Strona 12 z 13 Previous  1, 2, 3 ... , 11, 12, 13  Next

Go down


Re: Warsztat Smolistej Hydry

Pisanie by Gość on Czw Gru 01, 2016 3:14 am
Aomame zauważyła jak Yury wykrzywia twarz i powstrzymuje odruch wymiotny, ale powstrzymała się od skomentowania tego. Jedyne co, to zastanawiała się czy to z powodu smarów i olejów, czy może alkoholu, który po trzy-dniowych libacjach ciągle utrzymywał miejsce w nieprzyjemnym fetorze gryzącym nozdrza. Będzie musiała zdecydowanie przewietrzyć warsztat, gdy znajdzie chwilę wolnego.
Z uśmiechem na twarzy uniosła znacząco brwi słysząc o ofercie striptizu Smoka. Jak na członka rug-On przystało, każdy tutaj miał swoją cenę niezależnie o co się pytało. Przynajmniej w teorii i większości przypadków. - Hah, urocze. - Skomentowała rozbawiona tym faktem i zaraz po chwili dodała opierając się o blat stołu. - Powiedzmy, że jeśli twoja noga w całości jest protezą, a nie od kolana w dół, to nie zważając na twoje zdanie osobiście rozerwę ci nogawkę spodni, aby dostać się do elektroniki. - Ostrzegła. - No, chyba, że wolisz się męczyć ze swoją nóżką nieco dłużej. - Rozbawiona wystawiła język i przymknęła jedno oko, po czym odbiła się od stołu warsztatowego. Dobrze było ponownie wrócić do starej siedziby. W więzieniu, wśród skrzydlaków nie było za bardzo do kogo pogadać.
Zignorowała dmuchnięcie dymem, ale zdecydowanie nie zignorowała paczki papierosów podstawionej pod nos. - Z chęcią! - Odpowiedziała wyciągając szluga z pudełeczka i wsadzając go sobie w usta. - Ogniem też mnie od razu możesz poczęstować, bo trochę by minęło zanim znalazłabym swoją własną zapalniczkę w tej ruderze. - Dodała całkiem nieźle artykulując zdania z tytoniem między wargami. Z bliska dało się zobaczyć oznaki kaca na jej twarzy. Oczy były nieco podkrążone i zmęczone. Po chwili pierwszy raport się zakończył. Zmrużyła oczy pobieżnie przeglądając linie kodu i dane wyświetlone w długim pliku, po czym przerzuciła ekrany na testy motoryczne protezy.
Uniosła wzrok na mężczyznę unosząc jedną brew, a następnie wzdychając nieurzeczoną odpowiedzią Kido odnośnie przygody ze schodami. Jednak po chwili szybko zadziorny uśmieszek wrócił na jej twarz, gdy powrócili do swoich słownych "igraszek" zarzucając siebie aluzjami niczym świeżo upieczeni nastolatkowie. - Chodzi ci o usługi naprawcze, czy... rozrywkowe? Bo ceny znacząco się różnią w tych dwóch kategoriach. - Zapewniła go mrukliwie i puszczając mu oko, po czym wstała z siedziska.
- Przeprowadźmy testy motoryczne. Będziesz musiał się odrobinkę pogimnastykować. Zaciśnij dłoń w pięść i rozprostuj trzy razy, pokręć nadgarstkiem, potem zegnij rękę w łokciu, na początku do samego końca, jak najdalej potrafisz, wyprostuj i potem zegnij do 90 stopni, wyprostuj. - Zaleciła, wracając do roboty.





Gość
Gość

Powrót do góry Go down


Re: Warsztat Smolistej Hydry

Pisanie by Yury on Czw Gru 01, 2016 11:00 am
Cała, od uda w dół — poinformował ją. W początkowych planach miała być faktycznie przemeblowana tylko do kolana w dół, acz tkanki i nerwy były uszkodzone tak rozlegle, że siłą rzeczy stracił ją całą na rzecz dwa razy cięższego żelastwa. Na początku, przy używanie jej towarzyszył mu dyskomfort, acz po upływie paru miesięcy, kiedy się do niej przyzwyczaił i nabrał wprawy, a ona całkowicie się zaadoptowała z jego ciałem, nie odczuwał prawie żadnej różnicy. — Obawiam się, że w takim razie będziesz musiała je ze mnie zedrzeć, ale przemyślę twoją propozycję dobrowolnego oddania się w twoje wyćwiczone paluszki — skwitował. Poszczególne części garderoby na teranie Desperacji były niezwykle cennym towarem. Biomech więc, znając realia aż za dobrze, wolał zachować swoje spodnie w jednym kawałku. Ostatecznie jego kolekcja ograniczyła się do czterech w porywie do pięciu par, a trudno znaleźć coś w jego rozmiarze i o gabarytach.
Wyciągnął swój nowy nabytek w charakterze zapalniczki piromana i odpalił ją. Przeciwieństwie do tamtej, która buntowała się średnio raz dziennie, zmuszając biomecha do zainwestowania w bardziej praktyczne w tej materii zapałki, ta działała bez zarzutów. Za taką cenę opłacało się ratować tę gówniarę...
Trzymaj. — Przystawił ogień do końcówki papierosa, czekając aż ta pod wpływem zaciągnięcia się Cedny, zacznie się jarzyć i z powrotem schował ją do kieszeni.
Yury nie miał zamiaru rozwodzić się na temat swojego upadku, rozbierając go na czynniki pierwsze. Było, minęło. Takiej wersji się trzymał. Ostatecznie i tak ówże upadek mógł się skończyć dla niego o wiele tragiczniej w skutkach. Miał w tym wypadku dużo szczęścia.
Rozrywkowe, skarbie. Jak skończysz mnie naprawiać, przydałoby się czymś zająć — odparł luźno, strzepując popiół z papierosa na podłogę, na której notabene kurz i brud rozgościł się najprawdopodobniej na dobre, żyjąc ze sobą jako odrębny byt, nowy ekosystem.
Mhm — mruknął tylko w ramach odpowiedzi i zabrał się do wykonywania jej poleceń. Posłusznie zacisnął dłoń w pięść i rozprostował, powtarzając czynności dokładnie trzy razy zgodnie z instrukcją kobiety. Bez problemu pokręcił też nadgarstkiem. Kłopoty zaczął się przy zaginięciu ręki w łokciu. Poczuł promieniejący ból w nerwach, do których były podłączone przewody i syknął, zaciskając sztywno wargi na filtrze. I w taki o to sposób znaleźli ognisko problemu, a przynajmniej Yury miał nadzieje, że nie doszło do innych usterek. Naprawa przeciągła by się w czasie, a terminy go goniły.


I've lost my patience,
When are you gonna decay.
avatar





Yury
Wieczny    Biomech
GODNOŚĆ :
Wcześniej Kido Arata, teraz Yury.


Powrót do góry Go down


Re: Warsztat Smolistej Hydry

Pisanie by Gość on Czw Gru 01, 2016 7:30 pm
Cedna z nie znikającym uśmieszkiem na ustach przytaknęła zgodnie Yuremu na propozycję zajęcia się jego spodniami i chociaż ciągłych podtekstów rzucanych na każdym kroku, w myślach nie oczekiwała od tej akcji niczego więcej niż fachowego dostania się do zepsutych obwodów. Materiał był jedynie kolejna warstwą ochronną, której trzeba było się pozbyć, a dla profesjonalistki takiej jak Cedna fakt czy jej klient był okryty czy kompletnie nagi nie miał najmniejszego znaczenia. Liczyła się tylko elektronika.
Mając zajęte ręce przy urządzeniu zacisnęła wargi wokół filtra i nadstawiła papieros nad użyczony ogień zaciągając dym do środka, aby tytoń mógł się rozżarzyć soczystą czerwienią. Następnie tworząc niewielki otwór w ustach w drugim kąciku wypuściła mętną chmurę dymu nie odrywając wzroku od wyników kolejno obliczanych na ekranie.
- Hohoo, sądziłam, że w dzisiejszych czasach wszystkich najemników gdzieś nagli. - Stwierdziła przenosząc wzrok na Kido i unosząc jedną brew do góry. Zaciągnęła się znowu, wyciągnęła fajkę z ust i wypuściła obłok dymu na twarz mężczyzny w odwecie za wcześniejszą "pieszczotę". - Zależy. Jak jest dobre towarzystwo to nawet i prawie darmo. Prawie. Co takiego poeta ma na myśli, Yury? - Spytała zainteresowana, po czym skupiła się na ekranie tableta, aby na bieżąco notować wyniki testów motorycznych.
Tak jak się spodziewała. Złącze było mocno niestabilne, co oznaczało, że albo doszło do zwarcia, albo jakieś kable się przetarły. Zapewne też zostały uszkodzone mechaniczne ścięgna.
- Rączka w najgorszym stanie nie jest, powiem ci. - Położyła tablet na stole i przesunęła narzędzia na kraniec stołu tworząc dużo wolnej przestrzeni. - Połóż się. Łatwiej się pracuje gdy ręka leży na twardej powierzchni, niż zwisa bezwładnie z ciała. - Poleciła, a sama sięgnęła po opaskę z czarnymi goglami, które przydadzą się potem. Gdy tylko Smok położył się na stali, Cedna usiadła na swoim siedzisku i przystąpiła do pracy. Wpierw wyłączyła zasilanie ręki blokując je od systemu nerwowego, aby przypadkiem nie stworzyć spięcia i przysporzyć Żurkowi jeszcze więcej bólu, następnie rozebrała obudowę przedramienia i dorwała się do łokcia, gdzie momentalnie znalazła wspomniane wcześniej trefne kable. Miała pod ręką nowiusienkie egzemplarze, więc wymiana nie potrwała długo. Zespawała metalowe końcówki do wystających igieł adapterów elektrycznych i zajęła się zużytymi włóknami elastycznych ścięgien, które działały jak naturalne ścięgna w ludzkim organizmie. - No, no, poharcowałeś nieźle, nie powiem. Kiedy ostatni raz widziałeś się z mechanikiem, co? - Spytała, gdy na pierwszy rzut oka brutalnie wyrwała długie pasmo, które po kilku minutach zostało zastąpione nowym, świeżutkim, elastycznym odpowiednikiem.





Gość
Gość

Powrót do góry Go down


Re: Warsztat Smolistej Hydry

Pisanie by Yury on Pią Gru 02, 2016 12:17 am
W dzisiejszych czasach, skarbie, najemnicy kierują się głównie zyskiem. Jeśli wynagrodzenie nie pokrywa się z gabarytem zlecenia, odkładam swoją energię na lepsze czasy. Interesuje mnie tylko z góry określona nagroda za wysiłek, co przekłada się na czas poświęcony „realizacji zamówienia” — burknął w ramach odpowiedzi. Yury często przeciągał w czasie albo wcale nie przykładał się do misji, która nie przynosiła mu zbyt wielkich korzyści materialnych, więc w tym momencie pula korzyści działała na jakość wykonania zlecenia i była od niego zależna. Zabijanie też było pod pewnym względem sztuką…
Hm... — zamyślił się na chwilę, zanim pospieszył z wyczerpującą odpowiedzią, która nie była błyskotliwa, a tym razem po prostu ciut chamska, ale w zależności od rozumowania Smolistej Hydry, mogła to równie dobrze potraktować jako bardzo specyficzny komplement. — Że tak czy siak nie dasz się przerżnąć za darmo i w pierwszej kolejności muszę ci postawić parę drinków?
Uformował w głowie odpowiedź, która szybko ujrzała światło dzienne. Nie przebierał w środki, ani słowa. Nie zdziwi się też kobiecie, jeśli za taką odzywkę wyrzuci go na zbity psyk z otworzonym mechanizm, ale takie były realia. Był w końcu hedonistą, toteż w pewnych aspektach jego myślenie było jednotorowe. Cedna z kolei to jedna z nielicznych i pełnowartościowych kobiet zasilających szeregi smoków, więc to logiczne, że na jej widok libido szybowało drastycznie w górę. Na pewno zdawała sobie z tego sprawę i umiała ten fakt wykorzystać. Miała przebłyski inteligencji, nawet dość częste, biorąc pod uwagę debili pokroju... Teraz wyleciało mu te imię z głowy. No nic. Musiał się skupić, łącząc przyjemne z pożytecznym.
Grzecznie dostosował się do jej prośby. Położył się na metalowym blacie, kładąc sobie pod głowę wcześniej zarzuconą na mechaniczne cacko kurtkę, która uformował na kształt prowizorycznej, średnio wygodnej poduszki.
Dobrego mechanika na Desperacji ze świecą szukać – odparł wymownie, nie udzielając jej w tej materii konkretnej odpowiedzi. — Przecież sama wiesz. Nie pracujesz w tej branży od dziś, a ja nie mam zwyczaju powierzać swojego zdrowa w niepowołane łapska — odparł. Matt zaglądał mu do protez miesiąc temu. Albo dwa. Nie pamiętał. Stracił rachubę czasu, ale kiedy pomyślał o dzieciaku, pojawiła się mimowolnie chęć odnowienia z nim kontaktu niekonieczne na bezbolesnej płaszczyźnie.


I've lost my patience,
When are you gonna decay.
avatar





Yury
Wieczny    Biomech
GODNOŚĆ :
Wcześniej Kido Arata, teraz Yury.


Powrót do góry Go down


Re: Warsztat Smolistej Hydry

Pisanie by Gość on Pią Gru 02, 2016 11:47 pm
- Hai, hai... - Odmruknęła po japońsku, lakonicznie komentując wypowiedź Yurego odnośnie wykonywanych zleceń. Autentycznie zabijanie było sztuką. Zdarzały się momenty w organizacji, że Wieża stała praktycznie, że pusta, bo każdy gad gdzieś wybywał na misje, a czasami występowało tutaj prawie przeludnienie z powodu zastoju w zleceniach. Rynek najemniczy rządził się tysiącem praw indywidualnych jednostek takich jak Jureczka, więc nie w sposób było przewidzieć "sezonu", tak jak malarzom trudno było przewidzieć czy obrazy w danym czasie się sprzedadzą czy nie.
Cedna właśnie spawała dwa zatrzaski przy ścięgnie będąc względnie skupioną, ponieważ miejsce było nieco kłopotliwe i delikatne. Dobrze, że odznaczyła się złotym medalem zasad BHP wyciągając nagle spawarkę z ręki mężczyzny i w ostatniej chwili łapiąc w palce już opadającą połówkę papierosa, zanim... nie wybuchnęła perlistym śmiechem szydercy z odrzuconą do tyłu głową. Oparła się łokciem o blat i zwiesiła głowę próbując uspokoić rozbawienie. Na próżno.
- No, nie dziwię się, że przyszedłeś do mnie. Z twoją nóżką to do burdelu zdecydowanie jest za daleko. - Rzuciła w przerwach na oddech, aż w końcu w miarę się uspokoiła wzdychając przeciągle na końcu. Pokręciła głową z szerokim wyszczerzem na twarzy i wróciła do przylutowania ostatnich złączy jeszcze cicho pod nosem podsmiewując. - ...przerżnąć za darmo, mmm cóż za romantyk. - Mruknęła sarkastycznie bardziej do siebie, niż do mężczyzny.
W końcu się wyprostowała wyłączając narzędzie i odkładając je na stół. - Na twoje szczęście lubię mężczyzn, którzy nie owijają w bawełnę, ale kurwą nie jestem. Nawet gdybym była, to cena "kilku" drinków byłaby zdecydowanie za niska. - Tanio to ona by się z pewnością nie sprzedawała. Wyciągnęła z szuflady stołu szmatę i gumową gruszkę, która wypełniona była smarem konserwującym i wspomagającym biomechaniczne protezy. Zaczęła naoliwiać wszystkie złącza i ruchome stawy reki od barku, aż po palce. Dopiero po chwili dodała z uśmieszkiem.  - Ja seksu nie uprawiam dla pieniędzy, tylko tak jak sport... dla przyjemności. Chociaż łączenie przyjemnego z pożytecznym jest bardzo mile widziane. - Poszerzyła swój piękny uśmieszek podnosząc wzrok znad ręki na twarz Yurego. Przymknęła jedno oko i w następnej sekundzie nakładała już płytki ochronne na odsłonięte fragmenty wwiercając je z powrotem na miejsca.





Gość
Gość

Powrót do góry Go down


Re: Warsztat Smolistej Hydry

Pisanie by Yury on Wto Gru 06, 2016 1:25 am
Zawtórował Hydrze, lecz przeciwieństwie do niej - jego śmiech był chrapliwy i stosunkowo krótki. Rzadko używał w takim celu swoich strun głosowych. Ten dźwięk najprościej świecie gwałcił uszy.
Właśnie dlatego — przytknął niby to śmiertelnie poważny. — Do twojego burdelu było najbliżej. — Obnażył zęby w ciut niebezpiecznym uśmiechu. Włożył zdrową rękę pod głowę dla własnego komfortu, wbijając spojrzenie dla odmiany w kamienny sufit. Piękny to on nie był. Momentami popękany, przeciekający. Jak widać –  Cedna była największą atrakcją w tym pokoju. — Mogę ci dogłębnie przedstawić mój romantyzm — podsunął sugestywnie, zerkając na nią kątem oka. Z wiadomych przyczyn nacisk padł na trzecie z kolei słowo.
Z nowej perspektywy nie mógł doglądać poczynań pani mechanik i jej samej w pełnej kresie. Jedyne oko bardziej to graniczyło, zmniejszając do zbędnego minimum pole jego widzenia.
Jako faceta, któremu libido skacze na twój widok, nie cieszą mnie twoje cenowe standardy, ale jako Wiecznego – jak najbardziej — rzucił, przymykając leniwie ślepie. W swoim obecnym stanie, gdzie zmęczenie jednak wiodło prym, byłby w stanie tu nawet zasnąć, gdyby nie para niedogodności. Niewygodny, twardy blat i to, co Cedna wyczyniała aktualnie z jego rękę. Zapach smaru załaskotał go w nos, a ostatni posiłek podszedł niebezpiecznie do jego gardła, lecz lata praktyki robiły swoje - udało mu się więc zatuszować wszystkie niedogodności wynikające z tytułu swojej niekomfortowej choroby lokomocyjnej. — Łączenie przyjemnego z pożytecznym powinno. Tak powinno brzmieć kredo Drug-onów — podsunął, kiedy trochę mu przeszło. — A seks, co tu kryć, jest doskonałą formę rozrywki. Jak miło, że się w tej kwestii rozumiemy, skarbie.
Otworzył oko w idealnym momencie. Złapał chwilowy kontakt wzrokowy z Smolistą Hydrą i zobaczył jej piękny uśmiech. Nogi zdecydowanie ugięłyby się pod nim, gdyby miał obie własne.


I've lost my patience,
When are you gonna decay.
avatar





Yury
Wieczny    Biomech
GODNOŚĆ :
Wcześniej Kido Arata, teraz Yury.


Powrót do góry Go down


Re: Warsztat Smolistej Hydry

Pisanie by Gość on Wto Gru 06, 2016 3:37 am
- Mmmmmmmm, dogłębnie... - Powtórzyła niby to w rozmażeniu, ale ciągle można było wyczuć w tonie jej głosu tą nieśmiertelną nutę rozbawienia. Przytknęła już kończącego się powoli papierosa do warg i tam już go zostawiła, aby powrócić do pracy nad jego mechaniczną ręką. Co chwila pociągała szluga sprawiając, że końcówka rozżażała się na piękny, pomarańczowy kolor, który z każdą sekundą pochłaniał tytoń coraz dalej. W międzyczasie dym wydostawał się z jej ust, gdy rozchylała wargi trzymajać filtr między zębami, albo nosem jeszcze bardziej upodobniając się do smoka.
Zatrzymała na moment wiertarkę, gdy usłyszała wypowiedź Yurego na temat libido. Zmrużyła oczy, tajemniczo się uśmiechnęła, powoli uniosła jedną brew do góry. Zaraz wznowiła pracę nad kompletnym złożeniem jego ręki, która powinna być już w pełni sprawna. Przejeżdżając profilaktycznie szmatką z olejem po osłonach wróciła do jego wypowiedzi.
- Brzmi to tak, jakby Pan Wieczny chciałby, aby moje "usługi" były tak drogie, aby tylko jego było stać na wyłączność. - Skomentowała wstając z siedzenia i gasząc peta na boku stołu. Oparła ręce o kant i przeleciała wzrokiem po ciele leżącego, jak rzeźnik z zadowoleniem oceniającym dobrą partię mięsa do skonsumowania. Na końcu zatrzymała wzrok na jego twarzy ciągle uśmiechając się w ten sam sposób. - Ręka zrobiona. - Złpała dłonią sąsiedni śrubokręt elektorniczny i przytknęła go do złącza przy barku. Urządzenie wywołało delikatny szok elektryczny, potrzebny aby zrestartować systemy i uaktywnić protezę na nowo. - Spróbuj nią poruszać.
Poleciła rzucając swoje narzędzie na stertę innych.








Gość
Gość

Powrót do góry Go down


Re: Warsztat Smolistej Hydry

Pisanie by Yury on Czw Gru 08, 2016 12:49 am
Nastawienie Cedny do życia było poniekąd powiewem świeżości. Była beztroska, ale przy tym na swój sposób czarująca. Dawno się tak nie bawił w rozmowie z kimkolwiek. Prędzej czy później pojawiała się irytacja i znużenie.
Patrzenie jej na ręce w końcu mu się znudziło, więc w efekcie czego zaczął przenosić swój wzrok na przedmioty zajmujące sporą powierzchnie pokoju. Kobieta miała w zasadzie ciekawą kolekcje, znając życie własnoręcznie skonstruowanych mechanicznych zabawek, choć Yury nie mógł sobie nawet wyobrazić ich prawdziwego celu przeznaczenia. Zastanawiał się natomiast na co zostanie przerobiony Calamity. Siłą rzeczy nadal siedział w celi, ale to tylko kwestia czasu, kiedy ulegnie recyklingowi. Miał w zasadzie nadzieje, że Cedna szybko weźmie sprawy w swojej ręce i nie będzie tego odwlekać w czasie. Obecność androida rodziła sprzeczne uczucia. Dochodziło też do spięć i konfliktów. Jego tok myślenia jednak szybko został przekierowany na innych tor. Chrapliwy, krótki śmiech padł z jego ust.
Zaufam więc w tej kwestii kobiecej intuicji — odparł wymownie w ramach odpowiedzi. Kto by nie chciał takiego egzemplarzu tylko dla siebie? Żaden facet o zdrowych zmysłach nie pogardzi.
Dźwignął się na zdrowym ramieniu, by bezwstydnie poobserwować sobie uroczą panią mechanik w całej swojej okazałości. Cholernie żałował, że zainwestowała w spodnie i koszule...
Syknął, łapiąc w zęby dolną wargę, gdy Cedna zafundowała mu minimalną dawkę wątpliwej przyjemności. Elektryczności w końcu nigdy nie chodziła z mechaniką w parze.
Mam to potraktować jako grę wstępną? — Uniósł brew w sugestywnym geście. Kiedy kobieta powiadomiła go o skończonej robocie, usiadł, sięgając w ramach relaksu po następnego papierosa. Zanim wykonał jej polecenie, zapalił, zaciągając się lubieżnie, jakby nie sięgał po nałóg od paru godzin, a nie minut.
Działa bez zarzutu — powiedział w końcu, wykonując w trakcie tej czynność parę ćwiczeń, który miały na zadanie przetestować jej sprawność.
Zacisnął parę razy dłoń w pięść, zgniótł trzy razy ramię w łokciu, złapał palcami kilka mały śrubek.
Smolista Hydra w kwestii protezy prawej ręki spisała się na medal. Została więc już tylko noga.


I've lost my patience,
When are you gonna decay.
avatar





Yury
Wieczny    Biomech
GODNOŚĆ :
Wcześniej Kido Arata, teraz Yury.


Powrót do góry Go down


Re: Warsztat Smolistej Hydry

Pisanie by Gość on Nie Gru 11, 2016 4:10 pm
Oj taak, Warsztat Smolistej Hydry szczycił się masą szmelcu i złomu ściągniętego z całej Desperacji, a nawet i części M-3, gdzie przydatni „przyjaciele” po fachu nie raz odwdzięczyli się drobnym prezentem za przysługą Wiwerna. Oczywiście nie było co liczyć na zachowanie zasad BHP w tym miejscu, więc wszystko walało się w niepojętym chaosie, kable na podłodze, zwisające z sufitu i mebli przewody poplątane w różnorodne węzły, narzędzia i maszynki – jedynie sama Rhoneranger i jej android potrafili ogarnąć ten burdel. A co do stanu ścian i sufitu – jak reszta góry była to rudera, która wyglądała jakby mogła się zawalić w każdej chwili. Jedyne co było plusem to to, że pomieszczenie nie dopadła wilgoć i pleśń – mechanik/inżynier w życiu by nie mógł na to pozwolić.

Mam to potraktować jako grę wstępną?

- Oh, jakiś ty uroczy. – Zażartowała, a wargi wygięły się w pobłażliwym uśmieszku. Nachyliła się do niego nie zrywając kontaktu wzrokowego i poklepała go po policzku mrucząc z sadystyczną nutą. – Jak ładnie poprosisz z chęcią zapewnię ci więcej elektryzujących doznań przy nóżce.
Odsunęła się kładąc rękę na biodrze i obserwując jak Yury podnosi się do siadu. Przewróciła oczami, gdy ten sięgnął po papierosy, ale kompletnie nie miała mu tego za złe. Jej się nigdzie nie spieszyło, a dym papierosowy i tak nie potrafił przebić swądu warsztatu samego w sobie. Popatrzyła na jego nogę i zmrużyła oczy próbując „zeskanować” kończynę z zewnątrz, jakby łowiecka czerwień w jej tęczówkach służyła jako rentgen. Po chwili namysłu, gdy Kido zaczął testować w końcu swoją rękę, Cedna odwróciła się do swoich biurek. Na skraju ostatniego, blisko wejścia leżało metalowe pudełko z pokrętłami, guzikami, małym ekranem i pseudo antenką.
- Twoja noga będzie bardziej problematyczna, a przy problematycznych rzeczach lepiej mi się pracuje bez ciszy. – Zaczęła wyjaśniać w drodze, a gdy dotarła do urządzenia przesunęła trzy przełączniki i wcisnęła duży guzik na boku. Ekranik się rozświetlił, coś głośno zatrzeszczało i wydało piskliwy dźwięk, a Cedna zaczęła przekręcać dwoma pokrętłami, aż w końcu niemiłe wycie zaczęła trzeszczeć bardziej co raz przeskakując z szumu na nieco zmutowane odgłosy gitary elektrycznej. – Podłączenie się do sygnału radiowego naszej ukochanej utopii, świetnie zwalcza nudną ciszę. – Dodała, gdy w końcu odpowiednio nastawiła radio, a trzeszczenie przerywało rockową balladę tylko na wyższych tonach.
Odwróciła się do mężczyzny kładąc obie ręce na biodrach. – No, Panie Wieczny. Wyskakuj ze spodni.





Gość
Gość

Powrót do góry Go down


Re: Warsztat Smolistej Hydry

Pisanie by Yury on Czw Gru 29, 2016 10:03 pm
Musiał Pani Mechanik przyznać jedno - jak na realia Desperacji, potrafiła utrzymać porządek, choć smród spalin podrażniał nie tylko same gruczoły węchowe biomecha, a także kubki smakowe, sprawiając, że ostatni posiłek podchodził mu do gardła przy okazji każdego głębszego oddechu. Puszczenie pawia na oczach kobiety nie wchodziło w grę, toteż oszczędzał swoje pusta w kwestii oddychania, które same w sobie, będąc całkowicie zmechanizowanie, nie potrzebowały aż tak dużo tlenu, automatycznie go dostarczać go organizmu w niewielkich dawkach.
Wątpiłaś? — Parsknął, podtrzymując zgodnie z jej sugestią kontakt wzrokowy, który w jego przypadku ograniczał się do jednego oka. W zasadzie dawno nikt nie zastosował w stosunku do jego osoby tego słowa, więc w ostatniej chwili powstrzymał się od okropnego, chrapliwego śmiechu, który jedynie poraniłby uszy kobiecie. — Masz niesamowity wachlarz usług — rzucił wymownie w ramach odpowiedzi, choć niewątpliwie niektórymi by nie pogardził. — Elektryczności jednak podziękuję. Bo widzisz, skarbie, moja serce jest strasznie wrażliwym narządem — dodał, tym razem wcale nie żartując, choć same słowo były pół żartem, pół serio. Serce też miał mechaniczne, więc siłą rzeczy zbyt gwałtowne napięcie elektryczne mogło je uciszyć raz na zawsze, pozbywając Yury’ego narządu pompującego krew, które było podstawą prawidłowego funkcjonowania każdego człowieka i jemu podobnych istot.
Ugasił papierosa o podeszwę ciężkiego buciora. W swojej kwaterze miał w zasadzie dywan z niedopałków, dlatego też bez skrupułów naśmiecił na podłogę. W między czasie Cedna sięgnęła po radio i ustawiła stację, które sprawiło, że ciśnienie mu podskoczyło. Miał wręcz ochotę cisnąć tym urządzeniem przez całość długość pokoju.
Wyłącz ten szajs, albo ja uciszę to główno raz na zawsze – obiecuję. Tego nie da się słuchać — wycharczał cicho, a w tonie jego głosu pobrzmiewało coś na wzór złości, która wyraźnie przebijała się w artykułowanych przez niego słowach w zestawie z rosyjskim akcentowaniem. W zasadzie tych dwóch zdaniach streścił swój cały stosunek do utopijnego miasta. Yury i M-3 nie występowało ze sobą w żadnej koligacji. Jego ostatnia wizyta w tym mieście skończyła się krwawą jatką i śmiercią paru wojskowych ścierw, które weszły mu w paradę podczas prywatnej sesji z uroczym mechanikiem.
W ramach reanimacji swoich poharatanych nerwów, sięgnął po kolejnego papierosa, użył do tego jednak zbyt wiele siły, łamiąc go przez brak ostrożności w palcach.
Zmierzył Smolistą Hydrę niezbyt przyjemnym spojrzeniem, a na czole pojawiła się lwia zmarszczka, która chwilę później się pogłębiła. Dobre samopoczucie z niego kompletnie uleciało, rozmywając się w innej czasoprzestrzeni.
Jeśli nie lubisz ciszy podczas roboty, powiedz jaki masz plan względem androida. Przydałoby się w końcu zamknąć ten rozdział.
Zdjął nogawkę z mechanicznej nogi. Tyle powinno jej do szczęścia wystarczyć. Łączenie z nerwami miał jakieś piętnaście centymetrów nad kolanem.


I've lost my patience,
When are you gonna decay.
avatar





Yury
Wieczny    Biomech
GODNOŚĆ :
Wcześniej Kido Arata, teraz Yury.


Powrót do góry Go down


Re: Warsztat Smolistej Hydry

Pisanie by Gość on Pią Gru 30, 2016 1:04 pm
Brzdąkanie gitarki jakiejś podrzędnej gwiazdeczki indie z pseudo-utopijnego miasteczka w rytm trzasków i pisków radia – muzyka dla jej uszu. Chociaż Aomame nie miała czegoś takiego jak „ulubiony gatunek muzyczny”. Kompletnie się tym nie interesowała od czasów „wielkiej przemiany”, a też żadna nostalgia czy chęć „powrotu” nie nękały jej duszy, gdy słuchała nagrań z różnych miast. Po prostu pewnego dnia naszła ją ochota na skonstruowanie odbiornika. Zadziałał, to aż szkoda, go od tak zostawić i nie korzystać z cacka. Yury, jednak był innego zdania, a na jego nagła zmianę humoru Cedna zareagowała na swój osobliwy sposób.
- Tsk tsk tsk. - Uśmiechnęła się jeszcze szerzej i przeszła do mini lodóweczki po drugiej stronie warsztatu, gdzie pomiędzy szczelnie zamkniętymi puszkami chemikaliów trzymała kilka butelek browarów. Niczym poczęstunek dla klientów. Wyciągając je i zamykając drzwiczki nogą odpowiedziała. – Chłoptaś się zirytował muzyką, biedny. – Odpowiedziała otwierając dwie butelki o kant stalowej szafki obok. Ruszyła następnie w stronę mężczyzny łykając nieco alkoholu z jednej butelki. – Potraktuj to, jako zwyczajny dźwięk tła, przeżyjesz. A z resztą… - Postawiła nagle z brzękiem drugą butelkę obok mężczyzny i wbiła spojrzenie w jego oko. – Mój warsztat, moje zasady Yury. – Powiedziała i chociaż uśmiech majaczył na jej ustach, w tonie jej głosu jak i spojrzeniu nie dało się wyczuć nic poza chłodnym, karcącym tonem.
Za chwilę nic więcej nie mówiąc przysunęła podłużny wózek warsztatowy z płaskim blatem i na moment odstawiając na podłogę butelkę położyła nogę mężczyzny na nim sprawdzając całokształt protezy i złączenia. Sięgnęła znowu po piwo, opróżniła połowę i z zadowolonym uśmieszkiem wzięła do ręki narzędzia, którymi wcześniej naprawiła jego rękę. Przysiadła się do protezy i zaczęła kombinować przy zewnętrznych osłonach.
- Ach, tak. Calamity. Zebranie pamiętam jak przez mgłę. – Parsknęła cichym śmiechem sama do siebie.
W tym samym czasie do warsztatu nagle wszedł android z pudłem zepsutych urządzeń. Mashiro nie zatrzymując się otaksował spojrzeniem Yurego i Cednę. – Spotkałem Pradawnego po drodze. Kazał ci przekazać, że „jak tylko wróci do w miarę ogarniętego stanu ma natychmiast załatwić sprawę z Handlarzem. A i upewnij się, że wzięła kogoś ze sobą”. – Przekazał na moment przyjmując dokładną barwę i ton głosu Shane’a, jakby sam rudzielec mówił ustami Mashiro.
- Ah taaak. Akurat zaczęliśmy o tym rozmawiać z Yurym. – Skomentowała, gdy jej służący postawił pudło obok sterty innych śmieci w rogu i zaczął wypakowywać towar na stojącą obok półkę.
- Co tu dużo mówić o planie. – Prychnęła znajdując złącza, które nawiasem mówiąc i tak były nieco naderwane i podpięła tablet do jego nogi. System natychmiast wykazał błąd i Hydra musiała nieco przekalibrować ustawienia.  – Call jest zamknięty w celi. Muszę wziąć swoje narzędzia i zejść go wyłączyć. Najlepiej by było, gdyby się nie ruszał, więc będzie trzeba go unieruchomić, albo odrąbać mu ręce i nogi. Wtedy będę mogła się na spokojnie dostać do jego rdzenia umieszczonego na klacie, albo karku. Spalę mu obwody, wykręcę główną matrycę komputera, a potem na spokojnie rozbiorę na części pierwsze, żeby reszta Smoków się nie martwiła, że cudem ożyje.
Popiła piwo leniwie wręcz przerzucając raporty odnośnie jego protezy. - Jedynym moim problemem jest znalezienie ocho… - Nagle podniosła wzrok na mężczyznę. Zawadiackim się uśmiechnęła i odłożyła tablet. Przysunęła się bliżej, oparła łokcie o blat stolika, splotła palce i położyła na nich brodę. – Zechciałby się Pan zaprosić na prze-romantyczną randkę z mordowaniem zdrajcy? – Zadała pytanie unosząc przy tym znacząco brwi.





Gość
Gość

Powrót do góry Go down


Re: Warsztat Smolistej Hydry

Pisanie by Sponsored content





Sponsored content

Powrót do góry Go down

Strona 12 z 13 Previous  1, 2, 3 ... , 11, 12, 13  Next

Powrót do góry

- Similar topics