Strona 1 z 6 1, 2, 3, 4, 5, 6  Next

Go down


Rozwiązanie leży obok [Ciro]

Pisanie by Yū ✿ on 27/12/2015, 21:12
MG: Yuu
Poziom: Trudny.
Uczestnicy: Ciro.
Cel: Ryś
Możliwość śmierci: Trust me.
Dodatkowe: Urozmaicę Ci nieco rozgrywkę,
tylko dlatego poziom jest nieco zawyżony.



[!] Kochani, nie każdy może lubić czytać takie mroczne i krwawe cacka, dlatego dalej jedziesz już na własne ryzyko. Yuu pozdrawia. Każdy kto jednak przeczytał i uważa, że to za mało: obiecuję, będzie się rozkręcać! :3

---


- Bywało gorzej. Bywało też zdecydowanie lepiej, co nie, towarzyszu?
Opuchnięta twarz nie pozwalała w dużym stopniu dostrzec dzielącego niedolę osobnika. Nawet jego głos był zniekształcony, słuch musiał ulec jakiemuś uszkodzeniu, chwilowemu czy nie, na ten moment niemożliwe do uspokojenia łaskotanie we wnętrzu przewodu słuchowego dawało się we znaki łowcy. Niewygoda niknęła w odczuci wszechobecnego bólu całego ciała. Nie było już miejsca, które pozostałoby nietknięte.
Czy to tylko chory sen? Koniec życia i tylko śmierć? Czy przychodzi tak nagle, tak niespodziewanie? Nie niesie ze sobą zaspokojenia, nawet gdyby wcześniej żyło się setki lat, ostateczny moment i groźba zniknięcia wwierca się w postaci niepokoju nawet w najtwardsze serce.
Nie można być jednak wiecznym twardzielem, kiedy ciało pokrywa więcej krwawych plam niż czysta skóra, a ruchy ograniczone są przez wrzynające się w ciało druty. Ręce łowcy związane były za plecami, zardzewiały pręt zagięty jakąś nieludzką siłą obtarł jego nadgarstki do krwi, niemal to samo działo się z nogami, lecz tam stopy całkowicie już sine były głuche na rozpaczliwe wołanie ciała.
Ciro leżał bokiem na ziemi, wstawanie było właściwie niepotrzebne, za każdym razem gdy zbierał się na to, potężna pięść uderzająca w policzek przekreślała jego plany. Tłukł głową o kamienną posadzkę nie pamiętając już, czy ciepła maź pod ciałem to jego własna krew, czy może jednak ktoś inny miał okazję ginąć tutaj przed nim.
Kiedy tortury na chwilę ustawały pozostało mu jedynie słuchać siedzącego pod ścianą mężczyzny w podobnym stanie, a także oglądać leżącego obok martwego psa z przebitą poszarpanym kawałkiem drewna głową. Zwierzę było już zimne, zginęło chwilę po jego przybyciu tutaj. Pamiętał jeszcze, jak skomlenie rozdzierało powietrze, nie ciszej od jego własnych krzyków. Szybko jednak iskra życia uleciała z ufnych oczu pozostawiając zwierze bez ducha. Ciemna krew wylewała się ze wszystkich dziur na głowie stworzenia tworząc z jego górnej części artystyczne krwawe dzieło.
Tym razem misja nie poszła po jego myśli i nawet jeżeli reszcie udało się jakimś cudem uciec, dla łowcy wyglądało to i brzmiało jak początek końca. Czy przyjdzie mu podzielić los kundla? W najlepszym wypadku strzelą mu w łeb i pozwolą odejść z resztkami dumy. Teraz jednak był pewny, że oprawcy nie dadzą mu nawet cienia szansy na pozytywną myśl, nie powinien nawet marzyć o ratunku.
Od parunastu godzin jego domem stał się pokój o wymiarach dwa na trzy metry, z kamienną posadzką i ścianami. Nie miał okien, światło włączali jedynie podczas znęcania się, teraz jednak wyszli i ciemność wdarła się do oczu Ciro, a mrok do jego umysłu i serca.
Współtowarzysz parsknął głośno, gdy tylko drzwi trzasnęły, a zamek został zabezpieczony od zewnątrz. On miał jednak nieco lepiej, zgarniał wiele mniej obrażeń i miał nadal siłę mówić, a nawet otwarcie okazywać swoje niezadowolenie.
- Jak Ci na imię gówniarzu? - zapytał ochryple skupiając na sobie całą uwagę.
Łowca miał teraz moment, by zapoznać się z sytuacją. Bardzo prawdopodobne, że jego oprawcy zjawią się znowu za kilka minut z nową formą tortury.



Ciro: nie ma żadnego ekwipunku, na sobie jedynie podarte ciuchy. Jest na granicy świadomości, może mówić, ale im więcej słów, tym większy krwotok z buzi.



THERE WILL BE A RECKONING.
WE ARE VILIGANT AGAINST THE WATCHERS.
WE ARE CAPABLE. WE ARE UNSTOPPABLE.
WE ARE AT WAR.
avatar





Yū ✿
Przywódczyni
GODNOŚĆ :
Yū Kami


Powrót do góry Go down


Re: Rozwiązanie leży obok [Ciro]

Pisanie by Ciro on 29/12/2015, 18:03
Czarcie gówno. Miał ochotę wyrzucić z siebie cały potok przekleństw przy okazji wkurwiając każdego ktokolwiek by się napatoczył. Zdecydowanie mógł powiedzieć, że teraz nie czuł się najlepiej. Gorzej już chyba z nim nie było. Kiedy ostatni raz był w opalach skończyło się na poważnych ranach, ale nie pamiętał już kiedy ostatni raz go torturowano. Musiał myśleć trzeźwo cały czas, ale ból sprawiał że odpływał co chwila. Każdy skrawek jego ciała bolał niemiłosiernie i powodował, że miał ochotę się przespać. Niestety nie było mu to dane. Niedługo napastnicy wrócą, a on będzie znowu dręczony. Najważniejsze było nie odpłynąć podczas samych tortur. Nie da się złamać. Był na tyle zmotywowany by stąd wyjść i wrócić do swoich, że to wszystko dodawało mu sił. Co prawda to nie było wiele, ale mimo wszystko. Wiedział, że nie może tutaj umrzeć. Kto zaopiekuje sie Chisaną? Ryszardem i psiakiem? W ustach czuł krew. Wypluł ją sprawiając sobie tylko więcej bólu. Jeszcze jakby miał wolne ręce. Poradziłby sobie jakoś. Stracił miecz. Niedługo utraci może i własną godność. Ale to nie mogło się tak skończyć. W tle usłyszał głos. Nie mógł stwierdzić czy już widział i słyszał rzeczy, których nie było czy po prostu faktycznie ktoś tam był. Podniósł delikatnie głowę starając się nie nadwyrężać swojego ciała. Każde drgnięcie sprawiało, że wił się z bólu. Przeanalizował jego słowa i nie odezwał się w ogóle. Nie było kurwa gorzej. Nie pamięta takiej sytuacji. Nie potrafił sobie przypomnieć niczego. Widział truchło psa, ale poza tym człowieczkiem nie było tutaj niczego ciekawego. Nie widział innych Łowców, a to znaczyło, że uciekli. Powątpiewał by wrócili go odbić. Będzie musiał poradzić sobie sam albo umrzeć. Dwie możliwości. Przetrwa albo umrze. Będzie uparty do samego końca. Nie wiedział nawet ile to już godzin. Myślenie było przerywane bólem. Nie potrafił zupełnie zebrać myśli. Czuł się słaby i świadomość bycia w beznadziejnej sytuacji sprawiała, że tracił siły. " Nie kurwa. " Tak nie będzie.
Kolejne słowa dotarły do jego uszu. Czuł się tak jakby jego głowa była w wiadrze z wodą i docierało do niego bulgotanie. Gdy w końcu zrozumiał co "towarzysz" do niego powiedział to delikatnie podniósł głowę znowu czując przypływ bólu. Zacisnął zęby i w końcu otworzył usta.
- C..Ciro. - Miał problem z wypowiedzeniem własnego imienia, ale gdy to zrobił poczuł jak krew zbiera się w jego ustach. Wypluł wszystko, ale ona tylko dalej napływała. Nie umiał sobie z nią poradzić, wiec co chwila wypluwał krew na podłogę. To była kwestia minut zanim wrócą, więc musiał się dowiedzieć tyle ile mógł. Nawet nie miał siły się z nim kłócić, że wcale nie jest takim gówniarzem. To nie miało znaczenia. Był na granicy pomiędzy życiem a śmiercią.
- A Ty? - Wolał wiedzieć jak się nazywa. Może będą mieli szansę spędzić ostatnie chwile razem. A może wyciągną któregoś z nich i będzie po zabawie. Też fajnie.
- Gdzie jesteśmy? - Pierwsze ważne pytanie. Ustalenie pozycji mogło mu pomóc, ale raczej tylko po to by dla własnego spokoju ustalić co się stało. Nie pamięta wiele, a ostatnie co wie to, że od co najmniej paru godzin jest ostro gnębiony. Jeszcze raz zacisnął zęby czując, że go wręcz paraliżuje. Taki słaby. Był zdecydowanie zbyt pewny siebie. Będzie musiał wrócić do treningów. W tym bądź następnym życiu.


avatar





Ciro
Szpiegmistrz
GODNOŚĆ :
Ciro "Zirro" Eltyar


Powrót do góry Go down


Re: Rozwiązanie leży obok [Ciro]

Pisanie by Yū ✿ on 29/12/2015, 20:37
Rozwodzenie się nad pięknem otoczenia byłoby stratą czasu. Brudna dziura, jakieś obskurne pomieszczenie kazamatów, w których ich przetrzymywali nie różniło się niczym od przeciętnego pokoju dla więźniów w fantastycznych filmach. Brud i wilgoć była tu wszechobecna, powoli mogli już wyczuwać smród zdechłego zwierzęcia.
Jednego ani drugiego nie przywiązali do ściany, czy podłogi, byli jedynie pozbawieni możliwości ruszania kończynami i skrępowani przez środek grubymi linami. To w głównej mierze i tak nie pozwalało im powstać, lecz gdyby się uprzeć, można by pełzać jak robaczek po podłodze. Nikomu jednak ten pomysł najwyraźniej nie wpadł do głowy, albo doszli do wniosku, że i tak nie widzieli nic. Taka próba skończyłaby się zapewne plaśnięciem głową o jedną ze ścian.
- Dem. Jak to gdzie? - zaśmiał się ochryple po tych słowach. Gdyby odrobina światła padła na jego twarz, łowca mógłby zobaczyć, że brakuje mi kilku zębów, a z ust leci mu dużo krwi. Najwyraźniej stracił je właśnie tego samego dnia. - Pchaliście swoje łowcze dupy do nie swojej kryjówki, to teraz macie. Pech chciał, że musiałem się za wami zaplątać czując okazje do złupienia paru debili...
Końcówkę mówił bardziej do siebie, jego głos lekko się wyciszył, a potem nastąpiła seria siarczystych przekleństw i spluną na podłogę świeżą porcją krwi z rozwalonych dziąseł.
- W dziurce inżynierów, złotko. Na górze siedzą mądrale, ryją maszynami dziurki niczym krety i wykopują co cenniejsze rudy, żeby móc nimi świecić przed oczami dyktatora i wypinać się na nich, bo za murami zaczyna się robić krucho.
Kilka razy chciał się jakby podnieść, przynajmniej tak można było wywnioskować z dźwięków ocierania się barkiem o kamienne ściany, ale ostatecznie padł na kolana z plaskiem i kolejnym przekleństwem rzuconym w przestrzeń.
Szybko jednak ich rozmowa musiała się zakończyć, ponieważ ktoś trzasnął w odległości drzwiami, a kroki stały się wyraźne dla obu więźniów. Najpierw odezwał się szczęk kluczy, a zaraz potem światło latarki niesione w ręce jednego z rzeczonych oprawców padło na twarz Ciro, a następnie jego współtowarzysza niedoli.
- Lubicie mossze wsszący olej, panowie? - Zapytał jadowicie i z lekką wadą wymowy kaleczył wszystkie 'r'. Był wygolony na łyso, a jego ramiona pokrywały tatuaże. Był w obdartych ciuchach, ale mimo wszystko jego postura była imponująca. Gdyby mógł zmierzyć się z Ciro, byłby zapewne niewiele od niego niższy, a przy tym dwukrotnie szerszy w barkach.
Za nim zjawił się drugi, w rękach z trudem niósł małą balię najpewniej ze wspomnianą cieczą, która parowała wściekle w jego twarz. Ten był dużo młodszy i bardziej zmaltretowany przez życie i być może także swoich kolegów. Odłożył naczynie i głośno odsapnął czekając na dalsze polecenia od przełożonego.
Za ich plecami ktoś głośno dyskutował, dochodziły do nich odgłosy kłótni o nieznanej tematyce. Drzwi nie zamykali, więźniowie i tak nie mieli jak uciec. Możliwe, że mieli kilka możliwości na interakcje, lecz niezmiernie uszczuploną.



