Strona 4 z 6 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next

Go down


Re: Rozwiązanie leży obok [Ciro]

Pisanie by Ciro on Pon Wrz 05, 2016 9:19 pm
Sytuacja była krytyczna i gdyby spojrzeć na to pod kątem strategicznym to byli w totalnej dupie. Nigdy się nie spodziewał, że może zostać wykiwany przez los. Przeznaczenie wystawiało go na kolejną próbę? O proszę. Przyjmuje wyzwanie i teraz miał szansę udowodnić, że jego strategie sprawdzają się głównie w sytuacjach kryzysowych. Jeżeli to byłyby szachy teraz pozostał mu jeden wybór. Zaatakować póki jeszcze przeciwnicy nie powiedzieli ostatniego słowa. W jego głowie powoli układał się plan, ale nie mógł wykonać go sam. Musiał wykorzystać wszystkie czynniki, które tutaj były. Umierający Dem. Cato na plecach. Miecz przy pasie. Ryzyko było naprawdę spore, ale nie miał żadnego innego wyboru. Poddanie się nie mogło dojść do skutku. Miał szanse na przeżycie - niewielkie, ale jednak. Wszystko zależało od punktu widzenia i to jak rozegra wszystko. Jego pionki były ciągle aktywne na planszy. Królowa jeszcze nie umarła. Miał szanse to wszystko odwrócić. Pierwszy pionek ustawiony do ataku na agresora gotowy. Czeka tylko na zawołanie. Kiedy dzieciak dał mu do zrozumienia co do niego mówią na chwile się zastanowił. Dosłownie parę sekund. To tylko mu pomogło. Gdyby teraz mógł to by uśmiechnął się jak typowy szaleniec. Cato był genialny chociaż nie zdawał sobie z tego sprawy.
- Powiedz im, że on ma klucz. I bądź gotowy. Wykorzystam Cię by nas uratować. Zaufaj mi. - Uprzedził go o wszystkim i tylko oczekiwał na sygnał od wspólnika. Dem nawet umierający mógłby się przydać. Teraz był idealny moment by wykorzystać jego istnienie. Czekał tylko, aż ich przeciwnicy na moment odwrócą wzrok. Delikatne przechylenie głowy w kierunku, który ograniczy ich pole widzenia. Nie mógł liczyć, że zahaczy o ich martwą strefę, ale to musiało wystarczyć. Jeżeli dojdzie do skutku jego plan powinien się powieść. Jego mięśnie były całe naprężone. Przygotowane do wysiłku. Krew w nim się gotowała. Czuł przypływ adrenaliny. Musiał to przeżyć. W jego oku jawiła się chęć życia. Teraz albo nigdy. Jeżeli dostrzegłby nawet delikatny ruch głowy w kierunku Dem'a to złapałby mocniej obiema już rękoma Cato i rzucił w stronę przeciwników. Powinni być całkowicie zdezorientowani, a nawet taki dzieciak nie powinien stanowić problemów by go rzucić. Jeżeli trafi chociaż jednego to drugi skupi się na celu, który znajduje się najbliżej niego. Ludzka ostrożność, logika nie pozwoli mu skupić się za bardzo na Ciro. Wtedy będzie miał okazję wybić się mocno do przodu i dobyć ostrza. Najpierw zająłby się nadgarstkiem przeciwnika, który nie dostałby od Cato. Odciąć tak by nie mógł użyć broni. Następnie cięcie przez pachę tak by wykrwawił się na śmierć. Skupienie całkowite, aż do następnego celu. Wtedy musiałby już ratować Cato - jednym ciosem pozbawić przeciwnika życia. Kark, głowa. Dwa miejsca do których powinien mieć jeszcze dostęp. Jeżeli wszystko poszło jak należy zasłoniłby znowu nos z którego pewnie trochę znowu się polało krwi, ale nie powinno być to jeszcze jego limit.  Czy ta jedyna deska ratunku się powiodła? Nie był to plan idealny, ale najlepszy który teraz wpadł mu do głowy.


avatar





Ciro
Szpiegmistrz
GODNOŚĆ :
Ciro "Zirro" Eltyar


Powrót do góry Go down


Re: Rozwiązanie leży obok [Ciro]

Pisanie by Yū ✿ on Pon Wrz 19, 2016 7:06 pm
Cato najwyraźniej także miał jakieś cele w życiu, marzenia i wielką wolę przetrwania. Wiele ryzykował kręcąc w tym momencie, strażnicy uznali zapewne, że został porwany przez Ciro i teraz służy jako ludzka tarcza, a zastraszony, młody chłopak nie odważy się ich zdradzić. Na pewno tłumaczy słowa, dygocze ze strachu, nie ma sposobu by stał się dla nich przeciwnikiem. Możliwe, że to własnie ta ignorancja stała sie powodem problemów uzbrojonych ludzi.
Dziwnie brzmiące wyrazy padły z ust chłopaka. Nie zastanawiał się nawet przez sekundę, natychmiast spełnił żądanie łowcy.
Czy to z przypływu niezwykłego heroizmu, czy może zwykłej głupoty, Dem wijący się na podłodze w rosnącej kałuży krwi ryknął przeraźliwie. Kilka słów padło z jego ust, lecz zginęły w ponaglającym ryku napastników i ogólnym tumulcie. Cokolwiek powiedział złodziej, zwróciło to uwagę dwójki i w tej samej sekundzie do działania przystąpił Ciro.
Blondyn nie miał jak się przeciwstawić dalszym planom stratega, jego chude i lekkie ciało przeleciało kilka metrów i gruchnęło i obu żołnierzy. Jeden z nich moment przez zderzeniem zrozumiał co ma miejsce i nawet powalony na ziemię wiedział co stanie się dalej. Szarpnę się gwałtownie z ziemi i w momencie gdy Ciro poderżną gardło jego towarzysza, on schwytał Cato, przycisnął mu gardło ramieniem i wycelował pistolet w głowę chłopaka.
Dzieliło ich cztery metry odległości, puste kamienne i betonowe ściany, wąski tunel, zimny, mokry i ciemny.
Nie musiał nawet tłumaczyć, gestykulacja była oczywista. Łowca musi się poddać, inaczej blondyn zginie.

Ciro: krwotok z nosa, (2)/3 do dużej utraty krwii.
Cato: poobijany, poddduszany.
Dem: Klatka piersiowa przestrzelona na wylot. 2/10 do śmierci z wykrwawienia.




The lone wolf dies,
but the pack survives.

avatar





Yū ✿
Przywódczyni
GODNOŚĆ :
Yū Kami


Powrót do góry Go down


Re: Rozwiązanie leży obok [Ciro]

Pisanie by Ciro on Sob Lis 12, 2016 12:04 pm
Cała sytuacja wyszła w mniej lub większym stopniu, ale cholera. To działo się błyskawicznie. Sam był zdziwiony, że napastnik potrafił zareagować w tak błyskawiczny sposób. Zrozumiał co jest grane w momencie kiedy blondyn leciał już na nich. Uśmiechnął się szeroko i obserwował całą sytuację. Po raz kolejny to była sytuacja patowa. Teoretycznie strażnik miał przewagę, ale tutaj zdrowy rozsądek nie działa. Ciro nie był normalną jednostką bojową. Jego pomysły nigdy praktycznie nie są rozsądne. A przynajmniej nie kiedy znajduje się w postaci całkowicie patowej. On jeszcze nigdy się nie poddał. Jeżeli miał wywalczyć najgorszy scenariusz to jest to, że wszyscy jego wspólnicy umierają, a to by g o trochę bolało. Ten młody wie dużo i będzie bardzo przydatny. Dem już raczej mu się nie przyda. Jest tak ranny, że nie będzie mógł go dalej niańczyć. Wbijał swoje spojrzenie w przeciwnika, który gestykulował i darł się jak jasna cholera. Kurwa no naprawdę ciszej się nie da? Spojrzał na ten nóż, który posiadał. Ocenił jego wagę. Praktycznie idealnie wyważony. Minimalnie rękojeść jest zbyt lekka. Kiedy ten dalej mimo wszystko po prostu wydzierał się w niezrozumiałym dla niego języku to łowca zdecydował po prostu wzruszyć ramionami. Grał, że młody wcale nie jest dla niego taki ważny. To on sam przecież nim rzucił prawda? Dzieciak mógł o niczym nie wiedzieć - w sumie nie wiedział no nie? Spojrzenie Ciro się zmieniło. Całkowite skupienie. Może nie był w formie przez te wszystkie tortury, ale i tak był uzdolniony jak cholera. Wziął głęboki wdech i złapał mocniej rękojeść noża.
- Zabije Cie. - To było wszystko co mógł usłyszeć od niego przeciwnik. Instynkt zwierzęcy wziął górę. I to w sumie idealnie. Dla niego liczyło się tylko jedno. Zabicie przeciwnika i nic więcej. Uratowanie Cato było sprawą drugorzędną, ale mimo wszystko całkiem ważną. Nie jest osobą, która bardzo przejmuje się towarzyszami. Nie ma miejsca na współczucie. Tutaj trzeba tylko i wyłącznie zająć się przetrwaniem. A to, że on akurat lubi zabijać to już inna sprawa. Unormował oddech i złapał mocniej rękojeść. Ocenił sytuację i jedyne co mógł na razie zrobić to w sumie....
- Młody, odchyl głowę w swoje lewo. - W ten sposób delikatnie odsunie się od pistoletu, a jego przeciwnik możliwe, że spojrzy się na gówniarza. To będzie idealna okazja. Krok do przodu i potężny zamach. W sumie to tak... Rzucił swoim nożem prosto w mordę przeciwnika, ale od razu ruszył w jego stronę tak jakby akcja się nie udała i by to ominął jakimś cudem. Dobyłby drugi nóż by od razu ciąć jego nadgarstek. Całkiem mocno, możliwe nawet, że zrani Cato delikatnie, ale liczył się fakt, że nie dostanie kulki jeżeli to wszystko się uda. Następnie szybki wykończenie przeciwnika. Proste, ale mocne pchnięcie prosto w oko, aż po mózg.


avatar





Ciro
Szpiegmistrz
GODNOŚĆ :
Ciro "Zirro" Eltyar


Powrót do góry Go down


Re: Rozwiązanie leży obok [Ciro]

Pisanie by Yū ✿ on Nie Lis 13, 2016 10:31 am
"Zabiję Cie!"
Echo rozeszło się po korytarzu. Dlaczego nikt więcej nie przybywał na pomoc? Gdzie było wsparcie?
Coś musiało się dziać, w innej części budynku, bądź w ogóle poza nią. Od początku wszystko w tym miejscu było dziwne, od niemalże małej armii ubranych w skórzane mundury facetów, po nagie ciała wiszące w pozycji odwróconego krzyża w specjalnej sali, gdzie śmierdziało krwią.
Cichy rechot wydobył się z gardła napastnika i z każdą sekundą stawał się głośniejszy, okropniejszy, prawie jakby mężczyzna miał zamiar udusić się własnym śmiechem. Z twarzy Cato odpływała krew, głos w jego gardle załamywał się, nie mógł oddychać, nacisk narastał, a jego ręce szamotały się resztkami sił koło ramienia przeciwnika. Niewiele mógł zrobić, był chudy, wygłodzony, słaby i bezbronny.
Nie usłyszał tego, co krzyknął do niego Ciro zaraz przed atakiem. Nóż z niebywałą gładkością trafił chłopaka w głowę, ostrze na kilka centymetrów wbiło się w jego policzek i liznęło oko. Krew trysnęła na bok i zaraz polała się po jego szyi. Jedyne co łowca otrzymał w odpowiedzi to okropny, przeszywający wrzask i rechot, ten okropny śmiech mężczyzny. Poluźnił uścisk i niemal zwijał się ze śmiechu. Nie wiedział co ma miejsce, ale sytuacja mu się podobała. Sojusznicy mordują się siebie nawzajem? Świetnie.
Cato padł na kolana, ciśnięty tam przez mężczyznę. Najwyraźniej został uznany za bezużyteczny, niepotrzebny dłużej przedmiot, który można jedynie rzucić na ziemię. Teraz pozostał Ciro, jego jedyny przeciwnik.
- ... - padły słowa, których łowca nie był w stanie zrozumieć. Język był całkowicie inny od jakiegokolwiek, który kiedykolwiek słyszał.
Wrócili do początku, lecz w pomniejszonym składzie. Szpiegmistrz bez broni i przeciwnik, celujący do niego z bliskiej odległości.

