Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down



Strona 2 z 2 Previous  1, 2   

Re: Brudne cele.    Pisanie by Oleander on Sro Maj 31, 2017 12:49 pm
Jak można było się spodziewać, odpowiedź nie zadowoliła go. Zmarszczył brwi w nieukrywanym poirytowaniu. To było poważne pytanie. Ponownie znudzone spojrzenie wylądowało gdzieś na podłodze przed kratą, poprawił się niezgrabnie z powodu złamanej ręki. W milczeniu wysłuchał kazania do końca.
Co wydarzyło się w szpitalu? Znowu wrócił wspomnieniami do tamtych chwil, starając się poukładać wszystko chronologicznie. Do pewnego momentu szło dobrze, wszystko było czyste i klarowne. Aż wizja pokryła się nagłą czerwienią, była szarpana i jakby brakowało w niej większości klatek. Widział kobietę, potem jej ciało, krew na rękach, postać Echotale, fragmenty korytarza... i tutaj obraz zaczynał żyć własnym życiem. Przez chwilę wydawało mu się, że na tle pustyni widzi nieznajome istoty, lecz było to zbyt ulotne, by zdążył się nad tym dłużej zastanowić.
Wziął kolejny bolesny oddech, skrzywił się nieznaczne i nagle buzia mu się rozpromieniła.
- Bardzo chciałbym Ci pomóc, - wyszczerzył się w jego stronę, prawie, że naturalnie. - ale wiesz, chyba nie jestem w stanie. Nic nie pamiętam.
Błękitne spojrzenie z zainteresowaniem wbijało się w czerwone tęczówki strażnika.
- Masz przekrwione oczy, napar z rumianku powinien pomóc.

_________________


japoński #e18687 || francuski #af86e1 || omamy #eb88b9
> > v o i c e < <

(!!!) halucynacje słuchowe - doświadcza Oleander i telepaci
halucynacje wzrokowe i/lub somatyczne - doświadcza tylko Oleander (!!!)



Oleander
-----------
Spowiednik   Poziom E

avatar

Liczba postów : 135
GODNOŚĆ : Alexander Subercaseux.

Powrót do góry Go down

Re: Brudne cele.    Pisanie by Invidia on Sro Maj 31, 2017 6:47 pm
Invidia, która przecież do tej pory ani razu nie skorzystała z japońszczyzny, przechyliła nieznacznie głowę. Rozumiała co mówi przesłuchujący ich nieznajomy, ale udawała, że jest całkowicie inaczej. Mimo wszystko nie spróbowała kolejnej modlitwy, woląc nie ryzykować. Raczej miała za mało miejsca na skorzystanie z biokinezy, ewentualna obrona zdecydowanie by nie wypaliła. A kto wie co mogło chodzić po głowie temu osobliwie pachnącemu jegomościowi? To Desperacja, można spodziewać się wszystkiego. Zwłaszcza, że ktoś postanowi skrzywdzić kobietę, w dodatku niewidomą.
Przysunęła się bliżej krat, opierając o nią piersią i policzkiem. Jej twarz wyrażała lekki smutek zmieszany z odrobiną znudzenia, powieki opadły, zasłaniając białe ślepia. Kobieta odetchnęła głęboko i bezgłośnie, przez chwilę bardziej eksponując swoje jedyne posiadane w tym momencie atuty. Jak miała udawać kogoś, kto nie ogarnia, to mogła chociaż powyglądać w miarę ładnie. Ze sporym trudem opanowała chęć zachichotania gdy Olek znowu się odezwał. I jaki niby mieli pożytek z tego, że ich złapali? Jeden nie pamięta, drugi nie gada, a ostatecznie i tak nie mieliby nic ciekawego do przekazania. Już tym bardziej ona, w końcu nawet nie weszła do środka, więc nie mogłaby odpowiedzieć na te pytanie, które właśnie zostało postawione. Ona w szpitalu nic nie "odjebała", co najwyżej przed nim, potykając się o kolegę rzuconego jak kłoda w miejscu, gdzie znajdować się nie powinien. I tyle było z jej występu artystycznego. Mimo wszystko, zachowała tam neutralność.

_________________
The art of war is of vital importance to the State.
It is a matter of life and death, a road either to safety or to ruin.
Hence it is a subject of inquiry which can on no account be neglected.



Invidia
-----------
Generał   Opętana

avatar

Liczba postów : 89
GODNOŚĆ : Invidia

Powrót do góry Go down

Re: Brudne cele.    Pisanie by Lazarus on Sro Maj 31, 2017 7:21 pm
Łowca sprawiał wrażenie jakby i tak był bardziej zainteresowany trzymanym w dłoni papierosem niż obecną tu dwójką. Sam fakt zrzucenia całej roboty na przesłuchiwanych połączony z telefonem, który miał wszystko nagrać dodatkowo to podkreślał. W pewnym momencie nawet jego ślepia uciekły nieco w bok i poskakały chwilę od jednego niewidzialnego punktu do drugiego, jakby wyliczał którą opcję ma wybrać. Dopiero głos Oleandra spowodował, że ten ponownie wrócił do niego spojrzeniem. Odchrząknął z widocznym, choć może niekoniecznie szczerym zakłopotaniem i rozłożył bezradnie ręce.
- Jak widzisz nie mam tu luksusów w postaci naparów z czegokolwiek. Chociaż ty mi pachniesz jakimiś kwiatkami. Może jakby cię wrzucić do wrzątku to coś by się z tego urodziło. - powiedział dziwnie spokojnie, ale w ślepiach błysnęła mu dzika iskierka, która jednak zgasła równie szybko co się pojawiła - Możecie sobie nie pamiętać, możecie się nie odzywać, możecie nawet próbować wypełzać przez te kraty... chociaż przypominam panience, że panienka kotem nie jest i zasada, że jak cycki przejdą to przejdzie też reszta ciała nic tu nie zdziała...
Przyjdź na przesłuchanie - mówili, będzie fajnie - mówili. Póki co Lazarus czuł się jakby przyszło mu się opiekować dwójką nieco upośledzonych dzieci. Nie miał jednak ani kredek ani kasków dla nich, więc też nie bardzo wiedział co ma z nimi robić.
- To nie ma sensu - westchnął sam do siebie - Nawet wam się nie dziwię, że nie chcecie gadać. Gdyby na mnie miała spaść cała odpowiedzialność za to co odwalili inni też bym mordy nie otworzył. Ej, chcecie w coś zagrać? No wiecie, zanim Psiarnia wystawi was na publiczny lincz za zaatakowanie pacjentów szpitala to i tak będę tu z wami musiał siedzieć.

_________________

|| #3C5862 - japoński || voice - masky || #3A541C - polski ||




Lazarus
-----------
Technik

avatar

Liczba postów : 173
GODNOŚĆ : Boris Azarov

Powrót do góry Go down

Re: Brudne cele.    Pisanie by Oleander on Sro Maj 31, 2017 10:48 pm
Nadal uśmiechał się spokojnie, jakby nie wyczuł nagłej dzikości w wypowiedzi Lazarusa.
- Napary z oleandrów działają uspokajająco, ale w zbyt dużej ilości potrafią zabić - w przeciwieństwie do łowczego, w spojrzeniu Olka ta iskierka utrzymała się znacznie dłużej. - Aczkolwiek nie wydaje mi się, żeby wrzucenie mnie do wrzątku miałoby na coś pomóc.
Powoli zaczął się nudzić, zdecydowanie siedzenie w więzieniu nie należało do najprzyjemniejszych. Zaczął omiatać wzrokiem korytarz za strażnikiem, szukając reszty osób i ogólnie w końcu konkretnie zorientować się w położeniu i sytuacji. Zacisnął zdrową dłoń na pręcie, badając szerokość przerw w kracie. Chyba był wystarczająco szczupły, żeby w razie jakiegokolwiek przypadku przecisnąć rękę przez jedną z nich.
Tak, to rzeczywiście nie miało sensu. Powinien już dawno temu wylegiwać się w gabinecie uzdrowiciela i być ostoją dla wiernych. Poza tym trzeba było podlać rośliny. Oby surfinie nie padły do czasu jego powrotu, potrzebują obfitego podlewania. Ciekawe, czy Felicja się nimi zajmuje.
- Zagrać? - przechylił głowę jak zainteresowany pies. - W co? Przyniosłeś gry planszowe?
Słowa o atakowaniu szpitala jakby odbijały się od niego albo od razu po usłyszeniu wypadały drugim uchem.

_________________


japoński #e18687 || francuski #af86e1 || omamy #eb88b9
> > v o i c e < <

(!!!) halucynacje słuchowe - doświadcza Oleander i telepaci
halucynacje wzrokowe i/lub somatyczne - doświadcza tylko Oleander (!!!)



Oleander
-----------
Spowiednik   Poziom E

avatar

Liczba postów : 135
GODNOŚĆ : Alexander Subercaseux.

Powrót do góry Go down

Re: Brudne cele.    Pisanie by Invidia on Czw Cze 01, 2017 2:03 am
Prychnęła. Fakt, prędzej jej było do królika niż kota, chociaż nigdy nie wiadomo. Najwięcej na pewno miała z jakiegoś ptaka, choć nawet nie znała gatunku. Pewnie jakiś z ojczystych okolic, a tam było ich takie mnóstwo, że mogła tylko odrzucać te bardziej kolorowe, które zdecydowanie nie pasowały. Przez chwilę zastanawiała się czy mu czegoś nie odpowiedzieć, aż w końcu rozchyliła powieki, ślepo zerkając w jego kierunku. Na jej twarz wpełzł tajemniczy, zadziorny uśmieszek. Nie mogła się powstrzymać.
- Może chcesz macnąć, skoro więcej mnie nie przejdzie na drugą stronę? - zamruczała kusząco. I wuj strzelił przykrywkę japońskiej niemowy. Ale to i tak było dla niej typowe, zwykle sprawy załatwiała w ten sposób, a akurat aniołem nie śmierdział, więc nie musiała nazywać go wrogiem.
- Taa... W łapki zagrajcie. Bo w "prawda czy wyzwanie" trochę ciężko przez ograniczoną przestrzeń życiową - mruknęła, siadając plecami do krat i opierając się o nie. Zaczęła się bawić włosami, nieliczne luźne kosmyki zaplatając w drobne warkoczyki. - Zanim nas wystawi, to zawołaj Wilczura. O ile jeszcze żyje - parsknęła, znów zamykając oczy i opierając głowę o zimny metal za sobą. Nie widziała go ze dwa lata. Jeśli żył, to dostanie opiernicz stulecia. A jak nie żył, to dostanie opiernicz stulecia nad miejscem pochówku.

_________________
The art of war is of vital importance to the State.
It is a matter of life and death, a road either to safety or to ruin.
Hence it is a subject of inquiry which can on no account be neglected.



Invidia
-----------
Generał   Opętana

avatar

Liczba postów : 89
GODNOŚĆ : Invidia

Powrót do góry Go down

Re: Brudne cele.    Pisanie by Lazarus on Czw Cze 01, 2017 2:38 pm
Spojrzał na Oleandra jak na szczeniaczka, który próbuje podgryzać człowiekowi rękę myśląc, że właśnie przegryza mu tętniczki. Zbyt duże stężenie słodyczy, niemal rozczulające.
- Awww, ty mi grozisz...
Nie da się ukryć, że trochę inaczej wyobrażał sobie więźniów, w dodatku oskarżonych o zaatakowanie chyba najniewinniejszej placówki w całej tej cholernej Desperacji. Bo kto inny mógłby wbić niezapowiedzianie do szpitala i bez skrupułów zaszlachtować pomagające tam anioły i samych pacjentów? Raczej jakieś zmutowane potwory, a nie oni. Niby pozory mylą, a on powinien doskonale o tym wiedzieć, ale jakoś nie mógł się przestawić. Choć wiadomo - był ostrożny.
- Daj spokój, nie będę cię macał - westchnął tylko w odpowiedzi na słowa elficzki - Najpierw mnie zaproś na randkę, obiecaj mi artefakty zaręczynowe czy coś, a nie od razu chcesz mnie tu wykorzystać.
Coś mu też podpowiadało, że niekoniecznie mądrym pomysłem byłoby dotykanie któregokolwiek z wymordowanych. Zaraz by się okazali trujący, jadowici czy roznoszący jakieś podejrzane choróbska. Pchły już pomijał, tych pewnie i tak było tu cholernie dużo - w końcu to buda psiarni.
Misja była skazana na niepowodzenie, ale przynajmniej wiedział już, że oboje potrafią mówić w języku nintendo, więc chociaż jedna bariera upadła. Wątpił czy pozostałe podzieliłyby jej los.
- Nie mamy kostki - odparł, przygryzając filtr od papierosa i wolnymi rękoma przejeżdżając po wszystkich kieszeniach bojówek, jakby liczył, że jednak pradawni bogowie im kostkę ześlą, albo chociaż monetę - W węże i drabiny byśmy mogli zagrać. Ale zamiast w "prawdę czy wyzwanie" możemy zagrać w "nigdy przenigdy". Da radę w trójkę. Jeżeli panienka wygra to jej znajdę tego Wilczura. Jeżeli ja wygram, zrobicie coś dla mnie. Chudzinka jak wygra też coś sobie wybierze, może wodę, może znajdziemy jakieś rozwiązanie na tą połamaną rękę... Pasuje?

_________________

|| #3C5862 - japoński || voice - masky || #3A541C - polski ||




Lazarus
-----------
Technik

avatar

Liczba postów : 173
GODNOŚĆ : Boris Azarov

Powrót do góry Go down

Re: Brudne cele.    Pisanie by Oleander on Sob Cze 03, 2017 12:54 am
Oleander momentami sprawiał wrażenie, jak gdyby niektóre słowa lub nawet całe wyrażenia i zdania zgrabnie go omijały, nie docierając do uszu spowiednika. Co ciekawe, większość z informacji najzwyczajniej ignorował, a tylko część rzeczywiście mu umykała wypychana spaczonym umysłem. Nie mógł jednak dać po sobie poznać, że pamięta (przynajmniej fragmenty) ataku, a krew na jego ubraniu nie jest jego własną krwią. Wygodnie udaje się świra, zwłaszcza gdy naprawdę się nim jest.
Krótką wymianę zdań między długouchą a strażnikiem skomentował tylko cichym parsknięciem. Okazał tylko trochę rzeczywistego zainteresowania, gdy wspomniano o 'nagrodach'. Poza tym, gra towarzyska jako sposób na przesłuchanie? Z ciekawości chyba nawet nie będzie kłamał.
- Mnie pasuje. Przypomnij tylko zasady, nie grałem w to od wieków.
Odrętwienie powoli ustępowało i mówił coraz bardziej wyraźnie, jednakże (pomijając złamania) ciągle czuł się jak wyciągnięta psu z gardła szmata. Dlatego woda czy jakieś medykamenty na pewno się przydadzą. Z drugiej strony mógłby skorzystać z błogosławieństwa roślinnych genów, ale czy na pewno był na to odpowiedni moment? Strażnik mógłby pomyśleć, że właśnie ładuje sobie manę na jakieś poważne magiczne zaklęcia wspomagane francuskimi sutrami.
Zrób to.
Na pewno?
Nad czym ty się jeszcze zastanawiasz?
Było ciemno, a on sam był owinięty szmatami po szyję.
Nikt nic nie zauważy.
Wahał się jeszcze chwilę, ukradkiem oceniając czujność Łowcy.
Jeśli nie teraz, to kiedy?
Racja. Oparł głowę o ścianę, jakby zrobiło mu się nagle słabiej. Wtem poczuł znajome ciepło leniwie rozchodzące się po ciele, ciemne żyły wylazły na zielonkawej skórze. Wtulił twarz bardziej w szal i nawet zarzucił na łeb kaptur, starając się zakryć podejrzaną siatkę żyłek na szyi i twarzy. Oczy miał przymkniete, lecz cały czas czujne. Z każdą chwilą jego ciało nabierało coraz więcej sił, ukryte pod ubraniem siniaki znikały. Nim Łowca skończył tłumaczyć zasady gry, on poczuł się wręcz znakomicie. Nadal jednak udawał pobitego, zmaltretowanego chłopca, podczas gdy skóra z powrotem nabierała zdrowego kolorytu.

użycie mocy: regeneracja (ogólne osłabienie i ból) - 1/1

_________________


japoński #e18687 || francuski #af86e1 || omamy #eb88b9
> > v o i c e < <

(!!!) halucynacje słuchowe - doświadcza Oleander i telepaci
halucynacje wzrokowe i/lub somatyczne - doświadcza tylko Oleander (!!!)



Oleander
-----------
Spowiednik   Poziom E

avatar

Liczba postów : 135
GODNOŚĆ : Alexander Subercaseux.

Powrót do góry Go down

Re: Brudne cele.    Pisanie by Sponsored content



Sponsored content
-----------



Powrót do góry Go down


Strona 2 z 2 Previous  1, 2   

   

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics