gry online



 :: M3 :: Południe

Strona 2 z 4 Previous  1, 2, 3, 4  Next

Go down


Re: Dawne mieszkanie Carla

Pisanie by Gość on Sob 3 Mar - 0:20
Chciała być z nim szczera. Często zastanawiała się, jakby wyglądała ta rozmowa, gdyby rzeczywiście do niej doszło. Uśmiechnęła się blado i przeniosła wzrok na danie. Nie mogła powiedzieć, że jej nie smakowało, i choć nie miała apetytu, starała się jeść normalnie w swoim tempie.
Nie chcę mieć oporów przed prawdą. Chciałabym, żebyś poznał mnie od tej strony, którą zawsze starałam się przed Tobą ukryć – odparła z miękkim wyrzutem w głosie, jakby pozwalając sobie wytknąć mu, że wcale nie robi tego na siłę. Całe życie spędziła kłamiąc, zatajając swoją prawdziwą tożsamość, dopasowując się do otoczenia. Te słodkie chwile, w których mogła być autentyczna i bez lęku powiedzieć coś, co ktoś inny wykorzystałby przy najbliższej okazji. Nie zmuszała się do mówienia tego, zwyczajnie przychodziło jej to z trudem, bo nie zdarzało się to często, a emocje przejmowały górę.
Wystrzegałam się tego, ale… chyba mierna ze mnie aktorka – westchnęła i uśmiechnęła się trochę cieplej, upijając łyk wina z kieliszka i przyglądając się migoczącemu światłu w jego oczach. Ciekawa była tego, jak mężczyzna widział ją przez cały ten czas. Zawsze starała się przyjmować go w najlepszym nastroju, odsuwając na bok wszelkie kościelne zmartwienia, którymi nie chciała go przejmować. Chciała być oparciem dla tego, któremu kiedyś uratowała życie. Prawie jakby wzięła za nie odpowiedzialność. Poświęcała całą uwagę jego osobie, choć wcale nie była tego świadoma, aż do teraz.
avatar





Gość
Gość

Powrót do góry Go down


Re: Dawne mieszkanie Carla

Pisanie by Uszaty on Sob 3 Mar - 0:41
 — Nie tak łatwo mnie oszukać. — Uśmiechnął się pobłażliwie i pochwycił kieliszek w dłoń, by pociągnąć kilka łyków wina. Nigdy nie przyznawał się przed nią do swojej drugiej naturalnej zdolności, bo raz, że okoliczności zwykle temu nie sprzyjały, to dwa, nie chciał zrzucać na niej presji ważenia na swoje słowa. Jak dotąd nigdy poważnie go nie okłamała, co niezmiernie cieszyło wymordowanego.
 — Więc jaka jest druga strona Twojego księżyca? — zapytał, ciekaw, czy zostanie zaskoczony. Widział ją przez pryzmat wyidealizowania, zawsze odbierał jako osobę niewinną i delikatną, ale Desperacja nauczyła go, że nigdy nie wolno było w stu procentach ufać pozorom. Okazja czyni człowieka, nie stanowił wyjątku.
 — Nie sposób poznać drugiego w całości, osobowość bywa elastyczna i jest kształtowana każdego dnia, szkopuł w tym, że efekty zmian widać czasami bardzo późno. Coś jak efekt motyla — odparł i dziabnął sałatkę. Jednym z powodów, dla którego lubił wracać do utopii, uważał jedzenie. Trudno nie dostrzec zadowolenia na twarzy okularnika w chwili spożywania czegoś bogatszego w składniki i smak od czerstwej skórki chleba czy źródlanej wody. Brakowało mu tego bogactwa na Desperacji, mimo przyzwyczajenia nie chciał rezygnować z towaru na wyższej półce.
 — Wracając… nie musisz obawiać się z mojej strony jakichkolwiek pretensji lub dezaprobaty. Jestem wyrozumiały, poza tym nikt nie umywa się do doskonałości. — Przerwa. — Przynajmniej w tym ogólnym pojęciu. — Dodał sugestywnie.



Carl wyczuwa kłamstwo rozmówcy.
Uszaty





Uszaty
Najemnik    Opętany
GODNOŚĆ :
Funkcjonuje przede wszystkim jako Carl, nazwiskiem się nie posługuje, zaś imię Yngve znają nieliczni. Dla niektórych Uszaty bądź Hiraeth.


Powrót do góry Go down


Re: Dawne mieszkanie Carla

Pisanie by Gość on Sob 3 Mar - 1:21
W jednym ciele kryły się dwie osobowości dziewczyny, które walczyły ze sobą każdego dnia. Reakcja obronna psychiki na otaczające ją problemy. Pierwszą i tą zwykle eksponowaną przed Carlem, której akurat nie łączyła ze swoim pochodzeniem, choć podobno każdy anioł był sympatyczny z założenia, oraz tą drugą – bezlitosną. Nie czerpała żadnej przyjemności z zabijania, co prawdopodobnie sprowadzało się do udziału gołębiego serca anielicy, ale nie wystrzegała się rozkazów. Spaliła wielu, wielu raniła – wszystko w imię wiary i w obronie własnej. Nic jej nie usprawiedliwiało, choć w tamtych chwilach zawsze starała się chwytać przekonań, za którymi bezwiednie podążała.
Nie polubiłbyś jej – odparła tajemniczo, opierając łokieć o stół i podpierając podbródek na kostkach dłoni. Przekrzywiła lekko głowę, wysoki kucyk zakołysał się lekko za jej plecami, a na jej twarzy malowała się swego rodzaju pewność tego, co powiedziała. Była niewinna i spokojna, bo chciała przy nim taką pozostać, napawając się tym wrażeniem szczerości.
Pozwalała mi dopuścić się rzeczy, o których chciałabym zapomnieć. Tylko konieczność, nie satysfakcja czy przyjemność, choć doktryna przemawia, że powinnam być z tego dumna. Czy to sprzeczność? – dodała tonem, który mógłby skojarzyć się z opowiadaniem nie o prawdopodobnych morderstwach czy innych grzechach a o najzwyklejszych wyskokach dnia codziennego. Cała ta otoczka pozwalała tak myśleć – dwójka z pozoru normalnych ludzi siedzących przy uroczej kolacji. Upiła kolejny łyk, a z każdym następnym wino zdawało się być coraz bardziej zachęcające. Pomagało się rozluźnić, bo temat nie był wcale prosty.
avatar





Gość
Gość

Powrót do góry Go down


Re: Dawne mieszkanie Carla

Pisanie by Uszaty on Sob 3 Mar - 1:43
 Nie wierzył jej. Nie dlatego, że wyczuł cokolwiek niezgodnego z prawdą — nie wierzył, że nie polubiłby innej wersji osoby, z którą jadł teraz kolację. Ludzie nigdy nie pokazywali jedynej, prawdziwej wersji siebie, zawsze dostosowywano się adekwatnie do sytuacji. Istniała nieskończona liczba możliwości, a to ciągnęło za sobą skrajnie różne odpowiedzi. Widział jej flagowe cechy i to w zupełności wystarczyło, nieważne, czy kryła przed nim mordercze zapędy albo uwielbienie do musztardy zamiast ketchupu. To przecież niewielki procent całości, który pojawiał się tylko w określonych warunkach, a nie na co dzień, prawda?
 — Przykro mi, że tak sądzisz — przyznał otwarcie, szukając znów świeżego posmaku w alkoholu. Może powinien obchodzić się z nim ostrożniej, zważywszy na dawne zapędy, ale teraz nie czuł na sobie odcisku uzależnienia, zupełnie, jakby powód do ucieczki zostawił za sobą podczas pierwszej wizyty na Desperacji.
 — Niekoniecznie. Dumna z odbierania to jako konieczność, nie przyjemność. — Zamilkł na dłuższą chwilę, dokańczając porcję kurczaka, zaś później w jego ustach wylądowała reszta sałatki. Wino z naczynia anielicy weszło w tendencję szybkiego malenia, więc, nie przypuszczając, jak silna lub słaba może być jej głowa, postanowił dolać trunku. Nie zamierzał nikogo upijać, uważał jedynie, że zdrowa dawka procentów pomaga się rozluźnić i lepiej bawić, odpędzić zmartwienia, a teraz zeszli na niezbyt przyjemny temat i nie chciał, by pozostawił on po sobie ślad w atmosferze.



Carl wyczuwa kłamstwo rozmówcy.
Uszaty





Uszaty
Najemnik    Opętany
GODNOŚĆ :
Funkcjonuje przede wszystkim jako Carl, nazwiskiem się nie posługuje, zaś imię Yngve znają nieliczni. Dla niektórych Uszaty bądź Hiraeth.


Powrót do góry Go down


Re: Dawne mieszkanie Carla

Pisanie by Gość on Sob 3 Mar - 4:16
Nie odpowiedziała natychmiast. Przyglądała się mu w zamyśleniu, gdy nalewał im wino. Widocznie ta wymiana zdań skłoniła ją do refleksji, którą musiała odpowiednio ułożyć w głowie, przetrawić i dopiero na nią odpowiedzieć. Gdy usiadł na swoje miejsce, dziewczyna uśmiechnęła się lekko w podziękowaniu, obejmując dłońmi kieliszek. Schyliła też nieśmiało głowę, jakby nie czując się pewnie z wnioskami, do których doszła przed chwilą. Jej policzki – od samego początku brzoskwiniowo rumiane, teraz wspierane wypitym winem – dodawały temu konkretnemu gestowi dodatkowej niewinności.
Przykro ci? – spytała z miękkim wyrzutem, choć nie było w tym żadnej pretensji, zmarszczyła przy tym lekko brwi i dopiero wtedy powoli podniosła spojrzenie na niego, nabierając kurażu.
Gdzie leży granica między twoją wyrozumiałością a dezaprobatą? Ile byłbyś w stanie znieść w imię miłości? – spytała raz jeszcze, a na trzecim pytaniu skończyła, milknąc w oczekiwaniu. Upiła łyk. Sama nie była pewna, czy chciała usłyszeć odpowiedź. Czuła jednak, że jest to kluczowe do zrozumienia siebie nawzajem w obliczu niechybnie zbliżających się wyzwań, od których tylko w tym dokładnym momencie byli daleko. Co kryła przed nimi przyszłość? I co odpowiedziałaby Anais, gdyby Carl zadał jej to samo pytanie? Dziewczyna nie była do końca świadoma ewentualnych grzeszków mężczyzny, choć domyślała się, że te ręce, które tak często leczyła, niejednokrotnie zbroczone były nie jego krwią a czyjąś. Czy wtedy ją to interesowało? Najważniejsze, że on żył.
avatar





Gość
Gość

Powrót do góry Go down


Re: Dawne mieszkanie Carla

Pisanie by Uszaty on Pon 5 Mar - 17:22
To tak, jakbym przegrywał w przedbiegach. Trochę niesprawiedliwie, czyż nie? — Uniesieniu kącika ust towarzyszył smutny akcent.
 Jedzenie zniknęło z talerza, kiedy zgarniał widelcem resztki sałatki. Przez egzystencję na Desperacji nauczył się doceniać to, co niegdyś bez większego zastanowienia lądowało w koszu na śmierci, bo nie przypilnował terminu ważności. Wówczas nie obawiał się o braki w zapasach; wszystkiego zawsze było pod dostatkiem, nieważne, czy chodziło o żywność, wodę czy prąd. Tak pełnowartościowy posiłek rozkładał się dlań na tydzień pobytu poza murami.
 Nawilżył gardło kolejnymi łykami wina, odstawiając na stół puste naczynie.
 — Tam, gdzie Twoja granica między rzeczywistością a fantazją. — Stłumił w zarodku potrzebę krótkiego śmiechu, ale błękitne oczy zabłysły. — Musisz osobiście się o tym przekonać, Älskling. Porzucić strach i niepewność, iść przed siebie z wiarą w dokonane wybory. Albo się w coś angażujesz całym sercem, albo tak naprawdę nie jesteś gotowa — powiedział, poprawiając położenie noża na opróżnionym talerzu.
 Nie oczekiwał od niej natychmiastowej odpowiedzi, ba, nie oczekiwał nawet ciągnięcia tego tematu do momentu wysnucia odpowiednich wniosków. Brał to, co oferowała chwila, dostosowywał się do okoliczności bez narzekań. Cieszył się po prostu możliwością spędzenia czasu w wyjątkowym towarzystwie, a cała reszta… nie miała tak sporego znaczenia.
 Ściągnął okulary z nosa, a drugą dłoń wsunął do wewnętrznej kieszeni ubrania, by wydobyć z niej szmatkę. Z pieczołowitą sumiennością wyczyścił prostokątne szkła, sprawdzając jeszcze pod innym kątem, czy aby na pewno nie pominął żadnego kurzu, po czym schował materiał na swoje miejsce, a okulary nasunął znów na nos.




Carl wyczuwa kłamstwo rozmówcy.
Uszaty





Uszaty
Najemnik    Opętany
GODNOŚĆ :
Funkcjonuje przede wszystkim jako Carl, nazwiskiem się nie posługuje, zaś imię Yngve znają nieliczni. Dla niektórych Uszaty bądź Hiraeth.


Powrót do góry Go down


Re: Dawne mieszkanie Carla

Pisanie by Gość on Nie 11 Mar - 3:02
Poczuła się mile ukontentowana jego odpowiedzią, tak jakby stanowiła intymną obietnicę. Przekonanie o tym, że dokładnie wie o czym mówi, co zapewniało dziewczynie przyjemne poczucie bezpieczeństwa i wrażenie pewności tego, że nie traktuje ich kwitnącego związku jako zabawy czy eksperymentu. Nie oczekiwał od niej nie wiadomo czego, a jedynie niekiedy gorzkiej szczerości, która miała utrzymać to wszystko w ryzach opartych na fundamencie zaufania. Chciał, żeby podzieliła jego siłę, a ona niczego nie pragnęła bardziej, jak tylko poddać się temu i zaryzykować, poddając się przez to sekretnym planom Pana.
Uśmiechnęła się nieśmiało i spuściła na chwilę oczy. Carl zawsze wiedział, co powiedzieć, i zawsze trafiał w samo sedno sprawy. Uwielbiała w nim tę charyzmę. Uzupełniał ją i nawracał jej niechęć do mówienia na głos tego, co miała w danej chwili na myśli. Podziwiała go za każdym razem, czując lekkość, za pomocą której przekazywał wszelką trafną intencję.
Dopiła kieliszek wina, czując wciąż gorejące przezeń ciepło, które rozprzestrzeniało się z każdym osobnym łykiem. Podniosła się z krzesła, czując z wolna narastające alkoholowe wrażenia. Nie miała mocnej głowy, a opustoszyła kieliszki na tyle szybko, by bezwiednie poddać się zdradzieckiemu procentowi. Podeszła do półki z książkami, poświęcając im krótką chwilę, a potem ciemne spojrzenie przesunęło się na odtwarzacz do winylowych płyt stojący w rogu pokoju. Ruszyła w jego stronę i nastawiła płytę, ciekawa  tego, co ostatnio było na niej odtwarzane.
Odwróciła się przodem do Carla i uśmiechnęła się jak chochlik, całkowicie fakt, że mógł czekać na jakąś konkretną odpowiedź. Nie puściła mimo uszu wypowiedzi mężczyzny, bo ta wciąż odbijała się echem w jej głowie do towarzystwa z łagodną muzyką. Zdecydowała się przekroczyć granicę, niezależnie od wstydu, aby sięgnąć po spełnienie jednej ze swoich fantazji.
Zatańczymy?
avatar





Gość
Gość

Powrót do góry Go down


Re: Dawne mieszkanie Carla

Pisanie by Uszaty on Nie 11 Mar - 13:10
 Nasuwał okulary na nos, kiedy zamarł w bezruchu.
Melodia wypełniająca cicho przestrzenny salon dotarła do jego uszu, a wyostrzony słuch jak nigdy wcześniej rozpoznał doskonale utwór. Ostatni utwór, jaki słuchał przed opuszczeniem ludzkiego życia. Chociaż w mieszkaniu pojawiał raz na ruski rok, nigdy nie śmiał poddać się sentymentalizmowi — wystrzegał się zbliżania do rzeczy, które próbowały wyrwać z odmętów umysłu wspomnienia. Być może powinien czuć się swobodnie, w końcu znajdowali się w jego mieszkaniu, mimo to odnosił wrażenie, jakby wracał do zamkniętego już rozdziału w życiu. Coś definitywnie nie chciało go tu z powrotem.
 Stonowane dźwięki mimowolnie rzuciły mu przed oczy obrazy jego marnych prób sprostania życiu. Pamiętał, jak płyta winylowa leniwie obracała się na tarczy, podczas gdy on kontemplował sufit, leżąc wyczerpany na kanapie. Ledwo utrzymywał prawie pustą butelkę wina w dłoni, ale dopóki całkiem jej nie opróżnił, nie pozwolił spaść na miękki dywan. Czasami dobijała się do niego sąsiadka i pomagała wstać na nogi, ale o wiele częściej po prostu pogrążał się w tym zrezygnowaniu i zamykał w sobie. Zamykał na cały świat, kuląc się w rogu kanapy i zasypiając do smutnej melodii.
 Śmiech wydobył się z jego gardła, lekki, pełen rozbawienia śmiech, zmuszający właściciela do poddania się tej chwili. W oczach zabłysły łzy, a usta pozostały wygięte w szerokim uśmiechu.
 To już nigdy nie wróci.
 — Z przyjemnością — odparł niezmienionym, pewnym tonem, wstając zza stołu i zbliżając się do kobiety. Wyciągnął ku niej dłoń, a kiedy odnalazł jej własną, drugą rękę ułożył na odpowiedniej wysokości na plecach, narzucając tym samym pewną bliskość.



Carl wyczuwa kłamstwo rozmówcy.
Uszaty





Uszaty
Najemnik    Opętany
GODNOŚĆ :
Funkcjonuje przede wszystkim jako Carl, nazwiskiem się nie posługuje, zaś imię Yngve znają nieliczni. Dla niektórych Uszaty bądź Hiraeth.


Powrót do góry Go down


Re: Dawne mieszkanie Carla

Pisanie by Gość on Sro 14 Mar - 19:56
Założyła dłonie za plecami, spoglądając na mężczyznę ze swojego miejsca pośrodku salonu. Wyglądała niewinnie, przyglądając się mu spod rzęs, czując cieplutki rumieniec na policzkach, kontrastujący z subtelną bladością jej twarzy i płową barwą łagodnie spływających za plecami  kosmyków. Jeśli już o nich mowa, sięgnęła do wysokiego kucyka, który powoli zaczynał męczyć napiętą skórę głowy, i rozpuściła go, pozwalając puklom opaść gładką falą na ramiona, rozczesując je jeszcze lekko dłonią, gdy mężczyzna się do niej zbliżył.
Posłała mu słodki uśmiech.
Ułożyła jedną dłoń na jego ramieniu, a drugą podała mu do ręki, tworząc swego rodzaju nieporadną ramę. Nieporadną, bo nie miała w zamiarze utrzymywać żadnych stosownych odległości, pragnąc zbliżyć się do niego i do jego chłodnawej skóry, jakby mogła ją ogrzać tylko swoim własnym ciepłem. Ciemne oczy opanował zachwycony blask, a przez rozszerzone źrenice jej spojrzenie zdawało się być jeszcze głębsze, przy czym towarzyszący temu uśmiech dodatkowo rozjaśniał oblicze anielicy. Zamrugała kilkukrotnie, czując wzbierające w kącikach oczu łezki. Rozczulał ją. Spuściła nieznacznie głowę i uśmiechnęła się nieśmiało, zagryzając przy tym delikatnie policzek.
Czy sprawiłabym ci problem, gdybym poprosiła cię, byś wrócił na chwilkę do swojego prawdziwego wyglądu? – spytała niepewnie, jakby sądząc, że jej prośba jest zbyt samolubna i może zostać źle zinterpretowana przez wymordowanego. Doceniała  prezent, ale w sercu czuła, że to tylko zgubna ułuda. Może i dla Carla jego aktualny wygląd był tym prawdziwym, ale Anais przez długie pięć lat znała tylko te zmutowane oblicze i to w nim się zakochała. Dłoń z ramienia przeniosła na szyję mężczyzny i kciukiem pogładziła jasny odcień jego skóry, który mimo wszystko zdawał się być jej obcy, choć nie nie na miejscu.
avatar





Gość
Gość

Powrót do góry Go down


Re: Dawne mieszkanie Carla

Pisanie by Uszaty on Sro 14 Mar - 22:26
 Spoglądając w stronę kobiety musiał sporadycznie wmawiać sobie, że obraz przed jego oczami nie jest wcale żadnym złudzeniem, ale najprawdziwszą rzeczywistością. Skupiał się więc na docierających do niego bodźcach, pochłaniając wzrokiem biel jej włosów, wyczuwając w powietrzu naturalny zapach anielicy czy wyłapując z uwagą każde dźwięczne słowo wydobywające się spomiędzy kształtnych ust. Skoro o  nich mowa; dziwił się swojemu opanowaniu. Za ludzkiej egzystencji nie hamował się w chwilach seksualnego napięcia, korzystał z każdej okazji i raczej nie praktykował podsycania głosu, by posiłek smakował lepiej — przechodził do sedna sprawy bez ociągania. Z Anais było inaczej, bo o ile pociągała go równie, czy raczej bardziej, niż pozostałe partnerki, wolał się tym nasycać właśnie przez obserwację i stopniowo pozwalać sobie na więcej.
 Przez błękitne oczy przemknął cień zdziwienia wystosowaną prośbą. Przez kilka sekund nie był w stanie przecisnąć przez gardło żadnego dźwięku, ale w końcu kąciki ust uniosły się.
 — Porzuć strach i niepewność — powtórzył część wypowiedzi, która padła już kilka minut temu. — Twoja szczerość może mnie jedynie uprzywilejować. Dlatego jeśli faktycznie masz ochotę zdjąć moją maskę… — pochylił się na tyle blisko, że wargi musnęły płatek ucha wraz z ciepłym oddechem — nie pytaj. — Obserwował oblicze ukochanej kątem oka z wyczekiwaniem na słowa, które tym razem zabrzmią z mocą. Nie chciał wzbudzać w niej zawahania, przeciwnie, zamierzał przekonać kobietę, że otwartość względem niego tylko jej się opłaci.



Carl wyczuwa kłamstwo rozmówcy.
Uszaty





Uszaty
Najemnik    Opętany
GODNOŚĆ :
Funkcjonuje przede wszystkim jako Carl, nazwiskiem się nie posługuje, zaś imię Yngve znają nieliczni. Dla niektórych Uszaty bądź Hiraeth.


Powrót do góry Go down


Re: Dawne mieszkanie Carla

Pisanie by Gość on Czw 15 Mar - 1:02
Serce anielicy przyśpieszyło na dźwięk jego łagodnego głosu, za pomocą którego mężczyzna próbował zachęcić ją do podjęcia śmielszych kroków. Swobodne kołysanie się do otaczającej ich melodii zdałoby się uspokajać ją, wiernie towarzysząc nieśmiałości i nieporadności, ale bliskość najemnika działała na nią odurzająco, co dodatkowo wzmagane było przez wypity alkohol. Dreszcz przejął całą długość pleców dziewczyny, gdy zbliżył się do jej ucha, a jego oddech zdawał się parzyć wrażliwą skórę szyi.
Rozchyliła delikatnie wargi, zacisnęła palce na karku Carla i przymknęła na chwilę oczy. Ton jego głosu świadczył o niezachwianej śmiałości, a bezpośredniość pobudzała już rozognione zmysły. Bezwiednym ruchem oblizała spierzchniętą wargę i zmarszczyła lekko brwi, chcąc po raz kolejny zebrać się w sobie na tyle, by zdecydować się na odrobinę spontaniczności i naturalności. Nie miała czego się w jego towarzystwie wstydzić. Czuła, że rozumie ją doskonale, stopniowo zachęcając.
Podniosła spojrzenie na jego twarz.
Trzymaną na karku dłoń przeniosła na jego policzek, a kciukiem naznaczyła kształt kącika różowych ust. W błękitnych oczach szukała własnej śmiałości, ale ich wyraz tylko zapierał dech w piersi Anais.
Jeśli twoje ludzkie oblicze jest maską, pokaż mi, co kryje się za powrotem do tego prawdziwego – odparła cicho, posyłając mu przy tym łagodny uśmiech, choć w oczach anielicy krył się błysk subtelnie sugestywnego wyrazu wypowiedzianych słów.
avatar





Gość
Gość

Powrót do góry Go down


Re: Dawne mieszkanie Carla

Pisanie by Sponsored content





Sponsored content

Powrót do góry Go down

Strona 2 z 4 Previous  1, 2, 3, 4  Next

Powrót do góry