Ogłoszenia podręczne » KLIKNIJ WAĆPAN «

Strona 2 z 4 Previous  1, 2, 3, 4  Next

Go down

Pisanie on 26.03.20 2:11  •  Szkoła podstawowa - Page 2 Empty Re: Szkoła podstawowa
Na nakaz milczenia unosi zdawkowo brew, wsłuchując się w pisk ciszy. Wstrzymuje na moment oddech, zamierając zupełnie, w obecnej pozycji przypominając bardziej opuszczone truchło niż żywego człowieka. Choć tak naprawdę strzyże uszko jak króliczek, tłumiąc ziewnięcie.
Czyżby potwora postanowiła jednak zawrócić i się przywitać?
Mijają długie sekundy niczego.
...A może w osąd już wstrzeliła się paranoja, rojąc w główce dziewczyny odgłosy, których nie było? Jemu mózg to robi non stop, więc już się przyzwyczaił. Czasami gada tak głośno, że sam siebie przekrzykuje...
Jego jedyne sprawne ucho wyłapuje dźwięk daleko po anielicy, kiedy jego echo obija się się po ścianach korytarza.
A więc jednak.
Odrobinę przekrzywia głowę, zaciekawiony tym odkryciem. Huh... O ile bestyjka nie wyhodowała sobie przez tę minutę-trzydzieści nowych strun głosowych, to do ich kryjówki zbliża się właśnie istotka o przynajmniej kilku zdrowych zmysłach. Ach... ale po sekundzie słychać i bestyjkę. Cóż, jeśli potrzebują dywersji, osoba trzecia nadaje się do tej roli idealnie. Może cholerstwo ją zeżre, poczuje się ciężkie i pójdzie w kimono? Najlepiej poza budynkiem. Mogliby się troszkę pogonić, wyleźć na jakieś pustkowia i stać się problemem kogoś innego, optymalnie z większą spluwą. Darmowy obiad?
Podpiera brodę ręką, szykując się do trzeciego ziewnięcia, kiedy na korytarzu kroki przyspieszają i drzwi do ich pomieszczenia uchylają się. Nie do innych jedenastu, do >ich<, cholera. Taka jego mać. Już ma się podnieść z ziemi, kiedy aniołek, porywa nieznajomego w objęcia, zatykając mu usta.
.......Wait.
Mruga. Raz i drugi. I znowu.
Przekrzywia łeb, przypatrując się tępo twarzy chłopaka.
3...
2...
1...
I zaskoczyło.
Uderza pięścią w otwartą dłoń w wyrazie olśnienia, zachwycony. Przecież to nie kto inny, jak ich własny najrozkoszniejszy nastoletni mlekowąs Shimotsuki! Wyszczerza się od ucha do ucha, układając dłonie w serduszko. Jak on gówniarza dawno nie widział. A może i niedawno? Wczoraj była środa? Hm. Czas płynie dziwnie, kiedy się na nic nie czeka. Człowiek się budzi, żre jak ma co i głównie spierdala. Śpi kiedy może, a jak nie może, to też spierdala. A od czasu do czasu, jak ma lepszy dzień, kogoś goni. Gonił kogoś ostatnio?
Drga, wyrywając się z zamyślenia. Co on tutaj robi? Na pewno nie wiedział, że Stef  tu jest, Stef pięć minut temu sam nie wiedział, że tu będzie. Pewno znów dragi sprzedaje, mała cholera. Po co innego by ruszył tyłek?


Szkoła podstawowa - Page 2 H0DmHfY


mowa:#a87324
Szkoła podstawowa - Page 2 Z05oSc9
HA-HA-HA-HA-STAYIN' ALIVE
                                         
Steve
Kontraktor
Steve
Kontraktor
 
 
 

GODNOŚĆ :
Steve


Powrót do góry Go down

Pisanie on 26.03.20 23:52  •  Szkoła podstawowa - Page 2 Empty Re: Szkoła podstawowa
Dłoń przyciśnięta do jego buzi i ręka przytrzymująca go w miejscu nie była rzeczą szczególnie zaskakującą, ale nadal przyprawiła go o dyskomfort oraz niepokój. Jego pierwszym odruchem była próba wyrwania się od niechcianego dotyku, niestety ich pozycja oraz słaba siła fizyczna chłopaka, nie pozwoliła na to. Cicho warknął, ale dźwięk pozostał przytłumiony. Nawet nie mógł zdeterminować, czy napastnikiem jest kobieta, czy mężczyzna. Dopiero cichy głos przy jego uchu nakazujący być cicho, pozwolił mu na określenie płci nieznajomego, czy raczej- nieznajomej. Zmrużył oczy wkurzony na to, że ktoś kazał mu coś robić. Jego przeszłość pokazała nie raz, że jest naprawdę słaby w czynieniu tego, czego się od niego wymaga. Dodatkowo cała ta sytuacja zaczęła przerażająco przypominać porwanie, a słyszał plotki o handlu ludźmi na Desperacji i szczerze nie chciał zobaczyć, czy są one prawdziwe.  Z braku lepszych pomysłów, otworzył swoje usta na tyle ile potrafił i polizał dłoń mając nadzieję, że dziewczyna przynajmniej się obrzydzi. Lepsze to niż nic.

Gdy w końcu wydostał się z nieprzyjemnego uścisku, odskoczył jak poparzony, rozglądając się dookoła. Pierwsze co przykuło jego uwagę były skrzydła. Najprawdziwsze, białe skrzydła wyrastające z pleców niewysokiej dziewczyny o młodej aparycji. Oczywiście nadal była wyższa od Shimo i wyglądała starzej od niego. Czyli jak większość osób w jego życiu. Przyłożyła palec do buzi w uniwersalnym znaku nakazu bycia cicho. Tak jakby miała jeszcze, jakiekolwiek prawo mówienia mu co ma robić. Już miał wydać z siebie wrzask, tylko po to by zadziałać naprzeciw aniołowi, ale kątem oka dostrzegł jeszcze inną postać. Pokazującą mu serce ułożone z dłoni. Kto jeszcze robi takie rzeczy? Odpowiedź była prosta. Steve.