THERE WILL BE A RECKONING.
WE ARE VILIGANT AGAINST THE WATCHERS.
WE ARE CAPABLE. WE ARE UNSTOPPABLE.
WE ARE AT WAR.
avatar





Yū ✿
Przywódczyni
GODNOŚĆ :
Yū Kami


Powrót do góry Go down


Re: Rozwiązanie leży obok [Ciro]

Pisanie by Ciro on 31/12/2015, 12:51
A więc trafił do miejsca którego nie chciał tak naprawdę odwiedzić. Na pewno nie w takich okolicznościach. Sam wolał torturować niż być torturowanym. Dobrze znosił ból, ale też bez przesady. Będzie milczał jak grób. Może ewentualnie jakieś krzyki wyjdą z jego gardła, ale nie wyda żadnych informacji. Znał swoje limity, ale nie sądził by w takim stanie wytrzymał długo zachowując przytomność. Na szczęście miał teraz chwilkę przerwy by odpocząć. Chociaż był w trakcie rozmowy to zamknął oczy i starał się rozluźnić mięśnie pozwalając im na regenerację. Wystarczyłoby parę godzin by mógł zacząć swobodnie chodzić, ale ciągle odczuwałby ból. O niczym innym nie marzy jak o odpoczynku. Myślenie pod taką presją nie jest wcale przyjemne. Wszystkie myśli są zagłuszane ciągłym bólem. Skupienie się jest praktycznie niemożliwe.
Słuchał jego koleżki z celi uważnie, ale to nie było to co chciałby usłyszeć. Misja musiała się zakończyć niepowodzeniem albo im się udało, ale został w tyle. Teraz będzie musiał się z tego wykaraskać - sam bądź z kimś. Ten człowiek na pewno by chciał się stąd urwać. Może jest jakiś sposób by jednak nie zemrzeć tutaj w męczarniach. Musiał przeanalizować sytuację. Z zamkniętymi oczami szukał rozwiązania, ale chwilowo nic nie wpadało mu do głowy. Ich szanse na przeżycie były nikłe, ale mimo wszystko były. Teraz nie mają wiele do stracenia. Wysłuchał go do końca, ale nie miał szansy odpowiedzieć, bo usłyszał otwierający się zamek. Odwrócił się w stronę drzwi tak by wszystko widzieć. Co prawda świecenie latarką po oczach nie było dla niego zbyt inteligentne i już chciał się odezwać, ale zrezygnował. Od razu dostałby w pysk chociaż jego chamska natura zbyt często wychodziła na wierz kiedy nie trzeba było. Jeszcze poznają jego prawdziwe ja i to nie raz. Na razie wolał jeszcze się nie odzywać. Przyglądał się szerokiemu i trochę nie wiedział co ma o nim myśleć. Na pewno był wielki, ale czy szybki? W głowie pojawiło mu się już parę propozycji jak go zabić z użyciem drutu, którym ma owinięte nogi i ręce. Usłyszał jadowity ton, który tylko sprawił że podniosło mu się ciśnienie. Pieprzony pachołek będzie mu groził. Gdyby tylko miał wolne ręce. Wziął głęboki wdech i wypuścił powietrze. Zapaliłby papierosa. W tym momencie. Teraz. Now. Otworzył usta i miał już coś powiedzieć, ale powstrzymał się wydając z siebie tylko jeden ciągły dźwięk. " Spokojnie. Nie daj się sprowokować. " - Powtarzał sobie w myślach. Kurwa. Nie będzie spokojny. Naprostował się powoli i oparł plecami o ścianę. Ładnie i kulturalnie siedział na tyłku obserwując okolicę sprawdzając czy coś nadaje się tutaj do poluzowania drutów.
- Kurwa jebana. - Mruknął i miał dokończyć całą wiązankę, ale nabrało mu się trochę krwi. Wypluł to na raz i przyglądał się młodziakowi, który nosił olej. No proszę nawet mają takich przydupasów. Pewnie robi im za męską dziwkę wieczorami i boi się powiedzieć słowem. Kłótnia też przykuła jego uwagę, ale najbardziej był ciekawy reakcji Dem'a. Starał się delikatnie poluźnić ten drut tak by wyciągnąć rękę, ale nie wiedział czy są jakieś rezultaty. W dodatku jeżeli baniak stałby dość blisko to chętnie by go przewrócił w stronę tego szerszego gościa. Jego akcje były bardzo ograniczone. Nie chciał jeszcze umierać, ale chwilowo zapowiadało się nie bardzo kolorowo. Ciekawiło go czy ten człowieczek się do niego zbliży. Jeżeli tak to już miał nawet plan co mu zrobić. Jego krwiste oko wbijało się w łysego debila, zaś na ustach pojawił mu się mały uśmieszek. Plan zależy od tego czy ten do niego podejdzie. Jeżeli tak, a często ludzie którzy pokazują wyższość kucają przy ofiarach i zaczynają swoje piękne monologi to pewnym jest, że Ciro przy pierwszej okazji wgryzłby mu się w szyję starając się wygryźć spory kawał skóry. Jeżeli dobrze by trafił wykrwawiłby się on w przeciągu minuty może. Ale do tego musiałby trafić w główną tętnicę, a to już nie było takie proste.


avatar





Ciro
Szpiegmistrz
GODNOŚĆ :
Ciro "Zirro" Eltyar


Powrót do góry Go down


Re: Rozwiązanie leży obok [Ciro]

Pisanie by Yū ✿ on 31/12/2015, 22:32
Pomimo rozwoju sytuacji, Ciro był najwyraźniej jedynym, który coś planował. Drugi z mężczyzn wycofał się jedynie pod ścianę kurcząc nogi i chowając palce. Najwyraźniej znał już metody torturowania wrzącym olejem. Nie trzeba być geniuszem, by domyślić się, w jaki sposób oprawcy mieli zamiar bawić się z nimi dymiącą cieczą, która żywcem pali skórę, nie niszcząc jej całkowicie, ale doprowadzając do znacznie gorszego stanu, niż gdyby od razu odciąć im dany element ciała.
- Kurwa jebana? Teraz Ci przyszło na przedstawianie się? - odpowiedział mu opryskliwie facet, który świetnie się bawił obserwując klęczącego pod jego stopami łowcę. Dla pewności, że przekaz do niego dotarł, wymierzył mu kopniaka prosto w środek twarzy. Ciało łowcy miotnęło na bok, na tyle daleko, że uderzył plecami o jedną ze ścian, a druty zamiast się poluźnić, jeszcze mocniej wżynały mu się w nadgarstki tworząc grube zagłębienia aż do nieosłoniętych ścięgien.
Pocieszeniem mogło być to, że zgodnie z planem czerwonookiego, starczy z mężczyzn podsunął sobie balię w olejem pod nogi i przykucną. Innego wyjścia nie miał, jeżeli jego celem była zabawa z dwójką więźniów, bez zmuszania ich do wstania, do czego nie byli przecież zdolni.
Z tyłu jednak dochodziły kolejne zdania wykrzykiwane męskim głosem, które wraz z upływem czasu były wyraźniejsze. Póki co jednak, mięśniak nie zwracał na nie uwagi, a mizernie wyglądający blondynek, popychadło inżynierów był zbyt spanikowany, by dać znać swojemu przełożonemu o potrzebie domknięcia przejścia.
- … zajebie drania, który to zgubił, masz szczęście, że nie spałeś, bo pierwszy byś tracił głowę. - jakieś dwie sylwetki mignęły im gdzieś w oddali. Z tej odległości nie dało się wydobyć więcej informacji niż to, że oboje na pewno byli dobrze zbudowanymi mężczyznami. Reszta ich rozmowy pozostała nieznana dla dwójki więźniów, gdyż przeszli oni dalej, za ścianę.
Teraz jednak oprawca znudzony zabawą w okładanie Ciro skupił się na Demie, na kuckach podszedł do cofającego się w panice faceta i zanim ten zdołał całkowicie się skulić, szarpnął go za przeguby i sunąc jego ciałem po ziemi przytargał pod balię.
Nie przejmując się tym, że drut rozrywa dłonie faceta, wyszarpał jedną z jego rąk z więzów i chociaż tamten próbował w tym momencie uciec, uścisk mięśniaka był zbyt mocny i zaraz potem w akompaniamencie potwornych wrzasków i szarpaniny jego palce wylądowały we wrzącym oleju.
Jego szansa na ucieczkę została przekreślona, gdy facet z całych sił przywalił go kolanem w plecy i przegniótł tak do ziemi więźnia. Z rosnącym uśmiechem satysfakcji na twarzy obserwował, jak jego dłoń powoli pokrywa się pękającymi bąblami, które pokrywały się kolejnymi i tak w kółko.
Do czasu.
Chyba nikt nie spodziewał się, że ktoś pokusi się o tak dziwny czyn, jakim jest rzucenie się komuś do gardła w celu odgryzienia mu części ciała. To wymagało niezwykłej determinacji i szyi, bo jak wiadomo, ludzkie uzębienie nie jest przystosowane do siekania takich posiłków. Dziki łowca jednak był zdolny doprowadzić do sporego uszkodzenia na krtani oprawcy, który przez kilka sekund nie miał pojęcia, co właśnie ma miejsce.
Nie było jednak szans, by ten atak mógł pozbawić go życia na miejscu, więc rozwścieczony do granic możliwości mężczyzna z całych sił przywalił łokciem, a następnie pięścią w twarz łowcy łamiąc mu nos. Popatrzył z obrzydzeniem na Ciro i trzymając się za krwawiąca szyję wycofał się przeklinając głośno do drzwi. Dla pewności jeszcze raz kopnął w brzuch łowcę i zatrzasną za sobą przejście.
Nie było wiadomo do końca, jak głębokich obrażeń dostał, gdyż skrzętnie to ukrywał. Coś jednak zdziałali. Dem wyszarpał dłoń z balii, której zapomnieli z powrotem przywiązać drutem, teraz jednak facet nie był w stanie nawet nic powiedzieć. Jego ciało leżało bez ruchu na ziemi i tylko gwałtowne szarpnięcia świadczyły o tym, że żył.
Ponownie zostali w ciemnym pomieszczeniu we dwójkę.


//Zaskoczyłeś mnie swoim pomysłem >D Tylko dlatego tym razem się udał, ale żeby nie było za fajnie... coś musiało mu się dostać w zamian.



THERE WILL BE A RECKONING.
WE ARE VILIGANT AGAINST THE WATCHERS.
WE ARE CAPABLE. WE ARE UNSTOPPABLE.
WE ARE AT WAR.
avatar





Yū ✿
Przywódczyni
GODNOŚĆ :
Yū Kami


Powrót do góry Go down


Re: Rozwiązanie leży obok [Ciro]

Pisanie by Ciro on 4/1/2016, 20:41
Spodziewał się, że jego napastnik będzie agresywny ze względu na jego małe bluźnienie, ale nie spodziewał się od razu takiego ciosu. Miotnęło nim niczym szatan niewinnym ciałkiem po ścianie. Poczuł ogromny ból w całym ciele i nawet nie wiedział jak się nazywa. A to był dopiero początek. Twarz. Dostał w twarz prawda? Powoli przestawał czuć jakikolwiek ból. Czuł go już od parunastu godzin i teraz nie wiedział nawet gdzie go boli. W skrócie niestety, ale był na skraju pojmowania wagi sytuacji. Wiedział też, że jego plan był najbardziej ryzykownym na jaki mógłby się posunąć, ale kto nie ryzykuje ten nie zyskuje. Taka jest prawda i szpiegmistrz doskonale zdawał sobie z tego sprawę. Jego oko wbijało się w gnojka, a następnie na wrzący olej. Tak bardzo blisko. Gdyby mógł mu zanurzyć tam twarz. Na samą myśl uśmiechnął się, a wiedział że z perspektywy drugiej osoby mogłoby to wyglądać dziwacznie. Nie miał zamiaru się tutaj poddać. Nie i koniec. Zabije ich wszystkich i wyjdzie na zewnątrz. Miał pełne ręce roboty, ale na razie musiał sobie to wszystko poukładać. Na spokojnie. W tym momencie niestety nie mógł ułożyć normalnego planu. Musiał improwizować wszystko na bieżąco, bo inaczej sobie nie poradzą.
Przyglądał się jak jego towarzysz zostaje przyciągnięty brutalnie do balii, a następnie zaczęli z nim zabawę. Dojrzał cień nadziei. Kolejny. Jego ręka była wyciągnięta z drutów. Mała żaróweczka zaświeciła się nad głową Ciro. O tak. To będzie świetne. Teraz musiał się tylko pozbyć wszystkich tutaj, a dalej się pomyśli. Widział jak bardzo poraniony jest Dem, ale miał nadzieję, że to wytrzyma. Jego wola do walki była tutaj koniecznie potrzebna jeżeli mieli mieć jakiekolwiek szanse. Szybciej. Podejdź. W głowie Łowcy brzmiało wiele głosów, ale teraz budziła się jego prawdziwa natura. Sadysta, który chce przeżyć. Czy jest jeszcze bardziej niebezpieczna kombinacja od zdesperowanego i szalonego Łowcy? W sumie to tak. Nieobity wkurwiony i szalony Łowca. W końcu nadarzyła się okazja do wymierzenia ciosu. Kiedy jego zęby zatopiły się w jego skórze poczuł ekstazę. Tak, tak to jest chore. Ale co może poradzić człowiek, który jest sadystą ? Zupełnie nic. Czuł jego krew, która ulatniała się z rany, a w jego ustach po uderzeniu został kawałek mięsa. Cios, który otrzymał praktycznie pozbawił go świadomości, ale tylko jego determinacja trzymała go teraz na nogach. Słyszał dźwięk łamanej kości i czuł jak bardzo go to zaczyna boleć. Krew musiała się polać po jego twarzy, ale czy to miało znaczenie? Jeżeli ugryzł tam gdzie trzeba to koleś szybko się nie podniesie. Kopnięcie posłało go zaś na podłogę, ale z jego ust wypluł najpierw kawałek mięsa, a potem resztę krwi. Zaczął się cicho śmiać będąc zadowolonym ze swojego wyczynu. Satysfakcja zakryła trochę ból, ale nie na tyle by mógł się swobodnie poruszać. Sunął majestatycznie po ziemi, aż do Dem'a.
- Masz wolne ręce. Rozwiąż mnie. - Powiedział raz, ale nie wiedział czy do niego dotarło. - Ściągnij to kurwa jak chcesz przeżyć. - Motywacja swojego towarzysza. Miał nadzieję, że pomoże bo jeżeli nie to będzie musiał poradzić sobie w jakiś inny sposób. Jeżeli ten go uwolnił to od razu wziął się za swoje druty na nogach. Nie miał zamiaru próżnować. Nie wiadomo ile mieli czasu zanim znowu te gnojki nie wpadną. Był prawie pewny, że mają trochę więcej czasu niż wcześniej.

// Jestem za bardzo ograniczony teraz przez tego koleżkę. Cieszę się, że pomysł się spodobał. Będzie jeszcze więcej ciekawych pomysłów jak będzie do tego okazja.


avatar





Ciro
Szpiegmistrz
GODNOŚĆ :
Ciro "Zirro" Eltyar


Powrót do góry Go down


Re: Rozwiązanie leży obok [Ciro]

Pisanie by Yū ✿ on 5/1/2016, 11:41

Na pierwszy rzut okaz wszystko wyglądało wręcz wyśmienicie. Strażników nie było, ich tortury zostały przynajmniej na jakiś czas przerwane, jeden z więźniów miał rozwiązane ręce. Gorzej, że Dem postanowił w tym momencie akurat stracić przytomność. Nie żeby był to jego wybór, mimo wszystko był średniej klasy złodziejem z Desperacji, utrzymywał się głównie z kradzieży, a dzięki swym sprawnym palcom nie musiał często stawiać czoła swoim ofiarom, gdyż te zwyczajnie orientowały się o oszustwie długie godziny po fakcie. Ból go otumanił, a chwilę później mężczyzna zemdlał. Na szczęście jego poparzona dłoń wysunęła się samoistnie z porzuconej pośrodku pokoi bali. Obie jego dłonie zwisały sztywno za plecami zemdlałego w nieco dziwnej pozycji, teraz jednak nie mógł nic na to poradzić, on jak i Ciro.
Krzątanina za drzwiami ucichła, ludzie przenieśli się ze swoją akcją ratunkową nieco dalej i pozostawiony sam sobie łowca miał niewiele możliwości. Jego nawoływanie na początku nie przyniosło żadnego skutku, nikt nawet nie miał zamiaru go uciszać, chociaż z chwili na chwilę robił to skutecznie jego własny organizm, którzy przez raptowne zdzieranie gardła odwdzięczył się obfitym krwotokiem z ust. Teraz jego własna życiodajna maź mieszała się z resztkami tej, która zdobiła jego twarz po ataku na oprawcę.
Po chwili jednak, groźne charkotanie, niemal jak z gardła jakiegoś zmutowanego psa odezwało się w rogu pomieszczenia. Potok niewyraźnych słów zdominował cisze, a potem złodziej drgnął lekko wybudzając się. Nagle zerwał się raptownie i chwycił za zmasakrowaną dłoń i pomimo zaciśniętych szczęk przeklinając jadowicie w granicach możliwości własnego głosu.
Nie od razu zauważył, że jego górne kończyny są wolne, inne czynniki zagłuszały jego postrzeganie otoczenia, więc jeszcze przez kilka długich sekund wił się po podłodze niczym człowiek w płomieniach i chociaż nie przerwał uciskania nadgarstka słowa łowcy wreszcie do niego dotarły.
- Nie drzyj japy, zjebie. I ja i oni to wiedzą. - położył lewą, pokrytą pękającymi bąblami dłoń w zgięciu brzucha i przycisnął ją tak do siebie, w czasie gdy prawa zaczęła majstrować natychmiast przy drucie wokół kostek. Pierwsza minuta nie przyniosła żadnego efektu, Eltyar mógł jedynie obserwować, jak jego współtowarzysz męczy się z poskręcanymi sidłami i modlić się, by jakimś cudem poluźnienie ich było możliwe. W końcu jednak, co opatrzone było cichym wiwatem Dema, jedno z wiązań zaczęło się powoli rozwiązywać, a zaraz za nim kolejne elementy. Potem poszło już szybko i kolejną minutę później złodziej oswobodził się. Przysunął się do ściany i próbował wstać na posiniałych nogach. Kilka razy znalazł się nieco wyżej, ale zaraz potem  drżenie kolan zwiastowało upadek. Za którymś jednak razem, gdy złapał się jakiegoś wystającego w ścianie kamienia, spojrzał z góry na Ciro z nieukrywaną satysfakcją.
- Gówno mnie obchodzi twój los brachu, ale wiem dobrze, że sam się z tego miejsca nie urwę. Rozwiąże Cię, a ty mnie stąd wydostaniesz. - uśmiechnął się krzywo, jego twarz była w stanie podobnym do twarzy Ciro. - taki układ.
Nie było jednak powiedziane, że łowca musi się zgadzać. Kto wie, może znajdą się inne okazje do ucieczki, niż ta, w której musiałby dodatkowo chronić złodzieja. Równie dobrze, zaraz ktoś mógłby przyjść i wpakować im po jednej kulce w łeb.:



THERE WILL BE A RECKONING.
WE ARE VILIGANT AGAINST THE WATCHERS.
WE ARE CAPABLE. WE ARE UNSTOPPABLE.
WE ARE AT WAR.
avatar





Yū ✿
Przywódczyni
GODNOŚĆ :
Yū Kami


Powrót do góry Go down


Re: Rozwiązanie leży obok [Ciro]

Pisanie by Ciro on 7/1/2016, 17:05

Doskonale zdawał sobie sprawę, że Dem mógł zemdleć. Cholera wie jak bardzo go męczyli. Nie pamiętał zbyt wiele, ale to nie znaczyło że silna wola przetrwania pomoże mu wstać i miał nadzieję. Musiał delikatnie podnieść głos by w końcu to do niego dotarło. Był wolny cholera. Miał wolne ręce i teraz mogli zrobić wszystko. Wydostanie się stąd nie będzie łatwe, ale dla chcącego nic trudnego. Łowca zawsze znajdzie drogę ucieczki. Przetrwa choćby i całe wojsko zrzuciło mu się na głowę. Nie potrafili poradzić sobie z nimi od wielu lat. Pierdoleni. Nie potrafią poradzić sobie z buntownikami, a miastem zachciało im się rządzić. Nie rozumiał na jakiej zasadzie to działało, ale na pewno nie chce by ta pieprzona banda nieudaczników się go pozbyła. Był na to zbyt dumny cholera. Lepiej by już całe to miasto zniknęło z powierzchni ziemi. I jeżeli będzie taka potrzeba to zajmie się tym osobiście.
Widział tylko jak ręce złodzieja zwisają bezwładnie, ale w końcu drgnął. Ruszył się, a Ciro uważnie mu się przyglądał. Nie odzywał się ani słowem i oczekiwał, aż w końcu zbierze się do kupy. Był zdezorientowany, ale co z tego? Sadysta chciał się stąd wydostać i odzyskać to co jego. Wszystko. Godność. Artefakty. Papierosy. Przepełniała go furia, która niedługo wyjdzie na wierzch jak tylko będzie mógł się wyżyć. Czy tak trudno jest ogarnąć sytuację? Ciro powoli trafił cierpliwość, ale ten w końcu się odezwał. " No proszę." - A jednak miał wolę do życia. Kto by się spodziewał. Dzięki temu będą mogli się wydostać, ale co dalej? Widział jak ten zaczyna się męczyć z drutami.
- No proszę. - Powiedział cicho widząc jak ten w końcu z radością zdejmuje swoje "łańcuchy". Czas na Łowcę, ale oczywiście to nie mogło być takie proste no nie? Musiał wymyślić coś na poczekaniu by ten go wyprowadził. Cwane. Mądre nawet. Zabezpieczenie. Polisa na życie. Zgoda niech i tak będzie. Będzie musiał ochronić go do czasu aż przestanie być użyteczny. To była pierwsza myśl jaka pojawiła się w jego głowie. Jeżeli ten spowolni i zacznie opadać na dno to wtedy pociągnie również Łowcę. Na taką okoliczność będzie musiał się przygotować. Wszystko już mniej więcej zaplanował, ale najpierw musieli się stąd wydostać. Kiedy ten dalej do niego mówił to Ciro już zajmował się ogarnianiem otoczenia. Sposobu wyjścia bez tego pieprzonego frontowego wyjścia. Jeżeli przez niego wyjdą mogą zostać poszatkowani w parę sekund. Mieli balię z wrzącym olejem. Przyda się na pewno. Jeszcze nie był pewny jak, ale będzie musiał coś wykombinować. Wypluł krew, która znowu mu się nazbierała w ustach. To wszystko dostarczało mu adrenaliny, której już jakiś czas nie czuł. Siedzenie za biurkiem to nie było jego marzenie, ale teraz ma poważniejszą funkcję. Nie postawił jeszcze organizacji na nogi. Nie zrobił czystego gruntu pod przejęcie miasta. Miał tyle rzeczy do zrobienia, a teraz był zagrożony. Nikt nie wie o jego planach, więc to by się zmarnowało.
Spojrzał na złodzieja i uśmiechnął się będąc wybrudzony krwią. Niech usłyszy to co chce. Tańce z Sadystą jedna sztuka poproszę. Ależ proszę bardzo!
- Jasne. Po prostu to ściągnij. Musimy być gotowi. Jeżeli tu przyjdą zanim oboje będziemy wolni to zginiemy. - Grzecznie mu wytłumaczył całą sytuację. Oboje byli w cholernie złym położeniu. Razem mogli to wszystko zrobić, a potem się zobaczy. Jeżeli ten faktycznie zacznie mu ściągać druty to Ciro by wziął wszystkie druty w rękę. Na pewno się przydadzą. Musieli mieć improwizacyjną broń na każdą okoliczność. Druty te nawinąłby sobie na knykcie zostawiając wystające elementy tak by posłużyły za brutalny kastet z "ostrzami".  Podnosiłby się spokojnie i starał się jak na razie ogarnąć jak bardzo jest "uszkodzony". Musiał przyznać, że teraz jego zdolności bojowe opadły znacznie. Powinien sobie poradzić za jakąś chwilę jak krew z powrotem wróci do jego nóg. Spojrzał jeszcze na drzwi, a następnie na wnętrze. Może jakieś okno? Cokolwiek cholera.
- Na wszelki wypadek stój blisko drzwi. Jeżeli ktoś tu wejdzie trzeba go zabić. Zebrać broń. Cokolwiek co się przyda. - Zarządził. Miał doświadczenie w takich sprawach. To nie jest jego pierwsza ucieczka, ale trzeba przyznać że w takiej ciężkiej sytuacji jeszcze nie był. Szanse są zawsze. Wystarczy się zmotywować dostatecznie. Nie mieli zbyt dużo czasu, więc również i na analizę sytuacji nie było czasu. Na szczęście jego zdolności pozwalają mu na szybszą analizę. Wykombinuje coś na pewno. Jeszcze tylko chwila. Tylko kurwa chwila.


avatar





Ciro
Szpiegmistrz
GODNOŚĆ :
Ciro "Zirro" Eltyar


Powrót do góry Go down


Re: Rozwiązanie leży obok [Ciro]

Pisanie by Yū ✿ on 10/1/2016, 22:39
Nie było żadnej gwarancji dla złodzieja, że jego współtowarzysz niedoli mówić prawdę, lecz z drugiej strony i tak musiał uwolnić kończyny Ciro, by zwiększyć swoje szanse na przetrwanie. Koniec końców zrobił to, chociaż nie wyglądał na zadowolonego, bądźmy szczerze, kto w takim momencie byłby zdolny do beztroskiego uśmiechu na twarzy?
Jedna ręka mężczyzny uwijała się przy drucianych kajdanach łowcy, drugą cały czas trzymał w tym samym układzie, bo najwyraźniej uciskanie jej dawało chociaż chwilową ulgę. Tak jak i w przypadku własnych nóg, tutaj też nie mógł sobie od razu poradzić. Kilka razy wydawało się, że utknął w martwym punkcie i tyle z ich wspaniałego planu, lecz zapierał się i doprowadzał do momentu, kiedy rozplątanie następnego węzła było możliwe. Po kilku minutach ręce Ciro zostały oswobodzone i mógł samodzielnie spróbować zająć się drutem na kostkach.
Dolne kończyny było jednak w dużo gorszym stanie, nie czuć było w nich bólu, posiniały i opuchły co niewątpliwie będzie jeszcze przez dużo czasu utrudniać mężczyźnie poruszanie się. Teraz jednak, gdy uwolnił z ograniczających go przedmiotów, mógł poczuć jedynie ulgę i czekać, aż uda mu się wstać. W tym momencie bowiem, było to niemożliwe.
Dem zaczaił się wedle polecenia przy drzwiach, radził sobie co raz lepiej ze swoim ciałem, lecz pozbawiony był jednej ręki. Ich położenie nadal było dalekie od pożądanego, poobijani, ubrudzeni krwią i ziemią, zmęczeni i niezdolni do walki z pełną sprawnością. Szansa była jednak tylko jedna, w tym momencie i nie można było poczekać na polepszenie się sytuacji.
Kiedy oni zajmowali się drutami, za drzwiami ktoś kręcił się od kilku chwil, czasami tupot butów kazał przypuszczać, że większe grupy ludzi chodziły w tej okolicy, ciągle jednak szuranie butów blisko ich drzwi mogło dać dwójce więźniów niepokojące wrażenie, że ktoś czai się na nich zza ścian. Po chwili dźwięki te cichły, lecz po kilkunastu sekundach powtarzały się. Do czasu ich uwolnienia nikt jednak nie zaczął szarpać za drzwi. Udało im się więcej przynajmniej częściowo przygotować się. Ciro bowiem mógł jedynie czołgać się na podłodze obok ciała martwego psa. Teraz woń zwierzęcia tym bardziej drażniła obu swoją intensywnością, jakby ciepło oleju wzmocniło jej działanie.
Dokładnie w momencie, gdy złodziej postawił swoją stopę przy drzwiach, te zadrżały w zawiasach, a potem dźwięk wsuwanego klucza poprzedził szarpnięcie za klamkę i otwarcie się przejścia. Bardzo powoli, jakby ktoś sprawdzał, czy z wnętrza nie wyskoczy nań jakiś straszny potwór. W rozszerzającej się szparze rozwieranych drzwi ukazała się niewielka głowa z jasnymi włosami na czubku. Para niebieskich oczu spojrzała na Ciro z góry, nieświadoma, że za ścianą czai się złodziej gotowy zaatakować. Chłopak był nieuzbrojony, jego ubiór nie wyglądał wcale lepiej niż ciuchy więźniów, do tego był wychudzony, a z jego wzroku emanował strach.
Mieliście teraz szansę na atak, lub... to już zależy od waszej decyzji.



THERE WILL BE A RECKONING.
WE ARE VILIGANT AGAINST THE WATCHERS.
WE ARE CAPABLE. WE ARE UNSTOPPABLE.
WE ARE AT WAR.
avatar





Yū ✿
Przywódczyni
GODNOŚĆ :
Yū Kami


Powrót do góry Go down


Re: Rozwiązanie leży obok [Ciro]

Pisanie by Ciro on 14/1/2016, 12:41
Nie spodziewał się aż takiego dużego oporu z powodu ran. Znaczy tak, oczywiście.... domyślał się, że to wszystko będzie trudniejsze, ale nie aż tak. Nie mógł się nawet cholera podnieść. Czucie w nogach było bliskie zeru. Musiał szybko coś na to poradzić. Zaczął masować mięśnie starając się zmusić je do pracy. Niech zaczną działać. Nie mogą być miękkie. Twardym trzeba być! Miał wrażenie, że jest wrakiem człowieka którym był jeszcze paręnaście godzin temu. Ale to nie sprawiło, że będzie się poddawać. Wszystko dopiero teraz się zaczynało. Takie drobnostki jak brak czucia i obolałe całe ciało nie zatrzymają go. Wyciągnął nogi przed siebie dając im możliwość na odpoczynek. Niech krew dopłynie tam gdzie musi. Miał parę minut na ogarnięcie się zanim tu wrócą. To kwestia czasu. W najgorszym przypadku już ktoś tutaj wraca, a Ciro z podłogi nie będzie w stanie zrobić zbyt wiele. Ale koniec tych czarnych myśli. Trzeba się jakoś uwinąć z tym wszystkim.
Bardzo ucieszył go fakt, że Dem ruszył dupsko tam gdzie mu kazał. To miejsce było strategiczne i chociaż jedna osoba musiała je zająć. Bez tego byliby obydwoje na widoku. Szanse na wykonanie ruchu mniejsze niż 10 %. Tutaj mieli ogromny wachlarz możliwości. Ciro oparł się mocniej o ścianę i wziął parę głębszych wdechów. Z drutów zrobił sobie prowizoryczne kastety tak by w razie czego móc poradzić sobie z ewentualnymi gośćmi. Wszak byli więźniami w placówce SPEC. Tutaj ich jest od zarąbania i jeszcze więcej. Tudzież właśnie lepiej się przygotować. I nagle zaczęły otwierać się drzwi. Skupione spojrzenie Ciro wbijało się w młodzika, który powoli wchodził do środka. Doskonale zdawał sobie sprawę, że Dem jest za drzwiami.
- Wejdź do środka i zamknij drzwi. - Grzeczna komenda. Spodziewał się, że ją wykona, ale jeżeli nie to daje znak Dem'owi by ten zamknął drzwi i wciągnął młodego. Chociaż bardziej prawdopodobne jest to, że ten jednak wejdzie. Ale po co tutaj przyszedł sam? Wiele opcji ujawiło się w głowie Łowcy, ale nie miały one żadnego znaczenia strategicznego. Możliwe, że to po prostu spontan? Spróbował podnieść się. Jeżeli dalej nic z tego to dalej leżał i masował nogi.
- Czego chcesz ? - Grzecznie po raz kolejny zapytał. Oczekiwał prostej odpowiedzi. Żadnych referatów.


avatar





Ciro
Szpiegmistrz
GODNOŚĆ :
Ciro "Zirro" Eltyar


Powrót do góry Go down


Re: Rozwiązanie leży obok [Ciro]

Pisanie by Yū ✿ on 23/1/2016, 15:01
Spoiler:


Wowow, czemu nie krzyczałeś, że post jest?
Btw. nie jesteście w bazie S.SPECu. Inżynierzy to organizacja NPC powstała na potrzebę tej misji, nie mają nic wspólnego z S.SPEC. Nie zmienia to wiele, ale chciałam sprostować.


Jak każda rana, tak i ta musiała otrzymać nieco więcej czasu, by móc się zregenerować. Odzyskanie pełni siły było zwyczajnie niemożliwe, lecz z każdą chwilą Ciro odczuwał wzmożone mrowienie w kończynach, co niewątpliwie świadczyło o powrocie krwi do jej kanałów w odpowiednim miejscu. Prawdopodobnie jeszcze przez spory kawał czasu będzie musiał obserwować, jak stopy zmieniają się powoli z ciemnofioletowego koloru na nieco jaśniejszy odcień zieleni nim wrócą do pierwotnego stanu, lecz jeżeli względy estetyczne nie są dla niego tak ważnie, nie powinno to być większym problemem. Dopóki nie odnajdzie jakichś butów, ten widok będzie mu mimowolnie towarzyszył.
Plan wchodził w życie i z sekundy na sekundę obaj mężczyźni stawali się co raz mocniej świadomi, że niektórych rzeczy nie da się już cofnąć. Postanowili postawić się swoim przeciwnikom, więc od teraz zaczyna się ich walka o przetrwanie. To była świadoma decyzja, miejscy nadzieję, trzeba bowiem liczyć na to, że mózgi panów były dotlenione na tyle, by mogli oni logicznie planować swoje przyszłe działania.
Dem był jednak szybszy od słów Ciro. Na widok otwierających się drzwi, zareagował automatycznie, rzucając się na wolno rosnącą szparę w przejściu i szarpiąc młodzieńca tak długo, aż ten z niejasną gracją zachwiał się na swoich chudych nogach i przywalił twarzą na podłodze, kilka centymetrów od psiego truchła. O ile w pierwszym momencie nieznajomy chciał nawet się bronić, tak widok martwego zwierzęcia sparaliżował go i poddał się całkowicie, z zaciśniętą szczęką i powiekami oczekując kolejnych ciosów.
Te jednak nie nadeszły.
Jego uszy raniły słowa łowcy, tak samo jak ich własne uszy kaleczyły wcześniej tajemnicze szurania za drzwiami. Blondyn nie był pewny, co dokładnie ma miejsce i dlaczego jeszcze jest świadomy. Nie miał ochoty podnosić powiek i spojrzeć ponownie na pozbawione życia zwierzę, leżąc w jego, ale także własnej, cieknącej z nosa krwi. Nie mógł jednak tego ignorować. Gdzieś w środku był świadomy tego, że sam podjął działania pchany jakimiś własnymi pobudkami i teraz musiał przyjąć konsekwencje tego na siebie.
Drzwi chwiały się na zawiasach przez dłuższy moment, ponieważ Dem nie miał jak ich domknąć kiedy to podtrzymywał na ziemi tajemniczego gościa. Na słowa Eltyar'a sam się zmieszał, aż w końcu wypuścił młodzieńca, a ten, czując na sobie mordercze spojrzenie obu silniejszych przeciwników, najciszej jak mógł zamknął drzwi i umieścił w zamku klucz, przekręcając go z bardzo cichym brzdękiem metalu o inny metal.
Przywarł natychmiast plecami do ściany i przełknął ślinę z trudem, starając się trzymać głowę w dół, by nie odsłaniać wrażliwej na ataki szyi. Najwyraźniej miał już okazję spotkać współtowarzysza, który został pogryziony przez jednego z ich więźniów. Zlokalizowanie tego gryzącego nie było trudne, gdyż na buzi usmarowany był krwią.
- Kazali mi zatrzasnąć drzwi i wcześniej zabrać balię. - wysapał, bo z jakiegoś powodu łapał oddech z trudem. Zwracał się cały czas do Ciro, obserwując go przez wzgląd na niebezpieczne zachowanie. - Dam wam klucz, ale macie mnie zabrać ze sobą.
Szybko przeszedł do sedna sprawy. Był typowym chuderlakiem o skandynawskiej urodzie, jasne oczy jarzyły się spod blond czupryny opadając na twarz o jasnej cerze.
Propozycja była bardzo dosadna i prosta w zrozumieniu.



THERE WILL BE A RECKONING.
WE ARE VILIGANT AGAINST THE WATCHERS.
WE ARE CAPABLE. WE ARE UNSTOPPABLE.
WE ARE AT WAR.
avatar





Yū ✿
Przywódczyni
GODNOŚĆ :
Yū Kami


Powrót do góry Go down


Re: Rozwiązanie leży obok [Ciro]

Pisanie by Sponsored content





Sponsored content

Powrót do góry Go down

Strona 1 z 6 1, 2, 3, 4, 5, 6  Next

Powrót do góry