Strona 4 z 4 Previous  1, 2, 3, 4

Go down


Re: Tankowiec na mieliźnie (Domostwo Amepa)

Pisanie by Heikala on 28.10.18 13:20
  Gdy latała sobie w formie szerszenia, zawsze wydawał z siebie najgłośniejsze, najgroźniejsze dźwięki jakie tego typu owad mógł z siebie wydawać. Buczała groźnie ostrzegając wszystkie inne podobne wielkością stworzenia u wypatrywała zagrożenia w postaci ptaków, które mogłyby spróbować ją zjeść. Nie raz trafiła na zwierzęta na tyle odważne, by próbować ją pożreć jednym kłapnięciem dzioba czy innej paszczy, ale wtedy albo truła je od środka zanim wpadły na pomysł pogryzienia owada, albo kąsała je natychmiast i uciekała z uścisku oblepiona jedynie odrobiną paskudnej śliny.
  Teraz dla bezpieczeństwa trzymała się nisko, przy trawie. Zostawiła wszystko za sobą, śmierdzącą rybami plażę, strzępki ubrań i ryboluda, który z nieuwagi mógłby ją również pochłonąć tą wielką paszczą, gdyby pomachał nią dookoła tak jak zrobił to w przypadku wyrzuconych za burtę ryb. Heika ceniła jedzenie, ale jeszcze bardziej doceniała własne życie. Gdyby była martwa, nie mogłaby dłużej jeść.
  Napełniła żołądek na tyle, by przez kilka najbliższych minut nie narzekać na głód. Mogła skupić się na tym, by ewakuacja wypadła pomyślnie. Odkryła już położenie ogromnego tankowca na którym mieszkał wymordowany-wędkarz, więc będzie mogła odwiedzać go i okradać częściej. Wątpiła w to, by stwór opuścił swoje gniazdo tylko dlatego, że jednego razu jakaś dziewczyna postanowiła nadszarpać większość jego zdobyczy. Może następnym razem będzie już lepiej przygotowany na taką ewentualność, ale nie wiedział o Heice wszystkiego. Teraz był pewnie zdezorientowany jej nagłym zniknięciem, albo uznał, że niebieskowłosa sama została zjedzona przez coś, co ukrywało się pod pokładem jego domu.
  Leciała na bezpieczniejsze tereny bucząc głośno ociężała. Pomimo niewielkiego wzrostu potrafiła pokonywać kolejne metry w niesamowitym tempie, bez problemu zostawiła majaczący statek za sobą zapamiętując trasę, którą przyszło jej pokonać. W końcu poczuła się na tyle bezpieczna by wzlecieć nieco wyżej i przysiąść na gałęzi jednego z suchych, nadmorskich krzaków.
  Usłyszała też coś niepokojącego w okolicy. Jakiś ruch, który wychwyciły jej wrażliwe czułki. Rozszczepiona wizja owada była niewygodna do śledzenia nieznajomego źródła hałasów, ale teraz dużo trudniej byłoby ją zobaczyć. Przysiadła za zbrązowiałym listkiem czekając na to, aż coś, co stawia tak ciężkie kroki wyłoni się w końcu na horyzoncie.
  Szykowała żądło na wszelki wypadek, bo spodziewała się nowego zagrożenia, ale nie osoby, jaka ukazała się jej owadzim oczom.
  Zabzyczała głośno, co było zastępstwem dla wykrzyczenia imienia Papieża. Zerwała się z gałęzi i zapikowała prosto na jego ramię siadając na skraju, by mógł ją dostrzec, zanim z przyzwyczajenia postanowi trzepnąć otwartą dłonią robala, który na nim usiadł. Podskakiwała na boki trącając go owadzimi łapkami.
Co ty tu robisz?! I jak ja mam się teraz przemienić?! Mam nadzieję, że masz dla mnie jakieś ubrania, bo inaczej będziesz musiał napatrzyć się na to boskie ciało! Emocjonowała się w myślach mając nadzieję, że ich znajomość wystarczy Fauxowi do zrozumienia podskakującego szerszenia.
Chodźmy stąd! Jestem głodna!



#498C77 | Głos
avatar





Heikala
Generał     Poziom E
GODNOŚĆ :
Heika Lalala, w skrócie Heikala


Powrót do góry Go down


 Ręka mężczyzny opadła tak bezwiednie, jakby nagle stracił nad nią panowanie. Dłoń plasnęła głucho o udo, ale wątpił, by Heikala na ten dźwięk przybiegła jak ucieszony szczeniak. Gdyby miał dla niej coś do jedzenia, to może wtedy wizja zyskałaby na prawdopodobieństwie. Niestety nie miał przy sobie ani okrucha chleba.
 Ruszył dalej. Odetchnął wyjątkowo ciężko, mierząc okolicę znużonym spojrzeniem. Drzewo numer dwa, krzak numer pięć, badyl numer czterdzieści... ani jednej znajomej sylwetki. Mimo uważnego wypatrywania nie dostrzegł ani jednego, zagubionego w podróży niebieskiego włosa, który mógłby go naprowadzić na właściwy trop. Czy ta dziewczyna nigdy nie czytała Jasia i Małgosi? Z drugiej strony im dłużej o tym myślał, zaczynał dochodzić do wniosku, że zamiast okruszków, Heikala mogła zostawiać za sobą części garderoby.
 Czując na ramieniu łaskotanie w pierwszej chwili chciał strzepnąć zaczepiony o koszulkę liść, czy cokolwiek tam było. Nie zrobił tego tylko dlatego, że umysł nagle tchnęło przeświadczenie, że po prostu nie powinien.
 Dostrzegając na tle czarnej koszulki jasne kolory szerszenia, zmarszczył nieco brwi. Nie spodziewał się jej zastać akurat w takim stanie. Zsunął ciemną, nieco zakurzoną bluzę z ramion, licząc, że pani Generał załapie przekaz. Komentarz o zdmuchnięciu przez mocniejszy powiew wiatru cisnął mu się na usta, ale najwyraźniej dysfunkcja miała więcej zdrowego rozsądku niż sam Papież, bo wargi drgnęły niemal niewidocznie w początku słowa i zamarły, wracając do poprzedniego stanu. To nie był czas odpowiedni na wypruwanie siódmych potów tylko dla jednej, złośliwej odpowiedzi.
 Nieco sfrustrowany wypuścił powietrze przez zaciśnięte zęby i cmoknął niezadowolony.
 Poczekał na decyzje towarzyszki z cierpliwością godną podziwu. Później już nic nie powstrzymywało wymordowanego przed obraniem powrotnego kierunku.

z/t
avatar





Faux
Papież    Opętany

Powrót do góry Go down

Strona 4 z 4 Previous  1, 2, 3, 4

Powrót do góry