Ogłoszenia podręczne » KLIKNIJ WAĆPAN «
  • 16/11. Zapisy na indywidualne wydarzenie dla S.SPEC. Weź udział w wyprawie!
  • 13/11. Do 17 listopada, do godziny 20:00, trwa halloweenowy plebiscyt! Zagłosuj!
  • 04/11. Kolejne ogłoszenie dotyczące zmian. Rzuć okiem.
  • 03/11. Do 9 listopada, do godziny 22:00, należy uzupełnić temat z chronologią. Po ustalonym terminie moderator zacznie sprawdzanie.
  • 03/11. Do 12 listopada, do godziny 20:00, jest czas na wznowienie wątków z przeszłości i alternatywnych. Tematy, w których post nie pojawił się od miesiąca lub dłużej zostaną wrzucone do archiwum. W razie pytań: pisać do Rhetta na PW.

Strona 9 z 9 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9

Go down

Pisanie on 19.08.19 0:57  •  Brudne cele. - Page 9 Empty Re: Brudne cele.
Powieki nieco opadły na jasne tęczówki, tak samo jak niegdyś złote włosy, teraz przybrudzone i skołtunione, na czoło dziewczynki. Mimo to, mimo nędzy z jaką się prezentowała, na jej drobnych ustach pojawił się delikatny, wręcz kojący uśmiech, którym obdarzyła stojącego na przeciwko niej wymordowanego.
Westchnęła cicho, opierając czoło o metalowe kraty, nieznacznie opuszczając dłonie.
- Wszyscy są dla mnie mili. Przynoszą mi jedzenie i wszystko, co bym chciała. - odpowiedziała, chociaż w jej głosie pojawiła się nuta smutku. Co prawda Eve nigdy nie kłamała, nawet jeżeli dzięki temu miałaby ocalić swoją własną skórę, o czym przekonał się mężczyzna z wojska, który kiedyś ją uprowadził a potem poddawał nieludzkim torturom. Nawet wtedy nie kłamała, i wolała milczeć, by przypadkiem nie zdradzić swojej rodziny i domu. Skutki tamtego nieposłuszeństwa nosiła na swoim ciele po dzień dzisiejszy w postaci licznych blizn czy też kalectwa stopy. Ale była aniołem. I obrała taką, a nie inną drogę.
Ale mimo zapewnień, że niczego jej nie brakuje, wydawało się, jakby próbowała przekonać do tego bardziej samą siebie, a nie Arthura.
- Nie... nie mógłbyś mnie zabrać? Kiedy będę mogła wrócić do domu? - wreszcie padło pytanie, które prędzej czy później i tak musiało nadejść. Eve wiedziała, że zrobiła coś naprawdę złego, chociaż niczego nie pamiętała, i nie do końca zdawała sobie sprawę z powagi swoich czynów, do których dopuściła się nie będąc sobą. Prawdopodobnie właśnie to uratowało ją i jej głowę, którą nadal miała na karku.
Ale chciała już wrócić.
Do ciemnej, ale ciepłej nory, na znajomą skrzynię, to uśmiechniętych twarzy innych Psów. Do Growa, który znowu zacząłby robić misterne fryzury na jej głowie.
Pragnęła znowu zostać wolna.
- Mógłbyś to zrobić? nikomu nie powiem, że to ty mnie uwolniłeś... ja... ja oszaleję w tym miejscu. - szepnęła cicho, wyciągając dłoń pomiędzy kratami łapiąc go delikatnie za nadgarstek.
- Arthie, proszę.



Brudne cele. - Page 9 34f8f3372b21c396cc2a3efd9627924c
                                         
Eve
Kotek     Anioł
Eve
Kotek     Anioł
 
 
 

GODNOŚĆ :
Eve, ewentualnie Ewa, Matka Ludzkości, Pierwsza Kobieta na Świecie.


Powrót do góry Go down

Pisanie on 15.09.19 12:13  •  Brudne cele. - Page 9 Empty Re: Brudne cele.
Był jeszcze na tyle trzeźwy, żeby widzieć jej stan. Gdyby nie była Ewą, pewnie prychnąłby, że mogłaby się umyć od czasu do czasu. Tak, nawet jeśli w więzieniu nie było to zbytnio możliwe, bo jedyna woda, jaką miał do dyspozycji przetrzymywany to ta przychodząca z jedzeniem. Marnowanie jej na utrzymywanie czystości to przejaw głupoty. Kto zresztą przesadnie dbałby o czystość na Desperacji?
Brakowało jej wolności. Sam mógłby się tego domyślić. Pożywienie i kawałek mniej brudnego koca to nie wszystko czego do szczęścia było trzeba. Wszyscy noszący żółte chusty doskonale wiedzieli, że wiatr we włosach i stąpanie po swojej ziemi było podstawową potrzebą życiową. Siedzenie tu przez tak długi czas było niemal jak tortury. Adrichowi było szkoda anielicy, nawet jeśli traktował pierzaste pokraki jak wrogów. A to, że uwolnienie jej mogło być aktem zdrady szczerze mówiąc niewiele go obchodziło. Wszystko miał gdzieś.
Jak spróbujesz znowu zabić Wilczura, to cię zabiję. Potem zabiję jego. Potem zabiją mnie i dołączę wreszcie do siostry w niebycie. Mhm. Plan idealny – stwierdził cicho po namyśle. Wyswobodził rękę, wyszczerzył kły, a następnie zatopił je we wnętrzu dłoni naznaczonym już kilkoma bliznami po takich akcjach. Wystarczyło tylko nacięcie, ale on dodatkowo szarpnął, poszerzając rany. Rękę przeszyło znajome, nieprzyjemne uczucie mrowienia dające znać, że dzieje się coś złego. Nerwy nie odbierały bólu prowadząc czasem do autodestrukcyjnych zachowań, ale nikomu chyba ta charakterystyczna cecha blond kurdupla nie przeszkadzała. Nawet robiąc istne kamikadze potrafił wyjść bez zadrapania. Był tak samowystarczalny, że nawet obrażenia sam sobie robił.
Nie wiem czy ten pierdolec w twojej głowie jeszcze siedzi. Ale jak słyszy, to niech wie, że jest pizda, a nie Jeździec, bo wysługuje się dziewczynkami zamiast załatwiać sprawy samemu jak mężczyzna – odezwał się głośniej. Krew ściekła po nadgarstku, przyłożył dłoń do zamka. Rozległ się syk, kiedy szkarłatna ciecz zaczęła wżerać się w metal. Fragment poplamionego rękawa podzielił los zamka, ale to nie było ważne. Lepiej było zrobić na złość ich kochanemu przywódcy i dorzucić mu więcej zmartwień, może zacznie lepiej dbać o ludzi, którymi mógł zarządzać i którzy poszliby za nim w ogień. Tylko jeśli Jeździec w tym momencie spróbuje odpowiedzieć na obelgi i coś zrobić gadzinie, to odruchowo mógłby skrzywdzić anielicę. Oby nie uraził uczuć Jego Kościstej Dupy Apokaliptusa Trzeciego.


Japoński | Włoski | | Głos | | ಠ_ಠ


They can take my heart, they can take my breath
When they pry it from my cold, dead chest!
                                         
Arthur
Ratler     Opętany
Arthur
Ratler     Opętany
 
 
 

GODNOŚĆ :
Arturo Claudio Adrich zwany też Arthurem tudzież kurduplem


Powrót do góry Go down

Pisanie on 19.09.19 23:51  •  Brudne cele. - Page 9 Empty Re: Brudne cele.
Zacisnęła mocniej palce na skraju ciemnej bluzy od Growa, którą jakiś czas temu dostała, a która sięgała niemal jej kolan spełniając również funkcję sukienki. Pokiwała gwałtownie głową na słowa chłopaka, rozumiejąc i akceptując "warunki", jakie jej przedstawił.
Odsunęła się od krat, wpatrując się w Arthura z rosnącym napięciem. Moment, kiedy krew wyżerała kłódkę, zdawał się ciągnąć w nieskończoność, lecz gdy w końcu nastąpił dźwięk otwieranych krat, a wolność stała otworem - ruszyła biegiem niemalże wbijając się drobnym ciałem w Arthura, obejmując go mocno.
- Dziękuję, Arthie. Nie pamiętam co się wtedy wydarzyło, kiedy zaatakowałam Growiego. Obudziłam się dopiero tutaj. Powiedzieli mi, że chciałam go zabić... ale to nie byłam ja! Arthie, nigdy nie zrobiłabym krzywdy Growiemu. Kocham go. Ciebie też kocham. Kocham was wszystkich. Jesteście moją rodziną. - wymamrotała w jego ramie, w które chowała ciepła twarz. Przesunęła palcami po jego plecach, a Arthur mógł poczuć, jak jego ciało otula przyjemne, ciepłe uczucie, które po chwili zaczęło skupiać się w okolicach dłoni, w której parę sekund wcześniej zatopił swoje własne kły.
Nie trwało to zbyt długo, kiedy krwawe rany zaczęły się sklepiać, aż ostatecznie nie pozostawiły po sobie nawet blizny. Dopiero wtedy Eve odsunęła się od niego, zadzierając lekko głowę do góry, aby spojrzeć mu w oczy i obdarzyła go ciepłym i szczęśliwym uśmiechem.
- Dziękuję Arthie. Dziękuję, że we mnie uwierzyłeś. - sięgnęła po jego dłoń i zacisnęła na niej swoje palce. Ich radość nie trwała jednak zbyt długo, kiedy po schodach wprost na korytarz, gdzie aktualnie stali, zszedł jeden z Pitbulli, trzymający w dłoniach świeży koc.
Gdy tylko jego wzrok padł na Ev, twarz mu momentalnie pobladła.
- Nie, nie, nie. Ona nie może wyjść, Arthur. Wiesz co się stanie, jak Wilczur się o tym dowie. - syknął cicho kręcąc przy tym głową.
- Musi wrócić. Przyniosłem jej dodatkowy koc! Mnie też się to nie podoba, że ona tutaj siedzi, ale nie mamy wyboru. Wiesz co zrobiła, prawda? Proszę, nie rób mi kłopotów... - poprosił niemal błagającym tonem, wbijając wzrok w jasnowłosego.



Brudne cele. - Page 9 34f8f3372b21c396cc2a3efd9627924c
                                         
Eve
Kotek     Anioł
Eve
Kotek     Anioł
 
 
 

GODNOŚĆ :
Eve, ewentualnie Ewa, Matka Ludzkości, Pierwsza Kobieta na Świecie.


Powrót do góry Go down

Pisanie on 06.10.19 12:06  •  Brudne cele. - Page 9 Empty Re: Brudne cele.
Z początku tylko odruchowo ostrzegawczo zasyczał, a źrenice zwęziły się do granic stając się niewielkimi kreskami otoczonymi bezkresnym morzem jadowitej zieleni, ale później zauważył, że wcale nie ma złych zamiarów. Jak zawsze, w końcu to była ta sama niewinna duszyczka wnosząca im radość do szarej codzienności. Prawa ręka wylądowała na plecach Ewy, przytulił ją starając się ignorować, że używa na nim tych swoich magicznych sztuczek. Nie lubił tego, ale trudno. Wystarczyło, że puścił w zapomnienie kawałek krat, fragment swojego rękawa i wyżarł dziury w brudzie na podłodze, nie musiał dodatkowo pokaleczyć ich maskotki. Bicie serca zwolniło, kiedy krew przestała wrzeć, poddał się ciepłu, choć absolutnie mu nie ufał. Nadprzyrodzone zdolności były zdecydowanie nie do ogarnięcia, w grach w latach 2000+ może jeszcze to jakoś uszło, ale wtedy nie wierzył też w istnienie jakichś czarodziejskich duszków i gdy przyszło mu do poznania jednego czy drugiego w świecie rzeczywistym, to wolał raczej trzymać się od nich z daleka. Piksele na ekranie to co innego niż dziwactwa w realu.
Pogłaskał ją po włosach. Była jak młodsza siostra, tylko taka mniej wkurzająca. Akurat jako niegdysiejszy posiadacz wielu sióstr mógł doskonale orientować się w temacie, a skrzydlata przypominała mu połączenie najstarszej z najmłodszą – troskliwa przylepa, której w sumie nikt nie słucha. I na szczęście nie była irytująca jak Chiara. Odwrócił głowę do Pitbulla. No, tego tu jeszcze brakowało.
Co mnie obchodzi co się stanie jak Wilczur się dowie – stwierdził pozbawionym emocji mruknięciem. Uniósł mechaniczną dłoń, po środku której ziała dziura po wbitym nożu. – Ma nas głęboko w dupie. Wyciągnąłem go tylko do baru i od paru miesięcy szukam mechanika.
Wyswobodził się z uścisków anielicy i zasłonił ją swoim ciałem. Na szczęście wyjątkowo była od niego niższa, więc nie wyglądał jak dzieciak broniący matki przed potworem z szafy. Zmrużył lekko oczy, rozważając parę opcji, a każda następna głupsza od poprzedniej. Mógłby w sumie przerzucić ją przez ramię jak worek kartofli i wyjść. No bo co, zatrzyma go? Mógłby odpalić motorek w zadku i nawet by nie zauważył momentu, w którym zniknie, choć pod wpływem alkoholu mógłby w sumie wpaść na jakąś ścianę.
Co da jej jebany koc? Brudno tu, kurwi szczochem, a dwie cele dalej słyszę jak wszy biegają radośnie po podłodze. Chyba wielkości szczura. To mają być warunki dla niej? Potraktowaliście ją jak najgorsze ścierwo – syknął, ale mówił najszczerszą prawdę i naprawdę nie chciał się sprzeczać na środku korytarza. – Potrzebuje słońca i świeżego powietrza. Zamknijcie ją w zagrodzie, jeśli musicie. Albo w moim pokoju w kryjówce. Albo dajcie jej spokój, bo gdyby chciała komuś coś zrobić, to PODZIEMNE więzienie raczej by jej nie powstrzymało.
Trzymać anioła z geokinezą pod ziemią wśród kamieni i piachu. Nie wiedział kto na to wpadł, ale pomysł był naprawdę głupi, jeśli nie mieli jej na oku przez cały czas. Widział kilka razy co mogą osiągnąć władający tym żywiołem i nie był to przyjemny widok. Chyba, że ktoś lubił być grzebany żywcem i miażdżony przez natłok mas skalnych. Powinni sobie ogarnąć raczej jakieś podwodne więzienie. Wtedy uwolnienie się komuś, kto nie umie pływać czy bawić się z magią w tej dziedzinie, sprawiłoby raczej problem. Albo poszukać magicznych kajdanek blokujących korzystanie z tych niebiańskich czarów. Podszedł do Pitbulla, zatrzymał się na jego wysokości, nie wymijając go do końca.
Wyjdzie stąd, a ty udawaj, że nie widziałeś. Możesz też na mnie donieść, mam to gdzieś. Ale ona włada ziemią i zgadnij czego ma najwięcej dookoła. W końcu jest bardzo groźna i chce nas pozabijać – parsknął zniżając głos. Gdyby nie bezgranicznie dobre serduszko Pierwszej Kobiety na Świecie naprawdę można by było pomyśleć, że zacznie się bronić za wszelką cenę. – Albo zaleczy cię na śmierć przytulając wesoło. Cóż za przerażająca istota, nie?
Ominął strażnika jak gdyby nigdy nic i opuścił więzienie. Naprawdę uważał, że mogliby ją zamknąć nawet i w pokoju. Mieli wybór, bardzo szeroki. Nawet opchnięcie jej do Edenu jako wariatkę, która postradała zmysły. Na pewno reszta tych dobrych dusz by się zaopiekowała jednym ze swoich, skoro tak dbali o przestrzeganie przykazań nawet przez osoby, które nie miały szans na trafienie do zaświatów.

[zt - możesz się podczepić jak chcesz]


Japoński | Włoski | | Głos | | ಠ_ಠ


They can take my heart, they can take my breath
When they pry it from my cold, dead chest!
                                         
Arthur
Ratler     Opętany
Arthur
Ratler     Opętany
 
 
 

GODNOŚĆ :
Arturo Claudio Adrich zwany też Arthurem tudzież kurduplem


Powrót do góry Go down

Pisanie   •  Brudne cele. - Page 9 Empty Re: Brudne cele.
                                         
Sponsored content
 
 
 


Powrót do góry Go down

Strona 9 z 9 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9

 
Nie możesz odpowiadać w tematach