Steve ze swoją głupią maską i przydługimi kończynami. Czemu on się tu znajdował? Shimotsuki pewnie i tak nie chciał wiedzieć. Znając blondyna było to coś dziwnego lub zbyt normalnego, by dało się w to uwierzyć. Podniósł wysoko jedną brew i posłał chłopakowi wzrok, który był mieszanką zirytowania i rozbawienia, bo cała ta sytuacja wydała mu się naprawdę komiczna. Znaleźli się przypadkowo w jakiejś opuszczonej szkole wraz z aniołem, gdy na korytarzach szalał wymordowany. Czy Steve znał tą anielicę? Może właśnie ona była tym całym klientem smoków, jeśli tak to Shim zamierzał sprzedać jej narkotyki drożej. Nie będzie milutki po takiej akcji. W sumie, i tak pewnie nie byłby milutki, ale ona nie musiała o tym wiedzieć.

—Widzę, że chyba ci w czymś przeszkodziłem – powiedział do Stefka ostentacyjnie patrząc pomiędzy nimi – Wybacz, będziesz musiał przełożyć swoją randkę na kiedy indziej.

Prawdopodobnie powinien się zamknąć, tak jak chciała tego skrzydlata, ale on nigdy, przenigdy nie potrafił przestać kłapać jadaczką. Wszyscy, którzy znali go dłużej niż godzinę o tym wiedzieli.  

—Nie spodziewałem się jednak, że pociągają cię anielscy agresorzy— spojrzał w zamyśleniu w górę, udając, że się namyśla— Wiesz co, chyba się w sumie spodziewałem.


Szkoła podstawowa - Page 2 RhkgoWi  Szkoła podstawowa - Page 2 Mno7XF1
I never watch the stars there's so much down here

                                         
Shimotsuki
Hydra     Desperat
Shimotsuki
Hydra     Desperat
 
 
 

GODNOŚĆ :
Mirai Shimotsuki


Powrót do góry Go down

Pisanie on 27.03.20 17:03  •  Szkoła podstawowa - Page 2 Empty Re: Szkoła podstawowa
Pochwycenie młodzieńca nie było czymś co chciała zrobić, ale bezpieczeństwo całej trójki zależało od tego czy potrafili być cicho. Czując mokry, ciepły język na dłoni, z miejsca puściła Shimo i przeniosła dwukolorowe ślepia na obślinioną dłoń. "To na prawdę nie było potrzebne.." mruknęła w myślach i wytarła wilgotną dłoń o spodnie z malującym się na twarzy niezadowoleniem. Skupiła się na wyłapaniu odgłosu wymordowanego polującego na ofiary. Gwizdanie przykuła na tyle jego uwagę że usłyszała drapanie po suficie. Może gdyby byli cicho to bestia by straciła zainteresowanie. ALE NIE. Gówniarz musiał się odezwać. - Ucisz się.. - mruknęła przyciszonym tonem rejestrując że widocznie chłopaki się znają. - Jaką randkę? O czym ty mówisz? - kolejne słowa, o wiele ciszej niż poprzednie.
Shimo nie zamierzał chyba się uciszyć, nie zdając sobie sprawy z zagrożenia jakie czaiło się na piętrze. Podeszła bliżej bo podejrzewała że jej szept był zbyt cichy. - Jesteś głuchy czy głupi.. nie słyszałeś ryku po bezmyślnym gwizdaniu? - była tak blisko że śmiało można było powiedzieć że narusza jego przestrzeń prywatną. Jeśli robił krok w tył to ona robiła krok w jego stronę nie zwiększając dystansu, jedynie go pomniejszając. Miała poważny wyraz twarzy, widać nie żartowała.
Co innego być jeden na jeden z zagrożeniem. Mogła wybrać ucieczkę żeby niepotrzebnie nie krzywdzić agresora. Ale gdy w grę wchodziło bezpieczeństwo słabych ludzi, wiedziała że będzie musiała dobyć ostrza i zrobić wszystko żeby byli bezpieczni, nawet jeśli miałaby zaciągnąć to niebezpieczne bydle za sobą do grobu. Miała silne poczucie obowiązku chronienia słabszych.
Zdążyła zagonić chłopaka pod ścianę. Nie miała jakiegoś poczucia przestrzeni, nie myślała o tym. Jej to nie przeszkadzało, lata w izolacji upośledziły jej socjalne skille. - Zamknij buzię choć na parę minut.. bo tym razem nie zabiorę ręki, nie ważne co zrobisz.. - burknęła wbijając ślepia w jego oczy. Widać że nie żartowała. Stefek był tak grzeczny że nie musiała go nawet upominać. Ale ten gówniarz z niewyparzoną gębą mógł im faktycznie narobić kłopotów. Jak na potwierdzenie najciemniejszego scenariusza wszyscy usłyszeli potężny huk prawie nad głowami. Trochę tynku odpadło z sufitu w sali w której byli. Cas przełknęła głośniej ślinę. Czy stwór zdawał sobie sprawę z tego że jego żarcie było dosłownie pod nim? Jej dłoń spoczęła na rękojeści miecza.


Mowa: #0099ff|Myśli:"#0099ff"

Ważne: Aktywna klątwa. W promieniu 50m od Castiel nie można korzystać z mocy (nie tyczy się mocy bazującej na fizyczności, jak u wymordowanych). Wszelkie artefakty przestają działać. Anioły nie są w stanie schować swych skrzydeł, a zdematerializowane, same z siebie się materializują.
                                         
Castiel
Anioł Zastępu
Castiel
Anioł Zastępu
 
 
 

GODNOŚĆ :
Castiel


Powrót do góry Go down

Pisanie on 27.03.20 22:50  •  Szkoła podstawowa - Page 2 Empty Re: Szkoła podstawowa
Podpiera brodę ręką, w dalszym ciągu w kuckach, robiąc dzióba. Nie jest przekonany czy zatykanie mu ryjka było najlepszym pomysłem. To jakby próbować zakneblować szopa w trakcie buszowania w śmietniku. Pogryzie cię, zadrapie, zeszmaci słownie matkę i ucieknie gdzie pieprz rośnie. A potem sprzeda ci dragi za trzykrotność ceny.
Unosi brwi, kiedy Shimo postanawia omelać anielicy rękę. ...No właśnie. Albo tak. Chodź dziwi się trochę, jak nieroztropnie chłopak wpycha rzeczy do gęby. Jako lekarz powinien bać się syfu? Chyba że generalnie bada rzeczy na język, jak geolodzy z kamyczkami?
Stuka palcami w maskę, namyślając się nad potencjałem kubków smakowych, kiedy Shimo zaczyna gderać.
- Pani, to od razu randka? Seksista z ciebie, Tsuki~ - szepcze do niego, układając ręce w tubę.
Przyznaje, że surowość kobiety odrobinę go bawi. Osobiście nie sądzi, aby nawet nóż na gardle był w stanie powstrzymać Shimo od kłapania jadaczką. Bo jeśli cokolwiek ich łączy, to właśnie niefortunny brak instynktu samozachowawczego. A smarkacz prędzej odgryzie sobie rękę niż zrobi, co się do niego mówi.
-  Tsuki, nadawaj ile wlezie. No dalej, mów do mnie, na co innego ci ta buźka? :V
Może odrobina odwróconej psychologi zadziała? Widząc jednak, że aniołek powoli przechodzi w tryb bojowy, postanawia na moment nie prowokować nastolatka. Zamiast tego nasłuchuje narastającego odgłosu skrobania, skradającego się w ich kierunku. Zdziczały chyba odnalazł w końcu schody, bo buszowanie przestało roznosić się echem po korytarzu, a zaczęło dochodzić z góry, przytłumione przez warstwę betonu. Stef unosi głowę, próbując śledzić trasę morderczej wycieczki, która slalomem odbijała raz na jedną, a raz na przeciwległą stronę holu. Po kilku sekundach skrobanie znów zaczyna się zbliżać, bardziej natarczywe, tylko po to, aby w jednej chwili ustać zupełnie. Stef już otwiera usta.
BUM!
Lawina tynku zwala się na jego łeb, otaczając go chmurą pyłu. Przed duszącym napadem kaszlu ratuje go maska, więc jedynie przez bodziec wzrokowy gula podchodzi mu do przełyku. Mruczy z niezadowoleniem, otrzepując się jak pies. Ma nieśmiałą nadzieję, że sufit jest na tyle trwały, aby za tynkiem nie poleciało zaraz z góry cielsko bestyjki.


mowa:#a87324
Szkoła podstawowa - Page 2 Z05oSc9
HA-HA-HA-HA-STAYIN' ALIVE
                                         
Steve
Kontraktor
Steve
Kontraktor
 
 
 

GODNOŚĆ :
Steve


Powrót do góry Go down

Pisanie on 30.03.20 2:25  •  Szkoła podstawowa - Page 2 Empty Re: Szkoła podstawowa
Zignorował kolejne uciszenie tej anielicy. Nie będzie mu rozkazywał jakiś przerośnięty gołąb, nie ważne jak święty, by nie był. Personalnie nie miał nic do tej skrzydlatej rasy, ale najwidoczniej niektóre ich okazy były nadęte, apodyktyczne i łatwe do zirytowania, co było rzeczą przewspaniałą. Uwielbiał istoty, które szybko się wkurzały, zawsze miał z nimi tyle zabawy. Osoby różnie reagowały na jego chamstwo i złośliwość. Czasami się smuciły, a wtedy stawało się to nudne, niemal żałosne. Kompletnie inaczej było z tymi, których twarz czerwieniała ze złości, jak najdorodniejszemu burakowi. To było coś pięknego. Mógł dogryzać komuś takiemu godzinami.

Nawet nie spojrzał na nią, gdy cichym głosem wyraziła swoje zdezorientowanie, co do randki. Odpowiedział za to Stefkowi, który żartobliwie, przynajmniej taką miał nadzieję, oskarżył go o seksizm. Shimotsuki nie jest seksistą, obraża dziewczynki tak samo intensywnie jak chłopców.

—Nie chodzi o płeć—westchnął dramatycznie—Chodzi o to, że siedzieliście razem w ciemnym pomieszczeniu, gdy w całym budynku jest kilkanaście pustych sal. Podejrzane, jeśli pytacie mnie.

Anielica szybko zwróciła jego uwagę, gdy zbliżyła się do niego. Za bardzo się zbliżyła. Shimotsuki był osobą, która może nie unikała kontaktu międzyludzkiego, ale na pewno nie lubiła, gdy był on niechciany i niespodziewany. Całe szczęście, że dziewczyna nie zaszła go od tyłu, bo wtedy byłaby świadkiem, jak jego całe ciało się spina , tak jakby wyczekiwało uderzenia. Dlatego tak ostro zareagował, gdy zasłoniła mu buzię. Naprawdę nienawidził, gdy nie mógł dostrzec swojego napastnika.

Na jej wypowiedź wywrócił oczami w jawnym akcie lekceważenia. Gdyby wiedział, że jakiś dziki wymordowany jest w szkole, to by nie gwizdał. Jest nierozważny, ale nie jest samobójcą. Poważna mina anielicy strasznie go bawiła, co jasno można było zobaczyć po roześmianych oczach chłopaka. Zaczął chichotać jej w twarz. Laska przypominała mu trochę jedną uczennice z liceum, która uważała się za jakąś poważną aktywistkę, ale była tylko wyniosłą księżniczką, których nikt nie lubił. Chyba nawet raz dostał naganę, bo doprowadził ją do łez. Dobre czasy.

—Nie obrażaj głuchych ludzi, ptaszku—powiedział z uśmiechem na ustach—Czujesz się lepsza od nich?

Nie był jakimś obrońcą niepełnosprawnych, ale w tym momencie przyczepi się do wszystkiego, co wyjdzie z jej ust. Dziewczyna nadal zmniejszała dystans między nimi, jakby miało go to jakoś przestraszyć. Nie chciał z nią walczyć, przynajmniej nie fizycznie. Chciał ją po prostu porządnie zdenerwować. Nagle odezwał się Steve. Steve, który był jedną z nielicznych osób, które akceptowały mendowatą naturę Shimotsukiego, Shim lubił myśleć, że chłopak nawet ją lubi. Nigdy nie ujrzał twarzy blondyna, ale widząc niektóre wykrzywione ryje, jakie spotykał na Desperacji, może nie chciał jej zobaczyć. Kto wie co kryje się za tą maską?

—Ta buźka umie dużo innych rzeczy – pomachał brwiami w kierunku smoka. Po chwili pokazał palcem na anielicę, która nadal była zła i znajdowała się w jego przestrzeni – A tak serio, skąd znasz to coś?

Zignorował dźwięki, których źródłem był wymordowany. Wydawał się za głupi, by wiedzieć jak działa klamka. Zresztą, zanim znajdzie odpowiednią salę, to minie trochę czasu, nie? Jego życiową misją zostało doprowadzenie dziewczyny o dwukolorowych tęczówkach do furii, a jak się Shimotsuki na czymś uprze, to mało co będzie w stanie go powstrzymać. Westchnął ciężko na jej groźbę. Chyba nie doceniała jego umiejętności, bo on w zanadrzu ma kilka trików. Bić się nie umie, ale potrafi być kreatywny. Mimo to zamknął buzię jak kazała, ale tylko po tym jak splunął jej w tą głupią twarz. Obficie. Coś on dzisiaj miał z tą śliną.

Wszystkich uwagę, nawet Tsukiego zwrócił głośny huk dobiegający z piętra wyżej. Szlag. Może powinien jednak bardziej przejąć się tą bestią? Zmrużył swoje oczy, gdy natłok tynku spadł na ich głowy, barwiąc jego czarne pasma włosów na białe. Zdołał powstrzymać swój kaszel. Drapieżnik znajdował się nad nimi, a chłopak miał wielką nadzieję, że sufit jest trwalszy, niż się wydawał. Spojrzał na Stefka, wiedział, że ten umie walczyć.


Szkoła podstawowa - Page 2 RhkgoWi  Szkoła podstawowa - Page 2 Mno7XF1
I never watch the stars there's so much down here

                                         
Shimotsuki
Hydra     Desperat
Shimotsuki
Hydra     Desperat
 
 
 

GODNOŚĆ :
Mirai Shimotsuki


Powrót do góry Go down

Pisanie on 03.04.20 19:12  •  Szkoła podstawowa - Page 2 Empty Re: Szkoła podstawowa
Widać było że się znali, ale młody nawet z tym nie potrafił zamknąć jadaczki. Kątem oka zerknęła na Stefka, słysząc jak jeszcze dzieciaka zachęca do gadania aż jej się zrobiło słabo. Czy on już zapomniał co czaiło się na nich w tym budynku?! Choć miała nadzieję ze może takie dogadywanie zniechęci gnojka do dalszego kłapania jadaczką. NOPE.
Analizowanie na głos przez Shimo całej tej sytuacji rozpaliło płomyczek nadziei że może szare komórki w jego głowie ruszą i młody połączy ze sobą fakty. DUPA. Zaczęła liczyć w myślach, chcąc się uspokoić. Gniew na zbyt wiele się nie zda w tej sytuacji. Ona o tym wiedziała doskonale, ale irytacja jedynie rosła. Nie ruszyło ją gdy określił ją per 'TO'. Może nigdy nie widział wcześniej anioła na oczy. I nie było w tym niczego złego.
Ale to co nastąpiło potem?! Zamknęła oczy w ostatniej chwili gdy poczuła pierwsze krople na buzi. Szczęka się zacisnęła instynktownie. Powinna jeszcze nastawić drugi policzek, tak jak uczyniłyby to inne anioły. Ale były też takie które skróciłyby gnoja o głowę za takie zachowanie. Na szczęście Shimo, Castiel nie zaliczała się do tej drugiej grupy. Sięgnęła dłonią do twarzy i zebrała nadmiar przezroczystej, lepkiej cieczy. Otworzyła powieki wbijając w niego dwukolorowe ślepia. Złapała go za ubranie pod szyją i już miała ochotę mu jebnąć w twarz. Mógł próbować zasłonić twarz, widział jak szykuje pięść do ciosu. "To tylko człowiek.. słaby.. głupi.. człowiek.." cedziła w myślach ani na chwilę nie odwracając od niego wzroku. - Nie jesteś nawet tego wart.. - syknęła puszczając jego ubranie i robiąc krok w tył. Wraz z tym rozległ się huk z góry i kawał tynku oderwał się, spadając na siedzącego chłopaka w masce. Zasłoniła dłonią szybko usta, gdy biały kurz wzbił się w górę. Zakaszlała cicho. Na suficie widniały pajęczyny rozchodzące się we wszystkie strony. Sufit wyglądał jakby miał się zaraz zawalić. - Musimy stąd iść.. - starała się nie być zbyt głośno. Ale po chwili kolejny huk wywołany potężnym skokiem sprawił że wymordowana bestia przebiła się przez i tak już naruszoną konstrukcję betonu dzielącą te dwa piętra. Z jeszcze większym łomotem wylądował w pomieszczeniu torując całej trójce wyjście z sali.
Obrośnięty szarą sierścią wymordowany wyglądał jak jakiś wilkołak z horrorów. Stalowej barwy ślepia przesuwały się między Shimo i anielicą. Stefek miał na sobie taką warstwę tynku że nie rzucał się w pierwszej kolejności w oczy agresora. Bestia potrząsnęła łbem po upadku podnosząc się na równe nogi. Rozłożyła ogromne łapska na boki i ryknęła najgłośniej jak potrafiła. Cała klatka piersiowa się unosiła gdy sapał stawiając przed siebie powolne kroki nada nie mogąc się zdecydować na kogo chce się rzucić.
Mogła złapać wyszczekanego gnoja za fraki i rzucić nim w wymordowanego dla dywersji, chociażby za to że go tu ściągnął. - To wszystko twoja wina.. bo nie umiałeś zamknąć jadaczki jak cię o to prosiłam.. - warknęła do dzieciaka. Musiała walczyć, choć bardzo nie chciała. Złożyła skrzydła za siebie żeby bestia jej za nie nie pochwyciła. Dłonie zacisnęła w pięści. - Odciągnę go.. wy uciekajcie.. jak najdalej, jak najszybciej.. nie oglądajcie się za siebie.. - powiedziała donośnym głosem i odskoczyła w bok machając rękami i krzycząc w jego stronę. Gdy wymordowany przeniósł całą swoją uwagę z Shimo na nią, ruszyła szarżując na bestię. Wbijając się w niego całą sobą zepchnęła go w bok, odsłaniając drzwi z pomieszczenia.Polecieli oboje na podłogę, syknęła z bólu gdy przeciwnik wbił ostre pazury w bok. Nie chciała go zabijać, ale musiała pomóc tym słabym, bezbronnym ludziom uciec.


Mowa: #0099ff|Myśli:"#0099ff"

Ważne: Aktywna klątwa. W promieniu 50m od Castiel nie można korzystać z mocy (nie tyczy się mocy bazującej na fizyczności, jak u wymordowanych). Wszelkie artefakty przestają działać. Anioły nie są w stanie schować swych skrzydeł, a zdematerializowane, same z siebie się materializują.
                                         
Castiel
Anioł Zastępu
Castiel
Anioł Zastępu
 
 
 

GODNOŚĆ :
Castiel


Powrót do góry Go down

Pisanie on 06.04.20 2:18  •  Szkoła podstawowa - Page 2 Empty Re: Szkoła podstawowa
Na słowa Tsukiego wzrusza ramionami.
- A skąd mam znać? Samo mi do pokoju wlazło, ja nie zapraszałem. Choć rzeczywiście dobry spot na randkę, cholera...
Robi lekkiego dzióba kiedy widzi, że kicia nie zamierza przestać dźgać aniołka słownym patykiem. Odchyla łeb i wzdycha ciężko, dostrzegając w oczach dzieciaka doskonale znajomy kurwik kiepskiej decyzji. Już otwiera usta, kiedy głowa Shimo podryguje i obserwuje w slow motion jak strużka śliny szybuje w powietrzu, zaliczając kontakt z twarzą anielicy, która wygląda teraz, jakby się obsmarkała.
- ...Ups.
Niespecjalnie reaguje, kiedy kobita bierze dziada za fraki, bo za gluta na ryjku choć jeden dobry sierpowy mu się po prawdzie należał. Z nim chyba trzeba było jak z psem, jak wystarczająco często dostanie po łapach, może się w końcu nauczy nie zaczynać polemiki z każdym, kogo napotka.
...Stef, kogo ty oszukujesz. Ten dzieciak przez większość czasu ma trociny zamiast mózgu.Ta dzika mieszanka, gdzie można być jednocześnie bystrym i durnym jak but.
Unosi brwi wysoooko w górę, kiedy anielica postanawia puścić delikwenta.
O serio? Rzadki cierpliwy typ, no proszę. On by mu jebnął <3
JEB.
Uderzenie nie nastąpiło z niczyjej pięści, ale rozległo się znowu nad nimi, w miejcu odpadłego tynku. Obserwuje przez chwilę tępo jak na suficie zaczyna się rozrastać siateczka pęknięć.
- O-o....
Instynkt szarpie nim do tyłu, dzięki czemu odskakuje w samą porę, aby nie zostać pogrzebanym przez masywne cielsko wymordowanego. Wypuuuszcza z siebie powietrze, pierdząc ustami na widok paskudnie wyglądającego wilczego ryja. Sięga do kieszeni i wyciągnąwszy telefon, imponująco szybką sekwencją klawiszy wysyła wiadomość, po czym zaraz chowa go z powrotem. Jest w połowie przeładowywania swojego pistoletu, kiedy laska zaczyna wydawać polecenia, drzeć się i machać rękami. Mruga, usuwając się z drogi, kiedy bestia szarżuje na nią, zostawiając po sobie chmurę tynku i smrodu.
- Um.... Szefowo??
Kiedy widzi, że dostęp do drzwi się odblokował, bierze Shimo za fraki i wyrzuca go przez drzwi. Sam zaś cmoka z niezadowoleniem, przyglądając się, jak mutant zatapia pazury w nodze kobitki.
Jakieś jebane deja vu...
Wywraca oczami, wzdychając ciężko i staje w progu, unosząc przed siebie broń. Rozlega się potworny huk, obijający się niemal katedralnym echem po pustym korytarzu. W kotłowaninie futra i kończyn dopiero po warknięciu anielicy poznał, że drasnął ją pociskiem w ramię.
- Kurwa...
Stabilizuje ręce, na moment zamierając w bezruchu. Napięty jak sprężyna wyczekuje momentu, kiedy to bestia zyskuje przewagę nad aniołem, zwalając ją pod siebie na ziemię. Rozlega się następny huk i ścianę za walczącymi obryzguje niejednolita karmazynowa maź. Mutant przez moment próbuje zezować na dziurę ziejącą między własnymi oczami, po czym zwala się ciężko na ziemię.
- ...Jaka pizda. - kwituje, zakładając spluwę z powrotem za pasek spodni.


mowa:#a87324
Szkoła podstawowa - Page 2 Z05oSc9
HA-HA-HA-HA-STAYIN' ALIVE
                                         
Steve
Kontraktor
Steve
Kontraktor
 
 
 

GODNOŚĆ :
Steve


Powrót do góry Go down

Pisanie on 07.04.20 1:06  •  Szkoła podstawowa - Page 2 Empty Re: Szkoła podstawowa
W dwukolorowych oczach anielicy rozpaliły się dwa płomyki gniewu. Ten widok nie był chłopakowi obcy; na świecie było więcej osób, które żywiły do niego odrazę, niżeli tych które by go tolerowały. Zimny uśmiech wykrzywił jego popękane usta, gdy dziewczyna pochwyciła za materiał szarej, prawdopodobnie kiedyś czarnej bluzki i zamachnęła się. Nie próbował osłonić twarzy; lata spędzone z ojcem nauczyły go, że będzie bolało mniej jeżeli się rozluźni— dlatego to zrobił. Chłopięce ciało z niespotykanym spokojem czekało na cios, jaki miał nastąpić, a czarne tęczówki błyszczały z rozbawienia. Wiedział, że zadowolone oblicze potrafi podrażnić mocniej, niż najbardziej cięte słowa. Zastanowił się jak silny mógł być ten anioł. Da radę złamać mu nos? Podbić oko? Czujnie lawirował spojrzeniem pomiędzy zdeterminowaną, dziewczęcą buzią, a uniesioną pięścią. Wyczekiwał uderzenia; takowe jednak nie nastąpiło. Dziewczę agresywnie puściło jego ubranie i odsunęło się. Nastała między nimi naprężona cisza, przerywana stłumionymi odgłosami drapania i warczenia. Nieznajoma wysyczała przez zęby coś, co najpewniej miało go obrazić, ale zdanie mignęło przez jego rozum, nie pozostawiając żadnego, emocjonalnego śladu. Słyszał rzeczy o wiele gorsze. Mówił rzeczy o wiele gorsze.

Chciał coś dodać, wszakże on nigdy nie przestawał nadawać, aczkolwiek przystopowały go ciche odgłosy pękania dobiegające z góry. Po bladym suficie zaczęły wędrować rysy, które nadawy mu wyglądu wielkich, białych puzzli. Shimotsuki przełknął ślinę. Nie ruszył się z miejsca na przyciszone słowa anielicy; nawet on zorientował się, że było zdecydowanie za późno na ucieczkę. Jasne jęzory tynku liznęły ich wszystkich, gdy rozbrzmiewający huk zatrząsnął ścianami starego budynku. Pod nogi spadła im duża część stropu, a wraz z nim wymordowany. Bestia wyglądała o wiele gorzej od tego jak sobie chłopak ją wyobrażał. Miała ponad dwa metry wzrostu, natomiast jej ciało było porośnięte szarą, skołtunioną sierścią. Potwór znieruchomiał; grafitowe, animalne oczy balansowały pomiędzy nim i dziewczyną.

—No i kurwa—usta młodzieńca wydawały się mieć oddzielny mózg, gdyż nie pamiętał, by podjął decyzję odnośnie odezwania się. Czasami siebie nienawidził i to był właśnie jeden z tych okazjonalnych momentów. Nieszczęsny komentarz przyciągnął uwagę wymordowanego, który najwidoczniej wybrał swój dzisiejszy posiłek. Tsuki trzęsącymi się dłońmi, próbował wyjąć nóż z kieszeni przetartych bojówek. Nie znał się na walce, ale również nie znał się na poddawaniu. Taka była jego natura. Zacisnął mocno swoje zęby i gdy monstrum wydało z siebie, mrożący krew w żyłach ryk, chłopak poczuł jak lodowaty dreszcz rozlega się po jego plecach. Strach; może cię sparaliżować i popchnąć do działania. Shim wypuścił z siebie gorące powietrze i postanowił, że tym razem wybierze drugą opcję. Miał dość bycia ofiarą.

—Gdybyś przestała być wkurwiającą pizdą, to może bym się zamknął—warknął w kierunku anioła, który oczywiście, akurat w tej chwili umyślił sobie, że wyrazi swoją opinię, a podobno to on miał problemy z jadaczką.                

Jej kolejne oświadczenie wprowadziło go w stan zdumienia. Idiotka zamierzała poświęcić się dla ich obojga? Prychnął pod nosem; nie żeby narzekał. Dla niego byłoby to rozwiązanie wręcz idealne. Anielica odskoczyła na bok i zaczęła wymachiwać rękami, niczym mim w teatrze. W normalnych okolicznościach, Shimotsuki wybuchnąłby śmiechem i był tego bliski, jednakże przerwał mu żelazny uścisk łapiący go za tułów. W jednej sekundzie stał na twardym gruncie, w drugiej szybował w kierunku wyjścia. Pierwsze co odczuł była bolesna konfrontacja z równoległą ścianą, która spowodowała u niego gwałtowny bezdech. Chłopak skulił się lekko i przez kilka mozolnych chwil, próbował nabrać powietrza w płuca; gdy w końcu mu się udało, popadł w atak czerstwego kaszlu. W tle słyszał głuche strzały broni. Pewnie Steve. Przez gardło znowu przelazło mu kilka męczących kaszlnięć. Dopiero, kiedy się uspokoił—zorientował się, że został zraniony. Prawe ramię pulsowało mu ostrym bólem. Wydał z siebie szorstki, słaby jęk.

Kurwa.

Pomału zebrał się z podłogi i wstał na nogi. Obejrzał się; oprócz rany tłuczonej, chwilowo wyczerpanych płuc i pewnie kilku siniaków, nie znalazł większych obrażeń. Przetarł ręką twarz. Mógłby w sumie wziąć nogi za pas, ale kurde. Uważał Steve’a za przyjaciela i miałby wyrzuty sumienia, gdyby coś mu się stało, nawet jeśli kretyn rzucił nim jak lalką. Ruszył w stronę przeklętej klasy i niepewnie wyjrzał zza progu. Wymordowany leżał bezwładnie na dziewczynie, wypływała z niego ciemna krew. Anielica wyglądała jakby cierpiała, jednakże nie przejmował się nią. Delikatnie mówiąc, miał ją głęboko w nosie. Powędrował wzrokiem w bok i zobaczył znajomą mu, zamaskowaną postać. Stefek nie sprawiał wrażenia zranionego, ale mimo wszystko—wolał się upewnić.

—Steve—jego głos nadal był szorstki, nieco słaby—Jesteś ranny? Miałeś styczność z krwią tego czegoś?

Przechodząc, obdarował dziewczę antypatycznym spojrzeniem.  
   
—I po co ci to było?—szepnął lodowatym tonem, a na jego buzi pojawił się cień okrutnego uśmiechu.


Szkoła podstawowa - Page 2 RhkgoWi  Szkoła podstawowa - Page 2 Mno7XF1
I never watch the stars there's so much down here

                                         
Shimotsuki
Hydra     Desperat
Shimotsuki
Hydra     Desperat
 
 
 

GODNOŚĆ :
Mirai Shimotsuki


Powrót do góry Go down

Pisanie on 07.04.20 3:07  •  Szkoła podstawowa - Page 2 Empty Re: Szkoła podstawowa
- Don't fret precious, I'm here... - Śpiewał, idąc dziarskim krokiem, w stronę szkoły podstawowej nasz bohater, zwany Thanatosem przez nieprzyjaciół i zleceniodawców.  Mimo że posiadał dość miły dla ucha głos, maska przeciwgazowa zniekształcała go na tyle, że tekst piosenki brzmiał bardziej niczym groźba, aniżeli miał kogoś uspokoić - Step away from the window... - W końcu w oddali zobaczył budynek, do którego się kierował, a więc zwiększył tempo i uniósł prawą rękę, uruchamiając holograficzny komunikator. Sprwadził ile czasu mineło, odkąd pewna fajtłapa do niego napisała. Wiadomość była dość niejasna... Autor albo potrzebował rycerza na białym koniu, co go uratuje, bądź chciał rozkręcić porządną imprezę. Tak samo brak odpowiedzi od fajtłapy, na pytanie, o co dokładnie chodzi, był wieloznaczny. Ktoś go dorwał? Zachlał pałę? Musiał dotrzeć na miejsce, by się dowiedzieć - Safe from pain and truth and choice and other poison devils - Wtem... Gdy był już parędziesiąt metrów od budynku, rozległ się huk. Strzał... Po chwili kolejny - Cholera Steve... Coś ty znowu odjebał, ja się pytam... - Nie zamierzał marnować więcej czasu. Z szybkiego marszu, przeszedł gwałtownym zrywem w sprint. Taki dystans nie powinien mu zabrać dużo czasu, ani tym bardziej go zmęczyć. Po krótkiej chwili był już pod budynkiem, jednak nie dało się usłyszeć kolejnych strzałów - Kurwa... Już się wszyscy pozabijali? Nie... Dwa strzały nie pasują do porządnej imby... Więc albo to był wypadek, albo negocjują - Szybko przeanalizował sytuację, choć nie było tego dużo. Uruchomił ulepszenia słuchu i zamknął oczy. Starał się wychwycić choćby najmniejszy ludzki dźwięk. Minęła pierwsza minuta, nic... Poszedł kawałek przy ścianie i zatrzymał się, nasłuchując. Nic. Powtórzył procedurę parokrotnie... Aż w końcu usłyszał - Jedem, dwa... Trzy osoby. Jedna oddycha przez maskę przeciwgazową, to pewnie Steve. Ktoś pyta czy jest ranny, więc sojusznik... Trzeci głos to... Kobieta? Ranna? Skoro ktoś strzelał, to ona może być zagrożeniem, choć w tym momencie spacyfikowanym albo przynajmniej obezwładnionym na moment... - Otworzył oczy i zlokalizował okno pomieszczenia, w którym wszyscy się znajdowali - See, they don't give a fuck about you like I do - Wyciągnął lewą rękę przed siebie, wycelował w ramę okna i wystrzelił swój łańcuch. Grot wbił się a Thanatos, korzystając z mechanizmu zwijającego, wleciał przez okno do budynku niczym Tarzan, przy okazji rozbijając szybę. Z ciężkim tąpnięciem wylądował na nogach, jednak zapobiegawczo przeturlał się przez ramię dla dodatkowej amortyzacji i szybko przeleciał wzrokiem, by ogarnąć sytuację - Martwy wymordowany, Steve w jednym kawałku, jakiś chłop i ranna laska pod trupem... Chwila... STEVE W JEDNYM KAWAŁKU?! - zamrugał kilka razy, martwiąc się, że coś źle spojrzał... I skierował wzrok na pacana w masce i zaczął drzeć japę  -  Co tu się do jasnej kurwy odpierdala, ja się pytam?! Steve, tłumacz się! Padły dwa strzały, tutaj leży jakaś lala a na niej materiał na trofeum nad kominek, jakiś obity emo gnojek... A tobie nic się nie stało?! - Aż z nerwów biedaczek sięgnął do kieszeni po papierosy. Wyciągnął jednego i po poluzowaniu maski, odpalił go - Jaka pizda... - rzucił, wypuszczając miętowy dym z ust.
                                         
Thanatos Kurai
Żmij     Biomech
Thanatos Kurai
Żmij     Biomech
 
 
 

GODNOŚĆ :
Takashi Kurai


Powrót do góry Go down

Pisanie on 07.04.20 5:44  •  Szkoła podstawowa - Page 2 Empty Re: Szkoła podstawowa
Nie chciała go zabijać, był agresywny, zamroczył go głód i szał ale to nadal nie był powód żeby odbierać mu życie. Dlatego go nie zabiła wcześniej, dlatego rzuciła się do ucieczki. Nie chciała być tą osobą która poderżnęłaby wymordowanemu gardło. Była w końcu aniołem na miłość boską i choć miała tą możliwość w porównaniu do swoich braci i sióstr, to nie chciała nikomu odbierać życia. Było to ostatecznością!
Ale nawet teraz gdy przebił się przez sufit lądując w ich sali. Mogła wyciągnąć katanę i jednym cięciem skrócić go o głowę. Wyglądała na młodziutką dziewczynę w rzeczywistości posiadającą prawie trzystu letnie doświadczenie posługiwania się bronią białą. Ale nie wyciągnęła miecza z pochwy.
Wredny komentarz Shimo puściła mimo uszu, skupiając się na swoim celu. Wiedziała co musi zrobić. Wiedziała że jest słabsza od przeciętnego wymordowanego. Ale w przeciwieństwie do bestii w amoku, ona miała po swojej stronie trzeźwy umysł i umiejętności walki w zwarciu. Ale i tak na pierwszym miejscu było odciągnięcie wilczego mutanta od ludzi, nawet jeśli miałaby to przypłacić ciężkimi ranami, nawet życiem.

Nie liczyła na pomoc, mieli się wynosić stąd jak najszybciej. Jęknęła z bólu gdy szpony wbiły się w jej bok. Gdy była na wymordowanym, z trudem się z nim mocowała. Wystrzał z broni sprawił że nie tylko wymordowany się spiął cały z zaskoczenia. Pierwszy pocisk drasnął ramię anielicy. Jęknęła tracąc w tym samym czasie koncentrację na przeciwniku. Wymordowany wykorzystał ten moment przewracając się z nią tak że docisnął ją do twardej podłogi. Widziała jak rozwarta paszcza ruszyła na nią. W ostatniej chwili docisnęła przedramię do krtani bydlaka. Kłapnął zębiskami przed jej twarzą. Czuła jak ciepła, lepka ślina kapie z mordy na jej buzię i dekolt. Paskudne uczucie, czuła jego okropny oddech na swojej skórze. Nie miała wystarczająco siły żeby go z siebie zrzucić. Był cholernie ciężki.
Jej przeciwnik zasłaniał jej widok na resztę pomieszczenia. Nie wiedziała czy chłopcy uciekli, czy była już sama z czymś co miało nad nią ewidentną przewagę tylko dlatego ze nie chciała go zabić. Mogła to przecież zrobić, chociażby w obronie własnej. Jęknęła głośniej z bólu gdy poczuła jak jego szpony przebijają materiał spodni i zatapiając się w delikatnej skórze uda.
Kolejny głośny huk wywołany pociągnięciem za spust i krew wymieszana z fragmentami obryzgała nie tylko ścianę. Zamknęła oczy czując ciepłą ciecz na twarzy. Zapach krwi uderzył w nozdrza. Ostatnie warknięcie wydobyło się z pyska nim bezwładne ciało runęło w dół, przygniatając leżącą pod nim anielicę.
Wstrzymała oddech, potrzebowała chwili. Bydlak był ciężki i trochę zajęło jej wygrzebywanie się spod niego. Kolejny huk tłuczonego szkła z impetem przykuł jej uwagę. Niebieskie ślepie zarejestrowało wpadającego do pomieszczenia kolejnego typa w masce. Nie odzywała się przez chwilę. Obserwując teraz już trójkę ludzi w klasie. Spięła mięśnie dłoni i z całej siły zepchnęła z siebie zwłoki z ciężkim oddechem. Z trudem wyczołgała się cała, poruszyła białymi, miejscami ujebanymi krwią skrzydłami. Od razu złapała się za krwawiący bok i udo. Słowa wyszczekanego gnoja sprawiły że zrobiło jej się aż niedobrze w środku. Nie zamierzała mu nic odpowiedzieć. Nowemu przybyszowi też nie odpowiedziała. Nie wiedziała czy ostatnie słowa kierował do niej, nie obchodziło jej to. Wpatrywała się w ciało wymordowanego. Widziała jego puste, martwe spojrzenie. Jeszcze przed chwilą bardzo dogłębnie ją zranił, a teraz leżał w kałuży własnej krwi. Szczęka sama jej się zacisnęła, nie chciała by umierał. "Nie musiał umierać. Przeczekalibyśmy w ciszy aż by odszedł.. nikomu nic by się nie stało.. On nadal by żył.." ta myśl bolała. Bolała jeszcze bardziej bo jedyny winny tej sytuacji był w środku. Wyszczekany mały szczyl, nie mający za grosz szacunku do innych.
I po co ci to było?~
Zamknęła powieki czując jak gniew nadal gdzieś się w niej tlił, choć teraz zakłócał go ból. Westchnęła ciężko otwierając oczy. Ta cała akcja uderzyła w nią mocniej niż się tego mogła spodziewać. Złapała za krawędź koszulki i zdjęła ją z siebie nie zwracając uwagi na osoby w pomieszczeniu. Cztery rany po szponach na prawym boku mocno krwawiły. Oderwała kawałek koszulki i obwiązała sobie nim krwawiące udo. Drugą część materiału zwinęła i przycisnęła go do rannego boku. Spojrzenie powędrowało na elastyczny bandaż, którym miała ciasno obwiązaną klatkę piersiową. Przydałoby się użyć go w innym miejscu teraz. Oparła się plecami o ścianę. Postrzelone lewe ramię piekło jak jasna cholera. Ani na moment nie ściągała wzroku z trupa zastanawiając się nad tym co teraz. "Trzeba go pochować.." mruknęła w myślach. Z cichym sykiem docisnęła materiał koszulki do boku. Nie planowała się stąd ruszać, adrenalina powoli z niej schodziła. Utrata krwi jedynie potęgowała wcześniejsze zmęczenie. Ledwo utrzymywała przytomność.
- Idźcie stąd.. - wymamrotała zmęczonym głosem.


Mowa: #0099ff|Myśli:"#0099ff"

Ważne: Aktywna klątwa. W promieniu 50m od Castiel nie można korzystać z mocy (nie tyczy się mocy bazującej na fizyczności, jak u wymordowanych). Wszelkie artefakty przestają działać. Anioły nie są w stanie schować swych skrzydeł, a zdematerializowane, same z siebie się materializują.
                                         
Castiel
Anioł Zastępu
Castiel
Anioł Zastępu
 
 
 

GODNOŚĆ :
Castiel


Powrót do góry Go down

Pisanie on 10.04.20 16:54  •  Szkoła podstawowa - Page 2 Empty Re: Szkoła podstawowa
Wzdycha cierpiętniczo, drapiąc się po głowie. Kopie czubkiem podeszwy jakiś przypadkowy kamyczek, który turla się pod nieruchome łapsko wymordowanego.
- Tia... Nie dotknął mnie nawet.
Już otwiera usta, żeby kontynuować, kiedy rozlega się głośny trzask. Instynktownie sięga za siebie, w ułamku sekundy unosząc na okno lufę pistoletu. Jedynym co powstrzymuje go przed pociągnięciem za spust są drażniąco znajome wici łańcuchów, na których postać jak na wciągarce wznosi się w górę, zaraz lądując ciężkimi buciorami pośród rozbitego szkła. Wciąga ze świstem powietrze, unosząc  gnata do sufitu. No to będzie wpier...
- "Co tu się do jasnej kurwy odpierdala, ja się pytam?! Steve, tłumacz się! Padły dwa strzały, tutaj leży jakaś lala a na niej materiał na trofeum nad kominek, jakiś obity emo gnojek... A tobie nic się nie stało?!"
Robi dzióba, wydłubując z ucha resztki tynku. Przez chwilą bardzo się skupia na oglądaniu własnych paznokci.
- Zawód w twoich oczach jest miodem na moje złamane serduszko, Than.
Pokazuje mu dwie okejki, jedną wciąż na rękojeści pistoletu. Po sekundzie jedna brewka mu drga, czego oczywiście nikt zobaczyć nie może, i sięga do kieszeni po komórkę, wgapiając się w wyświetlacz.
- Za to wyrobiłeś się w niecałe 10 minut, no no... Musisz mnie bardzo kochać <3
Chowa telefon, broń, po czym przenosi spojrzenie na rozwaloną pod ścianą kobietę. Na jej piętach urywa się ślad krwawych smug, prawie ekspresjonistycznie wynurzających się z wielkiej szkarłatnej kałuży wokół zarżniętego cielska wymordowanego. Przez chwilę przygląda się jej niechlujnie zabandażowanym ranom i generalnej... niedoli. Głupia baba. Nie dość, że rzuciła się bezmyślnie na mutanta, to jeszcze tak jakoś bez przekonania. Nawet nie dobyła broni. Kto szarżuje na przeciwnika bez broni, którą z resztą ma u boku???
Cmoka językiem, zerkając na truchło zdziczałego... I zamiera w bezruchu, spoglądając na czarne futro z rosnącą paniką. Zalewa go zimny pot, a jego ręka instynktownie wędruje do wgłębienia na jego boku. Zaraz jednak strzela go świadomość.
To nadal futro. Żadna dziwna niby-mgła. A w okna zaświeciło słońce, zalewając zwłoki jeszcze głębszym cieniem, pod którego zasłoną owłosienie ściemniało. Strzela się mentalnie w policzek.
W niczym go nie przypomina. Ani trochę.
Dyskretnie wbija paznokcie w nogawkę, przywracając się do porządku.
Przechyla głowę do barku, strzelając kręgami, po czym trąca Tsukiego w ramię.
- Daj mi apteczkę. Wiem, że masz.


mowa:#a87324
Szkoła podstawowa - Page 2 Z05oSc9
HA-HA-HA-HA-STAYIN' ALIVE
                                         
Steve
Kontraktor
Steve
Kontraktor
 
 
 

GODNOŚĆ :
Steve


Powrót do góry Go down

                                         
Sponsored content
 
 
 


Powrót do góry Go down

Strona 2 z 4 Previous  1, 2, 3, 4  Next

 
Nie możesz odpowiadać w tematach