Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down



Strona 5 z 5 Previous  1, 2, 3, 4, 5   

Re: Jadłodajnia    Pisanie by Gość on Wto Sty 26, 2016 9:22 pm
Jeżeli Spad liczył na pozbycie się pasażerki, to srogo się przeliczył. Nie tylko mocno uczepiła się jego głowy, wbijając pazurki w skórę wilka, ale także nie zamierzała tracić jakże komfortowej przyczepności do żywego, ruchomego podłoża. Wylądowawszy pomiędzy uszami rudzielca zauważyła, że zmierzają dość szybko w kierunku wiernej, jej spódnicy i ukrytej pod spodem upragnionej zdobyczy. Wciąż nie chowając ostrych pazurów i nie szczędząc ich używania dla zachowania równowagi, spróbowała obrócić się w odpowiednim kierunku, tak by kotokrólika mieć przed sobą, a nie gdzieś tam w tyle. Nie miała aż takich magicznych zdolności, by umieć łapać zwierzynę samą tylko siłą woli, ale z pewnością nie brakowało jej determinacji i pragnienia zwycięstwa.
Zamierzała wykorzystać swoją dominującą pozycję i zwinność przeciwko wymordowanemu, posługując się nim jak ledwie parobkiem i z jego pomocą - której wcale nie chciał udzielić - dopiąć swego, pochwycając zmutowane zwierzę. Nie zamierzała czekać, aż dolna część kobiecej garderoby osiągnie kres wytrzymałości. Posługując się zmysłem powonienia i wzrokiem postarała się zlokalizować zdobycz i ocenić, czy jest w stanie do niej doskoczyć. Zamierzała to zrobić tylko wtedy, gdyby za cenę utraty przyczepności do wilczego futra udało jej się raz a porządnie schwytać zwierzę. W innym wypadku skok byłby zbyt ryzykowny. Mogła za to mieć nadzieję, że skitrana pod spódnicą bestyjka w jakimś momencie nie będzie miała dokąd uciec i uda się w jednym kłapnięciu lisimi szczękami złapać ją na amen.



Gość
-----------
Gość



Powrót do góry Go down

Re: Jadłodajnia    Pisanie by Gość on Nie Sty 31, 2016 6:20 pm
Krzesło poczyniało takie piruety na parkiecie, że Spades musiał się bardzo napocić by przemieszczać się bardziej do przodu, w przeciwnym kierunku do ruchu krzesła. Majtali się radośnie na końcu spódnicy z Akane, a koto-królik piszczał niezachwycony obrotem spraw. Kobieta bezradnie siedziała bardzo zdenerwowana i czekała, aż ktoś jej pomoże. Zamiast tego Spades wskoczył jej na kolana, Akane planowała od razu dorwać zwierzynę, spod jej spódnicy. Atakowana z każdej strony krzyknęła przerażona i zdzieliła otwartą dłonią Spadesa po pysku, a jej nogi wierzgały zawzięcie po lodzie. Jeżeli Akane planowała pochwycić od razu zwierzynę, to otrzymałaby parę solidnych kopnięć. Głowa Wilka jest zapewne bezpieczniejszą opcją, choć wierna przymierza się by i ją klepnąć mocno w głowę.
Lodowiska mają to do siebie, ze są tylko w sezonowo. Najwyraźniej dla zamrożonej posadzki ten okres dobiega końca. Lodowa skorupa w ciągu chwili się rozpłynęła, a podłoga na nowo była lepka i mokra od soku. Krzesło zatrzymało się gwałtownie i zachwiało. Koto-królik czmychnął spod spódnicy, ale pazurami zaczepił o materiał. Teraz to tylko kwestia szczęścia, kto pierwszy pochwyci zdobycz.



Gość
-----------
Gość



Powrót do góry Go down

Re: Jadłodajnia    Pisanie by Gość on Pon Lut 01, 2016 8:34 pm
Udało mu się! Znajdował się w tym momencie na kawałku stabilnego...krzesła wciąż sunącego się po lodzie. Co z tego, że na nim znajdowała się równiez kobieta, która niebezpiecznie wierzgnęła. Istne rodeo!
Spad niestety nie miał ramion, a szkoda bo w tym momencie objąłby wierzącą, a tak to tylko zarzucił jej łapy na ramiona by zaraz potem dostać po pysku. Zmieszało to wilczura, który na chwilę zapomniał o polowaniu i pytająco zaglądał w zwierciadła duszy kobiety doszukując się odpowiedzi na najstarsze pytanie świata "Dlaczego?".
Naturalnie oczy mu błyszczały niczym u labradora z reklamy waszego ulubionego papieru toaletowego i po chwili były również wielki co talerze. Dlaczego? Cóż...Zza ramienia kobity dostrzegł, ze ich trasa się rozmywa. Nie zdążył nawet zareagować, jak fizyka zrobiła swoje i sprawiła, że przeturlało nim po podłodze. Gdy tylko jednak zebrał się w sobie, a ślepia dostrzegły majtający się pod materiałem punkt - nastawił uszu. Wzrokiem odnalazł swą rywalkę, a potem wystrzelił niczym z procy ku celowi. Teraz albo nigdy, prawa?



Gość
-----------
Gość



Powrót do góry Go down

Re: Jadłodajnia    Pisanie by Gość on Wto Lut 02, 2016 10:40 pm
Dusza rywalizacji nadal w niej nie gasła, mimo długiego już ścigania się z przeciwnikiem. Wśród obrotu wszystkich szalonych spraw cały pościg wydawał się jak mgnienie oka, choć przecież zdążyli już przebiec całą kościelna kantynę. Trzymała się mocno wilczej głowy, bezlitośnie wbijając pazurki w skórę rudzielca. Nie przejmowała się tym, że mogłoby go to zaboleć lub lekko uszkodzić - teraz nie grali w tej samej drużynie, a toczyli zabójcze starcie o zdobycz, która była tylko jedna i niepodzielna. Nie zależało jej o tyle na złapaniu kotokrólika, co na zwycięstwie nad Spadesem. Bezczelnie rzucił wyzwanie jej. Jej! Jak mógł mieć czelność w ogóle sugerować swoją postawą i mimiką, ze ma szanse na wygraną? Ona zamierzała mu udowodnić, że przeciwko Vivian na jej rodzimym gruncie nie miał szans zwyciężyć.
Zaraz po ciosie otrzymanym przez Spada skuliła się na jego głowie i przystąpiła do szybkiego przejścia w okolice karku wilka. Nie chciała oberwać od wiernej po głowie, ale także z pewnością nie zamierzała dawać wymordowanemu przewagi w ich prywatnej gonitwie. Zamierzała przeczekać najgorsza chwile kontaktu z wystraszoną kobietą, a potem rzucić się na ostatnią prosta w kierunku upatrzonej zdobyczy. Musiała skorzystać z chwili, kiedy rudzielec był jeszcze nieco oszołomiony po zostaniu uderzonym; jako ta mniejsza miała większy problem z nadążeniem za zmutowanym zwierzakiem i każda sekunda była dla niej cenna. Nie szczędziła energii na długie skoki i żwawe przebieranie łapkami, by jak najszybciej dopaść białego stworzenia, które próbowało teraz wydostać się poza zasięg dwójki rywali.
Niedoczekanie.



Gość
-----------
Gość



Powrót do góry Go down

Re: Jadłodajnia    Pisanie by Gość on Czw Lut 04, 2016 12:15 pm
Wiernej zrobiło się przykro widząc wlepione w nią wielkie oczęta Wilka. Ale co miała zrobić kiedy dziki zwierz wskoczył jej z pasja na kolana. Nawet nie zauważyła Fenki, która skryła się za burzą rudej sierści Spada. Kobieta wyciągnęła dłoń i pogładziła Wilka po pysku w ramach niemych przeprosin i to była ostatnia rzecz jaką zrobiła zanim krzesło pozbawione poślizgu wywróciło się na mokrą posadzkę. Spades i Akane poturlali się po podłodze, a kobieta krzyknęła zaskoczona. Leżała na podłodze wciąż siedząc na krześle, a jej nogi wymachiwały dziko w powietrzu ukazując białe pończochy, a spódnica niczym kurtyna poszła w górę. Jednak główna uwaga skupiała się na trójce przeciwników. Koto-królik postanowił ryzykownie przebiec miedzy dwójką szarżujących na niego myśliwych. Wilk kontra Fenka, Spades czy Akane. Kto pierwszy dorwie ofiarę, która wykonała samobójczy dla niej krok? Koło fortuny losu obraca się niczym ruska ruletka. Kobieta zgramoliła się z krzesła i zakrywając strategiczne miejsce siedziała na podłodze, obserwując scenę i czekając na finał. Mopy poszły w ruch. Kilku wiernych zebrało się ogarniać bałagan. Sztućce, potłuczone talerze, puste kubki walały się po posadzce. Brakowało rąk do ogarniania całego chaosu.
Ale wybiła godzina. Pisk koto-królika rozniósł się po pomieszczeniu obwieszczając czyjeś zwycięstwo. Spades wpada na Akane kończąc tym szarżę na zwierzynę i jednocześnie obwieszcza to jego porażkę. Akane z koto-królikiem w pysku wygrywa rywalizację. Może decydować czy dobić zwierzynę, czy ranną puścić ją wolno.
Zebrani westchnęli z ulgą, ciesząc się z końca małego armagedonu, a mopy ruszyły niebezpiecznie w ich kierunku, jakby z całym sokiem chciały sprzątnąć i ich. Wierna wstała z podłogi i chwiejąc się na, z wrażenia, miękkich nogach uklękła przy Spadesie. Objęła go i płacząc w futro mamrotała przeprosiny. Cóż… Spades może uznać, że nagrodą pocieszenia jest obwąchiwanie, wylewającego się z dużego dekoltu, zacnego biustu kobiety
Jest mokro, wszyscy są mokrzy, a walkę w kompocie Spades i Akane mogą uznać za zaliczoną. To kiedy kisiel?


Koniec interwencji.
MG Odjeżdża



Gość
-----------
Gość



Powrót do góry Go down

Re: Jadłodajnia    Pisanie by Gość on Nie Lut 07, 2016 10:43 pm
Wilcze cielsko zareagowało z opóźnieniem i to nie była kwestia tego, że Japończykowi nieco w uszach szumiało! To po prostu...Akane w swej małej formie okazała się być zwinniejsza. Mierzył się z siłą wyższą, a przynajmniej wolał tak o tym myśleć, gdy niedowierzająco kręcił pyskiem. Przegrana była bowiem nieco żenująca. Wymordowanemu było nieco wstyd, za swe zwierzęce zachowanie i zamieszanie, które narobił. W końcu był w gościach, a wilk w nim...najwyraźniej dostał niepodziewanie nieco za długą smycz. Myśl o tym nie przyćmiła jednak rozbawienia ani dobrego humoru Spadowi.
Nie czuł bowiem goryczy porażki o co postarała się wierząca, która niefortunnie zamieszała się w ogień tej niecodziennej walki. Rudzielec nie protestował, jak miał to robić gdy mizianie było przyjemną pieszczotą. Korzystał więc zdając sobie sprawę, że psia forma nastręcza o wiele mniej kłopotów. Wyobrażacie sobie bowiem podobna scenę, gdyby był człowiekiem!?

Gdy zamieszanie zaczęło ustępować Spad wraz z Akanę postanowili w pewnym momencie zejść z oczu...wszystkim. Tak na wszelki wypadek, gdyby któryś z wierzących miał im za złe przerwanie posiłku. Wilk zaraz potem otrzepał swoje futro z nadmiaru słodkiej i lepkiej posoki, a gdy znaleźli się w miarę spokojnym miejscu przeistoczył się w człowieka. Pierwsze co zrobił, gdy pysk zmienił się w usta to roześmiał się głośno, chwilę wcześniej posyłając porozumiewawcze spojrzenie swej towarzyszce. Nie krepował się śmiać i żartować. Rozbestwił się nieco, lecz było mu z tym dobrze. Gdy się osuszyli i odziali wciąż rozmawiali i żartowali, wymieniali się informacjami oraz inne takie. Rozstali się w zgodzie. Na odchodne Hayato podarował to co miał przy sobie. Wydawało się, że Kościół Nowej Wiary rzeczywiście przeszedł zmiany i próbował stworzyć kawałek normalnego świata w piekle. Chciał więc ich w tym wesprzeć, jak mógł dlatego też ofiarował Akane kaukaski granat, jodyny oraz nieco odzieży - ciepły koc, jaka spódnica, koszula. Komuś na pewno się przyda. On sam i tak większość czasu spędzał na czterech łapach.
Odszedł ze swymi pociechami, roztaczając dookoła woń kompotu.

z/t



Gość
-----------
Gość



Powrót do góry Go down

Re: Jadłodajnia    Pisanie by Sponsored content



Sponsored content
-----------



Powrót do góry Go down


Strona 5 z 5 Previous  1, 2, 3, 4, 5   

   

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry