Ogłoszenia podręczne » KLIKNIJ WAĆPAN «

 :: Off :: Archiwum misji


Strona 1 z 2 1, 2  Next

Go down

Pisanie on 24.01.19 20:06  •  Saddle up! [Nier] Empty Saddle up! [Nier]
Saddle up! [Nier] 0FzRbmq
Nier | Cel: Koń apokalipsy/pożeracz koszmarów | Piekielny trudny/średni

[Ponieważ jeden i drugi cel twojego zgłoszenia znacznie odbiegają od siebie poziomami, napisz mi na PW jeśli od razu decydujesz się na jedno z nich. W innym wypadku gdzieś na początku misji poddam cię wyborowi, który zadecyduje o dalszym przebiegu misji, bez możliwości późniejszej zmiany jej wersji.]
________________

Nie byłoby łatwiej żyć z towarzyszem u boku?
 Myśl wyrwała cię gwałtownie ze stanu odrętwienia.
 Noc nadeszła ukradkiem, ale w mieście trudno było dostrzec różnicę. Ulice były tak samo ponure, co jeszcze przed godziną, gdy majaki słońca widniały daleko na horyzoncie, za górami. Jedyne oświetlenie pochodziło z prywatnych własności mijanych desperatów, wszelkiej maści bezdomnych wędrowców czy obrośniętych sierścią i łuską wymordowanych, którzy w próbie walki z szarówką uzbrajali się w pochodnie, czy w przypadku tych bogatszych, w latarki. Nier takowej jednak ze sobą nie posiadał. Może właśnie dlatego monotonny marsz ulicami Apogeum wprawiał go w odrętwienie i senność. Łatwo było poddać się zmęczeniu, gdy wędrowało się po pustynnych pustkowiach przez ostatnie kilka dni. Cywilizacja w postaci Nowej Desperacji zaczynała się i kończyła gwałtownie, wystarczyła chwila nieuwagi, by skręcić bezmyślnie w jakąś uliczkę i znaleźć się znowu na skraju wydm.
 Nie było tu miejsca na beztroskie szwendanie się po ulicach, ale Norishige miał konkretny cel. Nada trzymał w dłoni kartkę z adresem, którą podsunęła mu kobieta zza lady, tego samego dnia, gdy kręcił się chwilę w jednym z barów. Zapytana o papierosy, które miały uzupełnić kurczący się w zastraszającym tempie zapas, wskazała tylko jedno miejsce, które mogło spełnić nadzieje wymordowanego. W zamian za adres poprosiła mężczyznę o dostarczenie przy okazji małej paczuszki, pudełka wielkości puzzli dla dzieci opakowanej w szary papier i owiniętej sznurkiem. Z uśmiechem, chociaż dość wyraźnie prosiła go, by nie interesował się zawartością.
 Mężczyzna, do którego paczkę miał dostarczyć Nier nazywał się Hira Itou, jego domostwo znajdowało się na północno-wschodnim krańcu Nowej Desperacji. Podobno budynek było łatwo zauważyć, ponieważ miał pomalowany na niebiesko dach i wiecznie się z niego dymiło. Droga była prosta.

________________

Standardowo proszę o uwzględnienie (najlepiej w dopisku na dole) ekwipunku.
Termin: 31.01



Saddle up! [Nier] GyTfTLQ
                                         
Yū ✿
Przywódczyni
Yū ✿
Przywódczyni
 
 
 


Powrót do góry Go down

Pisanie on 30.01.19 22:15  •  Saddle up! [Nier] Empty Re: Saddle up! [Nier]
Czasem dręczy mnie taka myśl...
Co by było, gdyby? Gdyby... Gdybym miał przy sobie kogoś w rodzaju kumpla. Albo zwykłego pomocnika. Czy moje życie wtedy wyglądałoby nieco inaczej? Bracie, pozwoliłbyś mi na to, abym taką osobę mógł skrzywdzić? Oh, oczywiście, ze tak. Pewnie gdyby nie to, w tej chwili miałbym kogoś, kto wraz ze mną załatwiałby zapas fajek na najbliższy okres czasu, Ten towar od zawsze szybko się kończył, a odkąd miałem więcej stresu, odtąd ilość paczek, którą wypalałem w tygodniu, przekraczało granice zdrowego rozsądku.
Dookoła panował mrok. Czułem się w nim dobrze, ponieważ byłem już przyzwyczajony do samotnych, nocnych wypraw po terenach Desperacji. I choć Apogeum znałem dość dobrze, to jak na złość zapomniałem zabrać swojej latarki, z którą praktycznie w ogóle się nie rozstaję. A może gdzieś mi wypadała i nadzwyczajnie świecie nawet tego nie zauważyłem? W każdym razie przez przytłaczający mnie mrok zrobiło mi się już trochę sennie. Nie było mi to na rękę, patrząc na to, że wtedy moje skupienie bardzo łatwo dało się wybić z równowagi.
Ziewnąłem raz, drugi, trzeci, szeroko otwierając paszczę, ukradkiem zerkając na kartkę, którą mamłałem w kieszeni bluzy. Który to już dzień...? Ewidentnie mój organizm domagał się odrobiny odpoczynku, a ja, jako ten głupi, ignorowałem jego sygnały, chcąc jak najszybciej odnaleźć domek. By zaraz po tym dotrzeć na adres, który został mi podany na memłanej przeze mnie kartce. Z tą samą myślą poprawiłem na sobie plecak, w którym znajdowała się paczka, która miałem zamiar dostarczyć. Nie interesowała mnie jego zawartość, więc kobieta mogła być spokojna, że wskazany towar dotrze do odbiorcy w nienaruszonym stanie. No, co najwyżej któryś z rogów może zostać niechcący lekko zgięty. Ale raczej za to mnie nie zabije, nie?
Szedłem już dosyć spory kawał czasu, a ciemność dookoła wciąż nie chciała opuścić te tereny. Wiedziałem jednak, ze musiałem być już blisko osoby, do której miałem zanieść pakunek. Pomimo zmęczenia rozglądałem się jak surykatka, chcąc wzrokiem dotrzeć wspomniane przez kobietę dymy. Jeśli jednak nie uda mi się zobaczyć nic podobnego, zrobię sobie niewielką przerwę, schodząc z aktualnego kursu po to, aby chociaż coś zjeść.

Ekwipunek: plecak, a w nim misyjna paczka, butelka wody, resztki pożywienia, ostatnia paczka fajek, "mały zestaw mechanika", czyli jakiś młotek, kombinerki, taśma izolacyjna, sznurek. W bocznych kieszeniach od plecaka znajdują się dwa magazynki do FN Five-Seven, który nosi przy pasie. Przy łydce w pochwie posiada nóż myśliwski, a w kieszeniach ma jakieś pierdoły typu telefon, zapalniczkę, papierosy, pieniądze.


Monster, monster under my bed
Come out and play cause I need a friend
You're so damn close that I feel your breath
You're the only one I have left

Saddle up! [Nier] VTNI69n

Feel you in my bones, Shiver up my spine
You're a master of disguise, You show up when no one's home
Are you real or just a lie? I can feel you in my mind
And my soul, But I love when you jump in
And help me feel something, My blankets are the door
My bed is the coffin, And just as it closes
And I go to lock it, I sing that lullaby you taught me

Monster, monster under my bed...
                                         
Nier
Opętany
Nier
Opętany
 
 
 

GODNOŚĆ :
Dla Ciebie tylko i wyłącznie Nier.


Powrót do góry Go down

Pisanie on 03.02.19 19:20  •  Saddle up! [Nier] Empty Re: Saddle up! [Nier]
 Nowa Desperacja nie była rozległa, a mimo to bez problemu dało się zapodziać wśród rzędów identycznych ruder i zdewastowanych gmachów. Wszystko budowano w niemal identycznym stylu, a więc prosto i stabilnie. Setki kwadratowych kostek-domów wyglądałyby identycznie, gdyby nie strzelający wzrokiem właściciele, zazwyczaj strzegący progów swojego domostwa jak wściekłe psy. Każdy z nich kręcił się w okolicy, albo widoczny był zza pozbawionych firan okien.
 Nieprzychylne spojrzenia desperackich szumowin i bezdomnych dzieci śledziły Niera z każdym jego kolejnym krokiem. Chociaż o tej porze większość okolicy opustoszała, niemal czuł jak od czasu do czasu z ciemnej alejki wyglądają na niego zwierzęce albo ludzko-zwierzęce ślepia.
 Mimo to, reszta drogi z punktu A do punktu B przebiegła bez problemów. Na trop wspomnianego domostwa wymordowany trafił od razu. Już z daleka mógł dostrzec na niebie czarny, gęsty dym który roztaczał dookoła woń palonych śmieci. Gdy zbliżył się na tyle, by szarówka nocy pozwoliła odróżnić od siebie kolory, bez kłopotu rozpoznał przyjemny dla oka niebieski kolor glinianych ścian.
 Właściciel siedział na drewnianym pniaku przerobionym na siedzisko strugając szeroki kij krótkim scyzorykiem. Na odgłos kroków uniósł brwi, ale nie raczył się podnieść głowy. W milczeniu ignorował obecność stojącego obok poziomu E. Chociaż oczywistym było, że wymordowany przyszedł specjalnie do niego, mężczyzna nic sobie z tego nie robił.
 Był człowiekiem nieco po czterdziestce, może bliżej pięćdziesiątki. Na ciemnobrązowych rzadkich włosach i gęstej brodzie widniało kilka siwych pasemek. Ubrany był jak na pustynne warunki dość zamożnie, ubranie chociaż brudne nie było porwane czy przesadnie poprzecierane. Dopasowane do delikatniej muskulatury wyglądało niezwykle schludnie.
 Jego domostwo miało otwarte drzwi, z którego wydobywało się złote światło lampy. Poza tym o boczne ściany oparte były narzędzia, grabie, motyki i tym podobne. Kilka gratów walało się przy progu, ale nic o przesadnie dużej wartości. Poza nimi nie było w sąsiedztwie nikogo innego, kto jeszcze by nie spał.

________________

Termin: 10.02



Saddle up! [Nier] GyTfTLQ
                                         
Yū ✿
Przywódczyni
Yū ✿
Przywódczyni
 
 
 


Powrót do góry Go down

Pisanie on 09.02.19 17:14  •  Saddle up! [Nier] Empty Re: Saddle up! [Nier]
Długo podróżowałem. Na tyle, że powoli traciłem rachubę, ile tak naprawdę dni już minęło. Wiedziałem jednak, że im dalej bylem od miejsca startowego, tym bliżej byłem w miejscu docelowym. Mrok po prawdzie dokuczał, ale nie na tyle, aby moja czujność została całkowicie uśpiona. Dlatego wchodząc w głąb Nowej Desperacji, czułem na sobie pospolite spojrzenia osób trzecich. Nie dziwiłem się im. Byłem tu osobą obcą, nieznaną, więc zrozumiałe w tym wszystkim było to, że chcieli pilnować swojego terytorium. Że czuli się w jakimś stopniu zagrożeni. Nie ufali mi tak samo jak ja im. Też na ich miejscu zachowywałbym się w taki, a nie inny sposób. Bronił swojego, obserwował, czaił się. W końcu nie chciałbym, aby ktoś obcy z dnia na dzień wpierdoliłby mi się do chaty robiąc jakąś burdę. Albo po prostu rzuciłby się na mnie z pazurami w szale. Zastanawiam się w sumie, czy jeśli miałbym ze sobą jakiegoś towarzysza, ich nastawienie byłoby jeszcze bardziej negatywne niż w chwili obecnej. Wyszłoby to na moją korzyść?
Myśli te odsunęły się ode mnie w momencie, kiedy zauważyłem opis domu, który został mi podany przez dziewuchę w barze. To było zdecydowanie to miejsce, którego szukałem od dobrych kilku... dni? Cień satysfakcji przewinął się na mojej twarzy, jednak ta szybko zniknęła, kiedy zostałem przywitany kompletnie beznamiętnym wyrazem twarzy. Haha, klasyczne zachowanie. Nie zamierzałem mu być dłużny, dlatego tylko z równie beznamiętnym wyrazem twarzy zsunąłem z ramienia plecak, otwierając jego zawartość. Wyciągnąłem z niego to, co dziewczyna dała mi do przekazania, rzucając starszemu mężczyźnie pod same nogi. Paczka w nienaruszonym stanie leżała własnie przed nogami mężczyzny, a ja z czystej ciekawości obserwowałem jego reakcję.
- Z pozdrowieniami od pewnej loszki. Chyba powinieneś wiedzieć, której konkretnie - dodałem jeszcze, w myślach mając podły uśmiech, którego tym razem mu nie pokazałem. Ubrałem z powrotem plecak, rozglądając się trochę po otoczeniu, by ostatecznie i tak skończyć z zawieszonym spojrzeniem na jego twarzy.


Monster, monster under my bed
Come out and play cause I need a friend
You're so damn close that I feel your breath
You're the only one I have left

Saddle up! [Nier] VTNI69n

Feel you in my bones, Shiver up my spine
You're a master of disguise, You show up when no one's home
Are you real or just a lie? I can feel you in my mind
And my soul, But I love when you jump in
And help me feel something, My blankets are the door
My bed is the coffin, And just as it closes
And I go to lock it, I sing that lullaby you taught me

Monster, monster under my bed...
                                         
Nier
Opętany
Nier
Opętany
 
 
 

GODNOŚĆ :
Dla Ciebie tylko i wyłącznie Nier.


Powrót do góry Go down

Pisanie on 12.02.19 13:47  •  Saddle up! [Nier] Empty Re: Saddle up! [Nier]
 Ze zwieszoną ku ziemi głową mężczyzna pozbywał się skrawków kory z trzymanego w dłoni badyla. Nie podnosił wzorku jeszcze długo po tym, jak Nier pojawił się w jego zasięgu. Dopiero, gdy paczka poturlała się zaraz przed nim, uniósł wyżej brwi, a potem powoli skierował spojrzenie ku młodszemu mężczyźnie.
  — Cierpliwość to cenny dar — powiedział i odłożył na bok wystruganą przez siebie laskę. — Ale nie każdy go posiada.
  Powolnym, eleganckim gestem podniósł z ziemi ubrudzoną przesyłkę i strzepał z niej drobinki piasku. Przyjrzał się charakterystycznemu wiązaniu i kiwnął lekko głową. Zapakowany przedmiot ułożył obok siebie na siedzisku zdecydowany otworzyć go w innym czasie. Nie musiał się upewniać co do zawartości, był pewien, że nie została podmieniona.
  — Nie wiem co obiecała ci w zamian za to Aiko, ale na pewno tego nie mam — stwierdził spokojnie, powracając do czynności skrobania kory. Mówił głosem osoby dużo starszej od siebie, jakby struganie patyka wykorzystywało wszystkiego jego siły. — Jeśli jednak pragniesz sobie dorobić, to myślę, że miałbym dla ciebie jakieś zadanie.
  Nie uśmiechał się ani nie smucił. Jego twarz od początku tej rozmowy pozostawała w jednolitym, obojętnym wyrazie. Niechętnie zerkał w stronę Niera, jakby starał się zapomnieć o obecności innej osoby w okolicy jego domu.
  — Nie odchodzisz, chociaż spełniłeś już swoje zadanie. Musisz więc czegoś oczekiwać — powiedział cicho. Na końcu jak gdyby się uśmiechnął. W słowach przemycił odrobinę uciechy. Czyżby kpił sobie z wymordowanego? Wcześniejszą propozycję wysunął jednak z powagę i wyraźnie oczekiwał od poziomu E odpowiedzi.

________________

Termin: 19.02



Saddle up! [Nier] GyTfTLQ
                                         
Yū ✿
Przywódczyni
Yū ✿
Przywódczyni
 
 
 


Powrót do góry Go down

Pisanie on 19.02.19 20:47  •  Saddle up! [Nier] Empty Re: Saddle up! [Nier]
Wiedziałem, że byłem bystry. Szybko zrozumiałem, dlaczego mężczyzna właśnie w taki sposób się zachowuje. Z pewnością miał już swoje lata na koncie, a dobrze wiedziałem, że Desperacja nie oszczędza. Sam stałem się cyniczny i bezwzględny w tym, co robię. Zakładam, że nie zachowywałbym się wiele lepiej od niego. Życiowa mądrość, doświadczenie. Co taki szczyl jak ja może wiedzieć o prawdziwym życiu tutaj? Po prawdzie dopiero dowiadywałem się, co to znaczy dostać w dupę od losu.
Zaśmiałem się drętwo z jego wypowiedzi, uświadamiając sobie jak bardzo żenującą mu odpowiedź przedstawię. To tylko mówiło, jak bardzo młody byłem i ile jeszcze mi brakuje, aby nie sprzedawać się za marną paczkę fajek. Choć nie powiem, że już powoli zaczynałem dorabiać swego. Wiecie, kontakty, opinia, odpowiednia zapłata. Tylko czasem jeszcze...
Pan sugeruje mi jakieś porządne zajęcie, a ja własnie sprzedałem się za adres, gdzie zdobędę parę paczek fajek — odparłem pół żartem, pół serio, ale to też nie tak, że jakoś wstydziłem się tego. Umiem wycenić swoje zlecenie, a gdy od czasu do czasu doręczę paczkę za parę paczek papierosów świat mi się nie zawali.
Nie dało się ukryć, że zamyśliłem się nad propozycją kolejnej pracy. Na chwilę obecną nie miałem nic do roboty, a przygotowany na większą wyprawę też byłem. Co mi szkodziło wziąć zlecenie, na którym uda mi się zarobić coś więcej?
Cóż... Dobrą płatną pracą nigdy nie pogardzę. Więc jeśli szuka Pan kogoś, kto mógłby zając się czymś co Ciebie, pana dręczy, to służę pomocą — odparłem na spokojnie, ciągle wpatrując się w twarz, jak i sylwetkę starcza. Nie będę się narzucać jak jakiś kretyn, ale jeśli jako pierwszy zasugerował robotę, to znaczy, że z pewnością coś ciekawego może mieć dla mnie — Tylko jaki miałby być to typ zlecenia? — dodałem jeszcze, będąc pewnym tego, że rzeczywiście coś ma.


Monster, monster under my bed
Come out and play cause I need a friend
You're so damn close that I feel your breath
You're the only one I have left

Saddle up! [Nier] VTNI69n

Feel you in my bones, Shiver up my spine
You're a master of disguise, You show up when no one's home
Are you real or just a lie? I can feel you in my mind
And my soul, But I love when you jump in
And help me feel something, My blankets are the door
My bed is the coffin, And just as it closes
And I go to lock it, I sing that lullaby you taught me

Monster, monster under my bed...
                                         
Nier
Opętany
Nier
Opętany
 
 
 

GODNOŚĆ :
Dla Ciebie tylko i wyłącznie Nier.


Powrót do góry Go down

Pisanie on 22.02.19 20:28  •  Saddle up! [Nier] Empty Re: Saddle up! [Nier]
 Mężczyzna uśmiechnął się półgębkiem. Najwyraźniej szczera odpowiedź Niera zrobiła na nim pozytywne wrażenie. Bardziej od nieudolnej dzieciarni nienawidził kłamliwych szczyli. Ten tutaj nie był ani najmłodszy, ani najprzystojniejszy, ale przynajmniej prawdomówny. Takie wrażenie odniósł starszy.
  — Być może znajdzie się jakaś zgnieciona paczka... — zaśmiał się ochryple, bo było jasne, iż wcale nie planuje oddać ich bezinteresownie. Sam prezentował się jak zaprawiony palacz, więc być może wcale nie było tak łatwo odkupić od niego nawet części ze zgromadzonych zapasów luksusowego towaru Desperacji. — Pytasz jakie to zajęcie? Więc rzeczywiście szukasz roboty.
  Jeszcze raz się uśmiechnął, a potem odłożył ostrugany kij na bok. Tym razem na dobre, gdyż zaraz po tym wstał. Był nieco wyższy od Niera, chociaż mógł być trochę lżejszy. Pod ubraniami zarysowały się mięśnie. Nawet pomimo wiekowego ciała mógłby być godnym przeciwnikiem sporej części Desperacji.
  Obszedł róg swojego domostwa, machając na wymordowanego ręką, by ten podążył za nim. Zza budynku wyłonił się widok rozległego pola, w części przeoranego.
  — To — oznajmił bez szczegółowych wyjaśnień. Poza widokiem, który ukazał się Norishige nie było tam nic wartego uwagi. Mężczyzna nagle mógł okazać się rolnikiem, a nie wojownikiem, jak mówiła to jego postura. Rola hodowcy była ciężka, ale musiała przynosić wymierne rezultaty, skoro samotny mężczyzna żył w dobrych warunkach na obrzeżach największego miasta Desperacji.
  — A raczej to, czego tam nie widać — zabrał się w końcu za wyjaśnienia. W jednej chwili spochmurniał. Ułożył ręce wzdłuż ciała mrucząc pod nosem jakieś niezrozumiałe słowa. Padło tam kilka razy 'dobra' oraz 'stara'.
  Najwyraźniej oglądanie się zakończyło, ponieważ wrócił do swojej ławeczki i do zdzierania fragmentów kory ze swojego wymęczonego kija.
  — I nie, nie chcę, żebyś o siłach własnych mięśni zaorał resztę mojego pola — warknął, chociaż nie dostał jeszcze żadnej odpowiedzi. Najwyraźniej nie po raz pierwszy starał się wyjaśnić komuś powagę sytuacji w jakiej się znalazł. — Mam do pomocy moją starą Klarę. A dokładniej miałem, póki nie zechciało jej się uciec na szczeniackie wojaże z jakimś zdziczałym stadem. Nie mogę sam jej poszukać, bo czuję, że może tutaj wrócić. Co zrobi, jeśli mnie nie zastanie? O tej porze nie widać już śladów, ale jestem pewien, że rano, o ile nie spadnie deszcz, dalej będzie można wyczytać z nich wszystkie istotne informacje.
  Skrzywił się, a potem uśmiechnął jakby na jakieś przyjemne wspomnienie. Może na temat owej Klary, której prawdziwej natury nadal nie zdradził. Może świadomie, a może wręcz przeciwnie. Z samotności mógł traktować ją jak równą sobie istotę.


________________

Termin: 01.03



Saddle up! [Nier] GyTfTLQ
                                         
Yū ✿
Przywódczyni
Yū ✿
Przywódczyni
 
 
 


Powrót do góry Go down

Pisanie on 02.03.19 10:33  •  Saddle up! [Nier] Empty Re: Saddle up! [Nier]
Kłamstwo nie zawsze się opłacało, a też nie miałem powodu do tego, aby wykręcać kota ogonem. Za życiowy cel wziąłem sobie, aby ogarniać wszystko, gdzie jest jakieś dobre, płatne zlecenie. Czasem biorę te pomniejsze, aby się odstresować, a czasem te cięższe, aby czegoś nowego się nauczyć. Dlatego byłem ciekaw tego, co tym razem może mi się przytrafić.
Uśmiechnąłem się lekko do siebie, gdy wspomniał o paczce papierosów. Tak, za paczkę fajek mógłbym zrobić wiele, ale miałem także swoje limity. Są w końcu łatwiejsze sposoby na to, aby dostać tutaj ten szajs. Później zamieniłem się w słuch, gdy wspomniał, że jednak coś dla mnie ma, a raczej pokazał sobą. Bez większych ceregieli poszedłem za nim, będąc cały czas czujnym. W końcu byłem na obcym terenie. Nigdy nie wiadomo, co może mi się przytrafić, tym bardziej, że mężczyzna pomimo swoich lat nadal prezentował się dobrze. Nie chciałbym się z nim tłuc, znając swoją słabość do bójek.
Gdy po niedługiej chwili dotarliśmy na miejsce, początkowo moje oczy starały się odszukać problem, z którym starszy od jakiegoś czasu zaczął się zmagać. Dopiero później zrozumiałem, że chodzi mu o gospodarstwo. Uniosłem brwi i przez chwilę naprawdę myślałem, że chodzi mu o minimalną pomoc przy tym wszystkim. Uniosłem więc brew w lekkim dziwieniu, ale nic nie powiedziałem. W zasadzie to nie zdążyłem, bo zleceniodawca od razu na mnie warknął, zupełnie jakby czytał mi w myślach. Uśmiechnąłem się jedynie pusto, nie chcąc szczekać na niego jak jakiś kundel. Zadziwiało mnie to, że dzisiaj byłem wyjątkowo spokojny. Westchnąłem jednak, gdy w końcu mężczyzna doszedł do głównej części swojej opowieści. Więc jednak chodziło o odszukanie kogoś.
O kogo konkretniej chodzi? Muszę znać jakieś szczegóły, abym mógł odnaleźć Twojego towarzysza. Chociaż z kontekstu wnioskuję, że chodzi Ci po prostu o konia? — spytałem, zaskakująco szybko z kulturalnej wymiany zdań przeszedłem na neutralny ton, w którym staram się dowiedzieć czegoś więcej o zleceniu.


Monster, monster under my bed
Come out and play cause I need a friend
You're so damn close that I feel your breath
You're the only one I have left

Saddle up! [Nier] VTNI69n

Feel you in my bones, Shiver up my spine
You're a master of disguise, You show up when no one's home
Are you real or just a lie? I can feel you in my mind
And my soul, But I love when you jump in
And help me feel something, My blankets are the door
My bed is the coffin, And just as it closes
And I go to lock it, I sing that lullaby you taught me

Monster, monster under my bed...
                                         
Nier
Opętany
Nier
Opętany
 
 
 

GODNOŚĆ :
Dla Ciebie tylko i wyłącznie Nier.


Powrót do góry Go down

Pisanie on 20.04.19 11:29  •  Saddle up! [Nier] Empty Re: Saddle up! [Nier]
  Mężczyzna odrzucił głowę do tyłu oburzając się w sposób pełen przejęcia.
  — Po prostu konia, tak? — wykrzywił usta w odwróconą podkówkę szczerząc zęby ze zgorszenia, a nie ze smutku. Poklepał otwartą dłonią drewnianą ścianę chaty.  — Nie jesteś stąd, nie rozumiesz. Jeden dobry koń może sprawić, że zimą zamiast własnych dzieci będziesz mógł zjeść chleb. Różnica jest aż tak ogromna. A ja, chłopcze... powinien cię chyba nazywać mężczyzną, chociaż wyglądasz na zwykłego szczyla, nie mam potomstwa.
  Cmoknął, mierząc spojrzeniem Niera. Jeżeli dyskusja o zjadaniu ludzkiego mięsa w jakikolwiek sposób go gorszyła, nie dał tego po sobie poznać.
  Osiadły tryb życia wiązał się z wygodna okupioną zupełnie innym rodzajem poświęcenia niż życie w podróży, które praktykował wymordowany. Starszy mężczyzna ze wszystkich sił starał się mu uświadomić, jak wielką wagę ma dla niego zaginiona klacz. Nie próbował być chytry, oszukać Niera czy wykorzystać jego siłę młodych mięśni, w tym momencie był wyłącznie zdesperowany. I bardzo zrozpaczony.
  — Jeśli odnajdziesz moją Klarę, zapłacę Ci sowicie. Ale tylko i wyłącznie wtedy, gdy klacz wróci do mnie cała i zdrowa. Zawartość paczki to jedna rzecz... — mamrotał, rozdzierając papier przesyłki, która kryła w sobie sypki tytoń. — Druga, to narzędzia, które przydadzą Ci się, jeżeli żyjesz poza granicami Nowej Desperacji. Kiedyś byłem podróżnikiem. Teraz te graty już na nic mi się nie przydadzą. Chcę wyłącznie odzyskać mojego konia.
  Szarpnął drapieżnie za rękojeść scyzoryka, zdrapując spory kawałek kory ze struganej przez niego w trakcie rozmowy laski.
  — Śladów mógłbyś poszukać już teraz, ale bezpieczniej byłoby oczywiście zająć się tym gdy wzejdzie słońce. Możesz spać u mnie.

________________

Termin: brak.
Nie będę Ci dawać terminy, bo nie jestem w stanie powiedzieć, kiedy znowu pojawię się, by napisać post. Jeżeli będzie Ci zależeć na szybkich odpisach, to daj znać na PW. Postaram się znaleźć odrobinę wolnego, albo postaram się przekazać misję innemu MG.



Saddle up! [Nier] GyTfTLQ
                                         
Yū ✿
Przywódczyni
Yū ✿
Przywódczyni
 
 
 


Powrót do góry Go down

Pisanie on 02.05.19 17:55  •  Saddle up! [Nier] Empty Re: Saddle up! [Nier]
Skrzywił się nieznacznie, usłyszawszy wyrzuty starszego mężczyznę. Wygodnie było jego niezadowolenie zwalić na wiek, w którym starzec się znajdował, bo nie uważał, że zrobił lub powiedział coś złego. Nie chciał go jednak świadomie urazić, więc zacisnął tylko pięść lewej ręki na szelce od plecaka, powstrzymując w ten sposób swoje lekkie niezadowolenie jego pretensjami.
Nie chciałem Ciebie urazić — dodał chłodno, ostro, jednak nie zamierzał przerywać mężczyźnie w dalszym wywodzie. Niech sobie mówi. On i tak zrobi swoje, aby klient był w miarę możliwości zadowolony z jego usług. W końcu zależało mu na jako takiej dobrej reputacji — Świetnie. Więc powinienem znaleźć TEGO SZCZEGÓLNEGO konia, tak? — dodał już w delikatnej złości, trochę z nutką uszczypliwości, bo nie podobało mu się to w jaki sposób zwracał się do niego mężczyzna. Jasne, rozumiał wszystko. Wiedział czym jest panujący głód i jak smakuje coś takiego jak poświęcenie. Równie dobrze w tej chwili mógłby wsadzić mu tę misję głęboko, gdyby nie rzeczywisty fakt rozumienia potrzeb staruszka. A on gówno wiedział na jego temat, więc skromnym zdaniem powinien zamknąć niewyparzoną gębę i nie obrażać go tylko i wyłącznie na różnicę wieku czy źle użytych słów.
Będę starał się co w mojej mocy, bo rozumiem powagę sytuacji wbrew temu co Ci się wydaje. Niemniej następnym razem proszę powściągnąć trochę języka, jeśli Ci on jeszcze miły — ostra uwaga rzucona przez rzekomego młodzieńca mogła wcale nie dziwić starca, bo wyraźnie było widać po nim, że nie lubi kiedy ktoś wpierdala się mu się na głowę. Generalnie ceni sobie coś takiego jak szacunek tylko i wyłącznie wtedy, kiedy ktoś umie ten szacunek okazać. W innym wypadku wszyscy jesteśmy sobie równi i tak samo może po nim jeździć jak on po nim. Nieważne, czy ten ktoś jest starszy, młodszy, silniejszy czy słabszy.
Umowa stoi. Jak już mówiłem wcześniej, będę starał się z całej siły odzyskać Twoją klacz. Rozejrzę się już teraz w okolicy, a jeśli noc okaże się nader upierdliwa, to rzeczywiście skorzystam z pańskiego noclegu — odparł, rozmasowując nieco spięty kark dłonią — Chyba że ma pan coś jeszcze do dodania. Jakieś konkretniejsze informacji odnośnie rzekomej Klary? Jakiej jest maści, kiedy ją pan ostatnio widział? — zaczął zadawać pytanie, które mogą mu się przydać w późniejszym poszukiwaniu. Chciałby wiedzieć jak najwięcej to możliwe. Wiedział, że był z innym sadem, ale nie miał tej pewności, czy dalej z nim była. Musiał więc wiedzieć jak wygląda i w którą stronę dokładnie uciekła.


Monster, monster under my bed
Come out and play cause I need a friend
You're so damn close that I feel your breath
You're the only one I have left

Saddle up! [Nier] VTNI69n

Feel you in my bones, Shiver up my spine
You're a master of disguise, You show up when no one's home
Are you real or just a lie? I can feel you in my mind
And my soul, But I love when you jump in
And help me feel something, My blankets are the door
My bed is the coffin, And just as it closes
And I go to lock it, I sing that lullaby you taught me

Monster, monster under my bed...
                                         
Nier
Opętany
Nier
Opętany
 
 
 

GODNOŚĆ :
Dla Ciebie tylko i wyłącznie Nier.


Powrót do góry Go down

Pisanie on 21.05.19 15:11  •  Saddle up! [Nier] Empty Re: Saddle up! [Nier]
 Starzec zachował kamienną twarz mimo szczeniackich pyskówek i zdecydowanie nieodpowiedniego tonu, jaki został zastosowany w odpowiedziach Niera. Taksował młodzika spojrzeniem ciemnych oczu, pod którymi plasowało się wiele oznak życia spędzonego na ciężkiej pracy i wielu bitwach o przeżycie.
 Głębokie cienie świadczyły o niewyspaniu; stary chciał odzyskać konia, nic innego na całym cholernym świecie nie miało znaczenia. Gdy mrużył powieki, aura dookoła gęstniała. Gdyby sama atmosfera panująca między mężczyznami mogła dusić, najemnik już kilka minet wstecz straciłby całe powietrze z płuc.
 Ręka właściciela niebieskiej posiadłości zbyt mocno szarpnęła nożykiem, wypełniając zaległą chwilami ciszę dźwiękiem odrywanej w złości kory. Wydawał się jednak na tyle zdesperowany, by nie rezygnować z powodu temperamentu stojącego naprzeciw młodzieńca.
 — Rób, co chcesz — oburknął mężczyzna, powracając wzrokiem do swojego kija, któremu poświęcał więcej uwagi niż nowemu pracownikowi, którym powinien się należycie zająć. Ostrze noża znów przemknęło po drewnie. — Nie zapuszczaj się tylko zbyt daleko, słońce zachodzi, a ja nie mam zamiaru czekać kolejnych miesięcy na kolejnego chętnego. Pokój będzie czekał gotowy — zgorzkniały ton mógł utwierdzić Niera w przekonaniu, że w razie jakiegokolwiek wypadku nie będzie mógł liczyć na żadną pomoc starego rolnika. Sam nocleg był prawdopodobnie jedyną rzeczą, na jaką mógł liczyć od pracodawcy.
 — Moja Klara to łagodna klacz o kremowym umaszczeniu i kasztanowych oczach. Na prawym boku ma sporą, brązową plamę. Jest też bystrzejsza niż wiele pomyłek nazywających siebie ludźmi, miej to na uwadze, chłopcze — dopiero opowieść o koniu wyzuła z mężczyzny nieco łagodniejsze tony. Niemniej po zamknięciu ust oddał się w pełni wykonywanej pracy, nie poświęcając Nierowi już anu krzty uwagi.


DODATKOWE:
✘ Słońce zaczyna zachodzić.
✘ Deadline: ze względu na twoją nieobecność na razie brak.


Saddle up! [Nier] Pine_threes_f2u_by_ao_no_lupus-d9ydzfl
                                         
Rhett
Kundel     Opętany
Rhett
Kundel     Opętany
 
 
 


Powrót do góry Go down

                                         
Sponsored content
 
 
 


Powrót do góry Go down

 :: Off :: Archiwum misji

Strona 1 z 2 1, 2  Next

 
Nie możesz odpowiadać w tematach