Ogłoszenia podręczne » KLIKNIJ WAĆPAN «
  • 04/11. Kolejne ogłoszenie dotyczące zmian. Rzuć okiem.
  • 03/11. Do 9 listopada, do godziny 22:00, należy uzupełnić temat z chronologią. Po ustalonym terminie moderator zacznie sprawdzanie.
  • 03/11. Do 12 listopada, do godziny 20:00, jest czas na wznowienie wątków z przeszłości i alternatywnych. Tematy, w których post nie pojawił się od miesiąca lub dłużej zostaną wrzucone do archiwum. W razie pytań: pisać do Rhetta na PW.
  • 02/11. Pojawiło się nowe ogłoszenie. Dotyczy zmian w regulaminie bilokacji oraz poszukiwań moderatorów. Zerknij.
  • 31/10. Zarzucono propozycją w dziale DOGS. Jak jesteś dobrym psiątkiem to wypowiedz się w temacie.
  • 31/10. Rozpoczęto dyskusję na temat eventów. Wrzuć swoje przemyślenia.

 :: Eden :: Las Życzeń


Strona 4 z 4 Previous  1, 2, 3, 4

Go down

Pisanie on 27.10.19 23:50  •  Wodospad Pomyślności - Page 4 Empty Re: Wodospad Pomyślności
Martwe, węgielkowe drzewa oraz te po prostu ogniem nadgryzione, stały się dość stałym elementem tego jeszcze niedawno pięknego i czystego miejsca. Shirayuki lubił wygrzewać stare — choć w porównaniu do innych wymordowanych w sumie dość młode — kości na kamieniach, którymi upstrzony był ten wodospad i jego okolica. Pochylił łeb i niemalże położył przednie łapy na ziemi, wysuwając i chowając przy tym pazury, po czym ziewnął, potrząsnął łbem i znowu się wyprostował. Kolejne w kolejce do przeciągania się były tylne łapy tygrysa, zaś cały zabieg zakończyło machnięcie ogonem.
  Tygrys zastanawiał się, czy miał dziś ochotę na ryby. Wciąż nieco się obawiał tego, co mu wmawiano, gdy był jeszcze dość ludzkim dzieckiem — ryba może utknąć ci w gardle i cię udusić łuskami, poranić od srodka. Potrząsnął głową raz jeszcze i wydał z siebie krótkie parsknięcie. Podszedł ostrożnie, powoli, do granicy, jaką między lądem a wodą wyznaczał brzeg, po czym pochylił się i zaczął chłeptać wodę. Nie musiał pić, ale w jego głowie pozostawała świadomość, że nie było wiadome, kiedy znowu będzie miał szansę się napić.
  Woda skapywała z puchatego, aksamitnego futra znajdującego się na brodzie kocura, gdy ten wsłuchiwał się w odgłosy natury. Anioły i inni mieszkańcy Edenu wciąż nie byli do niego szczególnie przekonani, ale jemu to nie przeszkadzało. Shirayuki wiedział, że musi zapracować sobie na zaufanie i starał się o poprawienie tej kwestii. Nie polował na czyjeś zwierzęta, nie brał więcej niż powinien, nie pojawiał się w okolicach Rajskiego Miasta.
  Rozejrzał się wokoło i znalazł miejsce, w którym mógł spocząć. Doczłapał na wygrzane, jasne skały na dole wodospadu. Gdy się położył, od tyłu był chroniony przez kamienną ścianę, natomiast osoby, które mogły iść w jego stronę od frontu, mogły zwyczajnie go przegapić. Wtapiał się w tło dość dobrze dzięki jasnemu futru, ważne, by nie ruszać się nadmiernie. A nie miał zamiaru tego robić, bo chciał złapać jak najwięcej słońca póki się dało — w końcu nadchodziła zima.
  Zastanawiał się, czy tym razem też uda mu się przeżyć. Na pewno gruba warstwa futra i nabranie trochę tłuszczu mu w tym pomoże, ale czy aby na pewno? Dawne życie wydawało się tym bardziej łatwe i myśli o nim sprawiały, że przepełniała go tęsknota. Brakowało mu jego ukochanej żony, jego dzieci, a już najbardziej jego biednego kota. Co za ironia, z posiadania Mruczka sam Mruczkiem się stał. No, z takim wyjątkiem, że tygrysy nie potrafiły mruczeć.


Wodospad Pomyślności - Page 4 T002Tjp

#415468
                                         
Shirayuki
Oswojony
Shirayuki
Oswojony
 
 
 

GODNOŚĆ :
Shirayuki


Powrót do góry Go down

Pisanie on 28.10.19 21:33  •  Wodospad Pomyślności - Page 4 Empty Re: Wodospad Pomyślności
Korzystała z tego, że była akurat w Edenie. Chwila przerwy, przegrupowanie się, a potem zajęcie dalszą częścią wszelakich zadań, jakie los im pchnął pod nogi, łapy czy kopyta. Co prawda nie musiała podprowadzać aniołom rzepy z ogródków, ewentualnie wynosić hektolitrów wody w sitku, bo wszelkie takie rzeczy zapewniała im bezimienna góra ze starym, niegdyś groźnym wulkanem. Ich mała, skromna mieścina dostarczała im czego trzeba, a w zimne dni potrafiła odpowiednio ochronić przed nieprzyjemnymi podmuchami wiatru. We wnętrzu jaskiń panowała przyjemna temperatura, a zawsze pozostawało zaopatrzenie się w koc. Próżno było szukać wygód z M-3 czy zaawansowanej technologii, ale serce Jutrzenki cieszyło się, że było mnóstwo chętnych do zamieszkania w społeczności dzieci Wszechmatki, zwłaszcza zimą. Co prawda musieli wtedy dzielić zapasy na więcej osób, ale ich religia bazowała na dzieleniu się. Usługi Bractwa nie były zresztą całkowicie darmowe - czasem wystarczyła wzajemna pomoc, kiedy indziej wymiana towarów, w niektórych wypadkach ceną było nawrócenie. Całkowicie dobrowolne. Nie byli fanatycznymi mordercami jak co niektórzy.
Wędrowała w swojej zwierzęcej postaci. Rzucała się w oczy odrobinę mniej intensywnie, biokineza chroniła ją też od nachalnych gaduł szukających osoby do prowadzenia z nią monologu. Nie umiała jako tako mówić, mogła najwyżej wydawać z siebie dźwięki przypominające słowa, co dopracowywała od stuleci i nadal wychodziło z różnym skutkiem. Poza tym, bycie futrzastym chroniło nieco przed jesiennym chłodem i lepiej łapało ciepłe promienie. Zwykle nie miała czasu po prostu sobie poleżeć na słońcu, zajmowała się wszystkim jednocześnie i oddzielnie, miała napięty grafik, w który trudno było upchnąć tak przyziemne sprawy jak słoneczna kąpiel i poddanie się dotykowi pierwszego syna Wszechmatki. I tak była raczej stworzeniem nocnym, oddanym Jej córce - Księżycowi.
Powoli zbliżyła się do wodospadu. Stąpnięcia kotowatej były słabo słyszalne, prędzej ktoś mógłby doszukać się w odgłosach przyrody nienaturalnych nut ekwipunku, który miała przywiązany do części grzbietu znajdującej się bliżej zadu. Nie chciała się rozstać z ubraniami ani bronią, ale noszenie całego tobołu w pysku było znacznie mniej wygodne niż zrobienie prowizorycznego plecaka ze sznurka i odpowiedniego poskładania ciuchów. Rogata tygrysica przycupnęła nad brzegiem wody i zaczęła ją chłeptać leniwymi ruchami różowego jęzora. Zielone ślepia utkwione były w poruszającym się odbiciu, raz po raz rozmywanym przez fale i krople wody, które zdążyły uchronić się przed zniknięciem w paszczy. Przyjście do wodopoju raczej nie było kradzieżą, a nawet jeśli tak pomyśleliby skrzydlaci, to zawsze mogła im opchnąć coś w zamian.
                                         
Ying Yue
Opętana
Ying Yue
Opętana
 
 
 

GODNOŚĆ :
Ying Yue (映月), Xiǎohán Tsai (筱涵 蔡)


Powrót do góry Go down

Pisanie on 02.11.19 2:05  •  Wodospad Pomyślności - Page 4 Empty Re: Wodospad Pomyślności
Ucho kota drgnęło zaalarmowane, choć same ślepia pozostawały zamknięte. Trochę oddawało to zadowolenie, sympatię i wdzięczność względem natury za to, że dawała mu możliwość korzystania ze swoich słonecznych dóbr. Tygrys jednak nie do końca świadomie to robił, nie do końca z pełną wiedzą otwierał i mrużył oczy powolutku, niezupełnie zauważał wysuwanie i chowanie pazurów.
  Gdy jednak pierwszy alarm okazał się niewystarczający, przyszła pora na drugi. Pobrzękiwanie mogłoby równie dobrze być dźwiękiem wydawanym przez jakiegoś osobliwego ptaka. Coś bądź ktoś przyszedł tu jednak i pił wodę, przez co Shirayuki już zupełnie otworzył błękitne oczy. Początkowo tkwił w bezruchu — bał się, że intruz go dostrzeże, jeśli choćby drgnie. Nawet oddech zatrzymał się po wdechu. Brwi, gdyby były ludzkie, zmarszczyłyby się w tej chwili, wyrażając zastanowienie. Czy to...
  Podniósł się, po prostu. Nie starał się zachowywać cicho czy dyskretnie. Jeśli to była ona, jego serce ucieszy się niezmiernie, a jeśli nie — może będzie miał szansę komuś pomóc? Nie słyszał wszak o bestiach będących tygrysami z rogami. Wydał z siebie radosny, tygrysi odgłos i przez moment ugniatał ziemię potężnymi łapami, po czym, z podniesionym ogonem, potuptał niczym zaciekawiony domowy Mruczek w stronę domniemanej...
Yiiiiinnnng! – zawołał, zatrzymawszy się jednak tak z półtora metra od drugiego tygrysa. Ucieczka średnio wchodziła w drogę, bardziej chodziło mu o możliwość w miarę sprawnego odskoku i wymierzenia ataku karzącą łapką sprawiedliwości, jeśli zajdzie taka potrzeba. Nie zaatakowałby jednak, oczywiście, gdyby nie został sprowokowany, a sam też nie chciał zaniepokoić liderki kultu Wszechmatki. Dlatego właśnie czekał moment nim zebrał się na wykonanie jakiegokolwiek ruchu.
  Widok przyjaznej twarzy — khm, pyska — to jedno, a spotkanie kogoś, kto dał ci nowe życie, to już czysta radość. Zwierzęta, które się zna, zwykle mają w oczach bardzo widoczną sympatię i wdzięczność, jeśli widzą kogoś, komu ufają. I Shirayuki w tej chwili był bardzo widocznie wpisany w tę grupę. Och, oby pamięć nie płatała mu psot...


Wodospad Pomyślności - Page 4 T002Tjp

#415468
                                         
Shirayuki
Oswojony
Shirayuki
Oswojony
 
 
 

GODNOŚĆ :
Shirayuki


Powrót do góry Go down

Pisanie on 06.11.19 10:58  •  Wodospad Pomyślności - Page 4 Empty Re: Wodospad Pomyślności
Było cicho, zupełnie jakby przyroda już powoli szykowała się do zimowego snu. Wodospad szumiał chcąc podtrzymać pozory życia. Widziała znacznie mniej dzikich zwierząt, prawdopodobieństwo napotkania niedźwiedzia malało, bo zdążyły już się najeść i przytyć, teraz kryły się po jaskiniach i norach, gdzie spędzą czas do wiosny. Ptaki nie umilały czasu wzajemnym przekrzykiwaniem się, śpiewem. Od czasu do czasu jakiś odezwał się w oddali, dzięcioł stuknął dziobem w pień szukając kryjących się przed chłodem owadów. Nie to samo jednak co wiosenno-letni harmider.
Przerwała chłeptanie z otwartym pyskiem. Woda ściekła po włochatej brodzie, uciekła z języka, krople rozbiły się o powierzchnię zbiornika leżącego tuż przed jej łapami. Rudy łeb z zaciekawieniem uniósł się, rozejrzał. Nawet ogon zafalował powoli, z czujnością wstając niczym antenka. Wreszcie wyłapała poruszający się kształt, biały tygrys to rzadkość, a jeszcze bardziej taki z radością wołający ją po imieniu. Części imienia. Początkowe napięcie mięśni złagodniało, kiedy zrozumiała, że to nie żadne nagłe zagrożenie chcące ją zjeść na obiad.
- Shirrrr - odpowiedziała pseudo mruknięciem, jednak dość głośnym i pozbawionym wydźwięku "ach, to tylko ty". Cieszyła się na jego widok, naprawdę. Skróciła dystans między nimi do metra, gotowa do zbliżenia się nawet bardziej, jeśli tylko drugi osobnik nie wykazywał oznak naruszania mu przestrzeni osobistej. Nawet na Desperacji wolała nie naruszać innym strefy komfortu. Uśmiechnęła się, na tyle na ile koci pysk mógł to przetworzyć. Kto by pomyślał, że spotka kogoś takiego w takim odludziu?
                                         
Ying Yue
Opętana
Ying Yue
Opętana
 
 
 

GODNOŚĆ :
Ying Yue (映月), Xiǎohán Tsai (筱涵 蔡)


Powrót do góry Go down

                                         
Sponsored content
 
 
 


Powrót do góry Go down

 :: Eden :: Las Życzeń

Strona 4 z 4 Previous  1, 2, 3, 4

 
Nie możesz odpowiadać w tematach