Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down



Strona 1 z 5 1, 2, 3, 4, 5  Next   

Jadłodajnia    Pisanie by Gość on Czw Lip 03, 2014 12:03 am
Jest to obszerna grota, dobrze oświetlona przez kilkanaście pochodni zamocowanych na żelaznych uchwytach wbitych w ścianę. Znajdują się tu porządne, drewniane stoły, a na kilku z nich leżą nawet obrusy. Do każdego stołu dostawione są dwie ławy, na których można usiąść. W powietrzu unosi się zapach smażonej ryby, przyrządzanej w pobliskiej kuchni. Wzdłuż przeciwległej do wejścia ścianie stoją kamienne stoły, na których ustawione są garnki z zupą.
Porcje są wydawane niezależnie od rangi i można uzyskać do trzech dokładek.
Prawie zawsze kręci się tu kilka osób.




Gość
-----------
Gość



Powrót do góry Go down

Re: Jadłodajnia    Pisanie by Gość on Czw Lip 09, 2015 11:13 am
Do jadłodajni nie było daleko, ale po drodze nie zabrakło tych drobnych niespodzianek, które zawsze przytrafiają się, gdy masz nadzieję na odrobinę spokoju. Jakaś dziewczynka podbiegła do Taihen i wręczyła jej wymiętoszonego, już niemal zwiędłego kwiatka, na co kobieta uśmiechnęła się i ucałowała maleństwo w czoło. Dziewczynka, rozpromieniona, pobiegła dalej, nucąc jakąś wyliczankę i wyrywaniu nóżek. Chwilę później również pewien dorosły mężczyzna zatrzymał ją na moment, żarliwie prosząc ją o coś szeptem, tym razem jednak rudowłosa jedynie pokręciła głową i pewnym krokiem go wyminęła. Nie nalegał, ale wyraźnie wyglądał na niepocieszonego.
Samo pomieszczenie było puste. Najwyraźniej przyboczna Taihen już wypełniła niemy rozkaz i usunęła wszelkich możliwych gapiów, przy okazji zastawiając jeden ze stołów. Na honorowym miejscu stała miseczka z truskawkami, które rzeczywiście nie różniły się niczym od takich zwykłych. Była także smażona ryba, specjalność Kościoła, oraz kilka pulchnych podpłomyków. I karafka kompotu lub soku, zapewne z edeńskich owoców. Nadal pamiętała ostatnią ekspedycję, podczas której jej wiernym wyjątkowo się poszczęściło.
Dwa nakrycia zapraszały także Jinxa, żeby przysiadł i posilił się choć odrobinę. Prorokini jednak nie nalegała, jedynie wskazała na stół zapraszającym gestem i czekała, aż młody zajmie się jedzeniem, zaś wymordowany zabierze ją na stronę.
- Smacznego - dodała jeszcze, opierając się wygodniej o inny, pusty stół, splatając ręce na piersi.



Gość
-----------
Gość



Powrót do góry Go down

Re: Jadłodajnia    Pisanie by Shirōyate on Wto Lip 14, 2015 1:34 am
Generalnie nie mam nic do pisania, więc możecie mnie ominąć. Tu może kiedyś pojawi się jakiś post o niczym, ale jedyne, co Hiroki zrobił, to jak ostatni szczeniak podlazł i zaczął wpychać w siebie truskawki, opowiadając o pierdołach, które i tak nikogo nie obchodzą. v:

_________________

Zdania pisane kursywą to myśli Hirokiego wysyłane do innych osób. Komunikuje się za pomocą telepatii, a słowa pojawiają się wewnątrz cudzego umysłu w formie dźwięku i wydaje się, jakby ich brzmienie dochodziło zewsząd ─ nie ma możliwości skonkretyzowania z której strony dobiega. Hiroki porusza ustami, gdy używa mocy.


SHUT THE FUCK UP KID




Shirōyate
-----------
Opętany

avatar

Liczba postów : 498

Powrót do góry Go down

Re: Jadłodajnia    Pisanie by Jinx on Czw Lip 16, 2015 1:36 pm
Przesunął znużonym spojrzenie po pomieszczeniu, wreszcie ruszając się z miejsca i podchodząc do stołu, gdzie od razu sięgnął po karafkę z kompotem i nalał sobie do jednej ze szklanek. Kątem oka spoglądał na chłopaka, który od razu przystąpił do zajadania się truskawkami. Przynajmniej będzie spokój przez parę chwil. To była idealna okazja, by oddalić się i porozmawiać z Taihen na osobności, z daleka od ciekawskich spojrzeń jasnowłosego.
Zgarnął ze stołu szklankę i podszedł do kobiety, również opierając się wąskimi udami o stół, tuż obok kobiety. Spojrzał na nią z boku i wyciągnął rękę, obejmując ramieniem i przyciągając do siebie, jednocześnie wsuwając palce w delikatne, rude kosmyki i przesunął opuszkiem po boku jej szyi.
- Chcę wrócić do Ourella I pomóc mu w polowaniu. – odezwał się na tyle cicho, żeby jego słowa dotarły tylko i wyłącznie do uszu kobiety. - Nie chcę jedna ciągnąć go ze sobą. – wskazał brodą w stronę chłopaka, który zajadał się owocami. - Nie w takim stanie. – upił łyk kompotu i momentalnie się skrzywił, nieprzyzwyczajony do tego typu napojów. Westchnął cicho i przekręcił trzymaną szklankę w swoich dłoniach, skupiając wzrok złotych tęczówek na naczyniu.
- Zajmiesz się nim pod moją nieobecność? Wiem, że nigdzie nie będzie tak bezpieczny jak tutaj. – dodał po chwili, zaprzestając swojej dotychczasowej czynności, jednocześnie zabierając dłoń z jej ramienia i wsunął głęboko do kieszeni.
- W tym stanie bywa naprawdę agresywny, więc mogę go, jeśli trzeba, uspokoić. – powiedział z naciskiem na ostanie słowo, a przy jego dłoni poruszyła się ciemna mgła. Pewnie, że Jinx wolałby uniknąć tego i zastosować jako ostateczność, ale wolał już to, niż pozostawić Taihen Shi z nadpobudliwym i agresywnym dzieciakiem. Odstawił kubek na blat i odwrócił się bokiem, spoglądają na nią z góry.
- Pewnie wróciłbym po niego w ciągu paru godzin. Mam nadzieję, że ze wszystkimi potrzebnymi składnikami. Jakby Ci przeszkadzał, to zawsze możesz go związać. Tylko… – nachylił się nad nią, przysuwając swoje wargi do jej ucha, łaskocząc i drażniąc swoim oddechem. - Ma mu z głowy nawet włos nie spaść. Jest dość cenny i chcę go w jednym kawałku. – mruknął leniwie, prostując się powoli i odwrócił głowę, z dziwnym spojrzeniem drapieżnika spoglądając na małego.
- To jak? Mogę go zostawić? – zapytał jednocześnie ściągając z siebie najpierw bluzę, a potem koszulkę, które przewiesił przez krzesło, a następnie zaczął odpinać swoje spodnie.

_________________



Jinx
-----------
Właściciel Burdelu Poziom E

avatar

Liczba postów : 617
GODNOŚĆ : Servant of Evil

Powrót do góry Go down

Re: Jadłodajnia    Pisanie by Gość on Pią Lip 17, 2015 4:26 pm
Napięte mięśnie. Czuła, jak plecy, brzuch i łydki napinały się do granic możliwości. Gdyby teraz ktoś spróbował ją kopnąć w któreś z tych miejsc, zapewne zawyłby z bólu. Co jak co, ale dbała o swoje ciało, a niemal codzienne treningi sprawiały, że powoli stawała się coraz silniejsza. Niestety, nie aż tak jak większość wymordowanych.
Dziwne jednak, że Jinx tego nie zauważył, gdy opierał dłoń o jej szyję. Nie oparł się o niego, a jedynie oparła się dłońmi o krawędź stołu, odchylając nieco do tyłu. Spojrzała na sufit, szukając tam odpowiedzi na jedną, jedyną propozycję, którą mężczyzna starał się bardzo dobitnie wyjaśnić. W sumie to niepotrzebnie, bo i bez tych wszystkich zapewnień przygarnęłaby dzieciaka pod swoje skrzydła. Lubiła dzieci, nawet kiedyś chciałaby mieć własne. Nie mogła jednak od razu się zgodzić.
Spojrzała od niechcenia na chłopaka i przechyliła głowę, jakby szacowała ile wyniesie Jinxa owa przysługa. Drogo, jako że teraz już nadszarpywał ich zapasy. Całe szczęście, że było lato i dość łatwo było je uzupełnić, jeśli wiedziało się gdzie szukać. Wzmianka o agresywności mniej się jej spodobała. Uniosła brew, czekając na jakieś wyjaśnienie, ale zamiast niego dostała jedynie kolejną propozycję. Pokręciła głową. Mięśnie barków i pleców powoli się rozluźniały, gdy dotyk ustał. Zaczynała jaśniej myśleć, nie jako ofiara czy królik schowany pod jagodowym krzaczkiem, a jak prorokini, przywódca wszystkich wyznawców Ao.
Dla osób nie znających kobiety zmiana mogła być drastyczna. Spojrzała Jinxowi prosto w oczy i uśmiechnęła się półgębkiem. Co z tego, że musiała zadrzeć głowę.
- Włosy mają to do siebie, że wypadają, ale spokojnie. Co najwyżej zarobi kilka ładnych siniaków.
Była to zgoda, wiedziała, że ją wyłapie z dość zaczepnej wypowiedzi. Ba, przecież dla zwieńczenia paktu, nie czekając na odpowiedź, zaczął się rozbierać. Czekała spokojnie, obserwując każdy jego ruch zielonymi ślepiami upodabniającymi ją do lubieżnej kotki. Mimowolnie oblizała wargi, na moment wytykając różowy języczek.
W końcu, gdy został już w samej bieliźnie przyklęknęła przed nim, uśmiech, delikatny pocałunek na wzgórku tworzącym się pod cienkim materiałem. Uniosła jedną brew, ni to zaczepnie ni w rozbawieniu i wstała.
- Dobrze wiedzieć, że jeszcze nikt cię go nie pozbawił - mruknęła, odwracając się. Powędrowała do stołu, gdzie stołował się Hiro i przysiadła się, sprawdzając, czy jeszcze zostało mu trochę owoców. - Dobre? Mamy tu też podziemne jeziorka w których żyją krewetki świecące w ciemności. Chciałbyś zobaczyć?



Gość
-----------
Gość



Powrót do góry Go down

Re: Jadłodajnia    Pisanie by Shirōyate on Wto Lip 21, 2015 7:33 am
Pałaszował owoce, generalnie nie przejmując się ani tym, czy były już dojrzałe, ani tym, że mogły mieć jeszcze jakieś zielsko na doczepkę. Wszystkie po kolei wsuwał między wargi, nadgryzał po drodze i nim zdążył dobrze przemielić wpychał kolejną truskawkę, praktycznie kładąc się na stole, byle tylko dosięgnąć do kolejnej i jeszcze jednej, i następnej...
Nawet nie dostrzegł, kiedy JInx oddalił się od niego, by porozmawiać z Taihen. Najwidoczniej całą swoją uwagę skupił na tym, by jeszcze bardziej zapchać skurczony od tygodni żołądek. Przełykał natarczywie, chwytając po czerwone owoce jak po coś, co za moment miałoby wstać i bocianim chodem wymaszerować z jadłodajni, zostawiając go z pustym brzuchem.
Mruknął coś pod nosem, co zabrzmiało bardziej jak charknięcie chorej na kaszel osoby, a potem podniósł stalowe spojrzenie prosto na twarz prorokini, która pojawiła się obok nie wiadomo kiedy. Przegryzał właśnie kolejną truskawkę, ale nim zdążył ją przełknąć, ślepia mu się zaświeciły, a kąciki ust mimowolnie uniosły lekko ku górze. Kiwnął zachęcany, opierając brudne palce o blat stołu.
A-ale Jinx pójdzie z nami, tak? Zerknął wtedy na Shebę i... zaskoczony otworzył szerzej powieki. Najwidoczniej nie tego się spodziewał. O ile ktokolwiek spodziewałby się, że na pewnym etapie rozmowy jakiś facet zacznie zrzucać z siebie łachy, jakby nigdy nic. Hiroki automatycznie chwycił za brzeg swojego ubrania i wrócił wzrokiem na Taihen, rzucając jej jednocześnie pytanie spojrzeniem, nim to faktycznie opuściło jego usta.
Będziemy się kąpać w jeziorze?

_________________

Zdania pisane kursywą to myśli Hirokiego wysyłane do innych osób. Komunikuje się za pomocą telepatii, a słowa pojawiają się wewnątrz cudzego umysłu w formie dźwięku i wydaje się, jakby ich brzmienie dochodziło zewsząd ─ nie ma możliwości skonkretyzowania z której strony dobiega. Hiroki porusza ustami, gdy używa mocy.


SHUT THE FUCK UP KID




Shirōyate
-----------
Opętany

avatar

Liczba postów : 498

Powrót do góry Go down

Re: Jadłodajnia    Pisanie by Jinx on Sob Lip 25, 2015 2:20 am
Parsknął cicho pod nosem na stwierdzenie kobiety. No tak, w sumie sporo było w tym racji. Szczerze powiedziawszy to chyba była jedyną osobą, której nie bał się pozostawić chłopaka pod opieką. Nawet w przypadku Ourella miał wątpliwości. Na dodatek wszystko wskazywało na to, że Shiro jako tako dogaduje się z nią, pomimo swojej choroby, a to działało na jej korzyść.
Wydał z siebie ciche mruknięcie, kiedy kobieta przykucnęła i złożyła swój delikatny pocałunek. Jedna z dłoń chciała się wyrwać z niewidzialnych kajdanek, by móc wsunąć palce w jej rude włosy i nieco podrażnić się z nią, ale to nie było miejsce ani tym bardziej czas na takie zabawy. Jeszcze będą mieli okazję, kiedy Sheba już wróci i załatwi sprawę choroby chłopaka.
- Jakby mogło być inaczej, Taihen. – powiedział cicho przyglądając się jej z uwagą drapieżnika, kiedy wreszcie podniosła się na swoje nogi. Odczekał krótką chwilę, kiedy kobieta skierowała swoje kroki w stronę chłopaka, wyraźnie zajmując jego uwagę.
A…ale Jinx pójdzie z nami, prawda?”
Jak na zawołanie wsunął dwa kciuki za gumkę bielizny i zsunął materiał ze swoich bioder, rzucając ją niedbale na resztę ubrań. Nie czuł jakiegokolwiek zażenowania stojąc nago przed nimi. Już dawno temu porzucił poczucie wstydu. Dla niego nagość była zupełnie czymś normalnym. Bez większych słów wyjaśnień, ruszył powoli w stronę drzwi, czując chłód posadzki. Szarpnął za klamkę i wyszedł. Nim drzwi zdążyły zamknąć się za nim, czarna mgła zaczęła pokrywać jego ciało, a mężczyzna wraz z odgłosem pękających kości zaczął zmieniać swoje rozmiary oraz posturę, przyjmując wygląd wilka.
Drzwi cicho trzasnęły.

| zt |

_________________



Jinx
-----------
Właściciel Burdelu Poziom E

avatar

Liczba postów : 617
GODNOŚĆ : Servant of Evil

Powrót do góry Go down

Re: Jadłodajnia    Pisanie by Gość on Sob Lip 25, 2015 3:59 pm
Nie mogła się powstrzymać by nie zerknąć po raz ostatni na rozbierającego się Jinxa. Mimo panującego w Desperacji głodu wcale nie wyglądał źle. Uśmiechnęła się. Byłoby fajnie gdyby poszedł z nimi, ale... ale cóż.
- Jinx do nas dołączy, pójdzie tylko oswoić jeszcze kilka dzikich truskawek. - Miała nadzieję, że to załatwi sprawę, w końcu widziała jak żarłocznie pochłaniał to, co znajdowało się na stole. - Może chcesz zjeść coś jeszcze?
Nalała mu do szklanki truskawkowego kompotu i podsunęła, żeby przypadkiem nie zadławił się samymi owocami. Było gorąco, trzeba uzupełniać płyny. Sama też uszczknęła odrobinę smażonej ryby i wsunęła do ust. Miękkie mięso rozpłynęło się w nich, przy czym westchnęła cicho. Takie dobre, lecz jeszcze trochę minie nim będzie mogła zjeść porządny posiłek. Jak już wszyscy wyjdą, Jinx wróci, a mały znów będzie miał szansę na normalne życie w swoim zwyczajnym zdrowiu.
- Kąpać w jeziorze? Musisz poczekać godzinę po jedzeniu, bo jeszcze dostaniesz skurczu, ale później czemu nie? Lubisz pływać?
W jej głosie słychać było entuzjazm. Zawsze był to jakiś punkt zaczepienia żeby zyskać zaufanie chłopca. Większość dzieci w jego wieku była wyjątkowo ufna względem obcych i przepadały za Taihen, ale czy mogła powiedzieć to samo o Hiro? Ciężko było jej rozgryźć jego nieprzeniknioną miłość, mogła jedynie liczyć na jakieś fale gadatliwości z jego strony. Dotknąć czułej struny.
Lekko się wzdrygnęła gdy trzasnęły drzwi. Policzyła do trzech nim się odwróciła by sprawdzić czy rzeczywiście już sobie poszedł. Owszem. Mięśnie rozluźniły się, a przyjazny uśmiech jeszcze bardziej się poszerzył. Myśl, że chciał ją jeszcze przekonać do romansu przy chłopcu była absurdalna. Przecież szkoda było zniszczyć całkiem dobre ubranie przy transformacji, skoro mógł je zostawić tutaj, pod opieką prorokini, tak samo jak dzieciaka.
Do widzenia, pomyślała z przekąsem. Zapewne mogłaby zabrać gdzieś chłopaka z czystej złośliwości, żeby Jinx się pomartwił i powściekał, ale wiedziała, że nie wyniknie z tego nic dobrego. Nie dla niej.
Splotła ramiona na stole i położyła na nich głowę, patrząc leniwie na chłopca.
- A może masz pomysł co chciałbyś porobić nim wróci z truskawkami?
Brawo, Shi, bądź uległa nawet względem dzieci, to ci zapewni wyjątkowo długi byt w Desperacji. Przymknęła ślepia, zastanawiając się. A nuż jej odpowie. Lecz mimochodem w jej myśli zaczęły wdzierać się baśnie, którymi mogła go zabawić przez ten czas. Historie, które opowiadali jej matka i Mentor, a których nigdy nie miała okazji nikomu przekazać. Może to był pomysł. Może. Ewentualnie całkiem zgrabny plan awaryjny.



Gość
-----------
Gość



Powrót do góry Go down

Re: Jadłodajnia    Pisanie by Shirōyate on Wto Lip 28, 2015 1:17 am
Patrzył z żalem za Jinxem, jak ktoś, kto widzi go ostatni raz. O dziwo, wcale się już nie dziwił, że czarnowłosy postanowił całkowicie się rozebrać. Najwidoczniej argument z kąpielą załatwił całą sprawę, tak, jak kolejne słowa kapłanki załatwiły kolejną.
A one są straszne? ─ zwrócił się do Taihen, poruszając prędko ustami. Bo jak są dzikie, to powinny być też straszne. No bo po co szedłby tam Jinx, nie?
Odebrał od niej szklankę i przyjrzał się jej z zaciekawieniem, przechylając głowę na bok, aż prawie dotknął policzkiem ramienia. Dopiero po chwili przyłożył naczynie do warg i upił łyka. Szare, zwykle martwe tęczówki, nabrały blasku tysiąca gwiazd. Zamrugał i zerknął na kobietę, posyłając jej zaskakująco zdziwione spojrzenie.
Ale pycha! I w sumie to nie wiem czy lubię... No bo jakoś tak wyszło, że w szkole nie chodziliśmy na basen. W pierwszym roku robili, żeby był ładny, a potem jakoś się nie udało. W sumie... ─ Kolejna truskawka trafiła do jego ust. Ulokował ją językiem w prawym policzku. Trochę nie pamiętam, czemu jestem z Jinxem, ale wydaje się radosny, co nie? Ale ma strasznie niefajnych kolegów.
Upił kolejny łyk kompotu, wilżąc od wieków nieużywane gardło.
Mmm ─ Cichy odgłos wypełnił czaszkę Prorokini, gdy tylko zadała następne pytanie. Chłopiec przesunął czubkiem języka po dolnej wardze i zszedł z ławy, biorąc do ręki szklankę, by jednym haustem pozbyć się ostatnich dwóch łyków. Chodźmy zobaczyć te świecące skarpetki! ─ rzucił z entuzjazmem, wyciągając do niej dłoń z zabandażowanym palcem.

_________________

Zdania pisane kursywą to myśli Hirokiego wysyłane do innych osób. Komunikuje się za pomocą telepatii, a słowa pojawiają się wewnątrz cudzego umysłu w formie dźwięku i wydaje się, jakby ich brzmienie dochodziło zewsząd ─ nie ma możliwości skonkretyzowania z której strony dobiega. Hiroki porusza ustami, gdy używa mocy.


SHUT THE FUCK UP KID




Shirōyate
-----------
Opętany

avatar

Liczba postów : 498

Powrót do góry Go down

Re: Jadłodajnia    Pisanie by Gość on Pon Sie 03, 2015 10:15 pm
Czy truskawki były straszne? Wzięła dłoń jedną z ostatnich, już prawie przejrzała, a jej ścianki zrobiły się wyjątkowo wodniste. Wwierciła w nią kciuk, pozwalając by słodki sok spłynął po palcach.
- Kiedyś były. Dość dawno temu, nim pojawili się ludzie z cechami zwierząt, truskawki panowały nad światem. To było bardzo ciche panowanie, bo nikt o nim nie wiedział. Wszyscy ludzie na świecie bardzo lubili truskawki. Robili z nich sałatki, dodając też inne słodkie owoce. Jadłeś kiedyś sałatkę owocową? - Spojrzała w podkrążone oczy chłopca. Lekko marszczyła brwi, policzyła do trzech w myślach i dalej podjęła historyjkę. - Ale truskawkom się to nie spodobało. Chciały być najlepszymi owocami na świecie. Najsłodszymi. Najsmaczniejszymi. Najpotężniejszymi. Chciały żeby każdy je uwielbiał i dlatego...
Śledziła wzrokiem opadający poziom kompotu w szklance. Różowego płynu było już tak mało, że ledwo wystarczyło na dwa łyki. Cóż, najwyraźniej mu smakowało.
- Może nie wszyscy jego koledzy są tacy niefajni?
Też wstała z miejsca i objęła dłoń chłopca. Wąskie palce kobiety objęły jego rączkę, przekazując ciepło i swoiste bezpieczeństwo. Gdyby był mniejszy to pewnie teraz mógłby bezkarnie próbować upaść, a prorokini pochwyciłaby go i przytrzymała w każdej sytuacji. Niestety, z jego wzrostem co najwyżej mogli potoczyć się razem po kamiennej posadzce.
Roześmiała się, słysząc jego słowa.
- Krewetki, misiu. - Bandaż drapał ją lekko w skórę. Uniosła dłoń i przyjrzała mu się. - A kto ci uszkodził palca, hm?
I z tymi słowami wyszli z jadalni, by już po chwili ruszyć w dół jaskiń. Tam, gdzie zazwyczaj nikt się nie zapuszczał. Nie dlatego, że było tam jakoś wyjątkowo niebezpiecznie, ale inni nie widzieli nic ładnego w świecących korytarzach czy krystalicznie czystych jeziorkach. Ważny był Ao i jedzenie, które dostawali za wychwalanie go i nawracanie niewiernych.

/Ciąg dalszy tutaj
Zapewne zt/x2



Gość
-----------
Gość



Powrót do góry Go down

Re: Jadłodajnia    Pisanie by Gość on Pon Lis 02, 2015 8:50 pm
- O rety...Jesteś pewna, że można mi tu być? - Wyglądał na spłoszonego, a z każdym kolejnym krokiem ogarniała go dziwna niepewność co do legalności jego egzystencji w tym czystym, przytulnym i przyjemnie pachnącym miejscu. Życie na Desperacji przyzwyczaiło go do zgoła innych luksusów dlatego teraz czuł się nieswojo. Podłoga bowiem nie gniła, nie straszyła przeżartymi przez los deskami ani żadnymi tajemniczymi substancjami. Takie atrakcje były przykładowo zaś typowe dla każdego przybytku w Apogeum, nie wspominając nawet o barze w którym pracował Jabol. Tam to już w ogóle wystarczyło zastać się trochę w miejscu, a podłoga zaczynała cię pożerać od kostek w górę. Powietrze tu wypełnione było zaś zapachami potraw. Tylko i wyłącznie potraw, a nie padliny, stęchlizny, zgnilizny i innych aromatów, które dla Hayato były od dawna były powiązane w sposób ścisły z każdym miejscem w którym można było dostać coś do jedzenia. Nie wspominając nawet o krzątających się gdzieniegdzie osobnikach, które co prawda spoglądały podejrzliwie na rudzielca, lecz nijak go nie wyganiali. To też było na swój sposób niezwykłe. W normalnych warunkach ktoś silniejszy na bank by go wypchnął, a kto wie czy nie zabił za to, że sięgnął po luksusy, kiedy to przywara silniejszych. Te i inne elementy sprawiały, że Wilczur czuł się nieswojo i wyjątkowo niepewnie. Zresztą nie tylko on - jego wilki miały podkulone ogony i z zainteresowaniem spoglądały na wszystko, przylegając przy tym do swojego opiekuna, niczym druga para spodni. Musiały wejść z nim. Teren bowiem był im obcy, a niespokojne mogłyby zrobić komuś niechcący krzywdę. Niespecjalnie, lecz naganiane strachem. Nie były w końcu już małymi szczeniaczkami. Trzy z nich miały już lekko ponad rok i trzeba było brać ten fakt pod uwagę.
- Nie wiem, czy jestem w stanie zaoferować ci cokolwiek, co mogłoby wynagrodzić TAKĄ wskazówkę dotyczącą bezpiecznego miejsca. - Rzekł po tym, jak przetarł rękawem nadmiar śliny wyciekającą mu z kącika ust. Nie mógł nic na to poradzić. Średnio się żywił, a nosa oszukać nie potrafił.
- Myślisz, że jak tu usiądę to będzie w porządku? - Spytał półszeptem, jednocześnie obserwując krzątających się po pomieszczeniu innych. Powiedzieć, że miał wrażenie, że t nie pasował to mało.



Gość
-----------
Gość



Powrót do góry Go down

Re: Jadłodajnia    Pisanie by Sponsored content



Sponsored content
-----------



Powrót do góry Go down


Strona 1 z 5 1, 2, 3, 4, 5  Next   

   

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry