Ogłoszenia podręczne » KLIKNIJ WAĆPAN «

Strona 5 z 7 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next

Go down

Pisanie 02.02.17 16:46  •  Biblioteka miejska. - Page 5 Empty Re: Biblioteka miejska.
Miał wrażenie, że spędził pół wieczności przeglądając te same tytuły.
Prawdą było, że od pięciu minut kręcił się w kółko jednego regału, nie zdając sobie sprawy z faktu, że nie przechodzi do kolejnych. Prawdopodobnie dlatego każdy tytuł i każda książka wydawała mu się taka sama - bo była.
Usłyszał jakiś głos, ale z początku uznał, że to nie do niego. Po co ktoś miałby się odzywać do czegoś takiego specyficznego jak Hexior? Gdy jednak zdanie zostało pociągnięte i nastąpiła dłuższa chwila ciszy, a on miał dosyć przeglądania tego regału, zerkną ku źródłu dźwięku.
Zmierzył ją krótkim, szybkim spojrzeniem i przechylił lekko głowę na bok, marszcząc brwi.
- Nie jestem pewien, ale mówiłaś do mnie? Coś mi się odbiło od ucha, ale nie mam pewności. Możesz powtórzyć? - Założył, że ma racje, bo przecież czemu miałby nie mieć? ON?! NIE MIEĆ RACJI?! TO PRZECIEŻ... Bardzo prawdopodobne, ale skoro ta dziewczyna wlepia się w podłogę przed nim i czeka na coś, to prawdopodobnie mówiła do niego. Albo do powietrza, a jeśli to drugie, to może od razu wyda się zielonowłosemu ciekawsza.
Ale zapewne nie. Przecież to by było zbyt intrygujące. Ludzie nie są tak ciekawi.
W sumie, skoro już zagadał, obrócił się ku regałowi i poszturchał jedną z książek palcem wskazującym.
- Niby mógłbym spytać o to tutejszego bibliotekarza, ale mam wrażenie, że jest tu sporo kopii tych samych książek. Od pięciu minut wpadłem conajmniej cztery razy na "Smoczy Pakt: Szkarłatna Twierdza". Miałem nadzieję znaleźć tu coś ciekawszego, niż romansidło z elementami fantastyki. Jest tu naprawdę takie małe zaopatrzenie? - Prychną zdegustowany. Och, jaki krytyk się z niego nagle zrobił, woah!
Właściwie, mając czas w oczekiwaniu na odpowiedź zwrócił się ponownie ku niej, przyglądając się nieco dokładniej. Wyglądała odrobinę niezdrowo jak na zwykłego, mieszkającego w mieście człowieka. Czyżby ukryta zarażona? Choroba genetyczna?
Te przemyślenia przemykały mu się przez głowę, ale zostawiał je na razie tylko dla siebie. Nie ma co od razu rzucać słowa na wiatr, może nawet nie będzie czasu czy możliwości, by o to spytać.
Stałaby się jednak nader ciekawa, jako wymordowana ukrywająca się w mieście pełnym chronicznie bojących się zarażenia wirusem ludzi.
Ale tak jak zwykle to bywa. Ludzie nie są aż tak ciekawi.
                                         
avatar
Gość
Gość
 
 
 


Powrót do góry Go down

Pisanie 02.02.17 22:05  •  Biblioteka miejska. - Page 5 Empty Re: Biblioteka miejska.
Czekała.
Czekała.
Ciągle czekała.
A ten nic. Zignorował ją? No aż jej się smutno zrobiło na serduszku. Brutalnie zignorowana.
Już miała zamiar odejść, szukając pomocy gdzie indziej, gdy nagle…
- „Nie jestem pewien, ale mówiłaś do mnie?”
- Tak, mówiłam do Pana. Też ma Pan problemy z słuchem?
Czyżby bratnia dusza?
Iskra nadziei wypełniła jej serce na myśl, że nie tylko ona w tym całym mieście powoli traci słuch. Albo rozum. Albo i to i to. Spojrzała w jego oczy. Jej szare tęczówki dość mocno kontrastowały z śnieżnobiałymi rzęsami, to sprawiało, że… no tą mordkę ciężko było zapomnieć. Dłonie złączyła przed siebie i przekręciła głowę. Długi warkocz spadł z jej ramienia i wisiał teraz za jej plecami. Taka wymiana.
- Czy mógłby Pan pomóc mi z znalezieniem książek? Dawno tu nie byłam i pogubiłam się. – westchnęła. – Miejsce chyba zostało wyremontowane i teraz nie wiem gdzie co jest.
Znów spojrzała na niego.
Zaintrygował ją kapelusz. Spod niego wysunęła się para ogonów. Jeden zakończony czerwoną strzałką, drugi niebieską. Po chwili pojawiły się długie łapki a na koniec głowy z szyjami. Główki przypominały węże a ich wielkie żółte i zielone oczy rozglądały się z zaciekawieniem. Po chwili wspięły się na szczyt kapelusza i zaczęły się bawić skacząc na siebie. Machały ogonami energicznie we wszystkie strony.
Zapatrzyła się najwyraźniej, bo mrugała rzadko i przyglądała się jego kapeluszowi jakby był jakimś fenomenem. Gdy się ocknęła aż otworzyła szerzej oczy z zawstydzenia i spuściła wzrok.
- Przepraszam…
No nieźle się Dim urządziłaś. Ładnie to tak gapić się w kogoś?
Albo raczej w coś, co do kogoś należy.
To prędzej.
Z tego wszystkiego nie wyłapała całej jego wypowiedzi dotyczącej wyposażenia biblioteki. Wstyd jej się zrobiło. Znowu to zrobiła. Wpierw z tamtym mężczyzną, teraz ten! Czy ona naprawdę musi odlatywać akurat przy chłopach!?
- „Jest tu naprawdę takie małe zaopatrzenie?”
Przyjrzała się regałowi słuchając jego wypowiedzi i popatrzyła po tytułach.
- Umm… Myślę, że musi Pan zobaczyć inną półkę… Albo regał.
Zasugerowała delikatnie, nie chcąc go przypadkiem pouczać. Rozejrzała się i podeszła do przeciwnego regału. Ujrzała znajomy tytuł, który dano temu czytała. Wzięła go i przyniosła mu.
- Może to Pana zainteresuje? Pamiętam, że to książka fantastyczna o ukrytym świecie istniejącym równolegle do ludzkiego. Chyba to był świat demoniczny o ile pamiętam…
Starała się przypomnieć coś więcej na temat tego tytułu. Wyciągnęła książkę w jego stronę, czekając aż ją weźmie i wyda swoje orzeczenie w jej sprawie.
                                         
avatar
Gość
Gość
 
 
 


Powrót do góry Go down

Pisanie 03.02.17 21:01  •  Biblioteka miejska. - Page 5 Empty Re: Biblioteka miejska.
- Nieeee do końca. Jestem roztargniony. - Stwierdził w krótkiej, szybkiej odpowiedzi, wzruszając bezwiednie barkami z delikatnym uśmiechem. Taki jest, przez jego głowę przechodzi wiele myśli, a jeszcze więcej rzeczy robi w trakcie takowych. Mógłby korzystać z tego w dobry sposób, jak choćby rozwiązywać problemy świata, myśląc o czymś przyjemnym, ale nieeee. On ma inne plany.
Może i Dim samej wydawało się, że jest niestandardowa, ale jeśli tak było, nie wychodziła za mury. Jej białe włosy i szare tęczówki przy tym, co można znaleźć za miastem to nic. Dosłownie i w przenośni nic. Warkoczyki jednak ładne, takie się rzadko widuje w Desperacji. Nie ma tam nikt czasu na plecenie ich.
Anyway, wracając do konkretów.
- Myślałem, że można o to spytać osobę zajmującą się tym przybytkiem, ne? - Przekręcił głowę lekko na bok, nieco ją też wysuwając ku niej, jakoby samym tym gestem pytał o potwierdzenie swojej tezy. Tym, i ne. Bo ne. Ne ne? Ne ne ne.
Dobrze, że nie wiedział, co widziała na jego kapeluszu. Jeszcze by się za bardzo zaciekawił tym faktem, acz zauważył fakt, że dziewczyna gdzieś odleciała. Pomachał jej nawet dłonią przed twarzą, tak z ciekawości, czy zareaguje.
Neh, nic z tego. Pokręcił głową z rozbawieniem, gdy w końcu ta się ocknęła i go przepraszała.
- Oj nie ma za co, roztargnienie to podobnież cecha geniuszy. - Pośrednio komplementował ich oboje, bo, jak zauważył wcześniej, sam jest roztargniony, więc egzekwo oboje są, więc oboje komplementuje. Jego dłoń znalazła się na głowie dziewczyny, "patając" ją lekkimi ruchami po włosach. Miękkie, przyjemne w dotyku. Nie to samo, co za murem. Zabrał niemniej dość szybko rękę, jeszcze że sie narzuca. Brr.
- Przecież... Patrzyłem? - Spytał sam siebie, odwracając się ku regałowi i robiąc wokół niego szybkie kółko. No tak, wszystko jest takie samo. To przecież dokładnie te same kopie, tylko teraz... Stał obok tej dziewczyny? Ona się ruszyła? Skonfundowany podrapał się po głowie pod kapeluszem.
- Przechodziłaś może do innego miejsca chwilę temu? Konkretnie, z tamt... ... - Potrząsnął głową gwałtownie, po czym machną obiema dłońmi w geście "a walić to", w dużej mierze. Nie pojmował, jak działa ta biblioteka. Zamiast tego, skupił się z powrotem na niej i jej słowach.
Książka fantastyczna o ukrytym świecie istniejącym równolegle do ludzkiego.
Chyba demoniczny.
Nabrał powietrza, bardzo, bardzo starając się tego nie zrobić.
Ale nie mógł.
Wybuchł śmiechem tak radosnym i donośnym, łapiąc się ramionami w pół. Aż bibliotekarz do jakiego Dim powinna się skierować od razu wychylił się sponad swoich książek i rzucił coś o tym, by byli cicho.
- D-dobrze dziaduszku, już, hehe, już, już... Uuuuch. - Łapał oddech, opierając dłonie o kolana. Właściciel biblioteki nie był w sumie dziaduszkiem, ale te okulary i łysina go trochę postarzały, ale no. Hex wytyka starość.
Dobry dowcip.
Gdy już opanował oddech, wyprostował się ponownie i, wciąż jeszcze rozbawiony, lekkim pomachaniem ręką na boki stwierdził, że nie potrzebuje jej.
- Dzięki za sugestie, ale chyba spasuje. Może kiedyś, jeśli chciałbym się rozbawić. Przepraszam za tą reakcję, ale... Eheheh, dobra, spokój Hex. - Rozstawił oba ramiona nieco na boki, otwartymi dłońmi skierowanymi w dół i wziął głęboki oddech, powracając do jako tako normalnej postawy. - Hkhm, wracając. Szukałaś podobno jakiejś książki. Skoro już wiem, że nie ma tu tylko jednego regału, to może dam radę ci pomóc. Tamten facet chyba nie będzie chętny po tym moim wybuchu. - Wskazał kciukiem za siebie, w stronę bibliotekarza, który pewnie był nieco sfochany na nich (egzekwo na Hexa) za to.
                                         
avatar
Gość
Gość
 
 
 


Powrót do góry Go down

Pisanie 03.02.17 21:46  •  Biblioteka miejska. - Page 5 Empty Re: Biblioteka miejska.
- Oh… Rozumiem.
Mruknęła kiwając głową porozumiewawczo.
Dużo nasłuchała się, że jest roztargniona, buja w obłokach czy myśli o niebieskich migdałach. I co z tego? Lubiła to i jakoś nie mogła się powstrzymać od myślenia. Jej mama mówiła, że nie daje odpocząć swojemu umysłowi. Może tak… Ale z drugiej strony nie wie jak wyłączyć się od myślenia. Po prostu… Za trudne.
Fakt miał rację co do osoby kompetentnej do pomocy znalezienia tego czego szuka, ale… Proszę nie kwestionować jej wyboru osób, które jej pomogą. Ona nie myśli logicznie.
- Może i tak…
Spuściła głowę w dół, jakby została skarcona, splatając ręce z tyłu.
Się zdziwiła jak ją pogłaskał, ale nie cofnęła się, ani skuliła. Spojrzała na niego przekręcając głowę w bok z pytającym wzrokiem.
- Jeżeli to prawda… – zamyśliła się na moment. Ale tym razem nie odpłynęła.
Patrzyła na niego jak obchodzi regał, lekko skonfundowana tym co robi. Chciała odpowiedzieć na jego słowa już otwierając usta, ale zamknęła je, gdy ujrzała jak machnął rękami. Dziwny był. Ale przynajmniej to jakaś odskocznia od normalnych śmiertelnie poważnych dorosłych, którzy tylko „praca, praca, praca, praca, kasa, praca”.
Zdziwiła się, że nie wziął od niej książki.
A chwilę później aż podskoczyła z jego nagłym wybuchem śmiechu. Nieźle ją wystraszył. Skuliła się przyciskając książkę do siebie, ale widząc, że jej instynkt niepotrzebnie zareagował obronnie, stanęła normalnie i przyglądała się mu. Słysząc upomnienie zerknęła na bibliotekarza i skuliła się lekko.
Widząc, że nie potrzebuje książki odeszła, aby odłożyć ją na miejsce. Wróciła do niego i spytała.
- Ma Pan na imię Hex? Bardzo oryginalne imię. – Schowała ręce za siebie z lekkim uśmiechem na twarzy.
Hex… Kojarzy mi się z sześciokątami foremnymi…
A te z komórkami.
Zaczęła budować w myślach drzewko skojarzeń, tworząc siatkę powiązań.
Nie zrozumiesz kobiety. A jej tym bardziej.
- Szukam… Poradnika o psach. I o ich tresurze.
Zastanowiła się chwilę.
- Może… Będzie w dziale z encyklopediami? Albo zwierzętami. Jedno z dwóch.
Rozważyła dokładnie obie opcje a potem spojrzała na niego. Złapała za warkocz i zarzuciła go na przód, żeby nie zwisał z tyłu. Jakoś… Lepiej się z nim czuła, mając go z przodu. Ruszyła do przodu, ale nie odeszła daleko, gdy obróciła się w stronę Hexa.
- Nazywam się Naomi. Miło Pana poznać, Panie Hex. – Uśmiechnęła się, zamykając oczy.
                                         
avatar
Gość
Gość
 
 
 


Powrót do góry Go down

Pisanie 03.02.17 22:34  •  Biblioteka miejska. - Page 5 Empty Re: Biblioteka miejska.
Jest takie powiedzenie. Nieużywany organ zanika. Pod tym względem osoby roztargnione i dużo myślące, nawet bez powodu, wyjdą lepiej niż te które myślą tylko czasami. Oczywiście, to durne powiedzonko, zazwyczaj stosowane w kierunku innego organu ciała i w obraźliwej manierze, ale hej! Trzeba umieć zwalczać ogień ogniem. Albo wodą, wychodzi lepiej.
Nie odpowiadał na jej słowa, ten gest powinien chyba wystarczyć, że nie "gniewa" się na nią, czy coś. Przecież o co by miał, że chciała by jej pomógł znaleźć książkę? Gdyby to było coś poważniejszego w stylu, no nie wiem, udziel mi ślubu czy coś, bo jesteś przecież z nieba, wtedy to by mógł się poirytować.
Na ogół to dość spokojny facet.
Tylko wygląda niestandardowo.
I zachowuje sie niestandardowo.
I mógłbym w sumie wymieniać, ale nie ma po co.
Po całej tej sytuacji ze śmiechem i uniósł lekko brew, słysząc, że wyłapała jego imię. Hm. Imię, no, coś w jego dozie.
- Potrafisz uważnie słuchać, to już coś ciekawego. Dziękuję? Nie jest jakoś specjalne, ale przywykłem do niego. - Wzruszył bezwiednie barkami, nie widząc niczego specjalnego w tym imieniu. Sam je w sumie wymyślił, korzystając głównie z faktu, że "Hex" w języku angielskim - który jeszcze około jednego millenium temu był najbardziej rozpowszechnionym, oznaczało kwestie jak urok, czar, czy też klątwa. Nie wiedząc czemu, uznał że personifikowanie się jako klątwa lub urok to coś w sam raz.
Pewnie próbował sobie wtedy poprawić ego, i tak mu zostało. Oh well.
- O psach? Hmmm, dawno nie widziałem w sumie tych czworonogów bez podejrzeń, czy nie ukrywa się pod ich futrem jakiś na wpół martwy człowiek. Niemniej, gdzie by to mogło być, hmm. - Słuchał dziewczyny i jej dalszych słów, samemu wyjmując książki z półki i układając je w kolumnę, jedna na drugiej. Zgarniał tylko kawałek, na wysokości trochę poniżej swojej głowy, a potem z drugiej strony regału zrobił ponownie, by następnie wrócić do miejsca, z jakiego zaczął.
- Nie mów mi Panie, czuję się starzej niż powinienem przez to. - Posłał jej szeroki uśmiech, po czym zdjął kapelusz i wsuną głowę do dziury jakiej zrobił w regale. Rozglądał się z takiej pozycji, i zaczął mówić dalej. - Naomi to dość popularne imię, prawda? Mam przynajmniej takie wrażenie. A coś, co odróżni cię od innych Naomi? Gdyby stanęła obok ciebie druga, jakbyś wiedziała, że wołam Ciebie? A g... AHA! To chyba tam! - Zawołał nieco głośniej, wskazując dłońmi na coś, co widział przez dziurę. Chyba jakiś regał w kierunku, w jaki wskazywał. Nie słysząc żadnych kroków ze strony Naomi, użył swoich strun głosowych ponownie.
- No idź, bo jak zniknie mi z zasięgu wzroku, to nie będę wiedział, gdzie to jest. - Dorzucił, dalej wskazując na kierunek w tej, hm, specyficznej pozie. Tia.
                                         
avatar
Gość
Gość
 
 
 


Powrót do góry Go down

Pisanie 04.02.17 17:02  •  Biblioteka miejska. - Page 5 Empty Re: Biblioteka miejska.
Powiedzenia powiedzeniami. Naomi nauczyła się ich dużo, choć większość z nich są takimi mającymi za zadanie pouczenie, że czegoś się nie robi. Na przykład „kto pod kim dołki kopie ten sam w nie wpada”. Albo „nie rzucaj słów na wiatr”. Takie popularniejsze.
Słuchała się tym powiedzonek, bo były prawdziwe. Mama zawsze jej mówiła, że musi o nich pamiętać, bo obrócą się przeciw niej. Dlatego Naomi nigdy nie była zła wobec nikogo. Zawsze miła i cierpliwa… To drugie czasami.
- „Potrafisz uważnie słuchać, to już coś ciekawego.”
- To mi pomogło w zdaniu egzaminów w szkole… Głównie to.
Westchnęła.
Ah, szkoła. Czy tęskniła? Trochę tak, trochę nie. Dokuczano jej przez jej wygląd. Nazywano łaciatą czy krową. Ale były też miłe osoby, które dobrze pamiętała i które jej pomagały. Choć szczerze… Gdyby miała wybór wróci do szkoły, odmówiła by. Czuje się znacznie lepiej też pracując niż wtedy ucząc się.
- Wpół martwy człowiek w skórze psa…? Ma Pan na myśli wilkołaka?
Ale one nie istnieją, nie?
No pewnie, że nie.
- Musi Pa… – Urwała gryząc się w język. – Hex. Musisz mieć bujną wyobraźnię. To tak samo jak ja.
Spojrzała w bok lekko zawstydzona. Normalnie nie mówiła tego tak otwarcie. Można więc rzec, że go polubiła. Nic dziwnego. Są trochę podobni do siebie. Pod kilkoma względami.
- Hmm… No jeżeli tak to stawiasz to… Mam taki pseudonim… Imię artystyczne. – przełknęła ślinę. – Możesz jeszcze mówić mi Dimness… Albo skrócić to do Dim.
Na jego słowa spojrzała co wyprawia a potem zgodnie z jego nakazem podeszła szukać książek w wskazanym przez niego kierunku. Skręciła gdzieś do jakiegoś regału znikając nagle. Nie wychodziła z ładnych kilka chwil, ale potem wróciła z dwoma książkami. Stanęła obok niego.
- Dziękuję za pomoc Hex. Znalazłam obie, które potrzebowałam.
Uśmiechnęła się delikatnie, trzymając książki blisko klatki piersiowej.
- A ty szukasz czegoś konkretnego Hex?
Spytała przechylając głowę na bok.
Dziwny był, ale go polubiła.
                                         
avatar
Gość
Gość
 
 
 


Powrót do góry Go down

Pisanie 04.02.17 18:00  •  Biblioteka miejska. - Page 5 Empty Re: Biblioteka miejska.
- Egzaminy w szkole? Co to jes... Aaaa, to coś, te papierki które wypytują cię o wszystko, czego się uczyłaś przez ostatnie parę lat. Chyba nie dałbym rady napisać wszystkiego z całej historii mojego życia. - Oj, gdyby miał odpowiadać na pytania z, choćby sprzed kilku laty to już by mógł nie pamiętać wielu faktów, a co dopiero z okresu gdy się uczył czegoś. W sumie, plus dla niego, nigdy, ale to nigdy nie miał okazji poznać, czym była szkoła. Jego "wiedza" była w praktyce albo od razu wtłoczona do umysłu, albo upominana przez innych w praktyce, aniżeli w teorii. Nie było za dużo nauki, było więcej działania w stylu głoszenia wiary i tak dalej.
W sumie w KNW miał z tego pewnego sortu sprawdzian, znowu "głosząc" wiarę w "jedynego, ważnego buga". Ha, dobry dowcip.
- Nie, nie mam na myśli wilkołaka. - Stwierdził od razu bez nawet krótkiego przemyślenia tego faktu. Skąd jej przyszedł do głowy wilkołak? Przecież chyba już M-3 wie o istnieniu wymordowanych. Czyżby Naomi nie słyszała o tym? No nic, tłumaczyć jej raczej nie będzie na czym to polega, bo w sumie wytłumaczenia były różne. Jedni twierdzili, że to boska kara, inni, że ludziom się coś wyrwało spod kontroli, yada, yada, yada.
- Bujną wyobraźnię? Chciałbym, by chociaż połowa tego, była wyobraźnią, a nie rzeczywistością. Heh, w pewnym sensie nawet mnie można nazwać wytworem wyobraźni. - Rozłożył ręce na boki z nieco szerszym uśmiechem przez chwilę. Jakby nie było, tak go można nazwać. Dla ludzi jest wprost idealnym wytworem wyobraźni, przynajmniej tych, którzy jeszcze nie mieli poznać we własnej osobie anioła.
Lub stworzenia mu podobnemu.
- Dimness. Od razu ciekawiej.
Gdy Dim skierowała sie do wskazanego przez niego miejsca, siłował sie krótką chwilę z wyciągnięciem głowy spomiędzy półek, ale zdołał to zrobić, nawet nie padł plecami na drugi regał i nie zrobił przerośniętego domina z tego budynku! Hallelujah!
Ale teraz warto sprzątnąć te książki, co też zaczął robić, przy okazji przeglądając je pobieżnie. Kapelusz wrócił na głowę, gdyby nikt nie zauważył tego faktu, że wkładał go z powrotem.
Gdy w końcu Dim wróciła, mogła go zastać nad ostatnią książką, jaką właśnie zamykał i odkładał na półkę. Kiwnął głową na podziękowania, a na pytanie rozłożył bezradnie ręce na boki.
- Sam chciałbym wiedzieć. Liczyłem na to, że książka mnie sama zainteresuje, ale póki co bez rezultatów. Nie powinienem w sumie wiele oczekiwać, ale to nie to samo, co było kiedyś. - Poprawił lekko rondo kapelusza, wkładając kciuki dłoni do kieszeni spodni. Nie bardzo miał pomysł, czego szukać czy co robić, więc postanowił się pogapić na Dim z nieznacznym, acz ciepłym uśmiechem.
Bo czemu by nie. Ładna była, nawet jeśli sama tak nie uważała.
                                         
avatar
Gość
Gość
 
 
 


Powrót do góry Go down

Pisanie 08.02.17 13:45  •  Biblioteka miejska. - Page 5 Empty Re: Biblioteka miejska.
- Tak. Takie kartki sprawdzające wiedzę.
Zastanowiła się chwilę. Skoro Hex nie mógł wszystkiego opisać z historii swojego życia to:
a) był bardzo stary Ale to chyba odpada od razu.
b) nie pamięta wszystkiego Amnezja? Albo krótka pamięć.
c) miał po prostu ciekawe życie Pełne przygód życie.
- Musiałeś mieć życie pełne przygód Hex.
Chciałaby takie mieć. Codziennie coś nowego się dzieje, a nie monotonicznie ciągle to samo. W sumie oba style życia miały plusy i minusy. Plusem jej obecnego życia był spokój i przyjemności, które mogła sobie sprawić. A natomiast takie życie na krawędzi nie pozwala na odpoczynek i cieszenie się życiem. Więc chyba woli żyć tak jak teraz żyje…
- Nie wilkołaka? Hmm. Może zmutowanego zombie psa-człowieka? Swoją drogą fajny koncept na obrazek albo do jakiegoś horroru. Może narysuję… Ale musiałabym trochę pomyśleć i znaleźć czas.
Nic nie powiedziała na temat jego komentarza o bujnej wyobraźni. Słyszała, że schizofrenicy mają problemy z tym, że nie odróżniają rzeczywistości od wyobrażeń. Ona zaś odróżniała. Nie to, że się czuła lepsza… Wręcz przeciwnie. Czasem bała się, że dołączy do schizofreników.
Uśmiechnęła się delikatnie, gdy spodobało mu się jej imię. Poczuła swego rodzaju ulgę? No może tak to wyjaśnić. Nie dzieliła się swoim imieniem artystycznym często. Wręcz prawie w ogóle. Jedynie gdzie widniał to na gotowych obrazach. I to w skróconej wersji.
- Jeżeli nic cię nie zainteresowało, to może musisz wpierw określić czego szukasz? Zawęzisz obszar szukania i łatwiej cię jakaś zainteresuje.
Żałuje, że nie mogła mu pomóc w żaden sposób. Spojrzała w dół nie zauważając, że się na niego patrzy.
- Idę wypożyczyć książki.
Zaraz po tym obróciła się i poszła do tamtego pana za ladą, aby wypożyczyć książki. Chwilę potem wróciła.
- Dobrze, to mam załatwione… Hmmm. Chyba czas się pożegnać. Muszę wrócić do domu.
Mruknęła, patrząc na niego. Poprawiła warkocz, zarzucając go wokół szyi. Bo może.
- Co będziesz teraz robił Hex? Gdzie pójdziesz?
Zastanawiało ją to. Skoro ma ciekawe życie to pewnie ma pełno planów i dużo do roboty. Aż dziwne, że ma czas, aby szukać czegoś po bibliotece w ten sposób.
- Domyślam się, że masz dużo do roboty. Ja też w sumie…
Przypomniała sobie, że ma pomóc na farmach zanim wieczór. Eh. Więcej pracy! Yaaaay!
                                         
avatar
Gość
Gość
 
 
 


Powrót do góry Go down

Pisanie 09.02.17 17:16  •  Biblioteka miejska. - Page 5 Empty Re: Biblioteka miejska.
- Czyli dobrze pamiętałem. Jeszcze coś tam zostało. - Tyknął palcem wskazującym głowę pod kapeluszem, wskazując, gdzie miało zostać. Raczej łatwo było się domyśleć, co.
Hel, oczywiście! I trochę wiedzy też. I pamięci.
- Można tak powiedzieć, jeśli się chce. - Odpowiedział raczej dość enigmatycznie, choćby dlatego, że nie bardzo wiedział, jak inaczej. Owszem, to były "przygody", ale wolałby nie musieć każdego dnia walczyć o życie, czy o to, by pozostać chociaż po części świadomy swoich działań i czynów. Choć akurat ta druga kwestia trochę została odsunięta na drugi tor. To dobrze, prawda?
Uniósł dłoń do góry z palcem wskazującym podniesionym najwyżej, nawet otworzył usta, jakby chciał coś zacząć, ale zatrzymał się w tej pozie przez momencik. Zamknął usta z lekką konfuzją i opuścił dłoń, potrząsając głową na boki. Nie, nie będzie jej psuł wyobrażenia o tym, co ma na myśli. Skoro dalej nie skojarzyła, że ma na myśli wymordowanych, to choć raz będzie miły i oszczędzi innym brutalnego przebudzenia.
- Powinnaś częściej się uśmiechać. Pasuje ci to. - Zauważył bez większego problemu, dalej komplementując dziewczynę. No co? Czasem chyba może być miły, i to bez zysku cielesnego czy innego dla siebie, prawda?
Choć dość dawno nie miał bliższego towarzystwa. Hmmm...
Hex, perwert z Ciebie.
Tak, wiem o tym.
- I tu jest problem. Nie wiem, czego szukam. Nie wiem nawet, co tu konkretnie robię. Nie miałem pomysłu, co ze sobą zrobić, i liczyłem, że jakaś książka przykuje moją uwagę. Ten regał jaki obchodziłem ostatnie pół godziny tego nie zrobił. - Wskazał kciukiem na wyżej wspomniany mebel za sobą, a gdy został pozostawiony samemu sobie, przeciągnął nieco gnaty, unosząc się aż na palce. Ciche westchnięcie wydobyło się z jego ust. Dobrze było się tak od czasu do czasu przeciągnąć.
Kiwnął głową na jej słowa, że pora się pożegnać. Gdy jednak spytała go, co będzie teraz robić, wzruszył bezwiednie barkami.
- Nie mam zielonego pojęcia. Mogę zawsze pójść z tobą. Albo za tobą, co wolisz. Wydajesz się dużo ciekawsza niż te książki tutaj, to mi wystarczy za powód. - Bez pytania czy uprzedzenia sięgnął po jej warkocz i odwiązał go z jej szyi, a następnie położył na jej głowie tak, że końcówka wisiała jej przed oczami.
- Nie mam zielonego pojęcia o fryzjerstwie. - Stwierdził lekko, i uśmiechając się na krótki moment szerzej, rozłożył ramiona nieznacznie na boki. - I nie, nie mam nic do robienia szczerze mówiąc. Robię to, co mi przyjdzie do głowy i na co mam ochotę. A teraz mam ochotę iść z tobą.
                                         
avatar
Gość
Gość
 
 
 


Powrót do góry Go down

Pisanie 20.02.17 17:43  •  Biblioteka miejska. - Page 5 Empty Re: Biblioteka miejska.
- Yhym.
Mruknęła. Jej umysł został przysłonięty myślą o smoku, stworzonym z kości. Ziemia zatrzęsła się, a potem pękała. Trójka dzielnych bohaterów obserwowała to zjawisko. Niebo zaszło czernią a z pęknięć wydobyła się jadowicie zielony błysk. Chwilę potem z głębi twardego gruntu wyłoniły się pazury, kości i szczęki. Bohaterzy dobyli swoich broni. Nad podnoszącym się dracolich’em uniósł się nekromanta, który śmiał się bestialsko.
Nic mnie już nie powstrzyma! A was czeka zguba!
Zachowaj swoje gadki dla siebie dziadku! Krzyknęła czarodziejka.
Jak sobie życzysz, ale wasze przygody kończą się tu! Tyran, powstał!
Zakończyła kreowanie sytuacji robiąc „zdjęcie” swego umysłu. Stworzyła obraz, który mogła przelać na kartkę. Uwielbiała robić coś takiego. Potem obraz miał swoją historię i można było o nim opowiadać! No i wymyślać więcej historii.
Pokręciła głową, wracając do rzeczywistości.
Uśmiechnęła się leciutko na jego komplement.
- Dz-dziękuję…
Za jąkała się, nieśmiało. Nie zawsze słyszy komplementy…
Częściej się naśmiewają z niej z powodu białych włosów, braku rodziców… Czy innych rzeczy. Ale rzadko kiedy spotykała się z uprzejmością i dżentelmenami.
Nic nie powiedziała na temat książki. No trudno. Lepiej ten temat zakończyć.
- Znajdziesz jakąś książkę Hex. Na pewno jakaś będzie. Tylko potrzeba czasu.
Zaczęła się zastanawiać się nad tym co powiedziała. Dość… filozoficzne to było jak na nią. Zdarza się jej.
Koniec filozoficznych myśli! Bo za chwilę zatracisz się w swych myślach i zgubisz…
Co prawda to prawda.
- Skoro nie masz co robić… Możesz mnie odprowadzić do domu. Możemy pogadać, a do tego pokażę ci gdzie mieszkam. Jak będziesz chciał, możesz mnie odwiedzić kiedyś.
Spojrzała w górę, gdy nagle jej warkocz znalazł się na jej głowie. Spadł za moment, bo nie miała nad nim kontroli, ale leciutko ją to rozbawiło. Wystarczyło na to, żeby się uśmiechnęła delikatnie. Nieznacznie wręcz poruszyła kącikami ust.
- To chodźmy.

[z/t] x2
                                         
avatar
Gość
Gość
 
 
 


Powrót do góry Go down

Pisanie 24.02.17 1:45  •  Biblioteka miejska. - Page 5 Empty Re: Biblioteka miejska.
......Aklimatyzowanie się w całkowicie innym mieście od Anglii szło jej całkiem nieźle. Co prawda, z reguły razem z Charlie trzymały się blisko siebie, co wynikało nie tyle z nieporadności życiowej, a faktu bycia bliskimi przyjaciółkami w obcym miejscu, ale dzisiejszego dnia obydwie miały inne zajęcia pozaszkolne w planach. Nie musiały przebywać ze sobą dwadzieścia cztery godziny na dobą albo dzwonić do siebie co sekundę, w końcu nie na tym polegała prawdziwa przyjaźń. Samantha chciała odwiedzić w końcu bibliotekę i znaleźć sobie coś ciekawego do poczytania. Odprężającego. Choć bardzo chętnie zabrałaby się za kolejną literaturę biologiczną, tak czytanie książek w języku japońskim sprawiało jej jeszcze pewne problemy, jeśli chodziło o zaawansowane słownictwo. Nie wątpiła, że znalazłaby coś po angielsku, ale w końcu przyjechała tutaj, by zachęcić swój mózg do większego wysiłku. Małymi kroczkami. Bez pośpiechu. W pośpiechu może co najwyżej kartkować strony, które musiała wykuć na następny egzamin, ale na to miała jeszcze trochę czasu.
Klasa, do której została przydzielone wraz z Charls z racji wymiany, kończyła dzisiaj zajęcia późno, ale nie aż tak bardzo, jak było to możliwe. Dlatego Ravensky poszła sobie jeszcze do kawiarni na gorącą herbatę i ciastko z paroma nowymi znajomymi, a następnie udała się miejskiej biblioteki, uprzednie pytając kogoś o drogę. Zawsze mogła skorzystać z funkcji identyfikatora, ale nie lubiła w życiu chodzić na skróty. Odrobina wysiłku związanego z ruszeniem wyobraźni przestrzennej zawsze mogła się przydać. No i przynajmniej odczuła niezłą satysfakcję z tego, że szybko dotarła na miejsce, bez dodatkowych wskazówek.
Wchodząc do budynku zdjęła płaszcz, szalik oraz rękawiczki, a następnie przywitała się z bibliotekarką, jednocześnie uśmiechając się przy tym lekko. Przed wyrobieniem karty chciała się nieco sama rozejrzeć, dlatego podziękowała za pomoc i ruszyła przed siebie spokojnym, ale przy tym energicznym krokiem. Dzisiejszego dnia włosy miała starannie zaplecione w warkocz (mocno ostatnio wiało, co skutecznie zniechęcało ją do rozpuszczania niepokornych kosmyków), ale w nawyk weszło jej sprawdzanie jego stanu co jakiś czas.
Oczy starannie przeszukiwały każdą półkę, szukając jakiegoś interesującego tytułu, ale musiała przyznać, że nie jest to wcale takie proste. Dlatego za okazję do zapoznania się z jakąś dobrą lekturą wypatrzyła w postaci nieznajomej, która sprawiała wrażenie osoby w podobnym wieku, chociaż Skyler ciężko było dokładnie to określić. Tutaj czasem można było wziąć dziecko za dorosłego, a dorosłego za dziecko.
- Cześć - powiedziała, uśmiechając się lekko i zatrzymując się w bliskiej, choć nienachalnej odległości od Yoshi. - Wybacz, jeśli przeszkadzam, ale może mogłabyś polecić mi coś ciekawego? Z dowolnego działu? Of course... znaczy, oczywiście, jeżeli to problem, to w porządku, sama czegoś poszukam. Tylko nie jestem przyzwyczajona do tytułów w tej formie.
Miała wyraźnie angielski akcent, ale wysławiała się w miarę poprawnie, chociaż w dalszym ciągu zdarzało jej się wstawiać pewne słowa z ojczystego języka. Miała jednak nadzieję wyzbyć się z czasem tego nawyku, chociaż im większy był jej entuzjazm, tym zadanie te robiło się cięższe.
                                         
avatar
Gość
Gość
 
 
 


Powrót do góry Go down

                                         
Sponsored content
 
 
 


Powrót do góry Go down

Strona 5 z 7 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next
- Similar topics

 
Nie możesz odpowiadać w tematach