Strona 3 z 3 Previous  1, 2, 3

Go down





Re: Burdel Pisanie by Miau on 31/7/2018, 05:02
    
Gdyby wiedziała o tej współpracy Niera i Jinxa... To brzmiało jak koszmar. Koszmar z którego zapewne chciałaby się szybko wyrwać. Nie żeby teraz było kolorowo, ale zdołała się przyzwyczaić na tyle by przetrwać. Była już tyle lat, nawet nie pamiętała, kiedy dokładnie Jinx umieścił ją na tym stanowisku.
Skoro się jej spodziewał, powinien unikać tego miejsca, znaleźć przytulną piaskową jaskinię i tam zostać w niej do końca życia. Nikt by za nim nie tęsknił, a w szczególności ona. To nie miało nic z nim wspólnego. Jej relacja z Jinxem to nie był jego interes, a Miau naiwnie sądziła, że ten zamknięty rozdział z Nierem również nie dotyczy Jinxa. Że on nic nie wie. Przecież mu nie mówiła, jak mógłby wiedzieć? To był... jedyny taki błąd. Co to za los, za feralny przypadek, że on, akurat z tych wszystkich krętaczy, kłamców, desperatów, że akurat on musiał się teraz pojawić na horyzoncie? To musiało być jakieś nieporozumienie. Przyszedł tutaj, bo pewnie, tak jak zawsze, łaknął ciał. Był zwierzęciem. Gdyby była prawdziwym kotem, właśnie by się zjeżyła. Zamiast tego w jej oczach zamigotała jakaś dzikość, bunt. Był ostatnią istotą na Ziemi, którą chciała zobaczyć. Zepsuł jej humor, jej idealną ochronę na resztę dnia. Dobrze, że dzisiaj nie dorabiała.
Nie oczekiwała współczucia od kogoś takiego. Cały był wstrętny, to co było się dziwić? Najpaskudniejsza gęba całej Desperacji. Wygrałby konkurs. Zaraz wyciągnie telefon ze stanika, poszuka szybko aparatu i uwieczni go, by potem pokazywać dziewczynom na kogo mają uważać. Plan jak ugłaskać Jinxa wymyśliłaby potem, może ściągnęłaby innych klientów zamiast niego. Nawet nie chciała wymawiać jego imienia. Przynajmniej nie na głos. A każda myśl o nim było jak wspomnienie Desperackich toalet. Obrzydził ją sobą. Zniszczył wyobrażenie o miłości i jakimkolwiek zaufaniu. Nie wiedziała czy bardziej się go obawiała czy nienawidziła za wszystko, co zrobił.  Z chęcią by go zaraziła, gdyby nie to, że już był chodzącym trupem. Długie, zaniedbane paznokcie wbiły się w końcówkę fartuszka. Mocno. Chciała powstrzymać to drżenie, nie pokazywać słabości.
- Nie jesteś żadnym gościem, jesteś... - zatrzymała się na chwilę, unosząc odważnie, a może głupio, podbródek do góry. Uliczny kot musiał walczyć, jeśli nie było drogi ucieczki. - Jesteś tylko biednym i żałosnym gnojem. Nie stać cię na takie miejsca i nigdy nie będzie cię stać.
Przegryzła od środka swój policzek. Poczuła metaliczny smak krwi, nie spuszczała go jednak z oczu. Wystukiwała butem nierówny rytm jakieś starej piosenki z Przyszłości. Dotknął ją. Dotknął. Zaczęła jej nerwowo drgać powieka. Przez niego będzie jutro brzydzić się samą sobą.
- Nie. Dotykaj. Mnie - odepchnęła jego dłoń. Zrobiła krok do tyłu. - Taki jak ty może jedynie mu czyścić buty. Nie mów jakbyś go znał.
Bo go nie znał, na jej szczęście. Miau zresztą też go nie znała. Nie takiego jakim był naprawdę. Z jednej strony bała się Jinxa, z drugiej odczuwała złość, kiedy tylko ktoś taki jak ON o nim wspominał. Jaka była głupia, że cokolwiek mu o nim powiedziała, teraz nawet jeśli doda, że jej opowieści były kłamstwem i tak jej nie uwierzy. Serce jej szybko biło, chyba nawet policzki pokryły się czerwienią. Wyprowadził ją z równowagi, najchętniej wydrapałaby mu oczy byleby już nigdy na nią nie spojrzał.
- Jak już skończyłeś to nie blokuj przejścia.
Spojrzała w sufit, przełykając powoli ślinę, udając że wszystko było w najlepszym porządku. Nie mogła podnosić tutaj głosu, poza tym liczyła, że będzie miał tę resztkę godności i ją zostawi, zanim ktoś pojawi się na horyzoncie.



Miejsce kota jest przy jego panu. Inaczej albo pan jest do kitu, albo kot.
Nie wiesz, że tam dom twój, gdzie mruczy twój kiciuś?

Voice

✧/ᐠ-ꞈ-ᐟ| Szukam różnych rzeczy  /ᐠ。‸。ᐟ|


Tylko się nie zakochaj
avatar
Miau

Nosicielka






GODNOŚĆ :
Oto kot, Miau.

Liczba postów :
314


Powrót do góry Go down





Re: Burdel Pisanie by Nier on 7/8/2018, 20:02
    
Gdy byłem człowiekiem nie potrafiłem zrozumieć pojęcia koszmaru. W mieście nie dało się mieć złej sytuacji majątkowej. A kariera? Zwykle szło się w ślady swoich rodziców bądź starszego rodzeństwa. Edukacja na najlepszym możliwym poziomie. Stały dach nad głową, możliwość zjedzenia ciepłego posiłku. I poczucie tego, że masz dokąd wracać. To brzmi na tyle idealne, że ciężko byłoby mówić tu o jakimkolwiek koszmarze.
Aż do konkretnego dnia.
Bo nigdy nie spodziewałem się, że moje spokojne życie człowieka może obrócić się o całe 180 stopni. I dopiero wtedy poczułem smak prawdziwego koszmaru. Na dzień dzisiejszy nikt z przemienionych wymordowanych nie przyzna się, że miał tak samo jak ja. Jak większość z nas. To jest słabość, którą każdy skrywa gdzieś głęboko w swoim nieludzkim sercu. I chowa to pod maską codzienności, do której siłą rzeczy musieliśmy się dostosować. A to już tylko od nas zależy, czy damy się stłamsić tej całej codzienności. Świat od zawsze dzielił się na tych silnych i słabych. W M-3 słabsi są ludzie, mocniejsi to wojsko. A tutaj silniejsi są Ci, którzy potrafili pogodzić się ze swoim losem i obrócić go przeciw niemu i czerpać z tego korzyści.  
Jak Jinx.
She.
Albo ja.
I wielu innych, którzy potrafili sobie poradzić z cholernym losem. Nikt nie prosił się o te życie, ja na pewno się nie prosiłem. Dlatego jęczenie Miau o tym, jak jest jej źle i niedobrze doprowadzało mnie do szału. Do tego stopnia, że z przyjemnością wziąłem zlecone mi zadanie, tylko po to, aby utrzeć jej nosa i pokazać, że wcale nie ma tak źle w porównaniu do innych. Bo w końcu ma miejsce, do którego może wracać. Ma dach nad głową i możliwość wykąpania się. A przecież zawsze mogła skończyć dużo gorzej. I to w tym wszystkim było wkurwiające.
Kochana, stać mnie na dużo więcej niż to miejsce. W końcu u kogo żerowałaś przez tyle czasu, tylko po to, aby od niego uciec? — istotny szczegół, o którym Miau najwyraźniej zapomniała. Fakt faktem, że nie najlepiej ją traktowałem, a mimo to utrzymywałem nas obu i nie wymagałem rekompensaty — Więc chyba jesteś mi coś winna, czyż nie? — aż do teraz. Niemniej jej zachowanie ani trochę nie wskazywało na to, ze chciała mi za cokolwiek odpłacić. Albo może i chciała, tyle że w zupełnie innej sprawie — Auu, jaka ostra. To co, chcesz wyjść na zewnątrz i dać mi porządnie po gębie, aby emocje Ci nieco spadły? — zasugerowałem, by tylko ją zachęcić do opuszczenia tego miejsca. Robienie awantury w tym miejscu nie będzie korzystne dla mojego pracodawcy, a lubię być profesjonalny w tym, co akurat robię.
avatar
Nier

Poziom E






GODNOŚĆ :
Dla Ciebie wystarczy samo Nier.

