Go down


Po trupach. [Raven]

Pisanie by Shane on 25/2/2018, 20:09
Nie ma obrazka, jak zrobię, to będzie.


Gracz: Evan aka Raven.
Poziom: Bardzo trudny.
Możliwość zgonu: Tak, jeśli postać będzie ryzykować.


Huk, trzask, brzęk.
Wystrzał z broni palnej, zapach prochu i krwi.
— Raven! Uważaj! Padnij!
Krzyknął znajomy głos. Ktoś był z nim, a anioł rozpoznawał barwę. Czyżby był to ktoś ze smoków? Ktoś z kim wyruszył na misję? Najprawdopodobniej.  
Strzały nie cichły, a zapach krwi nabierał na sile. Wydawać się mogło, jakby cały świat skąpał się w niej.
Nastąpił wybuch, co aż było dziwne na desperackie warunki.

Evan niewiele pamiętał z wyprawy, której się podjął. Wyruszył ze Smoczej Góry na misję, jednak ta nie powiodła się sukcesem, trafił w odmęty czeluści, ledwo uchodząc z życiem. Obudził się w czarnej dziurze, a całe ciało niesamowicie go bolało, jak gdyby spadł z niesamowitej wysokości.  Jednak nic nie wskazywało na poważne obrażenia. Szum w głowie, ból pleców oraz klatce piersiowej i mdłości. Kiedy Raven chciał się podnieść odczuwał spory problem, a spowodowane było to  przygnieceniem przez sporą stertę kamieni i ziemi. Zauważył, że coraz trudniej jest mu oddychać, a było to uwarunkowane najprawdopodobniej przez gęstość powietrza oraz zużycie tlenu. Stracił ponownie przytomność, a mogło to zakończyć się śmiercią.

Obudził go zapach ziół. Prawdopodobnie zaparzonej szałwii. W miejscu, w którym się znajdywał było przyjemnie ciepło i ładnie pachniało. Anioł mógł poczuć bezpieczeństwo, gdyż znajdywał się w małej chatce, a chrupiące gałązki w ogniu obniżały poziom zagrożenia do minimum.





_________________________________________

[x] Opis Evana:  Szum w głowie, mdłości, ból w klatce piersiowej i w plecach.
[x] Wypisz mi ekwipunek Evana, nie narzucam limitów, bo liczę na rozwagę.
[x] Termin: 04-03





Wyrwałem się z obławy tej, schowałem w jakiś las.
Lecz ile szczęścia miałem w tym, to każdy chyba przyzna.
Leżałem w śniegu jak nieżywy długi, długi czas.
Po strzale zaś na zawsze mi została krwawa blizna.
avatar





Shane
Pradawny    Opętany
GODNOŚĆ :
Shane.


Powrót do góry Go down


Re: Po trupach. [Raven]

Pisanie by Gość on 4/3/2018, 21:28
Ekwipunek: Dwumetrowy miecz na plecach, dwie spluwy (wszystko jest w ekwipunku Ravena w profilu jako obraz wizualizacji) z magazynkiem, jeden magazynek, latarka, jakiś dłuższy sznur, papierosy i zapalniczka. Z Ravenem nie ma jego psa, ze względu na to, że fabularnie wciąż nie wrócił do siedziby, a on został własnie tam. Za to ma Atro Wielkiego.

Jego ranga idealnie nadawała się do akcji typu znajdź i zabij. Nie rozumiał tylko, dlaczego w natłoku tego wszystkiego znał znajomy głos, który sugerował, że mógł być to członek jego organizacji, podczas gdy nie był w niej od bardzo dawna. Nagłe wydarzenia oraz kompletna bezsilność pod kupą kamieni i skał sprawiła, że najprawdopodobniej z braku dotlenienia pamiętał wszystko jak przez mgłę. Obudził się w jakieś chatce, w kompletnie nieznanym miejscu. Zapach ziół sugerował, że ktoś chce mu pomóc lub zaszkodzić. Nie był nigdy dobry, jeśli chodzi o tego typu rzeczy, więc nie bardzo odróżniał poszczególne zapachy, nie licząc zapachu cyjanku. Ale domyślił się, że nikt nie czyha na jego śmierć, skoro wciąż jest w jednym kawałku. Co z całą resztą?

