Ogłoszenia podręczne » KLIKNIJ WAĆPAN «

 :: Eden :: Las Życzeń


Go down

Pisanie on 20.02.20 14:36  •  Ogrody wokół świątyni Shinto Empty Ogrody wokół świątyni Shinto
OGRODY WOKÓŁ ŚWIĄTYNI SHINTO


Niewielka, leśna budowla poświęcona Okame – bogini wielorakiego szczęścia, przede wszystkim kobiet w ciąży i matek, ale pomocnej również w innych okolicznościach życia. Dzięki temu, że przypomina bardziej ozdobną budkę, zachowała się niemal w całości. Ważniejszą częścią tutejszej infrastruktury były okalające ją ogrody, jedne z nielicznych tak mocno powiązanych z naturą. Ludzka ręka nie ingerowała wyraźnie w okoliczne puszcze, dzięki czemu ziemia miała zachować swoją płodność. Rodząc wyłącznie to, co dla niej naturalne była oparciem dla strwożonych, ciężarnych kobiet, które szukały opieki u śniadoskórej bogini. Mówi się, że każdy, kto spróbuje owoców z jej ogrodu może liczyć na przychylność bóstwa podczas ciąży i w trakcie porodu. Ci, którzy pragną pomodlić się w innej intencji, mają okazję pozostawić swoje prośby na sznurkach wiszących przy niewielkiej świątyni. Ogrody są jednak uniwersalnym miejscem spotkań również dla anielskiej społeczności. Ponieważ świątynia znajduje się na terenie Lasu Życzeń, wielu skrzydlatych wybiera się na spacery po okolicy i zahacza o te strony, aby móc nacieszyć widok przyjemną dla oka, estetyczną kompozycją stworzoną wieki temu przez kapłanów obcej dla nich religii. Poza tym na wiosnę i w lecie kwitnie tu dużo drzew i krzewów owocowych, a kto śmiałby pogardzić najsłodszymi, dojrzewającymi na słońcu malinami i poziomkami?

Mimo sceptycznego nastawienia anielskiej społeczności do obcej religii nikt nigdy nie zniszczył okolicznych ogrodów. Zaczęto je tolerować ze względu na dobre intencje wiernych, którzy bardzo ochoczo wędrowali w te okolice, niejednokrotnie przekraczając granicę krain nieświadomie. Wierni shintoizmowi, a także przyjaźni i pomocni z natury mieszkańcy okolicy starają się dbać, aby schody nie zarosły, ścieżka była czysta i bezpieczne dla innych, a życzenia z kartek regularnie znikały. Zabiera się je pod pretekstem chrześcijańskiego święta, a następnie składa w najbliższym kościele, gdzie kapłani mogą się pomodlić w intencji ludzi do jedynego Boga.


                                         
VIRUS
VIRUS
 
 
 


Powrót do góry Go down

Pisanie on 19.03.20 23:04  •  Ogrody wokół świątyni Shinto Empty Re: Ogrody wokół świątyni Shinto


Pożary samoistnie dogasały, gdy spalone ziemie nie oferowały im już niczego więcej do pochłonięcia, po czym ogień z podwójną mocą wybuchał w kolejnym miejscu. Pomarańczowa poświata płomieni na stałe wpisała się w edeński krajobraz, a trzask ognia zastąpił śpiew ptaków. Zamiast duszącego zapachu kwiatów w nozdrza uderzał wyłącznie ciemny dym i swąd spalenizny.

Jeżeli nikt nie ruszy z pomocą to wkrótce edeńska fauna i flora zostaną tylko wspomnieniem przywoływanym przez pamiętające ją anioły.

dodatkowe informacje:
ZADANIE: ugaś pożar.
KTO MOŻE WZIĄĆ UDZIAŁ: wyłącznie mieszkańcy Edenu, ewentualnie para mieszkaniec Edenu + mieszkaniec Desperacji (nie ma możliwości podjęcia się misji przez dwóch lub więcej Desperatów). Posty powinny być przyzwoitej długości i treści, ich ilość nie może być mniejsza niż 5 na osobę.

RZUT KOŚCIĄ k100:

Wynik standardowy:
1-30 – udaje ci się opanować pożar, np. w porę odnajdując pomoc bądź korzystając ze swoich umiejętności innych niż hydrokineza; użytkownik zdobywa 50PF;
31-100 – nie udaje ci się opanować pożaru; opis tematu ulega zmianie na zgliszcza/spopieloną ziemię; -1 bestia z terenów Edenu do udomowienia w ogólnej liczbie w bestiariuszu; użytkownik zdobywa 10PF.

Wynik dla aniołów z hydrokinezą lub pirokinezą:
1-70 – udaje ci się opanować pożar za pomocą hydrokinezy/pirokinezy; użytkownik zdobywa 50PF;
71-100 – czujesz rosnące osłabienie i nie udaje ci się wykorzystać pełni mocy; opis tematu ulega zmianie na zgliszcza/spopieloną ziemię; -1 bestia z terenów edenu do udomowienia w ogólnej liczbie w bestiariuszu; użytkownik zdobywa 10PF.

W przypadku zignorowania wydarzenia w następnym tygodniu pożar zacznie trawić kolejny, losowo wybrany temat.



– #3C5862 –
                                         
Lazarus
Dezerter
Lazarus
Dezerter
 
 
 

GODNOŚĆ :
Boris Nikołajewicz Azarow; Lazarus bądź po prostu — Łajza


Powrót do góry Go down

Pisanie on 22.03.20 20:42  •  Ogrody wokół świątyni Shinto Empty Re: Ogrody wokół świątyni Shinto
Minęło nieco czasu odkąd stopa Abigail miała okazję stanąć na terenach Edenu - jak dotąd długi czas spędzała na Desperacji, gdzie miała tendencję obserwować co ciekawsze przypadki Desperatów, które wpadały wprost w jej ręce. Czas jednak mijał, a anielica chciała wrócić do swojego domu - tam, gdzie reszta jej braci, aby opowiedzieć nowe historie na temat Desperatów, jak również złapać nieco oddechu zanim ponownie wróci do pracy swoistego dziennikarza. Coś jednak zapaliło u niej lampkę - gdy tylko spotkała pierwszego anioła, zauważyła jego niepokój. Wytłumaczyła mu spokojnie, że dawno jej nie było na terenach Edenu, i bez jego pomocy nie zrozumie, dlaczego ten był tak przerażony, więc poczekała, aż złapie oddech. Dopiero wtedy dowiedziała się od niego, że z jakiegoś powodu na terenie Edenu wszystko się paliło. No dobra, nie wszystko, ale pewna część płonęła, a anioły miały ręce pełne obrony.
Wiadomo, że Abigail musiała im pomóc. Może była swego rodzaju chaotyczną energią, którą mało kto był w stanie opanować tak po prostu, ale w głębi duszy wciąż była aniołem - wciąż kochała swoje siostry i swoich braci, wciąż chciała dla nich dobrze. Liczyła się też z faktem że aniołowie pracowali wiekami, aby te tereny były żyzne i gotowe na wykarmienie nie tylko ich, ale również dla potrzebujących Desperatów. Czym prędzej więc pobiegła w stronę raju, szukając pierwszego lepszego miejsca, gdzie pożar był całkowicie nieopanowany.
Nogi anielicy poniosły ją aż do lasu życzeń, do wspaniałych ogrodów wokół świątyni Shinto - terenów tak pięknych, że serduszko anielicy aż zaczęło pękać na samą myśl, że pożar zdołał dotrzeć aż tutaj. To było naprawdę przecudowne miejsce - według starych wierzeń, ciężarne kobiety, które tutaj przychodziły i zasmakowały w owocach zrodzonych przez nieskalaną przez ludzkie dłonie owoce, mogły liczyć na przychylność bogini. Teraz jednak te owoce, włącznie z ogrodem, płonęły miłosiernie.
Niewiele myśląc, anielica rozejrzała się wokół szukając innych aniołów, których moce mogłyby szybciej wspomóc ugaszenie pożaru od jej własnych - jednak nie była w stanie nikogo znaleźć. Oczywiście, żywioł zimy był jej posłuszny... Jednak nie wiedziała, czy tak duży ogień będzie w stanie poddać się jej mocy. Niemniej jednak nie miała innego wyboru, jak spróbować. Powoli wzniosła ręce, skupiając się na przepływie energii w całym swoim ciele - wzywając wspaniałą panią Zimy, aby dała jej siłę na wywołanie śniegu i całej masy lodu, skupiając się na miejscach, które uważała za źródła ognia. Mała ironia, zważając na fakt, że dopiero co przyszła astronomiczna wiosna - aczkolwiek ta musiała jej wybaczyć. Abigail otworzyła jedno oko, sprawdzając, czy jej trudy działają - i wyglądało na to, że na razie była w stanie trzymać żywioł na wodzy, jako iż ten się nie rozprzestrzeniał. Anioł władający nad wodą bądź ogniem mógłby być naprawdę dużą pomocą, aby w pełni zapanować nad niesfornym żywiołem, ale na tę chwilę miała sytuację pod kontrolą.
Słowo-klucz, na razie.

Użycie mocy: władza nad żywiołem lodu [1/3]
Rzut kostką - sukces (wynik - 1)

Ogrody wokół świątyni Shinto XA2Hsjw
                                         
avatar
Gość
Gość
 
 
 


Powrót do góry Go down

Pisanie on 22.03.20 21:16  •  Ogrody wokół świątyni Shinto Empty Re: Ogrody wokół świątyni Shinto
Zapewne przybyłaby szybciej... Tylko że Faustynka miała paskudny zwyczaj ignorowania wszystkich listów przychodzących z Edenu. Zazwyczaj wciskała je do szafy, na śmierć zapominając o nich sekundę później. Co gorsza, w tym przypadku nawet gdyby była bardzo zainteresowana poznaniem wieści z anielskiego podwórka to nie miała takiej możliwości. Zanim się obejrzała, bądź zdążyła zareagować, Bartuś zasadził się na gołębia pocztowego i pożarł go razem z prośbą o pomoc.
Dlatego też o pożarach dowiedziała się już od klientów Przyszłości, którzy radośnie rechotali sobie o „nagłym ociepleniu klimatu”.

Na miejsce dotarła... No późno. Tak idealnie w punkt, żeby zobaczyć jak ogień trawi kolejne połacie pięknego terenu, zmieniając je w zgliszcza. Wylądowała w bliskiej okolicy świątyni Shinto. Ten widok... bolał. Cholernie bolał. Ale co mogła poradzić poza próbą ratowania niegdyś cudownego miejsca?
Kaszlnęła, zasłaniając rękawem usta i nos przed gryzącym, wszechobecnym dymem. Wolną rękę uniosła w powietrze.
- Abyś nam deszcza użytecznego udzielić raczył, wysłuchaj nas Panie...- Wymamrotała, zaciskając oczy. Poczuła w palcach przepływ chłodnej energii. Nie była w stanie rozpętać wielkiej burzy, jednak już po kilku sekundach na ziemię na niewielkim obszarze zaczęły spadać pierwsze, ciężkie krople deszczu. Wtedy też dostrzegła Abigail walczącą z ogniem całkiem niedaleko.
Podbiegła do niej, starając się ignorować szczypiący dym. Skierowała dłonie w stronę sporego płonącego krzewu.
Ostatni raz, kiedy taki widziano to zaczął gadać, więc lepiej uważać.
- Cóż to się stało?!- Zawołała w stronę anielicy.- Ktoś zapomniał zdjąć boskiego żelazka z gazu?

użycie żywiołu wody: 1/3
                                         
avatar
Gość
Gość
 
 
 


Powrót do góry Go down

Pisanie on 28.03.20 14:24  •  Ogrody wokół świątyni Shinto Empty Re: Ogrody wokół świątyni Shinto
Walka przeciwko żywiołowi wciąż była dla niej nie lada trudem, jednak nie minęło zbyt wiele czasu, a do uszu anielicy dobiegły dźwięki, które wskazywały, że być może wcale nie będzie musiała sama walczyć z tym jakże wściekłym żywiołem! Serio, lód był prawie wodą, ale jednak daleko jej było do Zimowej wersji Posejdona czy innych wodnistych koleżków, a ogień nie dawał za wygraną - choć powoli zaczynał się uniżać i z łaski swojej być może za paręnaście minut nawet zacznie się jej słuchać. Dość jednak było rzec, że anielica wolałaby, aby Pan nieco ją pobłogosławił z oddali i całkiem przypadkowo ściągnął innego anioła...
I, ku jej zdziwieniu, jej modły zostały wysłuchane! Palce u jej lewej ręki zaczynały nieprzyjemnie drgać pod wpływem wywoływanego chłodu, więc świadomość, ze może z lekka osłabić moc, oddając wodnistej koleżance nieco pola do popisu, było niczym ratunek z najgorszego. Słysząc jej słowa, Abigail zaśmiała się nerwowo, jednak szybko śmiech został zastąpiony przez kaszel. Trochę już tutaj była, nawdychała się nieco dymu i już zaczynał krztusić, to było szybkie. Wolnym ruchem opuściła lewą rękę, aby dać jej okazję do chwilowego odpoczynku, samej skupiając się na uwalnianiu żywiołu poprzez prawą na największy ogień, jaki widziała.
- Dobre pytanie, moja droga! - krzyknęła w stronę Faustine, posyłając jej krzywy uśmiech. - Albo kolejny łysy koleżka zapomniał prostownicy wyłączyć! Ach, ja rozumiem, że wszyscy chcą poczuć wiosnę, bo mają dosyć zimy, ale błagam, bez przesady... Za dużo emocji, za dużo dymu!
Albo jakieś śmieszki postanowiły się zemścić za Bóg wie tylko co na aniołach... Cóż, na razie nie miała jednak czasu myśleć, kto mógł to zrobić, bo jednak wciąż była praca do wykonania.
- A, na lewo! Ogień się powiększa nieco, mogę cię prosić o zapanowanie nad tym? Widzę, że woda jest Ci bardziej posłuszna, błogosław te ziemie dalej! - rzuciła żywo, wskazując lewą dłonią o które miejsce jej chodziło. Im szybciej, tym lepiej, a jak będą się dzielić obowiązkami, to wszystko pójdzie sprawniej.

Użycie mocy: władza nad żywiołem lodu [2/3] (sukces)
                                         
avatar
Gość
Gość
 
 
 


Powrót do góry Go down

Pisanie on 04.04.20 16:17  •  Ogrody wokół świątyni Shinto Empty Re: Ogrody wokół świątyni Shinto
Argument z prostownicą ją przekonał. Na tyle, że przystanęła na moment, wyobrażając sobie łysego anioła psioczącego na czym świat stoi. Przez ułamek sekundy poczuła nawet okrutny ból w serduszku. Ten biedny anioł chciał tylko zafundować sobie piękne blond fale, które zapewne w jego wyobrażeniach opadały kaskadami kosmyków na ramiona niczym w książeczce od religii dla dzieci. A może gdzieś się śpieszył? Może miał randkę lub inne ważne spotkanie? Może nie wiedział, że do prostownicy potrzebuje włosów? A teraz nie dość, że nie miał włosów to jeszcze zjarał połowę Edenu.
Ten dzień z pewnością nie należał do udanych dla pana skrzydlatego o nie.

Z rozmyślań o hipotetycznym aniele i jego morderczej prostownicy, wyrwał Faustynkę głos koleżanki. Ogień. No tak. Grzecznie odwróciła głowę w lewo. Faktycznie, zatliły się kolejne różane krzewy.
- Spoko loko, już ogarniam.- Odparła, szybko podlatując do wskazanego miejsca. Przesunęła łagodnie dłonią wzdłuż coraz mocniej buchającego płomienia, pozwalając mu wręcz liznąć palce. Pod nosem mamrotała kolejne słowa modlitwy. Deszcz się wzmagał, pomagając obu anielicom w walce.
- Wiesz co mi to przypomina?- Zawołała, najwyraźniej uznając całą sytuację za świetny czas na ploteczki.- Ognisko. Totalnie po tym wszystkim powinnyśmy ogarnąć ekipę i zorganizować ognisko. Mogłybyśmy podpiec kiełbaski, albo te... te... te takie słodkie pianki, takie cukrowe poduszeczki.
Kaszlnęła kiedy dym dostał się jej do gardła. Czy ją to powstrzymało przed dalszym gadaniem? A skąd.
- Słyszałam, ze śmiertelnicy tak robią. Biorą czekoladę, herbatniki i te pianki. Po czym wciskają je do ogniska...- Zawahała się na moment. Czy wypadało pytać koleżanki czy ma może gdzieś pianki w kieszeni? Żeby potem nie wyszło, że ją obżera czy coś...

[użycie żywiołu wody 2/3]
                                         
avatar
Gość
Gość
 
 
 


Powrót do góry Go down

Pisanie on 07.04.20 20:32  •  Ogrody wokół świątyni Shinto Empty Re: Ogrody wokół świątyni Shinto
Abi jednak by wolała, żeby jej anielska koleżanka za bardzo nie leciała jednak myślami za łysym z prostownicą, bo jednak miały o wiele ważniejsze dramaty rozgrywające się na Edenie aniżeli takie pokazy pomysłowości! Prawdą jednak było, że sama wizja była okropnie kusząca i sama anielica również wolałaby rozmyślać o bzdurach aniżeli zajmować się podjaranym Edenem. Powinni serio znaleźć śmieszków, którym nie wyszła zabawa zapałkami, jak to się skończy... Przez lata obcowania z kodeksem anielskim, główka tej oto damy wymyśliła całą masę irytujących i bolesnych sposobów na ogarnianie niesfornych Desperatów, że nawet S.SPEC by zapłakał... Choć w jej słowniku słowo "bolesny" w tym przypadku znaczyło właściwie "okrutnie nudny i zawstydzający". Na wanna-be badassów działało!
Jej głos wystarczył jednak, aby Faustine wróciła na ziemię i zajęła się tą częścią, gdzie paliło się najgorszej, a więc Abi mogła odetchnąć z ulgą, czując, jak jej część już widocznie się uspokoiła. Ogień kończył się tak samo jak jej możliwości utrzymania Pani Zimy na wodzy, choć ręce widocznie jej już przymarzły - na tyle, że chętnie by skorzystała z ciepełka, aby je ocieplić.
- Pianki, kochana. Aż mi zrobiłaś na nie chęć tylko o nich wspominając... - rozmarzyła się, wyobrażając sobie takie zgromadzenie anielskie, łącznie z całą śmietanką pokroju archaniołów i zwierzchności, niewinnie siedzących przy dużym ognisku, piekąc sobie kiełbaski czy pianki, niczym taka duża wycieczka pierzastych dzieciaczków. Wizja tak pełna cukrem, że aż miała ochotę się popłakać, wracając myślami do rzeczywistości.
- Definitywnie, zróbmy kiedyś takie rodzinne spotkanie anielskie, może nawet z podopiecznymi stróżów, jak są grzeczni! I dzieciaczki!
Na pewno ściągnęłaby Wuxiana na to. Biedny wreszcie mógłby odpocząć i złapać oddech, a że serduszko miał po właściwej stronie - nikt nie musiałby się gniewać.
Dłonie Abigail zadrżały, a chłód opadł. Ogień razem z nim, na szczęście.

Użycie mocy: władza nad żywiołem lodu [3/3]
                                         
avatar
Gość
Gość
 
 
 


Powrót do góry Go down

Pisanie on 08.04.20 19:38  •  Ogrody wokół świątyni Shinto Empty Re: Ogrody wokół świątyni Shinto
Ciekawska natura Faustynki wzięła znów górę, jak zwykle kiedy w jej życiu działo się trochę więcej niż pijackie bójki w barze.
Takie pochwycenie gagatków z zapałkami byłoby przygodą na miarę niezłego przedapokaliptycznego kryminału, z seksowną, anielską panią detektyw w roli głównej i ekscentrycznym czarnym charakterkiem. Można by takiego pochwycić i...
Tu jej wyobraźnia się zablokowała. Nie bardzo wiedziała co można dalej z pojmanymi huncwotami robić. Może łaskotać...? Albo postawić przed nimi ciasto i nie dać nawet kawałka?

Odgarnęła z twarzy mokre kudły. Uroki panowania nad żywiołem wody. Koniec końców wszyscy kończą mokrzy. Ale czy było coś piękniejszego i bardziej romantycznego niż taniec w deszczu?
Może na przykład Eden, który się nie jara?
No może.
- Można i z podopiecznymi! Te biedactwa też mają prawo się pobawić!- Zaśmiała się dogaszając płonący nieopodal krzew. Gdyby zrobiła to parę tysięcy lat temu to pewnie zabiłaby jedną, całkiem sporą religię.- Dawno nie mieliśmy porządnego zjazdu rodzinnego.

Odetchnęła głęboko, czując jak powoli jej moce słabną. Na szczęście, udało im się wspólnymi siłami ułaskawić też same płomienie. Ha! Co dwie anielice to nie jedna. Nawet jeśli będą po tym wszystkim całkiem przemarznięte i mokre. Mogła zgarnąć koleżankę po tym wszystkim do siebie – dać kakao z prądem, albo herbatkę z prądem, albo sam prąd... Menu baru „Przyszłość” było rozbudowane nie ma co.

użycie mocy: żywioł wody 3/3
                                         
avatar
Gość
Gość
 
 
 


Powrót do góry Go down

                                         
Sponsored content
 
 
 


Powrót do góry Go down


 
Nie możesz odpowiadać w tematach