Ogłoszenia podręczne » KLIKNIJ WAĆPAN «

Strona 13 z 13 Previous  1, 2, 3 ... 11, 12, 13

Go down

Pisanie on 30.08.19 16:20  •  Hotelowy bar. - Page 13 Empty Re: Hotelowy bar.
 — O cholera, chyba nie upijam właśnie staruszki? — Zmarszczyła brwi w wyrazie zakłopotania, co kontrastowało z wciąż widniejącym na ustach, niesfornym uśmiechem. — Niby każdemu się coś od życia należy, ale jeśli wysiądzie Ci pikawa, to od razu uprzedzam: nie znam się na pierwszej pomocy. Poza tym jestem w pracy, więc musiałabyś poczekać skulona w kącie do końca mojej zmiany. Ja zaś trzymałabym się nadziei, że nie zwymiotujesz w międzyczasie... — Zerknęła w głąb lokalu, na najbardziej hałaśliwą grupkę wesołych i wstawionych mężczyzn. — Niektórzy są zwierzętami w każdym aspekcie. — Stwierdziła i nalała sobie kolejny kieliszek czystej whisky. Teoretycznie wolała drinki, smaczne i kolorowe, ale praktycznie pieczenie w gardle również sprawiało jej przyjemność. No i marnowała mniej składników.
 — Uczę się cały czas. — Sięgnęła po jej kieliszek i od razu wzięła się za przygotowywanie kolejnego drinka. Trzy sekundy później przerwała, spojrzała jeszcze raz na małe naczynie i pokręciła głową, zabierając je gdzieś na bok. — Na razie zostawmy shoty... — mruknęła do siebie pod nosem i wyciągnęła większą szklankę. — Nie jestem w tej dziedzinie specjalistką, dlatego dużo kombinuję, zazwyczaj sama. Mieszam różne składniki, zapisuję co smakuje przyzwoicie, a co wywraca Ci żołądek do góry nogami. Kilka razy miałam przez to mało romantyczną randkę z toaletą. — Zaśmiała się dźwięcznie i wsypała rdzawy proszek do napoju, po czym resztkę zgarnęła palcem i oblizała. — To na wypadek, gdybyś pomyślała, że wrzucam Ci tu jakieś niebezpieczne składniki. — Uniosła jeden kącik ust wyżej. — Jeśli chcesz robić po prostu dobre drinki, wystarczy Ci znać jedynie schematy. Ale jeśli wolisz coś ambitniejszego... czarować zręcznością, wyglądem drinka... — W jej dłoni pojawiła się zapalniczka, którą podpaliła alkohol. Błękitny płomień wystrzelił do góry, kołysząc się lekko w tę i we w tę. — ...Nie obędzie się bez prawdziwej sympatii do tego, co robisz. Nie mówiąc o kreatywności i poczuciu smaku.
                                         
avatar
Gość
Gość
 
 
 


Powrót do góry Go down

Pisanie on 02.09.19 16:24  •  Hotelowy bar. - Page 13 Empty Re: Hotelowy bar.
 — No to miejmy nadzieję, że serducho mnie nie zawiedzie. — Błysnęła krótko zębami. Do starczego wieku miała jeszcze daleko, w dodatku jego fizyczne oznaki miały się – jak u wszystkich wymordowanych – nigdy nie pojawić, ale wykitowanie od nadmiaru wrażeń mogło nie być wcale aż tak nieprawdopodobne. Nayami lubiła żartować, że po swoim ojcu zebrała dokładnie to, co najgorsze: paskudny charakterek i jakąś bliżej nieokreśloną wadę serca właśnie, przez co niektóre ekscesy były dla niej faktycznie ryzykowne. Na szczęście młody organizm, zahartowany życiem w trudnych warunkach i równocześnie wspierany troskliwą opieką psich starszaków, radził sobie do tej pory całkiem nieźle. Były spore szanse, że dożyje jeszcze wielu dziesiątek, może nawet setek lat, jeśli tylko wcześniej nie zeżre jej jakaś tajemnicza zwierzyna albo pierwszy lepszy Desperat nie dźgnie nożem pod siódme żebro, żeby przeczesać jej kieszenie. Takie to już ciężkie życie.
 — Czasem tak bardzo, że nazywanie ich zwierzętami jest obelgą dla zwierząt — przytaknęła zgodnie, mimo woli przybierając minę rasowego filozofa. Chyba spędzała za dużo czasu z Salomonem, który lubił udowadniać jej, jak bardzo gatunek ludzki potrafi być nielogiczny. Nie żeby sam tygrys był jakimś wielkim intelektualistą, lubił za to dogryzać dziewczynie tak często, jak tylko się widywali. Leather też zresztą nie pozostawała mu dłużna, z pasją wytykając rażącą niewdzięczność pupila, którego przecież wychowywała od małego tygrysiątka.
 Ze szczerym zainteresowaniem przypatrywała się pracy barmanki, uważnie śledząc wszystkie ruchy jej dłoni. Co jakiś czas tylko unosiła wzrok, krótko zerkając na twarz kobiety i potakując na znak zrozumienia. Z natury wykorzystywała każdą możliwą chwilę, by dowiedzieć się czegoś nowego i w swoim mniemaniu interesującego. Sztuka mieszania napojów nie była tu żadnym wyjątkiem, nawet jeśli małe były szanse na to, by miała ją kiedyś w praktyce wypróbować.
 — Whoa — zareagowała żywo, kiedy płomień zapalniczki prześlizgnął się po gładkiej tafli płynu, zamiast zgasnąć szybciej niż mgnienie oka. — Niezła sztuczka. I to teraz... to się da normalnie wypić? — Zatoczyła palcem małe kółko w kierunku szklanki, zaraz też nachylając się, by intrygujące zjawisko obejrzeć z bliższa. — Nie parzy?


Hotelowy bar. - Page 13 ISU5hC7
                                         
Insomnia
Maltańczyk     Opętana
Insomnia
Maltańczyk     Opętana
 
 
 

GODNOŚĆ :
Nayami Leather


Powrót do góry Go down

Pisanie on 02.09.19 16:42  •  Hotelowy bar. - Page 13 Empty Re: Hotelowy bar.
 — Musisz sama się przekonać. — Zachęciła i skinęła głową na płonący drink.
 Kilka sztuczek podpatrzyła od znajomych po fachu, zresztą praca w Czarnej Melancholii nie była jej pierwszą. Tułała się od barów po puby, kluby i inne tego typu lokale. Przywdziewała fartuszek kelnerki, kucharki, pokojówki, czasami osobistej rozrywki... W każdym razie nauka i dostosowanie się do nowych warunków przychodziło jej z łatwością. A jeśli zdarzało się, że ktokolwiek miał jakiś problem, musiał liczyć się z wybuchową stroną Modliszki. Kiedy na jej czole pojawia się żyłka to znak, że zaraz ktoś tu mocno pożałuje swojego zachowania. Modliszka zdecydowanie nie należała do osób nieśmiałych bądź niepewnych; potrafiła zaciekle walczyć o swoje. Twarda laska z niej była.
 — Piłaś kiedyś mleko makowe? — zapytała, z zainteresowaniem przyglądając się młodej buzi. Zastanawiała się, czy nie poczęstować towarzyszki swoim małym zapasem. Powstrzymywało ją jedynie poczucie profesjonalizmu - jeśli sama skusiłaby się na zażycie tego specyficznego narkotyku, robienie drinków mogłoby zacząć sprawiać jej kłopot. Zerknęła za okno, skąd dostrzegła znajome, pomarańczowe promienie zachodzącego słońca. Jej zmiana niedługo się kończy, może by tak...
 — Hej, w sumie nie zapytałam, jak Ci na imię? — Podskoczyła tak, by móc wsunąć się z tyłkiem na wolny skrawek lady. Pomachała lekko nogami w powietrzu i oparła ręce za plecami, odchylając się nieco. — I co Cię skłoniło do dołączenia do psiarni? — Zwróciła uwagę na zawiązaną wokół nadgarstka żółtą chustę.
                                         
avatar
Gość
Gość
 
 
 


Powrót do góry Go down

Pisanie on 06.09.19 19:18  •  Hotelowy bar. - Page 13 Empty Re: Hotelowy bar.
 Ostatni raz rzuciła płonącemu kieliszkowi spojrzenie spod lekko przymrużonych powiek. Podejrzliwy wzrok rzadko towarzyszył wymordowanej, rozkochanej przecież w przygodach. Teraz bardziej odgrywała przed barmanką maleńką rólkę, nic nieznaczącą i łatwą do przejrzenia. O ile przyjemniej rozmawiało się ze szczyptą poczucia humoru, niż gdyby wymieniły między sobą tylko sztywne, krótkie komunikaty.
 — No dobra, dam ci szansę — odezwała się wreszcie, ni to do kobiety, ni do przygotowanego przez nią napoju. Pewnym ruchem chwyciła szklaneczkę w dłoń i wlała całą jej zawartość do ust. Ledwie przełknęła, z gardła wyrwało się stłumione kaszlnięcie; po nim kilka kolejnych, wśród których miejsce znalazł także śmiech. Rozbawiona własną nieporadnością, przetarła wierzchem dłoni jedno z odrobinę załzawionych oczu.
 — Nie, nigdy — odparła od razu na pytanie, pokasłując jeszcze cicho w zwiniętą pięść. — To też jeden z twoich specjałów? — Nie ma się co oszukiwać, mimo dość dużej wiedzy o roślinach i ich zastosowaniu, musiała mieć jeszcze pewne braki. W porównaniu do wieloletnich mistrzów hodowli i zbieractwa miała o wiele mniej czasu na praktykę, stąd zdarzało się, że jakaś nazwa niestety była jej obca. Dążyła jednak wytrwale do tego, by swoje możliwości cały czas rozwijać i ostatecznie nie mieć sobie równych.
 — Wołają na mnie Insomnia. — Zdecydowała się przedstawić przydomkiem, który już wiele lat temu przyjęła bez szczególnych protestów. — W DOGS jestem od urodzenia. Jako dzieciak chyba strasznie nie dawałam im spać — wyjaśniła, mimochodem postukując palcem w wydęty policzek. W takich momentach jak ten dało się bez najmniejszych wątpliwości odczytać jej młodzieńczy styl bycia, czasem bardziej odpowiedni dla przedszkolaka niż wyrośniętej pannicy.
 — A ty się pochwalisz? Chyba że chcesz, to wymyślę ci jakieś fajne imię.


Hotelowy bar. - Page 13 ISU5hC7
                                         
Insomnia
Maltańczyk     Opętana
Insomnia
Maltańczyk     Opętana
 
 
 

GODNOŚĆ :
Nayami Leather


Powrót do góry Go down

Pisanie on 12.09.19 14:19  •  Hotelowy bar. - Page 13 Empty Re: Hotelowy bar.
 Zaśmiała się z pełnym zrozumieniem dla nagłego kaszlu po wypiciu przygotowanego przez nią drinka.
 — Pamiętam, że kiedyś każde podejście do wypicia takiego drinka kończyło się walką o oddech. Nawet obecnie zdarza mi się zbyt łapczywie popijać drinka. Nic przyjemnego, kiedy tak drapie Cię w gardle, ale można na to zaradzić kolejnymi łykami. — Uśmiechnęła się znacząco jednym kącikiem ust.
 — Nie widziałam jeszcze, by ktoś tu to serwował, ale mam prywatny zapasik, którym mogę się podzielić. Picie samemu mleka makowego to trochę przypał, akt desperacji. — Stwierdziła, zsuwając się z lady i lądując miękko na stopach. — Ale wiesz, co to, prawda? — Dopytała, a po namyśle uznała, że z owym "przysmakiem" natknęła się pierwszy raz mając do czynienia z członkiem KNW. Tam mleko makowe traktowano chyba jako coś naturalnego, jak woda popijana w trakcie posiłku.
 — I jak Ci się tam podoba? — Zainteresowała się, wracając do poprzedniej pozycji - schylając się i opierając skrzyżowane w przedramionach ręce na ladzie, by móc patrzeć prosto na Insomnię. — Zastanawiałam się kiedyś nad dołączeniem, ale ze mnie jest chyba samotny wilk. — Błysnęła zębami. — Jestem Kara.
                                         
avatar
Gość
Gość
 
 
 


Powrót do góry Go down

Pisanie on 12.09.19 18:16  •  Hotelowy bar. - Page 13 Empty Re: Hotelowy bar.
 — Wodą też się da zakrztusić, a nie jest aż tak efektowna — zauważyła, mrugając do barmanki porozumiewawczo. Koniec końców do wszystkiego dało się przyzwyczaić, czyż nie tak? Nayami jeszcze wiele doświadczeń miała przed sobą i zazwyczaj wychodziła z założenia, że trudnym początkiem nie ma się co przejmować. Ile to już razy zdawało jej się, że wyzwanie stanowi dla niej przeszkodę nie do przeskoczenia, a potem okazywało się, że przy odrobinie sprytu i determinacji pozornie ogromny mur stawał się pokruszonym krawężnikiem. Z alkoholem też na razie szło jej jak po grudzie, przekonana była jednak, że to kwestia braku doświadczenia. Widywała już takich, którzy czysty spirytus łykali tak sprawnie, jakby dostali szklankę soku.
 — Nie wiem, dlatego pytam. — Lepiej było nie zgrywać mądrali, szczególnie że już i tak nieco obnażyła przed kobietą poziom swojej niewiedzy. Przynajmniej w obecnie podejmowanym przez nie temacie rozmowa mogła nieco przypominać lekcję, ale dopóki żadna ze stron nie odczuwała z tego powodu niezadowolenia, układ wydawał się korzystny. Szczególnie Leather była zadowolona z takiego obrotu spraw, dzięki któremu dowiadywała się coraz więcej, w dodatku w całkiem przystępny sposób. Niewykluczone, że zdecyduje się odwiedzić sympatyczną barmankę jeszcze nie raz – nie tylko ze względu na jej profesję i zdolności, ale przede wszystkim dla przyjemnej rozmowy. Miła to była odmiana, gawędzić z dorosłą osobą jak równy z równym, bez ciągłego poczucia, że jest strofowana, pilnowana i ogólnie rzecz biorąc otaczana zbędnym nadmiarem opieki.
 — Trochę nie mam porównania, co nie? — zaczęła, odrobinę zmieszana pytaniem. — Ale generalnie mi pasuje. Dobrze jest mieć zawsze na kogo liczyć. — Nigdy nie rozważała na poważnie opuszczenia gangu, zaś kiedy tylko czuła się sfrustrowana zachowaniem tej czy innej osoby, przypominała sobie niezliczenie większą liczbę dobrych sytuacji. Łatwiej raz za czas znieść utyskiwanie Matyldy na krzywo pokrojoną marchewkę niż tułać się samotnie po Desperacji. Trudno jej było zrozumieć tych, którzy z własnej woli rezygnowali z przynależenia do jakiejkolwiek wspólnoty. Jak sobie dawali radę bez poczucia bezpieczeństwa, współpracy i podziału obowiązków? Dla Nayami była to ogromna zagadka i nawet nie próbowała jej rozwiązywać. Konkluzja takich rozważań zawsze była jedna: ludzie są dziwni.
 — Miło mi poznać — zakończyła przedstawianie się, wykonując krótki, zgrabny salut i przy okazji puszczając oczko barmance. Może wreszcie trafiła jej się kandydatka na koleżankę?


Hotelowy bar. - Page 13 ISU5hC7
                                         
Insomnia
Maltańczyk     Opętana
Insomnia
Maltańczyk     Opętana
 
 
 

GODNOŚĆ :
Nayami Leather


Powrót do góry Go down

Pisanie on 13.09.19 11:17  •  Hotelowy bar. - Page 13 Empty Re: Hotelowy bar.
  — Cóż, wygląda jak mleko. Czysto i niewinnie. — Odeszła parę kroków, by zebrać brudne odstawione naczynia, po czym umieściła wszystkie w misce wypełnionej zużytą na co najmniej cztery mycia wodą. Nie oszalała do tego stopnia, by marnować świeżą wodę na sprzątanie. Zresztą nikt nie narzekał na to, że nie wszystko wygląda tu jak w pięciogwiazdkowym hotelu. Desperaci doceniali, że takie miejsce jak Czarna Melancholia w ogóle istniała i mogła zapewnić im spełnienie podstawowych potrzeb. — Ale zaburza działanie zmysłów i w konsekwencji wysyła Cię w kilkugodzinną podróż po alternatywnej rzeczywistości. Przeżywasz to, co akurat podsunie Ci pozbawiony logiki umysł. — Wyjaśniła w skrócie, przemywając szklanki. Mogła też po prostu użyć słowa "narkotyk".
Dobrze jest mieć zawsze na kogo liczyć.
  — Obyś się nie myliła. — Rzuciła bez rozwijania myśli stojącej za tymi słowami. Chwyciła w dłoń coś, co wyglądało na ręcznik albo było jego marną imitacją, i powycierała powierzchownie wszystkie naczynia. Następnie odłożyła je na swoje miejsce, przeciągnęła się i zerknęła znów za okno. — No, to koniec mojej zmiany. Muszę zmykać. — Podskoczyła, wsuwając się tyłkiem na blat, przerzuciła nogi na drugą stronę i stanęła obok Insomni. — Nawzajem, wpadaj do nas częściej. — Musnęła ją przelotnie palcami po ramieniu w przyjaznym geście i skierowała kroki ku wyjściu, by za chwilę zniknąć z lokalu.

zt.
                                         
avatar
Gość
Gość
 
 
 


Powrót do góry Go down

Pisanie on 13.09.19 13:09  •  Hotelowy bar. - Page 13 Empty Re: Hotelowy bar.
 — Whoa. Ciekawa rzecz — przyznała, potakując nieznacznie głową. Skrócone wyjaśnienia wystarczały jej w zupełności, by zrozumieć, o jakiego rodzaju substancji mówiły. Zaraz potem oparła podbródek na dłoni i powiodła półprzymkniętymi oczami za barmanką, gdy ta zabrała się do zmywania naczyń. Nie było w tej czynności nic szczególnie wyjątkowego, na czymś jednak trzeba było zawiesić wzrok. Przy okazji mogła zaś zapoznać się z sylwetką kobiety, wręcz nieświadomie wyłapując jej sposób poruszania się, mimikę i detale wyglądu.
 — Ano, oby. — Ostatecznie mogła tylko mieć nadzieję, że faktycznie się nie zawiedzie. Lojalności wszystkich członków gangu nigdy nie dało się sprawdzić w stu procentach, ale gdyby zawsze zakładać najgorsze, na pewno nie utrzymaliby się nawet w niewielkiej grupce. Tymczasem przy zastosowaniu odrobiny zaufania, Psiarnia rozrosła się w wielką strukturę, zdolną opanować sporą część Desperacji. Nieliczne przypadki zdrajców i innych parszywych występków dało się zdusić dla dobra ogółu, który funkcjonował sprawnie i bez większych kryzysów.
 — Och, okej. — Była nieco zaskoczona nowym komunikatem, ale dość szybko przytaknęła na znak zrozumienia. W końcu to przyjemna sprawa – zakończyć wykonywanie obowiązków i móc nacieszyć się wolnym czasem. — Na pewno kiedyś jeszcze przyjdę. Do zobaczenia! — Pomachała odchodzącej kobiecie, opierając się nieznacznie plecami o kontuar. Jeszcze przez jakiś czas przypatrywała się wnętrzu lokalu, wyłapując osoby, które widziała wcześniej oraz nowe twarze, który pojawiły się podczas jej rozmowy z Karą. Dopiero po chwili jak gdyby nic zeskoczyła ze stołka i raźnym krokiem wywędrowała z pomieszczenia.

[zt]


Hotelowy bar. - Page 13 ISU5hC7
                                         
Insomnia
Maltańczyk     Opętana
Insomnia
Maltańczyk     Opętana
 
 
 

GODNOŚĆ :
Nayami Leather


Powrót do góry Go down

Pisanie on 19.12.19 22:25  •  Hotelowy bar. - Page 13 Empty Re: Hotelowy bar.
Nawet Właścicielowi od czasu do czasu zdarza się odwiedzić to miejsce. Nie był jego stałbym bywalcem, w zasadzie dosyć rzadko dało się go wyłapać pośród tłumów gości, którzy akurat wynajęli pokoje na nocleg, a swoje zmęczone mordy moczyli w średniej jakości trunku. I to nie tak, że na stanie nie posiadał bardziej wartościowych doskonałości. Po prostu nie były one dla każdego, ponieważ nie każdego było stać na to, aby zapłacić za coś z wysokiej półki. Tym akurat nie martwił się szczególnie. Przez sam wynajem wzbogacał się całkiem nieźle każdego dnia, pomimo tego, że regularnie płacił swoim pracownikom uzgodnioną między nimi stawkę. Z niektórymi miał układy, które bardziej mu się opłacały od zwykłej, co tygodniowej bądź co miesięcznej wypłaty.
Po wyprawie na Limbo czuł lekki niesmak i rozczarowanie. Poza paroma drobiazgami nie udało mu się znaleźć nic bardziej wartościowego — wiedział, że czasami tak bywa. W zamian dostał skręconą kostkę, gdzie jej ból i tak nie był wstanie odczuć. Nawet jeśli nosiło to za sobą jakieś konsekwencje, to i tak nie był świadom tego, że na chwilę obecną rzeczywiście miał ją skręconą. Na medycynie znał się tyle co nic, więc nawet po 200 letnim doświadczeniu życiowym wciąż nie potrafił rozpoznawać takich rzeczy. Póki był wstanie chodzić normalnie, to uznawał, że nic szczególnego mu nie było. Chociaż prawda była taka, że nawet z wbitym nożem chodziłby swobodnie. W końcu tego też nie czuł.
Mimo wszelakich przeciwności losu interesy zawsze pozostaną interesami. Mniej udana wyprawa tylko nakręcała go do tego, aby w dalszym ciągu robić różne rzeczy. Skoro nie udało się tam, to w takim razie powinien spróbować gdzieś indziej. W tym przypadku tym "spróbować" był, a raczej była nikt inny jak Ethienne. Dziewczyna, którą jakiś czas temu wyhaczył w barze u Bob'a i przypadkiem dowiedział się o jej umiejętnościach zielarskich. Venceslaus nie był głupcem i wiedział, że do jego grona przyda się ktoś taki jak ona. A raczej jej wiedza i to, co potrafiła robić z rożnych roślin i składników. Kobieta zdążyła się zorientować, że mężczyznę niekoniecznie interesowały leki. Trucizny — to był ten temat, który najbardziej zafascynował Dezertera. Chociaż w jego przypadku ciężko mówić tu o jakiejkolwiek ekscytacji. Już przy pierwszym ich spotkaniu panował od niego tajemniczy i z pozoru niebezpieczny chłód. Brak namiętności w głosie, brak jakichkolwiek emocji. To właśnie tym był mężczyzna. Białą kartką papieru, którą czasem uzupełni wyuczonymi gestami i odruchami.
Czekał na nią o umówionej porze w umówionym miejscu. W barze Czarnej Melancholii. Nie do końca wiedział, czy aby na pewno Eth wiedziała, kim mógłby być Ven. Przy pierwszym spotkaniu nie powiedział jej zbyt wiele o sobie. W zasadzie nic nie powiedział prócz propozycji, którą jej złożył. Ku jego zaskoczeniu zgodziła się, a żeby omówić coś więcej, Venceslaus koniec końców znalazł czas, aby spotkać się z kobietą.
                                         
Venceslaus
Dezerter
Venceslaus
Dezerter
 
 
 

GODNOŚĆ :
Venceslaus Patterson.


Powrót do góry Go down

Pisanie on 08.01.20 1:19  •  Hotelowy bar. - Page 13 Empty Re: Hotelowy bar.
Poprawiła na barku pasek torby, w której znajdowały się próbki medykamentów stworzonych przez nią. Nie była zwolenniczką odwiedzania Apogeum, ani tym bardziej  przebywania w większej grupie osób nieznajomych, jeżeli sytuacja tego nie wymagała. Musiała jednak od czasu do czasu uzupełnić swoje zapasy, zwłaszcza teraz, kiedy niebo pachniało zimą, zwiastując nieubłaganie pierwsze płatki śniegu.
Venceslaus poznała zupełnie przypadkowo. Nie wierzyła w los, w przeznaczenie. Choć jeszcze jakiś czas temu niczym mała dziewczynka zaczytywała się w pięknych powieściach, gdzie dwójka przeznaczonych sobie ludzi, z początku zupełnie obcych, łączyła nierozerwalna więź.
Wyrosła z tego.
Pozostała okrutna rzeczywistość, w której każdy walczył z każdym. Nie było tu miejsca na dobro. Na miłość. Na więź czy też przeznaczenie.
A Ethienne, pomimo że żyła w samotności, nie zamierzała poddać się i przegrać. Obiecała to matce, gdy ją brutalnie gwałcono, a potem poderżnięto gardło. Obiecała to ojcu, kiedy go wieszali na mocnej gałęzi.
Żyła, a nie egzystowała.
Po przekroczeniu progu hotelu, przesunęła wzrokiem po znajdujących się osobach w pomieszczeniu. Większość to zapewne wymordowani, którzy stanowili większy procent Apogeum. Niektóre  zaciekawione spojrzenia momentalnie zwróciły się w jej kierunku, lecz dziewczyna od razu spuściła nieco głowę, naciągając jeszcze bardziej kaptur na głowę, by choć trochę ukryć swe oblicze. Im mniej osób ją znało, tym lepiej. Istniało wtedy mniejsze prawdopodobieństwo rozpoznania, a w konsekwencji czego - mniejsze problemy.
Ruszyła przed siebie, lekko stąpając po brudnej, drewnianej podłodze, na której znajdował się stary i wytarty przez czas dywan, który zapewne w dawnych latach swej świetności mógł pochwalić się kolorem soczystej czerwieni. Teraz nie przypominał żadnego konkretnego koloru. Tak bardzo nijaki.
Pchnęła jedne z drzwi, zapuszczając się coraz głębiej w budynku. Doskonale wiedziała, gdzie miała się udać. Dostała wystarczająco konkretne instrukcje, a pamięć miała całkiem dobrą. Skręt w lewo, parę kroków, potem znowu w lewo i na koniec drzwi na prawo. Położyła dłoń na drewnie, a potem pchnęła je, wchodząc do środka. Wzrok od razu napotkał postawną sylwetkę mężczyzny o siwych włosach. Nie obdarzyła go uśmiechem. Nie skinęła głową na powitanie. Te gesty, choć zapewne pełne kultury, etykiety i dobrego wychowania, w tych czasach zatraciły na swej wartości.
Sprawy załatwia się szybko i skutecznie. To nie uprzejme słowa napełniają nasze żołądki.
Bez zawahania ruszyła w jego stronę, ostatecznie zasiadając przed nim, i uważnie przyglądając się jego twarzy, dopiero teraz pozwalając sobie na zsunięcie kaptura i odsłonięcia burzy ciemnych włosów, potarganych przez gałęzie i wiatr. Sięgnęła do kieszeni bluzy, z której wyciągnęła pognieciony notatnik oraz mały ogryzek ołówka. Dopiero teraz skinęła głową w jego stronę, ale nie na powitanie. Czekała na jego towary oraz oferty.




She did not now that

THE WOLF

was a WICKED sort of animal,

and she was NOT

afraid of him.




                                         
Ethienne
Desperat
Ethienne
Desperat
 
 
 

GODNOŚĆ :
Ethienne Theles


Powrót do góry Go down

                                         
Sponsored content
 
 
 


Powrót do góry Go down

Strona 13 z 13 Previous  1, 2, 3 ... 11, 12, 13

 
Nie możesz odpowiadać w tematach