Ogłoszenia podręczne » KLIKNIJ WAĆPAN «
  • 29/01. Zmiany w temacie z chętnymi na fabułę. Zerknij.
  • 25/01. Łowcy, pojawiła się kwestia do obgadania. Zapoznaj się z dyskusją w temacie.
  • 23/01. Przeczytaj ogłoszenie dotyczące spisu chorób.
  • 07/01. Do 11 stycznia jest czas na zaktualizowanie poszukiwań w temacie "Tablica Ogłoszeń". Zgłoszenia bez poprawnej daty zostaną usunięte. Ewentualne pytania prosze kierować na PW do Rhetta.
  • 07/01. Wyjątkowo choroby losowano dwukrotnie. Upewnij się czy twoja postać jest wciąż zdrowa!
  • 05/01. Zerknij na najnowszą notkę od administracji.
  • 04/01. Zapoznaj się z ogłoszeniem dotyczącym przedmiotów specjalnych (talonów).

Go down

Pisanie on 19.09.19 18:05  •  Pokój 25 Empty Pokój 25
Opis pojawi się, kiedy mnie natchnie.
Lokum zajmowane na stałe przez Azerię.


— Are you the little spoon or the big spoon?
Babe, I'm a knife.
                                         
Azeria
Opętana
Azeria
Opętana
 
 
 

GODNOŚĆ :
Chiara Orietta Adrich


Powrót do góry Go down

Pisanie on 01.12.19 23:31  •  Pokój 25 Empty Re: Pokój 25
 Pustka. Tak by się to dało określić.
 Dni wolne od pracy wydawały się Adrichównie nieprzyjemnie puste, przynajmniej po przeminięciu pierwszych dwóch-trzech godzin kojącego spokoju. Później zaczynało jej brakować gwaru rozmów, kręcącej się wszędzie klienteli i obsługi kasyna, wciąż nowych twarzy i interesujących plotek; tęskniła za wysnuwaniem fantów z kieszeni mniej lubianych osób i miłymi pogawędkami z posiadaczami znajomych mordek. Kiedyś jeszcze ze zdwojoną radością opuszczała miejsce zatrudnienia, wiedząc że w domu czeka na nią uroczy kłębuszek szczęścia. Teraz córci wyrosło się na dorosłą pannicę, która chadzała własnymi ścieżkami. Na szczęście Chiara wciąż mogła liczyć na spotkania z pociechą od czasu do czasu. W końcu ich więź nie była jednym z byle desperackich kontaktów, luźnych relacji opartych na transakcjach i wzajemnej podejrzliwości. Matka to jednak matka, tak?
 Co prawda nie każda matka w wolnym czasie zajmuje się polerowaniem noży, ale nie mając nic szczególnie lepszego do roboty, Azeria tym właśnie postanowiła się zająć. Bądź co bądź broń, w przeciwieństwie do piachu, krwi i wpierdolu nie była w tutejszej okolicy towarem łatwo dostępnym. O to, co raz się zdobyło, należało dbać póki nie rozsypie się w proch. Tutaj była to — dosłownie — kwestia życia i śmierci. Rozsiadła się więc na łóżku, którego metalowa rama wydawała ciche skrzypnięcie przy każdym kiwnięciu nogami. Rozkołysała je więc do rytmu właśnie nuconej przez siebie piosenki sprzed lat, a raczej mieszanki kilku piosenek z filmów Disneya w ich włoskiej wersji. Zatarły się już w jej pamięci na tyle, że czasem płynnie przechodziła z jednej do drugiej na wpół świadomie. Tym bardziej więc teraz, gdy większość jej uwagi pochłaniały uważne oględziny ulubionej katany, pomieszanie kolejności zwrotek czy kilku wersów tekstu przemknęło niezauważenie przez jaźń lisicy.
 Poza tym i tak nikt jej nie słyszał.


— Are you the little spoon or the big spoon?
Babe, I'm a knife.
                                         
Azeria
Opętana
Azeria
Opętana
 
 
 

GODNOŚĆ :
Chiara Orietta Adrich


Powrót do góry Go down

Pisanie on 02.12.19 5:05  •  Pokój 25 Empty Re: Pokój 25
Dawno nie była u matki, wiedziała gdzie mieszka, znała jej adres po przeprowadzce. Kiedyś mieszkały w innym miejscu ale odkąd Seiyushi ruszyła w świat żeby nabrać trochę doświadczenia, Azeria przeniosła się do mniejszego lokum. Trochę czasu minęło od ostatniego spotkania, ale lisiczka była cała i zdrowa, nie było na jej ciele ani jednej ryski sugerującej że mogło jej się coś złego przytrafić. Może trochę umazana od kurzu Desperacji i w przybrudzonym kimonie. Ale z szerokim uśmiechem na ustach i błyszczącymi złotymi ślepiami.
pojawiła się w Melancholii dopytując o konkretny numer pokoju. Poinstruowana ruszyła po schodach w górę sprawdzając co jakiś czas czy jest na dobrym piętrze. Po dłuższym czasie mogła już polegać na zapachu matki. Ten zapach znała najlepiej, uwielbiała go. Kojarzył się z samymi przyjemnymi wspomnieniami, przede wszystkim z bezpieczeństwem! Stając pod drzwiami delikatnie zapukała a po chwili weszła do środka wyściubiając nosek i jedno złote ślepko zza framugi. Poruszyła uszkami słysząc melodie z dzieciństwa. Zasypiała do tych melodii wtulając się w swoją rodzicielkę.
Prawie że bezszelestnie wpełzła do środka i zamykając za sobą drzwi o które się oparła plecami. - Wróciłam.. - wymruczała tym łagodnym, czułym głosem co zawsze. Widząc jak jej ukochana mama poleruje broń przełknęła głośniej ślinę. Drapieżności białowłosa nie wyssała z mlekiem matki, była chyba idealną ofiarą dla większych drapieżników, choć za małą by się posilić gdyby przybrała swoją zwierzęcą formę. Uszka teraz miała w górze, puchaty biały ogonek merdał z zadowolenia.
                                         
Seiyushi
Opętana
Seiyushi
Opętana
 
 
 

GODNOŚĆ :
Seiyushi


Powrót do góry Go down

Pisanie on 02.12.19 21:13  •  Pokój 25 Empty Re: Pokój 25
 Chociaż cichego podśpiewywania nie zakłócił żaden dźwięk, czujny wzrok lisicy natychmiast wyłapało ruch w okolicy drzwi. Nie przerwała nucenia ani też nie przerwała skrupulatnego czyszczenia ostrza, kątem oka tylko wypatrując przybysza. Wątpiła, by był to intruz; raczej ktoś na tyle zaznajomiony z jej obyczajami i nią samą, by chcieć sobie pozwolić na pominięcie całego konstruktu pukania i oczekiwania na zaproszenie. Takich osób nie było zbyt wiele, za to jeśli faktycznie z którąś z nich miałaby właśnie do czynienia, z pewnością byłaby to miła niespodzianka.
 Nim jednak zdążyła na dobre pogrążyć się w rozważaniach, kto taki mógł nawiedzić jej skromny pokoik, zagadka rozwiązała się sama. Ledwie za drzwiami pojawiła się urocza twarzyczka córki, Chiara odłożyła katanę na łóżko i z szeroko rozłożonymi ramionami ruszyła na powitanie córki.
 — Sei, kochanie! — Od razu dopadła pociechy, zamykając swoją ukochaną kruszynkę w czułym uścisku. Pojaśniały już na zimę ogon przeciął powietrze z cichym świstem, na dobre ujawniając radość Adrichówny. Zaraz też odsunęła się od dziewczyny na odległość ramion i uważnym okiem otaksowała córkę, jakby chcąc sprawdzić, czy stawiła się do raportu w jednym kawałku.
 — Jak się miewasz? Co tam u ciebie nowego? — Z rozbrajającym jak zwykle uśmiechem postawiła najpilniejsze pytania, po chwili odrywając wreszcie wzrok od Sei i zerkając pospiesznie w kierunku pokoju. — Chodź, usiądź — rzuciła, gestem dłoni zachęcając córkę do pójścia za sobą. Miały co prawda do przejścia tylko dwa kroki w kierunku łóżka, ale do Chiary należało także błyskawiczne uprzątnięcie z niego wszelkich zbędnych przedmiotów — głównie szmatek i osobistego arsenału ostrzy. Na tym raczej nie miały ochoty siedzieć. Ze zrobieniem porządku uporała się jednak w mgnieniu oka, więc po ledwie kilku, może kilkunastu sekundach siedziała na skrzypiącym materacu z nogami skrzyżowanymi po turecku, drugą połowę mebla zostawiając gościowi.
 No i czekała na opowieści.


— Are you the little spoon or the big spoon?
Babe, I'm a knife.
                                         
Azeria
Opętana
Azeria
Opętana
 
 
 

GODNOŚĆ :
Chiara Orietta Adrich


Powrót do góry Go down

Pisanie on 03.12.19 4:52  •  Pokój 25 Empty Re: Pokój 25
Tego się spodziewała właśnie, ciepłego powitania. Ucieszyła się gdy matka ruszyła w jej stronę i jednym zwinnym ruchem pociągnęła ją w swoje ramiona. Sama się aż wtuliła w nią. Czuła ten zapach, ten który tak bardzo uwielbiała. To on dawał poczucie bezpieczeństwa. Nie zdołała się zbytnio nacieszyć ciepłem bijącym od starszej wymordowanej bo po chwili ta się odchyliła. Intensywne spojrzenie śmigające po całej lisiczce sprawiło że lekko się uśmiechnęła. To zawsze tak wyglądało. Oględziny czy aby młoda sobie czegoś nie zrobiła. Ale tym razem była cała i zdrowa. - Nic mi nie jest mamo, jak sama widzisz.. - uśmiechnęła się lekko i podążyła po chwili za nią bliżej łóżka. Obserwując jak Azeria szybko ogarnia mebel na którym obie mogły spocząć. "Tyle ostrych rzeczy.." przemknęło jej przez myśl. Miała wrażenie że z każdym kolejnym spotkaniem ten arsenał się powiększa.
Gdy tylko zrobiło się trochę wolnej przestrzeni, młoda usiadła obok swojej rodzicielki. Zgarnęła kilka kosmków z twarzy i przesunęła je w bok, co by nie łaskotały polika. - W sumie to nic nadzwyczajnego się nie działo..- zaczęła łagodnym tonem. Przez chwilę rozważała co by tu jej powiedzieć a czego nie mówić. - Poznałam jednego wymordowanego.. - zaczęła ostrożnym tonem, uważnie obserwując reakcję matki. - trochę zabawna historia.. bo.. próbowałam go okraść.. ale.. ale mi nie wyszło.. i on mnie znalazł po jakimś czasie.. - chyba lepiej żeby wiedziała że córka się nabawiła długu wdzięczności, który powinna spłacić. Z drugiej strony może uzyska jakąś dobrą radę jak powinna postępować dalej? Może matka ma jakieś dobre rady, bo do kogo miała się zwrócić jak nie do swojej rodzicielki. Czekała aż Azeria przetworzy zdobyte informacje zanim Sei podejmie dalej temat.
                                         
Seiyushi
Opętana
Seiyushi
Opętana
 
 
 

GODNOŚĆ :
Seiyushi


Powrót do góry Go down

Pisanie on 04.12.19 21:44  •  Pokój 25 Empty Re: Pokój 25
 To raczej oczywiste, że musiała sprawdzić, czy jej kruszynce niczego nie brakuje i czy desperackie życie nie naprzykrzyło jej się za bardzo. Chiara była zresztą jedną z ostatnich osób, które by się nadmiernie roztkliwiały nad swoimi dziećmi; w razie kłopotów zapewne od razu zaproponowałaby pomoc, za to gdyby kiedykolwiek przyszło jej do głowy użalać się nad córką i traktować ją jak pięciolatkę, musiałaby sama sobie strzelić w łeb.
 — I bardzo dobrze — podsumowała zapewnienia Sei. Oczywiście, że była cała i zdrowa; w końcu to dzielna dziewczynka, dawno przekroczyła próg dorosłości i dbała sama o siebie. Nawet jeśli wyróżniała się nienaturalną wręcz dla mieszkańców Desperacji łagodnością, byłby to tylko powód dla większego podziwu. Mniejsza to sztuka przetrwać, gdy hamulce moralne czy niechęć do przemocy znacznie ograniczają możliwe opcje.
 Zająwszy miejsce na materacu, cała uwagę skupiła na słowach córki. Nie mogła się doczekać najnowszych wieści, choćby nawet były najbardziej banalne; bzdety, których często wysłuchiwała z ust klientów od rana do wieczora na bank były zdecydowanie gorsze niż cokolwiek, co mogłaby jej opowiedzieć Sei. W oczach Chiary wyraźnie błysnęły iskierki zainteresowania, gdy na stół wjechała wzmianka o tajemniczym wymordowanym; nachyliła się ku dziewczynie nieznacznie i przekrzywiła głowę wraz z delikatnym uniesieniem jednego kącika ust. O to jej właśnie chodziło.
 — Skoro opowiadasz mi to osobiście, wnioskuję że ta historia ma happy end — zauważyła, puszczając córce łobuzerskie oczko. — I co było dalej? — Liczyła oczywiście na więcej szczegółów. Nie mogła też ukryć nutki dumy, która wkradła się w jej głos na wieść o złodziejskich ciągotach młodej lisiczki. Przynajmniej tę życiową umiejętność z pewnością odziedziczyła po matce, podobnie jak i większość cech wyglądu. Chyba nie ma bardziej satysfakcjonującego uczucia dla rodzica, gdy pociecha idzie w jego ślady — tym bardziej w dziedzinie, w której jest się samozwańczym mistrzem.


— Are you the little spoon or the big spoon?
Babe, I'm a knife.
                                         
Azeria
Opętana
Azeria
Opętana
 
 
 

GODNOŚĆ :
Chiara Orietta Adrich


Powrót do góry Go down

Pisanie on 12.12.19 4:59  •  Pokój 25 Empty Re: Pokój 25
Gdy tylko dorosła, mamusia wypuściła ją w świat z workiem pełnym dobrych rad! Co zrobić żeby sobie poradzić i.. Sei nie przyswoiła zbyt wielu z nich. Nie była drapieżna, nie była przebiegła. Nie umiała walczyć, bo nigdy jej to nie interesowało. Urodę odziedziczyła po mamusi a łagodność? Pewnie po jakimś bardzo dalekim krewnym. Desperacki wybryk natury! Jakim cudem ona jeszcze żyła i była w dobrym fizycznym stanie? W czepku urodzona! Czasami zdarzały się jakieś potknięcia ale zawsze jakoś wypływała na powierzchnię bez większego szwanku.
Złapała za skrawek kimona przy kołnierzu i zaczęła ciągnąć tkaninę starając się ją jakoś poluzować. Odgarnęła białe włosy i zsunęła materiał pokazując matce lewą łopatkę żeby pochwalić się tatuażem. - Zobacz, zobacz! Zrobiłam sobie jakiś czas temu! Prawda że ładny? - w głosie dało sie słychać radość. Wolała najpierw jakoś ostudzić ekscytację mamusi. Przełknęła po dłuższej chwili ślinę, kącik ust drgnął nerwowo. - Nooo, tak jakby.. nie było źle.. znaczy.. to był inny Lis.. - nie wiedziała jak zacząć, co prawda nic jej nie zrobił złego. Ale cała ta sytuacja była skomplikowana. - Miał czarny ogon i czarne uszy z białymi końcówkami.. ma na imię.. chyba Rashn.. - zlepiała powoli fragmenty historii na bieżąco. Dość chaotycznie. - I mnie porwał.. jak byłam w mojej zwierzęcej formie.. - trochę się speszyła. Biała, puchata kita wypełzła spod kimona i spoczęła na udach Seiyushi. - Udawałam przed nim zwykłe zwierzątko, bo bałam się że mi coś zrobi.. ale przejrzał mnie.. i musiałam wrócić do swojej normalnej postaci.. - odwróciła lekko wzrok w bok. Spojrzenie spoczęło na ostrych nożach. - Rzucił mi dziwną propozycję.. chciał żebym z nim została.. mówił że sama nie przetrwam że o mnie zadba.. - przeniosła spojrzenie na matkę. Sierść na ogonie jej się lekko zjeżyła. - Było w nim coś.. co wzbudzało mój niepokój.. bałam się go.. - objęła dłońmi swoją puchatą kitę, przyciskając ją do piersi rękami. - Był za miły.. jakby coś ukrywał.. - dzieliła się przemyśleniami. - Ale jestem mu dłużna.. nakarmił mnie, zabrał w bezpieczne miejsce.. choć jak spałam więc wbrew mojej woli.. ale no.. nie wiem co mam o tym myśleć mamo.. - w oczach pojawiło się coś podobnego do smutku, żalu. To raczej nie było nic co Azeria chciała usłyszeć, ale Sei zawsze była szczera ze swoją rodzicielką. Opowiadała jej o tych dobrych i tych gorszych sytuacjach. Były przecież blisko, czuła się przy niej bezpiecznie i nie tylko dlatego że Chiara miała spory asortyment ostrych, metalowych przedmiotów.
                                         
Seiyushi
Opętana
Seiyushi
Opętana
 
 
 

GODNOŚĆ :
Seiyushi


Powrót do góry Go down

Pisanie on 13.12.19 23:54  •  Pokój 25 Empty Re: Pokój 25
 — Hmm? — mruknęła w wyrazie zainteresowania, nachylając się nad zaprezentowaną przez córkę ozdobą. Kiwnięciem głowy i delikatnym uśmiechem potwierdziła swoją aprobatę, odsunąwszy się przy tym z powrotem do pionu. — Faktycznie, bardzo ładny. U kogo robiłaś? — zagadnęła. Wbrew temu co można by wywnioskować nie była wcale zainteresowana sprawieniem sobie podobnego; kierowała nią bardziej ciekawość, jako że chociażby jej osobista szefowa parała się sztuką tatuowania. W dodatku musiała podpytać, czy Sei przypadkiem nie pozwalała dziabać sobie igłą w skórze jakimś podejrzanym typom zamiast osobie zaufanej, od której nie powinna złapać żadnego paskudztwa. Chociaż od dawna uznawała pociechę za samodzielną i starała się nie wyskakiwać z nadopiekuńczością, musiała od czasu do czasu dać upust matczynemu instynktowi.
 A może lepiej to dla Seiyushi, by skonfrontowała się z troskliwością Adrichówny w kwestii tatuaży niż tajemniczych nieznajomych.
 — ...to był inny Lis...
 Uniosła nieznacznie brwi, przypatrując się córce z uwagą. Zachowywała jednak łagodny wyraz twarzy, nie chcąc przecież by biedula myślała, że musi się bać rychłego kazania, czy co gorsza — kary. To już nie te czasy, że młodsza lisiczka mogła wylądować w kacie czy dostać reprymendę, choć przed tym drugim Azeria by się pewnie nie powstrzymała, gdyby powód był odpowiednio wielkiej wagi. Opierniczyłaby nawet własną babcię, jeśli zaszłaby potrzeba. I gdyby babcia nadal żyła.
 Drgnęła delikatnie na dźwięk imienia owego tajemniczego wymordowanego; brzmiało podejrzanie znajomo i szybko połączyła je z odpowiednim wspomnieniem, odczekała jednak do końca opowieści, nim choćby uchyliła usta. Spoglądała na Sei z cała swoją wyrozumiałością, szczególnie widząc jak bardzo musiała się stresować podobnym wyznaniem wobec matki. Kochane stworzenie, na pewno nie chciała jej zdenerwować ani zmartwić...
 — No cóż, kochanie, na pewno musisz nieco pomyśleć o zachowaniu ostrożności — zaczęła, uśmiechając się łagodnie. — Tak samo zresztą jak każdy, kto chce jeszcze jakoś przetrwać. Mam nadzieję, że nie wierzysz w jego słowa... w to, że sama sobie nie poradzisz. — Spojrzenie Włoszki nabrało nieco bardziej stanowczego wyrazu. — A przede wszystkim i co najważniejsze, nie jesteś mu nic dłużna. Zabrał cię ze sobą wbrew twojej woli, więc cokolwiek potem zrobił jest jego wyłączną decyzją. Nie prosiłaś się o to, mogłaś nawet tego nie chcieć, więc nie musisz się mu w żaden sposób odwdzięczać — zadecydowała. Brakowało już tylko stuknięcia sędziowskim młotkiem o ladę, by potwierdzić wyrok.
 — Powinien się zresztą cieszyć, że trafił na chyba jedyną osobę na świecie, która za taki wybryk nie wydrapała my oczu razem z mózgiem — dodała po chwili, a zadziorny błysk w oku z miejsca zdradził, jak bardzo Azeria nie wahałaby się właśnie w ten sposób zareagować na podobny wybryk.


— Are you the little spoon or the big spoon?
Babe, I'm a knife.
                                         
Azeria
Opętana
Azeria
Opętana
 
 
 

GODNOŚĆ :
Chiara Orietta Adrich


Powrót do góry Go down

Pisanie on 06.01.20 16:33  •  Pokój 25 Empty Re: Pokój 25
 Siedząc już tak długi czas w Burdelu zaczynało go nieco nosić. Po interesującym spotkaniu z niejaką Batsheba potrzebował jakiejś normy. Po ostatnich wydarzeniach generalnie potrzebował odskoczni w postaci zwyczajnego, harmonijnego spokoju. Nic więc dziwnego, że postanowił odwiedzić Czarną Melancholię — miejsce, w którym odnalazł życiową drogę. To tutaj zaczął dorabiać, a także zyskiwać klientów przy swoich inżynierio - mechanicznych umiejętnościach. Również bardzo chętnie naprawiał tu wszelakie rzeczy, które uszły zniszczeniu, bawiąc się w średniej jakości budowlańca. W taki sposób udało mu się pogodzić z rzeczywistością, a i spotkać matkę swojego dziecka, Azerię.
 Minęło już dobry kawał czasu odkąd ich nie widział. Ostatnio miał dużo na głowie, a chwilowy pobyt w M-3, jaki w Burdelu, gdzie trzymał nad nim swoją pieczę, zajął mu trochę czasu. Jinxa wziąć nie było, więc chcąc nie chcąc był zmuszony do siedzenia i czuwania w tamtym miejscu. Fakt, że miał mieć za to godziwą zapłatę sprawiał, że wcale, a wcale nie nudziło mu się robienie kogoś w rodzaju prawej ręki. Albo tymczasowego pachołka.
 Podróż tu zajęła mu niedługą chwilkę. Kiedy wszedł do środka, przywitał się z tymi, z którymi wciąż miał całkiem dobre stosunki. Pomimo zmiany właściciela wciąż był tu mile widziany, co bardzo go motywowało. Po zgadaniu z kilkoma osobami oraz napicia się jednej, małej kolejki z barmanem, spytał się o niejaką Azerię. Nie miał żadnej gwarancji tego, że kobieta mogła być w tej chwili u siebie, a mimo to los się do niego uśmiechnął. Przynajmniej nie stracił cennego czasu. Dlatego nic dziwnego, że praktycznie momentalnie odwrócił się w stronę schodów, aby pokonać te kilka, wadliwych stopni. Nim całkowicie zniknął, zdążył usłyszeć, że kobieta nie była sama w pokoju.
 Na te słowa po prawdzie zmarszczył brwi. W końcu kobieta miała takie samo prawo do współżycia z innymi jak on. Mimo to cień zazdrości wkradł się na jego twarz, przez co miał jeszcze większą chęć wparować tam bez jakichkolwiek zapowiedzi. W końcu nie każdy posiadał coś takiego jak telefon i nie miał pewności, że lisiczka wciąż go miała. I czy w ogóle miała.
 Po krótkim zapukaniu, bo jednak chamem nie był, pozwolił sobie na otworzenie drzwi. Dreszcz niepewności przemknął po jego plecach, a uczucie zazdrości minimalnie powiększyło się. Nie słysząc jednak żadnych odgłosów uznał, że na jego nieszczęście w niczym nie przeszkodzi. W zamian ujrzał swoją córkę, która beztrosko siedziała na parapecie i najprawdopodobniej opowiadała o czymś swojej matce. No tak. Mógł się tego spodziewać.
  — Cześć dziewczyny — rzucił na początek, uśmiechając się szeroko w ich kierunku, poniekąd ciesząc się na ich widok. Mimo to podkrążone od zmęczenia i niewyspania oczy zdecydowanie mogły mówić zupełnie co innego. Każdy jednak wiedział, że życie na Desperacji bywało ciężkie. Dodatkowo Azeria wiedziała o jego nałogów narkotykowym, który na chwilą obecną mocno dawał mu we znaki, a ostatnio żadnego pobytu na narkotyki niestety, ale nie było. Dlatego zaciskał wszelakie zmysły, choć głos, który z dnia na dzień był coraz bardziej irytujący absolutnie nie chciał dawać mu spokoju.


Monster, monster under my bed
Come out and play cause I need a friend
You're so damn close that I feel your breath
You're the only one I have left

Pokój 25 VTNI69n

Feel you in my bones, Shiver up my spine
You're a master of disguise, You show up when no one's home
Are you real or just a lie? I can feel you in my mind
And my soul, But I love when you jump in
And help me feel something, My blankets are the door
My bed is the coffin, And just as it closes
And I go to lock it, I sing that lullaby you taught me

Monster, monster under my bed...
                                         
Nier
Opętany
Nier
Opętany
 
 
 

GODNOŚĆ :
Dla Ciebie tylko i wyłącznie Nier.


Powrót do góry Go down

Pisanie on 22.01.20 2:40  •  Pokój 25 Empty Re: Pokój 25
Ucieszyła się że tatuaż spodobał się matce, nie planowała jednak ozdabiać ciała większą ich ilością. Ten jej w zupełności wystarczył. Ładnie się prezentował na jej łopatce. Słowa matki były tym czego potrzebowała. Chciała wysłuchać jej mądrości. W końcu nie była taka naiwna i bezbronna jak jej pociecha. - Um.. nie jest łatwo.. jeszcze nie znalazłam dla siebie miejsca na tym świecie.. nie jestem tak zaradna jak ty mamo.. - odpowiedziała. Uszy położyła po sobie, czasami chciała być trochę bardziej jak swoja rodzicielka. Chciała być drapieżna, groźna! Ale nie potrafiła, czuła że na tej płaszczyźnie zawodzi Chiare.
Na polikach pojawiły się delikatne rumieńce. - Ale jest mi z tym źle.. powiedziałam mu że przemyślę jego propozycję i dam mu odpowiedź.. - przyznała się bez bicia. Było jej trochę głupio o tym wspominać. - Nie wiem czemu mi rzucił tą propozycją.. nie zna mnie.. i jestem naprawdę dość bezużyteczna.. poza tym.. był miejscami trochę zuchwały.. z drugiej strony był.. tak jakby grzeczny.. w końcu nie zrobił mi krzywdy.. - brzmiała jakby miała jakiś syndrom sztokholmski. Może po prostu miała zbyt dobre serce na te czasy. Kiedyś skończy jako czyjaś maskotka jak nie zmieni swojego podejścia do otoczenia, to było pewne.
Pewnie by kontynuowała dalej gdyby jej uszy nie zarejestrowały cichego pukania do drzwi. - Mamo.. - szepnęła zerkając w stronę wejścia. Po chwili próg przestąpił dość znany jegomość. Seiyushi poderwała się z łóżka i od razu podbiegła do mężczyzny. - Ojcze! - zakrzyknęła radośnie i rzuciła się, uwieszając się mu na szyi, wtulając się w rodzica. - To taka miła niespodzianka Cię zobaczyć.. - wymruczała nadal wtulona. Chciała się nacieszyć tą chwilą. Tak dawno go nie widziała. Po chwili jednak dała mu odetchnąć i dała mu nieco swobody.
                                         
Seiyushi
Opętana
Seiyushi
Opętana
 
 
 

GODNOŚĆ :
Seiyushi


Powrót do góry Go down

Pisanie on 25.01.20 13:04  •  Pokój 25 Empty Re: Pokój 25
 — ... nie jestem taka zaradna jak ty, mamo...
 Wywróciła tylko oczyma i uśmiechnęła się pobłażliwie, jak zawsze kiedy Sei wyskakiwała z podobnymi tekstami. Nie było już chyba żadnego nowego sposoby, by wyłożyć córce, że przecież ma jeszcze na wszystko czas. Nawet jeśli na ludzkie standardy osiągnęła już dorosłość, to przecież żywot naznaczony wirusem X mógł ciągnąć się przez całe stulecia. Nikt więc, a przynajmniej Chiara na pewno nie zamierzała wywierać na latorośli presji szybkiego dojrzewania. Ba, większą dumę czuła widząc unikatowy charakter Seiyushi niż gdyby wychowała sobie typowego desperackiego zabijakę. Cóż to w końcu za wyczyn — przetrwać będąc twardzielem? O wiele trudniejszym wyzwaniem musiało być przeżycie każdego dnia będąc osobą o ufnej naturze i wstręcie do przemocy. Momentami aż zazdrościła córce tych niezwykłych cech, wspominając z rozżaleniem, że sama też kiedyś była podobna. No, co prawda dla starszego rodzeństwa zawsze stanowiła utrapienie, ale w pozostałych aspektach wszystko raczej się zgadzało.
 — Kochanie, to że był grzeczny wcale nie znaczy, że musisz się z nim zgadzać — zauważyła. — Moim zdaniem wcale nie potrzebujesz kogoś takiego. A komu bardziej wierzysz, jemu który widział cię raz w życiu, czy własnej matce? — Posłała lisiczce łagodny uśmiech, chcąc przypomnieć jej, że przecież ma na kim w życiu polegać. Nawet jeśli nie czułaby się jeszcze w pełni samodzielna, nie musiała szukać pomocy u obcych, podejrzanych ludzi, w dodatku porywaczy.
 Miała już kontynuować swoje motywacyjne przemowy, kiedy w krótki moment ciszy wcięło się pukanie do drzwi. Nim zdążyła spytać kogo niesie, w progu pojawiła się jedna z niewielu osób, którym wejście bez wyraźnego zaproszenia mogło zostać puszczone płazem. Sei oczywiście od razu rzuciła się wylewnie witać ojca, Chiara tymczasem niespiesznie podniosła się z łóżka i również podeszła do niespodziewanego gościa.
 — Cześć, kochanie. — W pierwszej kolejności tylko odwzajemniła szeroki uśmiech Niera, ale zaraz potem otrzymał też pobieżnego całusa w policzek. Zmierzwiwszy również jasną czuprynę córki, wreszcie odklejonej od ojca, chyba dopełniła całego kompletu rodzinnych czułości. Musieli stanowić iście rozczulający obrazek, co najmniej jak z filmu, chociaż ich rzeczywistej sytuacji daleko było do sielanki. Choć jednak nie mieszkali ze sobą na stałe i w wielu aspektach wcale nie przypominali normalnej rodziny, relacje między sobą mieli chyba lepsze niż w niejednej "szczęśliwej", miejskiej familii.
 — Czemu zawdzięczam tę miłą wizytę?


— Are you the little spoon or the big spoon?
Babe, I'm a knife.
                                         
Azeria
Opętana
Azeria
Opętana
 
 
 

GODNOŚĆ :
Chiara Orietta Adrich


Powrót do góry Go down

Pisanie   •  Pokój 25 Empty Re: Pokój 25
                                         
Sponsored content
 
 
 


Powrót do góry Go down


 
Nie możesz odpowiadać w tematach