Strona 13 z 13 Previous  1, 2, 3 ... 11, 12, 13

Go down


Re: Warsztat Smolistej Hydry

Pisanie by Yury on 31/12/2016, 01:41
Jego roszczenia dotyczące wyłączenia audycji nie zostały przyjęte, co było w zasadzie do przewidzenia. Smolista Hydra była niereformowalna. Udowodniła to swoim lekkomyślnym zachowaniem na zebraniu. Na jej policzku nadal widniał ślad, będący pamiątką zetknięciu się jej skóry z ręką Evana, czego pewnie sama nie pamiętała. Yury nie miał zamiaru ją w żaden sposób przywoływać do porządku, nawet jeśli jako Wieczny formalnie miał do tego prawo. Nie można było jednak w tym kontekście zapomnieć o jednej, fundamentalnej kwestii  – Drug-on składało się z indywidualistów, którzy chociaż potrafili ze sobą współpracować, raczej woleli własne towarzystwo na jakiekolwiek misjach. Sam był tego doskonałym przykładem. W takim wyborczym skupisku, siłą rzeczy często trafiały się indywidualności pokroju Cedny. Jej pijaństwo w tej materii traktował z przymrużonym okiem, choć rzecz jasna wolał, żeby sprawy nie wymakały się jej spod kontroli na ważnych zebraniach.
Stąpasz po cienkim lodzie, Ced. — Zaciągnął się w ramach relaksu i jednocześnie zamilkł na dłuższą chwilę. Wypuścił dym z ust w charakterze obłoczka. Kształt jednak szybko zniekształcił się w powietrzu. Dmuchnął w niego, całkowicie go deformując. — Gdybyś chociaż wyskoczyła z ciuchów, to może jeszcze bym jakoś przełknął te badziewie, a tak… — Wzruszył ramionami. — Mogę stracić opanowanie i niefortunnie zepsuć ci te cacko, na którym pewnie się trochę napracowałaś — dorzucił, kończąc swój monolog okropnym grymasem, będącym imitacją uśmiechu.
Cedna mogła to potraktować jak żart, groźba lub ostrzeżenie, lub wszystko na raz. Wszystko jedno. Yury tylko znał prawdziwą wartość swoich słów.
Cuchnęło od ciebie jak od gorzelni, więc nic dziwnego, że masz luki w pamięci — mruknął, jakby na potwierdzenie i jeszcze chciał dorzucić swoje ostatnie trzy grosze, ale z powodu pojawienia się androida – pomocnik Smolistej Hydry, tego nie uczył.
Doszły do niego słuchy, że zdolna Pani Mechanika stworzyła sobie maszynę własnej roboty, która chodziła za nią jak cień. Yury jednak widział ją pierwszy raz na oczy, toteż był jej ciekaw. Poruszała się właściwie jak człowiek, choć on jako były wojskowy, który nie raz współpracował z zmechanizowanymi jednostkami i jednocześnie posiadacz ówże technologii, nie miał żadnych trudności w rozpoznaniu robota.
Dobra robota — pochwalił kobietę, kiedy android przestał mówić, naśladując głos Pradawnego niemal perfekcyjnie. Potem już tylko słuchał, zgarniając postawioną przed nim butelkę browaru, którym nie miał zamiaru pogardzić. Może nerwy mu trochę podpuszczą. Może się rozluźni. Może… Pozwolił Pani Mechanik działać bez swojego udziału. Zresztą znał się na tym tak bardzo jak na subtelności. Był zajęty czymś innym. Szybko poradził sobie z kapslem i jednym duszkiem opróżnił niemal połowę szklanego naczynia. Nawet się nie wzdrygnął. Jak stary, rasowy pijaczyna wykrzywił usta w delikatnym, kącikowym uśmiechu. Piwo w końcu było niczym w porównaniu do czystej, rosyjskiej wódki.
Poczuł na sobie wzrok Smolistej, więc siłą rzeczy się tym zainteresował. Przewrócił okiem w akcie dezaprobaty, co było niemal odruchem bezwarunkowym na jej zachowanie.
Jasne — powiedział tylko w ramach odpowiedzi. — Ale najpierw interesy, potem przyjemności. — Zerknął wymownie na swoją nogę, która domagała się uwagi zręcznych paluszków kobiety.


I've lost my patience,
When are you gonna decay.
avatar





Yury
Wieczny    Biomech
GODNOŚĆ :
Wcześniej Kido Arata, teraz Yury.


Powrót do góry Go down


Re: Warsztat Smolistej Hydry

Pisanie by Gość on 17/1/2017, 02:03
Stąpasz po cienkim lodzie, Ced.
Nie udało jej się powstrzymać prychnięcia, gdy usłyszała ten komentarz. – Oh, proszę cię… - Zaczęła zbierając kilka części z pobliskiej szuflady. – Stąpam po nim już od 50 lat, a zresztą dreszczyk adrenaliny zawsze wydawał mi się…. podniecający. – Krzywy uśmieszek przyozdobił jej twarz, gdy zabierała się do pracy nad martwą nogą. Powstrzymała się od słownego skomentowania dalszych uwag biomecha. Jedyne co to się zaśmiała i pokręciła głową na mizerny szantaż. Jakby sterta ledwo działającego złomu miała dla niej jakieś ogromne znaczenie sentymentalne.
Otworzyła jego kończynę, usunęła osłony, a także i kompletnie rozkręciła na części wewnętrzne mechanizmy przy stawie kolanowym. Kostka również uległa zdemontowaniu pozostawiając mężczyznę ze smutnym kikutem rozbebeszonej stali.
Cedna po chwili rzuciła okiem na własnego androida i popatrzyła na Yurego z buńczucznym uśmieszkiem. – Dzięki. – Odpowiedziała krótko i wróciła do pracy nad jego protezą. Coś pogrzebała w stopie. Wyszarpnęła brutalnie kilka przewodów, wymieniła zgięte śrubki i naoliwiła staw, a po chwili zajęła się goleniem w nim również wymieniając kilka rzeczy. Zamontowała kostkę na miejsce i rękami posprawdzała jak się porusza. Dodała więcej oleju.
- Aaah, Mashu, zapodaj mi tam formą z trzystka piędziesiątki do lewej komory. Ta tutaj tak się spierdoliła, że nie ma co wyklepywać nawet. – Rzuciła bezużyteczną część za siebie. - A i jak znajdziesz moduł z pięć osiemsetki dwa De to też podrzuć. Powinny być w nowej dostawie jaką mieliśmy od Feda.
Praca szła jej w najlepsze i jak się jeszcze przy tym dobrze bawiła. Co prawda nie trudno było zauważyć wyszczerz na jej buźce i dosłyszeć pomruków z jej ust, gdy komentowała to i owo w jego protezie. Czas mijał, a śruby się przykręcały, przewody przepalały, inne części spawały i android co chwila krążył po pomieszczeniu to podając inne narzędzia to moduły, silniczki, procesory.
Smolista Hydra w pocie czoła co chwila sprawdzała stan nogi, podpinała swój tablet i przeliczała parametry. W miejsce pustej butelki po piwie po pewnym czasie stanęło już nowe przyniesione przez Mashiro, który również zaproponował drugą kolejkę Najemnikowi. W połowie drogi Aomame wykorzystała własną koszulkę jako szmatę do wytarcia rąk ze smaru, gdy brudna ścierka nie spełniała już tej samej funkcji. Na koniec przy samym montowaniu wszystkich elementów mechanicznej kończyny kobieta niefortunnie pociągnęła brudną dłonią po twarzy pozostawiając bitewne smugi czarnej substancji na nosie i policzku.
W końcu wstała z krzesła, gdy noga była już w całości, ale jeszcze nie działająca. Cedna musiała reaktywować złączenia nerwowe w ten sam sposób jak w ręce. Przeciągnęła się, złapała za elektryczne cacko i usiadła obok nogi Żura.
- No. Skończone Panie „Wieczny”. Została już tylko najprzyjemniejsza dla wszystkich część. – Oparła się wolną dłonią o blat stołu po wewnętrznej stronie uda i nachyliła do przodu. – Ciesz się, że zmienili położenie wtyczki dla reaktywacji. – Wyszczerzyła się szeroko i podłączyła śrubokręto podobne urządzenie do złącza po zewnętrznej stronie uda. Wysłała impuls. – Dawniej się skarżono na impotencję… z powodu przypalenia.
Wstała uśmiechnięta odkładając reaktywator na szafkę pod ścianą i zaczynając zbierać resztę narzędzi ze stołu. – Jak noga?





Gość
Gość

Powrót do góry Go down


Re: Warsztat Smolistej Hydry

Pisanie by Yury on 23/1/2017, 01:37
Parsknął. Nie wiedział co go rozbawiło w tej chwili bardziej - słowa Cedny, czy jej przemycona mimochodem informacja o wieku. Stara była z niej dupa, ale na każdym, kto chociaż rok przebywał na Desperacji, odcisnęła się bolesna świadomość, że w jej wypadku pojęcie wieku było względne. Nawet małe z pozoru niewinne dziecko może w praktyce okazać się piranią w ludzkiej skórze.
Mogę pokazać ci coś o wiele bardziej podniecającego od skoku adrenaliny — rzucił luźno. Dopił do dna zawartość butelki, oblizując po wszystkim wargi. Może nie był to trunek wysokiej jakości, ale każdy napój wysokoprocentowy na draśniętą apokalipsą pustynią cieszył podniebienie, a przynajmniej Yury nie był w tej materii wybredny. Co prawda nadal tęsknił za smakiem rosyjskiej wódki, która paliła przyjemnie w gardło i gdzieś po dzięsięciu kieliszkach odbierała mu rozum, a po kolejny pięciu resztki godności.
W między czasie, kiedy Smolista Hydra naprawiała ustrojstwo w postaci jego zmęczonej przez życie mechanicznej kończyny, wydając tym samym polecenia swojemu pomocnikowi, Yury, poczuwszy wibracje w kieszeni, sięgnął po telefon. Rzucił okiem na popękany w paru miejscach wyświetlacz. Numer nieznany. Nacisnął na kopertę, co by przeczytać wiadomość. Zmarszczka na jego czole się pogłębia. „Spierdalaj”, pomyślał refleksyjnie, mimo iż miał świadomość - trochę przykrą, trochę nie - że niektóre rzeczy nie mogą czekać, nawet odkładane w czasie przez parę tygodni.
Masz ci los! Musisz sobie sama poradzić z tą kupą żelastwa, kochanie — odezwał się w końcu, czując lekkie ukłucie na połączeniu nerwów z obwodami. — Ten parszywy rudzielec najwyraźniej nie może znieść naszej rozłąki i już mnie wzywa na dywanik.
Prychnął. Niby wiedział, że taka, okryta mgiełką tajemnicy wiadomość od Shane'a nie mogła być błahostką, ale co mogło być bardziej nie cierpiącego zwłoki, niż wizyta u pani mechanik? Pewnie druga wizyta u niej...
Szybko się z tym uwinęłaś — pochwalił ją, kierując swoje spojrzenie najpierw na kobietą, a potem nogę. Pochylił głowę lekko w przód, by się dokładnie przyjrzeć fachowi w ręce koleżanki. Noga wyglądała na solidną. To było w zasadzie wszystko, co mógł na jej temat powiedzieć. Nie znał się na mechanice i nigdy nawet się nią interesował, zbyt skupiony na wspinaniu się po strzeblach wojskowej kariery. Po chuj mu to było... Kiedy "popieścił" go subtelnie prąd, poruszył niespokojnie naprawioną nogą. Potem ubrał ściągnięte do połowy spodnie, wstał i przeszedł się wzdłuż pomieszczenia, by ją przetestować na szybko. Działała bez zarzutu i miała dobry czas reakcji. Miał wrażenie, że była ciut sprawniejsza niż wcześniej. Ego, ku jego rozczarowaniu, nie umiał się tak dobrze nią zaopiekować, choć Yury podejrzewał, że było to uwarunkowane przede wszystkim brakiem odpowiedniego sprzętu. — Działa — rzucił w ramach odpowiedzi na zadane przez kobietę pytanie. Z reguły wiedział, że to kwestia dwóch-trzech dni zanim będzie w stanie powiedzieć cokolwiek innego. Musiał ją przede wszystkim przetestować, by sprawdzić jej wytrzymałość. — To ja będę się już zbierał. Pozdrów ode mnie puszkę złomu. Jakby stawiał opór... — Machnął ręka. — Sama wiesz najlepiej. Jak skończysz, daj mi znać. — Opuścił niechętnie warsztat Smolistej Hydry, „nie mogąc” się już doczekać spotkania z Pradawnym.

zt


I've lost my patience,
When are you gonna decay.
avatar





Yury
Wieczny    Biomech
GODNOŚĆ :
Wcześniej Kido Arata, teraz Yury.


Powrót do góry Go down


Re: Warsztat Smolistej Hydry

Pisanie by Gość on 31/1/2017, 06:55
Aomame momentalnie ściągnęła brwi i zmrużyła oczy słysząc wymówkę od Yurego w sprawie samotnego pójścia po Cala. Przymkneła oczy i już z łagodniejszą miną pokręciła głową. - Hah, Ruda... Wpierw sam mi każe znaleźć wspólnika egzekucji, a potem odbiera mi partnerów, tsk tsk tsk.

Spakowała swoje graty, zaczęła nawet przecierać stół ze smaru, który się wylał. Co prawda było to bliższe "wcierania" oleju w blat, niż autentycznego go wycierania, ale cóż zrobić jak zaraz i tak znowu pewnie się czymś zabrudzi. Rhoneranger nawet nie myślała, aby wyczyścić czegokolwiek w warsztacie na błysk, bo nie dość, że byłaby to syzyfowa praca to jeszcze zajęłoby jej to blisko z tydzień pracy zanim by to pomieszczenie wyglądało normalnie.
Otaksowała jeszcze Kido na pozegnanie wzrokiem i posłała mu zadziorny uśmieszek machając ręką. - No, nara "staruszku". Powodzenia z Rudą. - Rzuciła żartobliwie do Wiecznego, gdy ten wychodził. Po chwili ciszy westchnęła i odwróciła się do Mashiro.
- Uwierzysz, że to on został Wiecznym?
- Biorąc pod uwagę, że ty byłaś zapita w trupa to wybór Yurego był jak najlepszym wyjściem z całej puli kandy...
- Ta, ta dobra. Oszczędź mi wykładu. Pakuj broń i narzędzia, no i weź się podładuj energetycznie jak masz ubytki. Idziemy się zabawić z Handlarzem, a z tego co się nasłuchałam to nie za ciekawie to wygląda.
Aomame ubrała się w bardziej stosowny strój od tego co miała obecnie na sobie, po czym wraz z Mashiro oporządziła się w broń z kilkoma nabojami przeciwpancernymi - idealnymi do masakrowania robotów, narzędzia do przeprogramowania systemu i ogólnego grzebania w elektronice oraz dwa granaty EMP "na wszelki wypadek". Wszystko spakowane w torbę, z pistoletem za pasem i Mashiro jako dodatkowym ochroniarzem wyszła z Warsztatu w stronę celi Calla.

[ZT]





Gość
Gość

Powrót do góry Go down


Re: Warsztat Smolistej Hydry

Pisanie by Gość on 9/5/2017, 00:25
Do kogo było najlepiej przyjść z informacją o znalezisku złożonym z części mechanicznych? Nadia miała w głowie dokładnie jedną odpowiednią osobę. Sama chwilowo była zbyt osłabiona ranami pozostałymi po walce i jakąś dziwną chorobą, by samodzielnie zająć się sprawą. W dodatku właśnie poprzedniego dnia straciła brata - kto nie dałby biedaczce taryfy ulgowej? Zadbała jednak o to, by ich mała wyprawę w miarę możliwości doprowadzić do końca. Zdobytego składaka odstawiła do garażu, apteczkę wręczyła medykowi, który próbował jeszcze jakoś ogarnąć nieszczęsne ruskie rodzeństwo, ale po resztę ich znalezisk już nie była w stanie wrócić sama. Spisała więc wskazówki dotarcia do owego miejsca z przewróconą ciężarówką na kartce, wraz z krótkim objaśnieniem sytuacji. Tak jak się spodziewała, po przybyciu na niebotycznie wysokie piętro - nawet nie liczyła, które - nie zastała Cedny za otwartymi na oścież drzwiami. Pewnie była zajęta gdzieś na zapleczu, a Volkovej nieszczególnie widziało się przerywać Smolistej pracę, toteż zostawiła tylko karteczkę na pierwszym lepszym stoliku i wróciła do siebie, by dogorywać w spokoju. Nawet nie wiedziała o tym, że owo dogorywanie nie było metaforyczne, a rzeczywiste. Dziękujmy jakże wspaniałemu wirusowi X.

[zt]





Gość
Gość

Powrót do góry Go down


Re: Warsztat Smolistej Hydry

Pisanie by Sponsored content





Sponsored content

Powrót do góry Go down

Strona 13 z 13 Previous  1, 2, 3 ... 11, 12, 13

Powrót do góry

- Similar topics