Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down



Strona 4 z 5 Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next   

Re: Jadłodajnia    Pisanie by Gość on Sob Sty 09, 2016 8:09 pm
Vivian wykorzystując chwilowe przytulanie podłogi, przez Hayato, wyskoczyła do przodu, chcąc pochwycić białe stworzenie.
Koto-królik biegnie i omija wstającego właśnie od stołu mężczyznę. Akane biegnie za nim. Mężczyzna wykonuje niezgrabny taniec nóg, gdy zwierzęta nieuchronnie chcą go stratować. Kończy swój występ małą attitudą, a w uniesionych rękach trzyma kubek i talerz ze sztućcami. Widać, że mama słusznie ciągała swojego syna na balet. Cóż... okazuje się, że może to się przydać w prawdziwym życiu.
Wzdycha z ulgą stojąc na palcach jednej nogi. Akane i biały zwierz pobiegli dalej. Niestety, to nie jest szczęśliwy dzień dla wyznawcy Ao. Spades szybko doganiał dwójkę, ale jego zgrabna siła zbiła z nóg i tak chwiejącego się wyznawcę. Talerz upadł na podłogę, rozbijając się na małe kawałeczki. Cynowy kubek z brzdękiem toczy się po posadzce. Spades musi uważać na lecące w jego stronę sztućce.
Akane wpada w poślizg, przy ostrym zakręcie pod stołem, natomiast koto-królik lawiruje wdzięcznie miedzy nogami siedzących.
Trzask, trzask, brzdęk, „ na Ao, cóż to się wyprawia”, łubudu…
Działania rudego Wilka pociągają za sobą przypominającą tsunami, falę wydarzeń. Ludzie, już widząc nadbiegającego Spada odruchowo zaczęli, podnosić talerze ze strawą do góry.
Nie wiadomo kiedy, ani skąd, pojawiło się dwóch wyznawców niosących wielki kocioł, pełen po brzegi aromatycznego kompotu. Koto-królikowi udało się przemknąć, ale mała Lisica i Wilk nie są w stanie się pod nim przecisnąć. A przeskoczenie go będzie nie lada wyczynem. Biegną łeb w łeb.



Gość
-----------
Gość



Powrót do góry Go down

Re: Jadłodajnia    Pisanie by Gość on Wto Sty 12, 2016 6:03 pm
Wydobył z siebie warkot satysfakcji, gdy udało mu się wyprowadzić z równowagi lisicę, a zaraz potem skowyt przestrachu gdy dostrzegł, lecące w jego kierunku sztućce. Zaparł się łapami o deski stołu by gwałtownie wyhamować i przylec do nich brzuchem, czując jak stalowe narzędzia zagłady ze świtem przemykają mu nad uszami. Zaraz potem nieporadnie, jak i łoskotem się poderwał, posyłając tylnymi łapami jakąś tackę w przestworza.
Ozor dyndał mu wesoło z pyska kiedy pokonywał kolejne stoły i przeszkody zbliżając się do swojego celu. Wyglądał nieco głupkowato, lecz w końcu czego innego spodziewać się po nieco podpitym wilczurze? No właśnie.
Widząc po swojej prawicy Akane, wierzgnął łobuzersko, a zaraz potem z determinacją przyśpieszył, dostrzegając w zawierzonym na ręcach dwójki ludzi kociołek na swej drodze. On nie przeskoczy? On...?
Szczeknął przekornie i wybił się od ziemi, wzroku nie odrywając od punktu w którym pomknął tajemniczy zwierz.



Gość
-----------
Gość



Powrót do góry Go down

Re: Jadłodajnia    Pisanie by Gość on Wto Sty 12, 2016 9:00 pm
Piękny ślizg na zakręcie wykonała niczym rasowy rajdowiec, z właściwą sobie gracją rudego liska podążając wciąż pełnym pędem za upatrzoną zdobyczą. Nie mogła pozwolić na to, by wilk jako pierwszy dopadł ofiary. Tu przecież chodziło jej honor jako wymordowanego, jako kobiety, jako istoty żywej i jako myśliwego. I w paru innych aspektach pewnie też, ale z tym już mniejsza. Najważniejsze, że nie zamierzała się poddawać i odpuścić Spadesowi tego jawnie rzuconego wyzwania. Myślał, że będzie w stanie przechytrzyć ? Jego niedoczekanie. Może i była podpita, ale na pewno nie była byle kim. Instynkt zwierzęcy-łowcy był o wiele silniejszy niż substancje chemiczne płynące teraz przez naczynia krwionośne z radosnym pijackim chlupotem.
Dostrzegłszy z oddali wiernych niosących kocioł, przede wszystkim odrzuciła opcję pokonania go góra. Na to była zdecydowanie zbyt mała, musiała więc znaleźć inną metodę na pokonanie rudzielca. Przyspieszyła, chcąc nadrobić ewentualne późniejsze straty. Zboczyła odrobinę na bok, planując przemknąć pomiędzy nogami jednego z tragarzy. Byłą wyjątkowo zwinna i gibka, więc manewr powinien się udać. Puszysty ogonek zadarła wysoko, by uniknąć przypadkowego przydeptania kitki przez mężczyznę, a w dalszych planach miała już tylko i wyłącznie gwałtowny zryw do przodu, po którym nastąpiłoby wspaniałe zwycięstwo godne pieśni. Co jak co, ale porażka od samego początku nie wchodziła w grę. Była u siebie, doskonale znała ułożenie każdego przedmiotu znajdującego się w sali i jako mniejsza mogła łatwiej omijać przeszkody. Nie było mowy, żeby dała się pokonać!



Gość
-----------
Gość



Powrót do góry Go down

Re: Jadłodajnia    Pisanie by Gość on Nie Sty 17, 2016 2:16 pm
Kompot chlupotał radośnie obijając się o brzegi wielkiego gara, gdy Spades przeskoczył nad nim. Akane wybrała lawirowanie między nogami niosących. Natomiast ich zdobycz uciekała panicznie, domyślając się, że drapieżniki nie odpuszczą.
Kocioł zatrząsł się, a jego zawartość przelała troszku na posadzkę. Tragarze przystanęli by uspokoić wzburzony płyn.
Za szybko, zatrzymali się za szybko.
Gar przechylił się na bok i nie mogąc dłużej go utrzymać jeden z wyznawców puścił uchwyt. Głośny brzdęk przykuł uwagę zgromadzonych. Zawartość rozlała po podłodze, tworząc małe, krwawe jezioro. Nie mniej czerwone, jak twarz wyznawcy, który to doprowadził do zamieszania. Chcąc naprawić swój błąd wyciągnął dłonie. Czubki palców zabłysły niebieskim blaskiem. Do uszu Akane i Spada dotarły ciche trzaski, jakby rozłupywanej skorupki i powiem lodowatego wiatru.
Wszystko zamarzło.
Wcześniej gorący kompot obecnie skrystalizował się, tworząc nierówne lodowisko.
Biały zwierz biegł przed siebie, po chwili skręcał i znowu parł do przodu. Wpadł w poślizg, gdyż cała posadzka była nagle skuta lodem. Wpadł pod spódnicę, siedzącej przy stole kobiety. Spad i Akane mają przed sobą czerwone lodowisko, ślizgających się wiernych i zboczonego koto-królika. Muszą wybrnąć jakoś z tej sytuacji. A ich łapy ślizgały się odmawiając posłuszeństwa. Czy byli kiedyś na sankach? Jeżeli tak, to wiedzą jak się zjeżdża na śledzia. W ten sposób kończy się ich ewentualną próba biegu. Rozpłaszczeniem na brzuchu i niekontrolowaną jazdą w tym wypadku po lodzie. Kobieta jeszcze nie zdała sobie sprawy, że pod spódnica ma podglądacza. Może nie być zachwycano jak się w końcu zorientuje.



Gość
-----------
Gość



Powrót do góry Go down

Re: Jadłodajnia    Pisanie by Gość on Nie Sty 17, 2016 4:10 pm
O mój...
Wydobyło mu się z pyska pisk paniki, kiedy jego łapy traciły jakąkolwiek przyczepność. Tempe pazury uderzały głucho o skutą lodem nawierzchnię powodując nieprzyjemne szuranie. Kolejnym nieprzyjemnym efektem był nieznaczny ruch wirowy w który popadł. Jego uszy ułożyły się w poziomie bezradnie i żałośnie, a przynajmniej do momentu w którym ponownie nie nabrał tempa, a jego kurs się ustabilizował. Mniej, a więcej. Świat przemieszczał się teraz o wiele za szybko, niżby to ustawa przewidywała. Sunął więc po chwili po tym lodzie na brzuchu. Wszelakie przeszkody, które napotkał próbował wyminąć, wspomagając się ogonem niczym sterem. Próbował zawsze wynajdywać najłatwiejszą drogę wyminięcia, która nierzadko prowadziła pod nogami wyznawców, równie nierzadko sprawiając, że ci tracili równowagę i lądowali na tyłkach. Były to jednak zalewie ofiary, stojące mu na drodze do celu w kierunku którego prowadził go nos. Im bliższy był zapach tym bardziej zniecierpliwiony się stawał próbując jakby się czołgać coby nabrać jeszcze większego pędu tym skrobaniem przednich łapak. Czy to go jednak ni zgubi?



Gość
-----------
Gość



Powrót do góry Go down

Re: Jadłodajnia    Pisanie by Gość on Nie Sty 17, 2016 4:54 pm
O-ho-ho.
Nieźle sobie poczynali. Jak to tak można rozlewać kompot tylko dlatego, że dwójka wymordowanych znalazła się trochę za blisko? Tym niosącym to się należy porządne kazanie za zbyt szybkie poddawanie się panice. O tym jednak w tej chwili nie myślała, skupiając się na dzikiej pogoni za kotokrólikiem. Duma nie pozwalała jej odpuścić ani na minutę, nawet gdy podłogę jadalni pokryła kompociana tafla. Nie miała wyjścia, musiała się jakoś na niej odnaleźć. Nie zamierzała dać wilkowi się wyprzedzić, nawet jeżeli oznaczałoby to wykorzystanie każdej nieślizgającej się powierzchni, jaka tylko się nadarzyła. Przewrócony wierny? Idealny pomost nad lodem. Kawałek ławki? Jeszcze lepiej! Kiedy jednak nie było takich udogodnień, musiała jakoś przeżyć na lodzie. Nie ma to jak mistrzostwa Kościoła w improwizowanej jeździe figurowej.
Warknęła przeciągle i wystawiła pazury, próbując złapać przyczepność na śliskiej powierzchni. Nie odstępowała od wilka ani na krok, nie chcąc dać mu szans na zyskanie przewagi. W tym celu musiała porządnie wyciągać łapki, ale to w tej chwili się nie liczyło. Cel był jeden, a był nim biały puchaty stwór. A że w celu jego schwytania musiałaby wskoczyć kobiecinie pod spódnicę? Dla Vivian nie był to żaden problem. W końcu nie takie rzeczy się w życiu zrobiło i to nie tak, że nigdy nie widziała żadnej panienki bez odzienia czy coś. Co najwyżej sama zaatakowana mogła się nieco przerazić.



Gość
-----------
Gość



Powrót do góry Go down

Re: Jadłodajnia    Pisanie by Gość on Nie Sty 17, 2016 11:28 pm
Czerwone lodowisko rozruszało towarzystwo. Anioł będący głównym winowajca całego zdarzenia złapał się panicznie za głowę i począł pytać o kogoś z mocą ognia. Jego lód choć nie trwa wiecznie i po jakimś czasie się roztopi*, to jest nieodwracalny. Wierny nie może już cofnąć swojego błędu.
Fru! Bziuum!! Jeps!!! Łyżwiarstwo to ciężka sztuka, nie łatwo ją od razu opanować. Towarzystwo ślizgało się, kończąc na pośladkach, brzuchy, rękach…na sobie. Tor przeszkód lepszy niż ma spec na poligonach.
Mężczyzna w długiej szacie poślizgnął się i upadł na plecy, a  wykorzystująca sytuację Akane podeptała go bez mercy.
Spades w tym czasie doznawał nowych wrażeń jakie płyną z łyżwiarstwa figurowego.
Z początku ludzie odsuwający krzesła kończyli jeżdżąc na nich po lodzie. Fenka, dzięki przychylności Ao uniknęła rozjechania.
Po chwili stwierdzili, że to nie jest dobry pomysł. Postanowili, że lepiej będzie jak ostrożnie wejdą na stoły, a potem spuszczą nogi na skutą lodem posadzkę. Spedes z cudem uniknął rozdeptania.
Na koniec ludzie doszli do ponurego wniosku, że dopóki ktoś nie ogrzeje lodu, to nigdzie się nie ruszą. Akane i Spadem mogą odetchnąć z ulgą i zająć się problem słabej przyczepności do podłoża.
Łapy ślizgają się, pazury wżynają w lód jedynie spowalniając szybką jazdę. Zachowują minimalną kontrolę nad kierunkiem „biegu”. Choć mało się to różni od jazdy z zawiązanymi oczami.
Lecą Łeb w łeb. Może nie są z nich dobrzy łyżwiarze, ale saneczkarstwo opanowali w lot, jadąc niemal na śledzia prosto do upragnionego celu, który wjechał bez zaproszenia pod spódnicę wiernej. Pysk w pysk, tak blisko, a jednak tak daleko. Czym może się skończyć tak nieprzewidywalna rywalizacja? Oczywiście, że kraksą. Lisica jest zbyt lekka by miała dobrą przyczepność, a Spades zbyt ciężki by kontrolować zaczynające się obracać wokół własnej osi ciało. Zderzają się ze sobą nosami i razem jadą pod tarmoszoną przez koto-królika, spódnicę kobieciny.
Wygląda na to, że Wilk pierwszy wjedzie pod spódnicę, A raczej jego ogon. Mają jeszcze szanse się zatrzymać, obrócić, zwolnić, wbić się pod spódnicę. Próbować zawsze można.

*Zamrożony kompot - czas trwania przez 6 najbliższych postów.



Gość
-----------
Gość



Powrót do góry Go down

Re: Jadłodajnia    Pisanie by Gość on Pon Sty 18, 2016 7:26 am
Lekkie zamroczenie alkoholowe to dobra rzecz. Fakt - wówczas nie do końca zdajemy sobie sprawę ze swej lekkomyślności, lecz również i niebezpieczeństwa. Dzięki temu drugiemu, Spad z miną wyrażającą cielęca beztroskę minął się z morderczą stopą by następnie w te pędy pląsać mało zgrabne piruety po szkarłatnej tafli. Trzeba było przyznać, że wilczur pogubił się w tym całym zamieszaniu, zwłaszcza w momencie w którym musiał się kupić bardziej na próbie wymijania potencjalnych ludziów - nie dlatego by uniknąć szkody swojej czy też czyjejś, lecz coby nie stracić na pędzie!
Gdy ludzie się rozpierzchli, a przed oczyma stanęła mu pędząca przed nim lisica poczuł nagły zryw z głębi siebie. Pazury zaszczekały wówczas nerwowo o nawierzchnię rozpędzając wilka. Cel na nowo stał się jasny i klarowny, a on nie zamierzał oddać go Akane.
Szusował więc pysk w pysk z Akane przy zawrotnej prędkości piruetów. Gdy ich nosy się zetknęły - to ślepia także. Spad zmrużył swe, mając nadzieje, że wygląda choć trochę groźnie.
Nie wyglądał.
Kurtyna.
Zapadła chwilowa ciemność, lecz nos nie kłamał! Zwierz tam jakiś był!
Znajdując się pod spódnica i czując jak w niekontrolowany sposób z pod niej się wysuwa...Bez kotokrólika...Niedoczekanie! Zębami chwycił więc skrawek odzienia, które miało mu pomóc wytracić pęd i zyskać stabilność na tyle coby odpowiednio zbadać zawartość pod nią. Lecz czy materiał wytrzymał? Czy też zaczął holować właścicielkę spódnicy za sobą? A może jakaś wywrotka? Kto wie, kto wie...Bądźmy dobrej myśli!



Gość
-----------
Gość



Powrót do góry Go down

Re: Jadłodajnia    Pisanie by Gość on Wto Sty 19, 2016 7:45 pm
Zderzenie czołowe, czy też nosowe, było sporym zaskoczeniem. Czy byłaby jednak sobą, gdyby go nie wykorzystała? Nie zamierzała mieć litości wobec kogoś, kto tak buńczucznie rzucił jej wyzwanie. Wyciągnęła drobne lisie łapki i obie przednie kończyny wbiła bezpardonowo w wilczy pysk, chcąc teraz porządnie złapać się rywala. Na lodzie każde z nich radziło sobie słabo. We dwójkę mieli lepsze szanse złapać dobry kierunek, a ruda zamierzała wykorzystać to do swoich celów. Byłaby teraz zdecydowana nawet wydrapać się Spadowi na głowę, jako że począwszy od tylnej części ciała zmierzał dokładnie tam, gdzie ona sama zamierzała się dostać. Jak mogłaby zmarnować taką szansę? Niechaj będzie rudy jej okrętem na tym specyficznym lodowym morzu, ha! W takich warunkach nawet maleńki fenek może zostać królem piratów. Yarr.
Zasady fair play? O nich nie było mowy, a skoro brakło ustaleń - wszystkie chwyty dozwolone. Drobne pazurki lądowały na ciele wilka, tak by wymordowana mogła się na niego wspiąć. Plan miała prosty - zaraz wylądują pod śliczną spódnica pewnej wiernej, a stamtąd już tylko mały kawałeczek do pochwycenia kotokrólika. Miała lepszy widok na sytuację, po lodzie ślizgała się przodem i zamierzała wykorzystać rudzielca jako kładkę - wskoczyć nań, po czym od razu rzucić się na upragnioną ofiarę, bez względu na koszta w wilczym futrze. W końcu nie mogła mu pozwolić wygrać, co to, to nie!



Gość
-----------
Gość



Powrót do góry Go down

Re: Jadłodajnia    Pisanie by Gość on Pon Sty 25, 2016 2:00 pm
Romantyczna chwila pryska w ciągu kilku sekund. W jednej chwili Akane i Spades stykają się ze sobą nosami. Scena z disney’a żywcem zerżnięta. W drugiej Fenka wchodzi na głowę Wilkowi. Czar pryska. Koto-królik majta się radośnie pod spódnicą nieświadomej kobiety.
Ogon Spades'a wjeżdża pod materiał. Po chwili całe jego ciało z Akane na głowie mogli podziwiać nogi właścicielki.
Kobieta krzyczy, koto-królik wierzga się panicznie. Cała święta trójca „baluje” pod spódnicą. To był szybki wjazd i… szybki wyjazd. Weszli do strefy dla vipów i z impetem z niej wyjechali.
Spades łapie zębami za materiał, do którego uczepiła się ich zwierzyna. Akane może wdrapać się na Wilka bardziej, ale nie jest w stanie pochwycić koto-królika jako, że znajduje się on za jej plecami.
Gruby materiał trzeszczy głucho, a nici urywają się jedna po drugiej. Zatopione w nim kły rozrywają go powoli.
Tyle że… Akane i Spades niczym kotwica ciągną nie tylko materiał, ale i krzesło.
Skuta lodem posadzka zaprasza na lodowisko. Góra Shi prezentuje - taniec ze zwierzętami na lodzie!  
Koto-królik wciąż znajduje się pod spódnicą. Krzesło wraz z siedzącą na nim spanikowaną wierną wjeżdża na środek sali, a ludzie panicznie robią gwiazdom parkietu miejsce.
Jak długo wytrzyma materiał spódnicy? Tego nie wie nikt. Zdobycz jest bardzo blisko, ale przeszkód i niewiadomych wciąż tak wiele.



Gość
-----------
Gość



Powrót do góry Go down

Re: Jadłodajnia    Pisanie by Gość on Wto Sty 26, 2016 8:59 pm
Hayato był w ruchu, choć się nie ruszał. To samo działo się z właścicielką spódnicy, która chcąc nie chcąc sunęła się na krześle za Spadem. Siedząca na jego głowie Akane naciągała na jego ślepia skórę utrudniając mu wizję. Wydał więc z siebie gardłowy warkot niezadowolenia. Trzymany w zębach zaś zębach materiał pruł się przy każdym gwałtowniejszym ruchu. Wilk więc w pewnym momencie zamarł widząc miotającego się pod krzesłem, a co za tym idzie i pod spódnicą, koto-zająca. Zmrużył ślepia. Szybka psia kalkulacja podpowiedziała mu, że krzesło ma nogi cztery, a on osiem, jeśli liczyć po uwagę surfującą na nim Akane. Różnica była jednak taka, że on nad co najmniej 4 miał władzę! Nie puszczając spódnicy zaczął więc przebierać do do przodu łapami, w kierunku przeciwnym do poruszania się krzesła. Obawiał się, że jak puści to go za daleko odrzuci, a tak miał jeszcze szansę na zmianę swojego kierunku...ślizgu. Chyba.
Gdy więc poczuł, że bardziej przemieszcza się do przodu niż do tyłu skorzystał z okazji i...skoczył. Tak, zrobił to. Pokracznie skoczył na kolana wierzącej ślizgającej się na krześle i jeżeli Akane uparcie się go trzymała, a krzesło się nie przewaliło to tworzyli w trójkę całkiem zgrabną piramidę - wierząca, Spad i Akane! Z tej pozycji prócz utrzymania się na ludzkich kolanach, które niekoniecznie go pragnęły miał najlepszą wizję na ruchy stworzenia. Wiecznie chyba pod spódnicą kryć się nie będzie, a gdy tylko postanowi czmychnąć...niech wie, że On zamierzał za nim ślizgnąć!



Gość
-----------
Gość



Powrót do góry Go down

Re: Jadłodajnia    Pisanie by Sponsored content



Sponsored content
-----------



Powrót do góry Go down


Strona 4 z 5 Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next   

   

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry