Ogłoszenia podręczne » KLIKNIJ WAĆPAN «

Go down

Pisanie on 22.06.20 22:56  •  Gabinet gen. eliminatorów  Empty Gabinet gen. eliminatorów
opis i fotka później



Salut! Szarżą w rytmie bijącego serca ostro wystrzelane nuty,
Pogrzeb przyjaciela, to nie sen, z którego można się obudzić
Gabinet gen. eliminatorów  A5lvvRv
Chrzęst zasad pod butami, ból i życie, stały splot, taki żołnierski los,
Jednak to prawdopodobnie coś, co nie powinno być mówione na głos
                                         
Aurich.
Generał Eliminatorów
Aurich.
Generał Eliminatorów
 
 
 

GODNOŚĆ :
Rokuro Aurich


Powrót do góry Go down

Pisanie on 22.06.20 22:56  •  Gabinet gen. eliminatorów  Empty Re: Gabinet gen. eliminatorów
  Zjawił się w siedzibie S.SPEC kilka minut przed siódmą. Nikt nie mógł zakwestionować jego punktualności, bo oprócz kilku współpracowników, których znał z widzenia, nie napotkał na drodze do gabinetu generała eliminatorów żadnej jednostki posiadającą realną władzę w tym gmachu.
  Otworzył zamek u drzwi przy pomocy przepustki. Po upływie niespełna kilka sekund, w trakcie których system zabezpieczeń weryfikował dane i potwierdzał jego tożsamość oraz uprawnienia, wślizgnął się do środka. Pojawił się tutaj pierwszy raz, odkąd objął tę funkcję. Przez prawie dwa tygodnie wegetował w domu na przymusowej kwarantannie. Wczoraj jego wizyta w północnym rewirze była krótka, podyktowana awansem. Musiał dopełnić wszelkich formalności przed zajęciem nowego stanowiska. Teraz, stojąc na progu, obejmując wzrokiem przestrzeń liczącą sobie kilkanaście centymetrów kwadratowych poczuł, jak spada na niego ciężar odpowiedzialności. Jakby dopiero teraz teoria przekształciła się w praktykę. Mimowolnie duchota napłynęła do płuc.
  Surowe wnętrze gabinetu wyposażone w najpotrzebniejsze, lecz skromne umeblowanie, sprawiało wrażenie niezagospodarowanego od dawna. Nie wiedział, jak długo pokój stał pusty. Nie dociekał, kiedy jego poprzednik zrezygnował ze stołka, ani jakim był człowiekiem. W kręgu jego zainteresowań znajdowało się głównie to, co po sobie pozostawił. Jakie wrażenie wywarł na swoich podwładnych i czy jego decyzje miały znaczący wpływ na odbiór całego oddziału.
  Podszedł do biurka, przyglądając się wszystkiemu dokładnie, jakby pierwszy raz odwiedzał podobne miejsce, chociaż nie pamiętał, ile to razy lądował na dywaniku u Nastumi, kiedy znowu zrobił coś wbrew jej wytycznym.
  Przejechał pierzchłem dłoni po blacie. Na skórze nie osiadła się nawet niewielka warstewka kurzu. Ktoś tutaj posprzątał przed jego przyjściem. Uchylił okno, by wpuścić do środka trochę świeżego powietrza. Spojrzał przez szybę na koszary, gdzie z kilkunastu rekrutów były wciskane siódme poty. Poczuł w klatce piersiowej uczucie nostalgii. Stojąc tam w słońcu, dysząc, z trudem łapiąc oddech, nawet nie przeszłoby mu przez myśl, że zajdzie tak daleko. Jego kariera nigdy nie była ukierunkowana na awanse. Nie posiadał takich aspiracji. Skupiała się wokół obronny obywateli, a nie potrzeby spełniania swoich zawodowych, prawie nieistniejących ambicji.  
  Kroki zza drzwiami sprawiły, że oprzytomniał i w końcu wrócił do swoich obowiązków. Usiadł za biurkiem i włączył komputer. Musiał zacząć od zera, a chciał wiedzieć wszystko, ile to możliwe. Chciał wiedzieć, z kim będzie współpracować przez kilka najbliższych miesięcy, może lat, o ile nie zostanie zdegradowany – czy to przełożonych, czy przez śmierć. Nadal czuł się nieswojo w nowej roli. I nie wiedział, czy kiedykolwiek przyzwyczai się do nowej rzeczywistości.

  Wyjrzał znad monitora, gdy tylko usłyszał pukanie do drzwi. Wbił w nie spojrzenie, uprzednio zerkając na zegarek. Kilka minut przed ósmą.  Jego wzrok - zgodnie z prognozą - zetknął się z twarzą młodego wojskowego. Na ustach pojawił się nieznaczny uśmiech.
  — Wejdź, proszę — zachęcił, odstawiając dotychczas trzymany w lewej dłoni długopis. — Usiądź — dodał, nie przejmując się tym, że Kyōryū być może nie nawykł jeszcze do nowego środowiska. Obaj musieli jak najszybciej przyzwyczaić się do nowych stanowisk.
  Wyprostował się w krześle, zerkając na jedną z szuflad biurka. Dłoń zatrzymała się kilka centymetrów przed klamką. Zawahał się przez chwile, ale po przeanalizowaniu wszystkich "za" i "przeciw", otworzył mebel, zacisnąwszy dłoń na taczce.
  — Akta sprawy, o której wcześniej rozmawialiśmy — odezwał się w końcu, odstawiając przedmiot na blat. Ulokował spojrzenie w twarzy wojskowego. — Przejrzyj je — dodał po chwili i nikomu nie rozpowiadaj, że je widziałeś, dodał w myślach, ale po ich wczorajszej rozmowie chyba nie musiał mu o tym przypominać. Kyōryū już kilkukrotnie uwodnił Aurichowi, że umie łączyć fakty i wysuwać trafne wnioski.



Salut! Szarżą w rytmie bijącego serca ostro wystrzelane nuty,
Pogrzeb przyjaciela, to nie sen, z którego można się obudzić
Gabinet gen. eliminatorów  A5lvvRv
Chrzęst zasad pod butami, ból i życie, stały splot, taki żołnierski los,
Jednak to prawdopodobnie coś, co nie powinno być mówione na głos
                                         
Aurich.
Generał Eliminatorów
Aurich.
Generał Eliminatorów
 
 
 

GODNOŚĆ :
Rokuro Aurich


Powrót do góry Go down

Pisanie on 25.06.20 0:17  •  Gabinet gen. eliminatorów  Empty Re: Gabinet gen. eliminatorów
Proszę bardzo, wszedł. Sporo go to kosztowało. Cały wczorajszy dzień trzymało go podniecenie – snuł plany wobec przyszłych akcji, setki, tysiące scenariuszy wpływało do mózgu jak kamyki wyrzucane przez fale. Widział siebie podczas skrajnych sytuacji, w najgorszych, najbardziej makabrycznych momentach. Mógł stracić godność poślizgując się na krwi albo rękę, gdy źle wyważy cios. Było zbyt wiele strasznych możliwości, których zakończeń mógł nie przeżyć. Widział Ylvę w czarnej sukience, z jednej strony przyciskającą do siebie Kirę, z drugiej trzymając rękę na ramieniu Keity. I matkę siedzącą przy pustym stole w jadalni, wpatrującą się tępo w rozsypane po blacie fotografie wszystkich tych, których bezpowrotnie utraciła. Był jednak ożywiony, bo wśród plątaniny czarnych wizji pojawiały się te o wiele jaśniejsze; przeładowane dumą z ochrony bezbronnych mieszkańców i satysfakcją z dorwania tych, którzy już nigdy więcej nie zatopią kłów w ludzkim mięsie, nie zadrapią skóry przemieniając w sobie podobnych. Było dużo gorzkich łez i napadu śmiechów. Mnóstwo poplamionych mundurów i czystych jak śnieg koszul. Cała masa za i przeciw.
Rano obudził się, zwyczajnie, zmęczony. Wziął szybki, zimny prysznic, łażąc potem po salonie w tą i z powrotem, na przemian zdecydowany i niepewny. Wiedział jednak, że decyzję podjął już wczoraj. Wątpliwości w niczym mu nie pomogą, a intuicja podpowiadała, że nie bez powodu zaufał Aurichowi.
Ten mężczyzna, siedzący teraz przy biurku, spoglądający na niego znad wąskiego monitora komputera, był jego przełożonym, ale przełożonym z wyboru. Rūka zamknął za sobą drzwi i podszedł do ustawionego po drugiej stronie mebla krzesła. Zdążył opaść na siedzisko, a akta już zawisły nad blatem. Przejął je bez słowa, otwierając na pierwszej stronie. Oczy przesuwały się z prawa na lewo, sczytując z kartek kolejne zdania.
Delikatna sprawa – mruknął pod nosem – chyba bardziej do samego siebie niż milczącego naprzeciwko Rokuro. – I szczególna. – Nie bez powodu użył tego słowa, choć nie sądził, aby w gabinecie wyżej postawionych pracowników były podsłuchy. Podskórnie czuł się jednak obserwowany – może przez samego generała, a może przez natarczywą paranoję, która od początku wojskowej kariery zdążyła nabrać masy i przeobrazić się z niegroźnego natręctwa w ogromny problem.
Chłopak przewrócił stronę, od razu wyłapując wydruki z kamer spięte jasnym spinaczem. Chwycił za plik, wyjmując zdjęcia spod metalowego klipsa.
Specjaliści zajęli się poprawą i wyostrzeniem kadrów? – zapytał już głośniej, studiując nieco rozmazane obrazy. Domyślał się, że same ujęcia z kamer nie będą najlepszej jakości, a patrząc na to, że sprawca był widziany bezpośrednio przez mjr Rokuro Auricha oraz innych członków S.SPEC – skorygowanie ich nie było konieczne. Jednak jemu – osobie, która znalazła się przy sprawie „z doskoku”, której nie było podczas gonitwy – twarz i postura niewiele mówiły. To mógł być, tak naprawdę, każdy. Kyōryū zakładał, że mógłby zahaczyć barkiem tego mężczyznę i zamiast, po spojrzeniu mu w oczy, przystąpić do aresztu, tylko by go przeprosił i poszedł dalej.
Za to zdjęcia dziewczyny, Karasawy Yukino, były aż zbyt wyraźne. Wzrok młodszego wojskowego dokładnie przesuwał się wzdłuż linii jej ciała. Bez wątpienia technicy zrobili te ujęcia w nocy, jednak ich jakość, ze względu na sprzęt, wypadała dokładniej.
Rūka zacisnął lekko usta, po chwili odkładając teczkę. Drugą ręką przesunął po twarzy, ostatecznie ściskając nieco nasadę nosa, jakby dostał zbyt silnej migreny. Odetchnął, opuszczając ramiona i spoglądając – wreszcie – na Rokuro. Słowa grzęzły mu w gardle, co było tym bardziej irytujące, że ofiara, którą dopiero poznał, została brutalnie zaduszona.
I – według raportów – nawet specjalnie się nie broniła. Nie miała jak.
Ale to, jak zresztą podkreślono w aktach, zamrożona sprawa – podjął tonem sugerującym, że chce pociągnąć temat, ale nie jest pewien na ile powinien w obecnych warunkach. – Brakuje nam śladów, ludzi czy dostępnych środków? Raport urywa się gwałtowniekończąc ucieczką tego skurwysyna.
Kyōryū zastanawiał się, czy były podjęte dodatkowe kroki czy fakt, że bestia przekroczyła mur oddzielający Miasto-3 od Desperacji, przesądziło sprawę. Czy tam, na terenach bezkresnych pustyń, wojsko naprawdę było takie bezbronne?

Wygląd: świeżo umyte włosy nieco rozwichrzone od wiatru. Ciemnoniebieskie dżinsy ze skórzanym paskiem. Na torsie zwykła, szara koszulka z krótkim rękawem. Wojskowe obuwie do połowy łydki.


Gabinet gen. eliminatorów  FeJ60nA
Gabinet gen. eliminatorów  Rsi4xQ3
yeah
i'm ready
                                         
Kyōryū
Wojskowy
Kyōryū
Wojskowy
 
 
 

GODNOŚĆ :
きょうりゅう るうか (Kyōryū Rūka)


Powrót do góry Go down

Pisanie on 27.06.20 16:50  •  Gabinet gen. eliminatorów  Empty Re: Gabinet gen. eliminatorów
  Kątem obserwował, jak Kyōryū zapoznaje się z raportem, który chwile temu wylądował na biurko. Analizował jego zachowanie. Każdy gest jego autorstwa i każdą ekspresje, która zastygał na jego twarzy. W milczeniu. Oddychając najciszej jak potrafił.
  Niczego przed nim nie zatuszował. Nawet własnej niekompetencji, którą się popisał w kontakcie z sprawcą, chociaż to na niego powinna spaść odpowiedzialność za to, że mężczyzna zaatakował kobietę w parku, a potem zbiegł. Zamiast wezwać wsparcie i poczekać aż pojawią się na miejscu, postanowił rozwiązać sprawę na własną ręką i  to najmniej opłacalną metodą - siłową, a przecież nie wiedział, z kim ma do czynienia. Nie wiedział, jakimi umiejętnościami dysponowało te wynaturzenie i popełnił podstawy błąd, za który teraz płacił wyrzutami sumienia i sennymi koszmarami. Mechanizm mocy mordercy opisał w kilku zdaniach na kartach raportu, lecz wiedział, ze żadne słowa nie były w stanie w pełni oddać tego, co tam się wydarzyło, ani też nie był pewny, czy jego wynurzenia było cokolwiek warte.
  Po skończeniu swojej obserwacji, znowu zapatrzył się w ekran monitora. Przeglądał dawne raporty. Rozbierał na czynniki pierwsze dawny sposób działania eliminatorów. Nie zawsze był bezbłędny, ale zwykle przynosił pożądane rezultaty. Dyscyplina w oddziale zaczęła psuć się dopiero od kilku miesięcy, kiedy to jego członkowie byli przerzucani z rąk do rąk, mimo iż żaden z jego poprzedników nie zagrzał tego stołka dłużej niż roku, może dwóch, co dostarczyło Aurichowi kolejną porcję wątpliwości. Na pewno jest odpowiednią osobą na odpowiednim stanowisku? Miał mieszane uczucia.
  Chwilowo zapominając o obecności młodzieńca, wczytał się w kolejny raport, zaciskając zęby na dolnej wardze. Do ręki ponownie trafił długopis. Nieświadomy manewrował nim między mrowiejącymi przez ból reumatyczny palcami. Dopiero, kiedy nowy nabytek eliminatorów zabrał głos, Rokuro znowu zainteresował się jego osobom.  
  — Po części ludzi, po części środków — odpowiedział po chwili, przenosząc wzrok na twarz wojskowego. — Śledztwa to wydatek, a misja na pustynnych rubieżach jest kosztowna. Wymaga odpowiedniego sprzętu, zaopatrzenia, ale przede wszystkim wykwalifikowanej kadry, która wie jak się poruszać po nieprzyjaznych ziemiach — wyjaśnił po chwili, drapiąc się długopisem po linii szczęki w jawnym zamyśleniu. Podejrzewał, że nie musiał tłumaczyć Rūce takich oczywistości, a jednak odczuwał coś w rodzaju konsternacji, gdy dzielił się z nimi takimi faktami. Szukanie zabójcy na tak rozległych terenach było, jak szukanie igły w stogu siana, ale to żadne wytłumaczenie.
  Desperacja to nie tajemnicza wyspa. Desperacja to ląd, na którym wojskowi przebywali wielokrotnie i w przeszłość, i w teraźniejszości. Mniej więcej wiedzieli, jakich zagrożeń się spodziewać, więc dlaczego śledztwo utknęło w martwym punkcie? Dlaczego stacjonujące na posterunku zastępy hycli czy skrzydlatych nie zadały sobie tyle trudu, by chociaż spróbować namierzyć delikwenta odpowiedzialnego za śmierć dwóch niewinnych istnień? Nie wiedział, jak obecnie funkcjonał tamtejszy posterunek, powstały ledwie kilka lat temu, ale chyba nie radził sobie najlepiej, skoro generał hycli od dłuższego przebywał w M-3, a nie tam, gdzie powinien.
  Przejechał wolną dłonią po karku, natrafiając na potylice. Co miał mu powiedzieć? Że sam nie rozumiał niektórych zagrywek swoich przełożonych, a teraz stał się jednym z nich? Kątem oka zerknął na przepustkę. Marcelina nadal się nie odezwała. Wiedział, że potrzebowała czasu, ale on nie miał czasu. Zegar tykał. Morderca, który żerował na strachu studentów przebywał na wolności. Kto wie - może znowu zwita do miasta.



Salut! Szarżą w rytmie bijącego serca ostro wystrzelane nuty,
Pogrzeb przyjaciela, to nie sen, z którego można się obudzić
Gabinet gen. eliminatorów  A5lvvRv
Chrzęst zasad pod butami, ból i życie, stały splot, taki żołnierski los,
Jednak to prawdopodobnie coś, co nie powinno być mówione na głos
                                         
Aurich.
Generał Eliminatorów
Aurich.
Generał Eliminatorów
 
 
 

GODNOŚĆ :
Rokuro Aurich


Powrót do góry Go down

Pisanie on 27.06.20 19:05  •  Gabinet gen. eliminatorów  Empty Re: Gabinet gen. eliminatorów
Zawahał się, kiedy zdał sobie sprawę, że Rokuro cały czas mu się przyglądał. Co dostrzegł? Ledwie podlotka, który z rozwichrzonymi przez wiatr włosami, biegł na spotkanie jak na ważny egzamin, na który się zaspało? Młodą, wschodzącą gwiazdę, być może przyszłą chlubę w wojsku, któremu wciąż brakowało kompetentnych i chętnych ryzyka ludzi? Może nic nie zobaczył i stąd to skupienie. Rūce wydawało się, że jest rozrywany na strzępy. Powoli i metodycznie zdzierano z niego powłokę. Każdy fragment jego osobowości, jego inteligencji, jego doświadczenia prezentował się jak część przeglądana przez mechanika. Aurich miał twarz pozbawioną wyrazu, ale dało się wyczuć jego analityczną skłonność. Zastanawia się czy będzie ze mnie pożytek. Mięśnie Kyōryū lekko się napięły, a brwi ściągnęły ku sobie, ale nic nie powiedział. Mógł się domyślić, że od teraz będzie na siebie ściągał coraz więcej spojrzeń. Nie chodziło o awans sam w sobie – raczej o specyfikę oddziału, do którego zgodził się dołączyć. Jeszcze nie do końca wiedział z czym to się wiąże. Jaką opinią cieszyli się, cisi od kilku miesięcy, eliminatorzy? Byli traktowani jak mięso armatnie czy jak bohaterowie? Nigdy nie słyszał o nich złego słowa, ale z drugiej strony wśród rekrutów nie krążyły też pochwały.
Z przemyśleń wyrwał go Aurich. Wzrok Rūki nabrał ostrości, wytężając się i skupiając na mimice generała. Oczy zerknęły na długopis, który przesuwał się wzdłuż szczęki mężczyzny, ale szybko powróciły do szarych tęczówek Rokuro.
Co z oddziałami stacjonującymi na Desperacji? – drążył, opierając się wreszcie o krzesło. Starał się wyglądać na wyluzowanego, ale w rzeczywistości umysł pracował na zbyt szybkich obrotach, aby dał radę potraktować to spotkanie jako bardziej towarzyskie. Skrzyżował ramiona na piersi, zaciskając lekko usta. – Awansowałem za szybko, nie mam więc rozeznania. – Wyraz jego twarzy nie wskazywał na przeprosiny; nie szukał litości ani potwierdzenia. Stwierdził fakt, co zresztą podkreślił zaraz po tym, jak nabrał wdechu. – Rekruci z zasady nie otrzymują żadnych danych. Są wzywani bezpośrednio na miejsca zdarzeń – jak ja podczas zgłoszenia o morderstwie – ale rzadko wtajemnicza się ich w szczegóły. Stanowią pomoc i odgrywają rolę zbliżoną raczej do poziomu chłopca na posyłki niż prawdziwego stróża prawa. Co, jak najbardziej, rozumiem. Wielu ochotników szybko odpada, wykruszają się, zdemotywowani rygorem i nawałem pracy. Nie można ryzykować, by takie jednostki odeszły wraz z tajemnicami S.SPEC. Ale – nacisnął na to słowo, jakby było ważniejsze od innych – sam do niedawna byłem wśród nich. Droga od rekruta do obecnego, wyższego stanowiska, była krótka. Nie będę więc ukrywał, że mam braki w wiedzy i orientuję się w temacie bardzo pobieżnie. Jak więc wygląda sprawa na stacji, którą wybudowaliśmy kilka lat temu na Desperacji? Słyszałem pogłoski, że sam punkt działa dzięki Hyclom, którzy bronią stacjonujących wewnątrz posterunku naukowców i w międzyczasie eksplorują pobliskie tereny. Próbuję być delikatny... – Zaśmiał się, ale nieco zbyt nerwowo, więc szybko urwał. – Ale niech mi ktoś wreszcie wytłumaczy. Czy ci, którzy działają nieprzerwanie w tych niebezpiecznych terenach, nie mają jednocześnie jakichś obejść, informacji i sposobów, aby dorwać mordercę, o którym teraz rozmawiamy? Rozumiem, że sprawę urwano, gdy facet wymknął się z Miasta-3. Znalazł się poza naszym rewirem, a nikt nie będzie ryzykował życia dziesiątek żołnierzy w walce na tak niepewnym gruncie. Rzecz w tym, że na Desperacji mamy swoich ludzi; ludzi, którzy znają to środowisko coraz lepiej. Uczą się go, zbierają doświadczenie, jakiego nam, siedzącym wewnątrz M3, nadal brakuje. Co prawda domyślam się, że możliwości posterunku nie są zbyt stabilne, ale... nie dadzą rady zakończyć tego śledztwa? Czego im brakuje, Aurich? Bo jeśli rąk do pracy...


Gabinet gen. eliminatorów  FeJ60nA
Gabinet gen. eliminatorów  Rsi4xQ3
yeah
i'm ready
                                         
Kyōryū
Wojskowy
Kyōryū
Wojskowy
 
 
 

GODNOŚĆ :
きょうりゅう るうか (Kyōryū Rūka)


Powrót do góry Go down

Pisanie on 28.06.20 1:29  •  Gabinet gen. eliminatorów  Empty Re: Gabinet gen. eliminatorów
Aurich nie oceniał Kyōryū. Nie wróżył mu prężenie rozwijającej się kariery, ani tym bardziej zawodowej stagnacji po upływie kilku lat. Miał potencjał - dostrzegł to, czytając raporty z obu akcji, w których chłopak uczestniczył, dostrzegł to, rozmawiając z nim tu, w mieszkaniu i  podczas wyprawy na nienazwą wyspę – i to od niego zależało jak go spożytkuje. Nie miał zamiaru go oceniać, czy też rozliczać z każdego gestu, z każdej emocji zastygłej na skupionej twarzy. Nie. Nie taka była jego rola. Obaj pojawili się tutaj w konkretnym celu. Obaj trafili tutaj w podobnym czasie. Aurich był pewny, że ich motywacje się ze sobą pokrywają, dlatego właśnie, pomimo wyraźnej huśtawki nastroju i zawahania wynikającego z wątpliwości, zaproponował mu wstępnie w szeregi eliminatorów. Siedząc naprzeciwko niego, uważanie przysłuchując się słowom, który wypadały spomiędzy jego warg, jakikolwiek kiełkujące w nim wcześniej obiekcje, przechodziły w zapomnienie.  
  — Widzisz, jesteśmy w podobnej sytuacji. Jak wiesz, dopiero, co awansowałem i, choć to z naturalnych względów nie tłumaczy mojej niewiedzy, poniekąd też zostałem rzucony na głęboką wodę bez żadnego koła ratunkowego. Do tej pory byłem majorem w oddziale niewyspecjalizowanym. Działem głównie tu, w mieście, rzadziej poza nim, no chyba, że faktycznie nie było już rąk do pracy — wyznał szczerze, bo kłamstwa nie leżały w jego naturze. Lubił jasne sytuacje, a Kyōryū należała się szczerość, bez względu na to, jaki stopień posiadł.
  Nie miał zamiaru przed nim niczego zataić, czy udawać, że potrafi udzielić mu odpowiedzi na dręczące go pytania. Nie wiedział, jaka jest kondycja dwóch oddziałów stacjonujących na Desperacji. Nie miał wglądu do przeprowadzonych przez nich akcji, a więc swoją wiedzą mógł opierać tylko na zasłyszanych pogłoskach i spekulacjach. Nie wiedział, po prostu nie wiedział. Jego baza danych obejmowała głównie eliminatorów i to im miał zamiar poświęcić lwią część swojej uwagi, chociaż oczywiście żałował, że komunikacja między oddziałami była tak zubożała, prawie marginalna, niemal nieistniejąca. Jakby nie grali do jednej bramki, jakby nie przyświecał im jeden cel.
  — Powiem wprost, bez obwiania w bawełnę — dodał po chwili namysłu, z trudem panując nad emocjami, które w postaci irytacji chciał rozlać się na nadal spokojną, pozbawionej wszelkich skaz emocjonalnych twarzy. — Nie wiem, czego im brakuje. Nie wiem, dlaczego nie ruszyli w pościg. Nie wiem, dlaczego siedzą z założonymi rękami, kiedy morderca grasuje na wolności i w każdej chwili może wrócić i znowu rozpętać piekło.
   Nawet nie wiem, czemu, do cholery, nie zrobili nic, zupełnie nic, by odnaleźć Saiyuri, która zniknęła bez wieści kilka miesięcy temu, a trop się urwał w ślepym zaułku. Kiedy w końcu to do niego dotarło, poczuł, jak złość zaczyna krążyć mu w żyłach razem z krwią. Zacisnął mocniej palce na trzymanym w dłoni długopisie. Młodzieniec zapewne wychwycił ten tik nerwowy, a Aurich nawet nie zadbał o to, by go ukryć.
  — Takie pytania musisz kierować bezpośrednio do dowódców tamtych oddziałów. To oni w głównej mierze są odpowiedzialni za organizacje wojska na rubieżach – powiedział w końcu, wzdychając ciężko w ramach zwiotczenia swojej wypowiedzi.



Salut! Szarżą w rytmie bijącego serca ostro wystrzelane nuty,
Pogrzeb przyjaciela, to nie sen, z którego można się obudzić
Gabinet gen. eliminatorów  A5lvvRv
Chrzęst zasad pod butami, ból i życie, stały splot, taki żołnierski los,
Jednak to prawdopodobnie coś, co nie powinno być mówione na głos
                                         
Aurich.
Generał Eliminatorów
Aurich.
Generał Eliminatorów
 
 
 

GODNOŚĆ :
Rokuro Aurich


Powrót do góry Go down

Pisanie on 29.06.20 23:13  •  Gabinet gen. eliminatorów  Empty Re: Gabinet gen. eliminatorów
Byli w podobnej sytuacji, rzeczywiście. Tak naprawdę dotarło to do niego dopiero teraz, gdy w spokoju mogli zestawić porozrzucane po planszy puzzle, pochylając się nad coraz dokładniejszym obrazkiem. Wcześniej wystarczała wiara w to, że góra wie co robi. Wykonywało się rozkaz, przytakiwało i czasami, ale nieczęsto, subtelnie podsuwało własne pomysły na ulepszenie planu działania. Poza tym jednak odpowiedzialności jako takiej nie było. Mechanizm – a żołnierze są częścią mechanizmu – miał działać według ustalonych procesów. Rolą dowódców było klikanie włącz/wyłącz i ustawianie odpowiedniego programu. Przeniesienie się z poziomu biernych wykonawców na jednostkę decyzyjną dla ich dwójki było zimną wodą wylaną na rozgrzane ciało.
Nagle okazało się jasne dlaczego posypały się awanse.
Bawią się nami jak chcą, co? – Zaśmiał się, stukając palcami lewej ręki w przedramię prawej. Śmiech miał krótki, ale życzliwy; wbrew słowom nie wydawał się ani zły, ani pretensjonalny. – Ktoś nawarzył piwa i uciekł. Teraz my to spijamy.Niby nagrodzono nas wyższymi stopniami, ale jednocześnie mamy posprzątać zaległy syf zostawiony przez poprzedników. Nagroda i kara. Zasadniczo nie było sensu narzekać i Rūka dostrzegał więcej zalet niż wad. Istotnie – okazywało się, że machina, która dla zwykłego, szarego rekruta wydaje się niezwyciężona, w rzeczywistości ma wiele skaz, zacięć i ubytków. Usterki, choć naprawiane na bieżąco, pojawiają się zdecydowanie za często, a jakby tego było mało – znaczna ich suma to wynik błędów osób niewystarczająco kompetentnych. Osób, do których w przyszłości być może dołączy, ale na razie odtrącał od siebie tę myśl. Głównym pozytywem pozostała moc sprawcza. Razem z Aurichem zostali wtajemniczeni. To znaczy... on został, a teraz wtajemnicza mnie. Dzięki temu łatwiej było przemyśleć przyszłe ruchy, biorąc pod uwagę nieidealny system pracy jaki praktykowało S.SPEC. Nie było sensu wytykać potknięć ani samej polityki działania, ani ludzi, którzy znajdują się – być może – na nieodpowiednich stołkach. Poprzestawianie pionków na planszy nie należało już do ich kompetencji; jedyne co mogli zrobić to skupić się na własnej pozycji. I tę pozycję wzmocnić.
Jeżeli skończą się nam pomysły to tak zrobię – przytaknął Aurichowi, ale dopiero po krótszej chwili namysłu, używając przy tym łagodniejszego tonu. Dostrzegł, że temat nie przypadł mężczyźnie do gustu. Chodziło o posmak porażki, który wciąż odczuwał na wspomnienie konfrontacji z o wiele za silnym przeciwnikiem? Czy to rozdrażnienie szło dalej i sięgało teraźniejszości, bo tu i teraz powinny być podejmowane decyzje, które miały zamknąć zaległą sprawę, a mimo tej powinności nikt nic w sprawie nie robił? Kyōryū pochylił nieco głowę w zamyśleniu. Jeżeli naprawdę chciał się zaangażować to nie mógł szczególnie naciskać. Nie na przełożonego i nie na generałów pozostałych grup. Owszem, awansował, ale to jeszcze nie oznaczało, że powinna odbijać mu szajba; nie miał realnej władzy nad oddziałami. Współpracował bezpośrednio z Aurichem i mógł co najwyżej podkładać mu pod nos własne wnioski.
Tak czy inaczej – odezwał się, rozplatając ręce i prostując się na krześle – na razie cudów nie zdziałamy. Eliminatorzy są w rozsypce. – Trzeba tu ludzi i – być może – poprawienia reputacji oddziału, aby ci ludzie w ogóle chcieli w nim zostać. Wzrok Rūki wędrował gdzieś po oknie, tuż nad barkiem generała i dopiero po parunastu sekundach na powrót zatrzymał się na Aurichu. – A góra nie pozwoli, aby obecna garstka ruszyła na Desperację, nie wiedząc nawet, gdzie i czego mają szukać. Powęszę jednak trochę, znam paru ludzi, których pomoc byłaby nam na rękę. Właściwie nie tylko ludzi. – Uśmiechnął się, pokazując rząd białych, prostych zębów. – Jeden jest kotem. – Kącik ust uniósł się jeszcze wyżej. – Mechanicznym co prawda, ale rewelacyjnym w swoim fachu. Mam wolną rękę w sprawie szukania nowych dowodów czy to zbyt delikatna akcja, aby afiszować się zainteresowaniem nią? – Ostatnie słowa wypowiedział już poważniej, choć lekkie rozweselenie utrzymało się na jego twarzy; wracał mu humor wraz ze świadomością, że są wyzwania, których może się wreszcie podjąć. – Chyba że są ważniejsze zadania?


Gabinet gen. eliminatorów  FeJ60nA
Gabinet gen. eliminatorów  Rsi4xQ3
yeah
i'm ready
                                         
Kyōryū
Wojskowy
Kyōryū
Wojskowy
 
 
 

GODNOŚĆ :
きょうりゅう るうか (Kyōryū Rūka)


Powrót do góry Go down

Pisanie on 08.07.20 0:05  •  Gabinet gen. eliminatorów  Empty Re: Gabinet gen. eliminatorów
Podsumowanie dokonane przez Kyōryū nie wymagało głębszego komentarza. W duchu przyznał mu racje, ale nie był skory do przekazania tej wiadomości werbalnie. Miał wrażenie, że nie tylko eliminatorzy byli pogrążeni w stagnacji, a być może wszystkie oddziały. Jakby śmierć niedawno mianowanej na posadę głównodowodzącej Letycji i choroba dyktatora obniżyła morale. Czas obudzić się z tego marazmu. Pomimo iż nominacja na generała pociągała za sobą obowiązki, dawała mu większe pole do manewru i miał zamiar wykorzystać je w pełni.
  — Nie mogę ci wyjawić wszystkich szczegółów, przynajmniej nie teraz, ale — zawahał się na ułamek sekundy; czy to rozsądne wykładać kawę na ławę akurat teraz, kiedy w krwiobiegu najnowszego nabytku elimnatorów buzowała irytacja i chęć zemsty na rzeźniku? — mam plan, jak dowiedzieć się kim jest ten mężczyzna.
  Wszelkie wątpliwości zostały rozwijane wraz z dokończeniem urwanego w połowie słowa zdania. Mógł się powołać na znajomości w kręgach hycli. Kyōryū nie miał żadnych podstaw, by zarzucić mu kłamstwa, a on, nie bardziej od młodzieńca, chciał zakleszczyć w wnykach sprawiedliwości szaleńca, który już raz mu umknął. Musiał to zrobić. Był to winny jego ofiarą.
  — Nieważne, ile osób zwerbujemy do pochwycenia tego delikatna, bez odpowiedniej strategii znowu nam się wymknie — ponowił po chwili, szperając w odmętach pamięci, by przypomnieć sobie wszystko, co wydarzyło się przed kilkoma miesiącami w parku. Fragment po fragmencie. Układał wspomnienie jak puzzle, mimo iż z początku robiły mu na złość, nie chciały zeskoczyć, złożyć się składną całość. Choć wielokrotnie wracał do tamtego upalnego popołudnia, choć wielokrotnie analizował sytuacje, rozliczał własne sumienie z popełnionych wówczas błędów, przemawiał do swojego rozsądku, nie wiedział, jak skutecznie unieruchomić oprawce. Jego nietuzinkowe umiejętności, moce dręczyły go niczym nocny koszmar. Miał wrażenie, że ten konkretny wymordowany był poza jego zasięgiem. Intuicja podpowiadała mu, że w pojedynkę nie da mu rady.
  — A.D.O.U? — podsunął po chwili refleksji. — Czytałem raporty — wyjaśnił. Nie wiedział, czy zaangażowanie jednostki zaprogramowanej tak, żeby nie sprzeciwiała się rozkazom z góry, było dobrym posunięciem. Nawet nie wiedział, czy uzyska oficjalne pozwolenie na wznowienie śledztwa, jednak bez względu wynik swoich negocjacji, nie miał zamiaru odpuścić mordercy, ale też nie chciał nikogo niepotrzebnie narażać. Rūka był zmotywowany, po części z własnych pobudek, a więc był pewniejszy od maszyny, która nie myślała samodzielna, która była złożonością algorytmów składających się na program. — Wpierw musze zdobyć oficjalne pozwolenie na wznowienie śledztwa. Bez niego nasze działania są bezprawne — przypomniał po chwili. Był gotowy choćby dzisiaj uruchomić tą biurokratyczną machinę w próbie dopięcia swego, ale bez pewności czy ta sztuka mu się powiedzie. Nadal było wiele niewiadomych. Nadal nie mógł zdradzić, z jakiego źródła czerpie informacje. Nawet brakowało pewności, czy właścicielka kasyna się odezwie. Milczała. Znowu milczała. Jej milczenie przeciągało się w nieskończoność. Nigdy nie był zwolennikiem zbyt dużego natężenia dźwięku, ale teraz milczenie wyjątkowo go drażniło. Chciał wiedzieć na czym stoi. I żałował, że nie może złożyć Marcelinie wizyty. Ze względu na stan zdrowia Mayhem. Ze względu na kondycje swojego oddziału. Ze względu na awans. Jako generał nie miał już takiej swobody jak kiedyś.



Salut! Szarżą w rytmie bijącego serca ostro wystrzelane nuty,
Pogrzeb przyjaciela, to nie sen, z którego można się obudzić
Gabinet gen. eliminatorów  A5lvvRv
Chrzęst zasad pod butami, ból i życie, stały splot, taki żołnierski los,
Jednak to prawdopodobnie coś, co nie powinno być mówione na głos
                                         
Aurich.
Generał Eliminatorów
Aurich.
Generał Eliminatorów
 
 
 

GODNOŚĆ :
Rokuro Aurich


Powrót do góry Go down

                                         
Sponsored content
 
 
 


Powrót do góry Go down


 
Nie możesz odpowiadać w tematach