Ogłoszenia podręczne » KLIKNIJ WAĆPAN «

Go down

To był bardzo zabiegany tydzień. Przygotowanie poprawnego kursu pierwszej pomocy dla grupy aniołów, których moce bywały nieraz bardzo destrukcyjne, wymagało sporo przygotowań. Zwłaszcza, że nie żyli przecież w Mieście, nie mieli dostępu do prawdziwych fantomów i Azarel był zmuszony do improwizacji. Zajrzał więc do kuchni i zamówił pięćdziesiąt litrów galaretki, ściętej tak mocno, jak tylko się da. Wytropił Hayaiela, który posiadał moc manipulacji ziemią i poprosił go o utworzenie fantomowych kości. Wszystkim rozdał rysunki i szkice, pokazujące jak ma wyglądać końcowy projekt. Biegnąc z punktu A do punktu B, z kitlem powiewającym za nim niczym peleryna, zahaczył o pewną uroczą, niewidomą bułkę, którą również wciągnął do kursu, przykazując nauczenie się bardzo prostego utworu. Kiedy Hayaiel i kucharki zakończyli przygotowania, zaczęło się przenoszenie wszystkich manekinów w wybrane przez niego miejsce. Potem tylko poprosił kilku braci, władających kriokinezą, aby zachowali jego fantomy w znośnym stanie, dopóki cała ta zabawa się nie zacznie. Dla bezpieczeństwa wszystko to miało zdarzyć się w jednej z pobocznych sal, z której na prośbę medyka usunięto wszelkie meble, a podłogę wyłożono bambusowymi matami, nieco tłumiącymi hałasy.
Siedział w niej teraz sam, w tradycyjnej japońskiej pozie, ze spojrzeniem wbitym w drzwi i uśmiechem przylepionym na twarzy. Coś mu mówiło, że nauka pierwszej pomocy dla Zastępu było porwaniem się z motyką na słońce. Mógł chociaż poprosić Liselotte do współpracy. Ale nie, on chciał temu wszystkiemu sprostać we własnym zakresie. Więc nie spał od tygodnia, a teraz jeszcze czekała go najbardziej problematyczna grupa, choć jeszcze o tym nie wiedział. Odgonił jednak nieprzyjemne myśli i po prostu czekał, nucąc sobie pod nosem.
                                         
avatar
Gość
Gość
 
 
 


Powrót do góry Go down


 
Nie możesz odpowiadać w tematach