Strona 5 z 5 Previous  1, 2, 3, 4, 5

Go down





Re: Rozwiązanie leży obok [Ciro] Pisanie by Yū ✿ on 23/12/2017, 18:25
    
Dzisiaj minęły dwa miesiące bez odpowiedzi.
Masz ode mnie tydzień na odpis. Ponieważ widziałam, że masz zgłoszoną mniejszą aktywność + mamy święta, daj znać na PW, czy jest coś AŻ TAK BARDZO przeszkadzającego Ci w odpisie, że się nie wyrobisz w tym terminie.
W innym wypadku kończę misję z wynikiem negatywnym i spodziewaj się złych konsekwencji dla postaci.


Termin: 30.12





avatar
Yū ✿

Przywódczyni






GODNOŚĆ :
Yū Kami

Liczba postów :
7700


Powrót do góry Go down





Re: Rozwiązanie leży obok [Ciro] Pisanie by Ciro on 31/12/2017, 00:53
    
Jak to mówią… Poniósł wilk razy kilka ponieśli i wilka. Eltyar nie mógł spodziewać się, że przeciwnicy będą aż tak doświadczeni. Wszystko mogłoby wyjść jeszcze na jego korzyść, ale zdecydowanie nie dzisiaj. Szczęście zdecydowanie nie stało po stronie czarnowłosego. Sytuacja stałasię gorsza niż mógłby podejrzewać, a przekonał się o tym dopiero kiedy nastąpiła wymiana ciosów. Paraliż nie ograniczył przeciwnikowi możliwości bojowych, przez co Ciro mógł pożegnać się ze swoją piękną twarzą. No może nie tak całkowicie piękną, ale zdecydowanie poczuł co to znaczy przyjmowanie potężnych ciosów wymierzonych prosto w twarz, a następnie całe ciało. Nie miał siły wydać z siebie żadnego dźwięku. Nawet jeżeli chciałby krzyczeć to po prostu nie był w stanie. Przed omdleniem ratowała go siła woli i ciągłe obrażenia, które dostarczały bodźców by nie mógł odlecieć. Ale to skończyło się całkiem szybko. Na wpół otwarte oko dostrzegło zbliżające się ostrze. Ciało całkowicie odmówiło mu posłuszeństwa. To fakt, że tego dnia jedyną osobą, która poczuła rozcinający skórę metal na swoich jądrach był Ciro Eltyar – Łowca szczycący się mianem Sadysty i Szpiegmistrza. To był moment, w którym w jego wnętrzu nastała całkowita ciemność.

__________________________________________

Ten moment w którym otwierasz oczy i nie jesteś w stanie rozpoznać otoczenia nie należy wcale do przyjemniejszych. Tak naprawdę nie do końca był świadomy co i jak się stało. Jego oko delikatnie się otworzyło i od razu było widać, że ten człowiek jest cholernie zmęczony życiem i ranami, które otrzymał całkiem niedawno – a może jednak dawno? Pierwsze rozejrzenie się po pomieszczeniu sprawiło, że wszystkie wspomnienia wracały. Ostatnie uderzenia i końcowa całkiem zabawna sprawa. To nie był jego dzień na buntowanie się przeciwko światu. Widział jedynie wbite w jego ciało igły, a jedynym ruchem, który na razie potrafił wykonać było drgnięcie palca serdecznego ręki prawej. Ciało niemal całkowicie odmówiło mu posłuszeństwa, a hałasy wydawały mu się wcale nie przeszkadzać. Nie myślał logicznie, a to oznaczało, że poziom podejmowanych decyzji spadał łeb na szyję. Taka była właśnie prawda. Prawdopodobnie gdyby był w lepszym stanie zarówno psychicznym jak i fizycznym starałby się skupić na podsłuchaniu co kto może mieć do powiedzenia, ale teraz? Marzył o śnie. Jego oczy same zmuszały go do podjęcia takiej decyzji. Umysł nie wytrzymywał presji, a on mógł się tylko modlić by częściowo się zregenerować. Powieki zaczęły delikatnie opadać, a on już czuł jak powoli świat wróżek i innych mitycznych stworzeń stara się go otulić.
Mrok
Walczył jeszcze ze sobą tak jakby sen miałby okazać się czymś złym. Śpij ty głupi łowco. To był już czas by odpocząć – może nawet na wieki.
Ciemność.
Niech Ciemność będzie łaskawa.

Nie było tutaj dosłownie niczego. Ciro stał pośrodku nicości, a nawet nie widział swojej postaci. A więc tak wygląda sen człowieka, którego życie zbliża się do końca. Przez moment był świadomy swojej całkowitej porażki. Jego spojrzenie było praktycznie puste. Dawna wola walki całkowicie zniknęła, a zamiast niej pojawiło się tylko zmęczenie. Zdał sobie sprawę jak bardzo jego ucieczka była skazana na porażkę. Wszystkie złe decyzje podjęte podczas ostatniego dnia powoli wypełniały jego głowę. Najpierw pojawiał się obrazy, a potem rezygnacja. Usiadł na ziemi nie czując nawet podłoża pod sobą. Wszystko wydawało się być nierealne.
Wszystko stracone.
To była kolejna myśl, która wypełniła jego głowę. Eltyar zamierzał oddać się w objęcia śmierci, ale … tylko jedna rzecz była dla niego teraz łaskawa. Jego serce prawdopodobnie dalej biło – a może już nie? Teraz nie był nawet świadomy tego czy żyje. Zbyt wiele rzeczy poszło już nie tak jak powinno, by teraz nastawiać się optymistycznie. Najgorszą opcją było to, że umarł i teraz będzie się tutaj błąkać, aż po wsze czasy. Z oddali widział coś co przypominało mu pulsujące światło. Nie zamierzał się teraz ruszać w ogóle. Ale pulsowanie robiło się coraz mocniejsze kiedy już całkowicie go oślepiło. Zasłonił oczy ręką, a kiedy je odsłonił zobaczył coś co mogło dać mu spokój ducha. Niewinna postać młodej dziewczynki. Nie widzieli się już tyle czasu, a teraz w końcu pozwolono mu ją zobaczyć. Jego córka, którą kochał nad życie i ponad wszelkie stworzenie. Rozłożył ręce w powitalnym geście, a kiedy tylko to zrobił Chisana wbiegła mu prosto w ramiona. Radość, którą poczuł gdzieś w głębi była nie do opisania. O nic nie pytał. Chwilowo całą swoją uwagę poświęcił na przytuleniu jej i zdaniu sobie sprawy, że w takim razie wszystko jeszcze przed nim.
- W końcu mogę Cię zobaczyć. – To były jego pierwsze słowa, ale młoda łowczyni odpowiedziała mu tylko szerokim uśmiechem. Nie mówiła dosłownie nic. Nawet kiedy usiadł i posadził ją sobie na kolanach. Głaskanie jej głowy przynosiło ulgę i pomagało odsuwać negatywne emocje.
- Czyli to już niedługo koniec … – W jego głosie nie było żadnego żalu. Nie żałował niczego albo nie dopuszczał do siebie takich myśli jak na razie. Przegrane bitwy przelatywały mu przed oczyma, a potem to jak wiele razy był w tarapatach. Oparł swoją głowę o czoło dziewczynki. Był zmęczony tym wszystkim, a przynajmniej do momentu w którym się nie odezwała.
– Nie, to jeszcze nie to tatusiu. – Barwa jej głosu okazała się miodem dla jego uszu. Przyglądał się jej zastanawiając się o co może jej w ogóle chodzić. Przecież wszystko się skończyło. Zabrano mu wolę walki, a teraz odzyskał spokój duszy. Nie będzie lepszego momentu by z tym wszystkim skończyć.
– Ty musisz jeszcze żyć. – Ale jak żyć bez Ciebie? To trudne. Nie wypowiedział tego, ale to były jego jedyne myśli w tym momencie. – Zapomniałeś o wielu rzeczach… – Niby o czym? Kolejne wspomnienie przeminęło mu między oczami – ich pierwsze spotkanie kiedy uczył ją grać w billarda. Jej pierwszy szał i ratowanie jej małego tyłka przed niebezpieczeństwem. Tak właśnie – chwile przepełnione szczęściem i determinacją by zapewnić jej bezpieczeństwo. Następny obraz – uratowanie jej z opresji kiedy ją porwano. Następny – zabezpieczanie jej podczas odbijania anielicy psów. To były momenty kiedy pamiętał co należało zrobić. Zamiast walczyć o swoje przetrwanie odpuścił wszystko. Dawniej skupiał się na dziewczynce, ale jej już z nimi nie ma. Zniknęła na dobre. Została zamordowana. Czuł w piersi ból tak jakby ktoś palił go od środka. To była złość. Nie mógł zostawić tego bez zemsty. Chisana zapewniała mu wewnętrzny spokój, a jej realny brak motywował do życia. Ta mała kruszynka miała całkowitą rację. On musiał jeszcze żyć. Musiał przeżyć wszystkie przeciwności, które staną mu na drodze.
– Nawet teraz potrafisz mnie uratować, Chi. – To już powiedział inny człowiek. To nie był ten sam wrak co wcześniej. Ciro Eltyar odzyskał pewność siebie. Nienawiść przepełniała jego ciało, ale kontrolował to wszystko. Świadomość, że mógłby odejść nie spełniając obowiązków rodzica i zemścić się za niewinną łowczynię tylko motywował go do życia.
– Żyj dla mnie. Przetrwaj to dla siebie. – Ta jedenastolatka albo strasznie szybko dojrzała, albo dla niej liczyło się tylko to by wyszedł obronną ręką z tej sytuacji. Wstała bardzo powoli i poprawiła swoją białą sukienkę. Pochyliła się delikatnie i ucałowała go w policzek. Bardzo powolnym krokiem zaczęła odchodzić, a on obserwował ją w spokoju. Pogodził się z jej stratą już dawno, ale to nie znaczyło, że nie chciałby żeby żyła.
– Kocham Cię. – Nie powiedział tego dostatecznie głośno, ale na sam koniec zobaczył jeszcze jej uśmiech. Usłyszała go, ale zniknęła. Teraz został sam ze swoimi myślami. Światło, które przyprowadziła jego córka nie zniknęło. Nadzieja powróciła. Czuł, że tym razem tak łatwo się nie załamie. To nie było wcale fair – człowiek, który został zniszczony psychicznie został uratowany przez dziecko i teraz miał wrażenie, że może dokonać wszystkiego. Położył się na niewidzialnej podłodze i patrzył się w wypełnione pustką niebo. Uśmiech nie schodził mu z twarzy. Tutaj też powoli zasypiał – odzyskał wszystko czego potrzebował, teraz może jeszcze chwilę odpocząć i wtedy … Powoli nadchodziła ciemność. Jego oczy znowu się zamknęły, a umysł zdawał się dalej przełączać się w tryb czuwania. W końcu odpłynął, a może właśnie teraz powrócił do rzeczywistości?


avatar
Ciro

Szpiegmistrz






GODNOŚĆ :
Ciro "Zirro" Eltyar

Liczba postów :
1292


Powrót do góry Go down





Re: Rozwiązanie leży obok [Ciro] Pisanie by Yū ✿ on 2/1/2018, 19:37
    
Ciemność rozwiewała się bardzo leniwie, niczym macki ciemności, nieregularnie sięgające jeszcze do jego umysłu, zanim światło pochłonęło je w całości. Rozmyły się w jednej sekundzie pozostawiając tylko piszczącą w uszach ciszę i nienaturalną biel nad głową.
Ciro otworzył oczy, ale w pierwszym momencie oślepiła go jasność pomieszczenia, w którym się znajdował. Nadal ten sam pokój i ta sama, niewygodna pozycja w której usnął, gdy obudził się po raz pierwszy.
Głosy ucichły, nie mógł już wychwycić żadnych komentarzy, przekonać się, czy jest sam, czy z kimś w tej paskudnej sytuacji. Bólu nie było, całe jego ciało emanowało lekkością, chociaż dalej wyraźnie je czuł. Nadal jednak nie był w stanie się ruszyć, każda z kończyn przywiązana do stołu na którym go położono była już lekko zdrętwiała, niewygodna była także czysto fizyczna. Nie da się czuć za dobrze, po długim przebywaniu w takim odrętwieniu, szczególnie po tak dziwnym śnie.
Jedynym, co wyraźnie zmieniło się od pierwszej sytuacji było przyjemne ciepło przy jego lewym boku, a także cichy, miarowy oddech. Piaskowo-ruda plama w rozrzucone losowo ciemniejsze plamki poruszała klatką piersiową podczas nabierania i wydychania powietrza, nie chrapała ani nie poruszała się przez sen. Sporej wielkości dziki kot spał przy boku Eltyara grzejąc go własnym ciepłem.
Łowca mógł powoli poczuć, że zaczynają mu wracać siły, a także głos. Chociaż usta były spierzchnięte, a szczęka bolała, tego jednego mu nie odebrali. Nie był zakneblowany.

/Dzisiaj bez protipów, ale powiem, że sen był naprawdę dobry. Wiec się nie bój odpisywać, serio >D





avatar
Yū ✿

Przywódczyni






GODNOŚĆ :
Yū Kami

Liczba postów :
7700


Powrót do góry Go down





Re: Rozwiązanie leży obok [Ciro] Pisanie by Ciro on 18/2/2018, 20:20
    
Nie był do końca przekonany czy tak naprawdę się przebudził. Światło uderzyło w niego zbyt gwałtownie. Zmrużył oczy i powoli starał się wrócić do rzeczywistości. Jego sytuacja ewidentnie się nie zmieniła, więc doskonale wiedział jak bardzo jest w dupie mimo wszystko. Sądził, że w momencie jak otworzy oczy będzie jeszcze w gorszym stanie niż niedawno, ale o dziwo czuł się lepiej - nawet znacznie lepiej. Obserwował otoczenie i starał się ruszyć którąkolwiek z kończyn. Kto wie ile leżał w tej pozycji. Wszystko odrętwiało, a i tak był unieruchomiony. Nikogo nie było wokół, a przynajmniej tak zakładał. Głosów brak, a żadnej aparycji w zasięgu wzroku. Mógł się tylko domyślać, że nie sądzili że tak szybko się obudzi. Nie powinni się nawet nim przejmować skoro i tak był unieruchomiony i ledwo żywy. Tutaj musiał przyznać im rację, sam też pewnie by się takim człowiekiem nie przejmował i po prostu przyszedł do niego w innym terminie bardziej odpowiadającym. Czuł się strasznie lekki pomimo tego, że nie mógł się ruszyć tak jakby miał pełno w sobie sił i wcale nie był wcześniej ranny. Nic mu nie pasowało w jego aktualnej sytuacji, ale nie zamierzał narzekać. Musiał znaleźć jakiś sposób by się oswobodzić. Odwrócił głowę i dostrzegł puchatą kulkę, która leżała obok niego. Przyjemne ciepło, które dostarczała do jego ciała sprawiło, że czuł się po prostu lepiej. Nawet teraz zwierzęta go lubią? Czemu to zawsze są dzikie koty? Na jego twarzy pojawił się delikatny uśmiech. Chciał spróbować dotknąć jego futra i spróbować go pogłaskać chociaż palcami jeżeli dosięgał. Jeżeli nie to trudno. Może będzie miał okazję zrobić to kiedy indziej.
Czuł powrót sił, a także głosu, którego brakowało mu ostatnio. Do końca nie rozumiał okoliczności, ale doskonale zdawał sobie sprawę, że teraz jest jego moment. Ciało nie drgnęło mimo wszystko dalej był przymocowany do stołu. Wziął głębszy wdech czując ulgę. Jest zdecydowanie lepiej. Jego spojrzenie nabrało jeszcze większej determinacji. Przyglądał się kulce leżącej obok niego, a jego wzrok od razu złagodniał. Nie wiedział dlaczego tak bardzo uwielbiał tego typu zwierzęta, ale nie mógł się oprzeć po prostu. Cicho zamruczał i otworzył usta.
- Co tutaj robisz kociaku? - Usta go bolały nawet tak cichym mówieniu. Gdyby tylko mógł się napić czegokolwiek byłoby znacnie lepiej. Może to było głupie by nawiązywać z nim jakikolwiek kontakt, ale jakoś nie mógł się oprzeć. I tak nie mógł zrobić nic więcej. Wszystko sprowadzało się do tajemniczego kota, który zdawał się dodać mu trochę sił do dalszej walki. Jak na razie wszystko wskazywało na to, że albo spał zbyt długo albo to ten zwierzak trochę go podleczył.


avatar
Ciro

Szpiegmistrz






GODNOŚĆ :
Ciro "Zirro" Eltyar

Liczba postów :
1292


Powrót do góry Go down





Re: Rozwiązanie leży obok [Ciro] Pisanie by Yū ✿ on 26/2/2018, 13:11
    
Z racji uwiązania łowcy do stołu, nie miał on wielu możliwości ruchu. Chociaż nie stała już przy nim żadna straż, nie było szans na to, by uwolnił się samodzielnie, bez pomocy z zewnątrz. Sala, w której się znalazł była niewielka, ale zachowana w całkowitej czystości i szpitalnej bieli. Nad jego głową pracował po cichy wentylator, pomieszczenie zdawało się niemalże nowoczesne.
Każda chwila odzyskiwania czucia sprawiała, że Eltyar pogrążał się w nowych porcjach bólu, szczególnie w okolicach podbrzusza i niżej, ale o obrażeniach w tamtej części niewątpliwie musiał pamiętać. Poza tym dochodził obolały nos i złamana szczęka, przynajmniej nie krwawił, ktoś opatrzył go pobieżnie, kiedy spał.
Jedynym towarzyszem niedoli okazał się kot, ale nie zwtkły mruczek, nie dachowiec o sierści tak podobnej do setek innych kotów, że trudno byłoby go rozpoznać, gdyby skoczył między inne koty. Ciro towarzyszył ryś, młody osobnik o wyrazistym spojrzeniu i czujnych uszach. Natychmiast wychwycił słowa, które skierowane do niego padły w przestrzeni małej sali.
- Panie łowco! Obudził się pan! - młody, rozbrzmiewający świeżo głos chłopaka wydobył się z ust stworzenia, chociaż nie poruszało ono szczęką na sposób ludzki. Wydawało się, że zawarczy głośno, a zamiast tego posłużył się głosem człowieka.
Do tego nie byle kogo. Łowca mógł mieć wrażenie, że już wcześniej słyszał ten ton, to brzmienie, które dzielił z kimś ryś. Oszołomiony jednak dostatecznie mocno Eltyar nie był w stanie od razu skojarzyć faktów, pozostało mu zgadywanie i być może wykorzystanie wcześniejszego doświadczenia do zdobycia jakichś informacji.
Rozweselone stworzenie wstało i położyło przednie łapy na klatce piersiowej łowcy. Świetliste spojrzenie lustrował jego twarz, a krótki ogon poruszał się w ekscytacji.

Termin: 05.03





avatar
Yū ✿

Przywódczyni






GODNOŚĆ :
Yū Kami

Liczba postów :
7700


Powrót do góry Go down





Re: Rozwiązanie leży obok [Ciro] Pisanie by Ciro on 4/3/2018, 18:55
    
W tym momencie nawet jakoś bardzo mu nie przeszkadzał fakt, że nie miał możliwości ruchu. Obecność kota go uspokoiła na tyle by nie próbował wyrywać się i tracić niepotrzebnie energię. Mógł rozejrzeć się na boki i dojrzeć w jakim pomieszczeniu się dokładnie znajduje. Dosyć małe pomieszczenie schludne i w dodatku w miarę unowocześnione. Niestety rozejrzenie się na niewiele się zdało skoro miał tutaj teraz tylko jednego małego sojusznika, a tak przynajmniej podejrzewał skoro po dotknięciu jego futra od razu go nie użarł. Zwierze zdawało się być na początku trochę mniejsze, ale teraz dopiero zauważył z czym ma do czynienia. Jak bardzo musiał mieć szczęście, żeby trafić właśnie tutaj młodego rysia? A może właśnie to był pech, który miał zadecydować, że to właśnie ta mała kulka futra go zagryzie. Możliwości było tak wiele, ale on nie zamierzał trzymać się teraz jednej wersji wydarzeń. Musi zebrać się do kupy i w końcu wyrwać się z tego miejsca. Ból przychodził coraz częściej. Nasilał się z sekundy na sekundę, a to oznaczało, że wracał do funkcjonalności. Jego twarz bolała, ale dało się to przeżyć. Najgorzej było w okolicach podbrzusza i doskonale pamiętał co się wtedy stało. Pierwsze uderzenie napastnika prawie pozbawiło go przytomności, a bardzo żałował, że tak się nie stało. Mniej głupich wspomnień i prawdopodobnie nie przejmowałby się teraz tak bardzo. Wiedział, że ból dosięgnie go kiedy będzie chciał się ruszyć i nawet nie był pewny czy będzie w stanie iść.
Kiedy usłyszał głos automatycznie na jego twarzy było widać zdziwienie. Początkowo myślał, że ktoś jeszcze jest w pomieszczeniu i po prostu go nie widział. Ale wszystko wskazywało na to, że ryś właśnie przemówił ludzkim głosem. To było cholernie dziwne zjawisko i nawet nie potrafił przeanalizować na spokojnie sytuacji. Nigdy nie spotkał zwierzęcia, które potrafiło mówić. Słyszał o przypadkach które potrafiły używać telepatii, ale nigdy o takich które po prostu mówiły. Może to był wymordowany? A cholera by to strzeliła. Jakby tego było mało kojarzył głos, ale nie potrafił teraz uporządkować go do żadnej znanej mu osoby. Tutaj spotkał niewiele osób - w dodatku nie kojarzył za dobrze sytuacji jak tutaj trafił. Niestety, ale możliwości było zbyt wiele by mógł od razu rzucić jakimś imieniem tak od razu. Mógłby strzelić, że jest to Cato, ale nie miał żadnej pewności. W zgadywanki przestał się bawić kiedy miał sześć lat, więc teraz po prostu wyciągnie informację. Tak będzie najlepiej i najlogiczniej.
- Skąd się tutaj wziąłeś? - To było pierwsze pytanie jakie rzucił, ale następne już było w drodze pomimo tego jak bardzo trudno mu się mówiło przez nadchodzący ból. - Jakim cudem możesz mówić? Nie kojarzę żadnego mówiącego rysia. - To było drugie pytanie, które bardzo go nurtowało. Może w którejś tej odpowiedzi która niekoniecznie na niego będzie czekać dojrzy światło, które pozwoli mu uciec z tego miejsca. Jak na razie wiedział, że ma do czynienia z inteligentną formą życia - a to działało na jego korzyść. W dodatku prawdopodobnie był jego sojusznikiem - kolejny plus. Jak na poprzednie pasmo porażek wszystko zaczyna się znacznie lepiej niż ostatnio. Spojrzenie zwierzęcia sprawiło, że na jego twarzy pojawił się minimalny uśmiech - ciężko było nazwać uśmiechem coś takiego jak podniesienie jednego kącika ust bardziej, ale starał się. Starania są najważniejsze prawda?


avatar
Ciro

Szpiegmistrz






GODNOŚĆ :
Ciro "Zirro" Eltyar

Liczba postów :
1292


Powrót do góry Go down





Re: Rozwiązanie leży obok [Ciro] Pisanie by Yū ✿ on 6/3/2018, 19:00
    
Z rysiem było pewnie tak, że nikt mu nie powiedział, iż mówić nie może, więc to robił, bo dlaczego nie?
Prawda była jednak nieco inna, bardziej skomplikowana i to od dwójki rozmówców zależało, czy kiedykolwiek wyjdzie na jaw. Teraz bowiem obolały Ciro miał zapewne całkiem sporo na głowie i temat tajemniczego pochodzenia umiejętności kotowatego mógł poczekać na później. Nie dało się jednak całkowicie zapomnieć o samym stworzeniu, które gdy tylko odkryło powracającego do świadomości łowcę, rozweseliło się. Grube łapy zaginały materiał w miejscach na które stawały, a ryś znalazł się zaraz obok głowy łowcy.
Miodowe ślepia wpatrywały się z góry na twarz mężczyzny, a głos, nadal niezwykle znajomy rozbrzmiewał na nowo.
- Przyszedłem. - odpowiedział najpierw z beztroską na pierwsze pytanie. - I ma pan rację, panie łowco. Rysie zazwyczaj nie mówią, przynajmniej nie te dzikie. Przytrafiło mi się urodzić takim, więc nie wiem dlaczego nie miałbym mówić. Wszyscy z mojego otoczenia mówią, więc dlaczego nie ja?
Usiadł, rozejrzał się po pomieszczeniu, opuścił uszy.
- Pewnie jest pan na mnie zły, za to wcześniej... trochę się od tego czasu wydarzyło... spał pan kilka dni. Jak się pan czuje? - ostatnie zdanie wypowiedziane było już tonem odmienionym, radosnym, jakby to, co mówił wcześniej nie miało większego znaczenia. Mimo to, kotowaty wydawał się nieco bardziej spięty.
- Chciałby pan wstać? Linki są tylko po to, żeby nie spadł pan z deski. Ostatecznie chcą pana mieć żywego... - kot przeszedł po piersi łowcy i zaczepił nosem o sznurek, który przyciskał jedną rękę Ciro do łóżka. Był niezwykle lekki jak na takich rozmiarów rysia, poruszał się niemal bezdźwięcznie. - Pozwolili mi tu przyjść, bo ich gryzłem, drapałem i jęczałem tak, że nie mogli spać. A teraz pozwalają mi biegać luzem, bo z tego pomieszczenia i tak nie ma ucieczki...
Dla uświadomienia łowcy w swoich słowach rozejrzał się jeszcze raz na wszystkie strony, pokazowo, wyraziście zatrzymując pysk na każdej z czterech ścian.
Poza jednymi drzwiami nie było tu niczego innego, zero okien, zero wentylacji, nawet część przedmiotów z pierwszego wybudzenia zniknęła.



Termin: 12.03





avatar
Yū ✿

Przywódczyni






GODNOŚĆ :
Yū Kami

Liczba postów :
7700


Powrót do góry Go down





Re: Rozwiązanie leży obok [Ciro] Pisanie by Ciro on 12/3/2018, 22:07
    
To wszystko wydawało się być takie proste kiedy jego mały towarzysz mu odpowiadał. Miał wrażenie, że rozmawia z bardzo młodą osobą. Tak naprawdę może coś pomiędzy dzieckiem, a nastolatkiem. Ciężko było to określić na samym początku rozmowy, ale takie właśnie odnosił wrażenie. Odetchnął ciężko i w dalszym ciągu obserwował kociaka. Doskonale widział gdzie materiał jego ubrania się zagina pod ciężarem młodego rysia, ale to wszystko było dla niego zbyt dziwne. Nie czuł prawie jego wagi na swojej klatce piersiowej. Czuł się tak jakby ta włochata kulka nic nie ważyła, a tylko po prostu istniała. W dodatku nie słyszał jego ruchów - koty zazwyczaj są w tym dobre, ale też bez przesady. Nic tutaj nie współgrało, a on musiał tutaj przeżyć. Wziął potężny wdech i zaczął go słuchać. No tak przyszedł - brzmi logicznie. Następne zdanie brzmiało do połowy w miarę okej, ale potem jakby zatraciło całkowicie sens. Nie mógł, aż tyle myśleć nad tym wszystkim - nie teraz na to czas.
Złość? Nie teraz. Bardziej czuł się skołowany całą sytuacją. Miał zbyt mało informacji by móc spokojnie wydedukować gdzie aktualnie jest, co się z nim dokładnie stało i jakie powinny być jego następne kroki. W dodatku mały mówił to tak jakby mu coś zrobił. Przymknął na chwilę oczy starając się przypomnieć sobie cokolwiek co mogłoby być z nim związane. Na początku cisza, potem ... może parę powiązań, a raczej domysłów. Nie mógł od razu powiedzieć wszystkiego, ale wolał dla bezpieczeństwa zapytać.
- Za co? Niewiele pamiętam. - Odparł śmiało chociaż pamiętał dość. Nic mu nie świtało co się działo przed pierwszym obudzeniem się w tym kompleksie korytarzy. Nie był pewien jak tutaj nawet trafił. Jak na razie jego pamięć zatrzymuje się na momencie nieudanego ataku, a potem strzykawkach. - Lepiej. Chociaż dalej boli mnie podbrzusze. - Przyznał niezbyt chętnie i w dalszym ciągu przyglądał się zwierzęciu. Obserwował każde jego zachowanie i nie mógł wyjść ze zdumienia jak bardzo zwierze wydawało się być z nim zżyte. Nie rozumiał tego incydentu i nie był pewien czy chciał na tę chwilę bardziej zagłębiać się w tajniki ich spotkania.
- Tak. - To było krótkie, ale wystarczająco dobitne, że nie chciał już leżeć. Wychodzi na to, że należał się już parę dni w takiej pozycji. Prawdopodobnie nogi odmówią mu posłuszeństwa, ale musiał dochodzić do siebie jeżeli miał wyjść z tego cało - a przynajmniej w większości. - Nie rozumiem po co jestem im potrzebny. To nie ma żadnego sensu. - To był fakt. W jego rozumowaniu nie było żadnego specjalnego powodu dla którego musieliby utrzymywać go przy życiu nawet po tak potężnym łomocie. Tak naprawdę złamali go, ale potrafił wrócić z tej cholernie złej ścieżki. Teraz musiał wziąć się całkowicie w garść i zająć się swoim życiem lepiej niż zrobił to parę dni temu. Pasmo porażek trzeba w końcu przerwać jedną wygraną. Przegrał bitwy, ale nie wojnę. Ta myśl go trzymała jego świadomość w kupie - a nawet bycie w pomieszczeniu z jednym wyjściem nie załamało jego ducha przetrwania.
- Czemu Ci tak na mnie zależy mały? - To pytanie nurtowało go odkąd tylko ryś zaczął się przejmować jego losem. Zależnie od tego co usłyszy będzie mógł zdecydować co dalej ze sobą zrobić. Obserwował otoczenie i dostrzegł, że parę rzeczy zniknęło od jego pierwszego przebudzenia. Miał wrażenie jakby nad nim był wcześniej wentylator, ale to może był szok po obudzeniu. Zbyt dużo działo się na raz - to prawdopodobnie wpłynęło na jego dostrzeganie rzeczywistości. Musiał to wszystko wziąć na spokojnie - myśl logicznie. Wdech. Nie daj się zwariować. Nie teraz, kiedy prawdopodobnie miał ostatnią szansę. Wydech.
- Mów do mnie Ciro, a nie per pan łowco. - mruknął przyjemniejszym tonem niż wcześniej. - Jak wolisz bym się do Ciebie zwracał?


avatar
Ciro

Szpiegmistrz






GODNOŚĆ :
Ciro "Zirro" Eltyar

Liczba postów :
1292


Powrót do góry Go down





Re: Rozwiązanie leży obok [Ciro] Pisanie by Yū ✿ on 15/3/2018, 21:33
    
Ciepło ciała kotowatego przenikało przez materiał i grzało bok łowcy, kiedy ryś usadowił się właśnie w tym miejscu. Na pewno nie był więc duchem, nawet pomimo swojej lekkiej budowy. Na wagę mogło wpływać niedożywienie, czy chociażby młody wiek stworzenia. W końcu gołym okiem było widać, że jeszcze trochę mu brakuje, by osiągnąć pełne wymiary.
Na prośbę rozwiązania lin wstał jednak i zatopił ostre zęby w sznurach. Nie były one przesadnie mocno zaciśnięte, więc kotowaty z ludzką niemalże inteligencją poradził sobie, szarpiąc je, nadgryzając i pociągając odpowiednie elementy. Ciro został oswobodzony, ale jedyne co mógł w tym momencie zrobić, to zrzucić z siebie jasny materiał i nago rozejrzeć się po sali. Najwyraźniej nikt nie miał zamiaru oddawać mu ubrań, w których tutaj przybył. A przynajmniej nie teraz.
- Za... za wszystko. Chyba przeze mnie pana pobili. Powinien pan uciekać sam, kiedy była taka możliwość. - uszy kotowatego oklapnęły wyraźnie a wzrok zapadł się na podłogę. Nie chciał patrzeć Eltyarowi w oczy. Skrucha przyciskała go do ziemi, wyrażał ją bardzo po ludzku.
Milczał, kiedy Ciro na głos zastanawiał się o celu swojego pobytu tutaj. Napastnicy mogli go zabić, ale zostawili przy życiu. Coś było na rzeczy i nie dało się tego ukryć. Ożywił się znowu, przy kolejnym pytaniu.
- Miałem nadzieję, że pomoże mi pan uciec. Ja też jestem tu... wbrew swojej woli, tak mogę powiedzieć. - ryś przechadzał się po blacie, czasami przystawał, by pomiętosić grubymi łapami materiał, jak kociak. - Oh... oh. Nie pamięta mnie pan? Wcześniej wyglądałem trochę inaczej, ale myślałem, że to będzie jasne... Cat. Cato. Jak kot, w końcu zrobili ze mnie kota...
W którymś momencie przewrócił się na bok i zaczął pazurami dziurawić narzutę. Rozmawiał cały czas tym samym tonem, ale jego ciało przejmowało bardziej zwierzęce instynkty. Jakby nadal nie mógł się zdecydować, czy jest człowiekiem, czy kotem.
- Był ze mną jeszcze mój kolega. Myślałem, że spotkam go gdzieś w tunelach... zamienili go w psa. Widział pan jakiegoś psa?
Wąskie źrenice zmniejszyły się jeszcze bardziej. Ostatnie słowa wypowiedziane były inaczej, niż wszystko poprzednie. Jakby sam nie wierzył w to, co mówi. A pytanie zawisło w przestrzeni między nimi, bo nie było tu nic, co mogłoby odwrócić uwagę.

Termin: 22.03





avatar
Yū ✿

Przywódczyni






GODNOŚĆ :
Yū Kami

Liczba postów :
7700


Powrót do góry Go down





Re: Rozwiązanie leży obok [Ciro] Pisanie by Ciro on 19/3/2018, 20:24
    
Wszystko wskazywało na to, że jednak mimo wszystko to się tutaj dzieje wcale nie jest snem na jawie. Ryś zdawał się być prawdziwy, a wszystko co się dzieje wokół niego to najprawdziwsza rzeczywistość. Nachodziły go różne wnioski, ale nie mógł się ich trzymać bez twardych dowodów. Wszystko sprowadzało się do dotychczasowych wydarzeń, a żadne z nich nie pozwalały mu wytłumaczyć wielu zjawisk, które działy się od momentu wybudzenia. Strzykawki, które miał w swoim ciele może spowodowały, że teraz wiele rzeczy znika mu z widoku i ogranicza mu logiczne myślenie. Na pewno nafaszerowali go jakimiś lekami czy innym ścierwem by był w stanie przeżyć w bólu, który dopiero od niedawna docierał do jego ciała.
Ryś bardzo zwinnie zabrał się za liny co tylko bardziej utwierdziło go w przekonaniu, że jest istotą rozumną na poziomie człowieka. Co prawda ogólnie jego zachowanie sprawiało wrażenie, że jest bardziej dzieckiem, ale to nie miało znaczenia. Miał jakiegoś sojusznika przy sobie i teraz to na niego mógł liczyć. A raczej - musiał na niego liczyć, bo innego wyboru po prostu nie posiadał. Gdyby teraz zaczął dodatkowo węszyć i zniechęcił do siebie zwierzaka to byłby dla niego najgorszy scenariusz. Jak na razie wszystko zapowiadało się w miarę dobrze. Cała skrucha, która pokazywał oznaczało, że naprawdę miał wyrzuty sumienia co do tego co się stało wcześniej. Wspomnienia uderzały w jego głowę wyświetlając się przed jego oczyma. Mniej więcej miał pojęcie co się działo, ale w dalszym ciągu było zbyt dużo dziur. Powinien uciekać sam - to naprowadziło go na drop dwóch osób. Dem i Cato. Oboje bardzo poważnie ranni. Podejrzewał, że któryś z nich mógł być tym rysiem, ale szybko odrzucił ten pomysł drogą eliminacji. Ta dwójka raczej nie byłaby teraz tak zadowolona widząc, że się obudził. Rzeczywistość była nieco inna. Spróbował się podnieść i zdjąć z siebie ubranie. Nie wiedział jak bardzo czuje się teraz na siłach, więc robił to powoli by nie zasłabnąć po obudzeniu - to postawiłoby go w jeszcze gorszej sytuacji.
- Za bardzo się obwiniasz mały. To, że się nie udało to tylko i wyłącznie moja wina. - Odpowiedział bardzo spokojnie obserwując otoczenie starając się dostrzec jakieś przedmioty, które mogłyby się teraz mu przydać. Teraz jeszcze bardziej przewidywał, że to ten dzieciak któremu wbił nóż prosto w twarz. Jeżeli teraz tak wygląda to tylko i wyłącznie wina łowcy. Może to też i lepiej w pewnym względzie bo teraz nie jest oszpecony do końca życia. W końcu żył i miał się w miarę dobrze. - Zrobiliśmy tyle ile się dało. Walczyliśmy do końca, ale to jeszcze nie koniec. - Znowu bardzo spokojny głos, ale co jakiś czas nieco się zmieniał ze względu na ból. Nie mógł się wysłowić tak bardzo jak chciał. - Spróbujemy znowu i wydostaniemy się stąd. - Wymusił delikatny uśmiech na twarzy chociaż nie było to takie proste z połamaną szczęką.
Jeżeli i jego chcieli przemienić w jakieś zwierzę to będzie miał naprawdę poważny problem. To był jedyny powód, który przychodził mu do głowy. Może chcieli znać przyczynę ich napadu na ten przybytek, ale dowiedzieliby się dosłownie nic. Nie pamiętał dlaczego zaatakowali tych ludzi, ale teraz wiedział, że to był cholernie zły pomysł. Widok wszystkich łowców martwych w jednym pomieszczeniu sprawił, że jego ciało drgnęło. Doskonale to pamiętał. Znał tych ludzi, a przynajmniej starał się ich znać. Wsłuchał się w słowa rysia i analizował. W takim razie porywali ludzi i prowadzili na nich eksperymenty? Nie wydawał się być bardzo niezadowolony ze swojego aktualnego stanu - to było najbardziej zaskakujące. Jego wcześniejsze przemyślenia naprowadziły go na dobry trop, ale zdrowy rozsądek odrzucił tę opcję. Nie odzywał się na początku kiedy ten przyznał się, że jest tym samym dzieciakiem, którego pozbawił twarzy. Teraz ta cała sytuacja będzie go gnębić i wymuszać na nim by pamiętał o swoich przewinieniach? Do dupy z tym wszystkim. Wyrzuty sumienia nie są dla niego odpowiednie. On nigdy nie powinien czuć się winny za cokolwiek co zrobił w swoim życiu. Żałował wiele rzeczy, ale porzucał to i parł dalej do przodu ku lepszej przyszłości.
- Tak myślałem. Wybacz mały za to wcześniej. - Musiał to z siebie wyrzucić. - Źle oceniłem sytuację. - Dobra, poszło. Koniec. Teraz czas zabrać się za największy gwóźdź tego programu. Jak się stąd do cholery wydostać w jednym kawałku. To jak zachowywał się kot było dla niego całkiem normalne, ale fakt, że instynkt drapieżnika przejmował nad nim kontrolę był niepokojący. Jeżeli ten nagle straci nad sobą kontrolę i rzuci mu się do szyi to nie będzie mógł zrobić praktycznie nic.
Pies? Jaki kurwa pies. Zamknął na chwilę oczy i zanurzył się we wspomnieniach. Niczego takiego nie pamięta. Chociaż chwila. Czy w pierwszym pomieszczeniu w którym znajdował się Dem i on nie było truchła psa? To by wiele wyjaśniało. Ale czy to mógł być właśnie jego znajomy? Przecież kiedy był jeszcze człowiekiem to widział gdzie się znajdują i mógł dokładnie obejrzeć pokój. Jeżeli to była prawda to będzie musiał mu powiedzieć.
- W pokoju w którym spotkaliśmy się po raz pierwszy, ale był martwy. Sam też go powinieneś widzieć. - To była bardzo szczera odpowiedź. Ale nie mógł teraz mu wmawiać, że było inaczej. Najważniejsze był suche fakty i jeżeli naprawdę chciał wiedzieć co się z nim stało to dostał swoją odpowiedź. Obserwował jego oczy jak zmieniają wyraz. Drapieżnik, który wsłuchał się w instynkt. Wiedział jak bardzo zależało mu na tamtej osobie. To może mieć tragiczne skutki, ale taka jest rzeczywistość. Brutalna jak sam skurwysyn.


avatar
Ciro

Szpiegmistrz






GODNOŚĆ :
Ciro "Zirro" Eltyar

Liczba postów :
1292


Powrót do góry Go down





Re: Rozwiązanie leży obok [Ciro] Pisanie by Yū ✿ on 20/3/2018, 19:04
    
Jako człowiek, Cato przejawiał nieco więcej inteligencji niż teraz, w formie młodego rysia. Być może Ciro miał rację i chłopak powoli dziczał, ale nie to było ich największym problemem. Pogodzony ze swoim uwięzieniem zwierzak obchodził salę dookoła, albo bawił się resztkami sznurka i materiałem. Nie miał nic lepszego do roboty, więc kiedy zapadała między nimi cisza, by pozbyć się niezręczności, atakował wielkimi, miękkimi łapami krańce białego prześcieradła.
- Myślę, że prędzej czy później ktoś się tutaj zjawi. Bywali tutaj już kilka razy kiedy pan spał. - zeskoczył ze stołu i podbiegł do kąta, w którym po kilku krótkich chwilach pojawiła się mała klapka w ścianie. Jej obrys zarysował się wyraźnie w momencie, gdy wjechały przez nią dwie miski. Jedna z krwistymi kawałkami mięsa, a druga, tylko odrobinę większa zawierała łudząco podobny posiłek, tyle że lekko podpieczony.
Cato bez skrupułów zatopił pysk w jednej z nich, pochłaniając skrawki z cichym chrzęszczeniem resztek kości między zębami.
- Proszę jeść, panie Ciro. Za kilka minut zabiorą je, nieważne czy zjemy czy nie. Tak już jest, od paru dni. - skomentował w trakcie przeżuwania, dlatego biała podłoga pokryła się rozbryzgami jaskrawej krwi. Całkiem pogodzony ze swoim losem faszerował się tym, co zostało im podane.
Ciro nie czuł tego nienaturalnego ciągu, który kierował umysłem rysia, ale nie dało się nie zauważyć, że podczas swojej kilkudniowej niemożliwości wstania schudł, a teraz był zwyczajnie bardzo głodny. Jedzenie w jego misce wyglądało całkiem normalnie, gdyby nie to, że składało się niemal wyłącznie z przypieczonego mięsa, podanego mu na ziemi, jak dla zwierzęcia.
Cato nie był zbyt przejęty równoczesnymi przeprosinami łowcy, machnął krótkim ogonem na bok, a jego uszy drgnęły. Po ranie na twarzy nie było śladu, właściwie wydawał się bardziej ożywiony i radosny, niż wtedy, gdy chodził po świecie jeszcze w formie młodego chłopaka. Wyraźne było jednak to, co dostrzegł Eltyar - chłopak dziczał, zezwierzęcał się. Zmiany były widoczne niemalże gołym okiem.
- Oh. - jęknął jednak, kiedy wrócili do tematu psa. Przerwał na moment przeżuwanie i zapatrzył w dal mętnym wzrokiem. Kąciki ślepi zawilgociły się, ale nie był w stanie pokazywać smutku tak, jak robili to ludzie. - Oh... miałem nadzieję, to znaczy... takich psów było tutaj bardzo dużo, myślałem, że może to nie on. Miałem nadzieję, że może widział pan jeszcze jakiegoś psa gdzieś tutaj. Może wszystkie uciekły?
Przednie łapy ześlizgnęły się na podłogę tak, że teraz Cato leżał przed swoją miską, wylizywał jej okrwawione boki.
- Bo wie pan, panie Ciro - zaczął - mój kolega i ja chcieliśmy uciec o własnych siłach. Udało nam się nawet ukraść klucz do wyjścia, to on go miał, ale wtedy nas rozdzielono. Powiedział, że nigdy im go nie odda, nawet za cenę własnego życia. Nie wiem dlaczego dopiero teraz mi się to przypomniało. Niewiele pamiętam z tego, co robiłam wcześniej. Wiem, że chciałem z panem uciec, ale co poza tym?
Odsunął się od miski i zaczął wylizywać pysk i brudne łapy szorstkim językiem. Żal po śmierci kumpla nie odbijał się na nim zbyt wyraźnie, mówił z przygaszeniem, ale poza tym zachowywał się jak bezmózgie stworzenie, któremu nie było dane posiadać aż tak rozbudowanych emocji.

---
Termin: 27.03
Ciro: złamana szczęka (ból i problemy z mówieniem), złamany nos, obicia na całym ciele, wyraźny ból wiadomego pochodzenia w okolicach podbrzusza i krocza.
Cato: jest rysiem.





avatar
Yū ✿

Przywódczyni






GODNOŚĆ :
Yū Kami

Liczba postów :
7700


Powrót do góry Go down





Re: Rozwiązanie leży obok [Ciro] Pisanie by Sponsored content
    

Sponsored content








Powrót do góry Go down

Strona 5 z 5 Previous  1, 2, 3, 4, 5

Powrót do góry

- Similar topics

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach