Strona 8 z 8 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8

Go down


Brudne cele. - Page 8 Empty Re: Brudne cele.

Pisanie by Gość on 1/9/2018, 22:20
No i to by było na tyle. Próbowali, z ręką na sercu mogłaby przyrzekać, że dała z siebie wszystko w powierzonym zadaniu, nawet jeśli było jej tak bardzo nie na rękę. Brakowałoby tylko znamiennego "a nie mówiłam?", jednak niestety, nie mówiła. Swego czasu przemieliła w ustach uwagę na temat tego, jak bezsensowne jest posyłanie dwójki słabeuszy prosto na terytorium wroga, ale zrezygnowała z komentarza. Chyba pierwszy raz w życiu trzymała język za zębami i jak się skończyło? Proszę bardzo, jej towarzysz w formie pluszaka skopany i zmaltretowany, ona sama powalona na ziemię i na najlepszej drodze do rychłego wykrwawienia.
Słyszała nawet gdzieś nad sobą głos zachęcający do tego, by się poddała. Przez moment kąciki ust uniosły się w ironicznym uśmieszku, ale nie miała nawet siły utrzymać go na dłużej niż kilka sekund. Tak czy inaczej twarz miała skierowaną w dół, nikt nie mógł więc zobaczyć, jak do końca próbuje pozostać silna. Kogo to w ogóle obchodziło, poza nią samą? Dla jej przeciwników nie było wielkiej różnicy, wygrali. Chciałaby móc potem powiedzieć, że w ostatniej chwili wpadła na genialny plan i zwiała im sprzed nosa, ale w tego rodzaju cuda nie wierzyła już od dawna. Jeśli w czymkolwiek jeszcze pozostawała dla niej nadzieja, to w przeczekaniu; wszystko wskazywało na to, że chcą ją pozostawić przy życiu, a to już był jakoś punkt wyjścia. Martwa przecież z pewnością niczego nie zrobi.
Chciała jeszcze coś dodać; nie była pewna co konkretnie, ale przecież nie byłaby sobą. Ledwie jednak uniosła głowę, by wydusić słowa bardziej w eter niż w glebę, pociemniało jej przed oczami. Mogła sobie mieć jakieś plany, ale los zdecydował inaczej: mdlejesz, maleńka.
No i zemdlała.
avatar





Gość
Gość

Powrót do góry Go down


Brudne cele. - Page 8 Empty Re: Brudne cele.

Pisanie by Arcanine on 25/3/2019, 23:56
 Rai go w pełni rozumiała; widział to w jej oczach i uśmiechu, który mu posyłała znad dłoni opartej o jego dłoń, kiedy siedzieli naprzeciw siebie w kącie sali i rozmawiali o mało ważnych sprawach. Drążenie w tematach nieistotnych to tylko substytut; zaraz skończy się jego działanie i organizm będzie zmuszony sięgnąć po to, czego naprawdę potrzebuje.
 Rainbow pogłaskała ostatni raz jego dłoń, a potem cofnęła się i skrzyżowała ramiona na szorstkim blacie. Oboje nie ruszyli swoich porcji jedzenia, które dawno wystygło i zgęstniało.
 — Powinienem iść — wymamrotał wreszcie, dotykając palcami pulsującej skroni. Od przeszło miesiąca niemal nie sypiał. Tyle minęło od momentu amputacji i choć w międzyczasie spotkał się ze Shionem i Rhettem, co przynajmniej szturchnęło całą konstrukcję, mechanizm wciąż szczękał i obracał się zbyt leniwie, aby jego działanie miało sens.
 Growlithe zdawał sobie sprawę, że nie może dłużej zwlekać z tym, co i tak było nieuniknione.
 — Tak — przytaknęła zmartwiona, wpatrując się w niego nieruchomym spojrzeniem. Nienawidził, kiedy tak się zachowywała; dawała mu do zrozumienia, że potrzebował pomocy i on zaczynał w to wierzyć. — Ta niewiedza najbardziej ci doskwiera. Zresztą... nie mogła się bardzo zmienić, prawda?
 Skrzywił się.

~~~

 Ten grymas utrzymał się przez następne kilkanaście godzin przemierzania pustyni. Zabrał ze sobą wyłącznie nóż, jakby był przekonany, że jedyną walką do stoczenia będzie ta psychiczna.
 Schodząc w głąb lochów wsłuchiwał się w echo swoich kroków. Odbijało się w kamiennych korytarzach dźwiękiem średniowiecza. Płomienie pochodni włożonych w chwytniki na ścianach to odsłaniały jego oblicze, to znów wpuszczały na nie mrok.
 Minął Pitbulla, który przyglądał mu się jedynie z zaciekawieniem. W normalnych okolicznościach strażnik by wstał i udzielił informacji dotyczących więźnia; tymczasem spuścił jedynie oczy, w niczym nie ustępując zakłopotanego chłopca przyłapanego na ściąganiu.
 To pogłębiło zmarszczkę na czole Wilczura, ale nogi się nie zatrzymały. Ciągnęło go do środka więzienia. Na ciele pojawiła się gęsia skórka spowodowana niską temperaturą. Jak mogła wytrzymać w takim chłodzie?
 Klucząc zawiłymi ścieżkami dotarł wreszcie do tej części, która stanowiła istny tor przeszkód dla ewentualnych uciekinierów. Fragment przeznaczony na największe znakomitości; na zdrajców gangu; na największych wrogów; na morderców Psów. Na wszystkich tych, po których nie można się spodziewać niewinności.
 Stanął naprzeciwko małej celi. Wszystkie cele właściwie były małe albo takie się wydawały przy ogromnych cielskach pojmanych degeneratów. Evendell wydawała się idealnie wpasowana w parametry swojego nowego, surowego lokum. Spała?
 Uśmiechnął się pod nosem.
 Nie, oczywiście, że nie.
 Symulowała.
 Od samego początku wiedziała, kto idzie.




— Naprawdę jesteś niemiły — odparła — wiesz o tym? Masz problem z kobietami?
— Z mężczyznami, kobietami, psami. Nikogo nie faworyzuję — wyjaśnił. —
Wszyscy mnie wkurwiają.
Arcanine





Arcanine
Wilczur     Poziom E

Powrót do góry Go down


Brudne cele. - Page 8 Empty Re: Brudne cele.

Pisanie by Eve on 26/3/2019, 00:12
Kroki.
Uchyliła ociężałe powieki, mając wrażenie, że są z ołowiu. Zresztą, całe jej ciało wydawało się o wiele cięższe, niż powinno. Podniosła się do siadu, brudne i poplątane kołtuny niegdyś złotych loków aktualnie przykrywały zmizerniałą twarz dziewczyny. Bose stopy dotknęły szorstkie nawierzchni podłogi, wydawały się teraz takie drobne, choć poruszała nimi z trudnością, skute niewidzialnymi kajdanami.
Bez pośpiechu, wręcz z dziecinną niewinnością podniosła ciało i ruszyła w stronę metalowych, teraz już pordzewiałych w wielu miejscach krat, zatrzymując się zaledwie parę centymetrów od nich. Blade, brudne i w niektórych miejscach zdarte do krwi dłonie uniosły się w jego stronę, przypominając trochę gest dziecka spragnionego czułości ojca i szukającego bezpieczeństwa w jego silnych ramionach. Jednakże jej nie dotarły do ciepłego ciała wymordowanego. Objęły pręty, zaciskając się na nich wręcz bezlitośnie.
- Zimno. - wychrypiała głosem nieużywanym od tak dawna, o dźwięku zapomnianym przez uszy innych. Odetchnęła cicho, nienachalnie unosząc głowę, kokieteryjnie, budując napięcie. Pasma zsunęły się z brudnej twarzy poprzecinanej licznymi bliznami. Wyglądała niemal tak, jak zawsze. Tylko ozdobiona brudem.
Niemal.
Proste słowo, tak bardzo kluczowe.
Jej błękitne spojrzenie, wiecznie pełne blasku, szczerości i ciepła, teraz przypominały dwa lodowe doły. Puste i przede wszystkim martwe. Wydawała się patrzeć na niego, ale nie dostrzegać go.
- On nadchodzi. - dodała po chwili, przysuwając twarz bliżej krat. Znamię niewiadomego pochodzenia wciąż znajdowało się na drobnej szyi, bez zmian, niezatarte, nietknięte.
- Oddaj mu to. - jedna dłoń puściła prętów i wyciągnęła ją w stronę wymordowanego. Zaledwie parę ulotnych milimetrów dzieliło ich od dotyku.
- Oddaj mu artefakt, a wszystko się skończy.



Brudne cele. - Page 8 34f8f3372b21c396cc2a3efd9627924c
Eve





Eve
Kotek     Anioł
GODNOŚĆ :
Eve, ewentualnie Ewa, Matka Ludzkości, Pierwsza Kobieta na Świecie.


Powrót do góry Go down


Brudne cele. - Page 8 Empty Re: Brudne cele.

Pisanie by Arcanine on 26/3/2019, 22:40
 Szła do niego jak w amoku. Oczy zasnute mgłą i kroki, które przypominały wystudiowane, ale wciąż niezdarne i nienaturalne ruchy marionetki. Ktoś nią sterował — na pewno. Pociągał za sznurki, stosując marną prowokację; marną, prymitywną i głupią — cholernie jednak skuteczną. To normalne, że nawet zwykłe, na pozór niegroźne przedmioty mogą przeinaczyć się w broń, jeżeli chwyta je wprawna dłoń.
Zimno.
 Tak, było zimno. Musiało być, aby gasić nadzieję na zobaczenie słońca; ochładzać  temperamenty bezczelów. Bądź co bądź ciepło było rarytasem, produktem tylko dla bogaczy.
 — On nadchodzi.
 Przetrzymał jej puste spojrzenie, jakby chciał potwierdzić, że da radę; że zimno, choć inne niż to, do którego nawiązała, nie przebije się przez jego gorący charakter.
 Nie odsunął się też, gdy sięgnęła po uwieszony paska artefakt. Nie rozstawał się z rękawicami; były stosunkowo lekkie i nie tak duże jak standardowy typ bokserski; wpasowywały się w rozmiar jego rąk idealnie, jakby były stworzone z myślą o nim od samego początku. Cenił je. Wręcz obnosił się z faktem, że je posiada.
 — Oddaj mu to.
 — Niech sam po to przyjdzie — odezwał się niskim, zachrypniętym głosem. Wreszcie ruszył z miejsca, odchodząc jeszcze bardziej poza zasięg jej szczupłych palców. Chwycił za oparcie stojącego samopas krzesła, zapewne zwykle zajmowanego przez jednego z Pitbuli. Przeszurał mebel gwałtownie po ziemi; w wybitej glebie pozostały długie, płytkie ślady. Zajął miejsce, opadając na drewniany stołek, który pod naporem jego ciężaru zazgrzytał i dopiero po kilku sekundach można było przyjąć, że jednak nie pęknie wpół.
 — Nie zrobi tego, co? — Uśmiech nie rozświetlił jego twarzy; wyglądał jak nieudana próba sklejenia dwóch kompletnie skrajnych ze sobą elementów. Kłócił się z wyrazem oczu — poważnym i wyzywającym. — Może jedynie nadwyrężać was, słabe jednostki. Tylko dlaczego wybrał ciebie, Ev?




— Naprawdę jesteś niemiły — odparła — wiesz o tym? Masz problem z kobietami?
— Z mężczyznami, kobietami, psami. Nikogo nie faworyzuję — wyjaśnił. —
Wszyscy mnie wkurwiają.
Arcanine





Arcanine
Wilczur     Poziom E

Powrót do góry Go down


Brudne cele. - Page 8 Empty Re: Brudne cele.

Pisanie by Eve on 27/3/2019, 18:11
Dłoń jeszcze przez chwilę unosiła się w powietrzu, sprawiając wrażenie że jej palce próbują uchwycić wiatr. W końcu i ona opadła lekko, wzdłuż ciała, druga po chwili podążyła za swoją siostrą. Dziewczynka wpatrywała się w martwą przestrzeń, przypominając teraz jak nigdy martwą lalkę, która tylko czeka aż ktoś poruszy niewidzialnymi żyłkami. Opuściła głowę i zrobiła krok do tyłu, westchnęła bezdźwięcznie, a gdy na powrót uniosła głowę, by spojrzeć na wymordowanego, w jej twarzy zaszła zmiana. Choć spojrzenie nadal pozostawało puste jak u martwej ryby, usta drgnęły, kąciki ust uniosły się wyżej pozwalając by delikatny uśmiech na nich spoczął.
- W końcu mogę cię poznać. - odezwała się spokojnym i nietkniętym jakąkolwiek emocją głosem. Uniosła dłoń i przyłożyła ją do swojej klatki piersiowej i pochyliła głowę w nieśmiałym pokłonie.
- Zwą mnie różnie. Barankiem Bożym, Bestią której imię brzmi 666, bądź samą Apokalipsą. Miło mi cię poznać, przywódco DOGS, władco tych osowiałych ziem zwanych Desperacją. - jej uśmiech się poszerzył, zrobiła krok bliżej do krat, aczkolwiek nie znajdowała się na tyle blisko, by jakakolwiek część jej ciała ich dotykała.
- Zapewne już wiesz, po co się z tobą kontaktuję. Otóż, chciałbym cię prosić o oddanie artefaktu. Jest mi niezbędnie potrzebny, i wierz mi bądź nie, ale nie chciałbym używać siły, by go zdobyć. Wolałbym załatwić to w pokojowy sposób. - pokręciła lekko głową na boki, a złote kosmyki zakołysały się jakby niewidzialny wiatr zaczął je muskać.
- Nie chcę, by ten świat ucierpiał jeszcze bardziej, niż jest teraz. Jak mniemam zgadzasz się, że potrzebuje zmian. Resetu.



Brudne cele. - Page 8 34f8f3372b21c396cc2a3efd9627924c
Eve





Eve
Kotek     Anioł
GODNOŚĆ :
Eve, ewentualnie Ewa, Matka Ludzkości, Pierwsza Kobieta na Świecie.


Powrót do góry Go down


Brudne cele. - Page 8 Empty Re: Brudne cele.

Pisanie by Arcanine on 27/3/2019, 20:11
 Możliwe, że jeszcze przed chwilą jej szukał. Krążył skupionym spojrzeniem po jej dziecięcej buzi i ciele, skanował ruchy, wchłaniał jej woń; badał wzrokiem tak, jak mogłyby badać dłonie, cal po calu przetwarzając najdrobniejsze skrawki stojącej za kratami postaci, tropił zapach jej włosów i widok uśmiechu, prowadził te nieznośne, bezcelowe poszukiwania targany ostatnimi wstrząsami nadziei. Teraz przestał. Twarz skamieniała, jakby przykryła się niewidzialną maską; równie nienaturalnie wyglądał tylko podczas pojedynków, gdy wszystkie mięśnie mu się napinały, tworząc tym samym twardą powierzchnię gotową na przyjęcie ciosu.
 Chociaż lochy mieściły w sobie dziesiątki więźniów, nie wspominając o aktywnych Pitbulach, odcinek, w którym znajdował się wraz z dziewczynką, był pogrążony w śmiertelnej ciszy — tylko gdzieś w tle kapała woda z podziemnego źródła; nic więcej. Brzmiała jak odliczający sekundy zegar.
 Czego ty chcesz? Kim, u licha, jesteś?
 Przede wszystkim...
 … JAK ŚMIESZ?
 Zaszurało, kiedy materiały ubrań ocierały się o siebie; Wilczur poruszył się nagle na krześle, krzyżując ramiona na umięśnionej klatce piersiowej. Jeszcze chwilę milczał, jakby brał pod uwagę propozycje postaci, ale już samo jego spojrzenie odpowiadało: MYLISZ SIĘ.
 W przymrużonych ślepiach czaiły się pomarańczowe, ogniste punkty.
 — Kontynuuj — wychrypiał, unosząc lewą brew. Zabliźniające się rany rozciągnęły się po policzku wraz z tym jednym ruchem. — Chyba, że to wszystko, co masz do powiedzenia, baranie? Jak dzieciak, który płacze o wymarzoną zabawkę; dyktujesz tylko, co byś chciał dostać. I prosisz o to osobę, która przeżyła prawdziwą Apokalipsę?Jak... niefortunnie.




— Naprawdę jesteś niemiły — odparła — wiesz o tym? Masz problem z kobietami?
— Z mężczyznami, kobietami, psami. Nikogo nie faworyzuję — wyjaśnił. —
Wszyscy mnie wkurwiają.
Arcanine





Arcanine
Wilczur     Poziom E

Powrót do góry Go down


Brudne cele. - Page 8 Empty Re: Brudne cele.

Pisanie by Eve on 1/4/2019, 00:24
Dziewczynka uśmiechnęła się do wymordowanego, nie dając po sobie w jakikolwiek sposób znać, że słowa jasnowłosego w jakimś stopniu odcisnęły na nim swoje piętno. Wsunęła dłonie na plecy i je skrzyżowała, delikatnie kiwając się do przodu i do tyłu, opierając cały swój ciężar raz na piętach, raz na palcach.
- Rozumiem twoje zdenerwowanie, aczkolwiek żadne słowa przesiąknięte jadem i wściekłością nie pomogą. - na podkreślenie swoich słów pokręcił delikatnie głową na boki.
- Prawdziwą Apokalipsę powiadasz.... cóż, jeżeli nie otrzymam tego, czego pragnę, to co przeżyłeś może okazać się zwykłym użądleniem komara. Sprawa wygląda bardzo prosto. Albo oddacie mi swoje artefakty, albo odbiorę je za pomocą siłą. Powinieneś już doskonale wiedzieć, że zrobię to. - podeszła bliżej krat i objęła je brudnymi palcami. I choć oczy nadal pozostawały puste, twarz wykrzywiła się w groteskowym uśmiechu, który w żaden sposób nie pasował do drobnej twarzy Ev.
- Zamierzam zresetować ten świat, przywrócić go do takiego stanu, w jakim powinien funkcjonować. I nikt mnie nie powstrzyma, a już na pewno nie banda szczekających głośno psów. Jak mniemam, dobrowolnie nie zamierzasz go oddać? - westchnęła ciężko i odsunęła się od krat. Przez moment naprawdę wyglądała na kogoś, kto czuje się rozczarowany odmową, która dotknęła ją aż do samego szpiku kości.
- Chyba że wolisz czas do namysłu?



Brudne cele. - Page 8 34f8f3372b21c396cc2a3efd9627924c
Eve





Eve
Kotek     Anioł
GODNOŚĆ :
Eve, ewentualnie Ewa, Matka Ludzkości, Pierwsza Kobieta na Świecie.


Powrót do góry Go down


Brudne cele. - Page 8 Empty Re: Brudne cele.

Pisanie by Arcanine on 14/4/2019, 20:01
 Pozostał poważny, choć się do niego uśmiechała. W normalnych okolicznościach mimowolnie by zmiękł; stracił rezon, jak starszy brat przy trochę zbyt nadpobudliwej, ale wciąż ulubionej (bo jedynej) siostrze. Zbyt często przymykał oko na jej wygłupy, pozwalał przekraczać granicę między przywódcą a przyjacielem. Być może potrzebował jej, aby udowadniała — jemu i światu — że nie był bestią za jaką go brano. Głupi kundel kierowany instynktem nie dałby rady wychować dziecka. Nie potrafiłby się powstrzymać przed zeżarciem kruchych kości i miękkiego mięsa. Tymczasem Evendell żyła; miała się dobrze. Do czasu. Do teraz. Zastanawiał się, czy nie powinien tego skończyć, aby potwór w niej nie miał dalszej szansy bezczeszczenia jej ciała. Była łącznikiem; przechodził przez nią transfer mocy. Grow nie miał pewności, czy byłby do tego zdolny... Zresztą, istniało za duże prawdopodobieństwo, że postać, która była w niej, znalazłaby zastępczą skorupę. Ev była losową osobą; na jej miejscu mógł się pojawić ktokolwiek.
 No nie?
 Zmrużył oczy, nagle czując niewygodę. Oparcie krzesła wbijało mu się pod łopatki, mięśnie nóg cierpły w obecnej pozycji. Poruszył się; zaszurały ubrania, strzyknęły kości. Wreszcie się podniósł. Niewychowanie aż biło z jego postawy. W niczym się teraz nie różnił od studenta, który — znudzony wykładem — postanawia opuścić salę w połowie lekcji.
 „Powinieneś już wiedzieć, że zrobię to”.
 Wtedy spojrzał. Ostry wzrok skrzyżował się z tym mglistym, nieobecnym. Evendell patrzyła ponad nim, wręcz przez niego — ale dostrzegała go, mogła zareagować na każdą zmianę mimiki, gdyby tylko chciała.
 „Jak mniemam, dobrowolnie nie zamierzasz go oddać?”
 — Nie — przyznał, zaskakująco łagodnie. — Jeżeli potrafisz coś ponad czczym gadaniem, jeszcze się spotkamy. Do tego czasu gromadź siły. Trzymaj się na baczności; rada dobra jak każda inna dla owcy, która weszła między wilki.
 Po tych słowach obrócił się i wraz z tym ruchem rękawice uczepione paska  również się poruszyły. Uderzały o jego udo przy każdym drgnięciu nogi; wybijały bezgłośny takt oddalających się kroków.

[zt]




— Naprawdę jesteś niemiły — odparła — wiesz o tym? Masz problem z kobietami?
— Z mężczyznami, kobietami, psami. Nikogo nie faworyzuję — wyjaśnił. —
Wszyscy mnie wkurwiają.
Arcanine





Arcanine
Wilczur     Poziom E

Powrót do góry Go down


Brudne cele. - Page 8 Empty Re: Brudne cele.

Pisanie by Arthur on 2/8/2019, 11:24
Miękkie kroki prawie bezgłośnie przemierzały wpierw pustynię, a następnie schody prowadzące wgłąb tego brudnego kąta, w którym zwykle dogorywali ich wrogowie. Nie był Pitbullem, nie bywał w tym miejscu kiedy nie musiał. Z rzadka przesłuchiwał osobników, którzy nie wymagali nadmiernego dręczenia fizycznego, ale doskonale znał te przesiąknięte smrodem korytarze. Czuły nos aż próbował wywinąć się na drugą stronę, byle tylko nie wdychać niemal trujących oparów. Zasłaniał twarz chustą z wizerunkiem Ratlera, choć odrobinę ratując się przed wonią. Jakby coś tu zdechło. Wielokrotnie. Nie mógł powstrzymać bezwarunkowego odruchu smagania jęzorem powietrza, a najpewniej smakowało tak samo obrzydliwie co pachniało.
Zsunął na moment materiał, żeby pociągnąć łyk z opróżnionej do połowy butelki. Trunek chlusnął cicho, a blondyna zarzuciło na lewo. Szurnął butem zdradzając swoją pozycję, ale kompletnie o to nie dbał. Był u siebie, do cholery. Wszędzie na Desperacji był u siebie, to ich ziemie. Nie zdobyli ich uśmiechem i klepaniem po pleckach. Zszedł po ostatnich stopniach poprawiając chustę i łapiąc pion. Wściekle zielone oczy błyszczały w półmroku, kiedy szukał tej jednej celi. Rzuciła się na Wilczura, a oni wrzucili ją tu, jak jakieś najgorsze ścierwo. Zawsze była dla nich taka milutka, była dla niego prawie jak jedna z siostrzyczek, starała się go uspokajać. Kim byłby, gdyby jej nie odwiedził w tych okrutnych dla niej chwilach?
Namierzył wreszcie kraty, za którymi skryto anielicę. Nigdy nie przepadał za tymi skrzydlatymi cholerami, ale Eve była jednym z wyjątków.
- Cześśś Rossszpunko - przywitał się, opierając ramieniem o ścianę zaraz przy kratach.


Japoński | Włoski | | Głos | | ಠ_ಠ


They can take my heart, they can take my breath
When they pry it from my cold, dead chest!
Arthur





Arthur
Ratler     Poziom E
GODNOŚĆ :
Arturo Claudio Adrich zwany też Arthurem tudzież kurduplem


Powrót do góry Go down


Brudne cele. - Page 8 Empty Re: Brudne cele.

Pisanie by Eve on 10/8/2019, 20:21
Z każdym kolejnym dniem, który upływał, samotność stawała się coraz większym wrogiem.
Obudziła się nagle, na chłodnej i brudnej posadzce z kamienia, nie do końca rozumiejąc co się dzieje i gdzie właściwie sie znajduje. Dopiero po kilku godzinach kiedy przyniesiono jej jedzenie w misce dowiedziała się, że trafiła do więzienia DOGS, bo ponoć odważyła się rzucić z nożem na Wilczura z zamiarem poderżnięcia gardła.
Z początku myślała, że to naprawdę jakiś kiepski żart. Ona? Zabić Wilczura? Ba, kogokolwiek? Przecież ze wszystkich członków DOGS była najbardziej bezbronnym stworzeniem, które nigdy nikogo nie skrzywdziłoby. Z drugiej zaś strony znała zasady panujące wśród Psów jak nikt inny. Do więzienia nie trafiało się przez pomyłkę.
A to wyjaśniałoby wielką, czarną dziurę jaka panowała w jej głowie. I dziwne znamię na szyi, które za cholerę nie chciało zejść, bez względu na to ile razy próbowała je zetrzeć, czy nawet zdrapać połamanymi paznokciami.
Chciała dowiedzieć się czegoś więcej, porozmawiać z Growem, ale osoby, które do tej pory do niej zaglądały, milczały jak grób, posyłając jej jedynie krótkie spojrzenia. Niewiedza była najgorsza.
Dni mijały, w pewnym momencie straciła już rachubę ile tutaj siedziała. Noce zlewały się w całość z dniami, sypiała zaledwie krótkie chwile, snując się po celi be żadnego konkretnego celu. Czekała.
... Właściwie na co?
Kiedy usłyszała kroki, nie zareagowała, będąc pewną że to kolejny Kundel czy nawet Pitbull, który obdarzy ją ponownie milczeniem. Ale kiedy usłyszała tak dobrze znany jej głos, poderwała się z koca, na którym leżała i uniosła głowę. W błękitnych tęczówkach zamigotał błysk, którego została pozbawiona już jakiegoś czasu.
- Arthie... - odezwała się zachrypniętym głosem, podnosząc z posłania i podchodząc do krat. Objęła drobnymi dłońmi chłodne pręty, przysuwając się nich jeszcze bliżej.
- Przyszedłeś. Wszystko dobrze na zewnątrz? - nie spodziewała się go, ale okropnie cieszyła, że go widzi. Może chociaż z nim mogła porozmawiać. Na jakikolwiek temat.



Brudne cele. - Page 8 34f8f3372b21c396cc2a3efd9627924c
Eve





Eve
Kotek     Anioł
GODNOŚĆ :
Eve, ewentualnie Ewa, Matka Ludzkości, Pierwsza Kobieta na Świecie.


Powrót do góry Go down


Brudne cele. - Page 8 Empty Re: Brudne cele.

Pisanie by Arthur on 12/8/2019, 22:37
Miał tak bardzo dość wszystkiego. Wszystkich biegających w rozgorączkowaniu, bo olaboga artefakty za darmo chcą zabrać, bo jakieś plagi, jeźdźcy i zgrzytanie zębami. Tego, że dłoń miał rozwaloną i na horyzoncie żadnego sprawnego mechanika, tego, że nie mógł iść na M3 i wymierzyć sprawiedliwość tym parchatym szujom w niebieskich wdziankach. Wkurzało go nawet to, że znów zaczął dziczeć i gdyby nie otępianie się czym popadnie to gryzłby każdą wyciągniętą w jego stronę rękę. Jak dla niego to świat się mógł skończyć drugi raz w cholerę, bo i tak nie widział celu swojej egzystencji. A może by im to wszystkim wyszło na dobre? To tysiąc lat temu też pewnie nie było z niczego, bo jakiś stary dziadyga na chmurce się znudził.
Przeszedł go dreszcz, kiedy usłyszał głos anielicy. To zdecydowanie nie był ten uroczy głosik radosnej Ewci, który wypełniał ponure, ciemne korytarze kryjówki. Trzymali ją tu na pewno za długo, a jednak jakoś się trzymała. Nawet maskotka była u nich twarda i nie do zdarcia, pewnie dlatego jeszcze trzymali się wszyscy przy życiu. Wzrok spoczął na jej rękach. Tak bardzo nie pasowała jej kratka, która ich dzieliła. Jak bardzo byłoby to na złość Wilczurowi, gdyby ją ot tak wypuścił stąd bez konsultacji? W końcu mógł nawet bez klucza. Wystarczyła odrobina jego żałosnej krwi.
- Issstny Armagedon - odpowiedział krótko, przysuwając się pół kroku. Przycisnął butelkę nadgarstkiem do boku i uwolnioną ręką dotknął palców anielicy. - Chaosss. Dziwna plaga, ledwo żywi ludzie mamroczący o artefaktach - zsunął chustę, wyszczerzył haczykowate kły i powrócił palcami do jej dłoni. - W sssumie codzienność. Jak z tobą? Potrzebujesz koca, karmią cię?


Japoński | Włoski | | Głos | | ಠ_ಠ


They can take my heart, they can take my breath
When they pry it from my cold, dead chest!
Arthur





Arthur
Ratler     Poziom E
GODNOŚĆ :
Arturo Claudio Adrich zwany też Arthurem tudzież kurduplem


Powrót do góry Go down


Brudne cele. - Page 8 Empty Re: Brudne cele.

Pisanie by Sponsored content





Sponsored content

Powrót do góry Go down

Strona 8 z 8 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8

Powrót do góry