Ogłoszenia podręczne » KLIKNIJ WAĆPAN «

 :: Off :: Antidotum


Strona 1 z 3 1, 2, 3  Next

Go down

Pisanie on 23.12.14 0:05  •  Antidotum - wydanie świąteczne. #7 Empty Antidotum - wydanie świąteczne. #7


Antidotum - wydanie świąteczne. #7 LFl4VFm

Wesołych świąt. Nawet jeśli forum posiada dość krwawą tematykę, to niech ten czas będzie w miarę spokojny. Spotkajcie się z rodziną, przyjaciółmi i  ukochanymi zwierzakami w pokojach, które kojarzą wam się z ciepłem i bezpieczeństwem. Gdzie w tle stoi intensywnie zielona choinka, ozdobiona mnóstwem bombek i łańcuchów, niech w powietrzu unosi się woń dań oraz zapach pierników. Dostańcie dokładnie takie prezenty, jakie sobie wymarzyliście. Numer 7. jest niewielkim prezentem od nas, redakcji, dla was.

Nad numerem pracowali:
* Ailen
* Nathair
* Luka
* Marcelina
* Gavran
* Blight
* Nathaniel
* Fucker
* Growlithe


Tego nie wiesz!


* W Australii w najważniejszy, świąteczny dzień, mieszkańcy gromadzą się na plażach, by wspólnie rozłożyć śnieżnobiałe obrusy, na których jedzą pieczone indyki, małe ciasteczka z bakaliami o wymyślnych kształtach, owocowe puddingi i ciasto, przypominające polski keks.

* Anglicy nie obchodzą Wigilii, a najważniejszy posiłek spożywany jest pierwszego dnia świąt. Na stołach króluje nadziewany indyk oraz deser 'christmas pudding'.

* W Niemczech, w czasie adwentu pojawiają się adwentowe wieńce udekorowane czterema świecami, a w każdą niedzielę adwentu zapalana jest jedna z nich. W większości miast niemieckich odbywają się jarmarki świąteczne, a mieszkańcy ogrzewają się grzanym winem. Najważniejszy świąteczny posiłek jest 25 grudnia, a najpopularniejszą potrawą jest pieczona gęś.

* We Włoszech w Wigilię przygotowywanajest uroczysta kolacja, podczas której jedzone są typowe włoskie ciasta penettone i pandoro, a także nugat, migdały i orzechy laskowe, a najważniejszym świątecznym atrybutem jest szopka. Szopki budowane są w kościołach, mieszkaniach, placach, czy nawet klatkach schodowych.

* We Francji, podobnie jak we Włoszech bardzo popularne są szopki, a także ozdoby z ostrokrzewu i jemioły. Tradycyjna bożonarodzeniowa kolacja składa się z różnych dań w zależności od regionu Francji. W Alzacji zwykle serwuje się gęś. Gryczane naleśniki polane kwaśną śmietaną podaje się w Bretanii. W Burgundii popularny jest indyk i kasztany, podczas gdy w Paryżu na wigilijnych stołach królują ostrygi. Francuskie Boże Narodzenie nie może się jednak obejść bez tradycyjnego deseru Bûche de Noël (dosłownie „świąteczna kłoda”), które do złudzenia przypomina polską roladę, choć obecnie coraz częściej występuje w wersji z lodami zamiast kremu.

* W Portugalii, w wigilię, całe rodziny zbierają się w domach wokół choinki i oczekują nadejścia północy, by wybrać się do kościoła na pasterkę. Po skończonej mszy wszyscy udają się do domów, by zasiąść do wigilijnego posiłku zwanego consoada. Tradycyjną potrawą wigilijną jest w Portugalii bacalhau (dorsz) według specjalnego przepisu bacalhau de consoada. Gotuje się do niego kapustę, robi krokiety z ryb, a na deser podaje różne ciasta.

* Święta w USA trwają tylko jeden dzień – rozpoczynają się i kończą 25 grudnia. A ich tradycyjnym posiłkiem jest pieczony indyk.

* W Indiach, w ich zwyczaju zawsze na święta – zarówno chrześcijanie, hindusi, jak i muzułmanie – kupują nowe ubrania.

* W Malawi, tam gdzie jeszcze nie znają kalendarza, i tak wszyscy wiedzą, kiedy przypada Boże Narodzenie. Nawet gdyby rok był nieurodzajny, to jednak w tym dniu przygotowuje się wyjątkowe potrawy na wspólny posiłek. Ludzie schodzą się do kościoła nawet z odległości 100 kilometrów (w tym kraju jest bardzo mało kościołów) i składają małemu Jezusowi swe skromne dary: jajko, trochę ziarna, czasem drobną monetę czy ozdobną szpilkę.

* W Meksyku odwiedza się znajomych, wymieniając przy tym prezenty. Najwięcej radości mają wtedy dzieci. Specjalnie dla nich wiesza się przy suficie kolorowe kubeczki napełnione piaskiem lub mąką, a wśród nich jeden z niespodzianką. Dzieci odgadują, w którym kubeczku ukryty jest prezent.

* W Kamerunie Boże Narodzenie jest przede wszystkim świętem dzieci. W tym czasie mają one miesiąc wakacji po to, aby pomóc rodzicom przy zbiorach kawy i orzeszków arachidowych. Jednak dzień 24 grudnia jest ich świętem. Dzieci zbierają się przy ogniskach. Odmawiają modlitwę liturgiczną i czytają wyjątki z Pisma Świętego, a potem zaczynają się śpiewy i tańce, które trwają przez całą noc.

* W Norwegii kolacja świąteczna rozpoczyna się już o godzinie 17. biciem dzwonów w kościołach. Wśród świątecznych potraw znajduja się: Pinnekjøtt solone i suszone, a czasami wędzone żeberka jagnięce, Lutefisk sztokfisz, na deser natomiast: Kransekake popularne ciasto migdałowe w kształcie pierścienia oraz Riskrem kaszka ryżowa z bitą śmietaną i podawana z czerwonym sosem, a także julegrøtt, czyli rodzaj puddingu, w którym ukryty jest migdał. Po wieczerzy rodziny gromadzą się wokół udekorowanej choinki i śpiewają kolędy. Drzewka nadal ubierane są w ozdoby przygotowywane przez domowników – kolorowe łańcuchy i koszyczki z ozdobnego papieru, do których wkłada się orzechy. Prezenty rozdają dzieciom gnomy.


Jak święta spędzają...

Święta zaglądają wszędzie. I tu, na Virusie, również zajrzały, pomimo rzeczywistości, w jakiej przyszło nam żyć. A każdy spędza je po swojemu. Według tradycji przekazywanej z pokolenia na pokolenie. A czy zastanawialiście się kiedyś, jak spędza się w poszczególnych rejonach? Tak? To już spieszę z wyjaśnieniami. Z pewnością jesteście bardzo, ale to bardzo ciekawi!

M-3

Sporo zachowało się z japońskiej tradycji. Już w połowie listopada mieszkańcy miasta rozpoczynają przygotowania do Bożego Narodzenia. W ciągu sześciu tygodni, większość miasta zostaje przystrojona lampkami, sosnowymi wieńcami, czy imitującymi wygląd Świętego Mikołaja figurami wraz z towarzyszącymi mu reniferami. Na ulicach miasta wyrastają rzędy przyozdobionych lampkami choinek, a tuż obok nich stoją kwestujący Mikołaje. Można również usłyszeć znane kolędy, które w tym okresie rozbrzmiewają z głośników w centrach handlowych. Przejmujący chłód, sztuczny śnieg, ciemne niebo. To wszystko nadaje cudowną otoczkę i atmosferę. W niemal każdym mieszkaniu pojawia się żywa choinka, oczywiście wyhodowana w specjalnej szklarni miasta. Mieszkańcy wraz z rodzinami spotykają się pierwszego dnia świąt na wykwintnym śniadaniu, gdzie króluje pasztet z królika, pieczony indyk oraz wino ze śliwek.

Desperacja

Zapach zielonych igieł sosny lub świerku, ewentualnie innego drzewka, pod którymi piętrzą się prezenty? Nie w Desperacji. Owszem, można spotkać domy, gdzie znajduje się choinka, jest ona jednak wybrakowana, z połamanymi gałązkami i sporadycznymi bombkami. Tam Święta mają zupełnie inny, bardziej egzotyczny aromat biedy. Ale to nie przeszkadza czerpać radość ze Świąt. Przygotowania do Bożego Narodzenia w Desperacji zaczynają się przygotowaniem do dorocznego widowiska bożonarodzeniowego. Świąteczny dzień zaczyna się od małej grupy kolędników, która wędruje po Desperacji śpiewając znane na całym świecie kolędy. Domy są ozdabiane sosnowymi gałęziami i żywicą. Niestety, z powodu braku prądu nie spotka się tutaj kolorowych światełek, tak jak w przypadku M-3, dlatego zastąpione są setkami świec. Wśród tradycyjnych potraw w Desperacji, można znaleźć pieczeń wołową, jeżeli się oczywiście upoluje, żółty ryż z rodzynkami, pudding śliwkowy oraz mięso z jelenia.


Eden

Boże Narodzenie jest w Edenie jednym z najważniejszych świąt. Do wieczerzy wigilijnej zasiada się wraz z zapadnięciem zmroku, kiedy to na niebie ukaże się pierwsza gwiazda. Najpierw jest dzielenie się opłatkiem oraz składanie sobie życzeń. Następnie zasiada się do stołu i je po trochę z 13 potraw. Na stole znajdują się między innymi ryba, pieczony indyk, ciasto makowe, ciasteczka z miodem czy też wytrawne wino. Po zjedzeniu przychodził czas na wspólne kolędowanie, trzymając się za ręce i tańcząc dookoła choinki. Choinka ubierana jest dopiero w wigilie Bożego Narodzenia. Przyozdabia się ją najczęściej orzechami, cukierkami, jabłuszkami i mnóstwem świeczek woskowych.
Wśród iglastych gałązek wiją się łańcuchy, a na szczycie drzewka znajduje się piękna gwiazda. Po wspólnym kolędowaniu wszystkie anioły opuszczają swoje domy i udają się na wspólne czuwanie, kolędowanie i modlenie się o błogosławieństwo i dobrobyt dla nich, jak i dla ludzkości.


Kącik przetrwania




Święta, święta! Zbliża się Boże Narodzenie - tradycyjne przyjęcie w religii chrześcijańskiej z okazji urodzin Chrystusa, poprzedzone wielkim podnieceniem, w skład którego wchodzą ogromne zakupy i miliony bloków reklamowych. Ludzie zapominają o jubilacie, a nawet go ośmieszają. W zamian jedzą, piją, śpiewają kolędy i goszczą się w najlepsze. Dodatkowo mają zwyczaj dawania sobie prezentów, które mają symbolizować przyjaźń, miłość oraz chęć złapania się za głowę z okrzykiem Ile ja na Ciebie pieniędzy wydałem?! Dzień przed Bożym Narodzeniem jest Wigilia, a wraz z nią dwunastodaniowa kolacja z jeszcze większą ilością prezentów. Tydzień zaś po następuje noc sylwestrowa i Nowy Rok. Te z kolei święta mogą przeciągnąć się nawet do połowy stycznia, aż wyewoluują w karnawał. Nieodzownym elementem Świąt jest Święty Mikołaj, mimo że jego udział powinien ograniczać się tylko do 6 grudnia.

Dżungla hipermarketów
Koszmar zaczyna się zaraz po wszystkich świętych, kiedy to z półek marketów znikają znicze, a w ich miejsce pojawiają się bombki, łańcuszki, aniołki… poprzez głośniki bombarduje się klientów powtarzanymi w kółko utworami „jingle bells” i świątecznymi ozdobami. Zamiast normalnej marchewki i kaszy, znajdziesz tandetne zabawki, czekoladki i inne pierdoły na początku listopada.
Zwykle kilka dni przed Wigilią ludzie zaczynają spotykać się ze sobą. Najczęstszymi miejscami spotkań są rzeźnie, sklepy sieci Biedronka, hipermarkety sieci Tesco i tym podobne. W rodzinnej atmosferze i przy dźwiękach kolęd autorstwa Feela ludzie ładują do koszyków wszystko, co wpadnie im w ręce, ewentualnie spadnie z półek. Wszak są święta i trzeba pomóc podupadającym przez cały rok korporacjom i kredytodajnym bankom. Poprawiają się kontakty międzyludzkie, nawet nieznajomi zaczynają ze sobą rozmawiać, np. Daj pan tego karpia bez ości, Gdzie z tym wózkiem, idioto?!, K***a, ale kolejki! etc.
My - teoretycznie zwykli konsumenci, klienci chcący zakupić chociażby mały prezencik dla każdego z członka rodziny, nie wychodząc przy tym na biednego człowieka bez serca - jesteśmy w rzeczywistości drapieżnikami, zmuszonymi do ostrych walk o pożywienie (towary). Wszystko działa na zasadzie kto pierwszy, ten lepszy! Trzeba być twardym i nie dać się zepchnąć na koniec kolejki i mocno trzymać się swojego miejsca na celowo spowolnionych, ruchomych schodach. Nie zapomnijcie więc o kaskach ochronnych, ochraniaczach i rękawicach bokserskich!

Ah, Wigilio!
Mniej więcej od 2 do 14 dni przed Wigilią przychodzi czas na sprzątanie, pieczenie, gotowanie i inne tak lubiane przez wszystkich czynności. Wtedy też w atmosferze miłości zabija się karpia – jedną z głównych potraw wigilijnych. Jest to czas przeznaczony na wyładowanie negatywnych emocji, z którego wszyscy chętnie korzystają aż do Wigilii, gdyż tradycja głosi, że nasze postępowanie tego dnia będzie takie samo przez cały rok. Dlatego też Wigilia jest dniem tłumienia negatywnych uczuć, które opuszczają nas w momencie zapalenia się pierwszej gwiazdki. Wówczas cała rodzina magicznym sposobem staje się uśmiechnięta, po czym dzieli się opłatkiem składając tradycyjne życzenia Zdrowia, zdrowia i jeszcze raz pieniędzy!.

Jak przeżyć święta? Pamiętaj!

Ups, indyk się spalił...
Oczywiście - chcesz zrobić wystawną Wigilię z 12 daniami, dlatego koniecznie musi być ich 12, inaczej ciotka z Wrocławia nie da Ci spokoju do końca dłuuugiej nocy...
Co możesz zrobić?
a) Iść w tej chwili do kuchni i zacząć gotować. Wyjdziesz z niej po świętach.
b) Zamówić część potraw w osiedlowych barach (różne pierogi, uszka, krokiety itp.) oraz w cukierniach.
c) Poprosić rodzinę o pomoc. Każdy niech przyniesie inne danie. W ten sposób koszty oraz ilość pracy zostanie podzielona na wszystkich członków rodziny.
d) Wyjechać i upozorować własną śmierć. Zmartwychwstaniesz następnego dnia po Wigilii.

Dlaczego widzę kurz na tej półce?!
Nawet jeśli organizujesz Wigilię i Święta u siebie, to nie oznacza, że masz wysprzątać na błysk cały dom łącznie z piwnicą i strychem. Przecież goście i tak nie będą tam chodzić ani zaglądać na wszystkie szafy i pod nie. Wystarczy posprzątać pokój w którym będziecie przebywać, toaletę i kuchnię.

Uwaga, jeżozwierz na horyzoncie!
Czasami się zdarza, że niektórzy członkowie rodziny nie przepadają za sobą. Jeśli tak również jest u ciebie, nie staraj się na siłę wszystkich pogodzić. Ciotka nie przepada za wujkiem? Kuzynka babci ze strony drugiego męża ciotki nie znosi teściowej ciotecznej siostry wujaszka? To ich problem, nie twój. Nie miej nadziei, że skoro są święta to nagle wszyscy zaczną się kochać! Posadź ich w najodleglejszych krańcach stołu - dzięki temu zaoszczędzisz nerwów im, sobie i prawdopodobnie uratujesz większość talerzy.

Porady gwiazdkowe
❆ Nie warto odpakowywać prezentów, które z pewnością są swetrami/skarpetkami.
❆ Mimo, że w sklepach i w TV mówią inaczej, święta są w drugiej połowie grudnia.
❆ Święta na pewno nie zaczynają się w połowie listopada.
❆ Stajenka nie była pokryta śniegiem, bo w Palestynie śnieg nie pada. Boże Narodzenie bez śniegu też się liczy.
❆ Naprawdę nic się nie stanie, jeżeli w twoim domu zostanie kilka pyłków kurzu.
❆ Czy tego chcesz, czy nie, tradycja ubierania choinki przyszła do nas z Niemiec.
❆ Te święta najpierw nazywały się Bożym Narodzeniem, a potem nazwano je Gwiazdką. Nie odwrotnie.
❆ Jezusowi nie należy śpiewać „Sto lat”. Mogłoby się wydawać, że jest na to za stary…
❆ Maryja nie śpiewała Jezusowi kolęd.
❆ Józef nie był aż taki stary, na jakiego wygląda na niektórych obrazkach.
❆ Odpoczywać w święta to nie siedzenie samotnie przed polsatem i ładowanie w siebie żarcia, pozostawiając same okruszki już na pierwszej reklamie...
❆ Nie zapomnij też obejrzeć Kevina w TV, to przecież tradycja!
❆ A, i nie wystrasz się, jeżeli twój pies lub inne zwierzę domowe podejdzie do ciebie i przemówi ludzkim głosem o północy.

Wesołych świąt!




Ciekawostki z Japonii M3

Gestykulacja!

Japończycy posługują się bardzo bogatym językiem ciała, zawierającym w sobie dużo subtelności – podobnie zresztą jak język mówiony. Jest on jednocześnie drastycznie odmienny od tego, do czego przyzwyczailiśmy się na zachodzie… Co sprawia problemy podczas komunikowania się z osobą z Japonii.

Zrobiłam krótką listę rzeczy, które jako pierwsze przyszły mi na myśl.

Kontakt wzrokowy
Nawiązanie i utrzymywanie kontaktu wzrokowego jest uważane za… niegrzeczne i zaburzające przestrzeń osobistą. Często jest oznaką agresji – w sam raz dla wszystkich bojowych i drażliwych postaci!
Grzeczne powinny natomiast szukać neutralnego miejsca na zatrzymanie wzroku, np. szyi rozmówcy.

"Walka"
Neutralna osoba radośnie wchodzi do baru, tylko po to, by napotkać spojrzenie barmana, który ostrzegawczo krzyżuje wyprostowane palce wskazujące. O co chodzi? Pewnie Growlithe ma zamiar zaraz obić komuś buźkę.

”Nie mogę ci pomóc”/”Nie chcę ci pomóc”
Nieszczęsna Kamikaze pędzi przez szkołę, próbując uciec dręczycielom. Wpada na ucznia z wyższej klasy, a ten obdarza ją i ścigających głębokim spojrzeniem… Po czym parę razy macha przed swoją twarzą otwartą dłonią. Ren jest zdana na samą siebie.
(jeśli machanie odbywa się tuż przed twarzą, to po prostu coś brzydko pachnie)

”Podejdź bliżej”
Wyciągnij rękę przed siebie, palce skieruj ku podłodze, następnie pomachaj nimi parę razy w swoją stronę. Gratulacje! Właśnie kogoś zawołałeś po japońsku! Teraz tylko sprawdzić, czy przyjdzie… I czy przypadkiem nie zawołałeś do siebie niebezpiecznego dupka.

Uwaga – typowy dla zachodu gest kiwnięcia na kogoś palcem wskazującym jest bardzo niegrzeczny dla całego azjatyckiego świata. Więc jeśli chcesz kogoś wkurzyć – droga wolna!

”Mężczyzna”
Wyobraźmy sobie sytuację – ktoś zaznajomiony z sekretem Tiago widzi, jak inna postać próbuje zaciągnąć go do łóżka… I w ramach ostrzeżenia osoba-nr-1 pokazuje w stronę osoby-nr-2 kciuk, trzymając inne palce zaciśnięte. Co to oznacza? Prosty przekaz – uwodziciel pod spódnicą znajdzie nie to, czego mógłby się spodziewać.

”Kobieta”
Analogicznie do znaku na mężczyznę – tylko zamiast kciuka należy pokazać mały palec.

"Związek"
Wystaw na raz palce wyznaczające odpowiednie płci. Skieruj je ku sobie. Voilà! Jeśli chcesz zaznaczyć małżeństwo – lub narzeczeństwo – zetknij palce ze sobą.

I to tyle na dzisiaj! Jeśli chcecie, żebym kontynuowała temat w następnym wydaniu, dajcie znać.



Chociaż ni chuja nie pasuje rozmiarowo, ale gość jest śmieszny.


Nathfiction

Odgrzebywanie staroci i odgrzewanie starych kotletów zawsze w cenie. Skoro mieliście już w tym numerze styczność z komiksem o tematyce halloweenowej, czemu by nie przerobić starego, niedokończonego opowiadania na świąteczną opowiastkę? Musicie wybaczyć niespójność, ale z założenia to opowiadanie wcale nie miało być świąteczne, bo zaczęłam je tworzyć jesienią także... no XD
Rzecz dzieje się po śmierci Growlithe’a, po której Nathanielowi dopiero co udało się ustatkować...


Nathaniel westchnął pod nosem, wchodząc do szatni dla pracowników. Od kiedy prawie pół roku temu zginął jego ostatni podopieczny, chłopak zagrzewał posadę sprzątacza w hotelu znajdującym się w najbogatszej dzielnicy Miasta-3. W jedynym hotelu w mieście, w którym wśród członków obsługi nie było ani jednego androida – był to zabieg kosztowny, jednak przyciągał klientów. Na korzyść właściciela zdecydowanie działało samo założenie całego przedsięwzięcia, które dzięki epokowym strojom „miało pozwolić ludziom poczuć się jak w świecie przed apokalipsą”. Kto jak kto, ale Levittoux nie miał zamiaru tego kwestionować – w końcu praca to praca. Ludzie potrzebują pracy, by mieć z czego się utrzymać. Skoro albinos postanowił żyć jak człowiek, musiał mieć pracę – proste jak rysowanie szlaczków.
Zawiązał fartuszek i strzepnął niewidzialny kurz ze spódnicy. Kolejny dzień, ten sam uniform. Nie musiał przeglądać się w wiszącym na pobliskiej ścianie lustrze, wiedział, jak wygląda. Bez ociągania się opuścił pomieszczenie, zerkając po drodze na rozpiskę strategicznie przyklejoną do drzwi równie strategiczną taśmą klejącą. Do południa miał przygotować cztery pokoje na przybycie nowych gości oraz odkurzyć lampy naścienne w holu, na trzecim piętrze. Pora brać się do roboty.

* * *


Zatrzymał się przed drzwiami z wdzięcznym numerem trzysta trzy.
Pojedyncze piknięcie.
Wsunął uniwersalną kartę magnetyczną z powrotem do kieszeni, otwierając drzwi na całą szerokość. Zastawił je wózkiem i wszedł do środka. Powitał go półmrok. Po co ktoś miałby zasuwać te zasłony? Z tego co pamiętał, ten pokój stał pusty już od kilku dni… Słysząc szelest, odwrócił się gwałtownie, w samą porę by zarejestrować duży, ciemny kształt mknący w stronę jego twarzy. Uniknął ciosu i podążył spojrzeniem za przedmiotem, który niechybnie miał go ogłuszyć, a zamiast tego wylądował zupełnie bezbronny parę metrów dalej. Poduszka? Nie mówcie mi, że ktoś chciał go obezwładnić poduszką. Levittoux powiódł wzrokiem dookoła, jednak nikogo nie dostrzegł.
- Nie chciałem zepsuć tej ślicznej buźki – Głos Znikąd pospieszył z uprzejmą odpowiedzią na niezadane pytanie.
Znajomy głos. Albinos zamrugał parokrotnie, uderzony tą nagłą myślą. On definitywnie z n a ł ten głos. Zmarszczył brwi. Doskonale znał ten głos. To był ten cholerny głos, który przez ostatnie parę lat-
- Tęskniłeś? – przed jego twarzą zawisła znajoma, bezczelnie szczerząca się morda. Growlithe odsunął się, taksując towarzysza uważnym spojrzeniem. Złośliwy uśmieszek nie schodził z jego piegowatego oblicza. – Tak swoją drogą… niezła kiecka.

* * *


- Więc teraz jesteś aniołem?
Potaknięcie.
- Stróżem.
- Stróżem?
Wyszczerz.
- Twoim.
- Moim?
- Och, na litość boską, skończ z tymi pytaniami, Nate! Tak, twoim stróżem. Twoim pieprzonym, podręcznym głosem sumienia. Twoim białoskrzydłym wybawicielem. Nie wiem, jak inaczej mam to określić, żeby do ciebie dotarło – Wo`olfe przewrócił oczami, a na jego twarzy wyraźną kreską odmalowało się zniecierpliwienie.
Pomiędzy dwójką albinosów zapanowała napięta cisza, przerywana jedynie monotonnym buczeniem klimatyzacji.
- No, co tak milczysz? Ucieszyłbyś się, że żyję, a nie. Niewdzięczny jak zwykle. Zawsze to w tobie ceniłem, wiesz?
- Nie.
- Nie? Co nie? Pół roku się nie widzimy – znaczy ja cię widziałem, ty mnie nie, ale to nieważne. Szczegóły. Kto by się tam tym przejmował? – a ty mi tu…
- Nie.
Brew exwymordowanego drgnęła znacząco.
- Co „nie”, Levittoux?
Chłodny spokój nawet na chwilę nie zniknął z twarzy wyższej, skrzydlatej mendy.
- „Nie”, nie będziesz dłużej bawić się w mojego stróża.
- Ja się nie „bawię”, jak to łaskawie raczyłeś określić – prychnął obruszony Jace, podnosząc się z łóżka. – Mam to na papierze. Mogę ci pokazać, jeśli mi nie wierzysz, skretyniała cegło.
Nathaniel teraz także wstał, chamsko naruszając przy tym przestrzeń osobistą rozmówcy. Wo`olfe przełknął głośno ślinę.
- Jako twój stróż widzę tu niejaki konflikt interesów. A teraz spieprzaj stąd, bo niektórzy tu mają jeszcze jakieś obowiązki – rzucił z niesłychaną uprzejmością Pan Pokojówka.
Twarde spojrzenie czerwonych ślepi połączone z ogólnym niewzruszeniem zaistniałą sytuacją raczej nie zachęcało do dalszej dyskusji. Growlithe najwyraźniej był tego samego zdania, bo zanim udał się w stronę wyjścia, wymamrotał pod nosem jedynie jakieś niewyraźne pożegnanie. Do uszu Natha dotarł jeszcze stłumiony bełkot, który bynajmniej nie miał na celu tam trafiać:
- Meido. Czemu akurat meido?!
Albinos prychnął z rozbawieniem, chwytając za róg kołdry.

* * *


- Mogę iść z tobą do pracy?
- Nie.
- Aleee…
- Nie.
- I tak pójdę!
- …
- Bo ty nie masz dla mnie nigdy czasuuu – wyjęczał exwymordowany, dramatycznie uczepiając się nogi Nathaniela. Prezentował się teraz z godnością zbliżoną do godności pięciolatka, któremu rodzice odmówili dodatkowej godziny w basenie z plastikowymi piłeczkami.
W odpowiedzi dostał jedynie powątpiewające spojrzenie.
- Dlaczego właściwie nie rzucisz tej roboty? Przecież wróciłem. Ja jestem twoją robotą… - wymamrotał, wciskając twarz w nogawkę spodni Levittouxa, żeby wyszło jeszcze bardziej dramatycznie i poruszyło jego skamieniałym, anielskim sercem.
Nie wyszło. Czerwonooki gad odczepił go od swojej nogi jednym kopniakiem. Wo`olfe wymamrotał pod nosem coś o egocentryzmie i kompletnym egoizmie, przeplatając swój wywód paroma przekleństwami. Bo jak ten dupek w ogóle śmiał zostawiać go samemu sobie, podczas gdy sam przebierał się w kieckę i ruszał obsługiwać jakichś spoconych, owłosionych facetów? Momentalnie skrzywił się na tę myśl.
- Naaaatee…
- Nie
- Ale ja tylko…
- Nie.
- Chciałem powiedzieć…
- Mój kontrakt obowiązuje do końca tego roku. Wytrzymasz.
- Kiedy ty mnie w ogóle nie słuchasz! I co to jest za przerywanie w połowie zda- GDZIE IDZIESZ?! Nieskończyliśmyrozmawiaćgłupiakupopiór…

* * *


- Przypomnisz mi może, po co się tu włamaliśmy?
- Masz wolne.
- I to ma być powód?
Growlithe przewrócił oczami, prychając ze zniecierpliwieniem.
- Na litość boską, Nate, chciałem zobaczyć, co tam na starych śmieciach, okej? Byliśmy u ciebie, teraz przyszliśmy do mnie. Koniec tematu.
- Zastanawiam się tylko, po co w tym wszystkim ja – mruknął beznamiętnie wyższy z aniołów.
- Powiedziałem „koniec tematu”, Nate.
W odpowiedzi uzyskał jedynie wzruszenie ramionami. Szli ciemnymi korytarzami siedziby DOGS i cudem byłoby, gdyby nikt nie usłyszał ich ożywionej dyskusji. Prawdopodobnie tylko ze względu na horrendalnie wczesną godzinę, nie zatrzymała ich jeszcze żadna banda zdziczałych Psów. Nie mogło jednak pójść zbyt łatwo – gdy wchodzili do salonu, usłyszeli niskie warczenie. Spod kanapy wyskoczył na nich przerażający, szczerzący kły i kolosalny… jamnik. Do tego w czerwonej czapeczce świętego Mikołaja. Komuś tu naprawdę musiało się nudzić. Z ust Growlithe’a wyrwało się pełne zgorszenia i oburzenia burknięcie, wyklinające nowego dekoratora wnętrz. Zwierzak tymczasem, merdając ogonem z tak wielkim entuzjazmem, iż wydawało się, że ten zaraz mu odpadnie, podbiegł do intruzów i uwalił się pod ich stopami. Przewrócił się na grzbiet, eksponując wydatny brzuch i wciąż merdając ogonem. Widać po śmierci Wo`olfe’a psia kadra nabrała nieco łagodniejszych obyczajów.
Jonathan ukucnął przy czworonogu i z cierpiętniczym westchnieniem przejechał dłonią po jego ciałku. Uniósł spojrzenie, żeby ogarnąć nim cały salon i zamarł w bezruchu. Wymamrotał coś pod nosem, wlepiając wzrok w sufit. Zerwał się na równe nogi jak oparzony, wzbudzając tym pomruk niezadowolenia ze strony pchlarza oraz zainteresowanie Levittouxa, który odwrócił się w jego stronę, unosząc brew.
- Jemioła… - mruknął do siebie exwymordowany, nie spuszczając bacznego spojrzenia z gałęzi zwisających ze sklepienia.
Nathaniel westchnął ciężko.
- Jeżeli nie przestaniesz tak mamrotać…
- JEMIOŁA. Jemioła, kurna. Stoimy pod pieprzoną jemiołą…
- I?
- I… kto stwierdził, że to będzie taki cholernie dobry pomysł, żeby wieszać tu cholerną jemiołę? Kto POZWOLIŁ na to, żeby wisiało tu to cholerstwo? To niedorzeczne. To… to pieprzony absurd… - z każdym słowem Wo`olfe mamrotał coraz bardziej do siebie, jakby usilnie próbował ogarnąć wszystkie kłębiące się w jego głowie myśli.
Nath wzruszył ramionami, wpatrując się w towarzysza bez większego przejęcia.
- Pewnie Evendell.
- … co? – proste stwierdzenie, które padło z ust starszego anioła, kompletnie wytrąciło Jonathana z zaciętej dyskusji z samym sobą.
- Wieszanie jemioły. To do niej podobne – Nathaniel ponownie wzruszył ramionami.
Jace zamilkł na chwilę, gapiąc się na przyjaciela, jak ciele w malowane wrota.
- Jesteś kretynem – stwierdził w końcu głosem pełnym przekonania. – Jesteś przypadkiem beznadziejnym, Levittoux. To niedorzeczne – parsknął, wpatrując się w intensywną czerwień tęczówek albinosa. Zaśmiał się krótko i szczekliwie pod nosem, kręcąc z niedowierzaniem głową. – Że też akurat ty…
Zbliżył się do Natha, zanim ten zdążył w jakikolwiek sposób zareagować na jego „gorzkie” słowa. Oparł dłoń na jego barku, a drugą musnął policzek. Przeniósł ciężar ciała na czubki palców u stóp, by dosięgnąć warg tego kretyna i musnąć je w przelotnym pocałunku. Odsunął się, cały czas wpatrując się z zacięciem w te beznadziejnie spierzchnięte usta.
- Wesołych świąt, Nate.


Zabawy z kotem

Święta!
Kto nie wyczekiwałby tego radosnego czasu, gdzie wszyscy postanawiają zawiesić broń i wspólnie podzielić się między sobą opłatkiem, na tę jedną magiczną chwilę zapominając o wszelkich konfliktach? Boże Narodzenie jest ulubionym świętem naszego bohatera, Kota, toteż postanowił podzielić się z wami swoim entuzjazmem! Zamierzał wysłać każdemu z was typowo świąteczną kartkę, jednak niestety coś poszło nie tak i drukarnia kompletnie pomieszała kolejność poszczególnych części zdjęcia. Pomóż Kotu złożyć jego bożonarodzeniowe zdjęcie w jedną całość!

>>klik<<

Antidotum - wydanie świąteczne. #7 Choinkako_wrpshen


Uwaga! Poszczególne części są powykręcane w każdą możliwą stronę. Do górny nogami, zamiast w prawo, to w lewo.. i tak dalej.


Zabawa komiksowa

Pewien ktoś (nie, wcale nie Nathaniel, wcaaale) zrąbał sprawę i nie wyrobił się na czas, żeby komiks znalazł się w numerze halloweenowym. Życie jest jednak za krótkie, by nie wciskać materiałów z wydania halloweenowego do świątecznego rozpamiętywać takie rzeczy, więc oto zaległa praca:

Postacie: Growlithe; Nathair; Luxferre
Słowa kluczowe: protokół; dzida; Miau!
Temat przewodni: Halloween!

Z podziękowaniami dla Tiago, Taihen i Lentarosa.  ~




Chore zagadki

Zagadka #1
Jeśli 1,5 Mikołaja rozwozi 1,5 paczki w 1,5 sekundy, to ile Mikołajów rozwiezie 6 paczek w 6 sekund?

Zagadka #2
Pewien naukowiec wracał z Desperacji. Znalazł się na rozdrożu i nie miał pojęcia, w którą stronę iść. Zobaczył tam Hexa, który w ostatnich dniach cierpiał na straszną przypadłość. Albo mówił przez cały dzień prawdę, albo przez cały dzień kłamał.
Jakie pytanie powinien zadać mu naukowiec, by mieć pewność, że Hex wskaże mu drogę do M3?

Zagadka #3
Growlithe bardzo chciał obdarować swoich graczy prezentami. Miał jednak problem, bo w kryjówce Mikołaja napotkał dwie bramy, które mogły prowadzić do magazynu, zamiast jednej. Któraś wiodła do skarbca, a druga do przepaści pełnej wygłodniałych wymordowanych. Obie pilnowane były przez elfy. Jeden elf mówił zawsze prawdę, a drugi kłamał.
Jakie pytanie musi im zadać, by trafić do magazynu?
(wbrew pozorom, jest to inna zagadka niż ta wyżej)

Rozwiązania w następnym numerze!


Ukryta kamera

Antidotum - wydanie świąteczne. #7 Blapng_wrphqhx

Antidotum - wydanie świąteczne. #7 Blipng_wrphans


Virus na wesoło

Siedzi Ailen z Nathairem w barze. W pewnej chwili mówi oburzony Ailen.
- Chyba nie chcesz mi powiedzieć, że spałeś z Ryanem?!
- Oczywiście, że nie... - odpowiada Nathair.
- Nie spałeś?
- Nie chcę powiedzieć.

Grow wraca do domu zmęczony jak wół i od razu siada do stołu i czeka na obiad.
Zero przynosi mu talerz zupy pomidorowej, której Grow wręcz nie znosi.
Zdenerwowany otwiera okno i wyrzuca talerz na podwórko.
Zero patrzy, obraca się i idzie do kuchni.
Po chwili przynosi Wilczurowi drugie danie: kluseczki polane sosem, golonko i sałatkę z kapusty.
Growowi aż na ten widok ślinka cieknie.
Już zabiera się za sztućce gdy Zero łapie talerz i wyrzuca go za okno.
- O w mordę, co Ty robisz do jasnej cholery?
Na co Zero spokojnie odpowiada:
- No myślałem, że drugie danie też zjesz w ogrodzie.

Wigilia. Hex gotowy, zwarty i czeka na 1 gwiazdkę.
Oczywiście puste miejsce zostawił a tu nagle dzwonek.
- Puk,puk!
- Kto tam!
- Strudzony wędrowiec, czy jest miejsce?
- Jest.
- A mogę skorzystać?
- Nie.
- Czemu?
- Bo tradycyjnie musi być puste!

Tiago już dłuższy czas stoi na przystanku autobusowym. Przechodzi obok chłopak i jej mówi:
- Ślicznotko, ten autobus kursuje tylko w święta.
- No, to mam wielkie szczęście, bo dzisiaj są moje imieniny...

Mashiro woła Lentarosa i mówi do niego:
- Len kupiłem pół litra oleju, wkładam go do szafy i ma tam być do Bożego Narodzenia. Zrozumiano?
Len:
- no tak.
Po chwili opuszcza spodnie do kolan i mówi do Mashiro:
- widzisz? Wisi i będzie wisieć do ósmego marca!

Zbliża się Boże Narodzenie, więc mama małego Dedala postanowiła mu kupić misia.
Na drugi dzień wchodzi do pokoju, a tam Dedal się nad nim znęca i mama mówi:
- Dedalku nie znęcaj się tak nad nim, bo miś będzie płakał
- Nie będzie płakał, bo mu już wyrwałem oczka!


Kuchnia ciotki Gav

PIERNICZKI!
Składniki:
* 500g mąki
* 1 ½ szklanki miodu
* szklanka cukru pudru
* ¾ kostki masła
* 1 jajko
* łyżeczka sody
* szczypta soli
* opakowanie przyprawy do piernika

Tak, pierniczki. Bo jakby to tak, na święta, bez pierniczków? Tutaj daję dość łatwy przepis, a ciastka wychodzą świetne. Na początek miód, cukier, masełko oraz przyprawę do piernika dajemy do garnka i podgrzewamy. Można podjadać, święta są w końcu! Tylko trzeba uważać, żeby nie zjeść wszystkiego. Bo to dobre jest, naprawdę. <3 Gdy już wszystko się połączy w jeden harem, dajemy garnuszkowi na chwilę spokój i odkładamy na bok. Teraz resztę składników wrzucamy do miski. Jajka bez skorupek. Należy też uważać przy odmierzaniu soli, bo można się pomylić. Szczypta a całe pudełko to naprawdę różnica, naprawdę! Następnie dodajemy pięknie pachnącą masę z garnka i mieszamy. Mieszamy. Mieszamy. Mieszamy. Ołmajgad, moja ręka. Wynajmujemy kogoś do mieszania i patrzymy, jak miesza. Potem myjemy łapki i bierzemy sprawę w swoje ręce. Znaczy ciasto. Majtamy nim i te sprawy, a potem dajemy na duży talerz lub do jakiejś miski i chowamy do lodówki, by nasz harem składników się zmroził. Najlepiej na całą noc. Potem wałkujemy i bawimy się w wycinanie wzorków. Piec w temperaturze 180 stopni, przez... przez... cóż. To zależy. Radzę tak co około 10 minut sprawdzać jakoś swoich brązowych gwiazdek, choinek czy kaloryferów. Smacznego! <3


PREZENTY!

Niżej znajdują się wszystkie prezenty, jakie zafundowaliście sobie nawzajem w ramach virusowych mikołajek organizowanych przez Evendell!

Większość prezentów wyświetli się po kliknięciu na obrazek. Reszta została umieszczona w spoilerach.


Antidotum - wydanie świąteczne. #7 IJwiOO3
dla Adriela:

Adriel
Anioł szary i nieznany
choć swej misji tak oddany
iż byłby gotów zawlec cię w łańcuchach
do swej piwnicy
by nie skrzywdziła cię chociażby mucha
ani rozbójnicy

Adrielu
choć wygnany, odrzucony
w swe zadanie zapatrzony
to nic, że wciąż się z ciebie śmieją
próżne żale
nie zważaj, bo cię nie rozumieją
wcale

Adrielowi
okaż chociaż dobre słowo
porusz choć raz swoją głową
przecież, gdyby nie on to już
byś nie miał jej
ratował, choć śmierć tuż, tuż
podziękować chciej

Z Adrielem
napijcie raz się herbaty
wspomnijcie lecące granaty
jak daleko was unosił
bezpiecznych
a po tym na was głosu nie podnosił
lekkomyślnych

Adriela
może braknąć kiedyś
nadejdzie wtedy czas biedy
któż cię uratuje gdy świszczą
kule
nikt cię nie zabierze gdy zapłaczą
matule

Z Adrielem, Adrielowi
niech wszyscy już gotowi są
i życzeniami obwieszą go
bo ważny jest przecież
dla nas
jak? sami to wiecie
już czas

Wszystkiego najlepszego z okazji Virusowych Mikołajek Adriel : D
Antidotum - wydanie świąteczne. #7 MXpUuvV
Antidotum - wydanie świąteczne. #7 GQnoFPq
Antidotum - wydanie świąteczne. #7 0fLOLM7
dla Blighta:

Antidotum - wydanie świąteczne. #7 LjHY8yH
Antidotum - wydanie świąteczne. #7 ImDnJQh
Antidotum - wydanie świąteczne. #7 5HdH61Q
Antidotum - wydanie świąteczne. #7 NLVgtva
Antidotum - wydanie świąteczne. #7 TnbJdnC
dla Marceliny:

Marcelino, Marcelino, doprowadziłaś mnie do rozpaczy zmieniając design postaci w trakcie mojego szycia. Niestety, nie dałabym rady dostosować się do nowego - za mało czasu - więc robiłam według dawnego, który udało mi się skopiować w ostatniej chwili. Mam nadzieję, że jest choć trochę podobna do Twojej wizji!
1. Czemu głowa jest wykonana w innej technice? Bo filc nie zniósłby takiej ilości włosów.
2. Założyłam, że "oko lewe" i "lewa noga" są lewe z punktu widzenia Marceliny, nie obserwatora.
3. Czemu nie ma ogona? Bo mam dylemat i oczekuję na Twoją aprobatę: mogę albo zrobić bujną, włochatą kitę, albo wąski i niepuszysty ogon z cętkami. Kita z cętkami mi nie wyjdzie. Daj znać, co wolisz
4. Czemu jest półgoła? Bo chciałam pokazać paski na nodze i cętki na biodrach. Jeśli będziesz chciała, mogę dodać spódniczkę. Spodnie mi niestety nie wyjdą w takiej skali, mam za małe umiejętności.
Jeśli Ci się podoba i chciałabyś dostać egzemplarz fizyczny, wyślij mi swój adres na PW, to Ci prześlę~
Antidotum - wydanie świąteczne. #7 PJtanwy
dla Kot:

Antidotum - wydanie świąteczne. #7 Tumblr_mlks6019sZ1s8dwazo1_400

Z sercem w gardle wziąłeś do ręki duże, brokatowe pudełko oprawione śliczną, czerwoną kokardką. Spojrzałeś na wiszącą, lekko podpaloną w rogach karteczkę, na której starannym, pięknym pismem napisano twoje imię. Dla Ailena.
Całość prezentowała się banalnie, lecz ciekawość nie opuściła się ani na chwilę. Drżącymi rękami roztargałeś papier świąteczny - twój wzrok utknął na sporym, zamkniętym pudle i na dość obszernej, wypełnionej po brzegi tłustym drukiem kartce.

"Kota życie jest jak stóp mycie
myślisz, że fajnie jest,
a tu nagle jedzie pies.
Jedzie sobie fordem,
a kot mu daje w morde!
Patrzysz sie na to z daleka
myślisz sobie "ale beka!"
A tu nagle idzie kot
twoją głową walnie w płot
budzisz się w śmietniku
i ręką w nocniku.
A koty śmieją się
Bo - bez kitu! Dałeś bez walki
kotom się!


Odłożyłeś kartkę, szybko obejmując dłońmi dość lekkie pudło. Gdy uchyliłeś wieczko, ujrzałeś ciemność - po zdjęciu go mogłeś już cieszyć się z prezentów, jakie udało mi się dla Ciebie zebrać...

1. 10 wytrychów. Na pewno przydadzą się fachowemu złodziejaszkowi;
2. Zestaw świąteczny: Ciepły, czerwony sweter w idealnie dobranym dla Ciebie rozmiarze; kubek z motywem świątecznym (ubraną choinką i uśmiechniętym św. Mikołajem); czarne rękawiczki oraz ręcznie szyty, tęczowy szalik!
3. Torbę pełną najlepszych słodyczy;
4. I... kłębuszek wełny!~
+ bonusik! Rapująca papuga

"Ludzie, którzy nienawidzą kotów, w swoim następnym życiu wrócą jako myszy."
~Faith Resnick
Antidotum - wydanie świąteczne. #7 V7NGx1w
Antidotum - wydanie świąteczne. #7 PFwZTet
Antidotum - wydanie świąteczne. #7 Zw1UTU4
Antidotum - wydanie świąteczne. #7 AhnRwgX
dla Mio:

Tego roku nad miasto przybyła piękna zima. Śnieg prószył delikatnie, przykrywając wszystko białym puchem, który skrzył się w promieniach latarni. Tu i ówdzie słychać było śmiechy dzieci bawiących się w śniegu. Godzina wciąż była młoda, choć miasto już dawno spowiły ciemności. Uroki tejże pory roku.
Wkrótce jednak i one ucichły, pozostawiając miasto uśpione. Na niebie rozbłyskiwały pierwsze gwiazdy, a przy szybach tkwiły ostatnie dziecięce buzie wypatrujące czerwonych sań Mikołaja. Jednakże on nie zamierzał się pojawić, dopóki wszystkie dzieci nie będą grzecznie spały. Tak było i tym razem.
Dopiero gdy ostatnie dziecko pogrążyło się w otchłani marzeń sennych, dało się słyszeć ciche pobrzękiwanie dzwoneczków. Po niebie sunęły piękne, czerwone sanie, zaprzężone w cztery pary zwierząt, których z daleka nie dało się dokładnie zidentyfikować. W saniach siedział starszy mężczyzna z pokaźnym brzuchem i długą, białą brodą zaplecioną w warkoczyki, niczym wiking. Jego strój również był niecodzienny. Na pierwszy rzut oka można było uznać, że jest to klasyczny strój Mikołaja, jednakże gdy przyjrzeć się bliżej, można zauważyć, że czapka to tak naprawdę hełm z rogami z naciągniętą na niego czerwoną czapką z białym pomponem. Jednym słowem, wiking jak malowany.
Zgrabnie wylądował na dachu swoimi saniami, nie wywołując nawet najlżejszego szmeru. Nie chciał zbudzić tej niewinnej istotki, do której właśnie zawitał. Jeszcze raz zerknął na listę, jakby chciał się upewnić, że dobrze trafił. Nie mogło być jednak mowy o pomyłce. Ten dach należał do małej Mio, która była wyjątkowo grzeczna w tym roku. Postanowił więc osobiście do niej zawitać i sprawić jej tym samym małą niespodziankę.
Poprawił więc pas i dziarskim krokiem skierował się w stronę komina. Sprawnie włożył do niego jedną nogę, by po chwili w całości wśliznąć się do środka. Już w kilka sekund później zgrabnie wylądował w kominku, nic sobie nie robiąc z płonącego ognia. Bez szwanku wyszedł z paleniska, strzepując niewidzialny pyłek z ramion, po czym dziarskim krokiem skierował swoje kroki w stronę choinki. Obok niej, na stoliku, zauważył talerzyk z ciastkami i szklankę mleka. O tak, uwielbiał takie przysmaki. Co chyba było widać, prawda?
- Mikołaj...? - Dał się słyszeć dziewczęcy, zaspany głos akurat w momencie, gdy mężczyzna zajęty był zajadaniem pierniczków. Musiał przyznać, że były wyśmienite.
- Och, Mio – chan~ Obudziłem Cię? - Spytał z uśmiechem, połykając ostatnie ciastko. - Zresztą, to nawet lepiej. W tym roku mam dla Ciebie prezent specjalny.
- Specjalny? - Dziewczyna przetarła zaspane oczy. Wciąż jeszcze nie do końca docierało do niej, że stoi przed nią najprawdziwszy Święty Mikołaj.
-Tak, moja droga. Według moich informacji byłaś wyjątkowo grzeczna w tym roku. - Podszedł do niej wolnym krokiem, ściągając z siebie swoją ciepłą, czerwoną bluzę. Zarzucił ją na ramiona dziewczyny, po czym podsunął jej swoje ramię, by mogła się na nim oprzeć. Poprowadził ją w stronę paleniska, by wrócić na dach. Rzecz jasna, objął ją przed tym ramionami, by, nie daj borze, zrobiła sobie jakąś krzywdę.
- Łokcie przy sobie – powiedział jeszcze, uśmiechając się do niej, by w następnej sekundzie oboje znaleźli się już na dachu.
A tam czekała na Mio niecodzienny widok. Na dachu bowiem stały piękne, drewniane sanie, tyle razy widziane na wszelkiego rodzaju kartkach świątecznych. Nie to było jednak najdziwniejsze. Sanie te były zaprzęgnięte w cztery pary... śnieżnobiałych kangurów! Dziewczyna przez chwilę stała jak wryta, by ni z tego ni z owego zacząć podskakiwać i piszczeć z radości, wskazując jednocześnie na zwierzęta, które stały spokojnie, jak gdyby taki widok był dla nich codziennością.
- Mogę pogłaskać? - Spytała w pewnym momencie, wciąż wyraźnie podekscytowana. Mikołaj skinął tylko głową, wciąż uśmiechając się delikatnie. Uwielbiał widzieć radość na twarzach innych osób. W końcu takie było jego powołanie, czyż nie?
Dziewczyna podeszła więc do pierwszego z kangurów, wyciągając rękę w jego stronę. Zwierzę jakby od razu wyczuło intencje Mio, gdyż posłusznie nadstawiło łeb do pieszczenia. Zaraz też inne zbliżyły się do niej, spragnione czułości. To były bardzo przyjacielskie kangury, w końcu należały do samego Świętego Mikołaja.
- No dobrze. Chcesz się przelecieć? - Spytał, gdy już uznał, że wystarczy tych czułości. Kangury posłusznie wróciły do szeregu, słysząc głos swojego pana. Dziewczyna z ochotą skinęła głową, po czym Mikołaj pomógł jej wspiąć się na sanie. Jednym ruchem lejców zachęcił zwierzęta do startu i już po chwili szybowali po niebie. Mio zachwycona wychylała się poza krawędź, obserwując świat znikający pod płozami. Mężczyzna wyciągnął lejce w jej stronę, a ona uchwyciła je z ochotą, by samej pokierować kangurami, które reagowały na każdy, nawet najmniejszy ruch pasów.
Nim się obejrzeli, gdy znaleźli się nad Australią. Śnieg ustąpił miejsca gorącemu słońcu, Mikołaj więc ściągnął swoje rękawice i rozpiął koszulę, którą miał pod kożuchem, odsłaniając fragment wspaniale wyrzeźbionego ciała. Mio jednak nie zauważyła tego, zbyt zajęta sterowaniem kangurami. Kierowała się w jedno miejsce, które zwierzęta wyczuwały niemalże intuicyjnie,  prowadząc ją bez większej ingerencji.
Już po chwili znaleźli się przed domem Neila Robertsona. Akurat stał na zewnątrz, odziany jedynie w krótkie szorty i podlewał trawnik przed domem, a słońce odbijało się w jego pokrytym wilgocią torsie. Przeczesał palcami swoje blond włosy, odgarniając je z czoła, by nie wpadały mu do oczu, po czym spojrzał na Mio swoimi niebieskimi oczyma, uśmiechając się do niej uwodzicielsko.
- Witaj, Maleńka. Czekałem na Ciebie. - Wymruczał, podchodząc do niej wolnym krokiem. Objął ją władczym gestem, kładąc rękę na jej talii. Mio niemal nie rozpłynęła się pod wpływem jego dotyku, poddając się całkowicie jego woli. Mężczyzna poprowadził ją do swojego domu, dokładnie zamykając za nimi drzwi. Nikt nie miał prawa im przeszkodzić.
Słońce chyliło się już ku zachodowi, kiedy w końcu Mio opuściła domostwo snookerzysty, wsparta na jego ramieniu. Na miękkich nogach i z wyrazem rozanielenia na twarzy wróciła do Mikołaja, niechętnie żegnając się z mężczyzną, którego do tej pory widziała tylko w snach. Szeptali do siebie jeszcze przez chwilę czułe słówka, dopóki Święty nie odchrząknął znacząco, dając jasno do zrozumienia, że czas najwyższy zakończyć tę wizytę. Dopiero wtedy oderwała się od niego, odprowadzana jeszcze gorącym spojrzeniem Neila.
Podróż powrotna była już mniej ekscytująca, jak ta do Australii. Mio była o wiele bardziej spokojna, wyciszona, jakby duszą wciąż została przy Neilu. Oparta o ramię Mikołaja wciąż myślała o tych chwilach spędzonych u jego boku. Gdy dotarli na miejsce, niemalże już przysypiała, wyczerpana australijskim słońcem i wydarzeniami całego dnia. By jej nie budzić, Mikołaj wziął dziewczynę na ręce i wskoczył z nią do komina, miękko lądując w palenisku. Wolnym krokiem podążył do jej sypialni, by ułożyć ją na łóżku i otulić kołdrą. Mio nawet nie poczuła, jak całował ją w czoło, zsyłając na nią kolorowe sny.
Po przebudzeniu się nie do końca mogła przypomnieć sobie wydarzenia dnia poprzedniego. Wydawało jej się, że to wszystko było tylko snem. Przecież Mikołaj nie istnieje, prawda? No i nie ma białych kangurów. W dodatku latających. A Neil Robertson z pewnością nawet nie wie o jej istnieniu... Z takim przeświadczeniem przeciągnęła się, wyciągając ręce daleko za siebie. Przewróciła się na drugi bok, by ponownie zapaść w drzemkę, gdy wtem zauważyła leżący obok niej kij bilardowy. Wyglądało na to, że w święta jednak wszystko jest możliwe...

Od Świętego Mikołaja dla Mio. O.
Antidotum - wydanie świąteczne. #7 OsvWRgU
Antidotum - wydanie świąteczne. #7 BVynDeF
dla Take:

Dla persony sterującej Fuckerem i Zerem, oto przedstawiam poniższy wiersz, bo Virusowe Mikołajki zmobilizować kazały mi się...

Słowem wstępu szczerze państwu powiem
Poetka ze mnie marna, wierzcie mi, to wiem
Acz ku waszej uciesze, niech i będzie „carpe diem”
A co, najwyżej swym wierszem ośmieszę się...

Uznajmy, że w teatrze spotykamy się
Wystawmy sztukę pod tytułem;
„Hej, to dziś będzie wielki dzień
Gdyż Fucker wierszyk ma dostać ten”

Ten wiersz jak to wiersz, przeciwko interpretacji burzy się
To przydługi wers, to gramatyka kiepska, ale hej!
W końcu liczy się sens, co nie?
A przynajmniej tak na polskim mówi się

Przejdźmy więc do sedna, kurtyna w górę
Na widowni same dwie ważne osobistości;
Fucker unosi sceptycznie lewą brew
A Zero z politowaniem skrzydłem zasłania się

Aktorzy na scenie rozstawiają się
Ktoś w Ryana wcielił się
Acz pod wpływem obecności tego prawdziwego
Niemalże zlał się z całym tłem

Ups. Wpadka. Jednak tak w teatrze zdarza się
Pokerowa twarz i przedstawienie musi trwać
Ktoś, cholera wie, może bałwan, może pies
Zaczyna recytować coś, co za wiersz podaje się

„O Rottweilerze litościwy”
A nie, te słowo skreślone jest
„O Rottweilerze bezlitosny
Duchu, Arktosie, Mistrzu Ciętej Riposty

Spojrzenie masz mroźne
Tak mroźne, że lód od razu zamarzłby ponownie
A gdybyś kiedyś przypadkiem ugryzł się w język
Pewnie byś własnym jadem zatruł się i stracił te stalowe nerwy

Nie obrażaj się!
To wszystko na swój sposób pozytywne jest
A nawet jeśli nie, to wiesz
Że wyglądem to nadrabiasz, ehem...”

I tu się nagle urywa wiersz
Tekst zapomniany, nieszczęście spore
Spanikowane twarze, miny niepewne
Improwizacja, takie hasło pojawiło się

No i teraz najchętniej by się napisało
Że wszystkich pozabijano
Ale trzeba obejść się smakiem
Bo redakcja nas zleje pasem

Fucker niemrawą minę ma
Zero już nie wie, czy płakać, czy się śmiać
Aktorzy odchrząkują niepewnie
No i ostatecznie, na życzenia decydują się

Wesołych Świąt, Szczęśliwego Nowego Roku
Zdrowia, szczęścia, pomyślności,
A także chwil pełnych radości
Weny twórczej, kochana widownio!

Kurtyna opada, scena niknie w dali
Z krajobrazu znika już ten teatr
Poetka nieszczęsna kłania się w pas
„Merry Christmas”, oto pożegnanie dla Was

I rzecz jasna dla Ciebie, Take
Bo tak w nawyku ludzie nazywają Cię
THE END
Antidotum - wydanie świąteczne. #7 DiZTThm
Antidotum - wydanie świąteczne. #7 EarDV7V
Antidotum - wydanie świąteczne. #7 PPGQfTQ
Antidotum - wydanie świąteczne. #7 VwEdSeL
Antidotum - wydanie świąteczne. #7 NtvPKxw
Antidotum - wydanie świąteczne. #7 83gI4f0


Wyniki plebiscytu

Antidotum - wydanie świąteczne. #7 QOzjAGW

Antidotum - wydanie świąteczne. #7 RKqwJn6

Antidotum - wydanie świąteczne. #7 ZcKElmW

Antidotum - wydanie świąteczne. #7 Re4GIB2

Antidotum - wydanie świąteczne. #7 TJmbKXo

Antidotum - wydanie świąteczne. #7 F5PDpen

Antidotum - wydanie świąteczne. #7 Vrie11W

Antidotum - wydanie świąteczne. #7 Z359isJ

Antidotum - wydanie świąteczne. #7 JDG6yHu

Antidotum - wydanie świąteczne. #7 RYPriCn

Antidotum - wydanie świąteczne. #7 WEiHXJG

Antidotum - wydanie świąteczne. #7 Nma3GSG

Antidotum - wydanie świąteczne. #7 WtCQYDA

Antidotum - wydanie świąteczne. #7 Uxfm5Ou

Antidotum - wydanie świąteczne. #7 Kj7KhTM

Antidotum - wydanie świąteczne. #7 QS28j1t

Antidotum - wydanie świąteczne. #7 1i0ZPXG

Antidotum - wydanie świąteczne. #7 L3HsBmb
                                         
Gazetka
Gazetka
 
 
 


Powrót do góry Go down

Pisanie on 23.12.14 0:24  •  Antidotum - wydanie świąteczne. #7 Empty Re: Antidotum - wydanie świąteczne. #7
BOŻE, GAV.
ŻE JA SIĘ PRĘDZEJ NIE POKUSIŁEM O OTWORZENIE MOJEGO PREZENTU.

Nie no. Przyblokowałaś mnie. Czuję się, jak pod murem.

ZNAJDĘ ADEKWATNEGO GIFA.

Antidotum - wydanie świąteczne. #7 02U6KP8

Tak. Tylko go farbnij na biało. Dżiz.

Dobra. Co. Ściągnąłem sobie w liczbie trzy. ~ Bo mi się trochę wszystko zacięło, ale co trzy kopie, to nie jedna. Dzięki. Strasznie się ucieszyłem.




all my wolves, begin to howl
wake me up, the time is now
                                         
Arcanine
Wilczur     Poziom E
Arcanine
Wilczur     Poziom E
 
 
 


Powrót do góry Go down

Pisanie on 23.12.14 0:37  •  Antidotum - wydanie świąteczne. #7 Empty Re: Antidotum - wydanie świąteczne. #7
K-kurczę, do pana, który nagrał mi prezent - ładny masz głos! I przyznam, że takiej formy się nie spodziewałam. Dziękuję~
niestety nie kojarzę tu nikogo po głosie, więc nie mam pojęcia, komu dokładnie mam dziękować

I nie wiem, czy zepsuję niespodziankę? Nie spodziewałam się, że prezenty będą pozbawione podpisu od kogo są, a bez tego moja notka trochę traci sens, haha. Do Marceliny - to ja popełniłam prezent dla Ciebie, jeśli chcesz egzemplarz fizyczny, napisz mi PW na którekolwiek z kont.

Świetny numer, jak zwykle zresztą.

I rzucę może od siebie jeszcze dodatkową ciekawostką - w Japonii święta Bożego Narodzenia są właściwie czymś w rodzaju walentynek, gdy pary kupują sobie biszkopt z truskawkami i bitą śmietaną, żeby wspólnie je zjeść.
Od tego też kobiety, które do 25 roku życia nie złapały męża są wyzywane "christmas cake" - bo po 25 grudnia nikt nie kupi suchego ciasta po-świątecznego...
                                         
avatar
Gość
Gość
 
 
 


Powrót do góry Go down

Pisanie on 23.12.14 0:41  •  Antidotum - wydanie świąteczne. #7 Empty Re: Antidotum - wydanie świąteczne. #7
Luka, pssst, HEX. Khm. KHE. KH. Kaszl.
Chyba. Porównuję z audycji.




all my wolves, begin to howl
wake me up, the time is now
                                         
Arcanine
Wilczur     Poziom E
Arcanine
Wilczur     Poziom E
 
 
 


Powrót do góry Go down

Pisanie on 23.12.14 0:54  •  Antidotum - wydanie świąteczne. #7 Empty Re: Antidotum - wydanie świąteczne. #7
No i się wydało, że nie słucham audycji! Mam na to zbyt krótki okres skupienia uwagi ;n;

W takim razie kieruję wielkie dzięki do Hexa! I ponawiam komplement, masz ładny głos.
                                         
avatar
Gość
Gość
 
 
 


Powrót do góry Go down

Pisanie on 23.12.14 0:57  •  Antidotum - wydanie świąteczne. #7 Empty Re: Antidotum - wydanie świąteczne. #7
O. Też mu to dziś mówiłem. To się wypierał. Było 1:1. Teraz mamy przewagę liczebną. Hex nie ma szans. Musi przyznać rację.




all my wolves, begin to howl
wake me up, the time is now
                                         
Arcanine
Wilczur     Poziom E
Arcanine
Wilczur     Poziom E
 
 
 


Powrót do góry Go down

Pisanie on 23.12.14 1:15  •  Antidotum - wydanie świąteczne. #7 Empty Re: Antidotum - wydanie świąteczne. #7
Kocham mój prezent. Serio, zniszczył mnie, ale tak pozytywnie, no. <3 Aż sobie go zapisałam. >D

Hex ma tak zajebiście erotyczny głos, że powinien czytać jakieś zbereźne opowiadania i to nagrywać. Chcę tego posłuchać. Rawrr. @_@
                                         
avatar
Gość
Gość
 
 
 


Powrót do góry Go down

Pisanie on 23.12.14 1:23  •  Antidotum - wydanie świąteczne. #7 Empty Re: Antidotum - wydanie świąteczne. #7
Gazetka jak zwykle świetna. Oprawa graficzna jest piękna. <3
I te prezenty, ale to fajnie wyszło! Wszyscy tak się super postarali i wyszły świetne rzeczy. <3
I prezent dla mnie. <3 Borze, kocham. To jest piękne. <3
                                         
avatar
Gość
Gość
 
 
 


Powrót do góry Go down

Pisanie on 23.12.14 1:33  •  Antidotum - wydanie świąteczne. #7 Empty Re: Antidotum - wydanie świąteczne. #7
Dzięki za wiersz. ~ Liczyłem na rózgę, ale pewnie spodziewano się, że wykorzystywałbym ją do niecnych celów. A wygląd gazetki już wychwaliłem Gilbowi. Świetnie się spisał. Tak. I jeszcze uruchomił swój TurboDymoMechanizm, żeby wszystko było na czas.



Antidotum - wydanie świąteczne. #7 Zerogif_aqsawwq
WAŻNE: w chwili, gdy Zero jest poirytowany lub odczuwa jakiekolwiek inne negatywne emocje, osoby w jego pobliżu zaczynają być skrajnie przybite, wściekłe albo wystraszone. Dzieje się tak, ponieważ nie do końca panuje nad manipulacją emocjami. Nie dotyczy osób z blokadą umysłu.
                                         
Zero
Anioł Stróż
Zero
Anioł Stróż
 
 
 


Powrót do góry Go down

Pisanie on 23.12.14 2:53  •  Antidotum - wydanie świąteczne. #7 Empty Re: Antidotum - wydanie świąteczne. #7
Hue hue hue.
Growie, mam odebrać ten prezent jako sugestię XDD? Ta jemioła, te uściski, hm, hm ;D? Jaką ty ładną parkę tworzysz z Apciem XD <3 Apo by szarpał jak Reksio szynkę ;D
                                         
avatar
Gość
Gość
 
 
 


Powrót do góry Go down

Pisanie on 23.12.14 5:37  •  Antidotum - wydanie świąteczne. #7 Empty Re: Antidotum - wydanie świąteczne. #7
Już chciałam pojechać, że "uuu, Gazetka, jesteśmy lepsi, a wy to takie nieżulne żule", ALE POTEM ZOBACZYŁAM WZMIANKI O AUSTRALII I SIĘ TAK UCIESZYŁAM. Rany, pisnęłam z radości pomimo godziny, naprawdę. Macie za to plusik.

I szata graficzna mi przypadła, bo w tle jest jeden z moich ukochanych kolorów, lel.

I BOOMERY W PREZENCIE, NO JA NIE MOGĘ. BOOMERUSIE. <3

Ale Radio i tak lepsze >D
                                         
avatar
Gość
Gość
 
 
 


Powrót do góry Go down

                                         
Sponsored content
 
 
 


Powrót do góry Go down

 :: Off :: Antidotum

Strona 1 z 3 1, 2, 3  Next

 
Nie możesz odpowiadać w tematach