gry online



 :: M3 :: Południe

Go down


Bar „Consigliere”

Pisanie by Gość on Czw Lip 12, 2018 11:48 pm

Bar „Consigliere” zdecydowanie odcina się od nowoczesnego wyglądu miasta. Położony na parterze domu stającego przy skrzyżowanie dwóch ulic, przyciąga wzrok przechodniów swoją staromodną pomalowana na czarno fasada ze złotymi napisami na szybach. Z wnętrza wyglądającego jakby zostało żywcem wyjęte lat trzydziestych dwudziestego wieku sączy się delikatne, ciepłe światło zapraszające do wstąpienia na szklaneczkę lub kufelek czegoś co zawiera kilka procent alkoholu.
Zaraz po przekroczeniu progu gości wita delikatna muzyka podobna do tej z Ojca Chrzestnego , zaś oczy przykuwa znajdująca się po lewej stronie, długa, wykonana z ciemnego drewna lada, przy której stoi rząd stołków barowych. Za kontuarem znajduje ściana, na której powieszono półki i ustawiono rozmaite alkohole począwszy od tych tańszych a skończywszy na dość ekskluzywnych. Pod ścianą, po prawej stronie od wejścia znajdują się skórzane kanapy o wysokich oparciach pomiędzy którymi ustawiono dość wysokie stoliki. Miejsca te dają rozmawiającym gościom poczucie intymności. Dla tych, który chcą porozmawiać w odosobnieniu, na samym końcu Baru znajdują się trzy stoliki oddzielone od siebie grubymi kotarami dźwiękoszczelnymi. Ot, połączenie nowoczesności z klasyką.
avatar





Gość
Gość

Powrót do góry Go down


Re: Bar „Consigliere”

Pisanie by Gość on Sro Wrz 19, 2018 12:53 am
Wyjście do miasta zawsze wiązało się z pewnym niebezpieczeństwem. Choć Nobu nie był nikim ważnym w wojsku i obecnie wyglądał kompletnie inaczej, niż za czasów służby, to i tak nadal istniała możliwość, że ktoś go rozpozna. Wystarczyło proste skojarzenie faktów, przypomnienie sobie, że ta siwa czupryna dobrze by wyglądała w rudym kolorze, potem dopasowanie do tej całej układanki munduru, być może skrzynki z narzędziami w ręce i proszę bardzo - technik jak żywy. Z drugiej jednak strony mężczyzna zdawał sobie sprawę z tego, że od kiedy ostatni raz oficjalnie widziano go w M3 minęło już ponad dziesięć lat. Nikt normalny nie podchodziłby do człowieka na ulicy i nie zaczął mu wmawiać, że jest chodzącym trupem. Nutaro pominął też fakt, że metropolia była na tyle wielka, że szansa na wpadnięcie na kogoś ze znajomych była naprawdę nikła. W tak wielkim skupisku ludzi, mężczyzna musiałby mieć naprawdę wielkiego pecha, żeby dać się wykryć.
I tak, bez jakiegoś większego celu czy zadania, do środka baru wszedł facet około czterdziestki, którego siwizna wskazywałaby jednak na znacznie starszy wiek. Ubrany był w niebieskie, garniturowe spodnie, spod nogawek których wystawały ciemnobrązowe męskie pantofle. Tułów był za to zakryty białą koszulą, której rękawy delikatnie wystawały spod przyjemnego w dotyku materiału czerwonego swetra w serek. Jego zmęczone oczy, skryte teraz pod niebieskimi soczewkami kosmetycznymi, omiotły wnętrze baru jakby od niechcenia, a następnie Nutaro ruszył do przodu. Najwyraźniej akurat dzisiaj ludzie nie byli zbyt chętni do napicia się, bowiem Nobu mógł usłyszeć jak pomiędzy dźwiękami muzyka przebija się odgłos stukania drewnianą laską o podłogę. Jemu jednak nigdzie się nie spieszyło, a nawet jeśli, to nie mógłby przyspieszyć kroku. Nut usiadł w końcu mniej więcej na środku lady, uprzednio oczywiście krzywiąc się z bólu, bo kolano dzisiaj wyjątkowo mocno mu doskwierało. Takich dni nie lubił najbardziej, bo nie był to ból, z którym tak po prostu mógł sobie dać radę. Środków przeciwbólowych podbierać z magazynu Łowców nie zamierzał, bo być może komuś będą naprawdę potrzebne, a w samym mieście również nie było ich łatwo zdobyć, jeśli nie posiadało się oficjalnego obywatelstwa.
- Boxing Hares, bez lodu. Podwójna dawka. - odezwał się swoim lekko zachrypniętym głosem do barmana, który tylko kiwnął głową. Wbrew temu, co podpowiadała mu głowa i wbrew wszystkim regułom bezpieczeństwa Łowców, Nutaro przebywał w tym miejscu całkiem często. Ktoś, kto go obserwował mógł się na niego tutaj spokojnie zasadzić, ale z drugiej strony kto chciałby śledzić faceta, który kuleje i wygląda jak starzec? Właśnie taka niepozorna aparycja sprawiała, że mężczyzna mógł sobie pozwolić na trochę luzu oraz rozkoszowanie się dobrym trunkiem w ulubionej knajpce. Ciepłe whisky rozlało się po jego gardle, a po chwili wydał z siebie ciche westchnięcie, które miało na celu lekkie uspokojenie pieczenia przełyku. Najwyraźniej czeka go znowu kilka godzin sączenia jednej szklanki tylko po to, żeby wrócić do kanałów bez żadnych plotek i przydatnych informacji.
avatar





Gość
Gość

Powrót do góry Go down

Powrót do góry