Liczba postów :
33


Powrót do góry Go down





Re: Burdel Pisanie by Miau on 8/8/2018, 01:43
    
Za mało wiedział by móc się wypowiadać. Jego życie jako człowieka już dawno przeminęło i taki rodzaj Wymordowanych zdawał się nie posiadać żadnych koszmarów. Koszmary Miau znała dobrze, choć starała się korzystać z poznanych rad i dbać o swój sen by był pozbawiony jakichkolwiek obrazów. Połączenie Niera i Jinxa brzmiało jak klątwa, jak wylądowanie w pułapce. Nie chciała być Alicją zamkniętą w lochach nieznanego królestwa. Nie chciała już za kimkolwiek biegnąć.
W przeciwieństwie do niego może i była młoda, może i wiedziała mniej od niego, dużo podpatrując u innych, zbierając różne drobiazgi, które akurat miały szansę trafić w jej ręce, ale znała swoją wartość. Chciała przetrwać w tym świecie, nie znając tego poprzedniego w którym przyszło mu żyć. Czuła się użyteczna, czuła się warta życia. A on? Teraz nie był człowiekiem i nigdy już nim nie będzie. Nie miał szans by się zamaskować i go udawać.
Wymieniał by móc sobie myśleć, że gdzieś należał, co? Nie należał. Wypowiadał ich imiona, ksywki jak puste frazesy, bo kompletnie nie wiedział co za nimi się kryje. Może i nie była najlepiej pracującą dłużniczką na świecie, ale w głębi serca wierzyła, że Jinx nie był taki jak On. Że miał w sobie więcej uczucia. Przez ten zawód, gorzki posmak, który osiadł jej na języku po bliższym kontakcie z stojącym przed nią osobnikiem, nie potrafiła odnaleźć w sobie łagodności, której kiedyś wobec niego miała dużo. Nie potrafiła go traktować nawet jak zwykłego klienta lub nieznajomego. Prychała, bo dostrzegła całkiem sporo tego, co czaiło się pod jego luzacką postawą, być może niegdyś magnetyczną pogardą. Siłą. Widziała agresję, przemoc, nieczułość. Widziała prawdziwą bestię. Nic go nie usprawiedliwiało. Grał kogoś, kto się nie dał lękom, kto wygrał, kto kontrolował swój świat. Ale niewiele wiedział o prawdziwym świecie, o żywych ludziach, o człowieczeństwie i realnej sile. Nie był lwem w tej dżungli.
Już mu coś powiedziała o Jinxie. Miała to powtórzyć? Nic o nim nie wiedział. Miał klapki na oczach, był ograniczony. Choć i tak byłaby zaskoczona, że widział coś więcej niż czubek własnego nosa.
Nie mogło być tak trudno umrzeć. Dlaczego nie spróbuje? Oddałby Desperacji wielką przysługę. Tym biednym kobietom, które unikały jego spojrzenia również. Należało unikać jego spojrzenia, jeśli nie znało się jego prawdziwego ja - inaczej czekał tylko upadek, a Eden nie przygarnie więcej sprzedanych dusz. Tak słyszała.
Szczęście, nie? Tyle jęków usłyszał! I jak łatwo było je sobie teraz podkolorować. Od dłuższego czasu nie mieli ze sobą nic wspólnego, więc wychodzi na to, że poczucia przyzwoitości nie posiadał również. Można było się tego spodziewać, nie? Utrzeć nosa? Pokazać? Ależ już jej pokazał wystarczająco. Teraz mógł być jedynie dumny z pokazania jej "zła życia". Ślady na jej ciele w postaci blizn i konkretniejszych znamion mówiły same za siebie. Miejscem do którego można wracać mógłby być równie dobrze śmietnik albo kamień. To nie tak, że Jinx z tego też nie korzystał. Pomagała mu tak jak tylko mogła. Najwyraźniej jego informacje nie były kompletne. Ach, no tak, nie powiedziała mu wszystkiego. Czyli nie była aż taka głupia i naiwna. Doskonale. Nadal było to jednak za dużo. Dlaczego nie mógł o tym zwyczajnie zapomnieć?
Prychnęła mimowolnie na to "kochana". Długo zamierzał się z nią tak bawić? Nie miała całego dnia, każda sekunda spędzona w jego towarzystwie zdawała się być zmarnowana. Przez chwilę patrzyła w podłogę. Dostrzegła nawet małego pająka poruszającego się leniwie, zupełnie jakby nigdzie się mu nie spieszyło. Gdzieś za którymiś drzwiami rozległ się hałas. Musiała się pospieszyć, zapewne zaraz wyjdzie kilka dziewcząt.
- No tak, miałeś wszystko, prawda? W-s-z-y-s-t-k-o. Uciec? - posłała mu pod koniec wypowiedzi ostre spojrzenie i wydęła usta, by przypadkowo jej nie zadrżały. - Odeszłam. Nie jestem ci nic winna. Komuś takiemu? Nigdy.
Wyminęła go, starając się go niczym nie dotknąć, nawet skrawkiem pielęgniarskiego fartuszka. Otworzyła główne drzwi, wpuszczając do środka ciepłe powietrze i promienie słoneczne.
- Zniknij - powiedziała to tak cicho, by tylko on ją usłyszał. - Bym poczuła ulgę, musiałbyś umrzeć.
Spuściła nieco głowę i przejechała paznokciami po swoim nadgarstku. Mocno. Zapewne zostaną ślady. Po chwili ukazała się cienka strużka krwi. Oparła się o jedno skrzydło drzwi i jeśli postanowił wyjść i ją minąć, podstawiła mu nogę.



Miejsce kota jest przy jego panu. Inaczej albo pan jest do kitu, albo kot.
Nie wiesz, że tam dom twój, gdzie mruczy twój kiciuś?

Voice

✧/ᐠ-ꞈ-ᐟ| Szukam różnych rzeczy  /ᐠ。‸。ᐟ|


Tylko się nie zakochaj
avatar
Miau

Nosicielka






GODNOŚĆ :
Oto kot, Miau.

Liczba postów :
314


Powrót do góry Go down





Re: Burdel Pisanie by Sponsored content
    

Sponsored content








Powrót do góry Go down

Strona 3 z 3 Previous  1, 2, 3

Powrót do góry

- Similar topics

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach