Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down



Strona 3 z 5 Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next   

Re: Jadłodajnia    Pisanie by Gość on Wto Gru 08, 2015 9:05 pm
- Oj, ciszy mnie to, ze nie miałaś i nie musiałaś dowiadywać się o tym na własnej skórze. Gdybym nie był martwy to pewnie zszedłbym na zawał. - Zauważył, nieco wyolbrzymiając, jednocześnie pozwalając sobie na kontynuowanie swojego wywodu. W między czasie sięgnął po swój szmaciany tobołek. Ułożył go na stole, odsuwając nieznacznie miskę po zupie na bok. Trzymany na kolanach zwierz zaalarmowany ruchami swojego "posłania" otworzył na chwilę ślepia, po czym ponownie je zamknął widząc, że nic ciekawego się nie dzieje. Nie licząc faktu, że jego Pan wyjął ze szmacianej torby butelkę buro-czerwonego czegoś i garść mordoklejek, które rozsypał na stole, zachęcając Akanę do poczęstunku.
- Nie jestem pewien...Gdy póbowałm, brać jedną z anielic pod włos, chcąc by mi obiecała, że nie zostanę skazany przypadkowo na śmierć to nie była w stanie mi tego obiecać i wyraźnie jej samej się to ni podobało. A więc mogło mnie to spotkać. Słabo mi się spało z tą świadomością, zwłaszcza, że po przekroczeniu progu owego sądu powiedziano mi, że łupieżca, grabieżca i morderca! - Uniósł głos, zmarszczył gniewnie brwi i teatralnie zaakcentował ostatnie przymiotniki, niczym zniesmaczony tym faktem adwokat. Zaraz potem prasknął, podsuwając pod nos Akane drewniany kubek, a sobie niewielki metalowy garnuszek, który nie był wcale większy od owego kubka. - "Nie chcemy nikogo krzywdzić, nikogo, kto jest niewinny." - mówili. Wspominali też, że nie chcą krzywdzić tych którzy zbłądzili z niewłaściwej ścieżki, cokolwiek by to miało znaczyć. Nigdy nie zgłębiałem chrześcijaństwa by móc to ocenić, jednak, skoro mówią, że takich i owakich nie chcą krzywdzić to oznacza, że jest grupa takich, których chcą. Dlatego bym uważał. Prawdopodobnie będę jeszcze badał sprawę, chociażby ze zwykłej ciekawości, jednak jestem już teraz w stanie powiedzieć, że raczej nie każdemu z aniołów taki stan rzeczy odpowiada. - Kiedy mówił, odkorkował butelkę i rozlał napoju i sobie, i dziewczynie. - Jednak na troski przyjdzie jeszcze pora. Zdrowie za moją wspaniałomyślność, przeżycie oraz to spotkanie. - Ujął swe skromne i sponiewierane przez życie naczynie i po stuknął nim delikatnie o te trzymane przez czerwonowłosą. Chyba mu nie odmówi, zwłaszcza, że tak ładnie podzielił się nią informacjami nie chcąc niczego w zamian, prawda?



Gość
-----------
Gość



Powrót do góry Go down

Re: Jadłodajnia    Pisanie by Gość on Czw Gru 10, 2015 8:50 pm
- Umrzeć drugi raz też można, tylko tym razem na amen- - stwierdziła spokojnie, ale chwilę później zerknęła na rudzielca wzrokiem godnym matki, babci i prababci wielkiego rodu. - Ani się waż próbować. - Co jak co, ale majestatu jej nie brakowało. Kiedy tylko chciała, potrafiła przybrać oblicze prawdziwej kobiety sukcesu, osoby trzymającej w swoim ręku jedną czwartą władzy nad prężnie rozwijającą się grupą członków nowego Kościoła. Choć przez większość swojego czasu zachowywała się normalnie, z energią i radością, tak w razie potrzeby niezwłocznie stawała na wysokości zadania i całym jestestwem prezentowała swoje godne stanowisko. A ono właśnie wymagało ni mniej ni więcej, a troski o wszystkie potrzebujące tego dusze, nawet jeżeli nie byli to wierni bogu Ao. Od momentu przekroczenia progu świątyni aż do jego opuszczenia Spades był pod jej wyłączną, a zarazem całkowitą opieką. Jeżeli ona go tu przyprowadziła, to nic złego stać się mu nie mogło i naturalnym przepływem ta zależność przeniosła się także na inne aspekty. Przeżyli razem już dobry kawał przygody i z pewnością zapowiadało się ich więcej, jeżeli tylko oboje tego dożyją.
- Co za hipokryci - prychnęła na wzmiankę o morderczych zdolnościach aniołów. I niech jej ktoś teraz powie, jakim barbarzyństwem były dawniejsze praktyki Kościoła! Kiedyś aonistów uznawano za "tych złych", którzy mordują niewinne istotki bez szczególnej przyczyny. Teraz role się odwróciły, to skrzydlaci zaczęli powoli przejmować role postrachu terenów pozamiejskich. Ciekawe rzeczy się na tym świecie dzieją, oj ciekawe...
Nie stawiała żadnego oporu wobec zaproponowanego jej poczęstunku. Dają to bierz, biją to uciekaj! Złapała jeden z cukierków i bez ogródek wpakowała go sobie do ust. Choć w świątyni nie głodowali, to słodycze nie były na tyle popularne, by jadać je na co dzień. Akurat mordoklejek nie uświadczyła od zarania dziejów! Doprawdy, spotkanie właśnie tej osoby tego konkretnego dnia było jak błogosławieństwo od samego Ao.
Zgrabnie ujęła podsunięty jej kubek w dłoń i skinęła głową wraz dźwiękiem stuknięcia o siebie dwóch naczyń. Na początek spróbowała niewielkiej objętości łyczek, którym to została pozytywnie zaskoczona. Przejechała czubkiem języka po wargach, zbierając z nich resztę przyjemnego smaku.
- Cóż to za dobry napitek? - spytała wprost. Brakowało jeszcze tylko pytania "Gdzie taki dają?", ale a nuż samo wyjdzie w praniu. wymordowany z każdą chwilą coraz bardziej zdobywał sobie przychylność rudej, jeszcze trochę i zmieni wyznanie na Spadzizm.



Gość
-----------
Gość



Powrót do góry Go down

Re: Jadłodajnia    Pisanie by Gość on Pon Gru 14, 2015 6:23 am
On w odpowiedzi do jej powagi zaśmiał się lekko, pozwalając sobie na beztroski gest ręką sugerujący Akane, że ta nie ma czym się przejmować.
- Spokojnie. Już komuś obiecałem, że nie dam się tak łatwo niczemu i nikomu, a jestem wyjątkowo słownym mężczyzną. A to tylko jedna z mych licznych przywar. - Wzruszył bezradnie ramionami, przymykając figlarnie jedno ze ślepi. Co on taki idealny ciągle robił bez jakiejś porządnej partii przy boku, prawda? Hehe. Choć z drugiej strony...czasem miewał wrażanie, że wcale by się nie obraził, gdyby los postanowił go dopaść. Nie żeby jego życie po życiu go przerastało, lecz bez NIEJ wydawało się ono puste. Kto wie, może z czasem nauczy sobie z tym radzić, lecz to również, było na swój sposób wyjątkowo płytkie. Nie chciał o sobie myśleć w ten sposób, a tym bardziej przyrównywać do więzi, która go z nią łączyła.
- Mhm. Może i. Choć trzeba brać pod uwagę również hermetyczność, którą się wykazują. Większość aniołów która opuściła Eden zasymilowała się z...resztą, kimkolwiek by nie była. Jednak spora ich grupa wciąż nigdy w życiu nie wystawiła stopy poza swój raj. Nie mają poglądu na rzeczywistość lub ją wypaczają. Ewentualnie, ktoś im ją wypacza, a one nawet tego nie są wstanie tego zweryfikować bądź nawet o tym nie pomyślą tylko w to wierzą. Taką mają naturę. - Wspomnieniami odpłyną na chwilę ku Isao, który był jego anielskim przyjacielem. Był dobrym człowiekiem, jednak nie dało się ukryć, że również na swój sposób naiwnym, wiszącym w ideały - Nie można więc powiedzieć, że są złe. Wierzą że to co robią jest słuszne, chcą to robić lub nie mają wyboru. Panuje w nich w końcu pewna hierarchia. Nie można więc winić wszystkich. - Starał się ich bronić? Być może. On sam był dobrym człowiekiem, potrafił wczuć si w czyją sytuację. Unikał uogólniania i sądzenia. Co prawda najadł się strachu, słyszał niepokojąc rzeczy, lecz nie uważał, że to co robiły było złe. Ni miał zdania. prawda bowiem dla każdego mogła być inna. On tylko przedstawiał fakty. Zaznaczał, że coś takiego się odbywało.
- Och, gdybym zdradzał wszystkie swoje sekrety to zdecydowanie zbyt często chodziłbym o pustym żołądku. - Zażartował. - Ale jeśli przykładowo...jakiś rudzielczy głosik zapewniłby mnie, że raz w tygodniu mogę liczyć na ciepłą strawę to no, no...myślę, że moja przebieżka raz w tygodniu mogłaby obejmować szlak wiodący przez skromne progi owego głosiku. Powiedzmy, że nawet przypadkowo zdarzałoby mi się mieć wówczas na grzbiecie dwie, trzy butelki owego trunku. Tak całkowicie przypadkowo. - Spad mistrz marketingu.



Gość
-----------
Gość



Powrót do góry Go down

Re: Jadłodajnia    Pisanie by Gość on Sro Gru 16, 2015 8:21 pm
W jednym momencie z na poważne oblicze wkroczył delikatny uśmiech, zaraz pociągając za sobą zadziorny wyraz całej twarzy. Prawą dłonią sięgnęła do swojej skroni, powolnym ruchem zanurzając palce w rudych włosach i zaczesując je zgrabnie do tyłu, ażeby nie spadały cały czas na twarz.
- Hmm, to będę musiała poznać też pozostałe - stwierdziła z nutką tajemniczości w głosie i przymrużyła lekko oczy, jak gdyby teraz spojrzeniem zielonych tęczówek mogła przeskanować swojego rozmówce wzdłuż, wszerz i na wskroś na raz. Podobał jej się sposób, w jaki mężczyzna podchodził do samego siebie; to między innymi z tego powodu tak dobrze się jej z nim spędzało czas. Bez względu na to, czy tematyka była lekka, czy poważna, rozmowa płynęła niesamowicie naturalnie i swobodnie, jak gdyby znali się od lat. A przecież w rzeczywistości to było dopiero ich drugie spotkanie! Niesamowite, jak z niektórymi łatwo znaleźć wspólny język, jeżeli się tylko trochę postara.
- W takim razie mają jakieś dziwne dowództwo w tej ich hierarchii. Ale to ich problem i muszą się z tym uporać - stwierdziła, wpatrując się na chwilę w kamienna ścianę kantyny. To, co działo się pomiędzy aniołami, powinno także się wyłącznie w ich gronie rozstrzygać. Jednak gdy już ze swoją misją wychodzili w szeroki świat, to powinni wziąć pod uwagę wszelkie konsekwencje, jakie pociągnie za sobą ganianie "grzeszników i heretyków". Jeżeli skrzydlate istoty nie zachowają ostrożności w tych działaniach, to staną się nie lepsi od tępionych przez siebie osobników.
Zainteresowała się nagłą zmianą taktyki i z tej przyczyny nachyliła się nieznacznie nad stołem, jak gdyby w tym konkretnie miejscu właśnie odbywały się niezwykle ważne spiski. Rzuciła ku wymordowanemu zaintrygowane spojrzenie i uniosła jeden kącik ust w górę. Ten to potrafił się targować, nie ma co! I w sumie dobrze, gdyby nie podjął takiej handlowej gry, straciłoby się okazję do ubicia całkiem miłego interesu. Tym sposobem Spades po raz kolejny zapunktował sobie u rudej.
- Może się zdarzyć, że taki głosik się właśnie odezwie z podobną propozycją... skoro właścicielka owego głosiku i tak nie ma za wiele do stracenia, a sporo do zyskania. Można powiedzieć, że każda taka przebieżka z bonusem zostałaby solidnie nagrodzona. - No dalej dalej, kolego. Negocjujemy.



Gość
-----------
Gość



Powrót do góry Go down

Re: Jadłodajnia    Pisanie by Gość on Sob Gru 26, 2015 4:49 pm
Uniósł nieznacznie jedną ze swych brwi i pozwolił sobie zatopić się na chwilę w tajemniczej zieleni oczu rozmówczyni. Zdając sobie sprawę, że dawno nie prowadził tak frywolnej damsko-męskiej gry, sztuki nazywanej niezobowiązującym flirtem, przekomarzaniem. Dla Hayato była to swego czasu intelektualna rozrywka, którą za wczasu z przyjemnością praktykował. Desperacja jednak nie rozpieszczała, sprawiając że nie był nawet w stanie sobie przypomnieć, kidy to po raz ostatni przeprowadzał podobną wymianę zdań. Zamrugał po kilkakroć chcąc wyrywać się z zieleni hipnotycznych luster należących do Czerwieni.
- Myślę, że tak świadoma siebie kobieta nie będzie miała większych problemów by dostrzec resztę nim zdołam się z nimi jakkolwiek obnieść. - Oczywiście o ile on sam na to pozwoli. A przynajmniej wierzył, że jego umiejętności na takim poziomie by być wstanie przed jej doświadczonym okiem ukryć swą niepewność, strach. Wbrew pozorom nie pokazywał jej bardzo innej wizji siebie. Prócz tego, że odważniejszej i pewniejszą siebie. Choć z każą chwilą maska ta stawała się prawdą, bo Spad wraz coraz to większą wymianą słów rzeczywiście czuł się pewniej przy dziewczynie. Aż w końcu postanowił zaryzykować i porzucić swą grę, mając nadzieję, że nie postępuje mało ostrożnie. Wyciągnął butelkę wina, podzielił się, poczarował, zaśmiał się.
- Solidna mówisz? Ja jednak nie potrzebuj wiele. Za drobne przysługi wystarczy mi drobne wynagrodzenie, wbrew pozorom nie jestem pazerny pomimo iż niektórym przypominam lisa. - Rozłożył bezradnie ramiona na boki, trzymając w ręce butelkę, której zawartość zaraz potem ponownie rozlewał. Nie łatwo było być drobnym, rudym wymordowanym o bujnej kicie. - To kolejna moja mocna strona. - Zabłysnął zębami i puścił z dłoni uformowanej w kształt pistoletu celny strzał ku Akane. - Raz, może w porywach szczęście dwa razy będę w stanie nawiedzać te rejony. Jeśli jakiś konkretne dni miałabyś na myśli to jestem w stanie się dostosować byle różnica między nimi wynosiła mniej niż trzy dni. Prócz symbolicznej nagrody wolałbym by jeśli miałabyś okazje wypominała o mnie dalej. Ciężkie jest życie wolnego strzelca, a dodatkowe zlecenia słownych klientów, zwłaszcza zimą, są błogosławieństwem. Mam niskie stawki, działam na każdym terenie, lecz mam zasadę - nie dotykam się niczego co śmierdzi krwią - to dobrze wpływa na serce i na każdy inny organ. - trafna uwaga lubiła być trafna.
Rozmowa się toczyła, a niedawno nalany na nowo napój powoli znikał , tak jak poprzednio.



Gość
-----------
Gość



Powrót do góry Go down

Re: Jadłodajnia    Pisanie by Gość on Pon Gru 28, 2015 6:37 pm
- Nie omieszkam się nimi zainteresować - podsumowała, nie przestając się wpatrywać w swojego rozmówcę. Jak zdążyła zauważyć, on czynił dokładnie to samo i na dobrą sprawę niewiele więcej było trzeba. Gdyby to od niej zależało, nie musiałaby wcale ciągnąć składającej się ze słów rozmowy, a ograniczyć aktywność wyłącznie do patrzenia. To też była doprawdy przyjemna czynność, szczególnie że siedzący obok rudzielec stanowił niesłychanie interesujący obiekt obserwacji. A gdy do kompletu mówił, można było nazwać sytuację kompletną. Nad wyraz dobrze się słuchało, tak że mogłaby w ten sposób przesiedzieć całe popołudnie, wieczór i noc.
Ożywić się musiała ze względu na rozwijające się nadal pertraktacje, które poza obliczem handlowym miały też całkiem niezłe rozrywkowe walory. Była ciekawa, co jeszcze w tej rozmowie padnie i jakich chwytów użyje wymordowany, żeby postawić na swoim. Sama Vivian gotowa była się nawet po części dostosować, tak długo jak na całej umowie nie będzie stratna. Jak dotąd postawiona oferta brzmiała nie najgorzej, choć wymagała z pewnością jeszcze kilku szlifów. Tak czy inaczej wyglądało na to, że lada chwila uda się osiągnąć obustronnie satysfakcjonujące porozumienie.
- Tym lepiej, na pewno nie ucierpisz. Potrafię się odwdzięczyć, to właśnie jedna z moich zalet. - Uśmiechnęła się z zadowoleniem. - Każdą owocną wycieczkę wynagrodzę, wystarczy tylko że mnie tu znajdziesz. Zresztą, to nietrudne. Na pewno będziesz zadowolony. Na moje słowo też możesz liczyć, z pewnością nie zapomnę wspomnieć o tobie gdzie trzeba. Tutaj bardzo wiele osób szuka właśnie kogoś takiego jak ty - podsumowała, co można w gruncie rzeczy uznać za zakończenie negocjacji. W międzyczasie z drewnianego kubka stopniowo ubywało zawartości, zaś ze stołu zniknął jeszcze jeden cukierek. Nigdy nie umiała sobie odmawiać takich drobnych przyjemności, może więc to dlatego pomimo trudnych desperackich warunków zachowywała figurę niezbyt pasującą do kanonów urody. Na supermodelkę nikt by jej nie wziął, ale na szczęście do programu o grubasach też nie. Tylko czasami można się było zdziwić, że nie każdy obywatel świata poza murami wygląda jak wyzwoleniec z obozu śmierci.



Gość
-----------
Gość



Powrót do góry Go down

Re: Jadłodajnia    Pisanie by Gość on Czw Gru 31, 2015 2:18 pm
Podzielił się bezinteresownie istotną informacją odnośnie anielskiej aktywności. Nie oczekiwał w zamian niczego prócz ostrożności ze trony Akane i jej towarzyszy. Nie życzył jej straty kolejnego... Co prawda nie znał ich. Wiedział, że być może mieli co na sumieniu, jednak był przekonany, że nie aniołom dane jest kogokolwiek oceniać. Czy zrobił dobrze? Źle? Był pewien, że na pewno zgodnie z własnym umieniem.
- Coś czuję, że będzie to początek wyjątkowo owocnej współpracy. - Podsumował, uściskając Akane dłoń w geście pieczęci, a potem oddał się rozmowie, a wino się nieustannie mimochodem się lało. Wymordowani naturalnie sobie nie odmawiali i korzystali z tej ulotnej chwili wytchnienia garściami - a raczej kubkami. Spad w trakcie zabawiał Akane słowem. Wspomniał kilka zabawnych sytuacji ze swego żywota. W tym również tą niezapomnianą anegdotkę dotyczącą tego, jak przez 5 lat błąkał się po czerwonej pustyni nie wiedząc, że coś poza nią istnieje. Teraz go to bawiło, jak również reakcja innych na ten wyczyn. Jedni patrzyli na niego jak na idiotę z toną szczęścia rozsypaną po kieszeniach, a inni zaś podziwiali.
- Mam też przyjaciela - Isao. Prawdziwy z niego anioł, dosłownie. - Zauważył z rozbawieniem, nie mogąc zaprzeczyć, że wino przyjemnie mu w głowie szumiało i mrowiło ciepłem w kończynach. - To dzięki niemu udało mi się z niej wydostać. Z tej pustyni. Od roku nie mam od niego wieści...-zasępił się nieco, lecz po chwili wesoło pomachał ogonem, a na twarzy zagościł uśmiech. - Lecz blondynka z niego, a takich licho nie bierze. W końcu po co mu większy chaos niż ma. - Zażartował sobie z przyjaciela, który miał podobne szczęście co on sam. Dopił potem wina z naczynia i już miał dzielić się kolejną nowinką, gdy to jego zaćmiony wzrok wykrył podejrzany ruch...Wymordowany momentalnie zastygł skupiając całą swoją uwagę na...właściwie co to było? Jakaś mieszanka zająca z kotem? Kotokrólik? Szczurokrólik? Nie był pewien, lecz jakieś drobne zwierze kręciło się pod stołami przykuwając jego nieco otępiałą przez wino atencję. Gdy zaś nawiązali kontakt wzrokowy...cóż, było już wiadome, że nic dobrego z tego nie wyjdzie. Spad obsesyjnie zaczął ię wpatrywać stworzenie, lecz nie jak człowiek - a wilk. Sierść na znieruchomiałym ogonie się zjeżyła łechtana zwierzęcymi instynktami. Czy to dobrze? Czy źle? Nie wiedział, ciężko było mu w tym momencie nad czymkolwiek się zastanawiać, gdyż świat przestał dla niego jakoś specjalnie istnieć. Był tylko łowca i zwierzyna. Chwila...łowcy i zwierzyna. Dwóch drapieżników i jedna ofiara, która w tym momencie zaczeła szykować się do ucieczki. Spad tylko posłał ukradkowe spojrzenie rudowłosej, niczym rywal, a w drugiej chwili już będąc na czterech łapach odrzuciwzy swą ludzką połówkę gnał za mutantem. Dlaczego? Cóż...bo uciekał!



Gość
-----------
Gość



Powrót do góry Go down

Re: Jadłodajnia    Pisanie by Gość on Czw Gru 31, 2015 7:58 pm
Z pewnością była bardzo wdzięczna wymordowanemu za udzielone przez niego informacje. Choć do tej pory już zachowywała się ostrożnie we wszelakich kontaktach z potencjalnymi aniołami, to teraz tym bardziej musiała mieć się na baczności. Była już nie tylko przedstawicielką innego, konkurencyjnego wyznania, ale również potencjalną kandydatką na sąd. To tylko potwierdzało, że musi się pilnować bardziej niż zazwyczaj.
- Nie wątpię - dodała tylko, pewnie ściskając wyciągniętą ku niej dłoń rudzielca. Rozmowa toczyła się dalej w najlepsze, okraszana bez ustanku kolejnymi kubkami przepysznego czerwonego płynu i podpierniczanymi ze stołu co rusz mordoklejkami. Nie musiała przerywać swemu rozmówcy ani razu. Wystarczyło słuchać wszystkiego tego, co opowiadał. Dla spragnionej towarzystwa dziewczyny był to idealny sposób spędzenia wieczoru. Nie potrzebowała nic więcej, tylko żeby Spad opowiadał. słuchało się go niesamowicie przyjemnie, dlatego nawet nie próbowała dodawać od siebie nic więcej poza potakiwaniem, ewentualnie krótkimi pytaniami. Cała mimika rudej wskazywała na to, że tylko czeka na kolejne zdanie, kolejne słowo.
Uśmiechnęła się szeroko na wzmiankę o blondwłosym przyjacielu. Miło jest słyszeć, że ludziom i nie tylko naprawdę zdarza się spotkać w życiu bratnią duszę na całe życie. Sama również liczyła na to, że uda jej się kiedyś znaleźć takiego kogoś dla siebie. Niestety, póki co nie było na to żadnych nadzwyczajnych perspektyw. Z wieloma osobami utrzymywała kontakt, nawet pozytywny, ale żeby kogoś z nich nazwać przyjacielem... to na pewno jeszcze nie ten etap. Przykre tylko, że w takiej sytuacji jest przeszło stuletnia kobieta. No ale cóż, czekać można naprawdę długo.
Na początku była trochę zaskoczona tym, że Spades przerwał rozmowę i patrzył w zupełnie innym kierunku niż dotychczas. Tak samo jak jej towarzysz, miała już nieco przyćmiony umysł, jednak wkrótce również zlokalizowała obiekt jego zainteresowania. Co to mogło być za zwierzę? Nieważne. Skutecznie obudziło instynkt łowiecki. Choć jeszcze przed chwilą dziwiła się zachowaniu wymordowanego, to teraz dotknęło ją dokładnie to samo. Zastygła w bezruchu, jedynie oczyma wodząc za niewielkim zwierzakiem. Wszystkie mięśnie napięły się w gotowości, a pełne ducha rywalizacji spojrzenie Spadesa było ostatecznym bodźcem. Wystarczył moment, by w miejscu postaci kobiecej pojawił się malutki lisek, zgrabnie wygrzebując się spod ubrań. Nie mogła pozwolić na to, by wymordowany zyskał zbyt wielką przewagę. Żwawo zeskoczyła z ławeczki i rzuciła się pędem w stronę uciekającego zwierzęcia, z zawziętością przebierając łapkami.



Gość
-----------
Gość



Powrót do góry Go down

Re: Jadłodajnia    Pisanie by Gość on Wto Sty 05, 2016 8:54 pm
Nadjeżdża MG:
I rozjeżdża...

Stworzenie przemknęło po cichu do groty. Stanęło na dwóch, białych i bardzo puszystych łapkach. Wąchając otoczenie. Zapach jedzenia nęcił i kusił. Choć instynkt podpowiadał mu, że zagrożenie czai się gdzieś w kącie sali. Mimo to, nieproszony gość, zgrabnie pokicał przed siebie, wpraszając się na chama, bez pozwolenia do jadłodajni. Planowało szturmem zaatakować stół z przyszłościami. Jakie czekały na gości, którzy w przeciwieństwo do niego mieli pozwolenie. Ale mały zwyrodnialec, nic sobie nie robił z tych przepisów. Hopsa, hopsa pod jeden stół. Kic, kic pod drugim i upragnione jedzenie znalazł się w zasięgu jego wzroku. Małe zamieszanie, zmusiło zwierzę do obejrzenia się w stronę hałasu. Oto wilki ruszył na niego, z głośnym biciem pazurów w posadzkę, a brana za człowieka, kobieta, na jego oczach, zrzuciła ludzką skórę i przy tym szaty, przemieniając się w lisa. Małe nozdrza zadrgały nerwowo, a wąsy nastroszyły się. Budową nie przypominał jednak zbłąkanego, kicającego króliczka. Gdyż, ponieważ, jest to koto-królik! Ot trudne warunki. Dręczący postapokaliptyczną rzeczywistość wirus, robił sobie nieraz, żarty z matki natury. Kot i królik, złączeni ze sobą na zawsze w jednym ciele, wbrew swej woli. Ciało, w tym wielkość królika z jego niewinnością połączone z  kocim sprytem, zwinnością i zielonkawymi oczami. Tak oto prezentował się, obecnie zagrożony, zwierz. Bez namysłu koto-królik pokicał przed siebie, wskakując na pierwsze lepsze krzesło, po czym hycnął na stół. Znajdował się on, naprzeciwko tego, przy którym byli Spad, Akane i jeszcze niedostrzeżona, przez kocie oczy, mała gromadka wilków.
Dwa rudzielce rozpoczęły pogoń, a wcześniej wypity trunek dodawał im werwy. (Pijusy dwa)
Spad, wychodzi na prowadzenie, potrąca krzesło w wilczym pędzie, upada ono z trzaskiem na podłogę.
Za nim goni Akane, która z lisią zręcznością omija przeszkodę, sama gazela mogłaby jej w tym momencie pozazdrościć gracji. Zwierzę zmrużyło gniewnie ślepia. Gdy Spad przymierzał się na stół, ten wskoczył mu na głowę, omijając, zapewne, chcący go pochwycić pysk. Wbrew pozorom koto-królik nie jest taki lekki i głowa Wilka przylgnęła do podłogi, przytulając ją pyskiem. Teraz Akane ma szansę wyjść na prowadzenie. Ale Spad nadal ma okazję jako pierwszy pochwycić zwierza, który kicał szybko w stronę stołu z przekąskami. Nie będzie to jednak łatwe, gdyż ten szybko się przemieszczał, jak przystało na mutanta


Popatrz na mnie:



Gość
-----------
Gość



Powrót do góry Go down

Re: Jadłodajnia    Pisanie by Gość on Sro Sty 06, 2016 5:20 pm
No cóż, gdy już sobie człowiek czy inne stworzenie popije, to rozsądku wcale mu nie przybywa. Zresztą, na swoje usprawiedliwienie mogłaby mieć fakt, że została przez Spadesa sprowokowana do tej jakże przedziwnej rywalizacji. W końcu to on jako pierwszy zwrócił uwagę na szwendające się między stolikami zwierzę i swoim spojrzeniem jawnie rzucił rudej wyzwanie. A ona, jako kobieta honorowa, nie mogła nie przyjąć go z pełnią zaangażowania. Dlatego nie czekała długo z rzuceniem się w pogoń za białą puszystą kreaturą, która zgrabnie lawirowała po podłodze jadalni.
Miała jedną zasadnicza przewagę - jako lisek pustynny była mniejsza od rosłego wilka. O wiele wygodniej było jej manewrować między nogami stołów, krzeseł, ławek czy też mieszkańców Gór Shi, którzy przybyli w spokoju zjeść posiłek. O tym teraz wprawdzie nie myślała, ale lepiej żeby nikt nie zauważył szanownej pani ze Starszyzny jak pod wpływem alkoholu szaleje w kantynie, uganiając się za kotokrólikiem. Jeszcze by tylko tego brakowało.
Nie zamierzała dać wilkowi satysfakcji. Mogła poruszać się od niego szybciej i zwinniej, wyprzedzał ją jedynie długością kroku. Gdy więc cel wyścigu wskoczył rudzielcowi na głowę, Vivian postanowiła skorzystać z okazji. Wymierzyła piękny skok w kierunku białego stworzonka, żeby pochwycić je, nim zdąży to zrobić chwilowo przygnieciony do ziemi wilk. Chyba nigdy nie była bardziej zdeterminowana niż w tej chwili, żeby wygrać niewypowiedziany zakład.



Gość
-----------
Gość



Powrót do góry Go down

Re: Jadłodajnia    Pisanie by Gość on Pią Sty 08, 2016 1:37 am
Akane w swej zwierzęcej formie uosabiała zwinność, a Spad...mało zgrabną siłę. Był zdecydowanie większy od niej gabarytowo, a więc wszelakie przeszkody jeśli nie dały się wyminąć były tratowane. I taki też los potkało nieszczęsne krzesło które z hukiem nawiedziło podłogi. Nie było to jednak dla Wilka coś istotnego - on chciał pochwycić zwierzaka!
Biegł więc do stołu. Odsłonił swe kły. Sięgnął pyskiem puchaty obiekt i....trzask! W powietrzu rozległ się dźwięk uderzających o siebie zębów! Kotokrólik bowiem zgrabnie wyminął śmiercionośną broń i odbiwszy się od Spada zwiał. Wilczur przez chwilę zastanawiał co się stało się, gdy zbierał pysk i się z podłogi. Gdy znalazł się ponownie na swych łapach pokręcił łbem i ruszył ponownie za białym punktem! Akane była bowiem niebezpiecznie blisko niego. Chcąc nie dopuścić do sukcesu Akane postanowił chwycić ją delikatnie za koniuszek kity i przytrzymać. Ten złośliwy gest był porównywalny do przytrzymania kogoś za rękę, gdy ten chciał po coś sięgnąć. Jeśli mu się udało dumny z siebie pognał za zwierzyną! Ale nie po podłodze na której było tyle przeszkód! Frywolnie pakował się na stoły na których inni spożywali posiłek. Przebiegał po nich, a czasem przeskakiwał. Czasem więc w coś łapę wcisną, a czasem wybijając się z miejsca, posyłał jakiś talerz w powietrze - tak, wraz z zawartością (Strzeż się Akane). W końcu liczył się cel!



Gość
-----------
Gość



Powrót do góry Go down

Re: Jadłodajnia    Pisanie by Sponsored content



Sponsored content
-----------



Powrót do góry Go down


Strona 3 z 5 Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next   

   

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry