:: M3 :: Centrum

Strona 5 z 5 Previous  1, 2, 3, 4, 5

Go down


Bar "Delusion" - Page 5 Empty Re: Bar "Delusion"

Pisanie by Gość on 9/2/2019, 02:22
 — Przyjąłem — odparł android na polecenie Ivo.
 Później akcja rozwinęła się szybko.
 Znaleźli się na zapleczu w konfrontacji z właścicielem pozbywającym się śladów zbrodni. Kobayashi ledwo co zamknął za nimi drzwi, a eliminator już stał przy mężczyźnie, wyraźnie dając do zrozumienia, że nie ma zamiaru się z nim cackać. Android podjąłby się innych sposobów wydobycia informacji, ale nie on tu prowadził misję. Stał więc obok z rękoma skrzyżowanymi w nadgarstkach za plecami, czekając.
 Makotou sapnął, gdy poczuł za plecami ścianę i wlepił w wojskowego spojrzenie pełne pretensji. Wyglądał tak, jakby chciał wszcząć bójkę, ale wiedział, że jest na straconej pozycji, dlatego ograniczył swoje odruchy.
 — Nie wiem! Nie mam pojęcia, słyszałem tylko tyle, że doszło do jakiejś bójki! — wyrzucił z siebie, czując, jak pot zaczyna spływać po czole. Wciąż ściskał w dłoni brudną szmatkę, starając się jak najbardziej odsunąć od wściekłej twarzy naprzeciw siebie.
 Z każdą sekundą wyglądał coraz gorzej, skóra zdążyła przybrać lekko czerwonego odcienia, a na czole pojawiła się żyłka zdenerwowania.
 — Ch-chyba ten jeden wziął ze sobą tego drugiego… — wymamrotał w próbie złagodzenia sytuacji przez częściowe zdradzenie swojej wiedzy. Mógł dalej udawać głupiego, ale nie ukrywajmy, był tylko człowiekiem i bał się konsekwencji.
avatar





Gość
Gość

Powrót do góry Go down


Bar "Delusion" - Page 5 Empty Re: Bar "Delusion"

Pisanie by Ivo on 9/2/2019, 13:51
Pałające nienawiścią spojrzenie Ivo zdawało się przepalać schwytanego w potrzask mężczyznę na wylot. Szukał najmniejszego objawu oporu i prowokacji. "No dawaj" - zdawały się mówić jego błękitne oczy - "No już, odepchnij mnie. Uderz, daj mi jakiś pretekst, a nie wyjdziesz z pudła przez najbliższą dekadę." Krążąca mu w żyłach adrenalina tylko napędzała wściekłość, jaka go ogarnęła po ujrzeniu posoki pokrywającej posadzkę. Gdyby mógł poświęcić teraz kilka minut na refleksje nad swoim zachowaniem, zdałby sobie sprawę z faktu, że takie wybuchy zdarzały mu się częściej od czasu łapania tego chorego anioła w galerii. Nadal nie wiedział co się wówczas stało, jednak ból opuchniętych kostek po tamtej walce dobitnie świadczył o tym, w jaki sposób skończyło się tamto starcie. Teraz jego samokontrola pękała coraz łatwiej, wyzwalając tłumiony wewnątrz gniew. A może po prostu śmiertelne niebezpieczeństwo, w jakim znalazł się Warner wyzwoliło w nim tę samą siłę, jaką otrzymują matki na widok zagrożonego dziecka? Wiedział tyle, że nie mógł go zawieść, musiał go uratować za wszelką cenę.
- Jakiejś bójki, tak? - warcząc, powtórzył za nim, z kpiącym wyrazem na wściekłej twarzy. - Dlatego twój pracownik miał nas nie wpuścić do pokoju, gdzie zmywasz krew, a ty nie zgłosiłeś tego faktu służbom porządkowym? - ton głosu Bergssona wskazywał na to, że nie pozwoli sobie wciskać bzdur i bezlitośnie obnaży każde niedopowiedzenie mężczyzny. Próby załagodzenia sytuacji przez rzucenie wściekłemu psu żałosnego ochłapu informacji skończyło się tylko na jeszcze większym jego rozjuszeniu. Gdyby ktoś teraz polał eliminatora zimną wodą, wyparowałaby natychmiast w chwili kontaktu z jego rozpaloną skórą.
- Ten jeden? - gdyby jad w jego głosie miał faktyczną moc, właściciel padłby trupem w tym momencie. - Kto to był? Jak wyglądał? - korzystając ze swojej zwiększonej siły mocniej przycisnął go do ściany i przytrzymał tak na kilka sekund. Rozluźnił potem uścisk, lecz tylko odrobinę, by nie dusił się z powodu uciskania żeber.
Nie miał pewności, czy ten człowiek faktycznie był w zmowie z porywaczem, jednak fakt milczenia w kwestii potencjalnego starcia na zapleczu, gdy każdy praworządny mieszkaniec M-3 zadzwoniłby po policję, stawiały go w niekorzystnym świetle. Dlatego też Ivo nie miał zamiaru odpuszczać, a jeśli wyjaśnienia go nie zadowolą, pójdzie z nim do sali przesłuchań, gdzie wydrze mu z gardła całą resztę.


Idzie Ivoś koło drogi
nie ma ręki ani nogi...

standardowa mowa (#34563c) głos | szał berserkera (#673c34)
X OTP, X
Ivo





Ivo
Eliminator
GODNOŚĆ :
Ivo "Alpakivo" Bergsson


Powrót do góry Go down


Bar "Delusion" - Page 5 Empty Re: Bar "Delusion"

Pisanie by Gość on 9/2/2019, 16:00
 Trudno było mu wyjaśnić takie, a nie inne postępowanie, właściciel grał na czas, ale wiedział, że ostatecznie nie uniknie problemów. Pytanie brzmiało: czy wolał mieć na pieńku ze specami czy Łowcami? Ci pierwsi wiedzieli już o jego nielegalnym interesie, jednak Łowcy mogli okazać się niezbyt łaskawi — co powstrzymałoby ich przed wyrwaniem nic nie znaczącego chwastu? A zatem musiał znaleźć złoty środek i wierzyć, że poradzi sobie z tego konsekwencjami.
 Kobayashi zastanawiał się przez moment, czy nie zareagować, lecz uznał, że Ivo wie co robi i przez przypadek nie uszkodzi za mocno podejrzanego.
 — Uch…! — jęknął Makotou, gdy uścisk został zwiększony, a powietrze oporniej dostawało się do płuc. Purpura wyraźniej odznaczyła się na zmarszczonej twarzy, zaś jego ręce złapały za te eliminatora w próbie poluzowania uchwytu. Szmatka upadła na podłogę. — Łowca! M-miał na sobie maskę, więc nie widziałem, jak wygląda, ale… — Kaszlnął. — Wiem tylko tyle, że mówią na niego Ciro! To wszystko, nie mam pojęcia, gdzie zabrał Twojego kolegę! — Kusiło go, by podać jakąś nieprawdziwą lokalizację, ale postanowił, że zrobi to, jeśli nie przekona wojskowego, że to cała jego wiedza na ten temat. Poniekąd tak było, chociaż w rzeczywistości znał twarz wspomnianego łowcy. Miał jednak nadzieję, że imię niewiele zdradzi, Ciro był bardziej rozpoznawalny przez aparycję.
avatar





Gość
Gość

Powrót do góry Go down


Bar "Delusion" - Page 5 Empty Re: Bar "Delusion"

Pisanie by Ivo on 20/2/2019, 01:03
Wreszcie. Wreszcie Makotou zaczął sypać, zaczął pękać i zdradzać swoje informacje. Na własne szczęście, mógłby dodać. Gdyby zwlekał choć minutę dłużej, eliminator nie mógłby ręczyć za siebie. Jakaś część jego jaźni próbowała go uspokoić, lecz jak dotąd bezskutecznie. Bergsson niedaleki był od katowania cywila na zapleczu baru, byleby tylko wyciągnąć zeń wszystko co wiedział. Kącik ust żołnierza zadrgał nieznacznie, kiedy właściciel lokalu przyznał się do pewnej niewiedzy co do opisu porywacza, poza tym jednak wszystkie informacje były wystarczająco szczegółowe, by można było przystąpić do pościgu. Mógł co prawda zataić jakieś informacje, ale żeby zrobić tak w obliczu rozwścieczonego Szweda, musiałby być samobójcą, a biznesmeni raczej należeli do tych racjonalnych typów. Stąd pewna doza zaufania, jaką okazał temu tchórzowi.
Zdał sobie sprawę, że nadal wciska jego klatkę piersiową w ścianę. Puścił więc jego koszulę i pozwolił mu opaść na miękkie nogi, co sprawiło, iż ten upadł na podłogę, oparłszy plecy o ścianę.
- Wierzę Ci. - oznajmił tylko, gniew wciąż wrzał w nim, ciężko było mu wypowiadać dłuższe zdania, gardło miał tak ściśnięte, że ledwie przeciskały się przezeń pojedyncze głoski. Zacisnął zęby i odetchnął głęboko. Wiedział już dokładnie, kogo szuka, nawet jeśli ten człowiek nie był w stanie opisać wyglądu zewnętrznego tego Ciro. Ivo i tak go dopadnie.
Gdy wściekłość przygasła na tyle, że mógł się odezwać, zwrócił się do androida.
- Dlaczego właściwie Ryuu tutaj przyszedł?
Nie pamiętał, czy Kobayashi powiedział mu o tym czy też nie, a taka sprawa mogła mieć kluczowe znaczenie dla decyzji, które następnie miał podjąć. Niezależnie od odpowiedzi syntetyka, wydał mu polecenie:
- Podejdź do naszych przy wyjściu i każ im oczyścić lokal, spisując przed wypuszczeniem każdego cywila. A potem niech przyjdzie Noriko z psami i zbada tę krew.
Trop wciąż był świeży, nie było czasu do stracenia. Ivo kiedyś obiecał sobie, że jeśli coś stanie się jednemu z jego przyjaciół, dopadnie winowajcę nawet na krańcu świata. I tak właśnie zamierzał teraz uczynić, niezależnie od tego, dokąd zaprowadzą go nosy psów.


Idzie Ivoś koło drogi
nie ma ręki ani nogi...

standardowa mowa (#34563c) głos | szał berserkera (#673c34)
X OTP, X
Ivo





Ivo
Eliminator
GODNOŚĆ :
Ivo "Alpakivo" Bergsson


Powrót do góry Go down


Bar "Delusion" - Page 5 Empty Re: Bar "Delusion"

Pisanie by Gość on 27/3/2019, 08:57
 Właściciel upadł z głuchym odgłosem na podłogę i chociaż ból rozszedł się po jego kolanach, odczuł ulgę i pośpiesznie złapał kilka głębszych wdechów, starając się uspokoić serce wybijające szalony rytm. Otarł rękawem kącik ust, z których pociekła ślina, ale nie podnosił głowy w obawie, że sprowokuje tym speca do dalszej pogawędki.
 Kobayashi poprawił mechanicznym ruchem okulary, nie odrywając spojrzenia od Makotou.
 — Otrzymaliśmy doniesienie o nielegalnym handu na terenie tego lokalu. Razem z Moriyamą mieliśmy przeprowadzić kontrolę — oznajmił spokojnie. Może następnym razem niel powinien pozwolić Warnerowi na samodzielne załatwianie spraw? W końcu androida przydzielono mu nie bez powodu.
 Skinął głową na polecenie i wyszedł z budynku, by poinformować resztę o dalszym postępowaniu. Kilka sekund później znaleźli się w środku, po kolei wyprowadzając klientelę i spisując ich dane, a kiedy ostatni bywalec baru zniknął za drzwiami, pojawiła się Noriko wraz z psem.

avatar





Gość
Gość

Powrót do góry Go down


Bar "Delusion" - Page 5 Empty Re: Bar "Delusion"

Pisanie by Major. on 13/8/2019, 22:42
Po wyjściu z prosektorium wprost na zewnątrz, chłód niemal od razu rozgościł się na skórze Majora w postaci lodowatych podmuchów wiatru. Drżąc, zapiął kurtkę pod samą szyję i ruszył ku wyjściu z południowej części miasta. Pierwszy raz od dawna odczuł ulgę po pozostawieniu obszernego kompleksu budynków za swoimi plecami, jednakże nadal nie był w stanie zapomnieć o sinym, naznaczonym przez okrucieństwo ciele i raz po raz odtwarzał ten obraz w głowie, przez co nie wiele odzywał się do towarzyszącej mu kobiety. Analizował wszelkie zabrane materiały dowodowe, choć ich ilość mógł policzyć na palcach jednej ręki. Pespektywa skrupulatnego mordercy zamazującego za sobą ślady napawała w połowie Niemca głównie wstrętem, ale też nieśmiałą, przebijającą się przez bukiet negatywnych emocji otuchą, która choć niewyraźna, dostarczała oficerowi złudnej nadziei, że mają do czynienia z jednostką wyposażoną w szare komórki, ale co z tego, skoro najprawdopodobniej umysł miała skażony szaleństwem?
  Po upływie półgodziny natknęli się na lokal mniej zaludniony niż kilka poprzednich. Major nie poznał wielu uroków nocnego życia. Był rzadkim bywalcem barów. Zwykle zadowalał się piwem schłodzonym w czeluściach własnej lodówki w akompaniamencie jazgotu sprzętu stereo, gdzie jednym towarzyszem był zakrapiany kompan. Zwyczajnie w świecie stronił od innych substancji wysokoprocentowych, przede wszystkim przez wzgląd na uprzedzenia - wolał nie utracić nad sobą kontroli, poza tym nigdy żaden trunek z tak zwanej wyższej półki mu nie posmakował, ponadto przyczynił się do tego także ojcowski alkoholizm. Nadal pamiętał odór taniej whisky, który unosił się wokół mężczyzny, przesiąkł nim na wskroś. Rzadko kiedy przychodził do domu trzeźwy, a przynajmniej ludzka, tak bardzo ulotna pamięć Auricha nie była w stanie wychwycić zbyt wielu takich momentów.
  Otworzył drzwi „Delusion” i puścił kobietę przodem. Wchodząc do pomieszczenia rozejrzał się po jego wnętrzu, spojrzenie zatrzymując kolejno na klientach. Większość z nich już dawno poddała się upojeniu alkoholowemu, a przynajmniej taki wniosek wysunął na podstawie tego, co sobą prezentowali.  
  — Znajdź jakiś stolik, a ja pójdę po coś do picia — zaproponował głośniej niż miał to w zwyczaju, by przebić się przez panujący w pomieszczeniu harmider, od którego niemal od razu zabolała go głowa. — Na co masz ochotę?
  Po tym jak z ust kobiety padła odpowiedź, ruszył ku epicentrum rozgrywających się w tym lokum wydarzeń. Bar był oblegany przez trzech pijanych mężczyzn, czego przyczyną najprawdopodobniej była stojąca z ladą barmanka. Musiał stać się obiektem ich zainteresowania. Przywitał się z nią i poprosił o jedno piwo, trunek dla Mayhem, a także paczkę najłagodniejszych Chesterfieldów, jakie wchodziły w skład asortymentu, najlepiej miętowych, lecz Aurich nie był w tym temacie wybredny.
  Opierając się dłońmi o blat, obejrzał się za panią doktor. Zlokalizował ją przy stoliku w kącie obok wysokiego, doniczkowego kwiatu. Podniósł ku górze dłoń i pomachał jej, oprawiając ten gest w wymuszony półuśmiech.



Salut! Szarżą w rytmie bijącego serca ostro wystrzelane nuty,
Pogrzeb przyjaciela, to nie sen, z którego można się obudzić
Bar "Delusion" - Page 5 HDGIiIy
Chrzęst zasad pod butami, ból i życie, stały splot, taki żołnierski los,
Jednak to prawdopodobnie coś, co nie powinno być mówione na głos
Major.





Major.
Oficer
GODNOŚĆ :
mjr Rokuro Aurich


Powrót do góry Go down


Bar "Delusion" - Page 5 Empty Re: Bar "Delusion"

Pisanie by Mayhem on 19/8/2019, 22:52
 Opuszczając mury tak dobrze znanego terenu, straciła całą pewność, jaką zdążyła uformować za stolikiem do sekcji zwłok. Lodowaty wiatr wydmuchał z jej organizmu resztki chęci na jakąkolwiek formę obcowania z żywymi; była o krok od powrotu do prosektorium i prawdopodobnie wykonałaby w tył zwrot, gdyby nie gotowy do drogi Major.
 Pozostało jej tylko westchnąć.
 W drodze do baru nie mówiła zbyt wiele, myślami co rusz odbiegając do pozostawionego w prosektorium ciała. Raz tylko sięgnęła po papierosa, szybko zniechęcona płatkami śniegu, które dwa razy zgasiły tlącą się końcówkę. Rozeźlona rzuciła niedopałek na ziemię i mruknęła pod nosem, przyspieszając kroku.
 Wnętrze wybranego przez Majora lokalu było... Inne, niż to sobie wyobrażała. W głowie miała obraz raczej jakiegoś bardziej eleganckiego miejsca z mężczyznami w garniturach i kobietami w pięknych sukniach; tymczasem wzrokiem napotkała dwóch pijanych facetów i ledwo podrygujące do muzyki młode dziewczyny. Prawdopodobnie również pijane.
 Znów westchnęła.
 – Cokolwiek mocnego, wszystko mi jedno – odparła ze wzruszeniem ramion. – Byle nie żadne wino. Nie znoszę wina – mrucząc pod nosem, zgarnęła z lady kryształową popielniczkę. Ta zaraz stuknęła o blat, gdy Mayhem znalazła miejsce na uboczu. Idealne dla marnych nastrojów, jakimi oboje się odznaczali. Sama nawet nie wiedziała, skąd ten podły humor. Nie było przecież powodu, racja?
 W sekundę odpaliła papierosa, uprzednio wieszając płaszcz na oparciu krzesła. Widząc machającego Majora jedynie uniosła brew, nie do końca wiedząc, jak powinna na to odpowiedzieć. Poderwała więc tylko rękę, dość sztywno machając nadgarstkiem. Szybko opuściła dłoń, wracając do pielęgnacji choroby, o której nikt nigdy nie miał się dowiedzieć.
Mayhem





Mayhem
Naukowiec
GODNOŚĆ :
Mayhem Kevorkian


Powrót do góry Go down


Bar "Delusion" - Page 5 Empty Re: Bar "Delusion"

Pisanie by Major. Yesterday at 23:28
Po niespełna siedmiu minutach wrócił do siedzącej samotnie w kącie pani doktor. Na jego ustach ukazał się nieco wymuszony, delikatny uśmiech, który wskutek ograniczonej, mało ekspresyjnej mimiki przybrał formę niezgrabnego grymasu. Odłożył na blat stolika mocnego drinka dla Mayhem i kufel piwa dla siebie. Po powrocie do kobiety udzielił mu się jej podły nastrój, zatem udawana radość szybko zgasła.
  — Nadal martwisz się o Clifforda? – wypalił bez głębszej analizy sytuacji, zajmując krzesło na przeciwko kobiety. Była markotna, cicha, inna niż zazwyczaj. Czyżby zadziorność, pewność siebie - jakże charakterystyczne dla niej cechy charakteru – ugięły się pod  ciężarem zmęczenia, o którym wspominała pochylając się nad zwłokami studenta, a może to troska o współmałżonka nie dawała mu spokoju?  A Cliff, jak to Cliff. Pewnie, jak zwykle sterczał nad planami rakiety i konsultował ją z inżynierami i astronautami z różnych zakątków świata, nawiązując przy okazji z nimi dłuższą współpracę. Ewentualnie pisał kolejne poddanie o dofinansowanie pierwszej od dekad podróży w kosmos. Organy władzy – o dziwo – wspierały jego inwestycje.
  Rokuro, przyglądając się obliczu kobiety, miał wyrzuty sumienia, że od tygodnia nie odwiedził naukowca w pracownicy, przy okazji nie dostarczając mu produktów odżywczych. Pewnie znowu zapomniał o całym świecie, studiując raz po raz otrzymane z innych Miast książki.  
   — Masz ogień? — Wyjął z kieszeni jeszcze nie napoczętą paczkę miętowych papierosów. Usunął z niej folię i otworzył kartonik. Uchwycił w palce jednego mentola i wsunął go do ust.



Salut! Szarżą w rytmie bijącego serca ostro wystrzelane nuty,
Pogrzeb przyjaciela, to nie sen, z którego można się obudzić
Bar "Delusion" - Page 5 HDGIiIy
Chrzęst zasad pod butami, ból i życie, stały splot, taki żołnierski los,
Jednak to prawdopodobnie coś, co nie powinno być mówione na głos
Major.





Major.
Oficer
GODNOŚĆ :
mjr Rokuro Aurich


Powrót do góry Go down


Bar "Delusion" - Page 5 Empty Re: Bar "Delusion"

Pisanie by Sponsored content





Sponsored content

Powrót do góry Go down

Strona 5 z 5 Previous  1, 2, 3, 4, 5

Powrót do góry