Ogłoszenia podręczne » KLIKNIJ WAĆPAN «
  • 07/12. Są dwie niewielkie propozycje. Jedna dotyczy schematów - wypowiedz się, druga Pustej Miski - tutaj.
  • 07/12. Fabularny romans do Bernardynów. Zerknij.
  • 05/12. Do 14 grudnia do godziny 20:00 jest czas na wznowienie wątków z przeszłości oraz alternatywnych. W razie pytań należy napisać pw do Rhetta.
  • 16/11. Zapisy na indywidualne wydarzenie dla S.SPEC. Weź udział w wyprawie!
  • 13/11. Do 17 listopada, do godziny 20:00, trwa halloweenowy plebiscyt! Zagłosuj!
  • 04/11. Kolejne ogłoszenie dotyczące zmian. Rzuć okiem.

Strona 1 z 2 1, 2  Next

Go down

Pisanie on 03.09.18 20:06  •  Ciche pustkowie Empty Ciche pustkowie
Ciche pustkowie LxLTTyN

Jak sama nazwa wskazuje, teren przeznaczony do - jakże by inaczej - niczego. Pusta przestrzeń, której jedynymi urozmaiceniami są pojedyncze wzniesienia czy ogromne kamienie, które za dawien dawna osunęły się ze szczytów gór. Miejsce przesycone ciszą, wyjąwszy drażniący uszy świst wiatru czy dźwięk opadających raz po raz kamieni. Należy jednak pamiętać, iż owe niepozorne podmuchy czasem przybierają na sile, stając się prawdziwym niebezpieczeństwem dla potencjalnych spacerowiczów. Uważaj zatem, by Twój kark nie został przez przypadek trzaśnięty, a potem przygnieciony milionem kamieni.
O, patrz. Leci.


Uwaga! Przy Akeli zawsze towarzyszy 4 NPC skrytych w cieniu
Ciche pustkowie 24bebd079215eaf0e866d6d5b9777678

Spoiler:
Ciche pustkowie C1d040ed6bde4ab72fda804e22cc5ce9
                                         
Akela
Prorok     Opętany
Akela
Prorok     Opętany
 
 
 

GODNOŚĆ :
Noah Caleb O'Harleyh


Powrót do góry Go down

Pisanie on 24.03.19 0:05  •  Ciche pustkowie Empty Re: Ciche pustkowie
 Nie lubiła oddalać się od zamieszkanej części Gór Shi i rzadko to robiła, jednak równocześnie spędzanie czasu na świeżym powietrzu należało do jej ulubionych czynności. Była tylko człowiekiem; wytężanie oczu przy kiepskim świetle oliwnych lampek czy pochodni w wykutych w skale tunelach szybko wykończyłoby jej wzrok, stąd z utęsknieniem wypatrywała wiosny, by ze swoim hobby przenieść się na zewnątrz.
 Mawiano, że po tej stronie zbocza lepiej nie przebywać. Że lepiej wystrzegać się miejsca, gdzie w każdej chwili może spaść ci na głowę głaz, nawet się nie spostrzeżesz, a będziesz ludzkim dżemem na podłożu. River wiedziała zaś, że te przestrogi, choć oparte na prawdzie, miały w sobie element fantazji. Istotnie, luźne skały często opadały tutaj i niejeden już zginął z ich powodu, wiele jednak było zależne tak od miejsca, które się wybrało, jak i od panujących warunków. Przy dzisiejszej ładnej, bezwietrznej pogodzie mogła liczyć na większą łagodność ze strony losu. Specjalnie też wyszukała sobie miejsce dość ustronne, gdzie kamienie spadały rzadziej. Miała szesnaście lat, żeby się tego nauczyć.
 Wypatrzyła sobie zagrzebany w glebie głaz o niemal płaskiej powierzchni, gdzie też przygotowała sobie złożony na czworo stary koc. W ten sposób nie znajdowała się wysoko i na widoku, a równe podłoże ułatwiało znalezienie wygodnej pozycji. Przyniesione w worku robótki ułożyła na skrzyżowanych nogach i wydobyła pierwszą, bez pośpiechu zabierając się do cerowania przedziurawionej poszewki na poduszkę. Z materiałami zawsze było kiepsko, ale radziła sobie jak tylko umiała. Rozsądnie dobierała rodzaj szwów i grubość nici, te najsolidniejsze przeznaczając ważniejszym celom, a słabsze zużywając na rzeczy, które i tak lada moment znów będą zniszczone. Przez ostatni czas uzbierało jej się sporo do zrobienia, nie musiała więc się obawiać nudy. Nucąc cicho pod nosem bliżej niesprecyzowaną melodię i przebierając sprawnie igłą wyglądała niemalże jak robot, zaprogramowany wyłącznie do tego jednego zadania.


Life is a soup and I am a fork.
                                         
River
River
 
 
 

GODNOŚĆ :
River


Powrót do góry Go down

Pisanie on 24.03.19 14:20  •  Ciche pustkowie Empty Re: Ciche pustkowie
Ceniła sobie spokój. Od zawsze na zawsze była jej dobrą przyjaciółką. Dlatego lubiła chwilę, w której mogła pobyć całkiem sama, bez ingerencji osób trzeci w pobliskim barze. Razem ze swoimi przemyśleniami i planami, którymi dążyła do jakiegoś wyznaczonego przez siebie celu. I pomimo tego, że żyła już tyle lal na tym świecie, a los nie zawsze był dla niej łaskawy, wciąż potrafiła mieć coś, co dalej trzymało ją przy życiu.
Poczucie wolności.
Lubiła to uczucie. Czuła wtedy, że naprawdę jest wstanie zrobić wiele, nie miała nałożonych ograniczeń, które wstrzymywały jej charakter czy umiejętności. Nikt nie miał pretensji do niej oto, że jest za mało kobieca lub zbyt wulgarna. Podobało jej się to, bo lubiła siebie rozwijać i być po prostu sobą. Od zawsze na zawsze egoistycznie patrzyła tylko na siebie, na swoje osiągnięcia i na swój brudny tyłek. Dlatego wybór organizacji, do której należała nie był zły. Polubiła w niej to, że pomimo przynależenia do jakiejś wspólnoty, mogła być wciąż sobą. Egoistyczną, egocentryczną suką, która lubowała się w wycieczkach i podróżach. Nie wiedziała, coby miała zrobić, gdyby całe ludzkie życie musiała przeżyć za murami miasta. Może właśnie dlatego postanowiła uciec, będąc średnio gotowa na to, co zesłał jej los?
Zbyt bardzo kręcił ją świat, którego nie znała. Desperację zdążyła poznać już od każdej możliwej strony, ale wciąż znajdowały się miejsca, o których nie miała zielonego pojęcia. I najchętniej poznałaby już je od razu. Między innymi do takich miejsc należały Góry Shi — los chciał, że one zawsze mijały się z jej celami czy większymi wycieczkami, podróżami. Ile lat żyła, nigdy nie zwiedziła tego miejsca tak jakby tego chciała. Dzisiaj był dzień, w którym po raz pierwszy od bardzo dawna mogła sobie na to pozwolić. Jej podróż zmusiła ją do tego, choć nie ukrywała cień satysfakcji, który wkradł się jej na mimikę twarzy. Odetchnęła tym świeżym "górskim" powietrzem, czując się w tym momencie jak młoda bogini. Piękna, pełna szczęścia po przez panujący tutaj spokój. I dochodzące nucenie z części Gór, których nie znała.
Natychmiast wyczuliła swoje zmysły, ze spokojem i całkiem nieśpiesznie podążając właśnie w tamtym kierunku. Przez jej ciekawość i zainteresowaniem światem jak mały dzieciak, była przyzwyczajona do tego, że dość często ładowała się w różne kłopoty lub jak kto woli — dość ciekawe przygody. Zdecydowanie należała do grona osób, które przy ognisku opowiadają o tym jak to któregoś razu weszli do jaskini pełnych bandytów, a i tak ostatecznie skończyło się tak, że wszyscy razem skończyli w jakimś burdelu i chlało się lipnej jakości wódkę jak starzy, dobrzy znajomi. Więc po zwykłym nuceniu jakieś blisko nieokreślonej melodii spodziewała się naprawdę wszystkiego. Ale nie tego, że zobaczy tam niegroźną dziewczynę, która z równie opanowanym spokojem dziergała sobie jakby nigdy nic. Nayaden nie była głupia. Pomimo tego, że nie znała tutejszego miejsca, wiedziała, że warunki pogodowe absolutnie nie nadawały się na samotny piknik. Ale kto co lubi, nie? Mimo tego postanowiła podjeść nieco bliżej tak, aby nie zdradzić swojej obecności od razu. Kiedy była na tyle blisko, że dziewczyna na spokojnie mogła ją już zauważyć, przybrała łagodnego wyrazu twarzy, zauważając, że w sumie wyglądała na dość młodą i niewinną osobę. Jednak nie chciała mydlić sobie oczu tym obrazem, bo dobrze wiedziała jak takie osoby potrafią zaleźć za skórę. Uśmiechnęła się delikatnie, poprawiając szelkę od torby przewieszoną przez jej ramię.
Całkiem ciekawe miejsce sobie wybrałaś do robótek ręcznych. Nie boisz się jednak, że może coś Ci się stać? Wiesz, miejsce nie wygląda na zbyt bezpieczne, nawet przy delikatnym wietrze — w jednej chwili odezwał się instynkt macierzyński, który czasem serdecznie przeklinała. Bo umówmy się — nie była typem osób, która ranodmowo do kogoś podchodzi i  troszczy się o jej życie. Ale czasem, gdy widzi taką kruszynkę jak ona, serce w jednej chwili krzyży, aby jej pomóc, choć rozsądek wyraźnie mówi, aby odpierdolić się od takiej osoby. Chcąc nie chcąc czasem serce wygrywa nad rozumem.
                                         
avatar
Gość
Gość
 
 
 


Powrót do góry Go down

Pisanie on 24.03.19 17:00  •  Ciche pustkowie Empty Re: Ciche pustkowie
Wybranie się w ten obszar góry zazwyczaj skutkowało całkowitą samotnością. Nietrudno więc domyślić się, że dochodzący z niedaleka nikły odgłos kroków od razu zainteresował River. Po uniesieniu głowy znad pracy spodziewała się dostrzec znajomą twarz; kogoś, kto znając jej zwyczaje postanowił wpaść z wizytą i w towarzystwie nacieszyć się początkiem wiosny. Serce jednak zabiło nieco szybciej na widok nieznajomej osoby, a choć dziewczyna starała się zamaskować ten fakt kamienną miną, uważny obserwator dostrzegłby w oczach krótki błysk strachu. Gdyby owa zbliżająca kobieta na wstępie zdradzała agresywne zamiary, Riv już dawno złapałaby dobytek w garści i uciekała sprintem.
 Wyglądało jednak na to, że kobieta wolała porozmawiać, zanim zje napotkanego dzieciaka na wczesny obiad. O tyle dobrze.
 — Trochę się boję — przyznała, przerywając systematyczne przeciąganie igły z nitką przez sfatygowaną poszewkę. — Specjalnie wybrałam takie miejsce, gdzie raczej żaden większy kamień nie zleci mi na głowę. A one i tak są mniej niebezpieczne niż żywe istoty, dopowiedziała już w myślach. Celowo zdecydowała się na rzadziej uczęszczany szlak, gdzie osoby mniej obeznane w terenie Gór Shi bały się przychodzić, by uniknąć spotkania z kimś obcym. A tu proszę, jak na ironię, to właśnie dostała. Czyżby los postanowił okrutnie sobie z niej zadrwić? Mogło być i tak.
 — Poza tym skoro to takie niebezpieczne miejsce, czemu ty tędy przechodzisz? — zapytała po chwili, bez choćby cienia wyrzutu. Ku dalszej rozmowie napędzała ją raczej ciekawość, jako że nie znała przecież wszystkich członków Kościoła i zawsze mogła przecież trafić na kogoś, na kogo do tej pory po prostu nie udało jej się natknąć. Była to opcje równie prawdopodobna jak ta, że nieznana jej kobieta rzeczywiście pochodzi gdzieś z dalszych okolic, a w Góry Shi przypałętała się albo w interesach, albo z przypadku.


Ostatnio zmieniony przez River dnia 25.03.19 23:50, w całości zmieniany 1 raz
                                         
River
River
 
 
 

GODNOŚĆ :
River


Powrót do góry Go down

Pisanie on 24.03.19 21:54  •  Ciche pustkowie Empty Re: Ciche pustkowie
Nie starała się być szczególnie cicha. Wiedziała, że przy tym terenie — jak i również cichym otoczeniu — nie było takiej możliwości, aby chociaż trochę nie zdradziła swojego położenia. W końcu nie chciała się do niej zakraść, aby coś jej zrobić, a zagaić z czystej ciekawości i nieznanej sympatii. I fakt faktem, była wstanie dostrzec maleńki strach w jej oczach, który pojawił się u niej na ułamek sekundy. Wcale jej się nie dziwiła. Również na miejscu tej dziewczyny miałaby obawy wobec obcej osoby. Nawet teraz Amaya starała się zachować pewien dystans na wypadek gdyby. Gdyby nagle dziewczyna przejawiałaby oznaki agresji, a tak naprawdę to szycie tylko ją relaksowało na tyle, że wygłodniała bestia gdzieś tam spokojnie sobie spała.
W takim wypadku nie lepiej byłoby Ci udać się w jakieś inne miejsce? Wciąż w górach, ale jakieś bezpieczniejsze. Chyba że to miejsce to jedno z bezpieczniejszych tutaj. Wiesz, nie znam ich za dobrze, więc sama do końca nie wiem, czego mam się spodziewać po tym miejscu — przyznała szczerze, wcale nie kryjąc się z tym, że nie miała sporej wiedzy na temat tych terenów. Co tylko sugerowało, że w sumie na pewno nie jest z Kościoła i była tylko przypadkowym wędrowcem, który zmierzał do jakiegoś celu.
Bo nie mam wyboru. Poniekąd — tutaj kobieta uśmiechnęła się sympatyczniej, poprawiając pasmo spadających włosów — Lubię też podróżować, a to miejsce zawsze mnie na swój sposób intrygowało. W końcu mam okazję zwiedzić jego zakamarki — odparła łagodnie, chcąc pokazać dziewczynie, że w zasadzie nie ma żadnych złych intencji. Poniekąd. Prawdą było, że w sumie każde zwiedzone przez nią miejsce starała się zapamiętać z jak najbardziej dokładnymi szczegółami, aby kiedyś, tak przyszłościowo, znać już dany teren na wypadek jakieś walki, ucieczki, śledzenia czy jakiegoś schronu. Takie dane i ogólna wiedza w terenie zawsze się przydaje.
Jestem Nayaden. Możesz mi mówić Nay lub w zasadzie jak wolisz — przedstawiła się, pewnie wyciągając w jej stronę dłoń w formie przywitania się. Nie wiedziała, czy udało się jej wzbudzić sympatię u nieznajomej, ale też nie zamierzała cackać się z nią jak ze zgniłym jajem skoro już wyszła z inicjatywą zapoznania się — A Ty jesteś...? — pociągnęła dalej, bo nie ukrywała tego, że wolała zwracać się do niej jakoś bardziej niż używając ciągle zaimków osobowych.
                                         
avatar
Gość
Gość
 
 
 


Powrót do góry Go down

Pisanie on 26.03.19 0:08  •  Ciche pustkowie Empty Re: Ciche pustkowie
 — Może i są bezpieczniejsze, ale mi jest tutaj najwygodniej — wyjaśniła spokojnie, pozbywając się nieco pierwszego strachu. Naturalna reakcja na pojawienie się obcej osoby powoli dała się ukoić wrażeniem, że nieznajoma nie ma raczej złych zamiarów, a przynajmniej nie tak od razu. Każde spotkanie z nową osobą tak wyglądało: powolne przekonywanie się, czy kolejna spędzona na tym samym obszarze sekunda nie jest przypadkiem śmiertelnym niebezpieczeństwem i badanie, na jakie kroki czy działania można sobie pozwolić.
 Po pierwszej minucie skłaniała się ku przekonaniu, że kobieta zaczepiła ją w celu rozmowy, może zasięgnięcia języka odnośnie okolicy. Może z ciekawości. Gdyby chciała ją zaatakować, pożreć, zabić, sprzedać na organy, najpewniej uderzyłaby z zaskoczenia i nie czekała, aż zostanie zauważona. Skoro tak się nie stało – a to zawsze jakiś plus – można było opuścić gardę o te dwa milimetry. Pozostawać w pogotowiu, ale nie panikować, bo stres jest podobno niezdrowy.
 — W sumie nie dziwię się, to ładna okolica. Szczególnie, kiedy już zrobi się cieplej. — Ze zrozumieniem pokiwała głową na wyjaśnienia nieznajomej. W końcu gdyby i jej samej się tu nie podobało, nie przychodziłaby na zbocze góry aż tak często. A ledwie nastała wiosna, stopniały śniegi i wreszcie nie musiała obawiać się o odmrożenie. Jeszcze lepsze były miejsca położone wyżej, skąd rozpościerały się widoki na całą Desperację. Tam jednak i niebezpieczeństw było więcej, stąd River raczej unikała samotnych wypraw bliżej szczytów. Zawsze wyobrażała sobie usuwający się spod nóg pojedynczy kamyczek, uruchamiający lawinę albo gniazdo dzikich stworzeń (zazwyczaj skrzydlatych), do którego by nieopacznie wlazła, szybko zmieniając rolę z turysty na przekąskę. A przecież, wbrew temu co mogła sobie myśleć nieznajoma, jeszcze jej było życie miłe.
 — A ty jesteś...
 — River. Miło cię poznać — odpowiedziała niemalże odruchowo, od małego przyzwyczajona, by zachowywać się uprzejmie. Na tyle, na ile pozwalało wszechobecne mordobicie, dziewczyna i tak dała się wychować na całkiem sympatyczną osobę. To było też jej wielką słabością, tak jak każda zaleta w wyolbrzymieniu staje się wadą. Może jednak w tym przypadku akurat ta cecha charakteru mogła jej przynieść jakąś korzyść, ot choćby pozytywne wrażenie w oczach kobiety zwanej Nayaden.
                                         
River
River
 
 
 

GODNOŚĆ :
River


Powrót do góry Go down

Pisanie on 03.04.19 0:00  •  Ciche pustkowie Empty Re: Ciche pustkowie
Racja. W końcu każdy ma swoją oazę spokoju i nie powinna ingerować w tą, którą znalazła sobie dziewczyna. Jednak czasu już nie cofnie, a też nie było jej głupio, że przeszkodziła jej w byciu samej gdzieś po mniej bezpiecznej stronie gór.
Rozumiem. Hm. Jeśli chciałaś w ten sposób uciec od innych, to powiem Ci, że całkiem mądrze wybrałaś — jednak w tym wszystkim był mały szczegół, który burzył cały koncept — Nayaden, której mimo wszystko udało się wtargnąć do takiego miejsca i całkiem nieświadomie przeszkodzić samotnię dziewczynie, którą wokół siebie zbudowała.
Dostrzegła, że kobieta rozluźniła się nieco przy towarzystwie Amay'i, co tylko podwyższał jej poziom satysfakcji bowiem lubiła wiedzieć, że ludzie jej ufają.
Prawda? Dlatego zawsze chciałam odwiedzić to miejsce. Wiesz, poczuć to na własnej skórze — odparła pełna satysfakcji, unosząc kącik ust w jawnym uśmiechu już na samą myśl o tym, ile do zwiedzenia jej jeszcze pozostało. Bo naprawdę to kochała — Mi Ciebie również, River. To może powiesz mi co Ciebie tu tak właściwie sprowadza? Tylko widoki czy jednak coś więcej? — dopytała, z czystej ciekawości, wymownie spoglądają jej na dłonie, które na moment zaprzestały swojej porywającej pracy. Nie pozwoliła sobie jednak na to, aby usiąść obok dziewczyny, pomimo tego, że na jej kocu było jeszcze jedno wolne miejsce. Nie chciała się także wpraszać. Jeśli dziewczę poczuje się na tyle swobodnie, aby zasugerować Nay miejsce obok niej, nie będzie skora odmówić. Jednak wolała, aby wyszło to z jej inicjatywy, bo jak wcześniej było już wspomniane — lubiła, kiedy inni jej ufali. Mogła wtedy dyskutować o wszystkim. Sugerować i namawiać również.

Sorry za jakoś i generalnie. Następnym razem poprawię się. :>
                                         
avatar
Gość
Gość
 
 
 


Powrót do góry Go down

Pisanie on 03.04.19 0:42  •  Ciche pustkowie Empty Re: Ciche pustkowie
 Skinęła nieznacznie głową, nieco przygaszonym uśmiechem przyjmując ten swego rodzaju komplement. Oczywiście wiedziała, że jej wybór był trafny; aż do pojawienia się nieznajomej wszystko szło zgodnie z planem, a i jej towarzystwo nie było jakąś wielką przeszkodą. Chociaż poznawanie nowych osób z automatu podnosiło dziewczynie poziom stresu, na którymś poziomie świadomości lubiła rozmawiać nawet z obcymi, o ile tylko nie próbowali zjeść jej na lunch. Nayaden wydawała się zaś całkiem w porządku, przynajmniej tak na pierwszy rzut oka. Czy zasługiwała na więcej zaufania – czas pokaże. A może i nie, bo zawsze mogą lada moment rozejść się każda w swoją stronę i nigdy więcej nie spotkać, jak to często z mieszkańcami Desperacji bywało. Jednego dnia masz kumpla, drugiego dnia kumpel zostaje przekąską dzikiego farosa. Taka to już kolej rzeczy.
 — Po prostu podoba mi się tutaj. A że mieszkam niedaleko, wygodniej jest mi przyjść tu niż szukać gdzie indziej — wyjaśniła, rozbrajająco szczera. Do wielu spraw w życiu miała jeszcze bardzo dziecinne podejście, nie pomyślała więc nawet, że może o swoim miejscu stałego pobytu nie powinna rozmawiać z dopiero co poznaną osobą. W pewnych przypadkach byłoby to zdecydowanie niebezpieczne, jednak w rozumowaniu River lokalizacja czyjegokolwiek domu nie miała prawa budzić agresji. Bo niby dlaczego? Jasne, praktycznie na tacy wykładała, że należy do Kościoła Nowej Wiary lub przynajmniej z nim sympatyzuje, ale to przecież nie mogło przynieść jej realnej szkody... chyba, że napotkana kobieta byłaby aniołem. Na samą myśl o takim obrocie spraw aż drgnęła nerwowo, jednak szybko zamaskowała ów odruch, poprawiając swoje ułożenie na kocu.
 — No i jak widać, mam sporo do zrobienia — kontynuowała, dla podkreślenia słów unosząc lekko trzymane w rękach przybory do szycia. — W dziennym świetle widać najlepiej, a w takim spokojnym miejscu jak to łatwiej się skupić. — Nikt nie zaczepiał (no, prawie), niewiele się działo. Mogła bez obaw usiąść w jednym miejscu na całe popołudnie i rozprawić się z wszelkimi zadaniami, które zdążyłyby się nagromadzić. Czasem nawet udało się, że miała kilka zbędnych kawałków materiału i mogła puścić wodze fantazji, uszyć coś dla siebie lub kogoś bliskiego. Pomysł na coś przydatnego zawsze się znalazł, bo zawsze a to komuś brakowało koszulki do zarzucenia na grzbiet, a to z kolorowych ścinków można było zrobić maskotkę, naszywkę w ciekawym kształcie czy dowolny przedmiot możliwy do wykonania z tkanin. Jedynym ograniczeniem była dostępność materiału, bo wyobraźnia dziewczyny w tej dziedzinie była nie do pokonania.


Life is a soup and I am a fork.
                                         
River
River
 
 
 

GODNOŚĆ :
River


Powrót do góry Go down

Pisanie on 07.04.19 15:19  •  Ciche pustkowie Empty Re: Ciche pustkowie
Nie miała w interesie sprawiać wrażenia kogoś, komu najlepiej nie zaleźć za skórę. Potrafiła mieć dystans i ocenić osobnika tak, że wiedziała, czy dana osoba zagraża jej życiu lub ogólnie całemu otoczeniu. Przypadek tej dziewczyny pokazywał, że nieszczególnie rwała się do udowadniania, kto tu tak naprawdę rządzi i jakim prawem Nay miała czelność naruszać jej strefę komfortu. Powiedziałaby, że nawet wydawała się być całkiem miłą osobą — niewinną wręcz. Nie było więc potrzeby stosować środków ostrożności, które mogłyby wywołać pewien respekt u nieznajomej. Było to kompletnie niepotrzebne w tym momencie.
Niedaleko? Gdzie konkretniej? — dopytała z dozą uprzejmości, lecz nieznaczny ciekawski błysk przebiegł przez jej oczy, zawieszając dłużej spojrzenie czerwonych tęczówek na oczach River.
Kobieta nie była głupia, więc od razu domyśliła się, że może chodzić o kościół, za którym nieszczególnie przepadała. Nie miała do nich, do ludzi tam będących jakiegoś większego "ale". Jednakże na przestrzeni lat nauczyła się, że tego typu grupy i organizacje nie wróżą niczego dobrego. Blizna na jej plecach doskonale przypomina o tym każdego dnia. Poza tym, lubiła wewnętrznie wyniszczać tego rodzaju organizacje, a Drug — on, do którego swoją drogą należała, jest wyjątkiem, który tylko potwierdza stanowiącą dla niej regułę, którą stworzyła sobie na przestrzeni lat.
Robisz to na zamówienia czy tylko dla siebie? — spytała, zdejmując jednocześnie torbę, jak i również bluzę, którą rozścieliła tuż obok koca River, siadając sobie na wyścielonym przez nią miejscu, podziwiając widoki, które miała obecnie przed swoim zadartym nosem. Było jej trochę chłodno, ale nie na tyle, aby móc się rozchorować. Chociaż kto go tam wie?
Bo jeśli tak, to mogłabym Ci dać trochę zarobić. Wiesz, w szyciu nigdy nie byłam dobra, a mam parę rzeczy, które można byłoby zacerować — dodała zaraz, dając jej również możliwość pewnego zarobku. W takim miejscu jak to ciężko jest trafić na osobę, która zajmuj się szyciem. Przez co większość desperatów chodzi w podartych ciuchach lub ogarnia sobie coś nowego. Jednak są rzeczy, z którymi czasem ciężko jest się rozstać i Nay właśnie tak ma — lubi swoje ubrania, a do szycia nigdy nie miała jakieś dobrej smykałki, pomimo tego, że żyje już tyle lat na tym świecie. Miło będzie, jeśli uda się odratować pewne ciuchy za pomocą zdolności River. Miała świadomość tego, że będą potrzebne konkretne materiały, ale hej! Nie na darmo była w Smokach. Na pewno uda się jej coś skombinować, jeśli dziewczyna dokładnie sprecyzuje, co jest jej potrzebne do wykonania takiej roboty.
To jak będzie? — odwróciła w jej stronę wzrok, uśmiechając się do niej sympatycznie. Widać było, że zależało jej na czymś tak błahym, a jeśli dziewczyna miała dobre serce, nie powinna powiedzieć puste "nie". Dodatkowo Nayaden zasugerowała jej płatność za taką usługę. A nie da się ukryć tego, że każdy chciałby zarobić na odrobinę własnego kątka czy chleba.
                                         
avatar
Gość
Gość
 
 
 


Powrót do góry Go down

Pisanie on 09.04.19 0:20  •  Ciche pustkowie Empty Re: Ciche pustkowie
 — Po prostu niedaleko — odpowiedziała, wystosowując w stronę kobiety przepraszający uśmiech. Wiedziała, że dość nierozsądne byłoby zdradzanie miejsca swojego zamieszkania ot, tak. Jej nowa znajoma wydawała się co prawda bardzo sympatyczna, River jednak z natury zachowywała się ostrożnie przy wszystkich, których nie znała przynajmniej kilka miesięcy. Zdobycie jej zaufania należało do raczej wymagających zadań, nawet jeśli na pierwszy rzut oka wydawała się całkiem otwarta. Było to jednak wrażenie wyłącznie powierzchowne, łatwe do zweryfikowania przy pierwszej próbie bliższego kontaktu. Dziewczyna nie miała bowiem nic przeciwko temu, by porozmawiać; nie protestowała także, kiedy przybyszka zajęła miejsce obok niej i rozsiadła się wygodnie. Gdyby jednak próbować wyciągnąć z niej osobiste informacje, najpewniej spaliłaby buraka i wymamrotała tylko coś niewyraźnego.
 — Na zamówienie? Nie, tak bym tego nie nazwała. — Zdziwiła się nieco pytaniem Nayaden, mimo że w gruncie rzeczy miało ono jak najprawdziwszą rację bytu. River jednakowoż przyzwyczajona była do zupełnie innego systemu działania niż umowy i zapłaty. — Trochę robię dla siebie, a głównie pomagam znajomych. Mało kto ma czas i możliwość siedzieć nad każdą rozprutą koszulką, a jednak chodzenie w dziurawych ubraniach mało kto lubi — wyjaśniła. Mogłaby jeszcze dodać, że zwyczajnie nie potrafi nic innego i z tej przyczyny stara się przysłużyć jak może tym, którzy bronią jej bezpieczeństwa, karmią i zapewniają dach nad głową, ale ten aspekt wolała pominąć. Już i tak przed samą sobą było jej wystarczająco wstyd za tę rażącą bezużyteczność, nie chciała jeszcze z takiej strony przedstawiać się nowej znajomej. Wyglądało bowiem na to, że zajęcie dziewczyny znalazło w oczach starszej choć trochę uznania, a był to dla Riv największy możliwy komplement.
 — Jeśli masz coś do naprawienia, chętnie pomogę. Potrzebowałabym tylko, żebyś zdobyła trochę nici do tego, bo moje własne zapasy są raczej marne. Więcej nic nie trzeba. — Nie, targować to ona się nie umiała. Oczywiście, że cała usługę wykonałaby za darmo, mając tylko dostępne materiały. Do tej pory nie zdarzyło się, by ktoś proponował jej zapłatę, nie miała więc pojęcia jak się w tej sytuacji zachować. Wydawało jej się zresztą naturalne, że skoro coś potrafi i może się tym podzielić, powinna to zrobić. Nie kosztowałoby jej to przecież nic poza odrobiną wolnego czasu, a tym dysponowała w naprawdę imponujących ilościach.


Life is a soup and I am a fork.
                                         
River
River
 
 
 

GODNOŚĆ :
River


Powrót do góry Go down

Pisanie on 16.04.19 15:07  •  Ciche pustkowie Empty Re: Ciche pustkowie
Dziewczyna jednak nie była aż tak naiwna. Nie zmieniało to jednak faktu, że kobieta i tak domyśliła się, do której grupy etnicznej dziewczę przynależy. Należała do osób bystrych oraz tych inteligentnych, niejednokrotnie w przeszłości dała o tym wyraźnie znać. Mimo to chciała mieć tę stuprocentową pewność, bo zawsze jest minimalna szansa, że mogła się mylić. Jednak cały obraz mieszkania "niedaleko" oraz spędzenia czasu w tym szczególnym miejscu tylko świadczyło o tym, że aż za dobrze znała te tereny, więc względem Nay było to fizycznie niemożliwe, aby do nich nie należała. Chyba że rzeczywiście nieopodal miała jakąś chatkę z drewna, którą może zdmuchnąć silniejszy powiew wiatru.
Nayaden też nie do końca ufała dziewczynie, więc nic dziwnego, że i ona miała względem niej podobny stosunek. Bez obrażania kogokolwiek, ale raczej głupotą byłoby, gdyby River naiwnie paplała o wszystkim, co tylko ślina przyniesie jej na język. A nie dało się ukryć, że pomimo swojej naiwności, wydawała się być bystrą dziewczyną, ale stosunkowo młodą, żeby wykorzystać to jako swój główny atut. Chociaż kogo tam wie?
Amaya zaśmiała się ciepło, słysząc jej słowa. Wcale nie dziwił ją fakt, że nikt nie miał czasu na coś takiego jak szycie. Tutaj ludzie walczyli o przetrwanie i choć szycie wydawała się być przydatną umiejętnością w życiu, to nie na tyle, aby ktoś zawracał sobie nią głowę. W końcu to Desperacja. Tutaj nikomu nie przeszkadza to, że ktoś będzie chodził w podartym podkoszulku czy dziurawych spodniach.  
Nie dziwię się im. Ale to miło z Twojej strony, że w taki sposób chcesz im pomagać. Ludzie lubią wyglądać i czuć się ładni, nieważne czym zajmują się na co dzień i skąd pochodzą — uśmiechnęła się, kątem oka spoglądając jeszcze na moment w jej ręce — Nie myślałaś nad tym, aby założyć jakieś miejsce, w którym przyjmowałabyś takie zamówienia? Sądzę, że to nie byłby problem. Myślę nawet, że miałabyś całkiem spore branie — Bo pewnie w jakiś sposób odwdzięczają się Tobie za tą robotę. Chyba że to Ty im w ten sposób za coś dziękujesz?[/color] — Nay ciekawość nie znała granic, ale wychodziło to z niej czysto naturalnie, bez wyczuwalnej wścibskości, którą inni potrafili mieć. Dla niej logiczne było, że skoro nie robiła to w formie usługi, to musiała, a raczej chciała robić to w formie wdzięczności. W końcu każdy ma swój indywidualny sposób na życie.
Naprawdę? Powinnaś wziąć chociaż minimalną zapłatę. Dobrze jest mieć parę groszy, dzięki którym będziesz mogła żyć w większej wygodzie, River. Ale pewnie, nicie na pewno zdobędę. Problem jednak jest taki, że nie będę wiedziała, gdzie mam z tym przyjść, jeśli uda mi się zdobyć potrzebne materiały — oznajmiła, wcale nie celowo, aby uzyskać dokładniejsze dane odnośnie dziewczyny. Ale chcąc nie chcąc taka była prawda —koniec końców nie wie, kiedy może zdobyć coś takiego jak nicie, a też miała swoje życie i gdyby chciała skorzystać z jej usługi, musiałaby wiedzieć, gdzie wpaść, aby jej wszystko zostawić.
                                         
avatar
Gość
Gość
 
 
 


Powrót do góry Go down

                                         
Sponsored content
 
 
 


Powrót do góry Go down

Strona 1 z 2 1, 2  Next

 
Nie możesz odpowiadać w tematach