Strona 6 z 8 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next

Go down


Burdel - Page 6 Empty Re: Burdel

Pisanie by Rhett on 2/12/2018, 18:39
Mimo wszystkie nie był przygotowany na moment, w którym uzbrojona postać złapała go za kark i rzuciła niczym szmacianą lalką, jakby wcale nie ważył.
Podnosząc się z ziemi, potrząsnął łbem — kurz posypał się na ziemię miniaturową lawiną, a zęby stuknęły o zęby, gdy kłapnął szczękami. Niestety nim zdążył się zrewanżować, zmora już siedziała na ogromnym wierzchowcu. Odprowadził ich sylwetki nieprzychylnym spojrzeniem i w towarzystwie pojękiwań zbierających się z ziemi wymordowanych.
Wśród tłumu gapiów znalazł jedną z pracownic burdelu. Posłał jej porozumiewawcze spojrzenie, a gdy skinęła głową, znów zerknął w stronę, w którą odjechał jeździec. Ze zmrużonymi ślepiami obrał kierunek nowej trasy, nie był tu już potrzebny.
Musiał znaleźć Jinxa.

z/t


Burdel - Page 6 Pine_threes_f2u_by_ao_no_lupus-d9ydzfl
Burdel - Page 6 Q1-1528134252
Burdel - Page 6 Q2-1528134392
Rhett





Rhett
Opętany

Powrót do góry Go down


Burdel - Page 6 Empty Re: Burdel

Pisanie by Miau on 19/12/2018, 02:16
Po wszystkim, gdy już zamieszanie się skończyło, Miau odważyła się wyjść spod biurka. Rozejrzała się pospiesznie wokół siebie, jej gabinet miał się dobrze, ale to pewnie zasługa tego, że w porę zareagowała i zamknęła drzwi, choć możliwe że nieproszeni goście nie weszli głębiej do budynku. Otworzyła przejście na korytarz i do jej nozdrzy dotarł bardzo silny zapach spalenizny. Westchnęła, policzyła do dziesięciu i pobiegła w stronę tłumu ludzi, który jeszcze został. Na miejscu porozmawiała ze zbiorowiskiem, po czym zajęła się ewentualnym opatrywaniem rannych. Z jednej strony było jej głupio, że zachowała się jak tchórz, ale z drugiej wiedziała, że jakby pojawiła się na polu walki do niczego by się nie przydała. Kompletnie nie umiała walczyć, była słaba.
z/t


Miau





Miau
Nosicielka
GODNOŚĆ :
Oto kot, Miau.


Powrót do góry Go down


Burdel - Page 6 Empty Re: Burdel

Pisanie by Nier on 25/3/2019, 22:32
Nie minęło dużo czasu od mojego ostatniego pobytu tutaj, a jednak na tyle, aby dostrzec zmiany, które od pierwszej chwili gołym okiem dało się zauważyć — spalone ściany, ślady walki. I choć ostatnio Jinxa nie zastałem, widząc aktualny stan jego przybytku instynktownie wiedziałem już, że mogłem go dzisiaj tu odnaleźć. Wkurwionego, zmęczonego pewnie jak pies, ale znajdę. Ponieważ ostatnimi czasy przybywałem tutaj zadziwiająco często, choć wcześniej to miejsce było mi zupełnie obce. Raczej trzymałem się od niego z daleka. I to nie tak, że wcześniej go nie lubiłem czy nie szanowałem — po prostu nie było mi do niego po drodze. Teraz, kiedy z czystego przypadku Właściciel Burdelu stał się moim pracodawcą i to nie bynajmniej takim jakim być powinien, przychodziłem tutaj od czasu do czasu, pytając się o jakąś sensowniejszą robotę. Lubiłem sobie dorabiać wszędzie, ale chciałem mieć jedno stałe miejsce "zatrudnienia", w którym wiem, że zawsze coś dostanę. Więc nasz układ był prosty — przychodziłem do Jinxa, on dawał mi robotę, a ja wykonywałem ją za odpowiednią opłatą. Wzajemnie siebie szanowaliśmy, przynajmniej dotychczas tak było. Więc o dziwo nigdy żadnych spięć między nami nie było. Zresztą — nie zależało mi na tym, aby je w ogóle mieć.
Wszedłem wgłąb budynku, przemierzając pierwsze napotkane korytarze, obserwując zniszczoną przez ferwor walki placówkę. Trochę hajsu będzie musiał wypierdolić, aby odbudować niektóre ściany. Mógłbym w sumie mu pomóc z tym kurwidołkiem, jeśli takowej pomocy będzie potrzebował. Po drodze, wciąż się gubiąc w tutejszych korytarzach, spotkałem jednego ze znajomych ochroniarzy, pytając go, czy Jinx w ogóle tutaj był. Na całe szczęście wieści o jego przybyciu rozchodzą się jak maślane bułeczki, więc pełen determinacji zacząłem szukać go dalej. Czasem jednak zastanawiałem się, "co by było gdyby" któregoś razu ja miałbym gorszy nastrój. Albo on. Nie jestem głupi i widziałem, że razem mieliśmy silne charaktery. Żaden z nas by nie odpuścił, ale raczej to ja byłbym na tej przegranej pozycji, więc chcąc nie chcąc musiałbym podkulić ogon z samego szacunku do niego. W końcu to kwestia władzy, której mi jeszcze brakuje.
Zaglądałem w każde możliwe pomieszczenie, w które zajrzeć było mi można, aby go gdzieś wyłapać. Nie miałem żadnego pomysłu na to, gdzie mógłbym go tutaj spotkać, a ochrona sama niewiele wiedziała oprócz tego, że Jinx po prostu tu jest. Gdybym chociaż trochę lepiej znał to miejsce, jak i również jego, nie miałbym problemu ze znalezieniem osoby, która posiada prawie 180 centymetrów wzrostu. A tak snułęm się po korytarzu jak jakiś pajac, z nadzieją, że prędzej czy później uda mi się na niego wpaść.


Monster, monster under my bed
Come out and play cause I need a friend
You're so damn close that I feel your breath
You're the only one I have left

Burdel - Page 6 VTNI69n

Feel you in my bones, Shiver up my spine
You're a master of disguise, You show up when no one's home
Are you real or just a lie? I can feel you in my mind
And my soul, But I love when you jump in
And help me feel something, My blankets are the door
My bed is the coffin, And just as it closes
And I go to lock it, I sing that lullaby you taught me

Monster, monster under my bed...
Nier





Nier
Poziom E
GODNOŚĆ :
Dla Ciebie tylko i wyłącznie Nier.


Powrót do góry Go down


Burdel - Page 6 Empty Re: Burdel

Pisanie by Jinx on 25/3/2019, 23:55
Piekielny Kundel rozdziawił szeroko pysk i ziewnął nieco znudzony dniem. Był raczej aktywny nocą, a Jinx nie zamierzał go więzić i powstrzymywać naturalny instynkt łowcy, dlatego też bez najmniejszego problemu wypuszczał bestię kiedy tylko słońce zachodziło. W dzień był bardziej osowiały i przesypiał większość czasu, nie oznaczało to jednak, że przemieniał się w kanapowego pieska. Nadal budził respekt i nadal reagował agresją kiedy ktoś nieopatrznie wkraczał w jego drogę. Jinx nauczył się już mieć go na oku, ale z drugiej strony wiedział też, że pies nie zaatakuje nikogo w burdelu bez wyraźnego polecenia swojego właściciela.
Dlatego też nie pilnował go aż nadto, i zostawił samego w pokoju.
Zamknął cicho za sobą drzwi i ruszył korytarzem, czując się w końcu wypoczęty i przede wszystkim wyspany. Rany powoli goiły się na jego ciele, choć nadal stanowiły pewnego rodzaju dyskomfort w poruszaniu się. Przynajmniej nie krwawiły i nie piekły. Wsunął obie dłonie głęboko w kieszenie spodni, kiedy mijał kolejne metry korytarza w burdelu, gdy zatrzymała go jedna z pracownik przybytku uciech informując, że jakiś mężczyzna go szuka. Po krótkim opisie jego wyglądu, wymordowany niemalże od razu domyślił się o kogoś chodził.
I wiedział gdzie może go znaleźć. Co jak co, ale znał niemalże wszystkie zakamarki burdelu na pamięć i z powodzeniem mógłby poruszać się po nim z zamkniętymi oczami, dlatego też nie zajęło mu zbyt wiele czasu, aby odszukać "zgubę", która snuła się korytarzami niczym jakiś duch.
- Zgubiłeś się? - zapytał cicho, ale na tyle głośno, że Nier z pewnością mógł dosłyszeć jego zachrypnięty głos. Pociągnął lewy kącik ust ku górze, imitując przy tym uśmiech, choć w przypadku właściciela burdelu niekoniecznie oznaczało to radość. Po krótkiej chwili przyglądaniu się swojemu pracownikowi na pół etatu, ruszył w jego stronę. Odgłos bosych stóp roznosił się po pustym teraz korytarzu. Zatrzymał się dopiero w momencie, kiedy znalazł się w odległości niecałego, zatartego metra od Niera. Przechylił lekko głowę w bok, ramiona opadły, w złotej tęczowce pojawił się błysk.
- Słyszałem, że mnie szukasz. Czyżbyś aż tak się za mną stęsknił? - uśmiech mimowolnie poszerzył się.
- Schlebiasz mi, Nier.



"I know that you like big tits, but won't a big cock also do?"

Burdel - Page 6 Tumblr_p347g19W2q1thx3ofo2_500
"Go to Hell!"
Oh honey, where do you think I came from?
Burdel - Page 6 Tumblr_p347g19W2q1thx3ofo4_500
Spoiler:
Jinx





Jinx
Mastiff       Poziom E
GODNOŚĆ :
Servant of Evil


Powrót do góry Go down


Burdel - Page 6 Empty Re: Burdel

Pisanie by Nier on 27/3/2019, 23:11
Wypytywanie innych o to, gdzie jest Jinx nie było takim głupim pomysłem. Wiedziałem, że prędzej czy później dotrze do niego wieść o tym, że jestem w jego przybytku i go szukam. Oni nie musieli dokładniej wiedzieć dlaczego. Choć po ostatnich zdarzeniach mogli być bardziej ostrożni wobec obcych ludzi, którzy tutaj się plątali. Jak na przykład wobec mnie. Jednak widocznie ostrożność woleli mieć głęboko kiedy nijak zareagowali na moją obecność tutaj. W dodatku z małym kundlem, który pełen szczęścia łaził za mną krok w krok. Tak, pan w końcu postanowił go gdzieś ze sobą zabrać, więc szczenięca radość obowiązkowo musiała być.
Nie czułem się aż tak głupio nie wiedząc do końca, gdzie mam iść. Jednak parę razy westchnięcia pełne rezygnacji wydobyły się z mojego gardła, kiedy nie mogłem go znaleźć. Jednak nie traciłem nadziei i może właśnie to spowodowało, że niebawem usłyszałem charakterystyczny głos gdzieś za swoimi plecami, który od razu wzbudził moje zainteresowanie.
Mówisz i masz, nie?
Z początku odwróciłem się do niego w połowie, uśmiechając się kącikiem. Spoglądnąłem się na niego spod okularów, które delikatnie zsunąłem z nosa, aby wyraźnie widział przebiegłe spojrzenie w moich oczach. Szybko je jednak wsunąłem z powrotem, odwracając się już całkiem. Ruszyłem w jego stronę na spotkanie, a pies za mną zrobił dokładnie to samo po ostrym zakręcie. Widać było, że był już trochę wytresowany, bo kiedy stanąłem przed Jinxem, zwierzak również stanął, siadając tuż przy mojej nodze. Energia jednak wciąż się jego trzymała.
Kurwa. Nawet nie masz pojęcia jak bardzo. Prawie już łzy zaczęły mi popierdalać po policzkach z tej tęsknoty — po tych słowach, uśmiechnąłem się do niego szerzej, ciągnąc jego mniej lub bardziej narcystyczny żarcik dalej — I w sumie to tak. Ale hej! Znalazłem Cię w końcu, nie? — tutaj uśmiechnąłem się do niego jeszcze szerzej, o ile to w ogóle możliwe, dając wyczuć nutkę sarkazmu w zdaniu. W końcu nie będę sobie przypisywał jego zasług.
Nabierając już pewnej powagi, zdjąłem okulary z nosa, zawieszając je o dekolt koszuli, którą na sobie miałem. Poprawiłem kurtkę oraz włosy i spojrzałem się w złote tęczówki, doszukując się tam emocji, które tak naprawdę trzymały się Jinxa. Bo tylko one mogły mi powiedzieć, czy było zajebiście chujowo czy tylko chujowo.
Widzę, że ostatnio los wobec Ciebie był kurewsko łaskawy — dodałem jeszcze, z kolejnym słyszalnym sarkazmem oraz z pewną wymownością w tonie. Jednak tym razem uśmiech mi nieco zelżał. Rzec mógłbym, że całkowicie mi zniknął z mojego krzywego ryja, gdy nabrałem trochę na powadze. Widząc jego stan oraz stan Burdelu i to, jakiego typu rany goiły mu się na ciele, podejrzewam, że wcale do śmiechu mu nie było.


Monster, monster under my bed
Come out and play cause I need a friend
You're so damn close that I feel your breath
You're the only one I have left

Burdel - Page 6 VTNI69n

Feel you in my bones, Shiver up my spine
You're a master of disguise, You show up when no one's home
Are you real or just a lie? I can feel you in my mind
And my soul, But I love when you jump in
And help me feel something, My blankets are the door
My bed is the coffin, And just as it closes
And I go to lock it, I sing that lullaby you taught me

Monster, monster under my bed...
Nier





Nier
Poziom E
GODNOŚĆ :
Dla Ciebie tylko i wyłącznie Nier.


Powrót do góry Go down


Burdel - Page 6 Empty Re: Burdel

Pisanie by Jinx on 2/4/2019, 00:10
Niemalże parsknął rozbawiony, choć w ostatniej chwili usta pozostały bez wyrazu. Nier potrafił go rozbawić, to Jinx musiał mu przyznać, a momentami bywał dość uroczy, kiedy próbował odpyskiwać i cwaniakować. W takich chwilach Sheba spoglądał na niego wzrokiem starszego brata, i brakowało jedynie aby uniósł dłoń i poklepał młodsze rodzeństwo po głowie w pobłażliwym geście, cicho szepcząc, że kiedyś mogą naprawdę osiągnąć wszystko, ale teraz muszą być grzeczni i słuchać starszego brata.
- Ty mnie znalazłeś? - uniósł jedną brew ku górze, która na moment zniknęła pod gęstą, asymetryczną czupryną w kolorze czerni.
- A to ciekawe. To czemu musiałem ruszyć swoje szanowne dupsko do ciebie? Inaczej szwendałbyś się godzinami po korytarzach. - przechylił głowę delikatnie w lewy bok, jednocześnie krzyżując ręce na klatce piersiowej. Nie skomentował jego ironicznej wypowiedzi odnośnie tęsknoty. Oboje wiedzieli, że żyjąc na Desperacji nie można było sobie pozwolić na tak ckliwe emocje jak przywiązanie czy też tęsknota. Każdego dnia ktoś zdychał, ktoś, z kim jeszcze dzień wcześniej rozmawiało się albo wspólnie chlało u Boba. Takie było życie w tym pieprzonym Piekle. To, że z kimś aktualnie gadasz nie oznacza, że jutrzejszego dnia nie znajdziesz jego zwłok w jakimś parszywym rowie.
Możliwe, że jutro Niera coś zajebie.
Albo jego samego.
- Nie jest źle, ale można powiedzieć, że cena była tego warta. - w końcu uniósł wargi, odsłaniając zęby w uśmiechu. O tak, było warto. I prawdę powiedziawszy że rany, z jakimi wyszedł ze starcia z piekielnym kundlem, nie było jakieś bardzo tragiczne. Miał wszystkie części ciała, nie stracił ręki, nogi czy oka. Można powiedzieć, że był prawdziwym szczęściarzem. Miał wrażenie, że nawet Ryan oraz Grow wyglądali gorzej po powrocie.
- Ale nie flirtujmy za długo, zapewne zarówno ty, jak i ja, cenimy swój czas. - wyprostował się nagle, choć dłonie nadal pozostały skrzyżowane.
- Więc? Co cię do mnie sprowadza? Bo jak mniemam wpadłeś z jakąś sprawą, a nie na herbatę i ciastka. - zmrużyła delikatnie oczy, wręcz ledwo zauważalnie.
- Bo jak tak, to ostrzegam, że skończyły mi się zapasy.



"I know that you like big tits, but won't a big cock also do?"

Burdel - Page 6 Tumblr_p347g19W2q1thx3ofo2_500
"Go to Hell!"
Oh honey, where do you think I came from?
Burdel - Page 6 Tumblr_p347g19W2q1thx3ofo4_500
Spoiler:
Jinx





Jinx
Mastiff       Poziom E
GODNOŚĆ :
Servant of Evil


Powrót do góry Go down


Burdel - Page 6 Empty Re: Burdel

Pisanie by Yury on 2/4/2019, 18:09
Dotychczas nie nadarzyła się okazja, by odwiedzić miejscowy dom rozpusty, ale, gdy w końcu los się do niego uśmiechnął, skorzystał - a jakżeby inaczej! Co prawda obiło mu się o uszu, że właściciel burdelu był skurwielem przez wielkie „s”, ale nic mu do tego. Chciał pozyskać informacje o tym, kogo mężczyzna szuka i omówić formę wynagrodzenia za przywleczenie tego kogoś przed jego oblicze.
  Wszedł do środka, jak do siebie, kontemplując podniszczone ściany, z których schodziła tapeta; przywodziły na myśl dom strachu. Nie dojrzawszy nigdzie zakazu palenia, sięgnął po papierosa. Wsunął go do ust i zapalił. Idąc wydłuż obskurnego korytarza, wsłuchiwał się w odgłosy dobiegające zewsząd, ale oprócz własnych kroków i oddechu nic nie zostało uchwycone przez narząd słuchu. Najwyraźniej przekroczenie progu tego przybytku w ciągu dnia nie było rozsądnym posunięciem. Przede wszystkim wszędzie, gdzie okiem sięgał, natrafił na pustą przestrzeń niezapełnioną ludzką obecnością. Zgadywał zatem, że nie była to zbyt odpowiednia pora na odwiedziny. Pewnie w nocy o wiele więcej atrakcji przechadzało się w tę i we w tę.
  Uchwyciwszy wzrokiem uchylone drzwi, podszedł do nich. Zacisnął dłoń na klamce, w zamiarze otwarcie ich na oścież i zajrzenia do środka, ale wtem usłyszał za plecami obce kroki, a raczej skrzypienie desek podłogowych. Powiódł spojrzeniem za źródłem tego dźwięku.
  — Zastałem twojego szefa, ślicznotko? — spytał, wbijając spojrzenie w oblicze stojącej w metrowej odległości kobiety; miała rozmyty makijaż. Dopiero po poczynieniu dokładniejszych obserwacji, odkrył, że była wyposażona w dość bogaty asortyment: zgrabne nogi i parę jędrnych argumentów. Zaciągnął się papierosem.
  — Jego dyspozycja jest zależna od tego, kto go szuka – odparła po chwili, jak wyuczoną formułkę, a przez jej twarz przeszedł cień uśmiechu; jakby sama myśl o pracodawcy uczyniła jej dzień szczęśliwszym.
  — Smok.
  Zmarszczyła nos.
  — Zaraz sprawdzę — oświadczyła.
  — Jasne, byle szybko — rzucił, podziwiając jej tyły, które po chwili zniknęły w drzwiach innego pomieszczenia. Aby nie stać tam jak kołek, usiadł na wcześniej miniętej przez siebie krześle. Mebel zawył żałośnie pod jego ciężarem, ale nie pękł pod naporem ciężaru jego ciało. Trochę mu z tego powodu ulżyło.


Burdel - Page 6 A2X6AkL
I've lost my patience,
When are you gonna decay.
tekst alternatywny
Yury





Yury
Wieczny     Zarażony
GODNOŚĆ :
Wcześniej Kido Arata, teraz Yury. Czasem Wujek Menel (c)Chyży.


Powrót do góry Go down


Burdel - Page 6 Empty Re: Burdel

Pisanie by Nier on 8/4/2019, 23:59
Znałem granice dobrego smaku. Lubiłem czasem kogoś rozbawić, a także sprawdzić na nim, na ile tak naprawdę mogę sobie pozwolić. Pyskowanie, naśmiewanie się czy głupie żartowanie — dzięki temu wiedziałem później, w jaki sposób powinienem rozmawiać z innymi. Na co zwróci uwagę, gdzie wbić szpilkę i kiedy powinienem ugryźć się w język. Na Jinxie potrafiłem testować to nie raz, nie dwa, z czego raczej zdawał sobie sprawę. Niemniej jednak także wiedziałem, w którym momencie powinienem powiedzieć sobie "stop".
Wcale nie godzinami! Wiedziałbym kiedy odpuścić. Poza tym, hej. To też jakaś taktyka, nie? W końcu wyszedłeś mi na spotkanie — uśmiechnąłem się do niego zachęcająco, zupełnie jakbym w planach miałem całe moje działanie; zaczepić parę ochroniarzy, by poleciały w stronę Właściciela plotki, że niejaki psychol kręci się po Burdelu i go szuka.
Zauważając pewną dumę na twarzy Jinxa, mogłem być odrobinę spokojniejszy. Nie był w końcu wkurwiony, nie? Wręcz zadowolony z tego, co go spotkało. Widocznie faktycznie cena tego wszystkiego była cholernie opłacalna. Nie dociekałem jednak, co to takiego było, ponieważ na ironię losu gówno mnie to interesowało. Miał rację, ze byłem tu w konkretnym celu. Inaczej nie fatygowałbym się w to miejsce.
Pewnie tak jest. Chociaż nie powiedziałbym, że tutaj czas jest jakoś niesamowicie istotny— choć doskonale wiedziałem, co miałeś na myśli — Jak to? Nie będzie herbatki i ciastek?! — na moment zrobiłem śmiertelnie poważną i smutną minę, by po chwili móc parsknąć krótkim śmiechem, kręcąc głową w formie uspokojenia swojej nawet zabawnej głupoty — Wizja dobrych ciastek niesamowicie mnie kusi, ale owszem, nie przyszedłem tutaj po to — i gdy miałem przedstawić mu to, po co tak naprawdę tu jestem, wokół Jinxa zakręciła się jakaś dziewczyna, z pewnością jedna z jego pracownic. Nie chciałem podsłuchiwać, ale z samych ruchów warg kobiety mogłem wyczytać, kto tym razem chce zakłócić jego spokój.
Mogę poczekać, jeśli chcesz — dodałem szybko, nie chcąc robić zbędnego kłopotu, choć tym razem zżerała mnie ciekawość na wieści o Smoku równie mocno co mojego psa, który miał sprawę do Jinxa. A może to on miał coś dla nich?


Monster, monster under my bed
Come out and play cause I need a friend
You're so damn close that I feel your breath
You're the only one I have left

Burdel - Page 6 VTNI69n

Feel you in my bones, Shiver up my spine
You're a master of disguise, You show up when no one's home
Are you real or just a lie? I can feel you in my mind
And my soul, But I love when you jump in
And help me feel something, My blankets are the door
My bed is the coffin, And just as it closes
And I go to lock it, I sing that lullaby you taught me

Monster, monster under my bed...
Nier





Nier
Poziom E
GODNOŚĆ :
Dla Ciebie tylko i wyłącznie Nier.


Powrót do góry Go down


Burdel - Page 6 Empty Re: Burdel

Pisanie by Jinx on 16/4/2019, 23:43
Przechylił głowę delikatnie w bok, jednocześnie wsuwając sobie mały palec do ucha, w którym zaczął grzebać. Wyglądał teraz raczej jak nastolatek znudzony życiem i nie zamierzającym słuchać drogocennych rad rodziców, aniżeli właściciel burdelu i osoba, które bez zająknięcia potrafiła poderżnąć komuś gardło.
- Taktyka czy też nie, ostatecznie dość marna. Można powiedzieć, że moje przyjście tutaj jest zlepkiem zbiegów okoliczności. - odezwał się po chwili, wyciągając wreszcie palca z ucha i prostując zmęczone plecy. Czasami miał wrażenie, że naprawdę zaczyna czuć się jak staruszek, który miał ponad kilka setek lat na karku. Jeszcze trochę a będzie szukał laski i będzie postrachem pośród bezzębnych starców.
Potrzebował długich wakacji.
Otwierał usta, by coś jeszcze powiedzieć, ale w tym samym czasie podeszła do niego jedna z dziwek burdelu. Sheba syknął niedbałym "co znowu", jakby burdel nie mógł funkcjonować bez jego obecności cholernych pięciu minut. Wiecznie coś, zawsze ktoś czegoś potrzebował. I jak tutaj myśleć o wakacjach?
- Nie. - przerwał Nierowi nieco ostrzej, aniżeli początkowo zamierzał, przenosząc wzrok z dziewczęcia na niego.
- To nie jest konieczne. Zamierzam upiec dwie pieczenie na jednym ogniu. Załatwimy wszystko szybko i od razu. Chodź. - polecił mu tonem, wyraźnie zaznaczającym, że nie zamierza się ani powtarzać, ani tym bardziej słyszeć słów odmowy. Odprawił kobietę, a sam wsunąwszy obie dłonie głęboko w kieszenie spodni, ruszył przodem, kierując swoje kroki do pokoju, gdzie oczekiwał na niego Smok. Mógł jedynie domyślać się, czego mógł od niego chcieć. Odpowiedział na zlecenie, jakie złożył w Smoczej Górze parę dni temu. W jego złotym spojrzeniu pojawiły się migoczące kurwiki. Oby o to chodziło. Nie miał zbyt wiele czasu, a chciał już dorwać tego aroganckiego skurwysyna, który położył swoje brudne łapska na jego burdelu. Pchnął drzwi i wszedł do środka, wwiercając spojrzenie w sylwetkę ciemnowłosego.
Usiadł na przeciwko niego, przechylając się nieznacznie w jego stronę i oparł łokciami o kolana, wyginając lewy kącik ust ku górze.
- Mam nadzieję, że jesteś tutaj w sprawie mojego zlecenia. - to nawet nie było pytanie, a raczej stwierdzenie. Innej możliwości nawet nie rozważał.



"I know that you like big tits, but won't a big cock also do?"

Burdel - Page 6 Tumblr_p347g19W2q1thx3ofo2_500
"Go to Hell!"
Oh honey, where do you think I came from?
Burdel - Page 6 Tumblr_p347g19W2q1thx3ofo4_500
Spoiler:
Jinx





Jinx
Mastiff       Poziom E
GODNOŚĆ :
Servant of Evil


Powrót do góry Go down


Burdel - Page 6 Empty Re: Burdel

Pisanie by Yury on 17/4/2019, 00:04
 Spojrzał w sufit. Czas go naglił; chciał jeszcze dziś odnaleźć ciemnowłosą piękność, o której traktowało drugie zlecenie i mieć je z głowy. Myślami był też przy Valentino; musiał się z nim rozmówić po spotkaniu z generał. Zresztą odrobinę żałował, że nie mógł mu towarzyszyć. Spotkanie z Kraską po tylu latach mogło być emocjonującym doznaniem, a takowych mu brakowało; był spragniony adrenaliny, choć dostarczono mu jej porządną dawkę niespełna kilka dni temu.
 Nie musiał nazbyt długo nadwyrężać swoich szarych komórek. Po chwili usłyszał zbliżające się kroki. Spojrzał w tamtym kierunku. Spodziewał się ujrzeć tam wcześniej napotkaną piękność, ale nic z tego. Jego oczom ukazały się dwie paskudne mordy i nie wiedział, kto z tego duetu był mniej urodziwy. Wyprostował się w fotelu, gdy niższy mężczyzna zajął miejsce obok. Typ drapieżnika.
 — Yury — przedstawił się krótko, by dopełnić wszelkich formalności. — Ty to pewnie Jinx, tak? —  Zerknął wprost w oczy właściciela burdelu. Nie musiał zadawać tego pytania; kojarzył mężczyznę, który mu towarzyszył. Tchórzofretka jego pokroju nie mogła odpowiadać za ten lokal, wszak Wieczny miał przyjemność dyszeć mu w kark przez kilka długich lat, ale zabawa w kotka i myszkę w końcu dobiegła końca. Nier mógł odetchnąć. Trochę szkoda. Był wartym zachodu wrzodem na dupie. — Tak, po to tutaj jestem, więc powiedz mi kto ci podpadł. Klient, który nie zapłacił? Dziwka, która uciekła?
 Rozbawienie zagościło w jego oczach i ukazało się również na ustach w charakterze uśmiechu. Pochylający ku niemu mężczyzna mógł to zinterpretować  jako jawna prowokacja, niemniej Yury'emu nie przyświecał ten cel. Był autentycznie ciekaw, kto zalazł za skórę właścicielowi tego przybytku. Z zasłyszanych wcześniej plotek wywnioskował, że rozciągała się zanim mroczna reputacja i nie spodziewał się niczego innego, wszak niełatwo jest utrzymać w ryzach takiego biznesu. Typ musiał mieć łeb na karku, konkretne znajomości, a także dysponować odpowiednimi zasobami siły.
 — I co najważniejsze – co oferujesz w zamian. — Wyłożył kawę na ławę; chciał wiedzieć wszystko - czarno na białym, bez niedomówień i późniejszych niejasności. Handel. Ponoć Jinx inwestował w to branżę, zatem znał mechanizm. Coś za coś. Jego problem musiał być niczym drzazga w oku, skoro zwrócił się do profesjonalistów


Burdel - Page 6 A2X6AkL
I've lost my patience,
When are you gonna decay.
tekst alternatywny
Yury





Yury
Wieczny     Zarażony
GODNOŚĆ :
Wcześniej Kido Arata, teraz Yury. Czasem Wujek Menel (c)Chyży.


Powrót do góry Go down


Burdel - Page 6 Empty Re: Burdel

Pisanie by Nier on 17/4/2019, 21:58
Nie żyłem tutaj jakoś długo, ale na tyle, by móc odczuwać już pewne dolegliwości wiązane ze starością. Żyłem z dobra osiemdziesiąt lat i choć to nic porównywalnie do innych, to gdybym był człowiekiem, mógłbym powoli liczyć dni na kalendarzu do mojej śmierci. Nie żebym teraz robił dokładnie to samo każdego dnia żyjąc na tych terenach.
Uniosłem tylko kąciki ust, nie komentując już tego w żaden inny sposób. Cokolwiek bym nie powiedział, w żartach czy nie, nie będzie miało to już największego sensu.  
Nigdy nie mówiłem, że należałem do dobrych taktyków. Ale dobrze wiesz, że potrafię być dobry w innych dziecinach — odparłem, akcentując nieco końcówkę zdania. Nie dało się ukryć, że byłem skłonny zrobić wszystko i co najważniejsze — zawsze starałem się dać od siebie przysłowiowe dwieście procent. Kiedy za coś się brałem, robiłem to cholernie starannie. Oczywiście nie zawsze, bo w dużej mierzy zależało to od płacy i zadania, ale jeśli było coś ciężkiego do zrobienia, chętniej brałem się do roboty niż do czegoś lekkiego, przy czym mógłbym się odstresować. Lubiłem sobie zajmować czas, bo gdyby nie to, już dawno bym od Ciebie zwariował, bracie.
Uniosłem brew w lekkim zdziwieniu, słysząc ostre "nie". Nie zamierzałem jednak kwestionować jego zachowania, bo miał prawo być zwyczajnie zmęczony i mieć dość. I chyba tylko dlatego ugryzłem się mocno w język, aby nie powiedzieć czegoś, co mógłbym później żałować. Przytaknąłem jedynie na jego słowa oraz ruszyłem za nim w beznamiętnym wyrazie twarzy. Zabawne, że taka głupia pierdoła potrafi wybić kogoś z całkiem dobrego humoru. I jeśli myślałem, że coś takiego może mnie przygasić, to najgorsze było właśnie tuż przede mną.
Wszedłem za Jinxem do pomieszczenia, w którym oczekiwał go rzekomy Smok. Zawsze zastanawiało mnie, czy przynależenie do nich dałoby mi nieco większą sławę — lubiłem bawić się w najemnika. Zgarniać zlecenia, dorwać kogoś, komuś zaszkodzić, zbudować jakąś maszynę. Jednak niewiele osób zdawało sobie z tego sprawę. Moja tak zwana "działalność" ruszyła całkiem niedawno, więc rozgłos miałem stosunkowo słaby. Wiedziałem, że potrzebowałem dobrej reklamy, niemniej jednak to nie przychodziło tak po prostu.
Stanąłem gdzieś z boku, opierając się ściany po prawej stronie pomieszczenia, a puchaty szczeniak usiadł tuż przy mojej nodze, nie zwracając na siebie większej uwagi. Rozmyślenia na ten temat niewiele pomogą mi w zdobyciu klientów, prędzej zaszkodzą za nieuwagę. Wróciłem więc myślami do żywych, a gdy moje spojrzenie utkwiło na sylwetce tutejszego gościa, przez dłuższą chwilę zamarłem. Szybko zrobiło mi się ciepło — zimny pot momentalnie oblał moje ciało. Moje zdumienie wyrażało o wiele więcej niż zwykłe słowa, które nawet nie chciały przecisnąć się przez gardło. Świadomość tego, że widzę go tutaj, powodował brak kontroli, którego się bałem. Podświadomie wiedziałem, że samego siebie nakręcałem. Wziąłem dwa głębsze wdechy, aby móc choć odrobinę uspokoić to, co we mnie wręcz się gotowało. A nie wiedziałem, co to jest.
Kurwa, mam przesrane.
Syknąłem w myślach, przegryzając silnie dolną wargę, byleby tylko kontrola mi nie siadła. Ostatnie co chciałem, to wpaść teraz w szał, a przy tym człowieku było to możliwe. Człowieku? Czy aby na pewno, skoro siedział i grzał dupę na desperackim krześle?
Yury.
Obiło mi się o uszy kilkukrotnie, śmiejąc się do siebie w duchu. Jakim cudem pieprzony SPEC na chwilę obecną siedzi w grupie najemników, wykonując polecenie jak grzeczny chłopiec na posyłki? Widocznie przywykł już do wykonywania rozkazów, przez co ta rola odpowiada mu bardziej niż mi. Trochę szkoda. Choć nie raz, nie dwa Arata dał mi popalić, to nigdy nie zapomnę wspaniałej adrenaliny, która mi przy tym wszystkim towarzyszyła. Zacisnąłem więc palce na bicepsach, gdyż ręce na chwilę obecną miałem skrzyżowane na piersi, wpatrując się intensywnie w sylwetkę mężczyzny, zupełnie jakbym chciał pożreć jego duszę.
Bo chciałem.
Ale to nie był odpowiedni moment na to.


Monster, monster under my bed
Come out and play cause I need a friend
You're so damn close that I feel your breath
You're the only one I have left

Burdel - Page 6 VTNI69n

Feel you in my bones, Shiver up my spine
You're a master of disguise, You show up when no one's home
Are you real or just a lie? I can feel you in my mind
And my soul, But I love when you jump in
And help me feel something, My blankets are the door
My bed is the coffin, And just as it closes
And I go to lock it, I sing that lullaby you taught me

Monster, monster under my bed...
Nier





Nier
Poziom E
GODNOŚĆ :
Dla Ciebie tylko i wyłącznie Nier.


Powrót do góry Go down


Burdel - Page 6 Empty Re: Burdel

Pisanie by Sponsored content





Sponsored content

Powrót do góry Go down

Strona 6 z 8 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next

Powrót do góry