Ciro: krwotok z nosa, (2)/3 do dużej utraty krwii.
Cato: poobijany, podduszany. Noż wbity w twarz, uszkodzone lewe oko. Mocno krwawi.
Dem: Klatka piersiowa przestrzelona na wylot. 3/10 do śmierci z wykrwawienia.




The lone wolf dies,
but the pack survives.

avatar





Yū ✿
Przywódczyni
GODNOŚĆ :
Yū Kami


Powrót do góry Go down


Re: Rozwiązanie leży obok [Ciro]

Pisanie by Ciro on Sob Gru 10, 2016 9:27 pm
Kurwa, kurwa, kurwa! Cała sytuacja wyszła na minus. Tak się skończyło jak zaufał swoim towarzyszom. Teraz jest w czarnej dupie. Nie mógł znaleźć żadnego normalnego rozwiązania tej sytuacji. Każda wyimaginowana kolej rzeczy po prostu pierdoli się w momencie kiedy zostaje postrzelony. Obserwował swojego przeciwnika, ale i też Cato który był całkowicie bezużyteczny teraz. Dem też leżał na ziemi i zaraz zdechnie. Kurwa mać. Wszystko było na jego głowie. Jeszcze ten śmiech sprawiał, że aż się w nim gotowało. Musiał go zabić w jakikolwiek sposób. W tej chwili nie miał żadnego pomysłu. Poza jego śmiechem dźwięku poprzednich głosów i kroków już nie słyszał. Dlaczego? Czyżby to nie oni byli głównym przedstawieniem dla strażników? A to ciekawe. Łowcy przyszli w odwecie? A może to jeszcze inna grupa? Ciężko to teraz określić. Cholera jego ciało tak bardzo go bolało. To nie było w ogóle przyjemne. Miał całkowicie dość. Westchnął ciężko i przyglądał się dalej strażnikowi. Kolejny raz sytuacja patowa, ale to wszystko może się zmienić. Nie wszystkie pionki zostały jeszcze użyte. Powoli podniósł ręce delikatnie w górę. Pokazywał mu, że się poddaje. Miał teraz inny wybór? Jeżeli skróci dystans będzie miał szanse. Dem też mógłby wykonać jakiś ruch tak by szpiegmistrz mógł skrócić dystans do swojego przeciwnika. Ale dopóki nic takiego się nie stanie będzie zmuszony do pozostania pasywnym. Oddychał spokojnie i brał głębokie wdechy. Musiał się uspokoić i myśleć logicznie. Cato raczej się nie przyda i to jeszcze przez niego. Cholera był w jeszcze większym gównie niż wcześniej. Musiał czekać na swojego przeciwnika. To było irytujące, ale nic innego zrobić nie mógł.


avatar





Ciro
Szpiegmistrz
GODNOŚĆ :
Ciro "Zirro" Eltyar


Powrót do góry Go down


Re: Rozwiązanie leży obok [Ciro]

Pisanie by Yū ✿ on Nie Gru 11, 2016 9:40 am
Wycelowana lufa pistoletu śledziła każdy ruch Ciro, od momentu aż powoli podniósł ręce ku górze, aż do chwili, gdy ponaglany musiał paść na kolana w poddańczym geście. Groźba postrzału była realna, dlatego chcąc bądź nie, łowca musiał zmusić się na taki czyn. Nie mógł liczyć na pomoc z boku, ponieważ Dem był bezużytecznym krwawiącym workiem mięsa, który jęczał jedynie pod nosem, najwyraźniej żegnał się z rodzinką, która być może jeszcze gdzieś żyła. Cato był za plecami przeciwnika, ale nie wyglądał wiele lepiej, rękami obmacywał poranioną twarz wydając z siebie przerażone odgłosy kogoś, kto nie może sklecić sylab w jedno konkretne słowo. Być może byłby w stanie coś zrobić, jednak znajdował się w szoku, co nie było znowu takim zaskoczeniem.
- ... - padły koleje słowa, tonem ponaglającym i agresywnym.
Napastnik pomachał ręką na Ciro, każąc mu, co wyraźne było z gestykulacji, pozbyć się całego ekwipunku jaki posiadał, czy bardziej, jaki zdobył od początku ucieczki z prowizorycznej celi. Sam, bo jego towarzysz leżał już martwy, poradził sobie z trójką niedoszłych uciekinierów, był z siebie nadzwyczaj dumny, a przy tym zachowywał zimną krew. Prawie, jakby Ciro mierzył się ze sowim lustrzanym przeciwnikiem, osobą doskonale przystosowaną do walki, z doświadczeniem, umiejętnościami i pokładami strategicznego myślenia.
Łowcy zakręciło się w głowie. Najwyraźniej prowizoryczna zatyczka krwotoku powoli przesiąknęła posoką.

/Rzuć kostką na końcu swojego posta, jeżeli wynik będzie powyżej 50, dobrze dla Ciebie, jeżeli poniżej, dobrze dla mnie. W zależności od stopnia odchylenia od połowy należy spodziewać się adekwatnie negatywnej, bądź pozytywnej akcji w następnej kolejne.

Ciro: krwotok z nosa, 3/3 do dużej utraty krwii. W następnej kolejne postać będzie odczuwać wyraźne osłabienie.
Cato: poobijany, podduszany. Noż wbity w twarz, uszkodzone lewe oko. Mocno krwawi. W szoku 1/3
Dem: Klatka piersiowa przestrzelona na wylot. 4/10 do śmierci z wykrwawienia.




The lone wolf dies,
but the pack survives.

avatar





Yū ✿
Przywódczyni
GODNOŚĆ :
Yū Kami


Powrót do góry Go down


Re: Rozwiązanie leży obok [Ciro]

Pisanie by Arcanine on Pią Mar 31, 2017 12:49 am
|25.03| Misje nieruszone od dwóch miesięcy lub dłużej dnia 30 marca trafią do archiwum, jeżeli nie pojawi się w nich nowy post.

Z racji powyższej informacji, która cały czas widniała w ogłoszeniach, zamykam temat i przenoszę do archiwum.


— Naprawdę jesteś niemiły — odparła — wiesz o tym? Masz problem z kobietami?
— Z mężczyznami, kobietami, psami. Nikogo nie faworyzuję — wyjaśnił. —
Wszyscy mnie wkurwiają.
avatar





Arcanine
Wilczur     Poziom E
GODNOŚĆ :
Wilczur.


Powrót do góry Go down


Re: Rozwiązanie leży obok [Ciro]

Pisanie by Yū ✿ on Nie Paź 15, 2017 10:16 am
Kiedy MG musi prosić gracza o post na misji... co za czasy xD

Nakładam Ci termin na odpis do 20.10.
Każdy dzień zwłoki po terminie będzie skutkował dodaniem 10 punktów do negatywnego wyniku rzutu.




The lone wolf dies,
but the pack survives.

avatar





Yū ✿
Przywódczyni
GODNOŚĆ :
Yū Kami


Powrót do góry Go down


Re: Rozwiązanie leży obok [Ciro]

