Ogłoszenia podręczne » KLIKNIJ WAĆPAN «
  • 20/02. Odbyło się kolejne losowanie chorób. Sprawdź czy twoja postać wciąż jest zdorwa!
  • 20/02. Zapoluj na niedźwiedzia babilonskiego.
  • 13/02. Kto sieje mak, ten zbiera wiernych. Wypowiedz się na temat KNW!
  • 11/02. W profilu, w zakładce Contact, pojawiło się nowe pole dla chętnych: discord.
  • 05/02. Co z organizacją Drug-on? Zaproponuj.

Strona 1 z 2 1, 2  Next

Go down

Kategoria C: 10-12 postów we własnym zakresie w wątkach pobocznych
Czas: Dwa miesiące wstecz
Miejsce: Stary magazyn przeznaczony do rozbiórki.
Cel: Wspólne treningi mające na celu wyuczenia się nowych umiejętności [Ivo - broń biała ||Angel walka wręcz]

Dzień do najpiękniejszych nie należał, niebo było pokryte ciemno szarymi chmurami i już od południa lało jak z cebra. Szarość i wilgoć wszędzie. Nikt normalny nie wyściubiłby nosa zza drzwi mieszkania. No może ci co nie byli z przysłowiowego cukru błąkali się ulicami miasta z parasolami. I ona nie była wyjątkiem, stojąc na chodniku przed jedną z witryn sklepowych. Wyjęła telefon z kieszeni czarnego płaszcza na którym sprawdziła godzinę. Spóźniał się, choć mógł mieć problem ze znalezieniem tego sklepu. Chciał się spotkać żeby zacząć trening. Z jednej strony się cieszyła, dawno go nie widziała. A tym bardziej cieszyła ją możliwość treningu z kimś na jej poziomie. Nie wiedziała jakim cudem dorównywał jej siłą ale nie długo się dowie z pierwszej ręki. Trzymając w ręce czarny parasol wróciła do wpatrywania się w jakieś sukienki, jak to na kobietę przystało. Choć wolałaby stać przed sklepem z bronią białą! Trzeba było stwarzać pozory że jest normalna, zgarnęła lekko wilgotnawy kosmyk białych włosów i schowała go za uchem wsłuchując się w uderzające o parasol krople deszczu. Uwielbiała deszcz, mogła stać w nim godzinami i moknąć, ale teraz nie mogła. To by za bardzo przykuwało uwagę przechodniów. Przygryzła dolną wargę zastanawiając się czy to może jakaś pułapka nie jest. Zacisnęła dłoń na rączce parasola postanawiając zaufać temu idiocie...


Mowa: #0099ff|Myśli:"#0099ff"
                                         
Angel
Wtajemniczona
Angel
Wtajemniczona
 
 
 

GODNOŚĆ :
Angel Lacour de Fanel


Powrót do góry Go down

Pogoda pod psem - tak bez dwóch zdań należało określić warunki meteorologiczne tego "pięknego" dnia. Wilgoć i chłód wdzierała się przez każdą szczelinę jego ubrania, mimo że przecież posiadał ochronę przed deszczem w postaci parasola. On jednak nie zważał na te niedogodności, prąc przed siebie, niczym lodołamacz, pozwalając by strugi wody rozbijały się o tę skromną osłonę nad jego głową. Musiał się spieszyć - spóźniał się, a tego właśnie nie chciał robić, nie w sytuacji, gdy nie widział jej od tak dawna. Ich ostatnie spotkanie nie zakończyło się źle, ale wobec tego, co przeżyli tamtej nocy, nieźle było zdecydowanie poniżej tego, co powinien jej wówczas zaoferować. Miał jednak trzeźwe spojrzenie na świat i wiedział, że już tego nie naprawi. Mógł co najwyżej postarać się o to, by tym razem pozostawić po sobie wyłącznie dobre wrażenie. Choć zważywszy na wymówkę, pod jaką się z nią umówił, nie musiało być łatwe do osiągnięcia.
Trening... Owszem, Angel wspominała o trenowaniu razem, o tym że chciała by ją czegoś nauczył w kwestii walki wręcz, jak również, że sama chciałaby go lekko sponiewierać, wykładając mu podstawy machania żelastwem, zwanego także szermierką. W normalnych okolicznościach cieszyłby się z możliwości podniesienia swoich umiejętności, ale skoro tyle razy zostawił Angel na lodzie, podejrzewał, że "lekko" stanie się tego dnia pojęciem względnym.
Nie zaprzątało to jego głowy w ogromnym stopniu, gdyż największą porcję jego uwagi zajmowało uczucie niecierpliwego podniecenia, niemającego z seksem wiele wspólnego, bardziej z możliwością ujrzenia jej po tak długim czasie. Za tym podążała także pewna nerwowość. Nie wiedział, gdzie się podziewała przez ten czas, gdy on próbował się z nią skontaktować, dodzwonić się do niej, na próżno. Czy pozostała mu wierna lub chociaż nadal mu sprzyjała? Poczułby wstyd z powodu tej myśli, gdyby nie te wszystkie czynniki, przemawiające za możliwością jej zdrady. Potrząsnął głową, by wyrzucić te myśli z głowy i zacisnął zęby, przyspieszając w milczeniu na śliskim chodniku.
Zgodnie z umową, powinna stać przed sklepem w połowie tej ulicy. Eliminator uniósł wzrok, dotychczas wbity w ziemię, dla zachowania spójności rozważań i wówczas zobaczył Ją... Mimowolnie zwolnił, nie pędząc już na spotkanie, raczej stawiając krok za krokiem. i nie mógł oderwać od niej wzroku. Jego serce drgnęło radośnie, a on już wiedział, że tak naprawdę tęsknił do niej przez te miesiące. Nie obchodziło go w tym momencie, że to może być pułapka... dopóki nie zbliżył się na odległość dwóch metrów. Wtedy zaczął znowu myśleć, a jego szeroki, bezwiedny uśmiech spełzł z twarzy, ustępując miejsca normalnemu, przyjaznemu grymasowi. Zatrzymał się przy niej, na odległość ramienia, nie wiedząc, jak powinien zareagować. Przytulić ją? Podać tylko dłoń? Dwa miesiące bez kontaktu to za mało i za dużo jednocześnie.
- Angel... - zaczął, po prostu, by przełamać impas - cieszę się, że wreszcie Cię widzę. - powiedział, a na jego obliczu zagościł lekki uśmiech, który sprawił, że opatrunek na policzku, pod wpływem wilgoci, zaczął się odklejać. Ivo zmarszczył brwi na sekundę i wolną dłonią szybko przytrzymał plaster, przyklepując go na powrót do skóry.
- Brakowało mi Cię... - podjął znowu, po czym ogarnął wzrokiem najbliższą okolicę. Za dużo było tu ludzi i postronnych świadków, by poruszać ważniejsze tematy - Ale wolałbym porozmawiać w nieco bardziej ustronnym miejscu. Poprowadzisz? - zapytał, podchodząc. Chciał podać jej ramię, w nieco staroświeckim geście, w myśl którego mieli iść ramię w ramię, niczym prawdziwa para, lecz gest ten wydał mu się nagle zbyt śmiały i szybko opuścił rękę, zanim dokończył poprzedni ruch. Musiał wybadać teren z powrotem, zanim zdecyduje, jak powinien się przy niej zachowywać.
                                         
avatar
Gość
Gość
 
 
 


Powrót do góry Go down

Mijali ją inni cywile gdy się tak przyglądała drogim ubraniom, nawet może dwie przypadkowe osoby się zatrzymały obok żeby zerknąć na co się gapi białowłosa. Więc kiedy trzecia osoba stanęła obok, nie zwróciła uwagi nawet. Dopiero słysząc swoje imię lekko drgnęła. Na ustach pojawił się delikatny uśmiech. Więc się jednak pojawił, nie poczuła przykładanej lufy do swoich pleców. Powoli obróciła się w jego stronę. Zmrużyła nieco ślepia słysząc dalszą część wypowiedzi. -.. ja też się cieszę.. - powiedziała odruchowo z miejsca. Na ustach pojawił się mimowolny uśmiech, jakoś tak sam z siebie. - No tutaj tego nie będziemy robić, chodź.. znam dobre miejsce.. - powiedziała dość łagodnie nie zauważając jego gestu w ogóle. Aż taka spostrzegawcza nie była, a przydałoby się czasami żeby była. Ruszyli więc ramię w ramię przed siebie, idąc spokojnym krokiem uliczkami. Z oddali wyglądali jak najzwyczajniejsza para.. znajomych, może przyjaciół. - Wybacz ze się nie odzywałam, byłam trochę poza zasięgiem.. sprawy rodzinne.. sam rozumiesz.. - musiała mu się wytłumaczyć jakoś z tych wszystkich nieodebranych połączeń czy tam sms'ów bez odpowiedzi. Ale jak była na Desperacji to telefonu przy sobie nie miała.
Krążyli trochę po mniejszych uliczkach aż znaleźli się na terenie w dzielnicy starych fabryk, większość z nich byłą do rozbiórki. Kiedy doszli na miejsce, Angel podała Ivo parasol i otworzyła kłódkę. Po czym odciągnęła zasuwę i rozsunęła nieco metalowe, ciężkie drzwi. Weszła do środka, puszczając eliminatora za sobą zamknęła za nim drzwi. Oczom Ivo ukazała się ogromna powierzchnia, wybetonowana. Okna zabite dechami, gdzieniegdzie krople czy stróżki wody przedostające się przez szczeliny w dachu. Metalowe belki podtrzymujące konstrukcję i zwisające grube, łańcuchy sięgające ziemi w kilku miejscach. Drewniane, grube skrzynie poustawiane na środku, pod ścianami. Można było się po nich wspinać, skakać, innymi słowy szaleć. Pod jedną ze ścian leżały jakieś pręty, kilka drewnianych mieczy jak i metalowych. Na betonie miejscami mógł zauważyć ślady po krwi, dawno wchłonięte przez powierzchnię. Teraz pełniły funkcję pamiątek. - Rozgość się.. - usłyszał gdy go minęła podchodząc do kilku skrzyń pod ścianą. Łapiąc za materiałowy pasek rozwiązała płaszcz i zwinnym ruchem zsunęła go z ramion, po chwili rzucając go na skrzynię. Miała na sobie czarne skórzane kozaki sięgające kolan. Szare dżinsy i granatowy sweterek który po chwili zdjęła. Zostając w czarnej podkoszulce na ramiączka. Oparła się o skrzynię plecami i splotła ręce pod piersiami wpatrując się w niego. - Tu miały miejsce moje pierwsze treningi z Eltyarem.. jak jeszcze byłam człowiekiem.. przed przemianą.. no i też po niej.. - powiedziała z lekkim uśmiechem. - Tu nam nikt nie będzie przeszkadzał.. wie o tym miejscu tylko mój sensei.. ale nim bym się nie martwiła na twoim miejscu.. no i jeden SPEC.. ale ziemia się pod nim zapadła jakiś rok temu.. szkoda.. był świetny w walce wręcz.. tak czy inaczej, patrole się tu nie zapuszczają.. cywile tym bardziej.. taki mój prywatny azyl do treningów.. - wyjaśniła z zadowoleniem w głosie.


Mowa: #0099ff|Myśli:"#0099ff"
                                         
Angel
Wtajemniczona
Angel
Wtajemniczona
 
 
 

GODNOŚĆ :
Angel Lacour de Fanel


Powrót do góry Go down

Musiał zagryźć zęby, żeby nie wydostało się spomiędzy nich westchnienie ulgi, jaką odczuł, słysząc odpowiedź Angel. Łoskot kamienia, spadającego mu z serca był prawdopodobnie słyszalny w zasięgu kilku przecznic. Uśmiechnęła się na jego widok, co obrał za dobrą monetę, tak samo jej niefrasobliwe i swobodne zachowanie u jego boku. Nie mógł prosić o więcej, to co dostał, wystarczało mu z nawiązką. Czyżby wreszcie los się do niego uśmiechnął i zagwarantował mu parę dni bez zmartwień? Oby się nie okazało, że to tylko wstęp do kłopotów.
- Nie martw się, rozumiem. - odparł, kiedy zaczęła się tłumaczyć. Uczucie ulgi stłamsiło chęć wyjaśnienia całego tego nieporozumienia związanego z rozłąką. Obecnie najważniejsze było przejście nad tym do porządku dziennego. - Ja także miałem sporo spraw na głowie. - rzucił lekkim tonem, by przegnać jej zmartwienie, żadnym mięśniem twarzy nie dając jej do zrozumienia ile czasu zajęło mu uporanie się ze śmiercią Rudego. Po prawdzie, nadal się z nią nie uporał i samo wspomnienie tego, zepsuło mu humor. Zamilkł więc i nie odzywał się już do końca spaceru.
Zły humor uleciał, gdy znalazł się w olbrzymiej hali, dostosowanej specjalnie pod wymagania trenującej tam łowczyni. Z zaciekawieniem oglądał tor przeszkód, który sobie urządziła tak wysoko pod sufitem, a także przyglądał się sprzętowi, który mieli użyć do ćwiczeń. Miał katanę w ręku raz czy dwa, ale wobec tak dobitnego świadectwa czasu, jaki Angel poświęciła na szlifowanie swoich umiejętności, zdał sobie sprawę z rychłego upokorzenia. Jak tylko skrzyżują bronie, dziewczyna z pewnością go wyśmieje. Postarał się więc o tym nie myśleć.
Pomógł mu w tym głos samej Angel, która minęła go w drodze na drugi koniec hali. Zagapił się na jej ciało, gdy się rozbierała do podkoszulki i dopiero, kiedy zaplotła ręce pod piersiami, ocknął się z zadumy nad pięknem natury i zaczął ściągać płaszcz, ciężki od wilgoci. Podszedł do skrzyń leżących obok i położył go tam, bezceremonialnie. Odłożył tam również oba parasole, które złożył oczywiście, wchodząc do budynku. Przeczesał palcami wilgotne włosy, zagarniając je do tyłu - przedłużyły się bowiem ponad miarę i zdarzało się im zasłaniać mu oczy. Echo rozbrzmiewało w budynku, kiedy wolnym krokiem zbliżył się do Angel, zatrzymując się dwa metry przed nią. Słuchał ją, podwijając rękawy koszuli. Nazwisko, które podała, wydawało się znajome, nie mógł jednak przypisać go do nikogo, kogo znał. Wymieniła go oczywiście wcześniej, wiedział, że ów Eltyar był jej mistrzem, a także łowcą, który uratował jej życie i nauczył jak wywierać zemstę wystarczająco dobitnie. Aż nie wiedział czy powinien być mu wdzięczny czy przeklinać za skrzywienie kolejnej osoby w Mieście.
Wzmianka o jakimś żołnierzu, trenującym z Angel, trąciła czułą strunę i sprowokowała do zabarwionego zazdrością pytania - Był lepszy ode mnie? - przybrał kpiący wyraz twarzy, jak gdyby ta możliwość była absolutnie nie do pomyślenia. - Żartowałem. - uniósł dłoń, zanim Angel zdążyła odpowiedzieć - Nie muszę tego wiedzieć - dodał. - Podoba mi się to miejsce. Naprawdę dobrze wybrałaś miejsce na ćwiczenia. - pochwalił jej wybór, lekko skinąwszy głową. Parę komplementów jeszcze nikomu nie zaszkodziło.
Wiedząc, jak poważnie Angel podchodzi do trenowania, stwierdził, że rozmowę najlepiej odłożyć na moment po treningu, kiedy się trochę już zmęczy. Zaczął więc rozgrzewkę, rozciągając przedramiona. - Od czego chcesz zacząć? - zapytał, robiąc kilka wymachów ręką, by sprawdzić jaki zakres ruchów posiada w tej koszuli. Była wystarczająco dobrze skrojona, by nie ograniczać go zbytnio, jak stwierdził z zadowoleniem. - Muszę przyznać, że niecierpliwie czekam aż na własne oczy zobaczę twoją umiejętność walki kataną. - stwierdził z lekkim uśmiechem - Może tym razem to Ty dasz mi lekcję?
                                         
avatar
Gość
Gość
 
 
 


Powrót do góry Go down

To był jej konik, to było to w czym czuła się jak ryba w wodzie. Tu każdy możliwy rodzaj bliskości umiała wykorzystać na swoją korzyść bez skrępowania. Ugięła nogę w kolanie, opierając podeszwę buta o skrzynię obserwując jak się rozbiera z płaszcza. Dopiero teraz było widać że przyszedł uzbrojony we własną broń. Uniosła brew przyglądając się jego katanie uczepionej przy pasie. - Zdecydowanie wolę cię z bronią palną w dłoni.. wydajesz się groźniejszy.. - skomentowała z lekkim uśmiechem. Nie wyobrażała go sobie z mieczem w ręce, ale kto wie? Może ten widok jeszcze jej przypadnie do gustu.
Jego pytanie odnośnie drugiego speca wcale jej jakoś nie zdziwiło, sama by zadała podobne pytanie gdyby była na jego miejscu. Co znaczyło że oboje lubili rywalizację. - Czy był lepszy? Nie wiem, może? Jak by nie patrzeć.. wygrał ze mną w bezpośrednim starciu.. - skwitowała wystawiając mu język. Sama pomknęła spojrzeniem po pomieszczeniu gdy pochwalił miejsce. Ona również lubiła ten 'surowy' wystrój. Jedyne co drażniło ją wewnętrznie to te zwisające miejscami grube łańcuchy. Ale były potrzebne do tego by jakoś zaczęła radzić sobie ze swoją fobią. Nawet miejscami umiała się kontrolować, o ile miała sto procent wpływu na intensywność kontaktu ze zdradzieckim żelastwem.
Odepchnęła się nogą od skrzyni, odrywając również i plecy od drewna. Zrobiła kilka kroków w stronę jednej ze skrzyń stukając obcasami po betonie. Otworzyła wieko i wyjęła z niego torbę sportową. Zdjęła kozaki odkładając je na bok i założyła najzwyklejsze adidasy. Na dłonie naciągnęła czarne skórzane rękawiczki bez palców. Włosy związała w luźnego kucyka zerkając na Ivo przez ramię. - Nie chcesz widzieć wszystkiego.. jeszcze nie teraz.. - powiedziała z rozbawieniem i wyjęła ze skrzyni dwa drewniane miecze. Rzuciła mężczyźnie jeden licząc na to że złapie go w locie, ona potrafiła to i on powinien. - Lekcja numer jeden.. nie jesteś gotowy na trening prawdziwym mieczem.. - powiedziała z uśmiechem zaciskając dłoń drewnianej rękojeści. Uniosła powoli miecz nad głowę i tnąc powietrze ze świstem, pociągnęła 'ostrze po skosie w dół'. - Walka bronią białą nie różni się wiele od walki wręcz. Nie traktuj miecza jak rekwizytu, który możesz w każdej chwili odrzucić.. To jak przedłużenie twojej ręki. - to mówiąc uniosła miecz upierając go o zwój lewy bark. Trzymając go w prawej dłoni. Przyłożyła policzek do drewnianej powierzchni. - Brzmi dość banalnie.. prawda..? - wymruczała w jego stronę z zachwytem i jednym pociągnięciem dłoni z gracją szarpnęła ostrzem w poprzek zatrzymując końcówkę na kilka centymetrów od skrzyni stojącej obok niej. - Sam nie długo ocenisz czy tak jest.. - dodała po chwili i stanęła naprzeciw niego w sporym odstępie. - Stań w lekkim rozkroku, jedna stopa wysunięta nieco przed drugą, ugnij delikatnie kolana przy tym.. złap za rękojeść w obie ręce.. - wyjaśniła czekając aż wykona polecenie.


Mowa: #0099ff|Myśli:"#0099ff"
                                         
Angel
Wtajemniczona
Angel
Wtajemniczona
 
 
 

GODNOŚĆ :
Angel Lacour de Fanel


Powrót do góry Go down

Cóż mógł rzec na taką odpowiedź? Na pewno nie miał zamiaru przyznawać jej racji, mimo iż wiedział, jak niewielkim zagrożeniem byłby dla wprawionej w walce mistrzyni. Skrzywił więc usta i rozłożył lekko ręce w uniwersalnym geście. On sam również wolał mieć przy sobie broń palną, ale chodziło o to, by przyswoić sobie nową umiejętność, a nie pławić się w swojej strefie komfortu. Nie zamierzał więc zrażać się z powodu jej docinków, wręcz przeciwnie, przyjmował je z uśmiechem, jako wyraz sympatii. I to chyba najbardziej koiło jego nerwy, bo okazało się, że między nimi nic przez ten czas się nie zmieniło. Podbudowany tym wnioskiem zdołał jakoś znieść policzek, jakim był komentarz o zwycięstwie w walce wręcz owego nieznajomego żołnierza. Nie był zbyt zadowolony z faktu, że przypomniała mu ich pierwsze spotkanie, które zakończyło się dość żałośnie dla eliminatora, z czego absolutnie nie był dumny. Zwiększone możliwości łowców nie miały tu nic do rzeczy. Choć teraz, gdy byli na równi w tej materii, posiadał oczywistą przewagę, nie zamierzał o tym przypominać. Miał nadzieję, że zapomniała o tym drobnym epizodzie w lesie.
- Cóż, za pierwszym razem Cię nie doceniłem, ale wierz mi, moja droga, to się nie powtórzy. - odparł, z tajemniczym uśmiechem. Pozostawił te słowa jako swój jedyny komentarz, a tymczasem oddał się przyjemności obserwowania przebierającej się Angel. Jego serce biło tym żywiej, im bardziej obcisły i odsłaniający skórę stawał się jej strój. Przyłapał się na tym, że mimowolnie uśmiecha się do niej i to dość szeroko. Opuścił więc kąciki ust, pozostawiając lekko rozbawiony grymas na twarzy. Wtem coś poleciało w jego stronę. Machinalnie wystawił rękę i złapał to coś, niedaleko od twarzy i dopiero wówczas zidentyfikował ów przedmiot. Był to zwykły drewniany miecz. Najwidoczniej zbytnio zagapił się na łowczynię, bo kiedy zogniskował wzrok na kiju zwrócił uwagę na to, że coś do niego mówi.
- Tym razem nie będę się spierać. - odparł - wolną ręką odpinając pas z kataną. Właściwie to poczuł ulgę, gdy pozbywał się tego ustrojstwa, które tylko nieprzyjemnie ciążyło mu na boku, nie dając w zamian poczucia bezpieczeństwa. Jak mawiają - broń, której nie umiesz używać, należy do twojego wroga - zamierzał więc wytrącić mu tę broń z ręki. Gdy uporał się już z klamrą, odrzucił broń na bok, bezceremonialnie jak gdyby zrzucał koszulę przed prysznicem. Poprawił uchwyt na kiju, łapiąc tym razem za rękojeść i machnął nim parę razy, jedną ręką, dla wyczucia ciężaru. Zawiódł się, ten kawałek drewna był zbyt lekki, równie dobrze mogliby walczyć za pomocą wierzbowych baziów. Zrobił jednak dobrą minę do zlej gry i spojrzał na twarz Angel, gotów posłuchać jej instrukcji.
- Wierz mi, jeśli ten drugi drań trzyma w dłoni ostrze o długości metra, to nie mam zamiaru pozbywać się swojego. - zażartował. - I faktycznie, brzmi to dość prosto. - odpowiedział.
Ujął mocniej rękojeść treningowego miecza, czując się dość niezgrabnie. Wydawałoby się, że władając ostrzem jedną ręką, posiada się większy zasięg, ale nie zamierzał się teraz kłócić. Czas na indywidualne modyfikacje stylu przyjdzie później. Ustawił stopy w znajomej pozycji, tak bowiem zaczynała się każda sesja walki wręcz, nogi wręcz automatycznie przyjęły właściwą postawę.
"No dobrze," - pomyślał - "zobaczmy co będzie dalej."
                                         
avatar
Gość
Gość
 
 
 


Powrót do góry Go down

Wewnętrznie się ucieszyła z jego deklaracji. Szacunek do przeciwnika był dla niej bardzo ważny, sama nie lekceważyła swojego rywala, nie ważne z kim by miała do czynienia. A słysząc od Ivo że i on będzie brał ją poważnie jedynie bardziej ją zachęciło do tych treningów. Widząc jak bezceremonialnie rzucił katanę w bok jedynie się nieco skrzywiła na ten gest. - Rzucaj tak dalej swoją bronią a prędzej czy później się na niej zawiedziesz.. - skomentowała ze spokojem w głosie. Jej miecz zawsze był w idealnym stanie, regularnie czyszczony, zawsze ostry jak brzytwa. Spodziewała się że żołnierz dbał o swoje spluwy w równej mierze. Obserwowała uważnie jak macha mieczem jedną ręką, mogła się jedynie domyślać o czym mógł myśleć. Może o tym samym kiedy i ona pierwszy raz trzymała broń tego typu w dłoni. - Nie przykuwaj uwagi do ciężaru, tu chodzi o bezpieczne lekcje.. Nie starczyłoby mi bandaży żeby cię składać po każdym treningu. - dodała po chwili.
Uśmiechała się do niego miło przez cały czas, nawet nie z uprzejmości. Cieszyła się jak głupia że będą mogli razem trenować. Takie spędzanie wolnego czasu razem mogło ich zbliżyć na wielu poziomach. No i mogli robić to co lubią, rosnąć w siłę. Jak przyjął pozycję o którą prosiła to powoli obeszła go w koło uważnie się przyglądając jego postawie. Byłą bardzo dobra, tu było prościej niż z Absentem, Ivo miał głęboko zakorzeniony styl walki wręcz więc z pewnością nauka pójdzie o wiele łatwiej. - Dobra postawa.. - skomentowała zatrzymując się przed nim. Wolnym ruchem ręki zamachnęła się kijem na jego trzymaną broń. Uderzając lekko od boku, była ciekawa jak stabilnie jest trzymany w rękach. Widać stał w pewnej gotowości, bo nie udało jej się wytrącić oręża chłopaka z rąk. Skinęła głową z uśmiechem i zrobiła kilka kroków w tył. - To sprawdźmy ile siły jesteś w stanie wepchnąć w pojedynczy atak.. Zamachnij się na mnie tak jakby przed tobą stała osoba która ci zaszkodziła, może ktoś kogo chcesz się pozbyć.. włóż w to całą siłę.. - wyjaśniła. Miała nadzieje że będzie potrafił to zrobić, była ciekawa jaki wyprowadzi cios.


Mowa: #0099ff|Myśli:"#0099ff"
                                         
Angel
Wtajemniczona
Angel
Wtajemniczona
 
 
 

GODNOŚĆ :
Angel Lacour de Fanel


Powrót do góry Go down

Nie odpowiedział na zaczepkę. Przecież i tak nie rzucił tym mieczem aż tak mocno, by go uszkodzić. Pochwa najprawdopodobniej zamortyzowała większość siły uderzenia. Nie zwrócił na to większej uwagi, zajęty dopasowaniem dłoni do wyszlifowanej drewnianej rękojeści. Skinął głową, na potwierdzenie, że rozumie powody, dla których dostał do ręki kij, a nie prawdziwy miecz. On sam również nie miał ochoty uzupełniać swoją kolekcję blizn o kolejne, tylko dlatego, że zachciało mu się udowodnić łowczyni swoją odwagę. Nie zamierzał zaprzeczać, że w walce najpewniej zostałby przez nią pokonany. Dopiero kiedy się takie rzeczy zrozumie, można rozpocząć naukę.
Kilkukrotnie poprawiał palce na lekko karbowanej powierzchni drzewa, zanim w końcu poczuł, że to właściwe ustawienie. Jego uchwyt był silny i stabilny, ale nie kurczowy, a więc dokładnie taki, jakiego należało używać przy korzystaniu z broni palnej. Podejrzewał, że tutaj również ta zasada powinna obowiązywać. Wszak ostrze też przenosi wstrząsy - zbyt silny uścisk byłby bolesny i męczący z każdym trafieniem. Z kolei za luźny pozwoliłby wrogowi wyłuskać ostrze z jego dłoni. Należało znaleźć złoty środek, taki sam, jak w każdej innej dyscyplinie, do jakiej podszedł.
Pozwalał się obchodzić, niczym zwierzę w klatce. Cierpliwie czekał na dalszą część ćwiczeń i nie został specjalnie zaskoczony uderzeniem, jakie od niechcenia wyprowadziła Angel. Było zbyt słabe, by stracił panowanie nad bronią, lecz taktownie milczał - widocznie miała w tym jakiś cel.
Potem nakazała mu się zaatakować. Tylko nieznaczne drgnięcie policzków sugerowało, że na jego twarz próbuje wpełznąć uśmiech. Przyjrzał się dokładnie jej postawie, oceniając jej słabe i mocne punkty, szukając miejsca, które będzie najsłabiej bronione. Wziął głęboki oddech, patrząc jej w oczy, po czym powoli wypuścił powietrze przez nos. Wziął kolejny oddech...
... i zaatakował bez ostrzeżenia, ruszając do przodu i wyprowadzając potężny zamach z lewego biodra. Drewniane ostrze szło po skosie od dołu, bo tak wydawało się Szwedowi, że będzie najtrudniej sparować cios. Na początku miał ochotę oszczędzać siły, ale skoro chciała wiedzieć, to włożył w cios całą siłę, dodatkowym ruchem nadgarstka dodając pęd szpikulcowi czy jak się tam nazywał koniec katany.
Niezależnie od skutków swojego ataku, odsunął się o krok i uśmiechnął się w oczekiwaniu na werdykt.
                                         
avatar
Gość
Gość
 
 
 


Powrót do góry Go down

Patrzyła na niego czekając aż w końcu na nią ruszy, widziała jak się przygotowywał fizycznie do całej akcji. Uśmiechała się do niego lekko. W sumie to liczyła na to że z pełną siłą zamachnie się ostrzem od góry w dół, tylko nie byłą pewna po którym skosie pójdzie miecz. Powieka sama jej drgnęła widząc jak mężczyzna chce ją zaskoczyć. "Uhu.. słodziak!" przemknęło jej przez myśl gdy zacisnęła mocniej dłoń na rękojeści swojej broni. Szybkim pociągnięciem ostrza zblokowała jego cios trzymając ostrze w prawej ręce do ciskając jego broń do dołu i zmuszając Ivo by się lekko zbliżył w jej stronę. - Najprościej byłoby ciąć od góry w dół, mógłbyś wtedy wykrzesać nieco więcej impetu z zamachu.. bo idziesz zgodnie z grawitacją.. przy cięższym orężu to zrobi różnicę.. - powiedziała dość łagodnym tonem. Widziała już teraz w nim potencjał. - Zapowiada się całkiem dobrze.. - powiedziała z zadowoleniem w głosie, jak się dobrze przyjrzał jej ślepiom mógł dostrzec że źrenice miała rozszerzone do granic możliwości. Ekscytacja wynikająca ze wspólnego treningu a tym bardziej że to Ivo był jej partnerem w tym momencie. Wiedziała że może się po nim dosłownie wszystkiego spodziewać. Był równie nieprzewidywalny w starciu co ona.
Kiedy się odsunął on machnęła ręką nieco. - To może ty spróbuj teraz zblokować mój atak.. Będę cięła od prawej do lewej od góry w dół.. dobrze byś poznał mój poziom wkładanej siły w ataki.. przyda ci się na później.. - dodała ustawiając się przed nim w pozycji wyjściowej. Ugięła nogi nieco w kolanach, ciut bardziej niż on. Nie mogła ruszyć na niego z pełną siłą ale dała z siebie całkiem sporo. Napięła mięśnie nóg i wybiła się w jego stronę ciągnąć ostrze po skosie jak go uprzedziła wcześniej. Atak był szybki i precyzyjny. Tym razem trzymała miecz w obu rękach dla zwiększenia impetu uderzenia. Gdy ich bronie się ścięły w głośnym stuku aż się uśmiechnęła zuchwale. Tak bardzo tęskniła za tym uczuciem. Oczy jej aż rozbłysły. Jeszcze nie mogła sobie z nim pozwolić na puszczenie barier tak jak z Ciro, ale nie musiała się z nim cackać. Wiedziała że jakimś cudem stał się cholernie silny i zamierzała ten sekret z niego jakoś wyciągnąć. - Swoją droga.. od kiedy wojskowi dorównują siłą łowcom? Czy może jesteś jakimś ewenementem teraz? - szepnęła napierając ostrzem swojej broni na jego, siłując się z nim w ten sposób.


Mowa: #0099ff|Myśli:"#0099ff"
                                         
Angel
Wtajemniczona
Angel
Wtajemniczona
 
 
 

GODNOŚĆ :
Angel Lacour de Fanel


Powrót do góry Go down

Plan z zaskoczeniem Angel nie wypalił, czego właściwie się spodziewał. Gdyby zdołał ją w tak prosty sposób wywieść w pole, poważnie zastanowiłby się nad wyborem nauczyciela. Przyjął jej radę skinieniem głowy i chytrym uśmiechem. Nie koniecznie zamierzał wybierać najłatwiejsze ścieżki, skoro były one najczęściej przewidywane przez przeciwnika. Jednak przyszedł tu, by się czegoś nauczyć, swoje przemyślenia zostawił więc dla siebie.
Zwłaszcza, że każdy komentarz mógłby wytrącić Angel ze stanu, w jakim się znajdowała. A musiał przyznać przed sobą, że znajdował przyjemność w obserwowaniu jej rozszerzonych z podniecenia źrenic i słuchaniu głosu, w którym wyraźnie pobrzmiewała nuta zadowolenia. Odbijało to się na nim samym, bowiem czuł jak jego wargi wyginają się w trudnym do powstrzymania uśmiechu. Cóż, nikt nie powiedział, że to spotkanie ma być wypełnione wyłącznie ciężką pracą nad szlifowaniem umiejętności.
- W porządku. - potwierdził przyjęcie jej instrukcji - Nie musisz się powstrzymywać, Angel. Uderz z całej siły. - rzucił, puszczając jej oko. Nie zamierzał tak łatwo pozbywać się sekretu, ale pewne tropy mógł jej zostawić, nieprawdaż? Odsunął się od niej na krok i rozluźnił ramiona. Wziął głęboki oddech, po czym przybrał właściwą postawę. Jeśli zamierzała uderzyć po skosie, wystarczy, jeśli ustawi swoje ostrze prostopadle, przechwytując impet. Wypuścił powietrze. Da radę.
Nawet nie wiedział, kiedy to wszystko nastąpiło. W jednym momencie stali naprzeciw siebie, w drugiej byli tak blisko, że przy odrobinie dobrej woli mogliby się pocałować, a ich miecze tkwiły w zwarciu, gdyż żadne z nich nie zamierzało ulec. Dopiero odtworzenie zdarzeń wstecz dało mu ogląd na przebieg starcia. Szybki ruch ostrza Angel wywołał u niego odruch - ustawił ostrze dokładnie tak jak to sobie wcześniej zaplanował. Pewnie gdyby tego nie przemyślał, skończyłby z mocnym siniakiem na twarzy. Tym bardziej był więc z siebie zadowolony i dał temu upust, szczerząc się w stronę Angel.
- To nie mogę być po prostu w dobrej formie, że od razu posądzasz mnie o jakieś sztuczki? - parsknął śmiechem, nie odrywając intensywnie niebieskiego spojrzenia od oczu dziewczyny. - Powiedzmy po prostu, że nie jestem taki jak wszyscy. - odszepnął - nie powiem nic więcej, dopóki sobie nie zasłużysz... - prowokował ją bezczelnie. Wiedział, że przyjmie wyzwanie, bowiem białowłosa łowczyni nigdy nie odmawiała. Ciekaw był, co zrobi, żeby się tego dowiedzieć.
                                         
avatar
Gość
Gość
 
 
 


Powrót do góry Go down

Wbrew jego zachęceniom, nie atakowała z całej siły. Podejrzewała że badyle by pękły przy skrzyżowaniu. Na poważnie to ona sobie będzie z nim pozwalać dopiero jak przejdą na żelastwo. Ucieszyło ją że go nie cofnęło w tył pod wpływem impetu ciosu. Jego postawa była stabilna, musiał być przy tym cholernie silny. "Zdecydowanie silniejszy od zwykłego człowieka.." przemknęło jej przez myśl gdy mierzyli się w tym momencie. Można było to porównać do barowego siłowania na ręce. - Wiek jak silny potrafi być człowiek i łowca.. znam tą przepaść aż za dobrze.. zanim zostałam łowcą przez okrągły rok trenowałam każdego dnia z Nim tutaj.. dopiero po przemianie ta przepaść się zmniejszyła.. - wyjaśniła ze spokojem w głosie. - Z resztą nie jesteś jedynym człowiekiem z jakim się mierzyłam.. i widzę różnicę od naszego pierwszego spotkania Ivo.. Jest coś na rzeczy.. artefakt? A może S.SPEC mają nowe zabawki..? - nie dawała za wygraną. Kolejne słowa sprawiły że w jej oczach pojawił się dziki błysk. Uśmiech się powiększył z miejsca. - Fakt.. nie jesteś taki jak inni.. jesteś ciekawszy.. - wymruczała zadowolona. - Zblokuj następny cios pionem.. - to mówiąc obróciła ostrze o dziewięćdziesiąt stopni i błyskawicznym ruchem ześlizgnęła swoje ostrze z jego broni. Krok w tył w połączeniu z obrotem i krok w przód. Drewniany kij poleciał w jego stronę od boku w linii poziomej. - Jak czegoś chcę.. to nie ma dla mnie przeszkody nie do pokonania.. - zakrzyknęła radośnie i oderwała swój miecz od jego. - Jeszcze raz.. teraz to będą dwa ataki od góry w dół od lewej do prawej a potem od prawej do lewej.. oba po skosie.. - jak ostrzegła, tak też ruszyła na niego zamachując się po raz pierwszy a potem kolejny. Przygotowywała go do obrony. Najpierw ona kazała mu się bronić, pozwalając mu obserwować jak ona wykonuje ataki. Potem się pewnie zmienią. Teraz miał jeszcze bonus bo mu mówiła jak będzie atakować. Liczyła że sam wybada pewne schematy ataków jakie przeprowadzała. - To może jakiś mały zakład.. jak wygram.. to mi wszystko ładnie wyśpiewasz.. jak przegram.. to przestanę cię o to męczyć.. - powiedziała wystawiając mu język w figlarnym geście.


Mowa: #0099ff|Myśli:"#0099ff"
                                         
Angel
Wtajemniczona
Angel
Wtajemniczona
 
 
 

GODNOŚĆ :
Angel Lacour de Fanel


Powrót do góry Go down

                                         
Sponsored content
 
 
 


Powrót do góry Go down

Strona 1 z 2 1, 2  Next

 
Nie możesz odpowiadać w tematach