Ogłoszenia podręczne » KLIKNIJ WAĆPAN «

Strona 12 z 12 Previous  1, 2, 3 ... 10, 11, 12

Go down

Pisanie on 23.07.20 15:13  •  Kuchnia i jadalnia - Page 12 Empty Re: Kuchnia i jadalnia
 — A, skądś to kojarzę — potaknęła, przywołując z pamięci swoją nikłą wiedzę o chorobach i lekach. — Faktycznie zawsze myślałam, że to atakuje tylko anioły. — Oczywiście nie miała w tym temacie zbyt wielkiego rozeznania i bazowała wyłącznie na opowieściach zasłyszanych w ciągu całych kilkuset lat życia. Przez moment zawahała się, czy nie wyjść z jadalni; ostatecznie jej towarzysz właśnie przyznał się do posiadania schorzenia atakującego anioły, Reb zaliczała się więc do tej bardzo wąskiej grupy ryzyka. Z drugiej strony... lepiej było machnąć na to ręką. I tak już byli w tym samym pomieszczeniu, a wcześniej pewnie dziesiątki razy mijali się w korytarzach. W tej podziemnej plątaninie nor i tak nie było jakiegoś wybitnego przewiewu, jak się grzyb miał zalęgnąć, to na bank zrobił to już dawno.
 A jak na razie nie czuła, żeby ją miało brać jakiekolwiek choróbsko.
 — Rebekah — odparła krótko, przyjmując naczynie z ręki mężczyzny. Ostrożnie powąchała zawartość, a jako że napitek zyskał aprobatę w guście anielicy, wpuściła do kubka kilka kropel. Po zwróceniu piersiówki sięgnęła wreszcie po swoją herbatę, dla pewności dmuchając jeszcze delikatnie w powierzchnię płynu przed wzięciem pierwszego łyka. W końcu do licha, musiała w końcu trochę ostygnąć!
 — Ta ksywka to z jakiegoś konkretnego powodu? — zagadnęła.
                                         
Rebekah.
Kundel     Anioł Stróż
Rebekah.
Kundel     Anioł Stróż
 
 
 


Powrót do góry Go down

Pisanie on 27.07.20 13:29  •  Kuchnia i jadalnia - Page 12 Empty Re: Kuchnia i jadalnia
Han zerknął na swoją towarzyszkę, gdy ta mówiła i przez chwilę zastanawiał się, skąd to nikłe zawahanie, trwające ledwie przez czas potrzebny na mrugnięcie okiem. Z drugiej jednak strony, Mokugawa nie chciał sobie zaprzątać teraz głowy rozpracowywaniem reakcji, jakby nie patrzeć, obcej osoby. Niemniej jednak, twarz jego towarzyszki miała przyjemny wyraz, a i sama osoba wydawała się sympatyczna, chociaż nieco znudzona, zapewne czekaniem na herbatę. Może to byłby wstęp do jakiejś ciekawej znajomości? Kto wie?
Skinął głową, gdy kobieta się przedstawiła. Ciekawe, czym ona była? Człowiekiem? Wymordowaną? Sam nie wiedział, ale coś mu podpowiadało, że na pewno nie tym pierwszym. W końcu on był jedną z nielicznych osób w gangu, która zachowała swoją "ludzką" powłokę wraz ze wszystkimi ograniczeniami.
- Kiedyś, jak jeszcze mieszkałem w M3, to mówiono tak na mnie ponoć ze względu na moją barwę głosu. Niska, trochę jak trąby jerychońskie. Tak przynajmniej słyszałem. - odparł, uśmiechając się delikatnie pod nosem. On zawsze uważał, że to byłby wyjątkowo durny powód na tego rodzaju przezwisko. - Ja zaś sądzę, że powód był zgoła inny, aczkolwiek nigdy się nad tym jakoś specjalnie nie zastanawiałem. Niezbyt mnie to obchodziło. - dodał po krótkiej chwili. Upił jeszcze jeden łyk alkoholu, po czym zakręcił piersiówkę zostawiając sobie resztę na później.
- Wybacz moje wścibstwo, ale w gruncie rzeczy, kim właściwie jesteś? - zapytał, patrząc się jej w oczy. Nie robił tego natarczywie, ot zwykłe utrzymanie kontaktu wzrokowego z rozmówcą.
                                         
Jericho
Kundel     Desperat
Jericho
Kundel     Desperat
 
 
 

GODNOŚĆ :
Han Mokugawa


Powrót do góry Go down

Pisanie on 27.07.20 19:29  •  Kuchnia i jadalnia - Page 12 Empty Re: Kuchnia i jadalnia
 — Brzmi sensownie — zgodziła się na teorię dotyczącą głosu. Sama do tej pory tego nie zauważyła, tak jak często nie dostrzega się, rzeczy dopóki ktoś ich nam wprost nie powie. Mokugawa był dla niej obcą osobą, nawet jeśli oczywiście należeli do jednego gangu; stąd przy pierwszym spotkaniu bardziej musiała skupić się na zapamiętaniu imienia i twarzy niż rozmyślaniu nad detalami. Te zapadały w pamięć bardziej naturalnie, wręcz podświadomie. Nie bez powodu mówi się o ogromnym wpływie pierwszego wrażenia, którego nieraz nie sposób się pozbyć przez długie lata — nawet mimo najlepszych chęci.
 — Ksywka to ksywka, jak tylko ci się podoba to nie ma co drążyć — stwierdziła, zaraz potem upijając kolejnych kilka łyków swojej kombinowanej herbatki. — Ja tam żadnej nie mam, ale w sumie chyba mi niepotrzebna. — Wzruszyła lekko ramionami. Nie miała nic przeciwko, żeby jej mówić po imieniu i tak się chyba przyjęło, a nawet tutejsza japońskojęzyczna społeczność dawała sobie z nim radę. Przynajmniej nie miało zbyt wielu spółgłosek a już tym bardziej ich zlepków, na których Azjaci zazwyczaj niemożebnie łamali sobie języki.
 — Ale co masz w sumie na myśli? Zawód, pochodzenie, nie wiem co jeszcze? — Może powinna była się odrobinę obrazić, ale w gruncie rzeczy naprawdę chciała się dowiedzieć, bo jak raz była w dobrym nastroju i mogłaby towarzyszowi rozmowy udzielić odpowiednich informacji.
 Siorbnęła znowu herbatę.
 Tak, zdecydowanie miała dobry dzień.
                                         
Rebekah.
Kundel     Anioł Stróż
Rebekah.
Kundel     Anioł Stróż
 
 
 


Powrót do góry Go down

Pisanie on 27.07.20 21:22  •  Kuchnia i jadalnia - Page 12 Empty Re: Kuchnia i jadalnia
W sumie Rebekah miała rację. Nie było sensu zastanawiać się nad genezą jego przezwiska. Po prostu do niego przylgnęło i tyle. Poza tym, mógł się za nim wygodnie schować, kiedy nie chciał, by ktoś poznał jego prawdziwe imię. Ot, taki pseudonim artystyczny, z tą różnicą, że on nie był ani był ani muzykiem ani malarzem. Jego dziełem była śmierć, którą rozdawał stosunkowo chętnie, aczkolwiek tylko wtedy, gdy nie miał innego wyjścia. W jego głowie wciąż tliła się świadomość, że zabijanie istot żywych było złe. Jednakże mężczyzna nad wyraz często zdawał się o tym, cóż, zapominać.
Wzruszył ramionami, gdy towarzyszka stwierdziła, że jej ksywka jest niepotrzebna. Skoro tak uważała, to nie zamierzał się sprzeczać.
- Twoje imię brzmi raczej obco, więc tak, po części chodzi mi o twoje pochodzenie. Nie zrozum mnie źle, nie chcę być nieuprzejmy, jednakże, no jestem jednym z niewielu ludzi w tym gangu. Wolę wiedzieć z kim rozmawiam. - powiedział, a w jego głosie pojawiło się pewne...zakłopotanie? Szybko jednak został stłumione. Mokugawa był osobą, która rzadko pokazywała takie rzeczy. Raczej starał się być osobą pewną siebie, wiedzącą na czym stoi, nawet jeśli to miałoby postawić go w niezręcznej sytuacji. I wiedział, że prawdopodobnie zaraz się w takiej sytuacji znajdzie. Na własne życzenie, a teraz było już za późno, by ugryźć się w język.
                                         
Jericho
Kundel     Desperat
Jericho
Kundel     Desperat
 
 
 

GODNOŚĆ :
Han Mokugawa


Powrót do góry Go down

Pisanie on 31.07.20 15:23  •  Kuchnia i jadalnia - Page 12 Empty Re: Kuchnia i jadalnia
 — Spoko, nie czuję się urażona — odparła od razu. Jej domyślnie neutralna ekspresja często zdawała się niektórym nieprzyjazna lub groźna, domyślała się więc, że czasem takie rzeczy musi werbalnie doprecyzować. Nie siliła się jednak na dodatkowy uśmiech, przekonana że na chwilę obecną nie jest jej on do niczego potrzebny. W końcu jej rozmówca nie był małym dzieckiem i jeśli chciałby się obrazić za to niezbyt ciepłe potraktowanie, miał do tego pełne prawo. Byłaby to zresztą wyłącznie jego strata, jako że anielicy nie zależało szczególnie na zawiązywaniu licznych przyjaźni. Z reguły albo jakaś znajomość od początku szła dobrym torem, albo pozostawała na płaszczyźnie wyłącznie podstawowych form kontaktu.
 — W sumie ci się nie dziwię, anielskie imiona zazwyczaj brzmią trochę dziwnie. Szczególnie w tym rejonie. — I połowa mieszkańców niegdysiejszej Japonii nie potrafiła ich wymówić, ale to akurat zupełnie inna sprawa. Biblijne miana wybierane dla skrzydlatych były niezbyt popularne jeszcze w czasach przed apokalipsą, więc i obecnie raczej wyróżniały się na tle bardziej pospolitych imion. Trudno się mówi, zawsze można było wymyślić sobie — no właśnie — jakiś pseudonim, łatwiejszy do wymówienia dla niewprawionych.
 — Pochodzę z Europy i mam nawet niemieckie nazwisko po ojcu z M-5. Ale jakoś mi się nie podoba — kontynuowała, uznawszy że podzielenie się odrobiną informacji przecież w żaden sposób jej nie zaboli.
 — Także nie, nie musisz się martwić, że cię użrę i zmutujesz. — No i jest, proszę państwa, ledwie dostrzegalny uśmieszek na obliczu Rebeki. Zjawisko o tyle rzadkie co i trochę śmieszne, gdy się anielicę widywało wyłącznie z defaultowym grymasem zatytułowanym "mam wszystko i wszystkich gdzieś".
                                         
Rebekah.
Kundel     Anioł Stróż
Rebekah.
Kundel     Anioł Stróż
 
 
 


Powrót do góry Go down

                                         
Sponsored content
 
 
 


Powrót do góry Go down

Strona 12 z 12 Previous  1, 2, 3 ... 10, 11, 12

 
Nie możesz odpowiadać w tematach