Ogłoszenia podręczne » KLIKNIJ WAĆPAN «

Strona 2 z 2 Previous  1, 2

Go down

Pisanie on 23.02.20 12:37  •  Gabinet dr Seo - Page 2 Empty Re: Gabinet dr Seo
[Z korytarzy]


   Dla "wojskowej damy" liczył się wyłącznie stan Bereniki. To dziwne uczucie rozchodzące się po ciele na samą myśl o możliwości jej straty. W rzeczywistości czuła się w pewnym stopniu zobowiązana do ochrony przyjaciółki, niezależnie od rodzaju niebezpieczeństwa. Dlatego nic dziwnego, że po wszystkim miała zamiar zjebać ją jak psa za ukrywanie pewnych kwestii, by następnie przytulić ją i popatać po główce niczym dobre dziecko. Zaskakujące jak bardzo przywiązanie dawało o sobie znak, przynajmniej dla niej. W końcu Polce nic nie groziło, z wyjątkiem stanu przedzawałowego. Myśląc o tym dochodziło się do wniosku, że bliższa relacja nie miała prawa bytu. Żołnierz nie powinien przywiązywać się do ludzi. W obliczu śmierci i tego wszystkiego, nic nie było pewne. Jednego dnia zginie Twój przyjaciel, drugiego Ty. Oh, oczywiście, że Kamińska nie miała zamiaru ginąć bohatersko na wojnie. Letycja nie wyobrażała sobie tej drobnej kobiety w wojskowym mundurze na polu bitwy. Wystarczyło, że wojowała w biurze, usilnie próbując posegregować wszystkie niezbędne papiery, a teraz dochodził pojedynek z doktorem o osobliwym poczuciu humoru.
   Doprawdy? Zauważyłam.
   Gdyby Berenika postanowiła spojrzeć na twarz wojskowej, czego lepiej uniknąć dla dobra nas wszystkich, zauważyłaby beznamiętne spojrzenie, a wręcz mocno zaciśnięte usta, tworzące niemal idealnie prostą linię. Powiedzenie, że nie była przychylnie nastawiona do nowo poznanego mężczyzny, było trafne. Przede wszystkim z racji na jego nastawienie do Polki. Właściwie, nie odezwała się więcej w jego obecności, skupiając się bardziej na tej "bardziej" poszkodowanej. Charakterystyczny chłód wstąpił na kobieco-męskie oblicze, momentalnie poważniejąc. To nie tak, że miała całkiem wypieprzone na określania czy słowa Araty. Zwyczajnie puściła je mimo uszu, uznając to za jedno z lepszych rozwiązań. Luiza nie odpuściłaby jej pozbycia się drutu i opatrzenia rany przez kogoś do tego wykwalifikowanego. Unoszenie się dumą i wykłócanie nie należało do jej obecnych priorytetów, ot, poświęcenie dla wyższego dobra.
   Choć nie ukrywajmy, miała ochotę rzucić wzmianką o uzależnieniu do papierosów i szkodach, jakie potrafią wyrządzić, kiwnęła spokojnie głową, odpuszczając sobie na chwilę obecną. Nie było sensu. Wracając do postawionego zadania, odwróciła się, delikatnie podnosząc Ber, biorąc ją na ręce niczym księżniczkę. Tego raczej ciężko się spodziewać i mogło wyglądać to dość zabawnie w innych okolicznościach.
Na wszelki wypadek, gdybyś znowu miała zamiar zemdleć. Tak dotrzemy szybciej. Tylko nie patrz się w górę, zrozumiano? — Nie spuściła z tonu, kierując swe kroki w stronę wspomnianego gabinetu. W tym czasie odwracała głowę delikatnie w bok, zastanawiając się jednocześnie nad znajomością Berci z tamtym niekoniecznie przyjemnym typem człowieka.
"Asystentko"? Czyżbyś powróciła do dawnych zadań, hmmm? Zanim cokolwiek powiesz - nie, nie zostaniemy przyjaciółmi. On tak zawsze czy tylko na popis?  — Uniosła brew, czego rzecz jasna rozmówczyni zauważyć nie mogła. Na całe szczęście szybko dotarli do celu podróży, przed którym postawiła kobietę, a następnie wskazała drzwi gabinetu otwartą dłonią.
Panie przodem. — Otworzyła je, a wtedy...wtedy dostała jej telefon zadzwonił. Oh, numer służbowy. Odebrała, przeprowadzając całą rozmowę będąc jeszcze na korytarzu. Ostatecznie musiała pożegnać się z Ber, mówiąc jej o nagłym wezwaniu do przełożonego. Uprzednio oczywiście obiecała jej załatwić problem z drutem jeszcze przed skończeniem pracy na dziś.

z.t dla Leti
                                         
avatar
Gość
Gość
 
 
 


Powrót do góry Go down

Pisanie on 04.03.20 20:21  •  Gabinet dr Seo - Page 2 Empty Re: Gabinet dr Seo
W obecnym stanie, dla Polki nawet przechodzenie przez tę całą masę korytarzy zdawało się mijać zdecydowanie dłużej niż normalnie, a i sami towarzyszący jej ludzie rzucali pomiędzy sobą lekko wyczuwalnymi piorunami z oczu... A przynajmniej tak się Breni wydawało. Z pewnością Arata nie zrobił przed Letycją pierwszego, dobrego wrażenia - nie żeby zresztą ten miał się przejąć czy uronić łezkę, nawet jeżeli tak było. Luiza znała go wystarczająco długo, aby wiedzieć, co go może ruszyć. Letycja, niestety bądź stety, nie należała do takich przypadków.
A, przepraszam. Powiedziałam "przechodzenie" przez korytarze? Mój błąd. Luiza nie musiała wykonać nawet kroku, gdy jej przyjaciółka wpadła na genialny pomysł przeprowadzenia jej do gabinetu na rękach.
Luiza tylko zamknęła oczy i poczuła się jak księżniczka w dłoniach swojego rycerza na białym rumaku i złośliwym kapłanie gdzieś tam obok, przemierzającymi przez zaczarowane korytarze S.SPEC.

Ku jej smutkom jednak, jeszcze zanim cokolwiek mogło się wydarzyć, jej wspaniały rycerz nagle zniknął poza gabinetem, zanim ona sama zdążyła odpowiedzieć na oskarżycielskie spojrzenie dotyczące jej pracy. Asystentko, huh... W przypadku Araty nie było to w pełni dobre określenie jej stanowiska - Kamińskiej bliżej było do stażystki, która rzeczywiście próbowała coś zdziałać w trakcie pracy, a to, że jej skłonności asystenckie tak niesamowicie się przydawały... Cóż, to inna sprawa.
Zanim jednak się spojrzała, Letycja musiała ich opuścić, bo dostała jakiś ważny telefon.
- Czekaj, co z twoją wargą- - zaczęła, ale zanim zdążyła dokończyć pytanie, Letycja już uciekła, a ona sama została w gabinecie dr Seo, czekając na zbawienie- to jest, na przyjście jej wspaniałego sensei. Na samą myśl, że ta poleciała do przełożonego z taką ozdobą w ustach dostała ciarek, ale cóż. Szansa, ze sama będzie uczestniczyć w leczeniu i wyciąganiu tego szajstwa właśnie uciekła najbliższym pociągiem, a ona sama mogła głęboko odetchnąć, czując, jak z czasem jej serduszko zaczyna powoli zwalniać, a ona sama jest w stanie patrzeć na ludzi wokół, nie mając przy tym twarzy bladej jak kartka.
Gdy Arata wrócił, Berenika pomachała dłonią.
- Letycja uciekła do przełożonych, coś się wydarzyło - poinformowała pokrótce, siląc się na uśmiech. - Obiecała wrócić potem, nie wiem czy akurat do Ciebie. Ale drutu nie będzie. Mam taką nadzieję. Także...
Także była wolna, ale teraz pozostawała sprawa tego nieszczęsnego stażu. W sumie nie miała nawet okazji zapytać, co się stało z doktorem, bo nie do końca miała pewność, dlaczego tak nagle zniknął, powrócił, i nawet zgodził się dalej współpracować. Albo zdążyła zapomnieć, cokolwiek. Dużo się działo, ona przestała nadążać za wydarzeniami.
- Wszystko w porządku, sensei? Ostatnie dwa lata były... Dosyć zasobne w przeróżne wydarzenia, w tym pańskie znikanie i pojawianie się w najmniej spodziewanych okolicznościach. Proszę wybaczyć, że nie znam każdego szczegółu na temat pańskiego życia, nie ustawiłam jeszcze tego gps z kamerą.


Berenika zna język polski i korzysta z niego w niektórych przypadkach. Tekst wypowiedziany w tym języku będzie zaznaczony kursywą. Jej brak oznacza, że mówi po japońsku.
                                         
Berenika
Ochotnik
Berenika
Ochotnik
 
 
 

GODNOŚĆ :
Luiza Emilia Kamińska, dalej znana jako Berenika


Powrót do góry Go down

Pisanie on 06.03.20 2:47  •  Gabinet dr Seo - Page 2 Empty Re: Gabinet dr Seo
Dobrze, że Arata nie widział tego całego pokazu rycerstwa, bo Berenika z pewnością nie miałaby pokoju. Dla niego wystarczająco zabawne było zachowanie Letycji przed tą całą szopką z niesieniem rudzielca na rękach. Po tym doświadczeniu Arata miałby temat na następny tydzień, ku nieszczęściu reszty współpracowników. Los jednak chciał, że ten jakże niezwykle męski moment dziewczyn przeszedł doktorkowi koło nosa i może nawet lepiej. W czasie gdy rudzielec rozpływał się w ramionach żółnierzycy, Yakuya dotarł do swojego schludnego, przestronnego gabinetu. Od razu po przekroczeniu progu nabrał powietrza do płuc i z nieskrywaną przyjemnością uśmiechnął się szeroko. To było jego miejsce pracy, jego sanktuarium i jego królestwo. Nigdzie nie czuł się tak dobrze, jak w swoim własnym gabinecie. Już nawet sam dobrze nie pamięta od kiedy to wszystko się zaczęło, ale trwało dobre kilka lat. To właśnie jego praca nigdy go nie zawiodła. Rodzicom się zdarzało, życie miłosne kompletnie legło w gruzach, ale biurko, stetoskop i pacjenci byli zawsze. Nie musiał się o nic prosić, nie musiał się o nic starać - i tak zawsze przychodzili. Być może była to jakaś forma ucieczki od niepowodzeń w normalnym życiu, ale w końcu nie można przegrać w życie jeśli się go nie ma, nie? Doskonała taktyka.
Odnalezienie odpowiednich nici i narzędzi nie trwało długo. Arata był perfekcjonistą jeśli chodzi o swoją robotę. Wszystkie przyrządy i medykamenty były skrupulatnie ułożone na swoim miejscu i wyczyszczone, choć jego biurko mogło sprawiać inne wrażenie. Tona papierów, butelki po wodzie, paczki papierosów. On nie tworzył chaosu, on w nim żył. Chaos jednak nie miał miejsca tam, gdzie chodziło o ludzkie zdrowie i właśnie dlatego odpowiedniej grubości nici znalazł zaraz obok jednorazowych rękawiczek. Szuflada lekko zaskrzypiała i już po chwili Arata miał cały potrzebny mu asortyment pod ręka. Nici, nożyce, skalpel, gaza, igły, szczypce. Wszystko zostało zapakowane w schludną, skórzaną tąśkę i mężczyzna ruszył na spotkanie z piękną oraz bestią. Pech jednak chciał, że po dotarciu na miejsce coś nie grało. Może i z matmy orłem nie był, ale wchodząc przez próg zdołał dostrzec, że w środku powinny znajdować się dwie kobiety, a jest tylko jedna. Prawa uniesiona brew lekarza wyrażała więcej niż tysiąc słów. Chyba nawet nie musiał mówić, że czuł się trochę oburzony faktem, że poświęcił się na tyle, żeby przynieść swoje rzeczy, a tymczasem żołnierzyca uciekła do reszty trepów.
- I właśnie dlatego nie lubię pomagać ludziom, którzy nie czekali przynajmniej miesiąc na wizytę. Takim zazwyczaj nie zależy. - mruknął wyraźnie niezadowolony i odłożył cały pakunek na biurko - O ile jej to dobrze wyczyszczą. W innym wypadku wda się gangrena i zamiast dziury w wardze nie będzie po prostu miała wargi. - dorzucił, wzruszając przy tym ramionami. W tej chwili to nie był jego problem, a gdy Letycja wróci do niego lekko podgniła, to przynajmniej będzie miał ciekawy medyczny przypadek. Trzeba patrzeć na jasne strony tego, co rzuca pod nogi życie.
- Nie? A żałuj. Wyglądam zabójczo w szarych dresach. - nawet zaśmiał się pod nosem, zanim bezceremonialnie rozwalił się na kozetce. Te meble miały to do siebie, że były dla niego wygodniejsze nawet od najlepszego małżeńskiego łoża. Nie rozumiał jak ludzie mogli marudzić, że muszą na nich przebywać - Ah, tak. Praca, wojsko, głupie wojsko, głupi żołnierze. Nawet nie zdajesz sobie sprawy jak durnym ludziom dają do ręki broń. Można powiedzieć, że nasi "przyjaciele" w trepach znaleźli dla mnie tyle pracy, że nie miałem czasu na szpital - mówiąc o przyjaciołach oczywiście nie mógł przepuścić okazji do ubrania tego słowa w cudzysłów własnymi palcami - No, a potem zniszczyli mi szpital i jestem teraz na tym zadupiu. Zdajesz sobie sprawę z tego, że zacząłem przyjmować w domu? Ja! W domu! Skandal. - nie, żeby w domu nie miał do tego warunków, bo nieważne gdzie by się znajdował, jego miejsce pracy zawsze musiało być sterylne. Arata odczuwał jednak swego rodzaju niepokój kiedy przebywał we własnym mieszkaniu. Było to uczucie podobne do tego, jakie odczuwa pracownik, kiedy musi zostać na nadgodziny w pracy. Paskudztwo!
- Ale przyznam szczerze, że nie liczyłem na Twój powrót. - zwrócił się teraz do rudej, przekręcając w jej stronę głowę - Czy to możliwe, że jednak podobają Ci się moje autorskie metody zwalczania fobii? Nie wyobrażam sobie innego powodu, dla którego do mnie wróciłaś. - bo przecież nie chciała go poderwać. Musiała być więc masochistką!


Gabinet dr Seo - Page 2 G4zNWIj
Shhh, it won't hurt... too much.
                                         
Yakuya Arata
Medyk polowy
Yakuya Arata
Medyk polowy
 
 
 

GODNOŚĆ :
Arata Yakuya


Powrót do góry Go down

Pisanie on 24.03.20 20:05  •  Gabinet dr Seo - Page 2 Empty Re: Gabinet dr Seo
Luiza spodziewała się docinek i komentarzy ze strony Araty na temat tego, że jego (wymuszony) pacjent udał się w jasną cholerę, i w tym przypadku naprawdę mu się nie dziwiła i w głębi duszy chciała dołączyć do tego. Sama była przeciwna temu, aby Letycja zignorowała swój obecny stan i guzik ją obchodziło, że "mogło być gorzej"... Czy jaką tam inną wymówkę wojskowa zdołałaby wymyślić. Na wizję wspomnianego braku wargi Polka widocznie zadrżała, szczęśliwie tylko tyle. Uśmiechnęła się jednak po chwili.
- Sensei, nie baw się w legendarne kolejki instytucji sprzed tysiącleci... - rzuciła rozbawionym tonem. - Ja wiem, że niektórzy czasem nie rozumieją, jak w dobrych warunkach żyją, że mogą mieć pomoc od ręki, ale wciąż chyba powinniście trzymać chociażby jakieś pozory... I nie, proszę sobie nie myśleć, że przez dobre chęci będę chciała siedzieć tutaj dwa razy tyle.
A niechby tylko spróbował to zasugerować, aż kusiłoby wyciągnąć patelnię z nie wiadomo skąd i wymierzyć sprawiedliwość. Szczerze mówiąc ciężko jej było wpaść na to, dlaczego to było jej pierwszą myślą, ale czasem ten człowiek miał naprawdę wkurzającą tendencję do rzucania uwag na temat jej pracy i tego, czy nie powinna się bardziej skupić na jego rewolucyjnej terapii przeciwko fobii w celu lepszego służenia obywatelom czy coś w tym stylu. Wszystko lepsze od zabawy w asystenta, co?
Z jej ust wyrwało się ciche "podziękuję" na wspomnienie o dresach, choć wizja Araty w typowo dresiarskim stylu ewidentnie była na tyle silna, aby wywołać u niej złośliwy uśmieszek. Jeszcze najlepiej, gdyby to był full slav dres style, kałach w jednej dłoni, strzykawka w drugiej. Cała ta wizja zaczęła się niepokojąco powiększać, gdy tylko sam doktor wspomniał w dodatku o żołnierzach - głupich żołnierzach, przepraszam - aż w pewnej chwili zamiast słuchać jego historii życia, tak jak normalna osoba, Berenika siedziała z głupim uśmiechem na ustach, co było widać jak na dłoni. Po chwili jednak odchrząknęła i uspokoiła swoje szalone myśli, wracając na ziemię.
- Ku chwale narodu, sensei! A tak serio, co jest złego w przyjmowaniu w domu? Ile ludzi do dzisiaj marzy, żeby mogli pracować na miejscu, bez martwienia się o opuszczanie zacisznego kącika własnego pokoju. No ale okej, pan jest lekarzem. Trochę inny przykład.
Gdyby jej tak mogli płacić za przyjmowanie całej masy bzdurnych wniosków i pomocy przy dobrym przepływie dokumentacji w S.SPEC w domu, byłaby prawie jak w niebie. Cholera, to był XXXI wiek, androidy prawie jak ludzie, a wciąż istniała papierkologia i wymóg jej obecności i urzędach, to jest dopiero paskudztwo!
Dobry nastrój jednak nie mógł trwać wiecznie, bo role się odwróciły, a z ust Araty padło pytanie, skąd jej chęci na powrót do, bądź co bądź, ciężkiego miejsca na który nie raz narzekała. Kamińska przymknęła na chwilę oczy i skrzyżowała ręce, dając sobie dobrą chwilę na znalezienie odpowiedzi, której nie będzie się musiała na dobrą sprawę wstydzić. Fakt był taki, że... Sama do końca nie była pewna, co ją podkusiło, aby tu wrócić.
- Zadaje pan trudne pytania, tego chyba nikt nigdy nie zmieni - przyznała szczerze, ponownie się uśmiechając. - Chyba życie mi niemiłe. To prawda, że wciąż chcę walczyć ze swoimi słabościami, choć pańskie idee wciąż nie do końca mi się uśmiechają... Ale chyba lepsze to niż siedzenie i narzekanie jaki to świat niesprawiedliwy.
I chyba najzwyczajniej w świecie całkiem lubiła spędzać z nim czas, ale tego na pewno nie przyzna na głos. Nie dałby jej żyć przez najbliższy miesiąc.


Berenika zna język polski i korzysta z niego w niektórych przypadkach. Tekst wypowiedziany w tym języku będzie zaznaczony kursywą. Jej brak oznacza, że mówi po japońsku.
                                         
Berenika
Ochotnik
Berenika
Ochotnik
 
 
 

GODNOŚĆ :
Luiza Emilia Kamińska, dalej znana jako Berenika


Powrót do góry Go down

Pisanie on 27.03.20 18:50  •  Gabinet dr Seo - Page 2 Empty Re: Gabinet dr Seo
Nic tak bardziej nie zbliża ludzi niż narzekanie na wspólny temat. Szkoda, że Berenika nie kontynuowała tematu, bo jeszcze by się okazało, że doktor ma z nią wiele wspólnego. Pozostało się tylko cieszyć, że Letycja zniknęła z gabinetu i tym sposobem Arata pozbył się niewygodnego wrzoda. Nawet nie chciał słyszeć jak ten żołnierz sobie to zrobił, ale mógł się założyć, że to z jej winy. Zawsze tak jest.
- Pozory? Po co je utrzymywać kiedy większość tych wszystkich przypadków nie miałaby miejsca, gdyby ludzie choć trochę myśleli? Twoja koleżanka jest dobrym przykładem. - rzucił podirytowany, bo taka elementarna nieodpowiedzialność zwyczajnie go ruszała - I jak to? Chcesz mi powiedzieć, że dopiero co wróciłaś na staż i już masz mnie dość? Przecież nawet dzisiaj nikogo nie szyłaś. - pominął oczywistą kwestię, że miał to w planach. Skoro jednak do tego nie doszło, to oczywiście Berenika nie może mu tego zarzucić. Prawdą było jednak to, że do pewnego stopnia Arata lubił się nad nią znęcać, ale nigdy by tego nie przyznał. Dzień był zawsze ciekawszy, kiedy mógł się poprzekomarzać z polskim rudzielcem.
Jej rozmarzonego wzroku doktor nie zauważył, ale jeśli Berenika tak bardzo chciała zobaczyć jego szare dresowe spodnie, to wystarczyło zapytać. Nie miał nic przeciwko temu, żeby wpaść w nich do pracy. W końcu nie musi wyglądać jak prawnik, bo wszystko i tak przykrywa kitel. No i nie jest tu na pokazie mody, a po to, żeby leczyć ludzi. Teraz jednak zarzucił nogę na nogę, a lewą rękę podłożył pod głowę. Następnie odwrócił głowę w stronę swojej asystentki i delikatnie westchnął.
- Bere-chan, zastanów się ile razy widziałaś, żebym wychodził z pracy do domu? - dał jej chwilę na namyślenie, ale pewnie i tak nie zgadnie - Moje mieszkanie jest zakurzone nie dlatego, że w nim nie sprzątam, a dlatego, że mnie w nim nie ma. W miejscu pracy mam wszystko czego potrzebuję do życia, więc tutaj czuję się bardziej w domu, niż we własnym mieszkaniu. A teraz wyobraź sobie, że z mojego przytulnego gniazdka muszę wracać do mojego mieszkania i tam przyjmować ludzi. KOSZ-MAR. - mogłoby się wydawać, że Arata zwyczajnie przesadza, ale w jego przypadku nie byłoby to prawdą. Zwyczajnie nie lubił wracać do swoich czterech, cichych i pustych ścian. Wtedy miał czas na myślenie i zastanawianie się nad samym sobą, a tutaj? Tutaj mógł się rzucić w wir obowiązków, pomocy, żeby następnie wrócić na kozetkę i złapać parę godzin snu. Później otwierał oczy i powtarzał ten cykl po raz kolejny. Zawsze w swoim żywiole, zawsze wśród ludzi. Czego chcieć więcej?
- A tam. Po prostu się za mną stęskniłaś! - sam doszedł do tego wniosku i z tej euforii nad swoim geniuszem nawet usiadł i klasnął w dłonie - Zresztą. skoro przyznałaś, że chcesz walczyć ze swoimi słabościami, a Twoja koleżanka Cię opuściła, to może chcesz poćwiczyć na mnie? Zrobię zaraz jakąś prowizoryczną ranę i będziesz miała szanse w spokoju poćwiczyć. - zaproponował całkiem poważnie, bo w końcu od tego tu był. Jego celem było wyleczenie Bereniki z tej paskudnej fobii i zwerbowanie jej do medycznego półświatka, żeby mogła pomagać innym ludziom. Nigdy by tego na głos nie przyznał, ale uważał, że Polka jest mądrzejsza niż większość osób, z którymi ma nieprzyjemność obcować i właśnie dlatego tak bardzo naciskał na tę opcję.


Gabinet dr Seo - Page 2 G4zNWIj
Shhh, it won't hurt... too much.
                                         
Yakuya Arata
Medyk polowy
Yakuya Arata
Medyk polowy
 
 
 

GODNOŚĆ :
Arata Yakuya


Powrót do góry Go down

Pisanie on 19.04.20 16:34  •  Gabinet dr Seo - Page 2 Empty Re: Gabinet dr Seo
Polka postarała się utrzymać w miarę neutralny wyraz twarzy, ale nie było to najprostsze zadanie, widząc podejście Araty.
- I właśnie dlatego ludzie uwielbiają lekarzy... - przyznała, wzdychając ciężko. - Oczywiście, jak widać, ze wzajemnością. I tak, czasem również się zastanawiam, dlaczego tak uparcie wracam tutaj do pana, sensei. To już zaczyna powoli podchodzić pod zboczenie.
Nigdy nie wątpiła w zdolności Araty, a i jego humorki jak najbardziej można przeboleć, ale patrząc na fakt, jak często potrafił jej rzucać kłody pod nogi czy dosłownie szykować taką pracę, przy której naprawdę mogłaby zemdleć i się nie podnieść przez długi czas, to ktoś mógłby zapytać, czy jednak gdzieś w głębi duszy nie jest taką masochistką. Narzekanie to jedno, bo narzeka jak zawodowiec na wszystko, ale ten tutaj przypadek był nieco bardziej specyficzny. Jednak gdzieś tam mu w jakiś sposób ufała. Ufała w to, że nie robi tego wyłącznie ze złośliwości czy jakiejś chorej potrzeby odreagowana po całym stresie, jaki przyjmuje codziennie w swojej pracy, bo jak była potrzeba, mogli się szybko dogadać. I chyba nie zawsze zostawała na tej podłodze, jak serio się do niej przytulała. Cholera jasna, to był dopiero ciężki przypadek do rozgryzienia. Może dlatego po prostu machnęła ręką i stwierdziła, że nie jest tragicznie, więc warto kontynuować stare zwyczaje?
Na pytanie doktora nawet nie zdążyła odpowiedzieć niczym więcej jak uniesieniem brwi. Kiedyś coś marudził, ale Berenika nie słuchała do końca, pewnie będąc myślami w innym miejscu. Tutaj jednak mogli się sporo kłócić, bo jednak ona była w zupełnie przeciwnej drużynie - wypatrywała wręcz co jakiś czas godzin, gdy mogła uciec do swojego cichego zacisza w pokoju, aby spędzić czas sama ze sobą, nie musząc się przejmować spojrzeniami ludzi wokół.
- Cóż, przynajmniej obydwoje zgodzimy się tylko w punkcie, że kurzu wszędzie za dużo - rzuciła spokojnie. - Poza tym, pana przykład nazywa się fachowo "pracoholizmem"... Chyba na tym etapie nie powinno mnie to dziwić, ale... Nie ma pan momentów, gdzie chciałby pan po prostu mieć spokój i ciszę, bez myślenia o ciągłym cerowaniu ludzi?
Naprawdę, tacy ludzie byli dla niej zagadką nie do rozwikłania. Jak można z własnej woli tak przyklejać się do pracy na dłużej niż parę dni, nie wiedziała.
Radosne słowa o tęsknieniu wywołały u niej uśmiech, bardziej z faktu, że to on tak się ucieszył, gdy rzucił tą sugestią. Może trochę prawdy w tym było, ale sama Luiza nie chciała tego przyznawać. Jej humor szybko odpłynął najbliższym statkiem, gdy ten zaoferował siebie jako manekina treningowego z tak poważną mimiką, że bez chwili myślenia Luiza rzuciła się w jego kierunku i zacisnęła palce na nadgarstkach Araty, jakby ten już miał w dłoni nóż, aby cokolwiek zacząć.
- To jest okropny żart, proszę sobie w ten sposób nie żartować! - rzuciła z prawdziwym przejęciem w głosie, marszcząc brwi. - Sensei, rozumiem pana chęci pomocy, ale błagam, bez takich poświęceń własnego ciała, więcej szacunku do siebie!
Doprawdy, jakkolwiek to nie brzmiało, naprawdę się przejęła bardziej nim samym aniżeli własną fobią. Nie ufała swoim zdolnościom na tyle, by kogokolwiek szyć, nieważne jak niewielka rana by to była.


Berenika zna język polski i korzysta z niego w niektórych przypadkach. Tekst wypowiedziany w tym języku będzie zaznaczony kursywą. Jej brak oznacza, że mówi po japońsku.
                                         
Berenika
Ochotnik
Berenika
Ochotnik
 
 
 

GODNOŚĆ :
Luiza Emilia Kamińska, dalej znana jako Berenika


Powrót do góry Go down

Pisanie on 30.04.20 22:34  •  Gabinet dr Seo - Page 2 Empty Re: Gabinet dr Seo
- Powiedz mi kiedy mam wypisywać papiery o zakaz zbliżania się. Nie chcę takiej samej sytuacji jak z tą osiemdziesięciolatką, którą podejrzewałem o uzależnienie od leków, a tymczasem okazało się, że chciała mi zapisać cały swój majątek w zamian za moje ciało. Nie polecam. - oczywiście Arata nie mówił, że tak samo byłoby w przypadku Bereniki, ale lepiej zostawić sobie w razie czego furtkę. Nie wiedział czy Polki czasem nie starzeją się szybciej. W końcu każdemu był znany ten fenomen Azjatek, które do pięćdziesiątego roku życia wyglądają jak seksbomby, a potem nagle zaczynają się kurczyć i tyją. Arata nie znał żadnych Słowian, ale podejrzewał, że oni też mogą mieć jakieś swoje sztuczki. Może właśnie dlatego Yakuya trzymał przy sobie Berenikę? Może to była czysta ciekawość profesjonalisty, a ona tymczasem łudziła się, że gdzieś w środku niego jest jakaś kropla dobra. Prawda jest taka, że Arata to dupek, który uważa, że z ludźmi nie da się dogadać po dobroci. W sytuacjach zdrowotnych trzeba ich albo przytłoczyć albo zastraszyć, bo inaczej nie stosują się do poleceń. Nie oznacza to jednak, że nie można rzucić im jakiejś nagrody kiedy stosują się do poleceń. Być może dlatego Bere z podłogi trafiała po omdleniu na kozetkę. Nigdy nikogo nie złamie się samymi karami i Arata to doskonale wiedział.
- O nie, nie, nie, moja droga. - zaczął od stanowczego zaprzeczenia, żeby nie było pomiędzy nimi żadnych niedopowiedzeń - Pracoholizm jest wtedy, kiedy nie można przestać pracować. Ja natomiast mogę przestać w każdej chwili, a cały haczyk tkwi w tym, że nie chcę. Widząc tych wszystkich młodych lekarzy biegnących do starych wyjadaczy z każdym przypadkiem mam ochotę nigdy stąd nie wychodzić. Ich błędy zabijają ludzi, a jeśli ich nie wyłapię, to jestem współwinny. - mówił jakby on sam nigdy tych błędów nie popełniał, ale prawda była taka, że... nie popełniał. Uczył się medycyny od najmłodszych lat, to całe jego życie. Kiedy wkroczył do szpitala czuł się naprawdę jak ryba w wodzie. Oczywiście czasem trafiał na zagwozdki, ale nigdy nie pozwolił, żeby zagroziły ono życiu któremukolwiek z jego pacjentów. Do czasu rozwiązania problemu używał głównie różnego rodzaju "detterentów", żeby utrzymać pacjenta w stanie stabilnym - Jak ma się własny gabinet, to nawet i szpital potrafi być cichy. Zresztą cerowanie ludzi może być odskocznią. Trzeba znaleźć tylko dobry wzór na forum dla "szydełkowców". - Arata nie rozumiał jak kogoś może nudzić praca, ale on akurat należał do tego typu ludzi, którzy pasję zamienili w źródło dochodu. W tym momencie Yakuya mógłby już w zasadzie nie pracować, ale robiłby to nawet wtedy, gdyby nikt mu za to nie płacił. Zwyczajnie kochał tę adrenalinę kiedy przywozili mu pacjenta w stanie krytycznym albo gdy wołano go na salę operacyjną w trybie nagłym, bo coś poszło nie tak. Ciąłby ludzi nawet wtedy, gdyby zbudzono go w środku nocy!
Powiedzenie, że Aratę zdziwiła reakcja Bereniki to tak jakby powiedzieć, że lawa jest tylko trochę ciepła. Mężczyzna kompletnie nie spodziewał się takiego obrotu spraw i z początku po prostu wpatrywał się nieobecnie w rudzielca. Nie wiedział czy to dlatego, że nie sądził aby kiedykolwiek się nim przejmowała czy też dlatego, że nikt od paru lat nie przejawiał chociażby cienia takiej troski jaką teraz okazała mu jego pracownica. Początkowy efekt "wow" jednak prysł, a wraz z nim zniknęło zdziwienie Yakuyi, które zostało zastąpione głośnym śmiechem.
- Bere-chan? Trzymanie za ręce? Co następne? Chcesz mi się oświadczyć? Nie wiem czy jestem na to gotowy... Powinnaś najpierw zapytać o zgodę moich rodziców! - rzucił niezwykle rozbawiony, nie robiąc sobie zbyt wiele z jej dotyku. Być może był on o tyle nieprzyjemny, że nie po to nosił rękawiczki, aby ktoś dotykał jego nadgarstków, ale w tym momencie Arata o to zbytnio nie dbał  - Daj spokój. Ty chyba bardziej cenisz sobie moje ciało niż ja sam. - stwierdził beznamiętnie  - Co jest trochę niepokojące... O czymś nie wiem? - dodał cicho, bo w Bere uwielbiał dwie rzeczy. Pierwszą było patrzenie jak mdleje na widok krwi, a drugą było wprowadzanie jej w zakłopotanie. Czasem udawało mu się nawet wszystko połączyć, ale tym razem niestety nie krwawił.


Gabinet dr Seo - Page 2 G4zNWIj
Shhh, it won't hurt... too much.
                                         
Yakuya Arata
Medyk polowy
Yakuya Arata
Medyk polowy
 
 
 

GODNOŚĆ :
Arata Yakuya


Powrót do góry Go down

                                         
Sponsored content
 
 
 


Powrót do góry Go down

Strona 2 z 2 Previous  1, 2

 
Nie możesz odpowiadać w tematach