W pierwszej chwili po uzmysłowieniu sobie, jaki konkretniej zapach czuje, otworzył oczy i wstał wolno, czując pierwszą falę potężnego bólu. Dochodził on z klatki piersiowej i pleców, więc zapewne ta część ciała musiała ponieść największe obrażenia. Szum w głowie oraz mdłości mogły sugerować o omdleniu, którego miał okazję doświadczyć jakiś czas temu. No właśnie. Jaki? Kiedy postanowił wstać na równe nogi i rozejrzeć się po miejscu, w którym się znajdował, szybko wylądował z powrotem na łóżku, czując, że chce zwymiotować. Może tak nagłe wstawanie nie należało do najlepszych pomysłów. Odruchowo dłonią chwycił się za usta i odczekał chwilę aż uczucie zwymiotowania mu minie. Dopiero wtedy rozejrzał się po chatce, sprawdzając spojrzeniem, czy wszystkiego jego rzeczy znajdowały się w tym pomieszczeniu, jak i również macał siebie po kieszeniach, czy miał wszystko co dla niego najważniejsze przy sobie - jego broń palna. Reszta nieszczególnie się liczyła. No może Atro, który mógł zniknąć w nieznanych okolicznościach w wirze tego wszystkiego. Bo co właściwie się stało?
Jest tu ktoś? — odezwał się nieco zmęczonym, zachrypniętym głosem, nie uważając, ze zrobił źle. Na pewno musiał ktoś tutaj być, skoro wylądował w takim miejscu. Pytanie tylko kto i czego od niego oczekiwał? Wątpił w bezinteresowną pomoc, o ile była to w ogóle pomoc. Całkiem możliwe, ze mógł ktoś go właśnie porwać. Świat był różny i przez swoje lata na karku spodziewał się naprawdę wszystkiego.





Gość
Gość

Powrót do góry Go down


Re: Po trupach. [Raven]

Pisanie by Shane on 12/3/2018, 20:19
W pomieszczeniu nikogo nie było mężczyzna znajdywał się sam. Jego rzeczy leżały na niewielkiej komodzie tuż obok niego. Miecz stał oparty. Wyglądało, że nic nie zginęło.
Zapach ziół przyjemnie koił jego rozdrażnione zmysły i uspokajał rozpędzone myśli. W końcu jednak drzwi do chatki otwarły się, a do pomieszczenia weszła kobieta, szczupłej postury o smętnych, wypłowiałych szarych włosach. Nie była stara, jednak nastolatką również nazwać jej się nie dało. Ubrana w zwiewną szatę, która ledwo co przysłaniała uda oraz dekolt.
Zamknęła za sobą drzwi. Spojrzała na wyro, na którym leżał Evan. Zastygła w półkroku i wbiła w niego zielone oczy. Kocie oczy, gdyż posiadała pionowe źrenice. Otwarła usta, a dwa kły wystawały z jej górnej wargi. Nie przejęła się własnym negliżem. Chudzinka, na które można, a nie trzeba było oko zawiesić.
— Obudziłeś się już. Myślałam, że nie przeżyjesz nocy.
Pokrzepiająca wiadomość. Na całe szczęście Evan, zdołał ocalić życie. Jak gdyby nie fakt, że praktycznie co chwilę ocierał się o śmierć.
— Twój towarzysz niestety zginął, został rozszarpany na strzępy. Rudy, wysoki mężczyzna.
Któż to był? Czyżby mógłby to być...
W końcu niewiele pamiętał. Wiele rzeczy nagle się zamazały.
Dziewczyna zacisnęła usta w wąską linię i poszła do kotła, w którym ważyła napar. Zamoczyła w nim szmatę i chwilę ją gotowała na wolnym ogniu, aż woda nie zaczęła wrzeć. Drewnianą łyżką wyciągnęła ją z garnka i tak chwilę trzymała, aż większość wody nie spłynęła. Kotowata jakby nie odczuwając bólu, wykręciła szmatę. Podeszła z nią do Evana i siadła na skraju łóżka.
— Spokojnie. Już nie jest gorąca. Opatrzę twoje rany.
Jakie rany?
No tak. Evan nie zauważył niewielkiej rany, umiejscowionej na jego lewym ramieniu. Nie zagrażała jego życiu, ani nawet nie dokuczała zbytnio. Dziewczyna otarła zaschniętą krew i wróciła z powrotem do garnka.
— Jesteś głodny?
Zapytała, jak gdyby jego stan należał do normalności dnia.



