Ogłoszenia podręczne » KLIKNIJ WAĆPAN «

Go down

Pisanie on 08.03.20 10:59  •  Gabinet Dyktatora Empty Gabinet Dyktatora
GABINET DYKTATORA




Jakiś czas po przejęciu stanowiska Dyktatora przez Hadriana, gabinet uległ dość konkretnym zmianom. Masywne drzwi pozostały te same, jednak usunięto z nich dekorację w kształcie głowy wilka. Podobnych zdobień, a trochę ich było, pozbyto się również wewnątrz. W pomieszczeniu dominuje kolor granatowy, nawiązujący do barw organizacji oraz czarny ze względu na ciemne drewno mebli. Gdzieniegdzie rzucają się też białe akcenty, ale te to głównie jakieś proste, ozdobne linie, czy po prostu walające się po biurku kartki papieru. To powinno rzucać się jako pierwsze, zważywszy, że zostało usytuowane idealnie na przeciwko wejścia. Miało kształt półokręgu i stał za nim wygodny, obracany, acz skromny w wyglądzie fotel. Poza dokumentami czy materiałami piśmienniczymi, na blacie stał dość spory monitor podłączony do komputera mającego swobodny dostęp do wszystkich zasobów danych organizacji. Na przeciwko biurka zwykle stały trzy, proste krzesła dla tych, którzy zostali wezwani na audiencję u Moebiusa. Czasem jednak, z jego kaprysu właśnie, krzesła ustawiane były przy jednej ze ścian. Zrezygnowano też z innych, zbędnych mebli, które za czasów Cronusa najwidoczniej miały jakieś zastosowanie, jednak teraz byłyby bezużyteczne. Nie zrezygnowano jednak z szyb przeciwpancernych ukazujących panoramę miasta i monitorów na ścianie naprzeciwko wejścia, mogące ukazywać obrazy z różnych kamer umiejscowionych czy to w budynku, czy pewnych lokalizacjach w mieście. Te w większości wypadków były jednak wyłączone. Pomieszczenie, w razie potrzeby, było oświetlane dość wydajnymi lampami, które miały kształt kwadratowych płyt będącymi jakoby częścią sufitu. Jasność tychże mogła być dowolnie regulowana.
Prywatny pokój Dyktatora, do którego można się dostać z pomocą drzwi znajdujących się w kącie gabinetu, nie przeszedł drastycznych zmian. Zmieniono kolorystykę, by pasowała do tej panującej w gabinecie. Spore łoże z baldachimem zostało, gdyż pomimo swej nieskromności, idealnie spełniało swoją rolę. Ekran naprzeciwko oraz łazienka również pozostały. Do pokoju dodano jednak proste biurko z lampką i krzesło, przy którym Hadrian może w mniej formalnej atmosferze zajmować się swoimi sprawami. Znalazło się też miejsce w kącie na niewielką lodówkę, gdzie przechowywane są przekąski czy schłodzone napoje bezalkoholowe.




sygnaturka


W sprawach dotyczących S.SPEC proszę śmiało się zgłaszać do mnie na PW
                                         
Hadrian
Dyktator
Hadrian
Dyktator
 
 
 

GODNOŚĆ :
Hadrian Moebius


Powrót do góry Go down

Pisanie on 08.03.20 11:32  •  Gabinet Dyktatora Empty Re: Gabinet Dyktatora
Trzy miesiące temu - początek Studium
— Na kompanii poooooooooobudka, poooooooooobudka, wstać! Czas do porannego rozruchu fizycznego siedem minuuuuuuuut! Strój - dres! — rozbrzmiało echem po salach, wybudzając ze snu świeżych podchorążych. Ah, przypominają się te stare, dobre czasy. Osiem lat temu było całkiem podobnie. Spojrzenie na godzinę było bezcelowe. Doskonale wiedziała jak przebiega ich rutyna. Zerwanie się z “wozu” o piątej trzydzieści, szybkie pościelenie go, wyjście na zbiórkę. Standardowo trzy kilometry do pokonania w gronie towarzyszy. Po powrocie chwila na odświeżenie się, przywdzianie munduru i zjedzenie czegoś pożywnego. Całe szczęście kuchnia tutaj była całkiem znośna, nawet można by się pokusić się o stwierdzenie “dobra”. Zjedzone? Czas na apel poranny, przedstawienie planu zajęć i wzięcie się ostro do roboty.


Dwa miesiące temu - pokonywanie własnych słabości
      Strach jest czymś naturalnym dla każdego z nas. Niekiedy większy, innym razem spowodowany błahostkami. A czego obawiała się ona? Podjęcia decyzji. Bała się zrobić pochopny krok, wybrać złą ścieżkę, doprowadzić nieumyślnie do nieszczęścia, za które to ONA byłaby odpowiedzialna. ,,Masz potencjał. Przełam się, do cholery". Im częściej słyszała jak bardzo marnuje siły na roztrząsaniu, przejmowaniu się każdym szczegółem swych działań, tym bardziej zdawała sobie sprawę z powagi sytuacji. Musiała to zmienić. Nocne ćwiczenia taktyczne stały się jednymi z jej ulubionych. Pierwsze załamanie przeżyła właśnie tutaj. Zachwianie, myśl, że może nie powinno jej tu być z racji na to cholerne niezdecydowanie. Ale widząc niebo rozświetlone flarami i nabojami błyskowymi, słysząc huk ślepej amunicji, czuła, że powinna razem z nimi przeżywać trudy szkolenia. Przełamywać swoje słabości. Zrobić ten krok do przodu, nad szczeliną, wyglądającą z daleka niczym przepaść.
    I zrobiła to przejmując dowodzenie nad własną kompanią, kiedy ich dowódca trafił na izbę chorych. Z początkową pomocą udało się jej ruszyć do przodu. Kolejne dwa miesiące szkolenia były okresem błyskawicznego rozkwitu i wiary we własne umiejętności.


Tydzień temu - mianowanie
…mianowanie na pierwszy stopień oficerski stanowi ważny etap w życiu każdego żołnierza. Otrzymanie oficerskich szlifów to nie tylko zaszczyt i początek wojskowej kariery. To przede wszystkim wielka odpowiedzialność i wielkie zobowiązanie do służby Ojczyźnie. Dzisiaj przekroczycie kolejny próg, końcowy etap, by stać się wybawcami Miasta. Wierzę, że sprostacie temu zadaniu, tak, jak sprostaliście tutaj.
      Serce bijące coraz szybciej. To ta chwila, Letycjo. Czujesz to? Wierzyłaś w sukces i oto stoisz w szeregu, jedna z wielu, przygotowana na tę uroczystą chwilę. Gdzieś tam w tym tłumie stoi Twój ojciec wraz z matką. Wiesz, że są z Ciebie dumni. I Ty jesteś z siebie dumna, bo dokonałaś przełomu. Wiesz, gdzie stoisz. Wpatrzona przed siebie oczekujesz nowego początku. To Twój czas, Letycjo. I nikt Ci tego nie odbierze.
—  Prymus Studium Oficerskiego, kapral podchorąży Letycja Argus - DO PROMOCJI. — To Ty. Rusz się. Pomimo uczucia wyrywającego się z piersi serca, ruszyła spokojnie przed siebie, regulaminowe trzy kroki, by następnie skręcić na wyznaczone miejsce. Natychmiastowo uklękła na prawe kolano, na lewym kładąc dłoń w czarnej, skórzanej rękawiczce.
W imieniu Dyktatora Miasta-3, mianuję panią podporucznikiem wojska S.SPEC.
Ku chwale Ojczyzny i Dyktatora!

Obecnie
     Ostatnie trzy miesiące przepełnione masą roboty dały się we znaki. Zero czasu na przyjemności, żadnej możliwości złapania oddechu, praca. Ciężka, wydobywająca siódme poty, zmuszająca do wyrzeczeń. Oczywiście, że miała możliwość na odpoczynek, aczkolwiek Argus robiła wszystko, by wynieść z tego jak najwięcej. Pragnęła chłonąć wiedzę, zdobywać nowe doświadczenie. Pokazanie, że w pełni zasłużyła na mianowanie na pierwszy stopień oficerski było dla niej cholernie istotne. Nie tylko ze względu na własne ambicje. Ojciec. W końcu mogła uczynić coś, z czego byłby dumny. Tak bardzo zależało jej na chwili uwagi. W pewnym momencie jednak zdała sobie sprawę jak ważny jest to dla niej moment. Miała ruszyć się z strefy komfortu i próbować swych sił gdzieś wyżej. Z chwilą podjęcia decyzji o przyjęciu propozycji udania się na Studium Oficerskie, choć brzmiało to bardziej na rozkaz, wiedziała o tym, co ją czeka. Spodziewała się piekielnej trudności w pokonywaniu własnych słabości, a o to tutaj chodziło, prawda? Wyszło lepiej niż oczekiwała.

       Przygotowanie do nowych obowiązków trwało w najlepsze. Trochę latania po budynkach, dowiadywania się najważniejszych informacji, szybka wymiana honorów i gratulacji. Wszystko aż do momentu przerwania wyraźnym, stanowczym rozkazem. Sam Dyktator chciał ją widzieć u siebie. Jak miło, że pomyślał o wprowadzeniu jej w nowy tryb pracy...W końcu nic nie przeskrobała, prawda? Nowe zadania, nowe obowiązki i odpowiedzialność, na którą była przygotowana. Tego od niej wymagano na Akademii.
      Ciężkie kroki wojskowych butów roznosiły się echem po korytarzu. Prowadzona przez rosłego Gwardzistę, wiodła wzrokiem po jego plecach. Nie wychylała się, nie odzywała niepotrzebnie, zachowując kamienną twarz pomimo buzującej wewnątrz ekscytacji. Spokojnie, to dopiero początek. Jeszcze zatęsknisz za starym życiem. Chociaż, czy oby na pewno? Mając wsparcie zarówno w ojcu, swej najdroższej Berenice i bliskich znajomych w jednostce, nie było opcji wycofania się. Ba, przez głowę jej nie przemknęła podobna myśl. Zdeterminowana do jak najszybszego objęcia nowego stanowiska wyciszała emocje, skupiając się na profesjonalnym podejściu do tematu, za co mogła dziękować Majorowi. Priorytetem było zająć się obowiązkami, potem przyjdzie czas na świętowanie.
   Dotarcie pod masywne drzwi gabinetu zajęło dłuższą chwilę. To był moment, w którym kobieta zdała sobie sprawę, że nigdy nie miała okazji być po drugiej stronie. Ile to już minęło od mianowania nowego Dyktatora? Właściwie, nie miało to dla niej większego znaczenia. Liczył się fakt, że rządy starego znajomego bardziej do niej przemawiały. Co nie zmieniało faktu, że była żołnierzem i doskonale zdawała sobie sprawę, że będzie służyć posłusznie niezależnie kto będzie u władzy. Walcząc w imieniu tego, kto obecnie rządzi, a w przypadku przekrętów przeciwko niemu - walczyć w jego obronie.
     Zapukała. Słysząc pozwolenie wejścia, wkroczyła wojskowym krokiem do środka, zamykając za sobą drzwi. Momentalnie wyprostowana, przypominająca strunę, oddała honory do nakrycia głowy. Zielone oczy kobiety wpatrywały się w punkt przed sobą, idealnie w postać Dyktatora. Nie zdradzały zbyt wiele. Ot, ta "nowa" Letycja, z którą tak niewiele razy miał okazję porozmawiać na osobności.
Panie Dyktatorze, podporucznik Argus, melduję się na rozkaz.
                                         
avatar
Gość
Gość
 
 
 


Powrót do góry Go down

Pisanie on 14.03.20 20:27  •  Gabinet Dyktatora Empty Re: Gabinet Dyktatora
You can be something better
Raz jeszcze przeczytał sporządzony raport, tym razem z braku lepszych rzeczy do roboty na poczekaniu, niżeli dla kolejnego upewnienia się, że wszystko dobrze zrozumiał. Hadrian przeinterpretował dokument na kilkadziesiąt sposobów i musiał przyznać, że nawet te najczarniejsze scenariusze nie wydawały się aż takie złe, a te najbardziej pozytywne napawały go wręcz nadzieją. W przeciwnym wypadku pewnie zwlekałby jeszcze z decyzją, dokonał kilku dodatkowych weryfikacji, żeby dmuchać na zimne. Wtedy jednak prosiłby się o kolejne komplikacje, na które nie byłby tak dobrze przygotowany. Tym razem postanowił pierw zrobić, potem najwyżej żałować, ewentualnie odstrzelić kilka zbyt głośno protestujących głów.
Spojrzał w stronę drzwi na dźwięk pukania, po czym natychmiast dał pozwolenie wejścia. Nie zdziwił się, że to Letycja postanowiła do niego zawitać. Przecież to z nią chciał się przecież widzieć. Rzucił krótkie spojrzenie w kierunku jednej teczki leżącej na biurku, a następnie wrócił spojrzeniem na swojego gościa.
-Tak, tak. Usiądź sobie - odpowiedział trochę karcąco, niewyraźnym gestem dłoni nakładając rozmówczynię do spoczęcia na krześle po przeciwnej stronie biurka.
Hadrian uważał, że Letycja trochę niepotrzebnie się wysilała z tymi uprzejmościami. Wszakże w gabinecie byli sami. Choć może łatwiej jej było zapomnieć o tego typu sprawach, gdy zamiast siedzieć naprzeciwko Dyktatora, musiała bronić się przed jego directe fouette directe.
-Może mi w skrócie opowiesz jak było przez ostatnie trzy miesiące? - zapytał, choć spojrzeniem błądził to po papierach na biurku, to na ekran komputera.
Moebius był ciekawy, czy opowieść Letycji nie będzie zawierać wzmianek o wtyce, którą bohater wkręcił do Studium celem zbierania informacji o wierności teraz już podporucznik. Może było kilka okazji, gdzie wspomniany osobnik, chcąc nie chcąc, zachował się w sposób, który mógłby sugerować jego podwójną rolę, ale którą rozmówczyni Hadriana zignorowała, zamiast nabrać podejrzeń. Przy okazji chciał zapoznać się z ogólnymi wrażeniami.
W międzyczasie posprawdzał jeszcze kilka rzeczy. W końcu sięgnął po granatową, papierową, dobrej jakości teczkę wypełnioną jakimiś dokumentami. Zweryfikował jeszcze szybko jej zawartość, a następnie wrócił spojrzeniem na Letycję. Gdy ta skończyła swoją opowieść, wystawił dłoń z teczką w jej kierunku, zachęcając tym do jej odebrania i sprawdzenia zawartości. Dopiero po tym chciał uraczyć podporucznik jakimś komentarzem, gdy ta będzie zajęta analizą otrzymanych dokumentów. A te nie były byle jakie, bo w pewien sposób nawiązywały do tematyki awansowania. Tylko w nieco bardziej "nieszablonowy" sposób.
Nic tu
Ubranie z profilu, bez prochowca


sygnaturka


W sprawach dotyczących S.SPEC proszę śmiało się zgłaszać do mnie na PW
                                         
Hadrian
Dyktator
Hadrian
Dyktator
 
 
 

GODNOŚĆ :
Hadrian Moebius


Powrót do góry Go down

Pisanie on 14.03.20 23:25  •  Gabinet Dyktatora Empty Re: Gabinet Dyktatora
Oczywistym było zrozumienie niemego przekazu. Kto ja kto, ale Argus odznaczała się wśród wielu jako ta przykładająca aż nazbyt uwagę do wojskowej rutyny i tego iście monotonnego rygoru. Jeśli byłaby konieczność wskazania żołnierza, potrafiącego zachować dyscyplinę w niemal każdej sytuacji, bez wątpienia wytypowano by między innymi Letycje. Zapominała się w tym całym zafiksowaniu wojskiem i pracochłonnością na tyle, że poproszenie Berenikę o kubek cieplutkiej kawy nieraz przybierało formę zimnego rozkazu. Przypadkowo, ale jednak! Podobno mogło być w obecnej sytuacji, choć tu, jakby nie patrzeć, przeważał szacunek do stopnia i stanowiska. Hadrian mógł być jej dobrym znajomym, mógł ją trochę nauczyć, ba, nawet gdyby zajmował miejsce najważniejszego przyjaciela dla pilnej żołnierz, ta nadal zwracałaby się wojskowym tonem podczas wykonywania obowiązków służbowych. Cóż, niewiele zmieniło się w jej nastawieniu po Studium, biorąc je na poważnie - czyli tak, jak powinna.

        Bez chwili zawahania zajęła wskazane miejsce, starając się rzucić nieco sztywności ciążącej na barkach. Nie pytała o powód wezwania, w końcu domyślała się o co mogło chodzić i niewiele się pomyliła. Przynajmniej do tego momentu. Poproszona o streszczenie wrażeń, instynktownie poprawiła się na miejscu, powracając myślami do stale żywych wspomnień. Nawet gdyby przeszła Studium rok temu, wiedziałaby co odpowiedzieć. Rzeczy takie jak ta zostają w pamięci na dłużej.
Zależy. Ciekawie. Ciężko - bez bicia mogę to powiedzieć. Studium było czymś cholernie wymagającym na sam początek, dało się wyczuć narzucone z góry tempo, jest mus podporządkować się dopóki ma się takową możliwość. Szybciej, więcej - więcej zmęczenia, więcej obowiązków, więcej...adrenaliny. Tak. To nie była zabawa żołnierzykami, jak niektórzy wyobrażają sobie. Jednak z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że podołałam temu, a nawet myślę, że właśnie takiej świeżości potrzebowałam. Pierwszy tydzień bardziej przygotowywał teoretycznie. W zaostrzonym rygorze łatwo było o potknięcie. Przede wszystkim musieliśmy wyuczyć w sobie zdolności do podejmowania odpowiednich, szybkich decyzji. Współpracowanie z resztą okazało się trafnym strzałem, dopóki w szeregi nie wkroczyła ostra rywalizacja. Kto będzie lepszy? Pokazanie na co nas stać i ile zniesie nasza psychika i ciało. Po pierwszym miesiącu odpadła część osób, jedna z powodu kontuzji. Praktyczne zajęcia całodobowe dopiero nabierały tempa. Dzień - noc. Każda chwila wymagała skupienia i stanu stałej gotowości. Ku własnemu zaskoczeniu znalazł się u nas ktoś, komu nie zależało aż tak na podium. Właściwie można nawet powiedzieć, że miał pozytywny wpływ na moje dalsze szkolenie tam. Często rozmawialiśmy w wolnej chwili, to znaczy, między zajęciami bądź w trakcie, kiedy sytuacja nie wymagała natychmiastowego działania. Ludzie tam byli różnorodni. Od pasjonatów błahostek, po politycznych zawadiaków. Właśnie do tych drugich zaliczał się mój towarzysz. Zaskakujące ile energii potrafi być w człowieku do żywych dyskusji o władzy podczas nocnego ostrzału. — Delikatny uśmiech wstąpił na jej twarz podczas opowiadania jak to było. Ten błysk ekscytacji w oku nie zniknął nawet po wspomnieniu o nocnych ostrzałach, będącymi jednocześnie symbolem przełamania słabości. Pokiwała głową w chwilowym milczeniu, zbierając myśli do kupy, chcąc kontynuować. Widać było szczerość w opisywanych odczuciach.
         Brak powodu do zatajania takich rzeczy stanowił pewne podkreślenie tego faktu, a samo wspomnienie o mężczyźnie, idealnie wpasowującego się w ramy wspomnianej wtyki, mogło zwrócić na siebie uwagę. W istocie Letycja świetnie "bawiła się" z nim, o ile można nazwać takowym przekomarzanki na gruncie politycznym połączone z upartym bronieniem własnych racji. Nigdy nie obawiała się przed wyrażaniem głośno własnego zdania, a jej upartość i pewność siebie pozwalała na tkwienie przy swoim. Szybka, taktyczna zmiana stron nie wpisywała się w ramę zachowań typowych dla Letycji. Nic więc dziwnego, że mężczyzna zdobył pokaźną ilość informacji o poglądach panny Argus, choć te, jak się okazywało, były dawkowane z czasem. Niebezpiecznym było ściągać na siebie nieprzychylność osób, mogących zaszkodzić podczas ostatnich prostych do osiągnięcia celu.

—  Ah, zapomniałabym. Strasznie polubiłam te nocne zajęcia. Pozwoliły wyciągnąć sporo wniosków na przyszłość i złamać słabości. Krótko mówiąc; Studium było przeprowadzone na wysokim poziomie adekwatnym co do wymagań na danych stanowiskach, a nawet większym. Jak najbardziej jestem zadowolona i mam nadzieję, że sprostam oczekiwaniom. Choć najpiękniejszym momentem i tak było samo mianowanie. Wspaniałe uczucie. W każdym razie, z czystą przyjemnością dowiem się więcej o przydzielonym stanowisku. Wszystko zostało uporządkowane, wyłącznie czekam na konkretniejsze polecenia. — Wcześniejsze przelanie wrażeń rozluźniło Letycje na tyle, by jej głos nie brzmiał tak oficjalnie i sztywno. Ot, brzmiała jak ta stara, dobra Letucha, niejednokrotnie uśmiechająca się na samo przywitanie.
       Podczas całego monologu czujne oczy podporucznik obserwowały poczynania Dyktatora. Wędrowały od jednej rzeczy do drugiej, by ostatecznie spocząć na teczce. Tej samej, która została jej wręczona. Odebrała ją z nieskrywaną ciekawością. Ostrożnie otwierając zerknęła raz jeszcze na twarz znajomego, ostatecznie skupiając się w pełni na lekturze. Początkowo uniosła jedną brew pytająco.
 Szczerze powiedziawszy, mogłam spodziewać się podobnego kroku w mojej sprawie, choć byłam zbyt zajęta, by skupiać się na tak mało istotnych szczegółach. Nie mam nic do ukrycia. —  Spokojnie powróciła wzrokiem do dokumentacji, przerzucając kartki. Zdała sobie sprawę z monitorowania jej poczynań na uczelni, tak jak tego cholernego zawahania się, przez które przeszła, radząc sobie doskonale w dalszej drodze.
Cóż to dla mnie znaczy? — dopytała, zanim przeszła na ostatnie strony, uważnie je wertując.
                                         
avatar
Gość
Gość
 
 
 


Powrót do góry Go down

                                         
Sponsored content
 
 
 


Powrót do góry Go down


 
Nie możesz odpowiadać w tematach