Strona 2 z 6 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next

Go down


Re: Rozwiązanie leży obok [Ciro]

Pisanie by Ciro on 27/1/2016, 21:22
Tutaj wszystko działo się tak szybko. Nie był w stanie ogarnąć tego tak szybko. Jego stan umysłowy i psychiczny nie pozwalały mu na szybkie łączenie wątków, ale to nie miało znaczenia. Powoli czuł jak wracają do niego siły. Mrowienie w nogach to bardzo dobry znak. Co prawda to nie sprawi, że wstanie i zacznie mordować wszystko w okół, ale to już blisko. Na razie musiał odpocząć. Nie miał jeszcze planu działania całkowitego. Na razie musieliby się wydostać z tego pomieszczenia. Zdobyć broń. Może jakieś leki przy okazji. Plan budynku. Kurwa mać. Tak bardzo dużo niewiadomych. Z takimi informacjami może stworzyć tysiące hipotetycznych planów. Żaden z nich nie będzie idealny. Musiałby wiedzieć znacznie więcej. Złapał się za głowię po masował lewą skroń. Poczuł skręt w żołądku. Palić. Teraz. Miał ochotę wypruć flaki każdemu kto mu się podwinie z prostych powodów. Po pierwsze nie miał papierosów, po drugie nie miał swoich mieczy, a po trzecie był wkurwiony. Bardzo dobre powody by wywołać wojnę wszędzie gdzie się tylko da. A co mu szkodzi. Jeżeli by jej nie wygrał to przynajmniej umarłby w walce o swoje lepsze jutro. Czy to nie brzmi wspaniale?
Podejrzewał, że Dem zareaguje impulsywnie. Człowiek, który walczy o przetrwanie zawsze się tak zachowuje. Wiedział to na własnym przykładzie tudzież nie zareagował od razu. Chłopak uderzył w podłogę obok truchła już przeżartego psa. Rozkład ulegał znacznie szybciej niż Ciro mógłby przypuszczać. Czy to ze względu na olej? Trochę to go nurciło, ale w końcu musiał się odezwać. Jego współtowarzysz wydawał się być zdziwiony, ale taka była prawda. Dzieciak był nieszkodliwy. Widział jego spojrzenie, kiedy zobaczył psa. Prawie zwymiotował, a strach wypełnił całe jego ciało. "Słabeusz." - Mruknął w myślach, ale wysłuchał jego słów. Z jego ust ciągle leciała krew, ale wcale mu to nie przeszkadzało. To nawet teraz było pożyteczne. Chłopak mógł dostrzec jak wytrzymali są tutejsi więźniowie. Skoro to ich nie zabiło to co da radę, prawda? To właśnie musiało się potoczyć po głowie przydupasa inżynierów.
- Rozumiem. - Jedno słowo, ale jak bardzo dobitne. Uśmiechnął się po raz kolejny. Wiadomo było kto tutaj jest na granicy szaleństwa. W takich sytuacji się uśmiechać? Czy to nie brzmi głupio? A jednak Ciro chciał nawet się zaśmiać. Nie było ku temu żadnego powodu, ale jednak. Układanka powoli zbierała się w całość. Mieli kogoś kto zapewni im wyjście z pokoju i zna budynek. Dwie pieczenie na jednym ogniu. Ale najpierw musi....
- Posłuchaj mnie dzieciaku. Najpierw odpowiesz mi na parę pytań, a dopiero wtedy pomyślę czy się zgodzę. - Powiedział to bardzo dosadnie. Musiał znać wartość tego dzieciaka. Jeżeli będzie użyteczny to może nawet pozwoli mu dołączyć i nie zabije go po drodze. Ale najpierw... Wziął głęboki wdech i jego krwiste oko wbijało się w chłopaka. Teraz wyglądał niczym prawdziwy Łowca. Umazany krwią z szaleństwem w oczach.
- Odpowiadasz mi tylko maksymalnie pięcioma słowami. Nie chce marnować czasu. - Mruknął niechętnie i całkowicie olał Dem'a w tym momencie. Dem był zdany na łaskę Ciro, a jeżeli Łowca był liderem to mógł o tym decydować sam nieprawdaż? - Gdzie są moje bronie? - Tutaj odczekał chwilę by dać mu czas na odpowiedź. -Wiesz jak stąd wyjść na zewnątrz? - Kolejna pauza. Musiał wiedzieć wszystko. Te dwie pierwsze informacje były kluczowe. Jego broń. Plan budynku. Potrzebowali jeszcze tylko zdrowych nóg Ciro i wszystko poszłoby jak po maśle. - Jesteś gotowy zabijać, by przeżyć? - To pytanie zadał z czystej ciekawości. Przyglądał się jego oczom. Chciał wyczytać z nich prawdę. Wiedział, że dzieciak może skłamać, ale ... oczy i krew nie kłamią nigdy. Jeżeli będzie miał na tyle motywacji to może będą z niego ludzie. - Co zgubiono? - Też czysta ciekawość. Słyszał tą rozmowę i może będzie to coś przydatnego dla nich? Kto wie. Wolał się upewnić, ale jeżeli dzieciak nie będzie tego wiedział to już trudno. Musiał się liczyć z tym, że jest tutaj popychadłem.
Domyślał się, że Dem może się nieco wkurwić, że tak sam o wszystkim decyduje, ale miał to głęboko w dupie. Ciro miał siłę, która mogła wyprowadzić ich na zewnątrz. Musieli polegać na nim, a on musiał traktować ich jednakowo - czyli jak mięso armatnie. Dzieciak będzie przydatny jeżeli nie zawiedzie jego oczekiwań, a Dem ... No cóż. Był złodziejem, ale w tym momencie jego ręce są w złym stanie. Ucieczka w trójkę będzie trudniejsza. Łatwiej zauważyć grupę ludzi niż tylko jedną osobę. Cajro się z tym liczył... Jeżeli będzie gorąco poświęci ich dla własnego dobra. I nawet nie było mu z tego powodu zbytnio smutno.


avatar





Ciro
Szpiegmistrz
GODNOŚĆ :
Ciro "Zirro" Eltyar


Powrót do góry Go down


Re: Rozwiązanie leży obok [Ciro]

Pisanie by Yū ✿ on 28/1/2016, 11:13
Strach doprowadził go do skrajnej desperacji w której zdawał sobie sprawę, że jeżeli nie okaże się chociaż odrobinę użyteczny, jego propozycja może nawet nie być brana pod uwagę. Teraz jeszcze miał dużą przewagę nad więźniami, znał wiele poszukiwanych przez nich informacji, ale z czasem i to może ulec zmianie, a on sam stanie się jedynie zbędnym balastem. Chociaż w jasnych oczach chłopaka widoczny był w głównej mierze strach, pozostała dwójka mogła dostrzec tam jeszcze coś dziwnego. Tak jakby prawdziwa wartość tego młodzieńca miała się dopiero ukazać, lecz nie teraz i nie w tych warunkach. Możliwe, że wcale nie był aż tak bezbronny, na jakiego wygląda, ale w tym momencie stłamszenie nie pozwalało mu rozwinąć skrzydeł.
Kilka razy otwierał i zamykał usta jak ryba, nie umiał do końca streścić się w wymaganych pięciu słowach, szczególnie, że pytań było tak wiele.
- Nie wiem. - odpowiedział na pierwsze pytanie. Wiedział jednak, gdzie znajdują się składy broni i różne składy, ale przecież opowiedzenie o tym przekroczyłoby znacznie określony limit. Powstrzymał się więc, czekając na kolejne pytanie. - Tak. - Odpowiedział. Znał budynek, pewnie nawet lepiej niż większość jego mieszkańców, w końcu to on biegał po nim cały dzień wykonując różne polecenia i przekazując wiadomości.
Przy trzecim pytaniu się zawahał. Być szczerym czy użytecznym? Zdawało się malować na jego twarzy.
- Tak. - Odpowiedział po chwili, mrużąc lekko oczy z dozą rozpaczy. To była jednak prawda i inna odpowiedź po prostu nie pasowała.
Kolejne pytanie. To wiedział już doskonale.
- Klucz. - Przerwa. Wbił oczy w Ciro. - Klucz do drzwi, w których trzymają to.
Nie mógł się powstrzymać. Najpierw ograniczył się do samego pierwszego słowa, lecz po chwili reszta popłynęła mimowolnie.
Tylko tyle chciał, prawda?
Chłopak zacisnął usta i palce w pięści za plecami. Pozostała już tylko decyzja łowcy, który to najwyraźniej przewodził całej tej eskapadzie. Dłuższe wpatrywanie się w twarz Ciro przez chłopaka zaczynała sprawiać mu jakąś dziwną przyjemność, jakby z jakiegoś powodu w obliczu tego, jego zdaniem, psychopaty, odnajdywał samego siebie gdzieś w przyszłości. Nie zmieniało to jednak faktu, że kolana dygotały mu jak galareta.
Dem pozostał w jednym miejscu bez zmiany pozycji. Od czasu do czasu zmieniał obiekt swojego zainteresowania, patrząc na ich głowy w momentach, gdy któryś akurat się wypowiadał. Miał swój rozum i wiedział, że dłużej gadać nie mogą. Chrząknął głośno i czekał.

Ciro: za jedną kolejkę odzyskanie władze w nogach.



THERE WILL BE A RECKONING.
WE ARE VILIGANT AGAINST THE WATCHERS.
WE ARE CAPABLE. WE ARE UNSTOPPABLE.
WE ARE AT WAR.
avatar





Yū ✿
Przywódczyni
GODNOŚĆ :
Yū Kami


Powrót do góry Go down


Re: Rozwiązanie leży obok [Ciro]

Pisanie by Ciro on 28/1/2016, 15:16
To co miał zamiar powiedzieć młodzieniec miało zaważyć o wszystkim. O jego przynależności do grupy uciekinierów oraz o tym jakie mieli szanse na wydostanie się stąd w jednym kawałku. Oczy Ciro były wbite w młodziaka, ale nie przerywał mu kiedy mówił. Analizował każde słowo i liczył. Nie wiedział gdzie są jego artefakty, a to bardzo niedobrze. Nie to, ze bez nich Ciro był bezbronny, ale musiał je odzyskać dla świętego spokoju. Nie podarowałby sobie gdyby je zostawił w takiej norze jak to miejsce. Najbardziej cenił sobie miecz od grawitacji, który dostał od swojego mistrza. Jego styl walki opierał się na gyrokinezie. To będzie ich pierwsze zadanie. Zdobycie broni po wyjściu z tego pomieszczenia. Jakby na to nie patrzeć takie pospólstwo nie będzie w stanie domyślić się, że jego ekwipunek był wyjątkowy. To już jest jakiś plus na który liczył od samego początku planowania. Czuł jak układanka powoli zbiera się w całość i mógł odczytać z niej liczby. Idealnie. Niech będzie... Wsłuchiwał się i przymknął oczy na chwilę. Jeżeli to prawda i faktycznie znał budynek to znaczyło, że kolejne procenty na ich koncie miały szansę się pojawić. Uśmiechnął się prawie niezauważalnie. Nie spodziewał się, że chłopak będzie tak bardzo przestraszony. Może i miał przed sobą psychopatę, który wcześniej rzucił się ledwo żywy na napastnika, ale to właśnie sprawiało, że Ciro miał szansę się stąd wydostać. Im większa determinacja tym człowiek jest w stanie zmusić się do przekroczenia granic własnego ciała. Łowca nie chciał umrzeć w taki sposób. Miał ludzi do których musiał wrócić no i jeszcze nie zrealizował żadnego ze swoich celów. Jeżeli kiedykolwiek dojdzie do tego, że umrze to niech to będzie bitwa w której pociągnie za sobą całą masę wrogów.
"Tak". Spojrzenie Łowcy nie wyrażało zbyt wiele, ale w głowie jawiły mu się wątpliwości. Czy na pewno chłopak sobie poradzi? Będzie musiał sprawdzić na co go naprawdę stać. Jeżeli będzie miał predyspozycję to może... Nie, lepiej nie robić sobie nadziei na tą chwilę. To wszystko rozwiąże się samo. Zabije? No to dobrze. Niech broni swojej dupy i nie da się zabić. Ciro widział błysk w oku chłopaka, który podpowiadał mu parę rzeczy. On będzie użyteczny. Na swój sposób. Może jeszcze nie teraz. Nie dzisiaj. Ale ... ten błysk sprawiał wrażenie, że widział w nim siebie gdy miał 6 lat. Niepozorny, ale w środku jawi się w nim coś niezwykłego. Może to był szał, który nie miał jeszcze szansy się uwolnić? Umiejętności o których jeszcze nie ma pojęcia? Dzieciak zagadka. Niech tak będzie. Łowca spróbował się podnieść, ale znowu nie miał jeszcze dostatecznie siły. "Jeszcze parę minut." - Wywnioskował i odetchnął głęboko. Ostatnie słowa wzbudziły w nim ciekawość. "To". Klucz. Co oni tutaj ukrywali? W sumie to na razie nie miało znaczenia. Dem widocznie rozumiał sytuację w której się znaleźli. Czasu na podjęcie decyzji nie było. Ciro w sumie zdecydował już w momencie kiedy chłopak powiedział, że zna budynek, ale więcej informacji się przyda.
- Niech Ci będzie chłopcze. Twoje imię? - Powiedział bardzo spokojnie i zerknął na jego kolana. Teraz na pewno się trochę uspokoi. Nie mogli popadać w panikę. Z powrotem masował nogi czując jak coraz bardziej wraca mu czucie w nogach. Jak się już podniesie to będzie wręcz zajebiście.
- Nasze szanse wzrosły do ok. 30 %. - Powiedział to spokojnie, ale wiedział, że reszta może być trochę przerażona tym wszystkim. Łowca był przyzwyczajony do takich akcji. Jeżeli szanse są większe niż 0 to znaczy, że może im się udać. Dlaczego więc nie zaryzykować i brać od życia wszystko co się tylko da? Skrzyżował ręce na klatce piersiowej i zamknął oczy na chwilę.
- Najpierw potrzebujemy broni. Musimy dostać się do zbrojowni tak aby ominąć jak największą liczbę ludzi. Z pojedynczymi jednostkami sobie poradzę nawet nie mając broni. - Powiedział to szybko, ale to tylko dlatego, że czas im się kończył. Niedługo mogą tutaj wpaść następni ludzie i wtedy już nie będzie tak przyjemnie. - Ilu ich jest przy drzwiach? - Kolejne pytanie skierowane do młodzika. Otworzył oczy i wbił w niego swoje szkarłatne oko. To też jest ważne. Wychodząc stąd mogą to zrobić po cichu albo z pierdolnięciem zabijając strażników. Mogli ich tutaj zwabić do środka i wtedy się nimi zająć. Tak byłoby najprościej, ale jeżeli nikt nie będzie pilnował drzwi to na pełnej kurwie wychodząc stąd nie przejmując się niczym.
- Nie masz przy sobie jakiegoś nożyka, scyzoryka, czegokolwiek ostrego? - Zapytał jeszcze nowego kompana ich ekspedycji. Cokolwiek co przypomina broń białą nada się. Wystarczy by było ostre, a z resztą jakoś sobie poradzi.


avatar





Ciro
Szpiegmistrz
GODNOŚĆ :
Ciro "Zirro" Eltyar


Powrót do góry Go down


Re: Rozwiązanie leży obok [Ciro]

Pisanie by Yū ✿ on 30/1/2016, 21:51
Każdy miał swoje cele i swoje zamiary, całą trójkę łączyła jednak chęć wydostania się z tego środowiska i wspólnymi siłami zadecydowali podjąć się próby ucieczki. Może to dobre rozwiązanie, może jednak pojedynczo byłoby lepiej? Dowie się ten, kto postanowi zaryzykować.
- Cato. - odpowiedział chłopak, w głos którego zaczynała się skradać odrobina agresji wynikająca bardziej ze zdenerwowania, niż przychodzącej pewności siebie. Po tym co powiedział, po prostu musiał się poczuć wprawiony w bojowy nastrój, innego wyjścia nie było. Przed nimi długa droga, która zaczyna się w tym momencie.
Jakaś bezczelna strona chłopaka chciała jeszcze zapytać, czy przed jego przyjściem tu, procent wynosił zero, jednak słowa te ugrzęzły mu w gardle zaraz po tym, jak zza drzwi dobiegł ich czyjś krok i przytłumione przez ściany rozmowy.
- Dwóch, ale nie teraz. - odpowiedział półgłosem Cato, kiwając głową na drzwi w szczególny sposób, pokazując im, o czym mówi. Nie zagłębiał się w szczegóły, bo cień kilku par nóg padał na zabrudzoną podłogę przez szparę dzielącą drzwi od podłogi. Dochodzące z zewnątrz pomieszczenia światło sprawiało, że w celu więźniów pojawiały się długie poruszające się pasy. Nastąpiła właśnie zmiana strażników.
Na kolejne pytanie chłopak pokręcił przecząco głową. Bezgłośnie przejechał dłońmi po swoim marnym ubiorze wskazując łowcy, że nie kłamie, bo nie miałby nawet gdzie czegokolwiek ukryć. Gestem tym, tylko mocniej zwrócił uwagę obu mężczyzn, na wyniszczone ciało, pokryte źle gojącymi się ranami i masą siniaków. Nie skupiał się jednak na tym, przywarty cały czas do ściany obok Dema, który po chwili sam zebrał się z klęczków.
Młody zamknął oczy. W obecnych warunkach to, czy miał je otwarte bądź nie szczególnej różnicy nie robiło. Wszędzie i tak panowały nieprzeniknione ciemności. Jemu było jednak łatwiej skupić się, gdy oczy nie wodziły umysłu za nos, urywkami wizji w marnym świetle światła ze szpary pod drzwiami.
Wyciągnął przed siebie rękę z pięcioma rozpostartymi na boki palcami i powoli zginał każdy z nich. Cztery. Trzy. Dwa. Jeden... zdawał się odliczać bezgłośnie. Ostatni palec zgiął się w momencie, gdy za drzwiami ponownie zapanowała względna cisza.
Teraz wszyscy troje byli już zdolni zebrać się i zdecydować na poważne działanie.



THERE WILL BE A RECKONING.
WE ARE VILIGANT AGAINST THE WATCHERS.
WE ARE CAPABLE. WE ARE UNSTOPPABLE.
WE ARE AT WAR.
avatar





Yū ✿
Przywódczyni
GODNOŚĆ :
Yū Kami


Powrót do góry Go down


Re: Rozwiązanie leży obok [Ciro]

Pisanie by Ciro on 30/1/2016, 23:08
Cato, Cato. Pierwszy raz spotyka się z takim imieniem, ale w tym mieście już niewiele jest w stanie go zaskoczyć. Narodowości tutaj były tak pomieszane, że każdy miał swoje unikalne imię. Niewiele zostało tutaj zwyczajnych japończyków. No, ale to już też jest nieważne. Jego imię nie miało znaczenia. Teraz liczyły się tylko jego czyny i to jaki będzie przydatny. Słuchał go uważnie i kiedy powiedział o dwóch strażnikach to od razu spuścił głowę. Jego spojrzenie wbijało się w podłogę i myślał. Jak to rozwiązać w miarę sprawnie? Stłumiony głos chłopaka też dał mu do myślenia. To, że czuł w nim rosnąca agresję to go nie interesowało. Chciał się przystosować, ale czy miał do tego predyspozycje? Nie potrafił tego określić na pierwszy rzut oka. Obserwował go i w momencie kiedy dostrzegł przechodzący cień już wiedział o co chodzi. A więc zmiana strażników. Jeżeli robili to co dłuższy czas to może i mieli szansę na pozbycie się ich i nie dać o sobie znać nikomu. Czekał na koniec odliczania. Musiał wiedzieć jeszcze parę istotnych rzeczy. Kiedy w końcu nastała cisza spróbował wstać. Nie było to proste, ale w końcu się podniósł. Każdy mięsień jego nóg błagał o wybaczenie i o odpoczynek. A na to nie było już czasu. Jak rozgrzeje je trochę to od razu zrobi mu się lepiej. Pomasował swój kark i wypluł krew na podłogę.
- Co ile jest zmiana? - Zapytał grzecznie, ale było widać że ma zamiar zacząć działać. Spojrzał na druty, które wcześniej jeszcze były oplątane wokół jego nadgarstków. Zrobił z nich prowizoryczny kastecik z ostrzami. Nie będzie to nie wiadomo jak skuteczne, ale wystarczy by przebić się przez naskórek, a reszta to kwestia siły włożonej w cios. Zrobił szybki rekonesans po własnym ciele szukając ran otwartych. Jeżeli takie znajdzie to z urywek swojego ubrania robi prowizoryczne bandaże.
- Tak czy siak trzeba pozbyć się strażników. Cato zrobisz za przynętę. Wyciągniesz balię i zostawisz drzwi otwarte. Dem zdejmiesz strażnika po lewej, a ja po prawej. Upewnij się tylko, że zakryjesz mu usta. Nie możemy pozwolić by się w ogóle odezwali i zaalarmowali resztę. - Powiedział spokojnie i taki właśnie był plan na tę chwilę. Nie był on idealny, ale chwilowo najlepszy na jaki mógł wpaść. Jest też druga opcja, ale była jeszcze bardziej ryzykowna. Nie musieliby wychodzić z celi. Zwabienie ich do środka i wykończenie. Nie mieli też pewności, że w ogóle by tutaj weszli. Może wezwaliby posiłki. Tutaj właśnie były te niewiadome, których nie był w stanie określić. Przeprowadził jeszcze raz kalkulację i stwierdził, że się pomylił. Szansa na ucieczki to było ok 35% jeżeli chłopak jest w stanie szybko zaprowadzić ich do zbrojowni.
- Chyba, że ... Cato ? Masz dostęp do zbrojowni? Gdybyś był w stanie załatwić nam broń stamtąd... - Powiedział co pomyślał, ale nie był co do tego przekonany. Artefakty cholera... Gdyby nie fakt, że może ich tam nie być. Kurwa mać. Tyle możliwości, ale i tak by musieli zahaczyć o zbrojownie. Chce odzyskać co należy do niego.
- W sumie lepiej nie. Nie masz nawet gdzie przemycić ich tutaj. - Dodał jeszcze sam zbagatelizował pomysł. Zamyślił się i poruszał rękoma. Charakterystyczne chrupnięcia dało się usłyszeć w pomieszczeniu. Niezbyt głośne, ale to znaczyło że jego ciało chyba trochę zardzewiało przez to wszystko. Teraz przynajmniej zdjął "ograniczniki", które miał jeszcze przed chwilą. Czuł się wolny wręcz.
- Jesteś obiekcje? Propozycje? Zażalenia? - Zapytał się ich wbijając swoje spojrzenie w każdego po kolei. Mieli prawo do wyrażania swojej opinii. Niekoniecznie musiał przyjąć to do wiadomości. Tylko on miał tutaj doświadczenie w prawdziwej walce, więc są zdani na niego i jego umiejętności.
- Ostatnie pytanie. Co znajduje się w pomieszczeniu od którego zgubiono klucz? - Grzecznie się zapytał, bo ciekawość nie pozwalała mu na zostawienia tego w spokoju. Wolał się upewnić czy dostanie tego w swoje ręce jest na tyle opłacalne by ryzykować jeszcze raz życiem.


avatar





Ciro
Szpiegmistrz
GODNOŚĆ :
Ciro "Zirro" Eltyar


Powrót do góry Go down


Re: Rozwiązanie leży obok [Ciro]

Pisanie by Yū ✿ on 2/2/2016, 13:33
Krew zaczynała buzować w organizmie każdego z trzech niedoszłych zbiegów. Nadchodził moment, w którym rozpocznie się prawdziwa zabawa. Skupienie sięgało zenitu, po ciele Dema jak i Cato rozchodziło się nieprzyjemne ciepło zdenerwowania, inaczej nic Ciro, ta dwójka nie była przyzwyczajona do tak wielkich skoków adrenaliny, dla nich był to dopiero początek zwariowanego życia.
- Dwie godziny. - Rzucił szybko blondyn, zaczajony przy drzwiach z dygocącymi kolanami. Na jego twarzy malował się zdenerwowany uśmiech, taki, który równie dobrze mógłby należeć do psychopaty obserwującego swoją dogorywającą ofiarę.
Jeżeli więc dopiero co byli świadkami zmiany warty, od ocknięcia się Ciro musiały minąć nie więcej niż dwie godziny. W ciemnościach czas leciał nieco inaczej, nie dało się go dokładnie określić. Jedynym ich wyznacznikiem obecnie byli zmieniający się strażnicy. Od teraz do kolejnego ich ruchy zostało niecałe dwie godziny i w tym czasie cała eskapada powinna ruszyć się z miejsca, znaleźć inną kryjówkę, wcielić w życie swój plan.
- Wiem gdzie się one znajdują, ale wszystkie drzwi tutaj są zamykane na klucz. A klucze posiada ich strażnik. - Po słowach łowcy właściwie nie miał obowiązku odpowiadać, zebrał się jednak na to czując, że każda wiedza, którą posiadał on, a nieposiadana pozostała dwójka towarzyszy mogąca im pomóc powinna być przekazana jak najszybciej. Skoro jednak nie było sensu wybierać się po broń, z czym sam Cato zgadzał się w myślach, nie drążył dalej tematu.
- No dobra, może ruszysz w końcu dupę, czy masz zamiar patrzeć na nas z dołu kolejne dwie godziny? - Dem kątem oka spojrzał na Ciro niezbyt przyjaznym wzrokiem. Kiwnięciem głowy wskazał na drzwi i na balię, co Cato zrozumiał jako polecenie do rozpoczęcia akcji.
- Jasne. - Padło krótkie słowo wypowiedziane od niechcenia i młodzian znalazł się przy balii z olejem, która powoli zaczynała tracić swoją groźną temperaturę, lecz nadal parowała. Chwycił za dwie rączki znajdujące się na bokach pojemnika i z niemałym trudem podniósł ją ku górze, trzymając przed klatką piersiową. Wycofał się nie spuszczając wzroku z pozostałej dwójki, chociaż w mroku wszystkie twarzy stawały się niewyraźne. Łokciem uderzył o drzwi kilkakrotnie.
- Będę wychodził. - Krzyknął. Jakby nie patrzeć, samodzielnie nie był w stanie otworzyć sobie drzwi mając palce zaciśnięte na żelaznych rączkach. Odczekał kilka sekund, po których po drugiej stronie drzwi rozległo się szuranie, a zaraz potem szpara zaczęła rozwierać się do rozmiarów przejścia. Zanim jednak Cato wycofał się z pomieszczenia, skierował swój wzrok na Ciro rzucając niemal pogardą w jego stronę.
- A nie przyszliście przypadkiem właśnie po to? - Zapytał w ramach odpowiedzi nie wyjaśniając w końcu, co ma na myśli. Było jednak za późno na dalsze rozważanie jego odpowiedzi i samej jego osoby, bowiem młodzian opuścił właśnie pomieszczenie mijając stojących po bokach strażników, delikatnie pozostawiając za sobą stopę, którą uniemożliwił im do końca zamknięcie drzwi.
Zaczyna się, pomyślał blondym, słysząc jak za jego plecami ktoś sapnął głośno, gdy szeroka ręka Dema chwyciła go za szyję, a druga zasłoniła usta. Po tym strażnik został powalony na ziemię, nie spodziewając się tego, że ktoś zechce powalić go do tyłu.



THERE WILL BE A RECKONING.
WE ARE VILIGANT AGAINST THE WATCHERS.
WE ARE CAPABLE. WE ARE UNSTOPPABLE.
WE ARE AT WAR.
avatar





Yū ✿
Przywódczyni
GODNOŚĆ :
Yū Kami


Powrót do góry Go down


Re: Rozwiązanie leży obok [Ciro]

Pisanie by Ciro on 7/2/2016, 20:08
Coraz bardziej mu się to wszystko podobało. Nieważne jest to, że są na granicy śmierci. Otarli się o nią i odbili w stronę światła. Mieli szansę i to nawet większe niż sądzili by stąd uciec w jednym kawałku. W dodatku mieli okazje jeszcze się wyszaleć, a przynajmniej to planował jeszcze Ciro. Musi się przecież zemścić prawda? Na swój własny oryginalny sposób. Jeszcze nie wiedział dokładnie jak to zrealizować, ale dowie się w odpowiednim czasie. Chwilowo oczekiwał odpowiedzi od Cato. Kiedy ten błyskawicznie odpowiedział to Łowca uśmiechnął się szerzej. Młody załapał o co chodzi. Nie pierdoli się i szybko przekazuje ważne informacje. Dwie godziny to wystarczająco by stąd spierdolić. Jeszcze do końca nie wiedział jak odzyskać swoje bronie, ale do tego też dojdzie. Wszystko na spokojnie (jak na wojnie). Cato mówił dalej o zbrojowni, ale to nie sprawiło, że Ciro się zniechęcił. Co za różnica. Trzeba go po prostu zabić i wtedy drzwi będą stały otworem prawda? Nie zamierzał mówić tego na głos, ale taka była prawda. Jeżeli ktoś posiada coś czego chce Łowca i nie chce mu tego oddać to mógł zrobić tylko jedno. Przeprowadzić agresywne negocjacje zbrojne.
Dem odezwał się i sprawił, że szpiegmistrz prychnął cicho. Podniósł się w miarę szybko i poprawił resztki ubrań. Jego ulubiony płaszcz. Kurwa mać to już kolejny w tym miesiącu. Musi bardziej dbać o swoją garderobę. Rozmasował szybko jeszcze mięśnie rąk i wziął głęboki wdech. Akcja się rozpoczyna, a to znaczy że szybko muszą to załatwić. Bardzo mu się nie podobał fakt, że to właśnie jego "wspólnik" podjął decyzję o ataku, ale to był odpowiedni moment. Świeży strażnicy nie wyczuwający zagrożenia. Mieli w dodatku wabik, który mógł odwrócić uwagę. Idealny moment. Jeżeli nie teraz to kiedy. Kolejna sprawa, która nie dawała Ciro spokoju to ten młodziak. Zdecydowanie wiedział coś z czym się nie podzielił i zadawał głupie pytania, ale to za chwilę. Najpierw musi zająć się strażnikami. Poprawił prowizoryczne kastety by upewnić się, że zadziałają. Kiedy tylko młodziak wyszedł to ruszył równo z Dem'em. Ciro najpierw zasłonił mu usta, a potem zaczął wbijać mu wystające pręty z kastetu prosto w szyję. Trzymał go kurczowo z całej siły tak by mu się nie uwolnił. Nie mógł sobie pozwolić by ten w ogóle mu się odezwał. Lał go tak długo tym kastetem dopóki nie przestawał się ruszać. Jeżeli Dem sobie nie poradził z zadaniem, a jego cel jest "unieszkodliwiony" to zabiera się również za tamtego. Następnie zajmuje się zabraniem ekwipunku. Szukał noża albo czegoś co mogło mu za niego posłużyć. Nie potrafił nawet trzymać broni palnej nie mówiąc już o obsłudze.
- Ciała trzeba schować do środka. - Mruknął tylko i zabrał się za chowanie ciał. Kiedy już to zrobił to wrócił na korytarz i spojrzał na Cato. - Nie odpowiadaj pytaniem na pytanie. - Mruknął nieprzyjemnie i trzeba przyznać, że wcześniej odpowiedź dzieciaka nieco go wkurwiła. Nie będzie z nim kurwa pogrywać mały kutas. - Teraz grzecznie odpowiadaj. - Powiedział to bardzo stanowczo i rozejrzał się po okolicy. Aktualnie mógłby tego dzieciaka zabić na miejscu gdyby nie fakt, że jest mu potrzebny. Jak już będzie wiedział jak stąd wyjść to może się go pozbędzie. Ciężka sprawa tak naprawdę .


avatar





Ciro
Szpiegmistrz
GODNOŚĆ :
Ciro "Zirro" Eltyar


Powrót do góry Go down


Re: Rozwiązanie leży obok [Ciro]

Pisanie by Yū ✿ on 7/2/2016, 20:43
Planowanie miało w sobie tą wadę, że trzeba zazwyczaj zakładać pójście całości po myśli. Szukanie sposobów na pokonanie kolejnych przeszkód szło na nic, gdy pierwszy z trybików nie funkcjonował tak, jak się tego chciało. Wystarczyło więc kilka sekund, by cała trójka zdała sobie sprawę z tego, że nie będzie jednak tak łatwo, jakby sobie tego życzyli.
Cato opuścił pomieszczenie z balią w rękach, skutecznie blokując drzwi przez całkowitym zamknięciem, to jednak zwróciło uwagę strażników, którzy spojrzeli pytająco w jego kierunku i moment, w którym pozostała dwójka wybiegła z wnętrza w dzikim ataku na nich, patrzyli centralnie na drzwi. Nie zostali tak idealnie zaskoczeni, jak mogliby, gdyby uciekinierzy trafili akurat na bandę idiotów. Na ich nieszczęście po drugiej stronie drzwi stała para silnych i zdrowych facetów uprzedzonych, o szaleńczym więźniu, który niemal pozbawił krtani ich przełożonego.
Pierwszy cios wyższy z dwójki skierował do młodzieńca, który to uderzony pięścią w tył głowy przeleciał dwa metry i zatrzymał się na stercie desek raniąc się dotkliwie i rozlewając gorący wciąż olej na podłogę. Tylko to, że przez ułamek sekundy zajęty był młodym, pozwoliło Ciro rzucić się w wir walki. W ruch poszły pięści i prowizoryczny kastet zrobiony przez łowcę. Dem tymczasem został skutecznie powalony przez drugiego strażnika, chociaż trzeba przyznać, że walczył dzielnie, kopiąc i drapiąc wściekle zdrową ręką.
Jedyną rzeczą, która poszła właściwie w ich planie był fakt, że zajęci przepychaniem się strażnicy zwyczajnie nie wpadli na pomysł wezwania pomocy.
W ekwipunku mężczyzny, z którym bił się łowca znajdował się długi nóż, bądź nawet coś na kształt krótkiego miecza, uczepiony w pokrowcu przy pasku. Ciemna karnacja i bujny zarost przywodził na myśl człowieka o arabskich korzeniach. Czarne jak węgiel oczy wbijały się wściekle w łowcę, gdy powalony na ziemię wbił palce w kark Eltyar'a starając się odciągnąć go od siebie i nie dać poharatać za mocno drutami. Krew tryskała we wszystkie kierunki, rany szarpane zadane przez robioną broń Ciro pojawiły się na piersi jego ofiary, lecz nadal było daleko do tego, by wyzionął on ducha.
Wszystkie słowa rzucone w stronę Cato musiały poczekać, nietrudno się domyśleć, dlaczego.

Ciro: okłada strażnika 1
Dem: na ziemi, obijany przez strażnika 2
Cato: nieprzytomny.

strażnik 1: rany szarpane na klatce piersiowej. na ziemi, okładany przez Ciro.
strażnik 2: okłada Dema.



THERE WILL BE A RECKONING.
WE ARE VILIGANT AGAINST THE WATCHERS.
WE ARE CAPABLE. WE ARE UNSTOPPABLE.
WE ARE AT WAR.
avatar





Yū ✿
Przywódczyni
GODNOŚĆ :
Yū Kami


Powrót do góry Go down


Re: Rozwiązanie leży obok [Ciro]

Pisanie by Ciro on 7/2/2016, 22:01
Jak zawsze. Spodziewał się, że coś mogło pójść nie tak, ale nie aż tak. Przynajmniej nie wzywali pomocy. Ciro widział ich spojrzenia w momencie w którym wybiegali, ale na szczęście Łowca miał o tyle szczęście, że mógł dorwać się do przeciwnika pierwszy. Powiedzmy, że można uznać to za jakiegoś rodzaju sukces. Wściekłe oko Łowcy wbijały się prosto w przeciwnika. Silna wola przeciwnika i Łowcy w tym momencie walczyły o wygraną. Nie miał zamiaru odpuszczać nawet jeżeli został złapany za kark. Wysyłał ciosy prosto w ciało strażnika starając się zrobić mu jak największą krzywdę. Był naprawdę wściekły, ale nie ze względu na to że im nie wyszło tak jak chciał. Tutaj chodziło o zmotywowanie się do dalszego działania. Adrenalina ot co. Trzeba przyznać, że jednocześnie czerpał z tego ogromną przyjemność. Radość rozpierała jego wnętrze. Widział agonię, którą w oczach ukrywał arab. Czy to nie raj dla sadysty? Chciał posłać parę ciosów kastetem prosto w twarz przeciwnika, ale jeżeli nie mogło do tego dojść to celował w rękę, która go trzymała. W biceps najlepiej. Wtedy by go puścił na pewno. Ciosy spadłyby na jego twarz niczym grad meteorytów, który nie ma litości dla natury. Najlepiej skończyć to szybko prawda? Widział miecz i bardzo go to ucieszyło. Jeżeli jest taka możliwość i jego przeciwnik będzie chociaż na chwilę bardziej otumaniony to starał się go wyjąć i wtedy jeszcze go pociąć.

If succeed:
Jeden mniej. Miał miecz w ręku, a to znaczyło że mógł szybko zająć się przeciwnikiem który okładał Dem'a. Chciał po prostu wbić mu miecz w głowę albo w miejsce witalne. Szyja, plecy w okolicach serca. Miał na to szansę o ile ten się nie odwróci. Teraz już nic nie miało znaczenia. Musiał iść yolo przed siebie. Bez tego nie byłby sobą.

If not :
Nie miał większego wyboru jak dalej okładać przeciwnika. Szybko, wściekle i celnie. Szyja, twarz, klatka piersiowa. Gdzie się tylko dało. Byleby ten w końcu wyzionął ducha lub stracił przytomność.


avatar





Ciro
Szpiegmistrz
GODNOŚĆ :
Ciro "Zirro" Eltyar


Powrót do góry Go down


Re: Rozwiązanie leży obok [Ciro]

Pisanie by Yū ✿ on 8/2/2016, 10:45
Trudno było oczekiwać po wyszkolonych do stróżowania ludzi, by Ci bez próby pojęcia walki podnieśli od razu obie ręce i dali się zadźgać z uśmiechem na twarzy. Jeżeli patrzeć na to z tej strony, to trzyosobowa grupa prowadzona przez Ciro była nawet w gorszym położeniu pomimo swojej liczebnej przewagi. Ta, szybko zredukowana przez powalenie Cato była już żadnym plusem, a gdy dodatkowo Dem okazał się być zwykłym słabeuszem, którego praca jako złodzieja kieszonkowca nagle okazała się bardzo uzasadniona, wychodziło na to, że pozostał jedynie łowca przeciwko dwójce jego wzrostu facetom. Jeżeli tylko nie okazaliby się wymordowanymi nie było tragedii, po oczach bowiem wiadome było, że Eltyar jest jedynym łowcą w tym pomieszczeniu.
Silne pchnięcia dłonią uzbrojoną w sterczące prosto druty pozostawiały na ciele przeciwnika głębokie dziury, które natychmiast zachodziły krwią pomimo swoich niewielkich rozmiarów. Jeżeli kawał tego materiału mógł tak trwale związać ręce łowcy nie dziwne, że nawet ciskany w twarde ciało potrafił się przebić przez warstwę ubrań, skóry i mięśni służąc za ciekawą broń. Tak więc w szarpaninie to głównie mężczyzna leżący na ziemi otrzymywał nowe obrażenia, nie mogąc powstrzymać szaleńczego gradu kłuć lecącego w kierunku jego klatki piersiowej, tylko milimetrów brakowało do tego, by jego płuca zostały poszatkowane. Walka na oślep trwała w najlepsze pozostawiając także dotkliwe ślady na twarzy łowcy, kiedy pierwszy cios dosięgnął go w pełni trafiając w złamany już i tak nos, przez co żelazista woń krwi dosięgła do nozdrzy jak i gardła łowcy wymuszając u niego krztuszenie się.
Minęła dobra minuta, nim jeden z przeciwników mimowolnie odpuścił dalszą walkę tracąc wystarczająco dużo życiodajnej cieczy, by jej brak pozbawił go świadomości. Zmasakrowana twarz nie była nawet w stanie wyrażać wielu emocji, ciosy padające także na głowę przebiły jego gałkę oczną, która niczym pokryta mgłą bańka stężała w jednej pozycji. Przekręcona w nienaturalny sposób szczęka strażnika zwisała niewątpliwie wyłamana z zawiasów napływając krwią, która wypływała z obu kącików ust. Życie tliło się jeszcze w tym człowieku w postaci krótkich oddechów, lecz chwilę później charkotliwa próba nabrania powietrza przez zalaną krwią krtań zakończyły jego życia.
W ten sposób Ciro zdobył swoją nową broń, wyrywając ją z paska pokonanego inżyniera i pozostawiając go w nienaturalnej pozie pokrytego zachodzącymi natychmiast krwią siniakami i wieloma dziurami, niemal jak papierowa tarcza w kształcie człowieka.
Zorientowanie się w sytuacji nie było trudne. Gdy tylko łowcy udało się pozbierać i odwrócić, minąwszy wzrokiem leżącego na ziemi Cato, nadal pozbawionego świadomości, spojrzał za siebie, gdzie w dalszym ciągu toczyła się zaciekła szarpanina Dema i jego przeciwnika. Nikt nie miał tu znaczącej przewagi, w ruch poszły pięści, jak i w przypadku strażnika, taki sam krótki miecz, którym teraz mógł posługiwać się Ciro. Jedno trzeba było przyznać złodziejowi, potrafił unikać ciosów, które trafione pozbawiłyby go życia już chwilę temu, za to jednak wszystkie jego własne ataki kończyły się zaledwie zadrapaniami na twarzy człowieka o tak samo wyraźnie arabskich rysach co nieżyjący już osobnik.
W masie rzucanych prze obojga przekleństw dało się też dosłyszeć syki bólu i odgłosy gwałtownego łapania powietrza. Nadszedł moment, w którym łowca mógłby się delektować spoglądając z góry na dwójkę miotających się po podłodze w walce ludzi będąc w tym momencie jedynym wygranym w całym korytarzu przed ich celą, on jednak postanowił zakończyć to szybko, przebijając na wylot gardło strażnika, zatrzymując czubek ostrza centymetry przed twarzą złodzieja, który z szeroko otwartymi oczami starał się pojąć, dlaczego nagle bluzgnęła na niego fala ciepłej krwi i dlaczego z szyi jego przeciwnika wyrosło nagle kawałek ostrza.
Dem wysunął się spod padającego bezwładnie ciała strażnika i wycofał pod ścianę sunąc na tyłku łapiąc chciwie każdy oddech. Spojrzał ku górze na oświetloną od tyłu sylwetkę łowcy i wygiął usta w uśmiechu, pomimo przerażenie prezentującego się w jego wzroku.


Ciro: -
Dem: -
Cato: nieprzytomny.

strażnik 1: nie żyje.
strażnik 2: nie żyje.



THERE WILL BE A RECKONING.
WE ARE VILIGANT AGAINST THE WATCHERS.
WE ARE CAPABLE. WE ARE UNSTOPPABLE.
WE ARE AT WAR.
avatar





Yū ✿
Przywódczyni
GODNOŚĆ :
Yū Kami


Powrót do góry Go down


Re: Rozwiązanie leży obok [Ciro]

Pisanie by Ciro on 8/2/2016, 19:31
No co mogę powiedzieć o sytuacji, która teraz wyniknęła z ich ucieczki? Jak na razie wszystko obróciło się przeciw nim, ale to nieważne. Jakoś sobie radzą, a przynajmniej Łowca. Z radością wymalowaną na twarzy mścił się i zabawiał ze strażnikiem. Byli mniej więcej tego samego wzrostu no i nie mógł powiedzieć, że nie stawiał oporu. Moment w którym zaczęli się szarpać to wiedział, że nie będzie tak łatwo. Miał krzepę i trzeba było mu to przyznać. Odniósł tyle ran szarpanych klatki piersiowej, a mimo to potrafił jeszcze odpychać sadystę w taki sposób by ten nie dorwał się do niego całkowicie. Gdyby do tego doszło już pewnie byłoby po sprawie, ale tak w sumie było zabawniej. Oczy młodziaka przepełniało szaleństwo i potrzeba zadowolenia swoich wewnętrznych potrzeb. Nie przerywał nawałnicy swoich ciosów z jednego prostego powodu. Gdyby to zrobił już dawno sam leżałby na ziemi i byłby okładany. W dodatku to było zbyt zabawne by to zatrzymać. Nawet w momencie w którym dostał prosto w swój złamany nos i gdy przez jego ciało przeszła fala bólu to nie przerwał. Nie mógł. Nie pozwalało mu na to sumienie. Z jego ust leciało jeszcze więcej krwi. Taka sama sytuacja jawiła się z jego nosem. Odkaszlnął prosto w twarz przeciwnika. W końcu czuł coraz mniejszy opór, a gdy ten praktycznie całkowicie ustał to nabrał więcej powietrza starając się trochę uspokoić. Uderzył przeciwnika po raz ostatni i spojrzał się na niego dokładnie. Dawno już nie zmasakrował nikogo w taki sposób. Wracały wspomnienia. Te miłe i gorsze. Doskonale. Nie zapomniał więc co znaczy być sobą. Miał wrażenie, że ostatnio wymiękł. Na szczęście poczuł od nowa ten napływ adrenaliny. Jego wspomnienia jakby wróciły na miejsce. Układanka była kompletna. Wrócił stary dobry Ciro, który ma zamiar przeżyć za wszelką cenę. Dosłownie każdą. Nawet jeżeli będzie musiał poświęcić swoich towarzyszy. Uśmiechnął się szeroko, a jego oczy wyrażały zbyt wiele emocji. Zdecydowanie ten wzrok nie należał do najprzyjemniejszych. Jakby się skupić tańczyło tam szaleństwo, wściekłość, radość i potrzeba zadowolenia własnych potrzeb. Istny fanatyzm.
Złapał szybko miecz i doskoczył do przeciwnika, który zajmował się Dem'em. Szybko by i ten nie musiał wyglądać jak niedorobiona galareta. Kiedy znalazł się za arabem wbił mu ostrze w szyję i prawie zahaczył o twarz złodzieja. Co za zbieg okoliczności. No kurde prawie mu się udało pozbyć go w tym momencie. Spodziewał się, że będzie w wielkim szoku, ale nie spodziewał się, że w aż takim. Wściekłe spojrzenie Ciro wbijało się w niego co zapewne potęgowało strach. Niestety taki już był. Za bardzo się nakręcił w tym momencie. Jak mógłby teraz przestać ?
- Wstawaj. - Mruknął niechętnie i nie podał mu nawet dłoni. Wystarczy, że uratował mu życie. Machnął mocno mieczem pozbawiając go szkarłatnej cieczy. Teraz przynajmniej był czysty i mógł na niego normalnie spojrzeć. Ocenił jego długość i wagę. Idealny miecz krótki do bardzo ofensywnego działania. Podszedł do zabitego araba od którego wziął miecz i złapał za pochwę ostrza. Przyczepił sobie do pasa i wpakował tam nożo-sztylet.
- Umiesz się tym posługiwać czy drugi też mam wziąć dla siebie? - Wydusił z siebie i charknął głośno. Trochę krwi musiało zostać w tym momencie wyplute bo aż ciężko mu się mówiło. Naprostował sobie trochę nos, który w tym momencie pewnie był wykrzywiony. Co prawda nie zrobił tego idealnie, ale chociaż tak by nie zrosnął się krzywo. Oczekiwał od niego odpowiedzi. Jeżeli stwierdza, że sobie poradzi to pozwala mu zabrać miecz, a jeżeli nie to zgarnia drugi dla siebie. Problemem był teraz Cato. Ciro ruszył do niego żwawym krokiem i kucnął przy nim. Lekko nim wstrząsnął i oczekiwał jakiegokolwiek ruchu. Uderzył go w twarz również, ale nie jakoś mocno. Tak by go ocucić. Jeżeli to nie działało to w sumie miał pomysł by położyć mu twarz na rozlanym oleju, który teraz aż takiej krzywdy by mu nie zrobił, ale za to na pewno by go obudził! Dzieciak pewnie by się wkurwił i mógłby odmówić współpracy, więc darował sobie ten pomysł . Zamiast tego złapał go za włosy i nadstawił nad gorący olej. Nie miał zamiaru robić mu krzywdy, ale ciepło na pewno go obudzi. Trzymał jego głowę w bezpiecznej odległości - tak, bardzo bezpiecznej.
- Budź się smarkaczu. - Wycedził przez zęby nie ukrywając swojej złości. Jeżeli mieli stąd się wydostać to gówniarz musiał się obudzić. W przeciwnym wypadku będzie tylko zbędnym balastem, a on na pewno nie pozwoli ściągnąć się na dno przez jakiegoś gównojada. Tfu. Pluje na takich totalnie.


avatar





Ciro
Szpiegmistrz
GODNOŚĆ :
Ciro "Zirro" Eltyar


Powrót do góry Go down


Re: Rozwiązanie leży obok [Ciro]

Pisanie by Sponsored content





Sponsored content

Powrót do góry Go down

Strona 2 z 6 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next

Powrót do góry