Go down


Jama Pająka Wielkiego zw. Puszkiem

Pisanie by Shane on 28/2/2019, 10:14
Opis będzie.





 Powrót z Edenu okazał się niezwykle męczącą przeprawą zwłaszcza z dzieckiem na ręku. Granice Edenu były dobrze strzeżone przez co nie obyło się bez spotkania z aniołami, które początkowo nie miały pokojowych zamiarów. Jako Wymordowany musiał udać się na przyjazne przesłuchanie, mające na celu zweryfikowanie prawdziwości jego słów. Przesłuchanie okazało się być naprawdę miłe, co wybiło go nieco z tropu. Sprawa zakończyła się wbrew pozorom dobrze, a on mógł opuścić Raj bez obaw o własne życie.
 Opuszczając Eden nabawił się na nowo depresji, a im bliżej był domu, tym ona się pogłębiała.
 Smocza Góra z daleka wydawała mu się posępna. Zimne mury nie zachęcały do przekroczenia ich progów. Kamienne ściany otulone mchem i dzikim pnączem sugerowały zbłądzonym duszom, że trafili w złe miejsce.
Przeszedł przez potężne drzwi, zmierzając na wpół oświetlonym korytarzem, zmierzając do miejsca, w którym nie lubił przebywać, a w którym mógł się trochę poukrywać od reszty Smoków i przede wszystkim obowiązków związanym z jego stanowiskiem.
 Wszedł do niewielkiego gabinetu Pradawnego, które okupowali jego poprzednicy i przyjrzał się zakurzonemu biurko, i zdezelowanemu krzesłu; siadł na nie, a ono jęknęło jak gdyby ktoś siadł na kocie. Odchylił ciało w tył, lawirując na granicy wypieprzenia się. Wpatrywał się w pożółknięty sufit, z którego odchodził tynk. Miał spierdolony nastrój, dlatego tego z czystym egoizmem zamierzał go również komuś innemu spierdolić. Zastanawiał się dłuższą chwilę, przydzielając punkty Smokom od najbardziej lubianego do najmniej. Niestety Kari zajęła egzekwo miejsce z typem, który dawno nie żył. Pech chciał, że wyciągnął telefon i wystukał do niej sms'a.

„Za pięć minut w podziemiach.
Nie zapomnij wziąć ze sobą swojego paskudnego charakteru.
S.”

 Z zadowoleniem zwlekł się we wskazane miejsce grubo po dziesięciu minutach, paląc papierosa i śmiecąc popiołem gdzie popadnie.
Księżniczka się zjawiła. Już się martwiłem, że zabłądziłaś.
Uśmiechnął się przekornie, praktycznie mając nadzieje, że ta stchórzy i nie wstawi się w miejscu. W końcu Shane miał szalone pomysły i zdawał się być nieprzewidywalny w swoim postępowaniu.





Wyrwałem się z obławy tej, schowałem w jakiś las.
Lecz ile szczęścia miałem w tym, to każdy chyba przyzna.
Leżałem w śniegu jak nieżywy długi, długi czas.
Po strzale zaś na zawsze mi została krwawa blizna.
Shane





Shane
Pradawny    Opętany
GODNOŚĆ :
Shane.


Powrót do góry Go down


Re: Jama Pająka Wielkiego zw. Puszkiem

Pisanie by Karitsuki on 2/3/2019, 18:23
Puchate, różowe ucho drgnęło raz i drugi, i trzeci, kiedy tak właścicielka jego wpatrywała się w świecący, szydzący z niej ekran telefonu, na którym to wyświetlała się aktualnie informacja o otrzymaniu nowej wiadomości. Wszystko byłoby ok i spoko, i super gdyby nie fakt, iż nadawcą tegoż smsa był nie kto inny, jak Wkurwiający Mon. Kari zmrużyła swoje niebieskie, wbite w drobną i smukłą komórkę ślepka, tupiąc przy tym praktycznie nieświadomie lewą stópką. Tuptuptuptup... Zastanawiała się nad dostępnymi jej obecnie opcjami w przypadku tej wcale nie tak rzadkiej, niestety, sytuacji - mogła albo zignorować kompletnie wysłaną do niej wiadomość, albo też... zignorować ją. Yup, idealny plan, wspaniały i godny nagrody nobla. Patrzcie, jaki z niej geniusz był prawdziwy! Już miała rzucić telefon na goły materac jednoosobowego łóżka, kiedy przypomniała sobie, że przecież mieli powypytywać współtowarzyszy swoich zacnych odnośnie tego całego Hexa, którym to interesowała się ich zleceniodawczyni - Marcelina. Zatrzymała się, toteż, w połowie ruchu i spojrzała nienawistnym wzrokiem na dalej mrugający irytująco, złośliwie wyświetlacz. Wreszcie kliknęła donośnie oraz z niezadowoleniem językiem i sprawnym gestem odblokowała ekranik, moment później zaznajamiając się z smsem zaserwowanym jej przez jakże szanownego, wielkiego Pradawnego.

Ho?
Do katakumb zachciało mu się przespacerować?
Z nią?
Ha!

Oj, źle - bardzo, bardzo źle - będzie się działo, kiedy to dwie te jednostki będące pięknymi, idealnymi przedstawicielami gatunku Nieprzewidzialnych spotkają się w jednym miejscu na dłuższą chwilę. Chaos tak uwielbiany i ubóstwiany, i czczony przez Wymordowaną pewnie zapanuje tu na wieki wieków, podżegany słodkim szaleństwem i wspaniałym obłąkaniem, które to podążały ścieżką Kari niby plaga żarłoczna i makabryczna. Parsknęła z rodzącym się na usteczkach, jadowitym uśmieszkiem, decydując się wysłuchać tego rozkazu i zaszczycić Opętanego swoją świetlistą, kolorową obecnością. Może uda jej się troszkę go podenerwować i wyprowadzić z równowagi, i może nawet dziabnąć go w ten jego słodki pyszczek. Nie wspominając, że z wycieczki na Desperację wróciła już jakiś kawałek czasu temu, zdążyła w miarę porządnie wypocząć i już zaczynała się nudzić -
a jeżeli mogła połączyć swoje nowe zadanko z przyjemnością wkurzania Shane'a, to nie zamierzała marudzić, tylko pochwycić tę szansę na zaczerpnięcie chociaż odrobiny zdrowej, odświeżającej zabawy. Wzywa ją? Ok, pójdzie, stawi się, przylezie, ale przytarga też ze sobą ten swój paskudny charakter i rzuci nim prosto w pysk Opętanego. Zobaczymy, jak sobie z tym poradzi, ha!

Przywdziawszy nieprzyzwoicie kuse, zdobione kimono o granatowej barwie i niemożliwie szerokich rękawach, jak również wpiąwszy we włosy pasującą spinkę ozdobioną niebieskim kwiatem, Kari energicznym krokiem ruszyła na nową, kuszącą przygodę. U jej pasa spoczywały, naturalnie, dwie katany - obie gotowe do ciachania, kaleczenia, mordowania i działania. Na punkt startowy przyczłapała kilka minutek po Shane'ie, natychmiast skupiając na nim uwagę swoich lśniących, zakrapianych kpiną oczek.
- Paskudny z Ciebie książę, Mon. Na romantyczny spacer zapraszasz, a nawet kwiatów nie podarujesz, pf - odparła na jego słowa, obracając w paluszkach prawej dłoni wytarty, spłaszczony brutalnie kapsel, który zgarnęła z minionego po drodze parapetu.
Karitsuki





Karitsuki
Żmij     Opętany
GODNOŚĆ :
Karitsuki


Powrót do góry Go down


Re: Jama Pająka Wielkiego zw. Puszkiem

Pisanie by Shane on 4/3/2019, 13:53
 Paskudny nastrój nie opuszczał go od momentu kiedy po raz ostatni miał w ustach swoją ulubioną szkocką. Pożegnał się ze swym złotym napojem na rzecz wychowania dziecka. Poświęcenie to niezwykle dużo go kosztowało, jednak rekompensował je sobie papierosami w postaci kilku paczek dziennie. Palił jak prawdziwy smok, jednak nikomu najwidoczniej to nie przeszkadzało, a na pewno nie tak bardzo kiedy pił. Pamiętał czasy, w których uchlany potrafił stosować agresywne zaczepki do swoich kolegów, a gęba nie zamykała się od ciętych ripost. Towarzysze często znikali mu z oczu, kiedy stan jego świadomości umykał, a przyćmiewał je gorzki odór taniej whisky. Na lepszą nawet nie było liczyć, zważając na warunki w jakim przyszło im bywać. Alkohol stał się jeszcze bardziej trudny do zdobycia wraz ze zniknięciem Smolistej. Jej cudowny bimber ubywał z beczek, a on nie miał zielonego pojęcia kiedy ich zapasy uszczuplały.
 Abstynencja nie służyła mu. Wewnętrzne psy drapały jego gardło, a demony szeptał, aby całą frustrację ulokował w jakimś osobniku. Kari zdawała się być idealnym celem zważając na ich oziębłe relacje. Ta dwójka nigdy jakoś szczególnie nie pałała do siebie sympatią. Najpewniej uwarunkowana niechęć miała podłoże w dwóch jakże silnych i upartych charakterach, które ścierając się przy każdej możliwej konfrontacji próbowały pokazać kto w ich potyczce jest górą.
 Rudzielec niestety miał ten przywilej w hierarchii, który zamierzał bezczelnie wykorzystać. Kobieta musiała się stawić na wezwanie do swego przełożonego, co nie umknęło mu, lecz także był zdania, że Kari ze swoją paskudną naturą pragnęła podświadomie spotkać się z wymordowanym rudzielcem.
 Kiedy w końcu raczyła się pojawić w katakumbach, Shane obrzucił ją wzrokiem od góry do stóp dostrzegając kuse ubranie. Uśmiechnął się przekornie, nieco złośliwie.
Na kwiaty sobie trzeba zasłużyć, królewno.
Odbił piłeczkę.
 Wyciągnął na wpół pogniecionego papierosa z kieszeni i wsunął go między spierzchnięte wargi. Opalił go i wypuścił dym w jej stronę.
Chodź, mam dla ciebie coś lepszego niż kwiaty. Z myślą o tobie, przygarnąłem go.
Odparł, idąc przodem. Na gębie pojawił się paskudny, krzywy uśmiech.
 Pchnął wielkie drzwi, wchodząc do niewielkiej kamiennej hali. Z sufitów wisiały pajęczyny, jak gdyby ktoś nie sprzątał w tym miejscu kilkanaście lat.
 Wszedł głębiej.
Puszek.
Zawołał, a jego głos rozniósł się echem. Powietrze w tym miejscu było niezwykle gęste i capiące stęchlizną oraz czymś trudno do zidentyfikowania.
 Kilka kroków przed siebie i nadepnął na kość. Pękła niczym wykałaczka pod jego ciężarem.
 Stanął na środku.
 Już go słyszał.
 Wielki pająk opuścił się z sufitu tuż obok Shane'a, a on dotknął jego włochatej głowy.
Puszek, poznaj swoją nową opiekunkę.
Obrócił głowę w stronę Króliczka z zadziornym uśmiechem.
Surprice.






Wyrwałem się z obławy tej, schowałem w jakiś las.
Lecz ile szczęścia miałem w tym, to każdy chyba przyzna.
Leżałem w śniegu jak nieżywy długi, długi czas.
Po strzale zaś na zawsze mi została krwawa blizna.
Shane





Shane
Pradawny    Opętany
GODNOŚĆ :
Shane.


Powrót do góry Go down


Re: Jama Pająka Wielkiego zw. Puszkiem

Pisanie by Karitsuki on 9/3/2019, 17:47
Ho?
Lepszym od kwiatów mógł być wyłącznie bukiecik smaczniutkich, świeżutkich marcheweczek albo pokaźny pęk wszelkiego rodzaju, najlepiej jeszcze poplątanych ze sobą kabelków. Albo woreczek wypełniony błyszczącymi, pięknymi monetami wymieszanymi ze zgniecionymi kapslami. Albo zestaw do czyszczenia katan, nawet używany i po części wyczerpany byłby świetny. Albo... tak, kwiaty w mniemaniu Kari były bardzo, bardzo nisko na liście chcianych prezentów - chyba, że zrobione były z poskręcanych drucików bądź były jadalne. Yup. Pająk, z kolei, w ogóle nie znajdował się na tym zacnym, szlachetnym spisie, un! Nutka podejrzenia i gorzkie przeczucie nadciągającej katastrofy lub niebezpieczeństwa dopadły ją w chwili, w której Pradawny otworzył wiekowe, spore drzwi prowadzące do wcale nie tak dużej, zbudowanej z chłodnego kamienia sali. Zmrużyła swoje śliczne, niebieskie ślepia, przekraczając hardo i z pewnością próg tegoż pomieszczenia, mimo że instynkt puszczał jej obecnie w umyśle barwną, głośną i donośną dyskotekę sygnałów dotyczących czającego się wewnątrz zagrożenia. Położyła odruchowo i bez większego zastanowienia smukłą dłoń na górnej rękojeści przypasanych, bliźniaczych broni, nie spuszczając bacznego, ostrego spojrzenia z zadowolonego z siebie, zadziornie szczerzącego się Shane'a.

Na widok ogromnej, wieloocznej bestii jej puchate uszy położyły się płasko po różowej czuprynie bez większej wiedzy Żmii, kiedy to ona przeniosła uważny, lśniący fioletowawą iskierką wzrok na jakże słodkiego pupila Pradawnego. Zmusiła się do rozluźnienia nagle spiętych mięśni barków i karku wiedząc doskonale to, jak groźna i silna jest ta paskudna, znajdująca się tuż przed nią istota. Stojący obok, głaskany po łbie pająk też był niczego sobie i mógł posłużyć za świetnego partnera potyczki, z czego Kari chętnie by kiedyś skorzystała - jak stwierdziła w głowie po przeminięciu tego pierwszego momentu szoku i szalejących, ostrzegających ją dziko instynktów. Niebezpieczeństwo! - wrzeszczały jej prosto do ucha, wciskały się pomiędzy myśli, wdzierały do na siłę rozluźnianych mięśni. Cudowne, podnoszące poziom adrenaliny do niebiańskich poziomów niebezpieczeństwo, tak.
- Na zdjęciu wydawał się większy - skomentowała w końcu, podchodząc o krok do przodu i wychylając się lekko naprzód ze sztucznie zamyśloną miną. - Ma Twoje oczka, Mon - dodała z przekornym grymasem, strzygąc delikatnie prawym, postawionym na powrót na sztorc uchem.
Karitsuki





Karitsuki
Żmij     Opętany
GODNOŚĆ :
Karitsuki


Powrót do góry Go down


Re: Jama Pająka Wielkiego zw. Puszkiem

Pisanie by Shane on 22/3/2019, 20:02

 Wilk i zając, zamknięci w jednej komnacie, a pomiędzy nimi wiszący z sufitu pająk, łypiący podejrzliwie na kobietę. Nieznajoma wyglądała wbrew pozorom całkiem groźnie, ale również apetycznie. Sterczące królicze uszy hipnotyzowały go, a z otworu gębowego poleciała soczysta, gęsta ślina. Pająk poruszył się niespokojnie, najwidoczniej zaciekawionym jej nagłym ruchem. Na początku nieco się spłoszył i wycofał, wpełzając po nitce ku sufitowi, jednak w połowie drogi zatrzymał się, przypominając sobie o subtelnym zapachu Kari.
Chyba wpadłaś mu w oko. W sumie, twój typ faceta.
Odbił piłeczkę Pradawny, odsuwając się w ostatniej chwili, aby obślizgła ślina zwierzaka nie spadła na jego ubłocone buty. Rudzielec spojrzał na kobietę rozbawionym wzrokiem, a następnie odsunął się od tej dwójki. Wolno zmierzając ku drzwiom.
Chce, abyś go karmiła oraz oswoiła. Ma być przydatny do obrony, gdyby jakiś intruz próbował się przedrzeć przez mury organizacji. Poza tym dopilnuj, aby nie wpieprzył mi dzieciaka. Ma dziwne skłonności.
Zaznaczył, jednak zaraz dodał:
Dlatego wybrałem ciebie do tego zadania.
Nie uważał, że Karitsuki posiadała niezwykle wysokie predyspozycje w tresurze zwierząt, jednak utarcie nosa Króliczkowi sprawiło, że martwe serce Shane'a biło znacznie szybciej.
Poradzisz sobie, czy to cię przerośnie?
Zagadnął, stając tuż przy drzwiach, wygrzebując ze spodni paczkę pomiętych papierosów. Wsunął jeden do ust, odpalając go kilka razy od popsutej zapalniczki.
 Chciał opuścić grobowiec wielu ofiar Puszka, jednak również wielka ochota nie odstępowała go na krok, aby zostać i chociaż pośmiać się z poczynań Króliczka. Oczami wyobraźni widział, jak próbuje utemperować młodego futrzaka, a ten mający wiek nastoletni ni cholerę chciał słuchać.
 Pająk opuścił się niżej, znajdując praktycznie tuż przed twarzą Karitsuki. Szczękoczułki poruszyły się wydając dziwne klekotanie. Opuścił się na samą ziemię zaintrygowany człowiekiem o króliczych uszach. Być może był nieco przestraszony jej obecnością, być może zaintrygowany, jednak na pewno nie był bezbronny, gdyby ta nagle zechciała go zaatakować.





Wyrwałem się z obławy tej, schowałem w jakiś las.
Lecz ile szczęścia miałem w tym, to każdy chyba przyzna.
Leżałem w śniegu jak nieżywy długi, długi czas.
Po strzale zaś na zawsze mi została krwawa blizna.
Shane





Shane
Pradawny    Opętany
GODNOŚĆ :
Shane.


Powrót do góry Go down







Sponsored content

Powrót do góry Go down

Powrót do góry