Strona 7 z 7 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7

Go down


Burdel - Page 7 Empty Re: Burdel

Pisanie by Jinx on Pon Kwi 29, 2019 12:48 am
Nie odpowiedział, a przynajmniej nie od razu. Był pewien, że taka oczywistość jak autentyczność jego osoby nie potrzebuje jakiegokolwiek potwierdzenia. Jedynie posilił się na lekkie skinienie głowy, gdy padło imię DRUG-ONa. Choć nie do końca czuł potrzebę poznawania jego danych, to w przyszłości mogą okazać się przydatne, jeżeli będzie zadowolony z jego "usług", zwłaszcza, że w tym świecie kontakty były cholernie cenne.
- Nie, nie. Takimi przypadkami to sam się zajmuję, ewentualnie mam od tego swoich ludzi. - poruszył delikatnie palcami prawej dłoni, chcąc ją nieco rozruszać. Właściwie wszystkimi sprawami Jinx zajmował się sam, nie chcąc polegać na nikim z zewnątrz. Wychodził z założenia, że jeżeli nie jest w stanie sam uporać się z problemami zagrażającymi jego biznesowi, to w ogóle się do tego nie nadaje.
Teraz jednak sprawa wyglądała nieco inaczej.
- Potrzebuję informacji, nic ponadto. Zapewne obiło wam się o uszy, że niedawno połowa mojego burdelu spłonęła pod moją nieobecność. - odchylił się, prostując nieznacznie plecy, aż wreszcie w pełni wyprostowany oparł się o oparcie zdezelowanej przez czas kanapy.
- Z tego co wiem od niektórych świadków, zrobił to osobnik, który podawał się za jednego z jeźdźców apokalipsy. Sam też niewiele wiem. Z tego co mówili, to ubrany był w jakąś pieprzoną zbroję, mierzył z dwa metry i był szeroki w barach. No i miał jakiegoś pojebanego konia. Niestety, więcej nie wiem, ale mogę skierować cię do dzieciaka imieniem Rhett, który był świadkiem, więc na pewno więcej ci powie. - przechylił kark w lewo, a kości przyjemnie strzeliły, przynosząc mu upragnioną ulgę.
- Nie chcę, byś go atakował, zabijał, czy cokolwiek innego. Potrzebuję jedynie informacji gdzie go znajdę. Sam go zajebie za to, co zrobił z moim biznesem. Wystarczy małe słowo, lokalizacja terenu, resztą zajmę się sam. - zamilkł na krótką chwilę, pozwalając by mężczyzna ułożył sobie w głowie wszystkie informacje, jakie właśnie padły. Nie wątpił w jego rzetelność oraz skuteczność. Gdyby tak było, zapewne nie siedzieliby teraz na przeciwko siebie.
- Proponuję to, co jest cenne na Desperacji. Alkohol, fajki, broń. Mam też zapas narkotyków. Jestem pewien, że się dogadamy.



"I know that you like big tits, but won't a big cock also do?"

Burdel - Page 7 Tumblr_p347g19W2q1thx3ofo2_500
"Go to Hell!"
Oh honey, where do you think I came from?
Burdel - Page 7 Tumblr_p347g19W2q1thx3ofo4_500
Spoiler:
Jinx





Jinx
Mastiff       Poziom E
GODNOŚĆ :
Servant of Evil


Powrót do góry Go down


Burdel - Page 7 Empty Re: Burdel

Pisanie by Yury on Pon Kwi 29, 2019 1:47 pm
 Wyjął z ust papierosa i zmiął go w zmechanizowanej dłoni. Zwykle pozbywał się petów w innych sposób; rzucał je pod nogi i miażdżył pod podeszwą buta, ale nie chciał nadużywać gościnności Jinxa. Doświadczanie podpowiadało mu, że nawet z takiej błahostki czasem powstawały konflikty. Nie przyszedł tutaj po to, by ich szukać i przy tej sposobności wymienić się z mężczyzną wynikającymi z tego serdecznościami.
 — Najpierw M-3, potem bar Przyszłość, a teraz burdel. No, no, robi się ciekawie — skwitował krótko, bo chociaż zasłyszał plotki o podpaleniu burdelu, nie przypisywał tego czynu przychlastom na koniach panoszących się od kilku miesięcy po Desperacji i okolicach. — Jeździec apokalipsy — powtórzył, przetwarzając te słowa w myślach. Zastanawiał się, czy owe określenie pasuje do przykurcza, który zaatakował Smoki podczas polowania, ale dotychczas nie rozpatrywał istnienia pomiotów na szkapach w tej kategorii, chociaż to nie pierwszy raz, kiedy padła ta nazwa w odniesieniu do tych istot. Na podstawie tego biblijnego motywu niektórzy twierdzili, że to kolejna manifestacja aniołów, wszak to oni byli za pan brat z tak zwanym słowem bożym, nierespektowanym przez większą cześć populacji. — Poddaj mi namiary na tego dzieciaka. Rhetta, tak? Szczegółowe informacje mogą się przydać podczas poszukiwań.
 Odchylił się na zajmowanym przez siebie krześle i spojrzał ponad ramię mężczyzny. Zlokalizował zdezelowanym ślepiem Niera tkwiącego w jednym miejscu. Yury zaszczyciwszy go jednym ze swoich szkaradnych uśmiechów o sardonicznej treści, złapał z nim krótkotrwały kontakt wzrokowy, lecz ten nie potrwał nazbyt długo, wszak wyznaczał sobie tego dnia jeszcze jedno zdanie, więc czas nie był jego sprzymierzeńcem.
 — Jaką broń masz na stanie? — Po chwili padło pytania, rzecz jasna adresowane do właściciela burdelu. Odszukanie informacji na czyjś temat z reguły nie było arcytrudnym zadaniem, więc alkohol czy też papierosy stanowiły wystarczającą zapłatą za tego typu zlecenie, ale jeździec apokalipsy to wyzwanie większego kalibru. — Pytam na zapas, bo nie jestem w stanie sprecyzować ceny za te zlecenie, ale wynagrodzenie, które zaoferowałeś mnie satysfakcjonuje.
 Podniósł się z krzesła.


Burdel - Page 7 A2X6AkL
I've lost my patience,
When are you gonna decay.
tekst alternatywny
Yury





Yury
Wieczny     Zarażony
GODNOŚĆ :
Wcześniej Kido Arata, teraz Yury. Czasem Wujek Menel (c)Chyży.


Powrót do góry Go down


Burdel - Page 7 Empty Re: Burdel

Pisanie by Nier on Czw Maj 02, 2019 6:51 pm
Nie chciał wierzyć w to, że widzi go w tym miejscu. Był już przesiąknięty tym zapachem — czuł, że był wśród swoich. W tych zniszczonych od brudu i kurzu ubrań. Nie wiedział czemu, ale niesamowicie bolał go ten fakt. Poniekąd wiedział też, że gonitwa, z którą porali się tyle lat, nagle zniknie. Wszystko co między nimi było stanie się nieważne. Powinno mu ulżyć, a na ironię losu wcale, a wcale ulgi nie czuł. Nie odczuwał bezpieczeństwa i nie zamierzał kiedykolwiek tak się czuć w jego obecności.
Trans, w którym trwał nie zajął mu dużo czasu, choć na ułamek sekundy mógł spojrzeć mu jawnie w oczy. Z pogardą, z niechęcią. Pokręcił głową z jawnym politowaniem, a z krążących myśli wyrwał go chłodny, acz ciągle zmęczony głos Jinxa. Oderwał ciekawskie spojrzenie od Smoka, by leniwie przesunąć swój wzrok na sylwetkę DOGS'a. Niech nie myśli, że skoro był częścią wspólnoty, a raczej zamieszkiwał te tereny, to wszystko między nimi było w porządku. Zmarszczył nieznacznie brwi, kiedy wspomniał o Apokalipsie i zniszczonym Burdelu.
Tak, to nabierało większego sensu. Nikt normalny nie dopuściłby się do czegoś takiego, a ostatnio o jeźdźcach było dość głośno. I zapowiada się, że wciąż będzie. Westchnął jedynie, nie chcąc wpierdalać się z czymkolwiek w ich konwersację, choć bolał go fakt, że Jinx nie mógł odezwać się z tym do niego. Pewnie robotę wolał zostawić profesjonalistom, ale nadal czuł jawny niesmak. Nie po to zawarli umowę, by teraz dawał mu najgorszy możliwy chłam do zrealizowania.
Jego złość rosła w zaskakująco szybkim tempie, ale nie dał tego po sobie poznać.


Monster, monster under my bed
Come out and play cause I need a friend
You're so damn close that I feel your breath
You're the only one I have left

Burdel - Page 7 VTNI69n

Feel you in my bones, Shiver up my spine
You're a master of disguise, You show up when no one's home
Are you real or just a lie? I can feel you in my mind
And my soul, But I love when you jump in
And help me feel something, My blankets are the door
My bed is the coffin, And just as it closes
And I go to lock it, I sing that lullaby you taught me

Monster, monster under my bed...
Nier





Nier
Poziom E
GODNOŚĆ :
Dla Ciebie tylko i wyłącznie Nier.


Powrót do góry Go down


Burdel - Page 7 Empty Re: Burdel

Pisanie by Jinx on Pią Maj 10, 2019 12:45 am
Odchylił się nieznacznie, słysząc słowa Smoka. Na pół ułamka sekundy uniósł obie brwi ku górze na nowe informacje, jakich się właśnie dowiedział. Czyli wychodziło na to, że nie tylko jego burdel padł ofiarą psychopaty, który nazywał samego siebie Jeźdźcem jebanej Apokalipsy. O ile nie zaskoczyłby go sam atak na niektóre miejsca na Desperacji, tak w mieście już jak najbardziej. Do całej kolekcji brakowało tylko Edenu.
Uniósł dłoń i potarł jej wierzchem bok szczęki, kiedy na moment oddalił się myślami. Teraz randomowe ataki zaczynały nabierać całokształtu. Jasne, puzzle wciąż były rozsypane w rozpierdolu, ale wystarczyło trochę czasu, aby zacząć składać je do kupy. Spojrzał na Smoka w zamyśleniu i milczał jeszcze przez krótszą chwilę, zbierając wszystkie informacje do kupy.
- Wiadomo czego chciał w barze i w mieście? - zapytał, chociaż nie do końca sądził, by ciemnowłosy był w posiadaniu tak istotnej informacji.
- Zaczynam podejrzewać, że ataki nie są przypadkowe. Na kogo napadł w barze? Może chce czegoś konkretnego. Co prawda burdel jest jednym z najbardziej charakterystycznych miejsc w Apogeum, ale należę też do DOGS. Możliwe, że ma to coś wspólnego. - i chuj strzelił jego plany na krótkich odpoczynek. Jak zawsze coś. Sięgnął do tylnej kieszeni spodni i wyciągnął z niej zdezelowaną paczkę papierosów. Wyciągnął jednego i odpalił, paczkę rzucił w stronę Smoka, który wyglądał na takiego, który wyjątkowo lubował się w nikotynie.
- Mała zmiana planów. Nier. - zwrócił się do mężczyzny, znajdującego się tuż obok.
- Będę musiał zniknąć na krótki czas. Chcę skontaktować się z Wilczurem. Ze wszystkich osób, on na pewno coś wie. Jeżeli rzeczywiście atak był skierowany nie w burdel, a w DOGS, to obawiam się, że szykuje się coś grubszego, co może zadrasnąć kilka grup, i to nawet poza granicami Desperacji. Nie podoba mi się. - zamilkł na moment, zaciągając się dymem i pozostawiając go na moment w płucach.
- Tym razem nie zamierzam zostawić burdelu samopas. A tobie mogę zaufać, że po moim powrocie burdel nadal będzie stał w jednym miejscu. A co do dzieciaka, ciężko mi powiedzieć, gdzie możesz aktualnie go znaleźć. Aczkolwiek powiadomię go i spotkacie się za trzy dni, pod wieczór. Tu, albo na Górze. Powiedz, a wyślę go dam. - postukał parę razy palce w kolano, nagle przypominając coś sobie.
- A co do broni... zobaczymy jak cenna będzie informacja, którą mi przyniesiesz. Wtedy się dogadamy, aczkolwiek wiesz czym dysponuję. Jestem pewien, że obie strony będą zadowolone, choć mam wrażenie, że to nie będzie spotkanie jednoosobowe. - westchnął bezdźwięcznie. I nieważne jak bardzo Jinx wierzył w swoje umiejętności i swoją siłą, to podskórnie czuł, że to nie była zabawa tylko dla jednej osoby.



"I know that you like big tits, but won't a big cock also do?"

Burdel - Page 7 Tumblr_p347g19W2q1thx3ofo2_500
"Go to Hell!"
Oh honey, where do you think I came from?
Burdel - Page 7 Tumblr_p347g19W2q1thx3ofo4_500
Spoiler:
Jinx





Jinx
Mastiff       Poziom E
GODNOŚĆ :
Servant of Evil


Powrót do góry Go down


Burdel - Page 7 Empty Re: Burdel

Pisanie by Yury on Sob Maj 11, 2019 7:15 pm
 Nie od razu udzielił mu odpowiedzi. O ile posiadał szczątkowe informacje o incydencie w Barze, o tyle sytuacja w najukochańszym M-3 była mu dobrze znana. Miał stały kontakt z jednym z zakładników przykurcza na koniu i szantażysty w jednym. Ponadto niespełna dzień wcześniej posłał jednego ze świty Pradawnego na rozmowę z Natsumi. Odrobinę żałował, że nie mógł spotkać się z nią osobiście; był ciekaw wyrazu, jaki zagości na twarzy kobiety, gdy Valentino wyjawi jej rzekomą tożsamość rozmówcy, z którym odbyła rozmowę telefoniczną.
 Chcąc przerwać ciszę, otworzył usta, ale Jinx go uprzedził. Choć był zaskoczony, zareagował podręcznikowo. Wykazał się zręcznością i refleksem; uchwycił w palce rzucony ku niemu przedmiot.
 — Zaliczka? — Z zainteresowaniem przyjrzał się paczce papierosów. Otworzywszy ją, zbadał jej zawartość, zanim uczynił z niej swoją własność i wcisnął ją do kieszeni, choć nie od razu nabrał do niej zaufania, bo jej wcześniejszy właściciel zdecydowanie takowego nie wzbudzał. Całą swoją postawą mówił – nie ufaj mi i Yury nie miał zamiaru tego uczynić. W zasadzie sam nie był godny zaufania. Trafił swój na swego.  — A może tak chcesz mnie zachęcić do mówienia?
 Dotychczas subtelny grymas na twarzy przybrał formę zdecydowanego uśmiechu o zabarwieniu sardonicznym. Wieczny utkwił spojrzenie w oblicze swojego rozmówcy.
 — To, czego chcą jeźdźcy apokalipsy, to żadna tajemnica — rzekł w końcu, zanim Jinx podjął rozmowę z trzymającym się na uboczu Nierem. — Gdy spotkasz się z tym całym Wilczurem, to upewni się, że strzeże artefaktu jak oka w głowie.
 A r t e f a k t y p r z y w ó d c ó w.
 Ile ich było?
 Sześć?
 Yury nie miał pojęcia dlaczego te łachudry chcą je wszystkie skompletować, ale podskórnie czuł, że kryło się z tym coś, co wykraczało poza skalę jego wyobraźni. Doświadczenie podpowiadał mu, że czekanie z założonymi rękami było nieopłacalne, dlatego obdarował Jinxa spojrzeniem mówiąc: żartujesz sobie, koleś?, gdy ten obiecał wysłać tego gnojka za trzy dni.
 — Nie. Jutro. Chcę tego podrostka widzieć jutro z samego rana u podnóża Smoczej Góry, inaczej obejdzie się bez jego pomocy.
 Każda chwila zwłoki zwiększała ryzyko, że przychlasta na wierzchowcach znowu zaatakują. Czyżby Jinx tego nie rozumiał? Już i tak pozwolili sobie na zwłokę, a Wieczny szczerze wątpił, że agresorzy będą czeka, aż Desperaci poukładają sobie wszystkie w głowach i wyjdą z inicjatywą.
 — Słyszałeś o zarazie terroryzującej Apogeum? Jak ci się wydaje, czyja to sprawka? — Przystanął nieopodal Niera, lecz zachował bezpieczną odległość od tego nicponia, spodziewając się nagłego ataku z jego strony. Co prawda Wieczny nie czuł względem dezertera tamtejszych emocji. Jego powinności wobec S.SPEC wyparowała, gdy upozorował własną śmierć, ale też wątpił, że tkwienie w tym samym szambie sprawi, że mężczyzna zapała do niego sympatią. Zerknął na niego kątem oka, ale nadal towarzyszyła mu drwina, zatem zaprzestał próby nawiązania z nim kontaktu. — W każdym razie została zapoczątkowana przez incydent w Barze Przyszłość i już rozniosła się po okolicy. To tylko kwestia czasu, kiedy twoje kurwy zaczną na to chorować — stwierdził po chwili, by przemówić mu do rozumu. Był pewny, że ta argumentacja go przekona. Poniekąd zostali ulepieni z tej samej gliny - zależało im na tym, żeby ich interesy się kręciły.
 Nie mając nic więcej do powiedzenia, uczynił kilka kroków w kierunku wyjścia, ale zanim odszedł, przystanął i obrócił się ku mężczyznom.
 — To wszystko? — Wbił w Jinxa spojrzenie. Dzień skrócił się o kolejne kilka sekund, gdy wyczekiwał jego odpowiedzi.

|| W razie, gdyby Jinx nie miał już nic więcej do dodania, uznaję, że Yury odszedł do swoich zobowiązań.


Burdel - Page 7 A2X6AkL
I've lost my patience,
When are you gonna decay.
tekst alternatywny
Yury





Yury
Wieczny     Zarażony
GODNOŚĆ :
Wcześniej Kido Arata, teraz Yury. Czasem Wujek Menel (c)Chyży.


Powrót do góry Go down


Burdel - Page 7 Empty Re: Burdel

Pisanie by Nier on Nie Maj 19, 2019 12:50 am
Co prawda złość opanowała jego organizm, kiedy musiał przebywać w pomieszczeniu z kimś, kto niejednokrotnie próbował go zabić. Mimo to nie zamierzał wyciągać starych śmieci w tym momencie, a dać spokojnie Jinxowi skończyć spotkanie. Jego to nie dotyczyło, a też uznał, że skoro nie należał już do SPEC, sprawa została zamknięta. Wciąż jednak będzie wobec niego nieufny, więc lepiej dla nich obu, aby więcej nie oddawać się czystemu przypadkowi do kolejnego spotkania. Nie chciał, aby kiedykolwiek ono nastało, choć przy bieżących wydarzeniach czuł, że było to nieuniknione.
I szczerze? Spodziewał się wszystkiego od Jinxa. Jednak nie tego, że będzie chciał oddać burdel Nierowi pod tymczasową opiekę. Niby powinno go cieszyć, że darzył go na tyle wielkim zaufaniem albo po prostu ufał jego umiejętnościom, niemniej jednak uznawał to za sporą odpowiedzialność, a on nie wiedział, czy da radę sprostać takiemu poleceniu. I gdyby chociaż miał pewność, że wróci po 2 dniach...
Nic nie zamierzał mówić, do póki Yury całkowicie nie opuścił pomieszczenia. Odetchnął wtedy ze słyszalną ulgą, nie chcąc wdawać się w zbędne szczegóły z Jinxem. Spojrzał na niego, przez chwilę milcząc, po czym ruszył w stronę krzesła, na którym nie tak dawno siedział jego wróg. Usiadł na nim, luźno przewieszając ramię przez jego oparcie.
Jeźdźcy Apokalipsy... — zadrwił, wyraźnie zniesmaczony całą tą sytuacją. Co nie oznacza, że nie brał tego wszystkiego poważnie — To co teraz? Idziesz do tego Wilczura? Wydaje mi się, że skoro on wie aż tyle, to i Wilczur powinien swoje wiedzieć, a nawet i więcej — odparł spokojnie, intensywnie wpatrując się w twarz Jinxa. Co zamierzał? Sytuacja była co najmniej chujowa i nawet on, nie będąc w żadnej z organizacji, wiedział to aż za dobrze. W dodatku ta paskudna zaraza, która coraz szybciej przemierzała ich tereny...
A co do burdelu... Nie wiem, czy rzeczywiście należę do tych odpowiednich, ale będę starał się z całej pieprzonej siły, by tym razem uszedł on bez większych szkód — wyszczerzył się, ale bardzo szybko zniknął mu ten uśmieszek z twarzy. Wiedział, ze jeśli spierdoli sprawę, to nie będzie miał wesoło. Jednak teraz była rzecz o wiele istotniejsza — Idź się zbieraj. Mam nadzieję, że zobaczę Twoją mordę za te parę dni. I to całą! — dodał jeszcze, czekając na jego ostateczną decyzję wobec tego całego syfu, który zaczynał się robić. Chciałby więcej w tym wszystkim pomóc, ale rozumiał, ze jeśli tym razem Jinx zostawi burdel bez opieki, może skończyć się jego całkowitą utratą. Kto wie, czy po raz kolejny ten cały jeździec tu nie zawita? Warto byłoby być tutaj w takich okolicznościach.


Monster, monster under my bed
Come out and play cause I need a friend
You're so damn close that I feel your breath
You're the only one I have left

Burdel - Page 7 VTNI69n

Feel you in my bones, Shiver up my spine
You're a master of disguise, You show up when no one's home
Are you real or just a lie? I can feel you in my mind
And my soul, But I love when you jump in
And help me feel something, My blankets are the door
My bed is the coffin, And just as it closes
And I go to lock it, I sing that lullaby you taught me

Monster, monster under my bed...
Nier





Nier
Poziom E
GODNOŚĆ :
Dla Ciebie tylko i wyłącznie Nier.


Powrót do góry Go down


Burdel - Page 7 Empty Re: Burdel

Pisanie by Jinx Today at 12:05 am
Papierosy nie do końca były zaliczką, ale jeżeli Smok tak zakładał, niech będzie. Po wykonaniu zlecenia odliczy mu je od zapłaty. Teraz najważniejsze były jakiekolwiek informacje na temat samozwańczego kutasa w pierdolonej zbroi rodem ze średniowiecza. Nie zamierzał odpuścić. Będzie go tropił, podążał jego śladami choćby miał minąć kolejny wiek. Ale dorwie go, a potem zajebie własnymi rekami.
Powieka drgnęła, kiedy Yury nawiązał do artefaktu Wilczura. Czyli o to chodziło? O artefakt przywódcy? Rozsypane puzzle z każdą kolejną chwilą zaczynały składać się w coraz bardziej wyrazisty obraz. Wychodziło więc na to, że tak zwani Jeźdźcy Apokalipsy jeździli dookoła i próbowali pozyskać wszystkie artefakty przywódców? Innego rozwiązania Sheba nie widział. Wątpił, by artefakt należący do Growa był na tyle unikatowy i potężny, żeby chcieli tylko go zdobyć.
Uniósł dłoń i jej wierzchem potarł dolną szczękę w zamyśleniu.
Tylko... po co?
O ile wcześniej podchodził do całej sprawy personalnie, tak teraz jego światopogląd delikatnie zaczął się uginać pod naporem informacji. Powoli podniósł się z miejsca, dopiero wtedy wracając do rzeczywistości, przenosząc spojrzenie na już wychodzącego Smoka. Skinął w jego stronę głową na pożegnanie, od razu kierując swoje słowa do drugiego wymordowanego, znajdującego się w tym samym pomieszczeniu co ona.
- Liczę na ciebie. - odezwał się po krótszej chwili milczenia i uważnego przyglądania się mężczyźnie. Podszedł bliżej niego i położył dłoń na jego ramieniu, uważnie przyglądając się jego spojrzeniu.
- Burdel jest pod twoją opieką, a wszyscy pracownicy na twoje rozkazy. Postaram się wrócić jak najszybciej, chociaż sam do końca nie wiem, jak długo mnie nie będzie. Sprawa okazuje się z każdą kolejną chwilą coraz bardziej zagmatwana oraz upierdliwa. - skrzywił się nieznacznie, klikając przy tym językiem.
- W każdym razie mam nadzieję, że gdy wrócę to będę miał do czego wrócić. - ruszył w stronę wyjścia, zastanawiając się od czego ma zacząć. Nie było gwarancji, że Grow aktualnie znajduje się w kryjówce, ale tam najszybciej dowie się, gdzie ewentualnie go szukać. Nim opuści burdel, będzie musiał przede wszystkim się ubrać i założyć żółtą chustę, by uniknąć niepotrzebnych nieporozumień.
Zatrzymał się przed wyjściem, trzymając dłoń na klamce. Ostatni raz obejrzał się przez ramie.
- O twojej nagrodzie porozmawiamy gdy już wrócę. - ostatni raz skinął głową na pożegnanie, a potem zniknął za starymi, drewnianymi drzwiami.

/ zt /



"I know that you like big tits, but won't a big cock also do?"

Burdel - Page 7 Tumblr_p347g19W2q1thx3ofo2_500
"Go to Hell!"
Oh honey, where do you think I came from?
Burdel - Page 7 Tumblr_p347g19W2q1thx3ofo4_500
Spoiler:
Jinx





Jinx
Mastiff       Poziom E
GODNOŚĆ :
Servant of Evil


Powrót do góry Go down


Burdel - Page 7 Empty Re: Burdel

Pisanie by Sponsored content





Sponsored content

Powrót do góry Go down

Strona 7 z 7 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7

Powrót do góry