Ogłoszenia podręczne » KLIKNIJ WAĆPAN «

Strona 2 z 2 Previous  1, 2

Go down

Nic nowego — mruknął, gdy dziewczyna polała jego dłonie wodą — Dzięki — wypowiedział chrapliwie, chłodnym, zdystansowanym tonem i zjadł kanapkę, którą dostał.
Nie pamiętał kiedy ostatnio to jadł, chyba jak jeszcze był człowiekiem. Wspomnienia wróciły, przypominał sobie jak był małym chłopcem, a mama chociaż raz była miła, podawała mu na śniadanie kanapki z masłem orzechowym i dżemem, bądź tosty z masłem orzechowym. Czuł się z tym dziwnie. Tyle lat minęło odkąd przestał być istotą ludzką, a stał się tym czym jest. Wszelkie prawa przestały go obowiązywać. Otrząsnął się jednak i zaczął podnosić ciężary.
Przyglądał się kobiecie, będąc niemalże dumnym z tego, że tak „ewoluowała” przez ten tydzień. Mógł ją nawet pochwalić za to.
Dobrze ci idzie — chrapnął, a następnie wrócił do skupienia się na tym, aby dalej unosić kamienie.
Zaraz jednak upuścił plecak i usiadł na ziemi. Pot lał się z niego, a oddech był ciężki. Totalna masakra. Był jednak zadowolony z tego wszystkiego. Gdy wróciło mu trochę sił, wyjrzał aby ocenić ile im zostało.
Teraz sen. Jutro szczyt. Mogę się przemienić i cię ogrzać jeśli tego potrzebujesz, bo ogniska nie rozpalimy.
Brzmiał niczym maszyna, która potrafi tylko wydawać krótkie komunikaty.

***

Obudził ich rześki poranek. Idealna pora na to, aby wyruszyć dalej, ku górze. Bastian najpierw się przemienił, nim postanowił obudzić kobietę. W końcu słabo by było jakby patrzyła na niego bez ubrań, przynajmniej dla niej. Ubrał się w swoje ciuchy, przewiązał chustę tak, aby zakrywała mu mordę i potrząsnął Angel.
Ruszamy, Engel. Wysyp kamienie.
Po tym wypił trochę wody, narzucił na plecy plecak, który był niemalże pusty nie licząc jego zapasów i noża i wyruszył ku górze. Nie było tak upalnie, w końcu zaczęli dzisiaj znacznie wcześniej. Raczej szybko dostaną się na górę.
                                         
Menschenfresser
Pitbull     Poziom E
Menschenfresser
Pitbull     Poziom E
 
 
 

GODNOŚĆ :
Bastian/Menschenfresser


Powrót do góry Go down

Podnosiła ciężary równym tempem co wymordowany. Podobało jej się to, uwielbiała trenować. Czuła jak mięśnie płoną od całego tego wysiłku, plecak stawał się co raz cięższy wraz z upływem czasu. Ale nawet to jej nie przeszkadzało, zacisnęła dłonie mocniej na rączkach plecaka i skupiając się na swoim oddechu, kontynuowała. Słysząc pochwałę ze strony Bastiana, nie była w stanie się powstrzymać od uśmiechu satysfakcji. Widząc jak wymordowany upuścił plecak na ziemi, zaparła się i podciągnęła jeszcze jeden raz do klatki piersiowej ciężki pakunek. Nie zamierzała puszczać ciężaru z tej wysokości. Ostrożnie odstawiła go na podłożu i kucnęła ciężko sapiąc. Przetarła wierzchem dłoni mokre od potu czoło. I sapnęła ewidentnie wycieńczona. Sama zerknęła w górę ku ich celu. Próbowała się wyprostować ale drżące mięśnie odmówiły posłuszeństwa i klapnęła na tyłek podpierając się na łokciach. - To miłe z twojej strony.. - wysapała, odwróciła od niego wzrok gdy miał się przemienić w swoją zwierzęcą formę. Kiedy skończył przemianę i się ułożył do snu, ona najpierw jeszcze podczołgała się pod miejsce gdzie miała prowiant i wodę. Cholernie chciało jej się pić. Zwłaszcza po tak intensywnym treningu w upale. Jak opróżniła butelkę to położyła się przy wymordowanym, wtulając się w miękką sierść dla ciepła.

***

Otworzyła ślepia, przecierając je dłonią. Wzdrygnęła się z lekkiego chłodu. Powoli się podniosła do siadu i sięgnęła po nową butelkę z wodą. Parę łyków wystarczyło żeby pozbyć się suchości w buzi. Podniosła się i słysząc komendę o wysypaniu kamieni skrzywiła się zmieszana. - Co? Ale czemu? - ewidentnie ten pomysł jej się nie podobał. Spojrzała w kierunku ich celu podróży i bez obciążenia wydawało się to zwykłym spacerem pod górę. Dla niej zbyt łatwym. - A gdzie wyzwanie?! - zawołała widząc jak Bastian pozbywa się kamieni. Zgrzytnęła zębami i zrobiła to samo co on, ostatecznie domyślając się że może zaplanował coś równie wymagającego na potem. Spakowała bluzę, jedzenie i wodę. Po czym ruszyła w górę tuż za nim. Wspinała się o wiele szybciej bez ciężaru na plecach. Wybijając się w górę z mniejszych półek, łapała się wystających fragmentów i podciągając się zupełnie jakby grawitacja nie miała zbytniego znaczenia. Szybko zrównując się z wymordowanym i po chwili nawet go wyprzedzając. "Czy to rezultat tego treningu z grawitacją? Czy mieszanka wszystkiego?" przemknęło jej przez myśl gdy utrzymywała się dość sprawnie na prowadzeniu. Mięśnie nie sprawiały żadnych problemów, mało tego wczesna pora jaką wybrali na dalszą wspinaczkę również nie była przeszkodą tak jak wcześniejszego dnia. Widziała już cel wspinaczki, nie trwało to długo gdy podciągnęła się na szczyt góry. I siadając na krawędzi czekała aż jej kompan do niej dołączy. - I co dalej? - spytała wyciągając butelkę z wodą i zrobiła kilka mniejszych łyczków, trzymając ostatni w buzi nieco dłużej.


Mowa: #0099ff|Myśli:"#0099ff"
                                         
Angel
Wtajemniczona
Angel
Wtajemniczona
 
 
 

GODNOŚĆ :
Angel Lacour de Fanel


Powrót do góry Go down

I co dalej?
Zadźwięczało w jego uszach, jednakże nim odpowiedział coś świsnęło przed jego twarzą. Pocisk? Dzida? Nie, to była noga jakiejś dziwnej istoty. Wymordowanej, o kopytach zebry, jednakże o sylwetce człowieka.
Kurwa... — mruknął pod nosem, widząc jak pół kobieta, pół kobylica próbuje go po raz kolejny skopać. Tym razem niestety skutecznie, a do niej dołączył wymordowany o głowie jaszczura. Tego mi było trzeba, pierdolonego reptilianina, przemknęło mu przez myśl, jednakże na więcej jakże błyskotliwych myśli nie miał czasu, gdy głowa i kły gada były parę milimetrów od jego szyi.
Engel! Zajmij się parzystokopytną, ja wezmę tego pierdolonego gada — wrzasnął do niej, zaczynając się bić z wielkim jaszczurem. Szkoda, że obraził damę, nazywając ją parzystnokopytną. Nie był zadowolony z takiego obrotu sprawy, w szczególności, że Łowczyni musiała się mierzyć z Wymordką, jak to urokliwie nazywał przedstawicielki płci żeńskiej. Zdziczała istota próbowała mu wbić swe kły w szyję, a on bronił się na tyle, na ile mógł, chwyciwszy jej szczęki między ręce. Wiedział jednak, że zaraz to źle się skończy.
Kurwa! — wrzasnął tym razem głośniej, gdy to humanoidalne zwierzę ugryzło go w rękę. Krew zaczęła płynąć znacznie szybciej w ciele Psa, który zaraz zamienił się w rysia i kierowany swym pierwotnym instynktem rzucił się z pazurami na gada.
Szkoda tylko, że nie wiedział jak spotkanie z kłami się dla niego zakończy... Teraz jednak był tylko prawie bezmózgą istotą, kierowaną bólem oraz swym szałem.
                                         
Menschenfresser
Pitbull     Poziom E
Menschenfresser
Pitbull     Poziom E
 
 
 

GODNOŚĆ :
Bastian/Menschenfresser


Powrót do góry Go down

Trochę zaskoczona obecnością innych wymordowanych na tym poziomie. Ale widząc jak Bastian robi unik przed kopnięciami parzystokopytnej, poderwała się na równe nogi gotowa do walki. Próbując oszacować od której strony zaatakować tak żeby nie zrobić krzywdy Dogsowi, nie musiała się jednak długo zastanawiać. Jej kompan został zaatakowany przez drugiego wymordowanego, o bardziej gadzich atrybutach.
Łowczyni uskoczyła przed szarżą swojej przeciwniczki, która próbowała ją stratować w galopie. Wystarczyło jedno spojrzenie, żeby dostrzec szaleństwo w oczach rozwścieczonej wymordowanej. - Dam tylko jedno ostrzeżenie.. - odezwała się białowłosa, wskazując palcem na swojego oponenta. - Wypierdalaj jak chcesz żyć.. Nie będę się z tobą pierdolić tylko dlatego że wpadłaś w szał! - warknęła ostro kładąc dłoń na rękojeści jednego z mieczy.
Jedno z kopyt zaryło kilka razy w twardym podłożu, wymordowana rozłożyła ręce na boki. Palce dłoni rozstawione od siebie, miała długie i cholernie ostre pazury, jedno dobre cięcie w strategiczny punkt na ciele i mogłaby skończyć czyiś żywot dość szybko. Kątem oka Fanel dostrzegła jak jej kompan przeobraża się w swoją zwierzęcą formę. Słyszała jak jego ubrania się drą pod naporem rosnącej postury rysia. To że miała na uwadze co się działo z Bastianem nie znaczyło że zignorowała swojego przeciwnika. Gdy parzystokopytna ruszyła gwałtownie w stronę łowczyni, ta instynktownie wyciągnęła katanę z pochwy i jednym pociągnięciem objęła spory fragment swojej własnej przestrzeni zwiększoną grawitacją. Sama poczuła jak mięśnie napinają się pod aporem zwiększonego przyciągania ale była w stanie ustać, ćwicząc kilka dni pod rząd z artefaktem była w znacznie lepszym położeniu od napastniczki która rzuciła się na nią.
Gdy tylko wymordowana wpadła w zasięg działania artefaktu, nogi się pod nią ugięły i całym cielskiem wyrżnęła z głośnym hukiem o twarde podłoże. Nawet drobinki piachu się nie uniosły. - Ostrzegałam.. - padło warknięcie z ust łowczyni. Karmazynowe ślepia wbiły się w próbującą oderwać się od ziemi postać. Widząc jak ta odrywa twarz i tors od ziemi z trudem, wbijając pazury w ubitą ziemię. Dłoń na rękojeści miecza się zacisnęła mocniej, podpierająca się na dłoniach kobieta uległa pod większym naporem grawitacji. Angel zwiększyła przyciąganie jeszcze trochę, czując jak mięśnie zaczynają paskudnie piec, stojąc wyprostowana w epicentrum działania artefaktu poddając się temu samemu obciążeniu co istota która na nią jeszcze przed chwilą szarżowała. - Koniec zabawy.. - mruknęła z obojętnością pod nosem i wbiła ostrze miecza w skroń i przekręciła ostrą klingę w bok zanim wyrwała ją z martwej wymordowanej. Przez krótką chwilę jeszcze tak stała wpatrując się w leżące przed sobą zwłoki, po czym osłabiła znacznie działanie artefaktu na przestrzeń na której stała. Spojrzała w kierunku rysia, zmarszczyła nos w niezadowoleniu. Powoli idąc w ich stronę, doszukując się openingu żeby pomóc towarzyszowi w razie konieczności.


Mowa: #0099ff|Myśli:"#0099ff"
                                         
Angel
Wtajemniczona
Angel
Wtajemniczona
 
 
 

GODNOŚĆ :
Angel Lacour de Fanel


Powrót do góry Go down

                                         
Sponsored content
 
 
 


Powrót do góry Go down

Strona 2 z 2 Previous  1, 2

 
Nie możesz odpowiadać w tematach