt częste, ale zdarzają się, jak każdemu.
Prowokacja? Och, skądże. On tylko informował ją że ma ich więcej, więc nawet jak pozbędzie się jednej, ma inne w pogotowiu, więc to nie będzie takie prościutkie by od tak odciąć go od złego nawyku.
- Więc ty którą odmianą jesteś? - Spytał wprost, przekręcając lekko głowę na bok. Skoro sama nie negowała faktu że jest hipokrytką, to niech wyjaśni którym typem, nie licząc że tym urodziwym.
Bez chwili zawahania uścisnął dłoń. Pakt został zawarty, umowa (słowna) spisana (powiedziana). Tylko teraz będzie trzeba załatwić te bardziej oficjalne kwestie, jak przeniesienie bagaży i przeprogramowanie zamka, by również otwierał się na przepustkę Fausta. To że jest gwardzistą nie oznaczało że miał wolny wstęp wszędzie i nieograniczone prawa. Ha, nawet miał czasem dużo mniej praw od zwykłego wojskowego. - Wiesz, jeśli przestanę przez to romansować z własnym robotem bo nie mam się do kogo odezwać, przeżyję co masz w rękawach by uprzykrzeć mi żywot. - Stwierdził żartobliwie, ale był szczery, przynajmniej w jakimś stopniu. O ile nie romansował jeszcze z robotem, o tyle jednak była to jedyna "osoba" jaka go słuchała gdy siedział w swoim apartamencie. Każdemu może odbić po jakimś czasie tego, prawda?
- Rozumiem. Jako gwardzista raczej nie będę się często wydostawał na zewnątrz, więc ostrożnie tam. Nie chcesz skończyć na kilku miesięcznej rehabilitacji. Uwierz mi. Nie chcesz. - Powtórzył się nie bez powodu. Jego ostatnie słowa były wyraźne i mocne, wypowiedziane powoli, a jego wzrok wyraźnie mówił że jest poważny. Nie chciała przeżywać tego, co on musiał, jeśli była chociaż w połowie tak aktywna jak o sobie mówiła.
- Jeszcze zacznę podejrzewać że robisz coś więcej ze swoimi ofiarami, niż sprawy czysto zawodowe. - Uniósł "brewkę" do góry, uśmiechając się przy tym szelmowsko. Kto wie wszak co ona tam robiła, za zamkniętymi drzwiami laboratorium, z tymi mutantami. Oczywiście żartował sobie pod tym względem.
...
A może nie?
- Jeśli będzie ci potrzebna asysta w laboratorium, mogę ci pozwolić czasem zgarnąć go ze sobą. Jest modelem o ludzkim kształcie, więc może posłużyć jako w miarę ogarnięty asystent. - A jak nie, to chociaż złapie za mopa i przeczyści podłogę, to też jest dobre, nie?
Właśnie, to w sumie ta rzecz, o której musi teraz pamiętać. Teraz już nie jest u dopiero poznanej Saiyuri. Od teraz, będzie "u siebie", acz nie sam. Musi przywyknąć do tego że łazienka czasem będzie zajęta, nie będzie wody w czajniku, czy ostatnia bułka będzie zjedzona.
Ech, coś za coś.
- W sumie, będzie trzeba też załatwić to oficjalnie, by moja przepustka mogła otwierać drzwi tutaj. Tylko co z moim poprzednim apartamentem, hmmm. - Podrapał się palcem wskazującym po brodzie, zastanawiając się nad tym. Pewnie oddadzą go komuś innemu jak się sprowadzi, ale wciąż, to będzie trzeba pozałatwiać. To i kilka innych rzeczy. Ajaj, papierki, papierki.
- Wciąż jesteś pewna tej decyzji? - Spytał, tak kontrolnie czy aby nie rozmyśliła sie.
                                         
avatar
Gość
Gość
 
 
 


Powrót do góry Go down

Pisanie on 05.03.17 0:32  •  Apartament Saiyuri '313' - Page 3 Empty Re: Apartament Saiyuri '313'
Zmrużyła ślepka nieco wpatrując się w niego i parsknęła na jego słowa. - Oh skarbie, zaciągać mnie nie będziesz musiał, ja bardzo chętnie będę ci asystować podczas spalania energii. - powiedziała puszczając mu oczko. Trochę to było zabawne, nawet wyobraziła sobie okrąglutkiego Fauścika i nieco zachichotała pod nosem na ten wizerunek po czym dość bezczelnie przeleciała całą posturę chłopaka wzrokiem. Zupełnie jakby miała jakiś zajebisty rentgen w ślepiach. A kto wie? Może miała jakieś zajebiste umiejętności po tym eksperymentowaniu o których 'zapomniała' mu wspomnieć. - Na twoim miejscu bym się nie martwiła, dobrze wyglądasz.. potrzebowałbyś znacznie więcej niż tylko lizaki i ciastka żeby się zaokrąglić.. - skomentowała, podciągnęła nóżki pod siebie tak żeby było jej wygodniej i oparła się bokiem, tak aby plecy przyprzeć do podłokietnika. - A co ja ci będę wszystko na srebrnej tacy podawać? Jak będziesz chciał wiedzieć to wybadasz po czasie sam. - wyjaśniła z tajemniczym uśmieszkiem malującym się na jej ustach. Po czym patyczek w ustach się obrócił i nagle ciche chrupnięcie sygnalizowało że lizaczek już nie był w jednym kawałku. Wyjęła patyczek z ust obracając go dość zwinnie w paluszkach wpatrując się w malutki przedmiot. - Nie martw się, nie powiem nikomu że romansujesz z blaszakami.. - dodała unosząc brwi w specyficznym geście. - Co do uprzykrzania życia... to bez przesady, jestem bardzo wyrozumiałą osobą ale ustalmy jedno. Skoro będziemy współlokatorami to dobrze by było zachować jakiś szacunek do drugiej osoby. To też polecam Ci zachować poprzednie lokum, bo jak będziesz miał jakąś randkę czy jakieś szalone przygody z nieznajomymi kobietami, mężczyznami czy robotami.. to wiesz poza apartamentem.. ja też tu nie będę nikogo sprowadzać. - wyjaśniła swój punkt widzenia. Byłą gotowa dzielić łazienkę z jedną osobą ale nie z całym miastem! Czekała grzecznie na jego wypowiedź w tej kwestii. Mógł się z nią nie zgodzić i wtedy by po prostu negocjowali warunki. Wplotła wolną dłoń we włosy i zaczęła bawić się bielusieńkim kosmkiem, okręcała go sobie wokół palca gdy zaczął sobie żartować. "O proszę jaki się wygadany zrobił.. otępienie minęło już na dobre.." uśmiechnęła się milusio do niego. - Mhm.. uważaj bo jeszcze pomyślę że jesteś ociupinkę zazdrosny o moje ofiary.. - zaśmiała się nieco przy tym. - Ale wiesz Faust.. jak jesteś taki ciekawy co się dzieje za zamkniętymi drzwiami mojej pracowni.. to nic nie stoi na przeszkodzie żebyś kiedyś mnie w niej odwiedził.. - dodała intensywnie wpatrując się w jego oczy. Nie wyglądało na to żeby łatwo ją było zawstydzić. - Wystarczy się skontaktować z właścicielem budynku i podać mu twój numer przepustki, to dosłownie chwila. No i przeprowadzkę będziesz musiał sobie sam ogarnąć. Ja ci mogę zwolnić kilka półek w łazience i powiedzmy 1/3 garderoby. Ta z kolei jest w mojej sypialni. - dodała z perfidnym uśmieszkiem malującym się na ustach. W sumie była ciekawa jak bardzo wstydliwy jest jej nowy lokator. Czy się droczyła? Może odrobinkę, bo kto jej zabroni?! - Klamka zapadła, nie ma odwrotu.. no chyba że bardzo nie chcesz to cię na siłę tu trzymać nie będę.. - wyjaśniła. Z jej strony to było oczywiste, jest jej współlokatorem i basta! Jak miał wątpliwości to teraz był ten moment by się wycofać.


Sai mowa: #990099 || Rin mowa: #ff6600
                                         
Saiyuri
Saiyuri
Odrodzona
 
 
 

GODNOŚĆ :
Saiyuri Kurayami


Powrót do góry Go down

Pisanie on 05.03.17 0:55  •  Apartament Saiyuri '313' - Page 3 Empty Re: Apartament Saiyuri '313'
- Znam dobre zajęcie potrafiące spalić 500 kalorii na godzinę, jeśli będziesz zainteresowana. - Odwzajemnił puszczenie oczka (jakie to było fajne jak nie wyglądał na idiotę mrugającym jedynym okiem jakie miał podczas tego gestu). W sumie nie szedł tak daleko, jak wyobrażanie sobie siebie jako grubego, ale bardziej parę kilo więcej. Nie ruszyło go ten bezczelny wlep w jego pół-nagie ciało. Jeśli jej się podoba, niech to mu powie w twarz.
- Mam wrażenie że przy tobie i tak nie mógłbym długo stać w miejscu i nic nie robić. - W tej kwestii miał na myśli fakt raczej, że zwyczajnie z inną osobą w pobliżu byłby bardziej "aktywny" niż samemu ze sobą w mieszkaniu, to też raczej na długo by się nie zasiedział na kanapie z ciastkami. Ot, i tyle.
- Ale ja jestem chory, o, o! Patrz, jaka chora rączka, trzeba mi pomagać! - Wskazał przy tym jakże genialnie zagranym udawaniu dziecka na swój, powoli wracający do normy bark. Jest lekarzem, a lekarze powinni być mili dla dzieci, prawda? Niech więc szybko i ładnie się wyjaśni, o! Raz raz!
A jego lizak? W sumie już chyba dawno zaginął w odmętach jego ust, międlił chyba tylko plastikowy patyczek już bez powodu. Dla zachowania pozorów, o!
- A ja że przyjmujesz obcych ludzi jacy zasnął ci na kanapie do mieszkania... - Zmałpował jej gest i ton. Bo czemu by nie miał?
Wysłuchał niemniej jej propozycji co do tego, w jaki sposób mieliby dzielić to lokum i - jakby nie było - brzmiało to dość logicznie. Pokiwał głową przytakująco. - Brzmi logicznie, niemniej, Jacka - czyli tego droida medycznego - zaciągnę tu. Spokojnie, będziemy grzeczni. - Zapewnił ją z uśmiechem. Nie miał nic przeciwko tym warunkom, choćby dlatego że brzmiały jak najbardziej przystępnie a i dawały mu powód do zostawienia jego starego mieszkania w spokoju.
No i w razie gdyby coś między nimi się pogryzło, to ma plan odwrotu, a nie będzie spał na korytarzu. To już coś!
- Jeszcze nie będziesz mnie chciała wypuścić, i co wtedy? - Spytał, podkładając dłonie pod swoją głowę i odwzajemniając spojrzenie. Nie licząc mrugnięć, nie miał w planie zdejmować z niej spojrzenia. Nie zaliczał się do tych wstydliwych osobników. Był jednak dżentelmenem jak przychodziło co do czego i nie wlepiał gał w dziewczynę jaka się przebiera czy coś. Kultura, kultura!
- W SYPIALNI?! - Z solidnie wyrazistym w dźwięku klepnięciem objął swoją twarz dłońmi, szeroko rozdziawioną w "przerażeniu", kręcąc nią lekko na boki. Szybko jednak przestał z tą miną, bo była conajmniej denerwująca do robienia nawet dla niego, ale idealnie pasowała do udawanej "perfidności" sytuacji. Jaka potworność, tortura! To tak jakby widok nagiej Sai nie byłby przyjemny.
- Dawałem ci ostatnią szansę na rozmyślenie się. Nie zrobiłaś tego. Oj nic, tylko współczuć. - Znowu zaczął kręcić głową na boki, z udawanym westchnięciem i cichym cmokaniem kącikiem ust, zerkając w podłogę. Ojojojojoj.
                                         
avatar
Gość
Gość
 
 
 


Powrót do góry Go down

Pisanie on 05.03.17 10:46  •  Apartament Saiyuri '313' - Page 3 Empty Re: Apartament Saiyuri '313'
Prawie jak sygnalizacja świetlna, zależy jakim oczkiem mrugał. Ale i tak wyglądał uroczo. Od razu było widać że chłopak czuje się swobodnie w nowym miejscu. Początki były bardzo ciężkie, wyglądał na zmieszanego i cały czas przepraszał. A teraz siedział sobie wyluzowany na nowym łóżku i nawet sobie żartował z nią! Ot jaka ładna zmiana z myszki w koteczka. Nic tylko zacząć głaskać i drapać za uszkiem delikwenta! Aż się niekontrolowanie uśmiechnęła na tą myśl. Najpierw poznała kundelka w parku a teraz 'bezdomny' koteczek do niej sam przyszedł. Wystarczyło opatulić kocykiem, podać miseczkę z mlekiem i już się ma stałego lokatora. Takie to proste było, gdyby jeszcze łapanie łowców i innych dziwactw było takie przyjemne. Odtrąciła tą myśl, wolała jednak trochę się natrudzić przy tej czynności. Przechyliła główkę lekko w bok pokazując zaciekawienie. - Ohh.. zdecydowanie! - powiedziała bardzo entuzjastycznie. Ćwiczenie które spala tyyyyle kalorii w tak krótkim czasie, trzeba będzie wypróbować ten nowy sposób. - Hahaha.. tak.. zdecydowanie! Będziesz uciekał przede mną z tą przebrzydłą opaską na oku! Kilka rundek dookoła stołu dla podtrzymania kondycji. A jak się zmęczysz w końcu to będzie się to kończyło moim zwycięstwem. - wyjaśniła nie kryjąc przy nim rozbawienia, jednak wcale tak daleko od wyobrażenia sobie tej sytuacji do wdrożenia jej w rzeczywistość nie było. Przecież ona nie odpuści mu w mieszkaniu, no i pewnie w innych miejscach też ale to już z czasem. - Biedne maleństwo.. jak by kózka nie skakała to by nóżki nie złamała.. no w twoim przypadku to nieco inna bajeczka.. może opowiem ci na dobranoc co się dzieje z niegrzecznymi dziećmi gdy zapada zmrok.. - powiedziała to dość chłodnym, nieco mrocznym głosem. Widać było od razu że nie tylko on umie udawać. - A gwoli ścisłości.. to ty nie jesteś chory tylko połamany. Co najwyżej mogę cię nakarmić i pomóc się ubrać bo z rozbieraniem to ty problemu raczej nie masz.. - stwierdziła już normalnym głosem. Uniosła brew ukazując niedowierzanie gdy jej wytknął że przyjmuje obcych do siebie tak po prostu. Od razu skrzyżowała ręce pod piersiami - No no no. O ile mnie pamięć nie myli to Ty mi się sam władowałeś do mieszkania. I raczej byś leżał obezwładniony na podłodze w oczekiwaniu na służby porządkowe gdybyś nie okazał się wojskowym. - wyklarowała mu to dość jasno. W praktyce to pewnie już by się bawiła w małego sadystę i wyciągała ciekawe informacje z niego gdyby okazał się być kimś niezidentyfikowanym. Chwała mu że przepustkę miał przy sobie, ludzie po lekach robią różne, dziwne rzeczy. Na szczęście Faust był wystarczająco ogarnięty. Na usta wpełzł niewinny uśmieszek. - To że ja nie będę chciała cię wypuścić to jedno.. a pewnie sam z siebie nie będziesz chciał się ewakuować.. - wystawiła mu przy tym język. Kto wie co tak na prawdę siedzi w jego głowie, może jest w jakimś stopniu masochistą? Sam się upośledza jak by nie patrzeć. Parsknęła na jego teatralne przerażenie. "Ciekawa osoba, to trzeba przyznać.. przynajmniej nie będzie nudno.." zachichotała przykładając dłoń do ust przy tym. - No już już.. nie dramatyzuj tak. I to bardziej ja Ci dałam szansę na ucieczkę. Więc to ja Tobie bardziej współczuję.. - dodała uśmiechając się nieco wrednie w jego stronę.


Sai mowa: #990099 || Rin mowa: #ff6600
                                         
Saiyuri
Saiyuri
Odrodzona
 
 
 

GODNOŚĆ :
Saiyuri Kurayami


Powrót do góry Go down

Pisanie on 05.03.17 11:36  •  Apartament Saiyuri '313' - Page 3 Empty Re: Apartament Saiyuri '313'
Ej no, nie miał zielonego oka, więc sygnalizacji świetlnej z niego nie będzie niestety, a szkoda. Ciekawie by było móc udawać światła. Czerwone stop, zielone idź. Niemniej, czemu miałby czuć się źle czy niechętnie tutaj? Sai była świetną osóbką jaka okazała sie nader wyrozumiała i miła. Kto by pomyślał że tak łatwo jest zdobyć znajomości, wystarczy tylko zrobić coś, czego normalnie nic nie robisz. Przerwać rutynę.
Hmmm...
Przerwać rutynę. Być może przerwie ją też z czymś innym?
- No nic, na razie się nie przyda. - Rozłożył bezradnie ramiona. - Chyba że nalegasz, mm? - Spojrzał ku niej, wyczekując odpowiedzi. Póki co i tak na nic się nie przyda to ćwiczenie spalające aż tyle kalorii, ale jeśli białowłosa będzie nalegać, zawsze można znaleźć odpowiedni powód na to, prawda?
- Najpierw musisz dosięgnąć. - Wystawił kącikiem ust język. Tą barierę ciężko by było przeskoczyć, zwłaszcza, że Faust mógłby zwyczajnie odchylić głowę i już Panienka Sai mogłaby mieć problem z dosięgnięciem jego oczu. Ojej, jakże mu przykro z tego powodu.
...
Nie.
- Och? Zbliża się wieczór, może dzisiaj? Proszę, proszę, proszę ładnie proszę! - Złożył dłonie ze sobą, kiwając głową z każdym "proszę" w jej stronę. Och, wpadł dzięki niej w naprawdę dobry nastrój, lepszy niż od kilkudziesięciu dni. To miła odmiana od wiecznie posępnej miny i łażenia w ciszy, ewentualnie ze słuchawkami w uszach. Teraz akurat miał je w kieszeniach spodni, ale tak to zazwyczaj były w uszach. Pewnie by się doczepiła o nie, nah? Pewnie tak. Może lepiej ich nie pokaże.
- Szczerze mówiąc, nie licząc tych nawracających co jakiś czas, chronicznych bóli, bark jest już prawie całkowicie sprawny. Jeszcze mam opory z pełnym wyprostowaniem go do góry i za siebie. Nie licząc tego, jest już niemal w porządku. - Jakby nie było - każdy z tych ruchów może być kluczowy w trakcie walki, stąd też jeszcze nie zezwalano mu na powrót do pracy.
Nawet jeśli chciał, a chciał.
- Mhmmm. Niemniej, nie zamknęłaś drzwi, prawda? Kto by pomyślał że jedno zapominalstwo z twojej strony sprawiło że się poznaliśmy. Ciekawe, prawda? - Szczerze mówiąc, to naprawdę było dla Fausta ciekawe, jak bardzo wiele może się zmienić od jednej, durnej decyzji. Gdyby wszak drzwi Sai nie były otwarte, pewnie stałoby cię coś innego. Może jego nieprzytomny umysł skierowałby go do innych drzwi. Może poszedłby gdzie indziej. Może ocknąłby się w gorszej sytuacji, niż na łóżku przyjaznej Pani lekarz. O zgrozo, może Łowcy by do dorwali w tak bezbronnym stanie.
To by już było niezbyt przyjemne.
- Mówisz że aż tak nie będę chciał wyjść stamtąd? Nu nu nu. Co raz bardziej mnie to ciekawi. - Co wszak mogliby oni razem robić w cichym laboratorium, sami i bez nikogo w pobliżu?
Grać w warcaby z pewnością, nie?!
- A skąd wiesz, czy nie jestem potworem spod łóżka i nie będę ci podgryzał kostek jak wstaniesz, mm? - Wychylił lekko twarz do niej z uniesionymi brwiami, takie "ha? HA?!" W sumie, takie świecące na niebiesko-czerwono oczy spod łóżka mogłyby być z deczkę niepokojące, nieprawdaż?
                                         
avatar
Gość
Gość
 
 
 


Powrót do góry Go down

Pisanie on 05.03.17 13:40  •  Apartament Saiyuri '313' - Page 3 Empty Re: Apartament Saiyuri '313'
Przyłożyła dłoń do dekoltu wzruszona jego chęcią działania. To było takie urocze, w sumie nie miała pewności o jakie ćwiczenie może mu chodzić. Coś może podejrzewała, ale to zachowa dla siebie. - To może jak odzyskasz pełną sprawność.. wtedy mi pokarzesz. Nie chcę cię nadwyrężać niepotrzebnie, wtedy rehabilitacja potrwa znacznie dłużej. - wyjaśniła. Przecież to nie tak że widzą się ostatni raz, dopiero co ustalili że Faust się do niej wprowadza. Nie dość że może mu pomóc wrócić szybciej do zdrowia, będzie miała zajęcie w postaci zabawy w panią policjant i ścigania go za opaskę. To kto wie co z tej dziwnie rozpoczętej znajomości się wykluje. - Nie martw się, z dosięgnięciem nie będę miała problemu. - uśmiechnęła się zadziornie, co za problem podskoczyć. Czy nawet powalić go na podłogę, wtedy miała by nad nim przewagę. A biorąc pod uwagę fakt że zdążył trochę zardzewieć przez ciągnącą się rehabilitację, to tym bardziej by jej nie uciekł. - Skoro jesteś takim grzecznym chłopcem, to zachowam tą bajeczkę na inną okazję. - powiedziała dość przesłodkim głosikiem. Nie widziała powodu aby dawać mu wszystko na starcie, poza tym to dobra lekcja na przyszłość. Nie zawsze można mieć to co się chce. Pokiwała główką wsłuchując się w jego wyjaśnienia odnośnie mobilności jego kończyny. - Jednym słowem nadal powinieneś się oszczędzać, choć drobne ćwiczenia i ewentualne rozmasowywanie zastałych mięśni powinno pomóc. - skwitowała opierając się łokciem o oparcie i położyła policzek na dłoni. - Dużo się działo, noszenie pudeł z korytarza do mieszkania, rozpakowywanie i układanie rzeczy. Cóż widocznie wypadło mi z głowy, pewnie bym sobie przypomniała po kąpieli, albo bym sobie nie przypomniała. Tak czy inaczej, warto było zapomnieć się choć raz. Takie miłe towarzystwo mam dzięki temu. - wyjaśniła z uśmieszkiem na ustach. Było w sumie już późno a ona nadal go zamęczała rozmową, pewnie chciał się biedak zrelaksować i zresetować umysł podczas snu. Powoli wstała z fotela i z uśmiechem zebrała filiżanki oraz czajniczek na tackę. Zaniosła wszystko na blat kuchenny i zniknęła za drzwiami. Po chwili wracała już z wielką poducha i ręcznikiem w dłoniach. Podeszła bliżej i podała go Faustowi. - Nikt cię nie uczył że ciekawość to pierwszy stopień do piekła? A tu masz ręczniczek, żebyś mógł wziąć kąpiel przed snem. - zaśmiała się łapiąc wolną dłonią za kocyk i go odkryła żeby mógł iść się odświeżyć. Jak wstanie to od razu zacznie mu szykować posłanie. Poprawi wielką poduchę i zaścieli kocykiem ładnie wersalkę żeby mu było w miarę wygodnie. - Niestety nie mam drugiej kołdry, będziesz musiał się w nią zaopatrzyć jutro. Póki co mam dla ciebie kocyk, podkręcę trochę ogrzewanie żeby Ci nie było zimno. - wyjaśniła mu szykując posłanie.


Sai mowa: #990099 || Rin mowa: #ff6600
                                         
Saiyuri
Saiyuri
Odrodzona
 
 
 

GODNOŚĆ :
Saiyuri Kurayami


Powrót do góry Go down

Pisanie on 05.03.17 14:45  •  Apartament Saiyuri '313' - Page 3 Empty Re: Apartament Saiyuri '313'
Prawdopodobnie te podejrzenia były słuszne, ale shhh. Póki nic nie zostanie zdradzone, to niech tak zostanie, o.
- Brzmi jak dobra myśl, chciałbym kiedyś w końcu móc normalnie funkcjonować i nie czuć się weteran wojenny. - Co prawda ślad na barku pewnie mu zostanie jeszcze, nawet pomimo zszywania czy najlepszych środków. Blizny po takich urazach zazwyczaj zostają na dobre, więc to będzie mu przypominać o tym, by działać ostrożnie i pewnie, a nie porywać się na głupie i niepotrzebne działania, tylko dla faktu by było ciekawiej.
Ech.
Głupi był.
- Och doprawdy? Chciałbym to zobaczyć. - Trochę ją podczepiał tym faktem, ale to nie jej wina. Jej wzrost był jak najbardziej w porządku na region. To Faust był zagranicznym, nordyckim olbrzymem, który był o głowę i jeszcze kawałek wyższy od reszty cywilizacji natywnej tego regionu.
Zrobił typowo smutną minkę, ale nie odezwał się już w kwestii historyjki. Skoro nie zasługuje, no trudno. Pociągnął nawet komicznie nosem, jakoby faktycznie był z tego powodu solidnie zasmucony (choć nie był aż tak). Jakoś to przeżyje jednak. Musi! Bo inaczej Sai nie będzie miała kogo pilnować i sklejać, nie?
Pokiwał głową na jej skwitowanie, jak najbardziej zgadzając się. Nie ma co machać tym ramieniem jeszcze za mocno, wolał nie zrobić jakiegoś dziwnie nieszczęśliwego przesunięcia zrastających się kości i mięśni. Jeszcze naprawdę skończyłoby się to nieprzyjemnie, może nawet by musieli mu ją ponownie łamać i nastawiać.
Lepiej nie.
- Dziękuję że tak uważasz. - Z nieco głębszym, acz wdzięcznym i miłym tonem podziękował jej za te ciepłe słowa. Jakby nie było - cieszyło go że nie był jedyną osobą, która odnajdowała w tym dziwnym zrządzeniu losu coś serio miłego. Nie spodziewał się ani trochę że ten dzień skończy się w ten sposób, a tak? Będzie mieszkał na co dzień z inną osobą, dzielił z nią swój wolny czas się tu znajdujący. Zapewne przywyknięcie do tego trochę zajmie, ale w ostateczności, będzie warto. Naprawdę będzie warto.
Gdy Sai zaczęła się ruszać i ogólnie zbierać wszystko z początku chciał pomóc, nawet podniósł się z kanapy w tym celu, ale nie bardzo miał z czym, więc jedyne co zrobił, to nieco się przeciągnął (ostrożniej z lewym ramieniem oczywiście), ziewając w miarę dyskretnie po tym. Nie chciał być uznany jakoby się nudził, ale gdy oderwało go od rozmowy, poczuł faktyczne zmęczenie tym dniem. I nawet trzy czy cztery filiżanki tej herbaty nic nie dadzą. Póki co nieco ogarnął swoje ciuchy, jakie leżały rozwleczone na oparciu kanapy, chcąc je jakoś poukładać. Nie będzie miał świeżych ciuchów na jutro póki co, musi po nie pójść rankiem. Hmmm.
Problemem może być też fakt, że nie ma świeżej bielizny. Ech. Będzie trzeba przeżyć jakoś.
- Aj tam tam tam, piekła. Piekło to tylko wymysł ludzi, którzy szukali dobrego haczyka na innych, jak widać znaleźli go. - Jeśli Sai z tego nie odgadła - Faust raczej nie jest nazbyt religijną osobą.
O ile w ogóle jest, skoro anioły dla niego to te same mutanty co wymordowani, tylko inaczej wyglądający.
Pokiwał głową w podziękowaniu na ręcznik i skierował się do łazienki. A raczej, najpierw odnalazł drzwi które do takowej były. W sumie, to były chyba jedyne drzwi poza wejściowymi tutaj.
Nie miał dziś ochoty na długą kąpiel, więc załatwił takową w miarę szybko, znosząc swoje ciuchy po zakończeniu ze sobą, zostając w samej bieliźnie, bo tak najczęściej śpi. Spodziewaliście się długich opisów? Szybko chciał to załatwić, to załatwił szybko, nie ma co się wlec.
Niestety, nie miał do dyspozycji innej bielizny niż tą, w jakiej chodził, więc musiał ją ponownie włożyć. Neh.
- Będziesz musiała przetrwać fakt, że nie mam ciuchów na wymianę w tej chwili i muszę zostawić chwilowo te które mam na sobie tu znowu. Jutro zniosę resztę. Nie musisz mi też szykować posłania każdej nocy, chyba dam radę. - Nie jest aż taki nieumiejętny by nie móc sobie posłać kanapy, nie?
                                         
avatar
Gość
Gość
 
 
 


Powrót do góry Go down

Pisanie on 05.03.17 17:04  •  Apartament Saiyuri '313' - Page 3 Empty Re: Apartament Saiyuri '313'
- Na spokojnie, do weterana ci jeszcze bardzo daleko. To tylko chwilowa dyspozycja, nie przesadzaj Faust. - próbowała go jakoś pocieszyć, choć pewnie było to zbędne. To tak jak głaskać po głowie małe dziecko z tekstem: 'nie martw się.. kiedyś nauczysz się wiązać buty, a tu masz takie ładne pantofelki na rzepy'. W sumie nigdy nie miała jakiś poważnych kontuzji a jej zawziętość we wszystkim pchała ją do przodu. Nawet jeśli miała z początku trudności z osiągnięciem celu z jakiegoś powodu, nie poddawała się dopóki nie znalazła rozwiązania. A też długo jej to nie zajmowało, wszystko zależało od tego kto był jej ofiarą i jaki miała cel. - Sam się przekonasz, to wcale nie takie trudne jak Ci się wydaje. - skomentowała z tajemniczym uśmieszkiem. Czyżby zapomniał do jej wzrostu dodać wyprostowaną dłoń ku górze? To że on tego nie potrafił teraz jedną ręką nie znaczyło że ona miała takie samo ograniczenie. W tej chwili pozwoli mu żyć w nieświadomości, uświadomi go jak przyjdzie czas. - Oj no to takie powiedzonko tylko.. ale kto wie, może istnieje i trafimy tam prędzej oboje. - zaśmiała się na wizję zabaw w piekielnej otchłani. A kto wie, może nawet by jej się to spodobało. Pewnie czułaby się jak w domu. Posprzątała jeszcze jak ten się kąpał i kiedy wrócił w samych bokserkach jedynie przywitała go ciepłym uśmiechem. - Oh Faust, ja nie muszę się z niczym męczyć.. przecież nie śpimy w jednym łóżku.. - puściła mu przy tym oczko. To nie był jej problem że biedak nie miał nic na zmianę. - Przecież nikt Ci nie broni przeprać sobie ciuchów, do rana by pewnie wszystko wyschło. Choć już nie mieszkasz sam więc nie ma tego komfortu aby bezwstydnie paradować sobie nago po całym mieszkaniu - skomentowała mieszając paluszkiem coś kolorowego, rozpuszczającego się w krótkiej szklance. Podeszła w jego stronę gdy już zajął miejsce w swoim prowizorycznym łóżku nadal mieszając. - Nie martw się, nie naćpam cię chemią, to na rozluźnienie spiętych mięśni, świetne po morderczych treningach.. - wyjaśniła kończąc mieszać napój i oblizała paluszek z uśmieszkiem podając mu szklankę. - Słodkich.. ah i podobno pierwszy sen w nowym mieszkaniu zwykle bywa proroczy.. - dodała z rozbawieniem idąc w stronę swojej sypialni. Oprowadzi go po apartamencie jutro, dzisiaj miała już nieco wycieńczona. Jak weszła do siebie, to nawet nie miała siły się przebierać. Po prostu wgramoliła się pod kołdrę i układając się wygodnie w łóżeczku, po prostu usnęła z zadowoleniem wymalowanym na ustach.


Sai mowa: #990099 || Rin mowa: #ff6600
                                         
Saiyuri
Saiyuri
Odrodzona
 
 
 

GODNOŚĆ :
Saiyuri Kurayami


Powrót do góry Go down

Pisanie on 05.03.17 18:49  •  Apartament Saiyuri '313' - Page 3 Empty Re: Apartament Saiyuri '313'
- Nah, żartuje sobie tylko. Trochę mnie to tylko irytuje już, więc nieco marudzę. - Wzruszył bezwiednie barkami. Naprawdę powoli go to frustrowało, ale starał się tym nie przejmować. Kiedyś w końcu wróci do jako takiego, normalnego działania.
Niemniej, jedna rzecz pocieszała go. Gdyby ta rehabilitacja się tyle nie ciągnęła, nie poznałby Sai. Może w innych okolicznościach by się spotkali, ale możliwe że zapewne w ogóle by nie nawiązali zbyt solidnego kontaktu. A tu, przez ten dziwny zwrot sytuacji w jakiś sposób zetknęli się razem, a teraz będą dzielili to samo mieszkanie. Magia. Zwyczajnie magia.
- Oj dobrze już dobrze. Ale tupanie nóżką nie pomoże, od razu mówię. - Upewniał ją, żeby się rozumieli. Tupanie nóżką nie podziała na tego blondyna. Może na innych, może kiedy indziej - ale nie na niego, więc niech szuka innych sposobów na namówienie go, by się schylił i pozwolił jej go zabrać. Nawet jeśli by sięgnęła, to nie znaczy wszak że pozwoli jej tak poprostu ją zabrać. Oj nie! Nie ma tak łatwo!
- Jeśli będę mógł wybrać diabełka do męczenia mnie, poszukam Ciebie. - Pokiwał głową, podśmiewując się nieco. Wizja Sai jako demona, z ładnymi, długimi skrzydłami, rogatą i ogonem. Mógłby nawet się zainteresować byciem "męczonym" przez kogoś takiego.
Nie, to nie znaczy że nagle polubi wymordowanych. Niektórzy wyglądają ciekawie, ale nie zmienia to faktu że są do odstrzału, gdy podejdą bliżej ludzi. Jak i każdy inny mutant.
- Jeszcze. - Dodał, małpując puszczenie oczka. Jeszcze.
- Odbiorę ci póki co jeszcze przyjemność oglądania mnie nago. Może kiedyś, jak ładnie poprosisz. - Znów kącikiem ust wystawił język, dowcipkując sobie lekko. Kto wie, może jak go poprosi to faktycznie zrobi jej nieznaczny pokaz striptizu.
Choć w sumie już jeśli miałby się rozbierać dalej, to byłby to negliż. No nic.
- No nie wiem, nie wiem. - Przyjął szklankę z musującym napojem, przyglądając mu się niby badawczo. Nie pachniał tak odrzucająco jak połowa z tego, co dostawał w szpitalu. - Jeśli obudzę się nadmiernie rozluźniony na dole, będę wiedział do czego ci było napojenie mnie tym. Słodkich snów, Sai. - Pożegnał ją, po czym wygodniej oparł się o kanapę i zaczął powoli sączyć musujący napój. Nie był taki zły, więc gdy pierwsze kilka łyków nie sprawiło jego śmierci metodami naturalnymi, to dopił resztę nieco szybciej, po czym skierował się ku drzwiom, tym razem je już zamykając, bo zapominarska Sai znowu zapomniała.
Gdy już załatwił to, pogasił światła i ułożył się na kanapie. Była trochę mała i nogi mu wystawały za podłokietniki, ale nie było tak źle. Po ułożeniu się wygodnym podłożył dłonie pod głowę, uśmiechając się do siebie samego.
- To był dobry dzień. - Stwierdził sam do siebie, zamykając oczy i powoli oddając się w objęcia snu.
I tak.
Gdzieś po paru godzinach zleciał z kanapy z hukiem gdy próbował się przekręcić, ale nie wzruszyło go za nadto. Nieprzytomne wgramolił się z powrotem na kanapę, i w takiej pozie spał do rana. Coś mu się śniło?
Mmm.
Być może.
Niemniej, z przyzwyczajenia obudził się dość wcześnie i początkowo próbował zrozumieć, czemu wszystko wygląda inaczej. Pamięć wróciła do niego po jakimś czasie, o zdarzeniach z wczoraj. Uśmiechnął się do siebie z krótkim "no tak" pod nosem. Wstał z kanapy, przeciągając się z paroma strzykami na okolicy żeber, po czym stwierdził że skoro Sai jeszcze nie wstała, to może przygotuje jej coś miłego na dzień dobry.
Skierował kroki ku lodówce i otworzył ją, zastanawiając się nad ewentualnym śniadaniem. Hmmmmm.
Nie znał jej gustów kulinarnych, więc postanowił zrobić łagodne śniadanie. Obmył ręce przy zmywaku, a potem zajął się przygotowaniami. Chleb, rzodkiewka, szczypiorek, twaróg, mleko. Sprawnie zajął się łączeniem tego w odpowiednich proporcjach i na odpowiednie sposoby. Mleko do garnka i na ogień, mieszając dla pamięci co kilka chwil. Na kanapki twaróg, nań drobno poszatkowany szczypiorek, a do tego po parę plasterków obmytej rzodkiewki. Brzmi dobrze, prawda?
Mleko gotowało się szybciej niż u niego, ciekawe. Może miał trudniej rozgrzewalne garnki, ciężko powiedzieć. Nie dał sie jednak temu zbić z tropu, i już po chwili wyłączył gaz pod takowym, a potem rozlał je do dwóch kubeczków jakie odnalazł gdzieś w jej szafkach. Na talerzyku z nicości pojawiło się na tyle dużo kanapek, by oboje mogli się tym najeść odpowiednio.
Hmmmm. Korzystając z tego, że Panienka Sai jeszcze nie wstawała tak wcześnie jak on, skierował się do łazience w celu porannego prysznica. Musiał na ten moment skorzystać z ręcznika jakiego używał wczoraj, zwyczajnie z kultury nie chcąc używać jej ręczników. No bo no nie! I tyle.
                                         
avatar
Gość
Gość
 
 
 


Powrót do góry Go down

Pisanie on 05.03.17 19:39  •  Apartament Saiyuri '313' - Page 3 Empty Re: Apartament Saiyuri '313'
Uniosła brew na wzmiankę o planowanej wspólnej przyszłości w piekle. Biedny nie wiedział na co się pisze. Poznał na razie tylko jakiś skrawek pani Hycel i już był gotów wejść pod jej nóż?! A może blondyni o niebieskich oczach już tak mieli, może byli masochistami i nawet nie zdawali sobie z tego sprawy. A może ona wcale nie była taka straszna za jaką się uważała. Owszem zdarzało się że była bezlitosna, ale na to trzeba było sobie zasłużyć. A taki bezbronny Faust? Czym on miał sobie napytać biedy? - Nie będziesz musiał mnie szukać, będę tam na Ciebie czekać.. - puściła mu oczko. Zerknęła na niego zaciekawiona. Odważył się z nią tak otwarcie flirtować? Aż była ciekawa czy takie 'specjalne traktowanie' będzie dostawała od niego gdy będą sami czy może chłopak jest równie bezczelny co ona. A i owszem, zabawy słowami należały do ulubionych, pomijając jej hobby. Nie dało się jej zawstydzić, a przynajmniej nikt jeszcze nie był dla niej na tyle ważny aby zamieszać w jej emocjach. Czyżby dobry gracz się trafił w końcu? To się dopiero okaże. Kierując już kroki do sypialni złapała się za futrynę i spojrzała na niego przez ramię z tajemniczym uśmieszkiem. Po czym zniknęła za drzwiami.
W nocy poderwała głowę z poduszki, podpierając się na rękach gdy usłyszała głośny huk. Szybko się domyśliła kto był sprawcą. "Ojooj.. chyba mamy za małą wersalkę.. trzeba będzie coś ogarnąć.." rozejrzała się po sypialni. - Niby się zmieści jeszcze jedno łóżko.. ale to się jeszcze pomyśli.. - mruknęła pod nosem i przekręciła się na drugi bok wróciła w objęcia Morfeusza.
Było tak ciepło, miękko, po prostu cholernie wygodnie. Nowe łóżko w sumie spełniało wszelkie jej wymogi, nie było za miękkie, bardziej twarde, idealnie dopasowujące się do ciała. Szum wody wyrwał ją ze snu, powoli uchyliła powieki. Zamruczała rozciągając się we wszystkie strony. Aż nie chciało jej się zbytnio wstawać, ale z drugiej strony ileż można leżeć w łóżku?! Podniosła się, choć bez jakiegoś entuzjazmu, poprawiła szlafrok na sobie i z bólem serca ruszyła do salonu. Już tęskniła za swoim nowym łóżkiem, za dużo snu też nie miała bo siedzieli oboje z Gwardzistą do późna. Otworzyła drzwi do salonu i rozejrzała się po nim. Wersalka była pusta, stąd szum wody. Chłopak ewidentnie brał prysznic, był przed nią! Westchnęła cichuteńki i zrobiła kilka kroków w stronę kuchni. Stanęła przed stołem zastawionym dwoma talerzami, stosem apetycznie wyglądających kanapek i ciepłym mlekiem! Aż rozdziawiła usta zaskoczona taką niespodzianką. "Walić łóżko.. ono nigdzie mi nie ucieknie.. ale śniadanie?" nie można było zaprzeczyć. Zaniemówiła wpatrując się w to co przygotował mężczyzna.


Sai mowa: #990099 || Rin mowa: #ff6600
                                         
Saiyuri
Saiyuri
Odrodzona
 
 
 

GODNOŚĆ :
Saiyuri Kurayami


Powrót do góry Go down

                                         
Sponsored content
 
 
 


Powrót do góry Go down

Strona 3 z 9 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Next

 
Nie możesz odpowiadać w tematach