_________________________________________

[x] Opis Evana:  Szum w głowie, mdłości, ból w klatce piersiowej i w plecach.
[x] Termin: 19-03





Wyrwałem się z obławy tej, schowałem w jakiś las.
Lecz ile szczęścia miałem w tym, to każdy chyba przyzna.
Leżałem w śniegu jak nieżywy długi, długi czas.
Po strzale zaś na zawsze mi została krwawa blizna.
avatar





Shane
Pradawny    Opętany
GODNOŚĆ :
Shane.


Powrót do góry Go down


Re: Po trupach. [Raven]

Pisanie by Gość on 19/3/2018, 14:23
Powinien się zdrowo zaniepokoić, kiedy leżał tutaj sam, w obcym miejscu, a dobrze pamiętał, że był z konkretną osobą, której tutaj teraz nie było. Powinien, niemniej nie był typem osoby, która potrafiła przejmować się takimi rzeczami. Nie za każdym razem. Nie pamiętał wszystkiego zbyt dobrze, a ostatnie sytuacje zmusiły go do tego, aby wykazać od siebie jeszcze większą znieczulicę emocjonalną jaką już posiadał.
Lekki stres zszedł z niego w momencie, gdy dojrzał w pomieszczeniu swoje rzeczy. Nie zdążył do nich podejść, ani bardziej się im przyjrzeć, mając gwarancję tego, że wszystko co miał jest jakby na swoim miejscu, bowiem do pokoju wszedł ktoś, kogo się nie spodziewał. Obca osoba. Wróg, sojusznik?  Słysząc zmartwienie w jej głosie, a raczej chęć pomocy mógł wnioskować, że nie miała złych intencji. Przynajmniej nie na razie. Raven skupił na niej swoje spojrzenie, badając ją od stóp do głów i z powrotem, dając jej do zrozumienia samym spojrzeniem, że nie należał do zbyt ufnych osób.
Myślałam, że nie przeżyjesz nocy.
Nie pierwszy i nie ostatni raz słyszał coś podobnego. Wiele już zdążył przeżyć i pewnie przeżyje jeszcze niejedno. Bardziej zaniepokoiło go drugie zdanie. Wysoki i rudy? Czyżby wtedy był z... To niemożliwe. Nie było go w kryjówce od bardzo dawna. Nie znał jednak innych rudych i wysokich.
Coś jeszcze pamiętasz? Z jego wyglądu? Jakieś znaki charakterystyczne, cokolwiek? — zaczął wypytywać, nie chcąc dać po sobie poznać, że go boli. Nie rozumiał, dlaczego plecy tak okropnie go bolą i nie pamiętał, w jaki sposób mógł tego się nabawić. W dodatku ten ból w klatce piersiowej... Na pewno ma połamane jakieś żebra.
Mimo tego, że kobieta nadal nie miała złych intencji, to wciąż ją obserwował. Nie chciał pozwolić jej na przemycie ran, dlatego sam wziął z jej dłoni ścierkę, gdzie on z pewnością poczuje jej ciepło i przemył sobie ranę, którą świeżo co zobaczył. Pewnie gdyby nie dziewczyna, to dalej żyłby w nieświadomości, że ją tam w ogóle ma.
Nie musisz. Mogę sam sobie jakoś poradzić — akurat — Nie zjem nic. Mdli mnie, więc szkoda jest marnować Twoje zapasy, które i tak zaraz mogę zwrócić — przyznał szczerze, spoglądając na swoją ranę na ramieniu. Nie wyglądała aż tak źle, czego nie można powiedzieć o jego ogólnym stanie.
Co tak właściwie się stało?
Jak mnie znalazłaś? I skąd wiesz, że ktoś go rozszarpał? — nagle spytał się, po dużo dłuższej cichy, zupełnie jakby zastanawiał się nad czymś albo po prostu nie miał siły, aby coś powiedzieć przez dokuczający ból w klatce piersiowej.





Gość
Gość

Powrót do góry Go down


Re: Po trupach. [Raven]

Pisanie by Shane on 23/3/2018, 11:08
Powinien się zaniepokoić. To nie ulegało żadnym wątpliwością, jednak stojące niedaleko niego rzeczy łatwo uspokoiły nagły zryw niepewności. Uciszyły skołatane serce, które dudniło w piersi niczym dzwon. Evan mógł czuć się bezpiecznie.
Nawet pojawienie się dziewczyny nie zwiastowało zmiany tego stanu. Wydawała się być łagodna i niegroźna, jednak znając staż doświadczalny anioła, ten mógł podejrzewać, że takie sylwetki kryły największe i najgroźniejsze potwory. Ale niestety, jej obecność obniżała napięcie mięśniowe, a zmysły przyjemnie były ukojone.
Podejrzane? Zapewne.
Dziewczyna siedziała na skraju łóżka, wpatrując się w bladą twarz Evana, wyglądał naprawdę mizernie. Przydałaby mu się miska zupy.
Tak, zupa, była dobrym pomysłem.
Przemilczając jego pytanie, wstała i poszła do kotła. Ściągnęła go z ognia wstawiając drugi. Nalała wody, a potem zajęła się krojeniem warzyw. Desperackich warzyw, oczywiście, i jakiegoś mięsa, wątpliwego pochodzenia.
— Lubisz zupy? Musisz nabrać sił.
Odparła spokojnie, zwracając twarz ku niemu i lekko się uśmiechnęła. Nie chciała słuchać na temat jego mdłości.
— Nie pamiętam nic więcej, poza tymi szczegółami.
Rzuciła w eter trochę nieobecnie. Jej opis Smoka była niejasny i nie dawał wcale pewności, że domysł Evana mógł być strzałem w dziesiątkę.
— Ciała również nie znajdziesz, zostało zabrane przez bestię. Nie widziałam, co to było, jednak miało krzepę. Sądzę, że dawno szczątki są pogrzebane w jakieś pieczarze.
Pokiwała głową do własnych słów.
— Sądzę też, że powinieneś poleżeć i wyspać się. Zostać kilka dni. I nie kłam, że sobie poradzisz, przecież widzę.
Mruknęła, wyłaniając swój dotychczas niewidoczny ogon, który zafalował w powietrzu.
— Znalazłam cię na granicy, leżałeś w jakimś rowie przysypany kamieniami. Słyszałam jęk. Zajęło mi trochę zanim cię odkopałam.
Zagotowała zupę. Nalała do miski i podała Evanowi.
— Jedz. Musisz nabrać sił.



_________________________________________

[x] Opis Evana: Szum w głowie, mdłości, ból w klatce piersiowej i w plecach.
[x] Termin: 30-03





Wyrwałem się z obławy tej, schowałem w jakiś las.
Lecz ile szczęścia miałem w tym, to każdy chyba przyzna.
Leżałem w śniegu jak nieżywy długi, długi czas.
Po strzale zaś na zawsze mi została krwawa blizna.
avatar





Shane
Pradawny    Opętany
GODNOŚĆ :
Shane.


Powrót do góry Go down


Re: Po trupach. [Raven]

Pisanie by Sponsored content





Sponsored content

Powrót do góry Go down

Powrót do góry