Strona 3 z 5 Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next

Go down





Re: Rozwiązanie leży obok [Ciro] Pisanie by Yū ✿ on 9/2/2016, 19:56
    
Spoiler:

A więc mówisz, że misja zaczyna Ci iść zgodnie z planem?



Złodziej powoli pozbierał się z ziemi, mimowolnie zerkając na przeciwnika, który padł twarzą na ziemię zaraz obok niego, przy okazji tworząc szkarłatną abstrakcję na betonowej podłodze. Na pytanie Ciro kiwnął głową i pozwolił sobie wyciągnąć nóż z pochwy araba, który to wprawną ręką kieszonkowca ocenił poprzez dotyk i obserwację. Zważył go kilkakrotnie przekładając z ręki do ręki, na końcu machnął na oślep testując nowo zdobytą broń. Podążył śladem łowcy i również przywłaszczył sobie pasek z pokrowcem, a także, co można było się spodziewać, szybkim oklepywaniem przeszukał ciało strażnika, z kieszeni którego podwędził trochę drobnych monet, paczkę papierosów, zapalniczkę i cukierka-krówkę, którą natychmiast wpakował sobie do ust.
Bez słowa stanął nad Eltyar'em próbującym ocucić Cato i oceniającym poczynania przewodnika wzrokiem spoglądał tak długo, aż doszło do sytuacji, gdy twarz bezwładnego młodzieńca znalazła się nad olejem.
- No medykiem to ty chłopie być nie będziesz. - Stwierdził z kpiną w głosie. Rozlana wszędzie ciesz nie miała tak mocnego zapachu, by zadziałać jak sole cucące, a ciepło które jeszcze wydzielała tylko tym bardziej uniemożliwiały chłopakowi powrócenie do świata świadomości. To jednak samemu złodziejowi nie było także znane, na pierwszej pomocy znał się co najmniej tak samo dobrze jak Ciro, czyli wcale.
Pozostało im się pogodzić z tym, że uderzająca o podłogę głowa blondyna musiała ucierpieć na tyle mocno, że oklepywaniem go i tymi oryginalnymi metodami nie odzyskają go. W tym momencie był ciężarem, to był fakt niezaprzeczalny, a oni musieli ruszać, jeżeli mieli zamiar uciec przed przypadkowym odkryciem. W końcu szarpali się dosyć głośno, każdy głupi w pewnym momencie zauważy, że urywający się szybko rumor może oznaczać kłopoty i przyjdzie sprawdzić tą okolice prędzej czy później. Mogli go zostawić, mogli taszczyć też ze sobą, nie wiadomo było jednak kiedy i czy Cato się ocknie. Jego wiedza wydawała się jednak spora. Nadchodził czas kolejnych trudnych decyzji, które trzeba by podjąć jak najszybciej, jeżeli łowca nie chciał się stracić tu życia, przez kolejną walkę, bądź przez głupie wykrwawienie, w końcu z jego nosa nadal lała się grubym strumieniem krew. No, przynajmniej nie wyglądał już jak Baba Jaga, kiedy to nastawił sobie z głośnym chrupnięciem jak i bólem chrząstki nosa na miejsce.

Ciro: mocny krwotok z nosa.
Dem: -
Cato: nieprzytomny.





avatar
Yū ✿

Przywódczyni






GODNOŚĆ :
Yū Kami

Liczba postów :
7700


Powrót do góry Go down





Re: Rozwiązanie leży obok [Ciro] Pisanie by Ciro on 9/2/2016, 22:10
    
I jeszcze jakby tego wszystkiego było mało to pomimo tego, że powoli posuwali sie do przodu w planie to musiało się coś spieprzyć. Bo czemu nie? Przecież tak będzie zabawniej prawda? Jedyną superlatywom było to, że jeszcze żyli. I to też... JESZCZE. Widział jak bardzo Dem nie jest przyzwyczajony do widoku zmasakrowanych ciał. To może być utrudnienie. Nawet nie był pewien czy ten jest w stanie kogokolwiek zabić. To mogło okazać się utrudnieniem w dalszym etapie ich ucieczki, ale na razie starał się o tym nie myśleć. Najwyżej go zostawi na pastwę losu i będzie po wszystkim. Chwilowo tylko przyglądał się jego poczynaniom i trzeba przyznać jak na złodzieja przystało pomyślał o okradzeniu zwłok w większym stopniu niż Ciro. Gdy tylko zauważył fajki wyciągnął rękę w jego stronę.
- Daj mi fajkę. - Mruknął tylko i oczekiwał, że to zrobi. Wszak uratował mu przed chwilą życie. Czy to nie jest aby spłata długu? W minimalnym stopniu, ale łowca chętnie przygarnie życiodajny dym. Jeżeli dostaje fajkę to szybko wygryza filter i odpala zapalniczką, którą zapożycza od Dem'a. Jeżeli ten nie chce się podzielić wtedy Ciro przybiera jedną ze swoich nieprzyjemnych mord. Mniej więcej w taki sposób wyraził swoje niezadowolenie. No, ale nieważne. Czas zająć się tym małym szczylem, który wyraźnie chciał utrudnić im pracę. No, ale kiedy już się do niego dobrał to w pewnym momencie sam stwierdził, że gdyby olej nie był prawie zimny no to jeszcze by to zadziałało.
- Ja nie ratuję żyć. - Mruknął niechętnie i westchnął odstawiając chłopaka pod ścianę. - Ja je odbieram. - Szczera wypowiedź i trzeba było mu przyznać, że taki już był. Nie umiał nawet zrobić porządnego opatrunku, a co dopiero kogoś ocucić. Trudno, będą musieli poradzić sobie w inny sposób. Nic nie przychodziło mu do głowy, a to oznaczało koniec opcji.
- Bierzemy go ze sobą. Pakuje go na plecy. Wie za dużo, a bez niego mamy nikłe szanse na ucieczkę. - Powiedział to szybko ze spokojem w głosie chociaż było widać, że nie odpowiada mu ten rozwój sytuacji. Złapał go za ubrania i wpakował sobie na plecy. Dzieciak był lekki wszak wyglądał jak zwykły strach na wróble. Będzie musiał sobie z nim poradzić w taki sposób. Kiedy już dobrze go usadowił na plecach i szedł przed siebie. Nie wiedział gdzie idzie, ale jakoś musieli sobie poradzić. Przynajmniej na razie. Krew dalej lała się strumienia i powoli go to wkurwiało, ale nie ma jak zatamować krwawienia. W końcu krew wyląduje w ustach, wiec lepiej niech leci z nosa. Tak będzie prościej.


avatar
Ciro

Szpiegmistrz






GODNOŚĆ :
Ciro "Zirro" Eltyar

Liczba postów :
1292


Powrót do góry Go down





Re: Rozwiązanie leży obok [Ciro] Pisanie by Yū ✿ on 13/2/2016, 10:01
    
//W tym momencie autor misji zastanawia się, czy kilka pierwszych zdań nie jest przypadkiem aluzją skierowaną do niego, aczkolwiek podwija rękawy i bierze się za kolejny odpis. >D



Niekiedy sama przynależność do desperackich zgrai wcale nie gwarantowała obycia z martwymi ciałami i niewrażliwości na ich widok. Tak jak w przypadku Dema, jego złodziejska kariera nie raz rzucała go brutalnie na krwawe ścieżki, lecz on ze swym sprytem i zdolnymi palcami zawsze starał się uniknąć ostateczności, zarówno dla samego siebie jak i dla ludzi, których na tej drodze spotykał. Był w końcu starszym gościem, z wyglądu zdecydowanie starszy od łowcy, z lekko przerzedzonymi włosami, które w niektórych miejscach łapały już siwe odcienie. Chuda sylwetka, odziana teraz zaledwie w kilka trzymających się ledwo co szmat, które to pozostały mu z celi przywodziła na myśl suche drzewo o rozwartych szeroko gałęziach w miejscu rąk.
Mężczyzna nie zdecydował się jednak na zerwanie szat z ciał dwójki strażników, te były bowiem mocno zniszczone i zroszone ich krwią. Nie była to może wielka wada, lecz Dem mimo wszystko spoglądał na nie krzywo i odpuścił sobie.
- A bierz. I tak nie moje. - rzucił w jego stronę całą paczkę wraz z zapalniczką mając zapewne nadzieję odzyskać chociaż część, o ile łowca nie zdecyduje się zachować całości dla siebie. Zajął się obracaniem w palcach drobnych monet, oglądając je ze wszystkich stron w oczekiwaniu na decyzję Eltyara'a.
Nie mówił tego głośno, lecz po raz pierwszy widział taką walutę. Nie znał ich wartości, ale to tylko sprawiało je cenniejszymi. Gdzieś na dalszych rubieżach będzie mógł je sprzedać za dużo wyższą cenę, najpierw upewniając się, czy nie są przypadkiem skarbem zdolnym uczynić go najbogatszym mieszkańcem północnej Desperacji. Lokalne monety często były cenne, a te nie przewinęły mu się przed oczami jeszcze nigdy, pamiętając, że złodziej widział nie jedno, to była cenna informacja, dla niego.
- Odbierasz? Jak dla mnie będziesz po prostu robił za niańkę. Widziałeś jak ten gówniarz na Ciebie patrzy? - zaśmiał się pod nosem chowając monety do kieszeni i odbijając się od ściany jedną nogą, by ruszyć za swoim przewodnikiem. Z ciekawością przyglądał się jego plecom i zwisającemu z nich ciału Cato.
A blondyn wcale za wiele nie protestował, nie miał bowiem jak. Oblepiony ciepłym olejem ruszając się wedle woli bawiącego się jak szmaciana lalka. Nie wyglądało na to, że ma zamiar w najbliższym czasie się zbudzić. Może niesienie nie szkodziło mu za bardzo w procesie odzyskiwania świadomości, lecz także nie pomagało. Jeżeli więc Ciro zdecydował się zabrać go ze sobą, będzie musiał uzbroić się w cierpliwość. Może jednak posiadana przez młodzika wiedza będzie wystarczającą nagrodą, gdy już ocknie się i zacznie ponownie mówić.
Łowca jednak najpierw powinien zadbać o swój własny stan, zanim skupi się ponownie na nastolatku. Krew kapiąca z nosa wcale nie miała zamiaru zaprzestać ani zakrzepnąć. Wąska ścieżka szkarłatu lała mu się dalej po twarzy i do gardła, co raz mocniej to odczuwał i dusiło go na kaszel.
Po kilku sekundach marszu natrafili na rozdroże, przed sobą mieli twardą, kamienną skałę, droga skręcała na prawo i lewo, niosła się kilka metrów, a potem w obu przypadkach skręcała, tak, że nie dało się zobaczyć dokąd prowadzi którakolwiek z nich.





avatar
Yū ✿

Przywódczyni






GODNOŚĆ :
Yū Kami

Liczba postów :
7700


Powrót do góry Go down





Re: Rozwiązanie leży obok [Ciro] Pisanie by Ciro on 13/2/2016, 22:11
    
Kiedy odpalił fajkę poczuł się jak w niebie. Brakowało mu tego. Będzie mógł przynajmniej ogarnąć wszystko w większym stopniu. Dzień bez papierosa to dzień stracony. Wyznawał taką ideę i dobrze mu z tym było. Dodatkowo ten ból, który przeszywał jego ciało tylko motywował go do kolejnych buchów. Były bolesne to trzeba przyznać. Smak dymu zmieszanego ze szkarłatną cieczą powoli zaczynał go wkurwiać, ale tak przynajmniej mógł się ruszać. Wszystko stawało się możliwe.
-Dzięki. - Podziękował grzecznie i zaciągnął się najmocniej jak mógł. Gdy wypuścił dym zaczął kaszleć krwią. Wypluł resztę, która została mu w ustach i zaczął zajmować się młodym. Wziął go na plecy i zaczął iść nie zważając na to co mówił Dem. To prawda. Wiedział jak dzieciak na niego patrzył, ale czy to ma znaczenie? Chwilowo musieli kurczowo łapać się każdej okazji by stąd wyjść. Dzieciak był na tą chwilę najlepszą opcją. Musieli jakoś się tym zająć. Jeżeli zacznie na niego patrzeć lub zachowywać się podejrzanie po prostu się go pozbędzie. To jest proste jak budowa cepa. Przecież taki smarkacz go nie zatrzyma. Nie mógł znieść jego wzroku, a co dopiero obronić się przed jego ostrzem. To będzie prostsze niż złodziej sobie myśli.
- W razie czego zajmę się nim. - Mruknął tylko nieprzyjemnie i w końcu doszli do odnogi. Mieli dwie opcje. Lewo albo prawo. Bez zastanowienia poszedł w prawo. Nie wiedział dlaczego, ale po prostu poszedł na czuja. I tak nie mieli przewodnika na tą chwilę. Musieli ruszać przed siebie bo inaczej w końcu ktoś ich znajdzie i wtedy nie będzie przyjemnie. Czuł, że długo nie pociągnie jeżeli będzie tak krwawić. Musi zatamować krwawienie, ale na szczęście krew w końcu zakrzepnie. Nie miał złamanego nosa raz ani dwa. Będzie czuł się osłabiony, ale w końcu to się uspokoi. Zatamowanie nosa nie pomoże aż tak bardzo ale może chociaż nie będzie może się krztusił. Ale to będzie bez sensu. Będzie wyglądać idiotycznie z kawałkiem materiału w nosie. Lepiej już pocierpieć. Może nie wygląda, ale woli zachować wizerunek jakikolwiek. Tak przynajmniej wygląda jak potwór, którego zatrzymanie nie będzie aż takie proste.
- Miejmy nadzieję, że trafimy na ich szefa jeszcze raz. - Dodał cicho. Prawie pod nosem jakby do siebie. - Trzeba mu odpłacić z nawiązką za gościnę. - O tak. To byłoby bardzo przyjemne. Wyżycie się na tym człowieku zdecydowanie by mu poprawiło humor. Ale nie wiadomo czy do tego dojdzie w ogóle. Zbrojownia, tajemnicze pomieszczenie, biuro szefa. To miejsca, które mogły zawierać jego artefakty. Chce je odzyskać za wszelką cenę. Bez nich nawet stąd nie wyjdzie. Nie ma takiej kurwa opcji. Ononononono. You fucking dont. Najlepiej niech leżą oparte na ścianie gdzieś po drodze. W innym przypadku będzie musiał zabić każdego po drodze. Ale czy do tego i tak by nie doszło? Pewnie tak, ale robiły to z przymusu a nie z czystej wściekłości. To są dwie różne rzeczy.


//Do MG? Nie, nie, nie. Skądże :3


avatar
Ciro

Szpiegmistrz






GODNOŚĆ :
Ciro "Zirro" Eltyar

Liczba postów :
1292


Powrót do góry Go down





Re: Rozwiązanie leży obok [Ciro] Pisanie by Yū ✿ on 15/2/2016, 21:11
    
Szef rozkazał, szefa trzeba słuchać. W końcu do Dem i Cato byli tutaj doczepioną dwójką, na tyle jednak potrzebną, że Ciro nie mógł pozwolić sobie, na kontynuowanie wędrówki samotnie. Dwójka pałętających się po nieznanej twierdzy zwróciłaby szybko na siebie uwagę alarmując dodatkowe służby i zmniejszając szansę łowcy na wydostanie się. Z drugiej strony, odkrycie ich ucieczki było kwestią czasu i wiedząc, że do ich celi prowadziły tylko dwie drogi, mieli szansę zapobiec lub nieco odciągnąć rozpowszechnienie tej informacji. Wszystko zależało od decyzji Eltyar'a a ten bez sekundy zawahania skierował się na prawo. Skoro nie miał żadnego punktu zaczepianie, szybkie podjęcie decyzji było tą jedyną i najlepszą zarazem.
Dem nie odpowiedział. Sam raczej nie miał ochoty już nigdy nikogo z oprawców spotykać, trzymał się ciągle za plecami przewodnika spoglądając na pogrążoną w błogim śnie twarz nastolatka zwisającego bezwładnie na plecach idącego przed nim. Nie spodziewał się szczególnie wielu zwrotów akcji obserwując tylko faceta przed sobą, ale pozwalało mu to uspokoić się odrobinę i zapoznać ze swoją nową bronią. Obracając ostrze w dłoniach przypomniał sobie, że wcale nie chce jej używać i lepiej, by młodzieniec obudził się niedługo, żeby to on w razie czego siekał przeciwników, skoro tak pewnie określił swoje stanowisko na temat odbierania innym życia.
Pochód zmierzał powoli w stronę kolejnego miejsca, być może przystanku w ich podróży. Przebyli zakręt bez większego problemu, chociaż gdyby zostali wcześniej wykryci, najpewniej już jeżeliby od kul, skoro nie upewnili się wcześniej, czy zza rogu nikt do nich nie celuje. Poruszali się dosyć śmiało, na próżno było szukać w ich marszu oznak skradania się, jakichkolwiek prób zachowania ciszy. Dem powtarzał to co widział, nie zastanawiał się sam nad tym co powinni a czego nie, skoro Ciro nie robił inaczej i on stąpał dość luźno, czasami kaszlał czy pochrząkiwał. Zbliżali się do końca przejścia, dostrzegając z odległości kilku metrów że przed nimi nie widnieje kolejne rozwidlenie, a dosyć szeroka sala nie uzbrojona nawet w drzwi czy zasłonięte wejście. W jednej chwili znaleźli się we wnętrzu, a ku ich oczom padło jaskrawe światło padające z białych jarzeniówek pod sufitem. Przez moment nic nie widzieli, długi czas spędzony w ciemnej celi odznaczył się na ich oczach zwiększoną wrażliwością na światło. Dem automatycznie zasłonił sobie ręką oczy, czekając aż jego wizja poprawi się.
Po chwili uznał jednak, że wcale nie chciał odzyskiwać wzroku, jeżeli przyszło mu dostrzec to, co ich otaczało. Stali bowiem mniej-więcej na wlocie długiego na kilkanaście metrów pomieszczenia, szerokiego na jedynie 4-5 co dawało mu kształt niemal nieco szerszego korytarza niżeli faktycznego pokoju. Po obu stronach, do chłodnych, omszonych i wilgotnych kamiennych ścian przybite były odwrócone krzyże, z wielkich bali. Dziwne było, że do teraz nie dotarł do ich nozdrzy smród, którego można by się spodziewać po tym co znajdowało się na nich. Na drewnianych konstrukcjach bowiem wisiały nagie ciała, kobiet i mężczyzn, wyraźnie pokaleczone jakimś tępym narzędziem o szorstkiej powierzchni. Sine od braku tlenu głowy zastygły w najdziwniejszych wyrazach twarzy, sporo z nich miało wysunięte do przodu języki, ociekające krwią od wbijających się w nie pod wpływem grawitacji zębów. Wszystkie kończyny przebito szerokimi kołkami, dzięki temu zwłoki trzymały się na swoich miejscach. Na ich szyjach widniały wyraźne przetarcia, jakby przed umieszczeniem ich w takich pozach byli podduszani linami, bądź ciągnięci wbrew swojej woli na sznurach, bez możliwości bronienia się. Nic więcej, poza wielkimi plamami krwi na podłodze nie znajdowało się w pomieszczeniu.
Dopiero wtedy, gdy dostrzegli z czym się mierzą, dotarł do nich zapach martwych ciał, dosyć świeżych mimo wszystko. Gdyby tak tknąć chociaż jednego, mogliby odczuć, że zachowały one resztki ciepła. Dla Ciro dodatkowym niemiłym odkryciem było to, że całkiem sporo twarzy mógł rozpoznać. Byli to bowiem ludzie, którzy jeszcze niedawno walczyli u jego boku.
Przed nimi, na drugim końcu sali widniały kolejne niezasłonięte niczym drzwi, lecz nie mogli widzieć, co znajduje się dalej.


Ciro: krwotok z nosa, 0/3 do dużej utraty krwii.
Cato: nieprzytomny, 1/3 do obudzenia się.
Dem: -





avatar
Yū ✿

Przywódczyni






GODNOŚĆ :
Yū Kami

Liczba postów :
7700


Powrót do góry Go down





Re: Rozwiązanie leży obok [Ciro] Pisanie by Ciro on 6/3/2016, 20:09
    
Dobrze. Musiał przyznać. Nie spodziewał się tutaj aż takiego cmentarza. Na początku gdy tylko weszli do środka miał wrażenie, że śmierdzi trochę trupem. Rozkład ludzkiego nie należy do najprzyjemniejszych rzeczy. Śmierdząca sprawa. Gówniana wręcz. Wszedł twardo do środka, ale kiedy dotarło do niego co się tutaj działo to miał ochotę rozkurwić wszystko i wszystkich wokół. To byli naprawdę dobrzy ludzie. Sporo z nich to byli jego osobiści podwładni. Mieli naprawdę spore umiejętności. Mogli spokojnie pozbawić życia wszystkich, a jednak tutaj im się to nie udało. Zaskoczeni czymś? Fakt. Może wyglądało to w taki sposób, że zastawili na nich pułapkę. Szedł spokojnie przed siebie, a jego twarz nie zdradzała żadnych emocji. Najbardziej zabolał go widok młodej kobiety, której pewnie by nie rozpoznał gdyby nei fakt, że miała pierścionek, który dostała od niego za jej pierwszą misję. To była jego świeża zdobycz, a umarłą na drugiej misji. Lepszej manipulantki nie widział już od dawna. Miała otwarte oczy i otwarte usta. Umarła śmiercią gwałtowną i niespodziewanie. Kucnął i zamknął jej oczy i usta. Szanował swoich towarzyszy. Zerknął czy nie mają przy sobie czegoś wartościowego przy okazji.
- Requiescat in pace. - Proste słowa, a jednak dużo znaczyły. Kiedy się podniósł to ruszył szybko w stronę drzwi. Nie mieli żadnych innych opcji. Cofnięcie się mogło sprawić, że trafią na ludzi, którzy będą chcieli ich zabić. Może już znaleziono te trupy? A może nie. Nie mogli pozwolić sobie na ryzyko. Pójdą YOLO przed siebie albo w ogóle. Innych opcji nie ma. Otworzył drzwi i zajrzał do środka.

//mega krótko, ale jakoś nie wiem co mogę napisać ._.


avatar
Ciro

Szpiegmistrz






GODNOŚĆ :
Ciro "Zirro" Eltyar

Liczba postów :
1292


Powrót do góry Go down





Re: Rozwiązanie leży obok [Ciro] Pisanie by Yū ✿ on 9/3/2016, 19:06
    
Nie było tu szczególnie wiele do oglądania, jeżeli nie gustowało się w takich widokach. Dem spoglądał do przodu, przełykając ślinę z wysiłkiem, starając się nie patrzeć na boki. Nawet nie ukrywał tego, że zwyczajnie nie ma ochoty patrzeć na trupy, które zostały potraktowane w taki sposób. Dzięki temu jednak mieli pewność, że w razie czego wypatrzyłby coś na drugim końcu sali.
Smród unosił się w powietrzu, trudno było oddychać. Niemal niemożliwym było wyobrażenie sobie, po co właściwie stworzono takie miejsce i umieszczono tam ciała ofiar. To nie było jednak problemem uciekającej grupy, a przynajmniej nie teraz. Na pewno jednak nie znaleźli tu niczego cennego, poza masą nieprzyjemnych wspomnień.
- Szybciej... spieprzajmy stąd... - mruknął złodziej zza pleców Eltyar'a przyśpieszając kroku.
Cato miał sporo szczęścia, chociaż można się spodziewać, że przywykł już do takich, bądź nawet gorszych widoków. Intensywna woń zdawała się nie mieć na niego żadnego wpływu. Nadal w najlepsze zwisał z pleców łowcy z obojętną na wszystko miną.
Tymczasem udało im się zbliżyć do drzwi. Na pierwszy rzut oka takie same jak każde, przejście czekała na to, by je otworzyć. Coś jednak było nie tak, gdy tylko Ciro ułożył dłoń na klamce i szarpną ją, ta nie uległa. Zamiast tego, nad głowami grupy rozległ się głośny alarm, który echem rozległ się powoli po całym budynku, gdzie kolejne oddziały zostały powiadomione o niekontrolowanej akcji.
Ciche przekleństwo wypowiedziane pod nosem przez Dema przebiło się przez raniący uszy odgłos. On sam jednak nie chciał podejmować działań, czekał więc osłaniając obiema rękami uszy na polecenia Ciro i jego decyzję.

Ciro: krwotok z nosa, 1/3 do dużej utraty krwii.
Cato: nieprzytomny, 2/3 do obudzenia się.
Dem: -





avatar
Yū ✿

Przywódczyni






GODNOŚĆ :
Yū Kami

Liczba postów :
7700


Powrót do góry Go down





Re: Rozwiązanie leży obok [Ciro] Pisanie by Ciro on 13/5/2016, 09:12
    
Cholera, ale o co tutaj chodzi. To całe pomieszczenie sprawiało, że czuł się niekomfortowo. Ale nie zmieniało faktu, że są na terytorium wroga. Nie ma czasu na sentymenty, ani żadne takie pierdolenie. Musiał się stąd wydostać. Nie miało znaczenia jakim kosztem. Bierzcie te bezwartościowe gnojki, które ciągnie za sobą. Przepuście go w stronę wolności, ale nie zapominajcie o fakcie że musi jeszcze się rozerwać. Zabije jeszcze trochę ludzi po drodze. To było pewne, więc dajcie mu godnego przeciwnika. Albo nie? Może prościej będzie uciec stąd bez rozlewu krwi? Teraz jednak nie było już wyboru. W momencie kiedy tylko złapał za klamkę drzwi usłyszał alarm, który prawie rozsadził mu uszy na początku. " Kurwa. " - pierwsza myśl jest kluczowa. Zerknął w stronę złodzieja, ale zamierzał działać od razu. Szarpnął mocniej za drzwi i oczekiwał że jednak może się otworzą. Jeżeli tak to super, wejdą do środka, ale jeżeli nie no to mają spory problem. Czy one miały wejście na klucz? Dlaczego leżało tutaj tylu Łowców? Za drzwiami było coś wartościowego? Może tak. Odwrócił się i zaczął biec w stronę z której przyszli. Nie mieli innego wyboru. Mogliby udawać trupy, ale nie był przekonany co do tego pomysłu. Sam by sobie poradził, ale nie ufał Dem'owi który nie mógł znieść tego smrodu, a co dopiero przykryć się trupem. Musieli wydostać się stąd i sunąć na przód. Miał nadzieję, że szybko posiłki jeszcze nie dotrą. Gdyby faktycznie się tak stało to nie mieliby najmniejszych szans. Te drzwi mogły prowadzić do miejsca o którym Cato wspominał. Coś mogło być tam ukryte, a oni prawie tam dotarli. Ten pokój również mógł być zrobiony pod pułapkę, która miała zbierać tutaj nieodpowiednie osoby w nieodpowiednie miejsce. Cuchnie tutaj trupem, a krwotok doskwierał jeszcze bardziej. Gówniana sprawa, ale cóż trzeba wiać. Niech szczęście się ich trzyma chociaż jeszcze chwile.


avatar
Ciro

Szpiegmistrz






GODNOŚĆ :
Ciro "Zirro" Eltyar

Liczba postów :
1292


Powrót do góry Go down





Re: Rozwiązanie leży obok [Ciro] Pisanie by Yū ✿ on 8/7/2016, 18:56
    
Widząc natychmiastowy zwrot Ciro, jego złodziejski towarzysz podłapał pomysł w mgnieniu oka i puścił się pędem na przeciwną stronę pomieszczenia, do miejsca, którego dopiero co przyszli. Nie musiał nawet zastanawiać się nad tym, w którą stronę biec, bo wyjście było jedno. Mogli wrócić do swojej klatki, bądź wybrać tunel, który wcześniej minęli.
- Tędy! - Ryknął Dem, ignorując fakt, że powinien być cichy i niewidoczny. Alarm wył na tyle głośno, że słowa ginęły po paru metrach. Nie usłyszał go nikt poza łowcą, a ten i tak na pewno nie zamierzał stawać i dać się złapać.
Ciche mruknięcie rozległo się za plecami Eltyar'a gdy biegł tak korytarzem. Nie było to żadne zwierzę, przeciwnik czy dziwna wycelowana w niego broń. Odgłos dochodził bezpośrednio z jego pleców, z głowy wybudzającego się powoli z omdlenia Cato. Czy to alarm, czy może podskakiwanie w trakcie poruszania się, coś kazało mu powrócić do świata świadomości, chociaż nie do końca był jeszcze w stanie to zrobić.
- Kl... c... - wymruczał przez osłabione i omdlałe usta sunąć dłonią po jedynej widocznej jego oczom powierzchni - po plecach szpiegmistrza.
W tym czasie, z przestrzeni przed nimi rozległo się stukanie butami, kilka osób biegło szybko i stawiało ciężkie kroki. Zanim zdołali minąć zakręt tunelu, drogę zagrodziło im dwóch przeciwników w bojowym uzbrojeniu. Mieli materiałowe, lecz na pewno nie cienkie i słabe kamizelki pełne małych kieszonek, na twarzach kominiarki, na nogach buty wojskowe, a w rękach makarovy wycelowane w uciekinierów. Pierwszy pocisk natychmiastowo przebił Dema na wylot, sprawiając, że cienka stróżka krwi trysnęła w powietrzu. Krzyknęli coś w niezrozumiały sposób, gwałtownie i agresywnie, kierując słowa do Ciro.

Ciro: krwotok z nosa, 2/3 do dużej utraty krwii.
Cato: nieprzytomny, 3/3 do obudzenia się.
Dem: Klatka piersiowa przestrzelona na wylot.





avatar
Yū ✿

Przywódczyni






GODNOŚĆ :
Yū Kami

Liczba postów :
7700


Powrót do góry Go down





Re: Rozwiązanie leży obok [Ciro] Pisanie by Ciro on 11/8/2016, 20:54
    
Spodziewał się, że to wszystko może trafić szlag. Ale nie tak szybko. Nie w taki sposób. Oni tak naprawdę nie dotrwali jeszcze do połowy drogi. Na razie robili rekonesans i starali się ogarnąć gdzie są. Wszystko powoli rozpieprzało się jak domek z kart na który ktoś za mocno dmuchnął. Ten alarm zdecydowanie ranił ich uszy, a oni sami mogli robić tylko jedno. Spieprzać stąd gdzie pieprz rośnie. W tym momencie liczyło się przetrwanie. Ich przygoda praktycznie się już zakończyła. Biegnąc korytarzem Ciro czuł jak bardzo jego organizm jest wymęczony przez utratę krwi. Nie rozumiał czemu przez poprzednie zatykanie nosa materiałem nie przestało to płynąć. Przez wysiłek fizyczny? Cholera, że w takim momencie musiał czuć się zupełnie nie na siłach. Posłuchał się Dem'a i pobiegł w stronę w którą wskazał. Jakby nie patrzeć to cholera nie mieli zbytnio większego wyboru. Dzieciak na jego plecach powoli zaczynał się budzić i coś mamrotał, ale Ciro nic z tego nie rozumiał. Kl..c? Co kurwa? Klucz? Jeżeli chodzilo o klucz to może ten mały kurw go miał przy sobie? Jeżeli taka była prawda to naprawdę przegrali życie. Mogliby wejść do tamtego pomieszczenia o ile klucz pasowałby do zamka. Nie mieli teraz czasu na rozmyślanie nad tym co by było. Przed nim pojawili się przeciwnicy, których już Ciro miał zabijać, ale oni okazali się być trochę szybsi. Dem dostał kulkę, zaś do Łowcy darli się - aczkolwiek szkoda, że nic nie rozumiał.
- Nic nie rozumiem. Zdejmijcie maski i wyraźniej. - To była poniekąd prośba. Nie wiedział co mówią ani jak teraz wyjść z tej sytuacji obronną ręką. Miał na plecach dzieciaka, który trochę ograniczał jego ruchy. Mógłby nim rzucić w nich, ale Ci nie wyglądają na takich którzy pierdolą się w tańcu. Gdyby tylko posiadał teraz swoją katanę. Mógłby zrobić dosłownie wszystko. Spojrzał na Dem'a, który prawdopodobnie umierał bądź już umarł. Taki strzał nie mógł skończyć się dobrze.
- Dzieciaku, jeżeli masz jakiś pomysł to teraz byłby na niego odpowiedni moment. - Szepnął do niego i przyglądał się napastnikom. Mieli przewagę liczebną, zbrojeniową i zdrowotną. Ciro zasłonił nos. Teraz już ciężko cokolwiek z tym zrobić, ale chciał zatamować krwawienie tak bardzo jak tylko się dało. Teoretycznie miał już pomysl jak się nimi zająć, ale to wymagało by był w jak najlepszej formie. Teraz to nie miało szans. Zerknął na Dem'a czy może ten zachowa się jak bohater i umożliwi im ucieczkę w jakikolwiek sposób. Miał przy sobie ten nóż, ale to nie wystarczyło. Musiałby mieć dwa. Kurwa mać. Sytuacja patowa. To jest moment w którym ktoś powiedziałby Szach.


avatar
Ciro

Szpiegmistrz






GODNOŚĆ :
Ciro "Zirro" Eltyar

Liczba postów :
1292


Powrót do góry Go down





Re: Rozwiązanie leży obok [Ciro] Pisanie by Yū ✿ on 19/8/2016, 22:19
    
Problemem było to, że maski nie zniekształcały ich słów. To sam język jakim się posługiwali, nie przypominał w żadnym wypadku japońskiego, był twardy i ostry. Nie obchodziło ich to, co mówił Ciro, ani że ich nie rozumie, to oni byli tutaj górą, mieli broń, a przed sobą półmartwych uciekinierów.
- Ka... żą się poddać... - Wysapał młodzieniec, który po tak długim odjeździe ledwo co mógł ruszać ustami. Zwisanie nie pomagało mu w dojściu do siebie, ale przynajmniej żył. I za to był wdzięczny łowcy, nawet jeżeli nie mógł tego jeszcze wyrazić. Przynajmniej mógł tłumaczyć to, co słyszał. W końcu jeszcze chwilę temu był jednym z napastników, a przynajmniej w teorii. - Klucz... szukają klucza. Wiem gdzie on jest. Chyba.
Szeptał do Ciro, udając jak tylko mógł, że tłumaczy słowa złoczyńców na zrozumiały dla szpiegmistrza język. A uzbrojeni przeciwnicy ponaglali ich do poddania się.
Pytaniem było jednak, czy faktycznie powinni się poddać? Ile było szansy na to, że po poddaniu się czeka ich los lepszy, niż gdyby spróbowali przeciwstawić się tej dwójce? Przynajmniej krwotok łowcy na moment ustał, chociaż w tym momencie został pozbawiony jednej dłoni. Nie ma nic lepszego, niż stać z palcami zaciśniętymi na skrzydełkach nosa, kiedy dwóch przeciwników celuje do ciebie z pistoletów.
A Dem zwijał się z bólu na podłodze, przynajmniej jeszcze żył.

Ciro: krwotok z nosa, (2)/3 do dużej utraty krwii.
Cato: zdrowy, lekko osłabiony
Dem: Klatka piersiowa przestrzelona na wylot. 1/10 do śmierci z wykrwawienia.





avatar
Yū ✿

Przywódczyni






GODNOŚĆ :
Yū Kami

Liczba postów :
7700


Powrót do góry Go down





Re: Rozwiązanie leży obok [Ciro] Pisanie by Sponsored content
    

Sponsored content








Powrót do góry Go down

Strona 3 z 5 Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next

Powrót do góry

- Similar topics

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach