Strona 5 z 6 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next

Go down


Re: Burdel

Pisanie by Rhett on 29/9/2018, 17:29
 — Chyba znajdę rozmiar dla ciebie, jak nie to zostają spódniczki.
 Ramiona mu opadły.
 — Chcesz strzaskać resztki mojej dumy? Nie dość ci jeszcze? — zakrył twarz dłońmi. Nie ze wstydu, a zażenowania. Im więcej mówiła, tym bardziej chciał się stąd zmyć i nie wracać przez kolejne... pół wieku. Co najmniej. Tej zadry tak łatwo nie zetrze.
 W łazience było cicho do tego stopnia, że wymordowanego dopadło dziwne odczucie, którego za nic w świecie nie był w stanie nazwać. Celem zajęcia porozrzucanych chaotycznie myśli zaczął szukać wzrokiem punktu zaczepienia. Wybrakowane szafki z przyborami do higieny, kilka wiszących na wieszakach ręczników, drobne ubytki w wannie, ale nie na tyle duże, by woda uciekała. Już po pierwszym rzucie oka łazienka prezentowała się jako używana.
 Oględziny przerwało skrzypnięcie drzwi. Od razu spojrzał na taszczącą garnek Miau. Chciał wstać i pomóc, lecz cichy głos podpowiedział, że prawdopodobnie i tak kazałaby mu siedzieć na dupie i czekać. Więc siedział. Nie skrył drobnego zdenerwowania okazywanego przez szurającą o ziemię końcówkę zdradzieckiego ogona. Para buchająca znad tafli wody świadczyła o mocno podwyższonej temperaturze i wolał, by pielęgniarka w trakcie popychania naczynia nie naraziła żadnej części skóry na poparzenie. W końcu nie wiedział, jak sobie poradzić z takim urazem, a sycząc z bólu i ona miałaby ograniczone możliwości.
 — Albo wiesz co, ściągaj ręcznik.
 — Nie ma mowy — przerwał jej w połowie zdania z tą swoją konfliktową miną. Mógł paradować przez korytarz w samych spodniach. Nie było natomiast szans, by zdarł z siebie resztki jakiegokolwiek materiału w obecności obcej — jak by nie patrzeć — osoby. I tym razem argumenty typu jestem lekarzem czy tam pielęgniarką nie miały szansy przekonać tego buntownika.
 Owinął się szczelniej ręcznikiem, nie przepuszczając ani chłodu pomieszczenia, ani ciekawskiego wzroku. Wychylił jednak zdrową rękę i odkręcił kran z zimną wodą, wypełniając dno wanny. Zsunął się też z brzegu i pomagał mieszać, gdy Miau dolewała wrzątku.
 — Nie patrz — zastrzegł w końcu. Wanna została wystarczająco zapełniona. — A najlepiej w ogóle się odwróć — mimo iż starał się brzmieć twardo, to w głosie przebrzmiewała szczeniacka prośba. Wsunął się powoli do ciepłej wody, od razu wypuszczając wstrzymywane w płucach powietrze z ulgą. Część wewnętrznego ja nakazywała cieszyć się momentem i wykorzystać kilka minut na lenistwo. Druga połowa kazała się pospieszyć, wyszorować i zniknąć nim pielęgniarka rozetrze resztki jego sponiewieranej dumy w proch. Posłuchał rozsądku i chwycił za mydło.




avatar





Rhett
Opętany

Powrót do góry Go down


Re: Burdel

Pisanie by Miau on 15/10/2018, 14:22
- Nie przesadzaj, ciuch to ciuch - miała teraz przez chłopaka bardzo dobry humor, zupełnie jakby zapomniała, że jeszcze niedawno widziała Niera po tak długim czasie. Jakby tyle nie wracał to możliwe, że nie spotkałby jej już! Niech lepiej to przemyśli, życie ludzkie było kruche, czas szybko się kończył, a ona nadal nie wiedziała na jakiej zasadzie to wszystko działało, w sensie mutacje i cała reszta. Żadnej zadry nie było, przesadzał. Miała o nim bardzo pozytywne zdanie, bo gdyby tak nie było to nie byłaby taka chętna do pomocy, a tu proszę, cały pakiet otrzymał i to jeszcze z dodatkiem.  Z tej łazienki korzystało dużo osób, mimo że jeszcze kilka innych można było znaleźć w budynku, ale to też dlatego, że ta była najbliżej choćby jej gabinetu i łatwo dostępna w razie nagłych wypadków, kiedy na przykład któraś z prostytutek ledwo wczołgiwała się do burdelu. Przemoc była nieodłącznym elementem Desperacji, wszyscy to wiedzieli. Szlag, zapomniała stworzyć listę z brakującymi elementami do higieny dla Jinxa, a jeśli nie uwinie się z tym do końca tygodnia to pewnie nie będzie nawet pół procenta szans, że jej 'pan' z własnej woli pomyśli o czymś tak niepotrzebnym.
Dobrze, że się nie ruszał, posłała mu wdzięczne, uspokajające spojrzenie, zajmując się tym dużym garnkiem. Teraz po zmianie opatrunku i całej reszcie prezentował się lepiej, ale i tak powinien się oszczędzać. Odpoczynek był podstawą, ale sporo ludzi o tym zapominało i robiło na odwrót. Tragedia. Jakoś szło. Kilka razy chlupnęła woda, ale albo w przeciwną do Miau stronę albo dziewczyna w porę odskakiwała. Nogi miała bardzo sprawne, wytrenowane.
Parsknęła na jego sprzeciw i odrobinę przewróciła oczami, ale nie skomentowała tego by go bardziej nie zawstydzać, bo wydawało jej się, że to właśnie czuł Renard. Wstyd.
- Nie będę patrzeć, spokojnie. Nie interesuje mnie co masz pod ręcznikiem - dodała wreszcie uspokajająco, unosząc obie ręce do góry jakby się poddawała. W tym czasie sięgnęła po tę miskę i gwiżdżąc pod nosem, zaczęła nią mieszać w garnku. - Cofnij lepiej ręce, pary jest dużo i nie daj boże by twoja ranna ręka natrafiła na gorącą powierzchnię.
Zaczęła nalewać wody, skupiając się na wyrośniętym paznokciu Renarda, co było na ten moment najbezpieczniejszą opcją. W końcu jeszcze tego by brakowało by pomyślał o niej, że go molestuje! Ubrania na zmianę po spełnieniu swej funkcji rękawic ochronnych wylądowały na zimnej podłodze.
- No dobrze, mam nadzieję że ściągnąłeś ten ręcznik i nie zdążył stać się mokry - westchnęła jeszcze, bo naprawdę starała się na niego nie patrzeć, dolała więcej wody i się podniosła - cały ten czas, kiedy znalazła się z garnkiem blisko wanny kucała - odwracając się plecami i krzyżując ręce na klatce piersiowej.
- Wiesz, Renardzie... mogę cię tutaj zostawić na trochę byś trochę odpoczął i porządnie się umył, o ile obiecasz mi, że będziesz uważał na ranną rękę. W tym czasie zajęłabym się porządkami. No chyba że wolisz to zrobić szybko to w porządku, poczekam.
Wybrane przez Miau figi z wycięciem na tyłku wystawały niepozornie spod spodni.





His fingers focus on her touches
He's venus as a boy
Voice & Song Of Today


✧/ᐠ-ꞈ-ᐟ| Szukam różnych rzeczy  /ᐠ。‸。ᐟ|
avatar





Miau
Nosicielka
GODNOŚĆ :
Oto kot, Miau.


Powrót do góry Go down


Re: Burdel

Pisanie by Rhett on 15/10/2018, 15:34
 Ogon chlusnął o wodę, rozchlapując jej odrobinę na plecy klęczącej pielęgniarki. Gdyby nie rwący ból w ramieniu i flegmatyczność wywołana chorobą, byłby teraz całkiem zadowolony. W końcu w swoim wymordowanym życiu miał niewiele okazji do gorącej, leniwej kąpieli.
 Westchnął jak ostatni męczennik, odganiając od siebie myśl o spędzeniu kolejnych kilkunastu minut w bezruchu. Rozejrzał się po brzegach wanny, szukając w którymś rogu kostki mydła. Znalazłszy szary kwadracik, chwycił go w dłoń. Z początku rzeczywiście zamierzał dołożyć starań i wyjść jak szybko, ale przestroga Miau rozbrzmiała mu w uszach głosem rozsądku.
 Uważaj na opatrunek — powtarzał uparcie, dopóki Nocturne nie zmarszczył nosa na wzór marudnego grymasu. Fuknął coś niezrozumiałego, zabierając się za namydlanie wcześniej zmoczonej deszczem i błotem skóry.
 — Wiesz, Renardzie...
 — Hm? — mruknął, nie odrywając jednak wzroku od upartej plamy brązu, niszczącej śnieżną biel sierści na części ogona. Wyczyszczenie futra okazało się nieco większym wyzwaniem, toteż dołożył wszelkich starań i skupienia, by doprowadzić kitę do pierwotnego stanu. W końcu zerknął na pielęgniarkę kątem oka, obdarzając ją ciepłym uśmiechem.
 — Nie musisz ze mną siedzieć, dam sobie radę — uniósł kciuk w górę, ówcześnie strzepując z dłoni warstwę piany. — Na pewno masz dużo własnych obowiązków, nie chcę ci zabierać więcej pracy. Pewnie już i tak ci popsułem dzisiejszy harmonogram — znów mruknął pod nosem, tym razem nieco bardziej zrozumiale. Wysunął ogon ponad taflę wody i otrzepał z nadmiaru cieczy, oceniając dotychczas wykonaną prace. Chwilę oglądał sierść krytycznym wzrokiem, by ostatecznie pokiwać głową i wyszczerzyć białe zęby z zadowoleniem.
 Zaczesał mokrą grzywkę w tył.
 — Dziękuję za pomoc, zrobiłaś naprawdę dużo, więc odpocznij. Jak skończę, to pójdę prosto do Jinxa — wzruszył powoli ramionami, wracając do szorowania.
 Całkowicie czysty rozejrzał się po podłodze za wcześniej rzuconymi ubraniami. Czujny wzrok od razu wychwycił niepasujący element, ściągając brwi młodzieńca ku sobie. Przechylił się nad brzegiem wanny, zręcznie wyławiając z plątaniny ten jeden konkretny materiał. Widok wybranej przez Miau bielizny potwierdził tezę, że robiła wszystko celem zdeptania jego już i tak zmasakrowanej dumy. Naciągnął materiał na kciuku...
 — Miau? Mogę cię na chwilę prosić? — zapytał przymilnym tonem, czekając, aż pielęgniarka zwróci lico ku niemu. Gdy tylko to zrobiła, strzelił z prowizorycznej procy, celując bielizną prosto w twarz kobiety. — To w ramach rewanżu.




avatar





Rhett
Opętany

Powrót do góry Go down


Re: Burdel

Pisanie by Apokalipsa on 24/10/2018, 20:14
Słońce już częściowo zanikało za horyzontem powodując, że temperatura znacząco spadła.
W tym czasie przed burdelem pojawiła się monstrualna postać, na jeszcze bardziej monstrualnie wyglądającym wierzchowcu.
Zakuta w czarną zbroję postać zeskoczyła  z wierzchowca tworząc zgrzytliwy metaliczny dźwięk i skierowała się ciężkim krokiem w stronę wejścia do burdelu.
Dwójka osiłków stojąca przed wejściem od razu zagrodziła mu przejście, lecz ten jedynie stanął przed nimi i skierował w ich stronę wzrok, którego dojrzeć nie mogli, skryty za niewielkimi wizjerami w hełmie - jedynie pustkę.
Zakuty w zbroję rycerz, wyjęty niczym z książkowego opowiadania, nie czekał na ich uwagi, wyciągnął olbrzymie ostrze, którym bez skrupułów pozbawił dwójki życia.
- Memento Mori.
Ledwo słyszalny metaliczny głos wydobył się z wnętrza hełmu.

Gdy znalazł się w budynku, jego przytłaczającą aurę mógł poczuć każdy znajdujący się  w tym przybytku.
Ciężki krok i metaliczne odgłosy przebijały się do uszu ludzi. Stanął w przejściu i rozejrzał się po znajdujących się tu ludziach.
- Najwyższy przemówił, a jego wolą było by grzeszni spłonęli.
Mówiąc to ostrze jego miecza nabrało czerwieni, a następnie pokryło się w ogniu.
Mężczyzna poprowadził ostrzem po ścianie budynku, a rozgrzany do czerwoności miecz, powoli zagłębił się w jej strukturze, przypalając tym mniej odporne na ciepło fundamenty, które zajęły się ogniem. Płomień ten powoli rósł na sile, obecnie jedynie delikatnie wychylał się ze szczelin naruszonej ściany.
Jeden z ochroniarzy zakradł się do mężczyzny od tyłu z nożem w ręku. Ostrze zatrzymało się na pancerzu i prześlizgnęło się po metalu z nieprzyjemniejszym zgrzytem, facet stracił równowagę i upadł na ziemię.
Zakuta w zbroję postać odwróciła wzrok w jego kierunku i zanim ten zdążył zareagować został złapany za kark.
Brutalnie przystawił jego twarz do płonącej ściany budynku, a ten ze wrzaskiem zaczął się rzucać, tarmosić i krzyczeć, lecz chwyt olbrzyma był zbyt potężny, i gdy ten przestał już wierzgać opuścił jego nieprzytomne ciało na ziemię.


Efekt: Odczuwacie silną presję, która powoduje u was lęk i jednocześnie gniew.
Termin:30.10
avatar





Apokalipsa

Powrót do góry Go down


Re: Burdel

Pisanie by Rhett on 27/10/2018, 18:57
 Kolejny komentarz cisnął się dzieciakowi na usta, gdy nagłe tchnięcie niepokoju zamknęło szczęki z trzaskiem. Nastawił uszu, lecz żaden niepokojący dźwięk nie wędrował po korytarzu. Żadnych, krzyków, pisków, nic. Było cicho jak zawsze i jednie zaczepny chichot pracujących tu dziewczyn wypełniał ciszę.
 Wyciągnął rękę z drobnym sykiem, bo przy nagłym naprężeniu mięśni wciąż świeża rana odezwała się z mocnym przypomnieniem. Mimo grymasu zdobiącego usta i rwania w ramieniu złapał za przyniesione przez dziewczynę ubrania. W znacznym pośpiechu i nieco niedokładnie wytarł ciało z wody (przynajmniej był już czysty), od razu wsuwając spodnie na biodra i zarzucając koszulkę przez głowę.
 Wypruł przez drzwi szybciej, niż sam podejrzewał.
 Źródło problemu zastał na parterze a wraz z nim rosnącą wrzawę i panikę. Everett na widok uzbrojonego monstrum stwierdził, że rozumiał powody, dla których pracownicy i klienci burdelu biegali w popłochu.
 Wiedział, że ucieczka nie wchodziła w grę. Jej konsekwencje byłyby dla wymordowanego znacznie gorsze niż śmierć z miecza tego wielkiego potwora, tego był pewien najbardziej ze wszystkiego.
 Potrząsnął głową z cichym warknięciem. Przyszedł odpocząć, a tymczasem stos problemów stale się piętrzył. Młody zniknął więc w niewielkiej grupce umykających przed mężczyzn. Nie było mowy o zostawieniu przybytku samego sobie, przecież dobrze wiedział, do których drzwi pukać i które imiona wywoływać z tłumu.
 Złapał kilka pracujących dziewczyn — każda posiadała jakiś zwierzęcy atrybut. Znalazł również ochroniarzy, mniej lub bardziej chętnych, ale po kilku odpowiednich słowach każdy koniec końców zwlekał truchło zgodnie z nakazem.
 Szóstka gotowych do rozlewu krwi mutantów jak jeden mąż wpadła w uzbrojoną postać. Pozostała czwórka wraz z Everettem obrała za cel rozprzestrzeniający się ogień. Dym drażnił płuca, a płomienie rozgrzewały już i tak gorący od gorączki organizm, ale szczeniak pracował na najwyższych obrotach, jedno ucho cały czas mając zwrócone ku atakującym i ich celu. W razie potrzeby był gotów zerwać się do pomocy w pół sekundy.




avatar





Rhett
Opętany

Powrót do góry Go down


Re: Burdel

Pisanie by Miau on 31/10/2018, 00:20
Nie przejęła się wodą, wiedząc że i tak wcześniej czy później to wyschnie i nie zostanie nawet mały ślad. To nie była ropa ani krew, ani też żadna substancja, która mogłaby stanowczo odznaczyć się na jej fartuszku. Miło było obserwować drobne zmiany na twarzy Renarda, który zdawał się być w o wiele lepszym stanie niż wcześniej, kiedy pojawił się ubrudzony przed nią i Nierem. Nie żeby było to coś odkrywczego, ale poczuła małą satysfakcję, że przyczyniła się do tego stanu rzeczy. Znalazł się całkiem pokaźny kwadracik, na brak tego typu przyjemności nie mogli narzekać, choć, jak to bywało na Desperacji, zapasy szybko się kurczyły. Kto wie, jeśli będzie zaglądał wystarczająco często, czy nie będą regularnie pojawiały się takie sytuacje w których jej głos rozbrzmiewać będzie w jego uszach. Przez ten czas, kiedy się mył, Miau rozejrzała się trochę po łazience i w końcu skupiła się na liczeniu małych plamek przy drzwiach i tworzeniu w myślach listy składników, które będzie musiała zebrać, gdy będzie miała okazję. Mignął jej jego uśmiech i nie mogła się powstrzymać by go nie odwzajemnić.
- Na pewno? - upewniła się i sama westchnęła. - Nie aż tyle, poza tym sama chciałam. I wiesz, nie jesteś takim złym pacjentem, może odrobinę za upartym, ale... nie takim złym. Nic nie popsułeś!
Machnęła nawet rękami by wyrazić sprzeciw i na jej czole pojawiła się pozioma zmarszczka - pomyślała bowiem o Nierze, który to zepsuł jej wcześniej humor. Na szczęście, dzięki Renardowi mogła skupić się na czymś innym. W końcu po jego słowach i upewnieniu sobie, że był wystarczająco dużym i odpowiedzialnym chłopcem, odpuściła.
- Dobrze, niech ci będzie - mruknęła odrobinę niezadowolona, ale drgnęły jej wargi. Nie zdążyła wyłapać momentu, kiedy ten zorientował się z obecności pewnego szykownego elementu. Przybliżyła się, zwracając zaciekawiona twarz w jego stronę i kiedy dotarło do niej co zrobił, wybuchnęła śmiechem. Majtki z twarzy zjechały na pielęgniarki strój. W końcu sięgnęła po nie i schowała do swojej kieszeni.
- To sugestia? - rzuciła niemal zalotnie, po czym się wyszczerzyła. - Szkoda. Wielka szkoda. Przynajmniej niczego byś sobie nie obtarł. Bielizna jest bardzo istotna. Jakbyś się rozmyślił to daj znać. Zachował tę parę specjalnie dla ciebie.
Opuściła łazienkę i udała się do swojego gabinetu by posprzątać bałagan. Zaczęła sobie nucić coś pod nosem, nieświadoma tego, co właśnie działo się przed drzwiami z chłopakami. Nagle po jej karku przebiegł dreszcz. Rozpoczęło się zamieszanie. Ktoś wszedł do środka, jedna z dziewczyn i ledwo łapiąc oddech, opowiedziała o tym, że pojawił się dziwny nieznajomy i zaraz gdy skończyła do nozdrzy Miau dotarł smród spalenizny. Zesztywniały jej mięśnie, przez chwilę dość bezmyślnie patrzyła się na młodziutką prostytutkę, która krzyknęła i wybiegła z gabinetu. Co tutaj właściwie się działo? Czy wrócił Jinx? Nie, to nie mógł być on. Przecież...
Rozejrzała się szybko po gabinecie i sięgnęła po nożyk, który miała ukryty w szufladzie. Co powinna zrobić? Dokąd pójść? Co to wszystko miało oznaczać? Ktoś ich atakował? Nie umiała walczyć, nie miała też żadnego planu na takie sytuacje. Poczuła nagły przepływ gniewu na siebie i na to, że była taka bezsilna. Podbiegła najciszej jak mogła do drzwi i je zamknęła na klucz, który był w zamku, stwierdzając że dopóki czegoś nie wymyśli to nie będzie ryzykowała. Następnie schowała się pod biurkiem by tam wszystko przemyśleć. Przy okazji nasłuchiwała, niespokojna, wykorzystując swoje wyostrzone zmysły i licząc, że jej to pomoże.


//Przepraszam za opóźnienie







His fingers focus on her touches
He's venus as a boy
Voice & Song Of Today


✧/ᐠ-ꞈ-ᐟ| Szukam różnych rzeczy  /ᐠ。‸。ᐟ|
avatar





Miau
Nosicielka
GODNOŚĆ :
Oto kot, Miau.


Powrót do góry Go down


Re: Burdel

Pisanie by Apokalipsa on 2/11/2018, 21:09
 Gdy napastnik upadł nieprzytomny z silnie poparzoną twarzą, olbrzym rozejrzał się po reszcie ludzi, którzy tu przybiegli.
Sześciu, sześć osób, którzy w szale zaczęli na niego napierać. Intruz spojrzał na swoją broń, była zbyt nieporęczna w tym miejscu...
...lecz postawił krok do przodu i ruszył w kierunku nacierających na niego mężczyzn.
Jego oczy płonęły żarem, jak przedtem w wizjerze jego hełmu było widać tylko pustkę, tak teraz z jego wnętrza emanowała nienaturalna poświata, lecz mogło to być jedynie złudzeniem, czymś nierealnym, jak jego byt.
Wparował na pierwszego mężczyznę, którego uderzył z głowicy swojego miecza w brzuch, a następnie powalił silnym ciosem w głowę  z pięści w skroń.
Drugi mężczyzna pchnął go od boku długim sztyletem, lecz ten zatrzymał się na kolczudze i zaklinował się między płytami zbroi.
Olbrzym odwrócił wzrok w jego kierunku, lecz zanim zdążył wykonać cios, w pomieszczeniu rozległ się huk... huk wystrzału.
Jeden z mężczyzn wystrzelił w jego kierunku.
Zakuta w zbroję postać zatrzymała się...
- Kara spłynie na tych, którzy występują przeciw Panu naszemu...
Kolos ruszył ręką i wyciągnął sztylet, który utkwił w jego zbroi.
- ... i pielgrzymom jego...
Ów sztylet poleciał z zawrotną prędkością w kierunku strzelca i trafił w jego udo.  
- ... Bowiem karą za ten czyn jest śmierć i potępienie wieczne.

W pewnym momencie można było usłyszeć świst i potężne uderzenie, jeden z mężczyzn zakradł się od tyłu i uderzył intruza w głowę, łamiąc na jego hełmie drewnianą pałkę.
Olbrzym zachwiał się, lecz nie upadł. Broń obuchowa - jak przystało, okazała się znakomita przeciw zakutemu w zbroję przeciwnikowi.

Efekt: Odczuwacie silną presję, która powoduje u was lęk i jednocześnie gniew, ogólny popłoch.
Termin:9.11
avatar





Apokalipsa

Powrót do góry Go down


Re: Burdel

Pisanie by Rhett on 4/11/2018, 16:01
 Nie wierzył w scenę odgrywaną dookoła. Cały ten rozgardiasz wyglądał dla młodzieńca jak omyłkowo wstawiona linijka do w całości gotowego tekstu. Wszyscy zauważyli, że jedno zdanie wybijało kontekst w kosmos, podważało dotychczas ułożoną historię, ale nikt nie zrobił niczego w celu zdiagnozowania problemu. Każdy poddał się chwili i spanikował, dokładnie tak, jak obecni w burdelu klienci i niektórzy pracownicy.
 Spojrzał w jedną stronę i zobaczył biegających w każdym kierunku ludzi oraz wymordowanych. Panika wymalowana na ich twarzach sprawiała, że miał ochotę zgrzytać zębami ze złości. Później zerknął na odzianego w zbroję jeźdźca i tylko ze względu na silną wolę nie cofnął się o krok pod ciężarem widoku padających kolejno mężczyzn. Jeden większy od drugiego i umięśniony jak stały bywalec najlepszej siłowni, a jednak wciąż nie dawali rady piekielnej bestii.
 Gdy korytarz wypełniła kolejna fala krzyków przerażenia, młody wymordowany był już metr dalej i o jedną decyzję do przodu.
 Krótko ocenił wzrokiem pracę Miau włożoną w wykonanie nowego opatrunku. Poświęcił obserwacji dobre kilka sekund, nie mając więcej czasu do rozczuleń. Szczerze żałował, że praca dziewczyny musiała pójść na marne.
 Zły jak diabli zagłuszył krzyczącą obok kobietę trzaskiem pękających ubrań i przestawianych kości. W czasie kolejnego oddechu przerośnięty lis wpadł z impetem na wytrąconego z równowagi potwora. Siłą zderzenia miał nadzieję wypaść przez drzwi burdelu wraz z zakutym w zbroję agresorem. Lub po prostu obić go o każdą możliwą powierzchnię.




avatar





Rhett
Opętany

Powrót do góry Go down


Re: Burdel

Pisanie by Apokalipsa on 11/11/2018, 03:16
Zakręcił się od uderzenia, powoli zaczął już dochodzić do siebie, gdy nagle ktoś... lub coś na niego wpadło. Zachwiał się do tyłu i zaczął próbować łapać równowagę, krok za krokiem, aż w końcu udało mu się złapać framugi drzwi wejściowych. Pochylił się na chwilę do w dół, jakby próbował złapać oddech, a następnie spojrzał przed siebie, by sprawdzić co w niego uderzyło.
Wyprostował się i spojrzał na wielkiego lisa, który stał w wąskim przejściu, a następnie na swoją broń. Cofnął się parę kroków do tyłu, aż znalazł się kilka metrów przed wejściem do burdelu.
Z uniesioną do góry głową, jakby patrzył z góry na stworzenie, pomachał dłonią w geście prowokacji, zakuta w metal dłoń jedynie zaszeleściła jakby miała dodać temu pikanterii i rozbudzić w napastniku jeszcze większy gniew.
- Jak przystało na burdel... pełno ladacznic, a mężczyzny brak.
Pokręcił barkiem wolnej dłoni, następnie przerzucił do niej swój miecz i wykonał to samo dominującą kończyną, na nowo przerzucając do niej swój oręż.
- Czuję się urażony, że wysyłacie przeciwko mnie, posłańcowi Najwyższego, jakiegoś kundla.

Dokoła już zebrała się niewielka grupka gapiów, mniej lub bardziej powiązanych z burdelem. W powietrzu czuć było, jak atmosfera się zagęszcza, a napastnik wsadził najwyraźniej kij w mrowisko.

Efekt: Odczuwacie silną presję, która powoduje u was lęk i jednocześnie gniew, ogólny popłoch.
Rhett - brak poważnych obrażeń.
Termin:18.11
avatar





Apokalipsa

Powrót do góry Go down


Re: Burdel

Pisanie by Rhett on 12/11/2018, 20:50
 Ważne było tylko to, że osiągnął zamierzony cel. Uzbrojona postać stała już poza granicami burdelu, więc panikujący wewnątrz mogli nieco odetchnąć. Wymordowany cicho liczył, że któreś z nich wpadnie na pomysł ugaszenia płomieni do końca.
 Warknięciem sprowadził na zewnątrz jeszcze trzech wymordowanych. Rosłych i umięśnionych. Wyglądali na filmowych ochroniarzy z najwyższej półki — podejrzane mrugnięcie i bez wahania ładowali czyjś pysk w beton. W dłoniach dzierżyli metalowe pręty. Idealna broń, od której uderzenia zadzwoni w uszach.
 Dwóch zaszarżowało na stwora razem. Jeden od lewej, drugi od prawej. Każdy oręż świsnął przez powietrze w tej samej sekundzie i każdy mierzył w jeden punkt — głowę.
 Zwierzę wykorzystało moment, znikając z zasięgu wzroku. Na czas mrugnięcia chyba nikt nie wiedział, gdzie zniknęło. W pole widzenia wpadło nagle i niespodziewanie. Zawiasy w szczękach prawie zaskrzypiały, gdy rozwierał szczęki, zaraz zamykając je z trzaskiem, tyle że tym razem chwytając między zębiska ramię zbrojnej postaci. Szarpnął łbem, mając nadzieję wyrwać łapsko z zawiasów. Z drugiej strony pod czaszką kłębiła się myśl, że ze względu na dotychczas zaprezentowane przez jeźdźca umiejętności, pozbawienie kończyny raczej nie wchodziło w grę. Zamiast tego chciał więc pozbawić go równowagi i dać pole do popisu trzeciemu mężczyźnie, wciąż stojącego w pogotowiu ze swoją bronią. Mógł podbiec w każdej chwili, ładując w łeb potwora serię uderzeń.




avatar





Rhett
Opętany

Powrót do góry Go down


Re: Burdel

Pisanie by Apokalipsa on 1/12/2018, 22:40
Olbrzym wyczekiwał przeciwników, gdy tylko zobaczył tą osobliwą trójkę, podobnej postury do jego samego. Widział to i czuł, ich rządzę krwi i wylewającą się z nich nienawiść do jego osoby, ach jakże było dla niego to rzeczą pożądaną, która wprawiała go w euforyczny stan, lecz było jedno ale, kończył mu się czas na zabawę.
Skupił się na owej trójce, bo rzeczywiście stanowili chyba największe zagrożenie, w przeciwieństwie do przerośniętego kundla, co najmniej taka myśl przechodziła mu przez głowę.
Widząc jak się zbliżają tupnął nogą w ziemię, a ta odpowiedziała, silnym wstrząsem, by następnie grunt pod ową trójką zaczął się osuwać, w lejkowy sposób.
W tym samym momencie na jego przedramię rzucił mu się kundel.
Był to faktycznie dobry plan, nieprzygotowany do końca na atak, mężczyzna nie był gotowy odpowiednio złagodzić szarpnięcia, a masa zwierzęcia pociągnęła go lekko w dół.
- Wybaczcie, ale nie mam już czasu się z wami bawić.
Wbił swój oręż w ziemię, i wolną dłonią złapał wymordowanego za zwierzęcy kark. Pociągnął Rhetta i wypchnął go w stronę owej trójki, która wpadła w powstały lej.
Olbrzym chwycił swój oręż i schował za pas, a następnie zagwizdał.
Przez tłum przebił się dźwięk kopyt, a następnie przebijając się przez ludzi, niemal ich tratując, wybiegł koń... absurdalnie wielki i potężnie zabudowany.
Zakuty w zbroję osobnik dosiadł swojego wierzchowca i spojrzał przelotnie na przeciwników, by zniknąć w gdzieś w tłumie.
[z/t]


Temat ten będzie nosił przez najbliższy czas efekty tej walki - przed burdelem widać głęboką dziurę, wewnątrz ściany są poniszczone i przypalone.
avatar





Apokalipsa

Powrót do góry Go down


Re: Burdel

Pisanie by Sponsored content





Sponsored content

Powrót do góry Go down

Strona 5 z 6 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next

Powrót do góry