Pisanie by Ciro on Pon Paź 23, 2017 10:04 pm
Czy on tego dnia pozbędzie się w końcu swojego niefarta? To, że tutaj się znalazł można było uznać za totalny żart, a to że nic nie idzie po jego myśli jeszcze większym. Cała walka nie miała sensu, ale musiał znaleźć alternatywę. Nic jeszcze nie przychodziło mu do głowy zwłaszcza, że nie mógł w żaden sposób skrócić dystansu. Analiza sytuacji wychodziła marnie i jak na razie nie zapowiadało się na to by mógł znaleźć rozwiązanie. Będzie musiał zagrać w otwarte karty albo podejść go w jakiś sposób. Wycelowana lufa pozwalała mu zachować zimny spokój. Może i był zirytowany tymi wydarzeniami, ale nie stracił zimnej krwi. Miał tylko szczerą nadzieję, że nie wystrzeli. Wymachiwanie nią nie pomagało, ale doskonale wiedział o co mu chodzi. Miał paść na kolana i pokazać jak bardzo jest bezbronny. Wszystko wskazywało na to, że to koniec tej rundy, ale... niczego nie można być pewnym. Jeżeli jego przeciwnik poczuje się zbyt pewnie będzie miał okazję by się go pozbyć. Chwilowo nie mógł polegać na nikim innym. Doskonale widział jak bardzo są w piździe, ale jego sytuacja nie była wcale lepsza. Pokazywał już, że się poddaje, ale widocznie to nie było wszystko co potrzebował jego przeciwnik. Mierzył się praktycznie ze sobą. Doświadczony żołnierz, który wiedział na co może sobie pozwolić. Nawet najlepsze jednostki czasami tracą koncentrację gdy czują się zbyt pewnie. Kiedy widać wygraną w zasięgu ręki coś zawsze musi pójść nie tak. Każdy możliwy scenariusz jest możliwy. A szpiegmistrz miał zamiar to wykorzystać. On nigdy nie był pewny wygranej dopóki jego przeciwnik nie był martwy. Jeżeli jego aktualna przeszkoda zachowa się tak jakby to zrobił Ciro to będzie bardzo w głębokiej dupie. Liczył na łut szczęścia. Czasami mu się należy. Nie mógł tutaj jeszcze umierać. Do kurwy jasnej. Powoli zmierzył prawą ręką do noża, który mu został i równie powoli wystawił go przed sobą, a następnie wypuścił. Broń była przed nim, a to dawało możliwości. W dalszym ciągu mógł coś jeszcze tutaj zrobić. W głowie mu huczało, a obraz zrobił się niewyraźny. Kurwa. Stracił za dużo krwi. Przemęczenie i osłabienie organizmu. Nie może zostać pokonany przez taka błahostkę. Powoli wylądował na kolanach i oparł się rękoma przed siebie. Tak aby broń w razie czego była na szybkie wyciągnięcie ręki. Głowę skierował w stronę ziemi, ale tak by po skierowaniu gałki ocznej przed nim widzieć chociaż jego stopy. Tak mógłby ocenić odległość między nimi. Miał nadzieje, że podejdzie. Jeżeli nie to nic nie będzie w stanie zrobić. To była jego ostatnia opcja, którą dysponował. Jeżeli żołnierz podszedł do niego wyczekiwał momentu kiedy się zatrzyma. Spokojny wdech, a następnie delikatne odwrócenie głowy w stronę jednego z umierających towarzyszy. To miało odwrócić uwagę kiedy on dorwie jedną dłonią nóż. Szybko spojrzy z bliska na niego, a następnie wyprowadzi cios jakże bolesny. Mieliście kiedyś nóż w jądrach? Nie? No to gratuluję. To by mu zapewniło wygraną. Nikt nie byłby w stanie myśleć logicznie przez taki ból. Mógłby drugą ręką złapać go za nadgarstek ręki w której trzyma broń i skierować ją w inną stronę. Uniemożliwiłby mu strzelanie, a sam mógłby go katować ciosami nożem. Ale to była optymistyczna wersja. W każdym innym wypadku jest po prostu osobą, która się poddała. Skazaną na porażkę. W jaki sposób los okaże się dla niego łaskawy bądź nie? To wszystko pokaże chwila.


avatar





Ciro
Szpiegmistrz
GODNOŚĆ :
Ciro "Zirro" Eltyar


Powrót do góry Go down


Re: Rozwiązanie leży obok [Ciro]

Pisanie by VIRUS on Pon Paź 23, 2017 10:04 pm
The member 'Ciro' has done the following action : Dices roll


'Kostka' : 44
avatar





VIRUS

Powrót do góry Go down


Re: Rozwiązanie leży obok [Ciro]

Pisanie by Yū ✿ on Pon Paź 23, 2017 10:50 pm
Jakże cudowne byłoby życie, gdyby wszystko szło gładko. Ani dla Ciro, dla jego towarzyszy, ani dla przeciwników to nie był dobry dzień. Nikt nie miał tu znaczącej przewagi, lecz w tym momencie to łowca znalazł się w większych tarapatach. Co prawda to Dem umierał gdzieś za jego plecami, a Cato wił się z nożem wbitym w twarz, ale właśnie Eltyar musiał paść nad kolana przed wrogiem i oddać jedyną broń, jaką w tym momencie posiadał.
Ostrze upadło z metalicznym odgłosem na beton, mężczyzna uklęknął z rękami ku górze przed cudzoziemcem. Czubek broni wiszący przed jego nosem wcale nie pomagał się odprężyć, czy dobrze zaplanować ostatniej próby ataku. Było jeden na jednego, nie dało się policzyć wszystkich tych trupów lub półtrupów leżących obok nich. Woń krwi unosiła się w wilgotnym powietrzu, Ciro zebrał się do ataku, w ostatniej możliwej chwili.

Niestety uzbrojonego mężczyzny nie dało się tak łatwo wykiwać, uciekający na bok wzrok łowcy nie zdezorientował go, skupiony był zbyt dobrze na własnym celu. Nagły ruch jednookiego zwrócił jego uwagę, krzyknął coś i jego noga powędrowała ku górze, wykopując dopiero co zebranie z ziemi ostrze z rąk Eltyara. Zamach z pustą dłonią nie był już tak efektywny. Wróg być może miał wiele szczęścia, dzisiaj jeszcze nie pozna jak to jest mieć nóż w jądrach, lecz dotyku obcego mężczyzny na własnym kroczu nie zapomni. Rozpędzona ręka łowcy, niestety bez ostrza, wylądowała na klejnotach rodowych wroga z cichym plaskiem o materiał odzienia. Nie było mu dane jednak nacieszyć się tym wrażeniem, gdyś kolano przeciwnika podbiło jego szczękę i łowca oszołomiony padł bokiem na beton.

Tego dnia to Ciro miał pecha. Rozjuszony do granic wróg nie przejął się tym, iż atakujący go nie mógł zareagować. Jego ciężki but raz za razem spadał na ciało łowcy, nie omijając wcale newralgicznych punktów, na które sam Ciro rzucił się chwile wcześniej z zamiarem uszkodzenia. Zanim łowca stracił przytomność, mógł na własnej skórze przekonać się, jak to jest mieć nóż w jądrach.


***




Inny czas, miejsce nieco oddalone od poprzedniego.
Dem nie żył. Minęło zbyt wiele czasu, by udało się odratować krwawiącego mężczyznę. Cicha wymiana zdań dochodząca z boku wybudziła mężczyznę z chaotycznego snu. Był związany, nie mógł drgnąć. W ustach miał kilka zwojów sznura, ręce rozłożone na boki, w przedramię wbite kilka igieł, ze strzykawek ściekał za ich pomocą do żył mężczyzny jakiś kolorowy płyn. Ktoś z boku nadal hałasował, lecz sen mocno walczył o dominację.


---


- Masz do wyboru: albo spróbować podsłuchać rozmowę, albo zapaść w sen, w tym wypadku proszę o ładny opis snu, od jego treści też będzie zależeć co dalej.


Ciro: Oszołomienie ---> Omdlenie ----> Rozbudzenie, nadal jednak nie jest w stanie racjonalnie myśleć. Złamana dolna szczęka, problemy z mówieniem. Uszkodzenie jąder (pod koniec misji określę konkretnie). Unieruchomiony, pod wpływem narkotyków.
Cato: ??




The lone wolf dies,
but the pack survives.

avatar





Yū ✿
Przywódczyni
GODNOŚĆ :
Yū Kami


Powrót do góry Go down


Re: Rozwiązanie leży obok [Ciro]

Pisanie by Sponsored content





Sponsored content

Powrót do góry Go down

Strona 4 z 6 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next

Powrót do góry

- Similar topics