Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down



Strona 2 z 2 Previous  1, 2   

Re: Szklarnia    Pisanie by Uszaty on Wto Lut 13, 2018 12:55 am
 Dziwił się sobie; stałe związki nigdy go nie interesowały, co prawda marzył o stabilnym życiu, założeniu rodziny w dalszej przyszłości, ale nic konkretnego nie pchało w tym kierunku. Żył z dnia na dzień, korzystał z zainteresowania kobiet, a kiedy coś szło nie po myśli, nie silił się na naprawę związku – wzruszał ramionami, niezaangażowany dostatecznie, by przejąć się sytuacją. Patrzył, jak ludzie odchodzą i przychodzą, starał się znaleźć satysfakcjonującą pracę, równocześnie korzystając z dóbr oferowanych przez miasto, sęk w tym, że nawet ten cały nadmiar wygody i dostatku mu nie wystarczał. Potrzebował czegoś więcej, szukał po omacku jak zagubione dziecko w ciemnym lesie.
 Zamilkł, bo słowa, jakie zawisły w powietrzu, przetwarzał wciąż w głowie. Nie wyprzedzał faktów i nie przewidywał odpowiedzi, dlatego informacja potwierdzająca jej tęsknotę wywarła na nim wrażenie, choć nie dał tego po sobie poznać w żaden sposób. Wewnętrzny płomyczek nadziei poruszył się, a jego zmęczone ciało ogarnęła specyficzna lekkość. Wiele słów cisnęło mu się teraz na usta, wiele pytań, domysłów, ale przełknął je wszystkie, nie uznając tej chwili za właściwą. Zresztą nie powinien poruszać tak poważnych tematów, stojąc przed nią w częściowym negliżu. Aczkolwiek… może to zadziałałoby na jego korzyść? Łatwo mógł zweryfikować szczerość Anais. Wystarczyło jedno pytanie i jedna odpowiedź.
 Ściągnął z jej pomocą ostatni element opinający tors i odrzucił go w to samo miejsce, w którym wylądował płaszcz. Kapłanka była świadkiem, jak mapa ciała wymordowanego odznacza się kolejnymi pamiątkami wraz z upływem czasu – na samym początku dotyczyło to jedynie podłużnych blizn na przedramionach, później doszło do tego oparzenie na biodrze, ślad po ugryzieniu na barku, cięty odcisk pod podbródkiem… bez wrażliwości na ból łatwo zaniedbać problem, a to odbijało się trwałymi konsekwencjami.
 Skinął głową, by wyrazić gotowość, a później od niechcenia przeniósł spojrzenie gdzieś nad ramieniem kobiety, pozwalając sobie wykorzystać moment ciszy na rozważania. Nie spostrzegł nawet, jak szybko uwinęła się z jego obrażeniami, i gdy odzyskał sprawność w ręce, a wszelkie poważniejsze rany zasklepiły się, chwycił delikatnie Anais za nadgarstki. Uniósł je wyżej, spoglądając na przypaloną skórę, nieodłączony element niesionej przez nią pomocy, po czym przytknął wargi najpierw do wierzchu jednej dłoni, a później do drugiej.
 — Dziękuję.
 Nie puścił.

_________________

Carl wyczuwa kłamstwo rozmówcy.



Uszaty
-----------
Najemnik    Opętany

avatar

Liczba postów : 228
GODNOŚĆ : funkcjonuje przede wszystkim jako Carl, nazwiskiem się nie posługuje, zaś imię Yngve znają nieliczni

Powrót do góry Go down

Re: Szklarnia    Pisanie by Anais on Wto Lut 13, 2018 10:23 pm
Nie była świadoma ewentualnego doświadczenia Carla w sprawach damsko-męskich, choć mogłaby się domyślać jak jest. Żył w mieście coś około trzydziestu lat, jeśli pamięć jej nie myli, więc mógł mieć na koncie mniejsze i większe związki. Dziewczyna nie chciała poruszać tego tematu. Nie interesowała się obecnością innych kobiet. Nie chciała wiedzieć, ile z nich darzył kiedyś uczuciem. Jak wiele z nich oczarował swoją nietypową europejską urodą, akcentem, bezpośrednim sposobem bycia i charyzmą. Czy przemawiała przez nią zazdrość? Może. Dlatego wolała mijać się z tym uczuciem na tyle, na ile było to możliwe. Jeszcze przypadkiem powiedziałaby o kilka słów za dużo.
Zawiesiła spojrzenie na bliznach mężczyzny, poddając się pełnemu melancholii wspomnieniu, gdy jego skóra niezroszona była jeszcze obecnością tych wszystkich nieprzyjemnych pamiątek. Znała większość historii, które za nimi stały. Po skorzystaniu z jej ognia nie pozostawał zwykle ślad, więc każda kolejna szrama łączyła się ze świadomością tego, z czym mężczyzna musiał poradzić sobie całkiem sam bez jej pomocy.
Ich widok zmotywował ją. Odrzuciła swój lęk dotyczący piekącego bólu na dłoniach, przestała martwić się sztywniejącą, suchą skórą, z którą będzie musiała się po raz setny zmierzyć. Miała ranę do wyleczenia, i jak się okazało, wcale nie wymagała ona tak wiele uwagi, jak można by było sądzić. Kość była pęknięta, ale skora do współpracy. Pacjent nawet nie drgnął, pozwalając ufnie dziewczynie przypiekać się żywym ogniem. W oczach anielicy pojawiły się drobne łezki, a łagodną twarz przeszył grymas bólu, któremu towarzyszyło zaciskanie szczęk, ale poradziła sobie dzielnie. Zawsze sobie radziła. Z żebrem było jeszcze prościej.
Odetchnęła, chcąc odsunąć się o krok, ale mężczyzna przytrzymał jej wysoko uniesione dłonie. Pulsowały nieprzyjemnie, choć nie było źle. Zatrzymała się w półkroku, spoglądając na niego niepewnie, a w jej oczach wciąż majaczyło widmo bólu. Ku jej zdziwieniu, delikatnie scałował wierzch czerwonej skóry. Nie bolało. Pocałunki przypominały zaledwie muśnięcie.
T-to nic... Muszę je schłodzić – odparła wymijająco lekko łamiącym się głosem i przyciągnęła dłonie do klatki piersiowej, mimowolnie wyrywając się z uścisku mężczyzny. Ruszyła szybkim krokiem do beczki z wodą, z której normalnie korzystano przy podlewaniu kwiatów, żeby nie latać co rusz do źródła. Zanurzyła je w chłodnej wodzie, wpatrując się w ten jeden punkt intensywnie, stojąc do niego plecami. Bojąc się odwrócić, spojrzeć. Spanikowała.

Święty Ogień: 1/1 użycie; 0/4 odpoczynek

_________________






Anais
-----------
Kapłanka     Nawrócona

avatar

Liczba postów : 166
GODNOŚĆ : W mieście przedstawia się jako Chiaki Aina, wśród wiernych i na Desperacji jest znana jako Anais.

Powrót do góry Go down

Re: Szklarnia    Pisanie by Uszaty on Wto Lut 13, 2018 10:55 pm
 Trzymał się żelaznej zasady nieporuszania tematu o innych kobietach przy kimś, kogo sympatię starał się zaskarbić. Z oczywistych powodów. W obecnej chwili wszystkie przeszłe związki i eks-dziewczyny miały znaczenie identyczne do zeszłorocznego śniegu. To przeszłość, zamknięty rozdział, do którego nigdy nie wróci, bo nie był typem dwa razy wchodzącym do tej samej rzeki. Niektóre relacje kończyły się w sposób wrogi, inne zaś zostawiły po sobie dobrą przyjaźń, tak czy siak nie wplątałby się ponownie w romans. Jego serce skradł niesforny chochlik i nic nie wskazywało na to, by miał je odzyskać. Nawet fizyczne potrzeby nie skusiłby go na ulżenie z pierwszą lepszą osobą, nie widział takiej opcji. Zresztą już kilka takich okazji przemknęło mu przed nosem.
 Nie wstydził się blizn, chociaż w zestawieniu z anielską urodą musiał prezentować się nadzwyczaj szkaradnie. Sęk w tym, że na Desperacji piękno przybierało nieco inną wartość – w idealności trwało wyłącznie w murach, gdzie ludzie przyzwyczaili się do braku jakichkolwiek skaz na ciele. Cała ta współczesna technologia i medycyna estetyczna… sam mógłby z niej skorzystać, kilka lat wcześniej z pewnością by to rozważał, ale teraz, będąc pełnoprawnym mieszkańcem Desperacji, nie uważał swoich pamiątek za coś wadliwego. Wręcz przeciwnie – każda świadczyła o wygranej walce.
 Zauważył, ile wysiłku wkładała Kapłanka w spełnieniu się na stanowisku medyka. I skłamałby, mówiąc, że w pełni to rozumie. Nigdy nie zrozumie fizycznego bólu, skoro nie jest nawet w stanie go sobie wyobrazić. Nie potrzebował jednak żadnej szerokiej definicji – wystarczył widok wykrzywionej twarzy, szklanych oczu czy podrażnionej skóry na dłoniach. To go dotykało, tylko w inny sposób.
 Powędrował za nią milczącym spojrzeniem, gdy gwałtownie przerwała kontakt i odwróciła się odeń. Nie chciał wywierać na niej presji, zaganiać w kozi róg ani wymuszać bezpośredniości, ale ile można? Ustępował za każdym razem, zawsze gdy widział, że ma dość, że brakuje swobody, on to szanował i zapewniał spokój. Wycofywał się, wracał innego dnia, znów próbował i znów bezskutecznie.
 Ruszył w stronę kobiety, stawiając miękkie kroki. Znalazł się tuż za plecami, co mogła poczuć w chwili, kiedy wysunął wciąż nagie ramiona przed siebie, by oprzeć je o krawędź beczki, równocześnie odcinając możliwość ucieczki. Pochylił się nieznacznie, zniżając usta na wysokość ucha.
 — Czego się boisz? — zapytał szeptem, a wbrew naturalnej, obniżonej temperaturze ciała, owiał ją ciepłym oddechem.

_________________

Carl wyczuwa kłamstwo rozmówcy.



Uszaty
-----------
Najemnik    Opętany

avatar

Liczba postów : 228
GODNOŚĆ : funkcjonuje przede wszystkim jako Carl, nazwiskiem się nie posługuje, zaś imię Yngve znają nieliczni

Powrót do góry Go down

Re: Szklarnia    Pisanie by Anais on Sro Lut 14, 2018 12:42 am
Jeszcze przez krótką chwilę wierzyła, że mężczyzna odpuści i nie będzie próbował naruszać jej wrażliwej strefy komfortu, ale myliła się. Nasłuchiwała cichych kroków, czując dreszcz przebiegający wzdłuż kręgosłupa, usilnie wbijając lekko napuchnięte oczy w pulsującą taflę wody. Drgnęła lekko, gdy Carl oparł ręce po jej bokach, skutecznie odcinając drogę ucieczki. Mogłaby się wyrwać, ale po co? Dlaczego miałaby dalej uciekać, gdy on sam prosił się o kilka słów trudnej prawdy? Wiedziała, że ten dzień nadejdzie, ale bała się wszelkich konsekwencji tego, co mogło teraz nadejść. Odruchowo mokrą dłonią poprawiła biały kosmyk, który wymsknął się spod kontroli, jakby próbując przywrócić się do porządku.
Ja nie... – przerwała w trakcie, westchnęła cicho, a potem znów wciągnęła powietrze do płuc, chcąc przywrócić rytm rozdygotanemu oddechowi. Mimowolnie zrobiło jej się cieplej i duszniej. Carl doskonale widział jej lęk, ale czy domyślał się powodów? Czy rozumiał, co mogła czuć? Czy zrozumie, jeśli spróbuje mu to wytłumaczyć? Nie chciała go dalej okłamywać. Nie mogła dalej mu tego robić, choć wiedziała, że może tym sprawić mu ból, jeśli się zaangażował… na co mu nieumyślnie i egoistycznie pozwoliła.
A czego ty pragniesz? – Sprytnie odbiła piłeczkę, specjalnie przekierowując temat na jego uczucia, bo to ich bała się najbardziej. Odpowiedzialności za nie. Zaangażowania, obietnic, których nie będzie mogła dotrzymać. Odwróciła się, zanim zdążył zareagować, ale nie podniosła spojrzenia. Chyba nie umiała spojrzeć mu w oczy, chciała słuchać. Trudno było powiedzieć, czy w mokrych kącikach oczu wzbierały stare jeszcze łzy, czy nachodziły nowe, dopóki jedna z nich nie ześlizgnęła się po delikatnym policzku dziewczyny. Chłodną dłonią złapała jego dłoń i splotła razem ich palce. Nie czuła już bólu. Zignorowała go.

_________________






Anais
-----------
Kapłanka     Nawrócona

avatar

Liczba postów : 166
GODNOŚĆ : W mieście przedstawia się jako Chiaki Aina, wśród wiernych i na Desperacji jest znana jako Anais.

Powrót do góry Go down

Re: Szklarnia    Pisanie by Uszaty on Sro Lut 14, 2018 1:20 am
 Odpuści? Carl? Beznadziejnie zakochany w anielicy od pięciu lat?
 Była pierwszą kobietą, przy której wykazywał się taką upartością w dążeniu do wzbudzenia zainteresowania. Chwilami to podchodziło niemal pod desperację – przynajmniej tak to odbierał, kiedy starał się dopasować swoje plany do możliwości spotkania z Kapłanką. Myślał o niej każdego dnia, czasami budząc się w pustym łóżku i wyobrażając sobie, że leży obok, pogrążona w spokojnym śnie, nieświadoma opuszek palców sunących po skórze na odsłoniętym ramieniu. Kiedy ją spotykał, nie potrafił nie przywitać się uśmiechem, samopoczucie polepszało się jak za dotknięciem czarodziejskiej sztuczki i coś w tym musiało być, skoro jeszcze nigdy nie zabrakło mu humoru w towarzystwie anielicy, nawet jeśli w rzeczywistości jego głowę zaprzątały różne sprawy.
 Spodziewał się, że ta rozmowa będzie trudna. Dla niej, bo zamierzał poruszyć niewygodne tematy, dla niego, bo nie otrzyma od razu jasnych odpowiedzi. Jak to facet, nie lubił owijać w bawełnę, stawiał kawę na ławę i oczekiwał tego samego, ale rozumiał, że kobieta może czuć się zagubiona. Dlatego dał jej czas i wyrozumiałość.
 — Ty nie… co? — Pociągnął za język, przymykając połowicznie powieki, a rzęsy rzuciły dłuższe cienie na policzki. Nie brzmiał dzisiaj na ustępliwego.
 Mógł zrobić to samo, co ona wcześniej. Odsunąć się, odwrócić. Odejść. Zostawić to, jak jest. Czy tak nie było wygodniej? Niczym nie ryzykowali, nie angażowali się. Idioci w uśmiechniętych maskach na scenie. Nie spodziewał się, że potrzeba przełamania wszystkiego pojawi się tak nagle, akurat teraz. Nie planował tego, po prostu… coś w nim pękło.
 — Niegrzecznie jest odpowiadać pytaniem na pytanie — wytknął, rozciągając wargi w nieśpiesznym uśmieszku pod nosem.
 Chociaż intensywnie się w nią wpatrywał, nie miała odwagi odwzajemnić spojrzenia. Szukał jej ciemnych oczu, ale pozostawały poza zasięgiem, jakby sama ich właścicielka znajdowała się gdzieś zupełnie indziej. Nie z nim, nie w tym miejscu.
 Pozwolił ująć swoją rękę i spleść ich palce; drugą zaś uniósł do jej twarzy, zacisnął lekko palce na podbródku i wymusił nawiązanie kontaktu wzrokowego. Przysunął się na tyle blisko, że na krótki moment przestrzeń między nimi przestała istnieć – przycisnął wargi do mokrego policzka pod okiem, rozmazując tym łzę.
 — Pragnę Ciebie — odparł półgłosem, odchylając głowę na zaledwie kilka milimetrów, ich nosy niemal się stykały. — Pragnę Ciebie, Anais — powtórzył.

_________________

Carl wyczuwa kłamstwo rozmówcy.



Uszaty
-----------
Najemnik    Opętany

avatar

Liczba postów : 228
GODNOŚĆ : funkcjonuje przede wszystkim jako Carl, nazwiskiem się nie posługuje, zaś imię Yngve znają nieliczni

Powrót do góry Go down

Re: Szklarnia    Pisanie by Anais on Czw Lut 15, 2018 1:04 am
Masz odpowiedź. Tego właśnie się boję.
Carl osaczał ją. Nie. Otulał swoimi emocjami. Emanował nimi, pozwalając im stać się niemal namacalnymi. Uzupełniał pustkę w jej sercu. Czuli to szczególne napięcie w powietrzu, pojawiło się nagle i bez żadnej kontroli zaczęło dyrygować całą atmosferą. Do czego to wszystko mogło doprowadzić? Uniesieniu podbródka towarzyszyła ulotna chęć nawiązania kontaktu wzrokowego; kolejny dreszcz, błyskawiczny impuls przebiegł przed jej niespokojny układ nerwowy, przejmując drżące ręce. Bliskość jego twarzy, intensywne wejrzenie złotych tęczówek, ciepły oddech i dotyk miękkich ust na policzku – panikowała. Miękły jej kolana, a własny oddech rwał się. Potrzebowała działać szybciej, ale wszystko rozpraszało jej uwagę, rezon niknął, rozpuszczając się w emocjonalnej bańce, która ich otaczała. Nie liczyła się teraz reszta świata, mogli sobie pozwolić na chwilę egocentryzmu.
Moim przeznaczeniem nie jest żyć a służyć. Nie zasługuję na dobroć. To cię przerośnie i pozostawi po sobie wyłącznie gorycz. Nie chcę, żebyś cierpiał.
Ścisk w klatce piersiowej przydusił udawaną pewność głosu, który widocznie ściszyła niemal do szeptu. Może sama nie chciała w to wszystko wierzyć? Wiedziała, że Carl nie zrozumie tego, co widziały jej oczy. Nigdy nie mówiła mu o swojej przeszłości. Nigdy się nie skarżyła na życie w kościele. Mógłby nawet sądzić, że wiodła tutaj całkiem wygodne życie, jeśli nie wspomnieć ciągłego poniżania i życia w ciągłej świadomości, że było się tutaj tylko ze względu na bycie przydatnym ogniwem. Była uzależniona od tych, których nazywała rodziną, choć w rzeczywistości nie miała tu nikogo bliskiego. Co powstrzymywało ją przed walką z własnym losem? Te długie lata wmawiania, że nie jest nikim szczególnym, że nikogo nie obeszłaby jej śmierć, bo jest tylko bękartem zdrajców ludzkiej rasy? Jak bierna była, a jak żałosne było jej poczucie własnej wartości?

_________________






Anais
-----------
Kapłanka     Nawrócona

avatar

Liczba postów : 166
GODNOŚĆ : W mieście przedstawia się jako Chiaki Aina, wśród wiernych i na Desperacji jest znana jako Anais.

Powrót do góry Go down

Re: Szklarnia    Pisanie by Uszaty on Sob Lut 17, 2018 11:15 pm
 — Powiedz mi coś więcej na ten temat — poprosił.
 Nie rozumiał jej słów. Powodu, dla którego tak się przed nim broniła. Czego się bała? Że ją zawiedzie? Wykorzysta, porzuci? Nie, wątpliwe, biorąc pod uwagę fakt, jak bardzo angażował się w opiekę nad ich relacją. Nie grałby tak długo tylko po to, by zaraz porzucić obiekt swojego zainteresowania i skupić się na kimś innym. Wiedziała o tym, a przynajmniej powinna zdawać sobie z tego sprawę. Więc w czym tkwiło sedno sprawy? Czy to traumatyczne wspomnienia, o których nie wiedział, zaważyły na tym, że teraz bała się powierzyć drugiej osobie? Dlaczego nic mu nie powiedziała? Nie potrafił czytać w myślach, a to, co dostawał w zamian nijak nie rozjaśniało sytuacji. Czuł się zagubiony, na niestabilnym gruncie.
 — Jeśli wierzymy w przeznaczenie, to Ty jesteś moim — odparł miękko, ale z mocą, pewny swoich słów jak nic innego. — Stałaś się moim wybawieniem, kiedy wyrwałem się z piekła w murach. Gdyby nie Ty, nigdy nie poznałbym, czym jest pełnia życia. — I wcale nie wyolbrzymiał. Ironicznie dopiero egzystencja na Desperacji tchnęła w niego życie, obnażyła przed nim aspekty egzystencji, których wcześniej nie dostrzegał. — Musisz wziąć odpowiedzialność za to, jak namieszałaś mi w głowie. — Figlarny akcent ozdobił jego uśmiech. — Myślałem, że zdążyłaś zauważyć, jak niewrażliwy potrafię być na ból. — Co oczywiście nie odnosiło się do psychiki, ale musiał jakoś ją przekonać. — Choćbym miał ryzykować życiem, nie zrezygnuję z Ciebie, Anais. I nic tego nie zmieni — zapewnił, a później ostrożnym ruchem przeniósł obie dłonie na dolną partię jej pleców, by przycisnąć ciało do własnego w uścisku. — Nie zamykaj się na mnie… — wyszeptał we włosy.

_________________

Carl wyczuwa kłamstwo rozmówcy.



Uszaty
-----------
Najemnik    Opętany

avatar

Liczba postów : 228
GODNOŚĆ : funkcjonuje przede wszystkim jako Carl, nazwiskiem się nie posługuje, zaś imię Yngve znają nieliczni

Powrót do góry Go down

Re: Szklarnia    Pisanie by Sponsored content



Sponsored content
-----------



Powrót do góry Go down


Strona 2 z 2 Previous  1, 2   

   

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry