:: M3 :: Ścieki :: Okolice wejść

Strona 1 z 2 1, 2  Next

Go down


Blok mieszkalny przeznaczony do rozbiórki

Pisanie by Gość on Sro Lut 07, 2018 4:02 pm
Blok mieszkalny

Zagruzowane wnętrze, pełno śmieci, powyrywane z futryn drzwi, powybijane okna i przebijające się gdzieniegdzie przez zapleśniałe tapety wątpliwej jakości graffiti. Cudowne miejsce, aż dziwne, że nie ma tu ani jednego mieszkańca.



- Kiiiici... kici kici kici...
W pustym pomieszczeniu nawet szept brzmiał jak wystrzał z broni, a co dopiero głośne nawoływanie. Lazarus jednak podejrzewał, że czarne kocisko mieszkające w tym budynku jest nie tylko ślepe na jedno oko, ale i przy okazji nieco przygłuche. Nie dopuszczał do siebie myśli, że zwierzak ma najpewniej słuch wybiórczy i słyszy tylko to co chce usłyszeć.
W końcu jednak po zajrzeniu do kilku równie zachęcająco wyglądających co korytarz pomieszczeń zrezygnowany łowca potrząsnął małą torebką z kocim żarciem i gdzieś spod sterty pourywanych tapet wypełzło spasione czarne kocisko. Zwierzak ledwo przebierał łapkami, ale mimo to przybiegł połasić się do buciorów łowcy. Najpewniej wszyscy w okolicy dokarmiali pchlarza, ale Lazarus wiedział lepiej.
- Moje biedne maleństwo, aż spuchło z głodu, chodź zobaczymy gdzie znowu przepierdoliłeś miseczkę.
Po chwili miska znalazła się w jednym z pokoi, oczywiście wywalona z pogardą do góry dnem, gdy już kitku nie znalazło w niej więcej jedzonka. Boris wsypał chrupki do miski, zwabiając tym samym jeszcze dwa inne bezpańskie koty i zamiast spokojnie zapalić kończąc jako czwarta przybłęda przy misce musząca pilnować żeby pozostałe trzy nie zaczęły walki i zjadły mniej więcej po równo. Z przyzwyczajenia nasłuchiwał uważnie czy nikt się nie zbliża. Niby rozsądek podpowiadał mu, że żaden wymordowany nie miałby szans żeby się tu schować, ale z drugiej strony zdążył już się nasłuchać opowieści o murze, który coraz bardziej przypominał ser szwajcarski niż faktyczną linię obrony. Ludzi się nie bał, na nich wystarczył pistolet.





Gość
Gość

Powrót do góry Go down


Re: Blok mieszkalny przeznaczony do rozbiórki

Pisanie by Gość on Sro Lut 07, 2018 4:43 pm
Czas mijał spokojnie w każdym bądź razie dzisiaj. Trza było doceniać ten dzień, gdzie można było spokojnie spocząć i przemyśleć plan na jutrzejszy dzień. Mieszkała w mieście już długi czas, zdołała je poznać, lecz do dzisiejszego dnia szuka odpowiedniego miejsca na azyl. Eh...
Pojawiła się w bloku przeznaczonym do rozbiórki. Nie oszukujmy się, nie był on w zadowalającym stanie, jednak dla kobiety był chwilowym schronieniem. Po wstępnych oględzinach, stwierdziła, ze jest sama. Zaszyła się jednym z pokoi, podeszła do ściany, która jeszcze nadawała się do służenia jako oparcie. Kopytem odgarnęła większość śmieci spod niej, po czym klepnęła na dupie, sięgając po swoją broń, która rozwinęła.
Metaliczny odgłos, jak i szczęk łańcucha rozejdzie się echem mimo próby zachowania ciszy. Przystąpiła do czyszczenia łańcucha. Za pomocą małego scyzoryka, usuwała zaschniętą krew, jak i rdze, która zdołała osiąść na niektórych ostrzach. Jej zabawa jednak została przerwana, a raczej sama kobieta została zaalarmowana, czyimś nawoływaniem kota?
...
Przerwała czyszczenie przedmiotu, który zostanie zwinięty, ponownie wydając z siebie charakterystyczny metaliczny odgłos, który teraz zapewne dotrze nie tylko do uszu kobiety, która postanowiła wstać. Ulokowała rękojeść w postaci metalicznej rurki, za swoim pasem, po czym spokojnym krokiem ruszyła do wyjścia z pokoju.
-Kici kici kici...
Co za ironia... Wychodząc na korytarz, skieruje się w kierunku gdzie słyszała czyjeś nawoływanie. Nie widząc nikogo na korytarzu, zacznie przeczesywać pomieszczenia, jakie miała do dyspozycji.





Gość
Gość

Powrót do góry Go down


Re: Blok mieszkalny przeznaczony do rozbiórki

Pisanie by Gość on Sro Lut 07, 2018 5:22 pm
Podejrzane odgłosy dobiegające z innych części bloku tylko wzmogły czujność łowcy. Nie potrafił ich jednak zidentyfikować ani przypisać do niczego. Przez myśl przemknęło mu, że może już robotnicy powoli przymierzają się do prac rozbiórkowych i zaczynają pałętać się po budynku. Boris musiałby w takim razie wyłapać wszystkie koty, upewnić się, że żadne ewentualne kociątka tu nie zostały i przenieść je wszystkie do ścieków. Yuu urwie mu za to łeb przy samej dupie.
Zmrużył czerwone ślepia ukryte teraz za ciemnymi okularami, gdy usłyszał kroki na korytarzu. Były coraz bliżej, a to nie zwiastowało nic dobrego. Ktoś wyraźnie przeszukiwał pomieszczenia. Jeden z kotów zastrzygł uszami przerywając jedzenie i, podobnie jak łowca, utkwił spojrzenie w pustej futrynie prowadzącej na korytarz. Pozostałe dwa chrupały karmę najwyraźniej czując się wystarczająco pilnowane.
Boris nie podniósł się z kolan, nie chcąc robić niepotrzebnego hałasu i powoli sięgnął za siebie, wyciągając zza paska pistolet. Pozostał jednak nieruchomo, z ręką dzierżącą broń schowaną za sobą, a drugą próbując przesunąć miskę z żarciem po podłodze na tyle cicho by nie wydała z siebie żadnego zgrzytu i zmusiła zwierzaki do przesunięcia się. Powoli, powolutku i może uda się je schować za sobą, choć w głębi duszy liczył na to, że nieproszony gość, kimkolwiek był, szybko odpuści. W końcu czego może szukać w takim budynku? Tutaj nie było nic ciekawego. Same graty i gruz i... właśnie wtedy do Borisa dotarło. Usłyszał go i to jego szukał.
Odbezpieczył pistolet i w końcu podniósł się na równe nogi. Trzeba się dowiedzieć kto jest taki cwany, że z łowcy próbuje zrobić zwierzynę. Lazarus upewnił się przy wyjściu z pomieszczenia czy na korytarzu aby na pewno jest bezpiecznie i ruszył w stronę podejrzanych odgłosów, trzymając broń przed sobą, wycelowaną w podłogę. Starał się ostrożnie stawiać kroki, ale gruz co jakiś czas nieprzyjemnie chrzęścił pod jego ciężkimi buciorami. W końcu znalazł się prawie pod otwartymi drzwiami, za jakimi jak podejrzewał znajdował się jego gość. Łowca powoli wychylił łeb zza framugi jak zaciekawione zwierzę i zajrzał do pomieszczenia.
- Tu nie wolno przebywać, czego tu szukasz? - warknął niezbyt przyjaźnie, stając w drzwiach z bronią co prawda nadal skierowaną w podłogę, ale trzymaną na tyle pewnie by móc ją w każdej chwili podnieść.





Gość
Gość

Powrót do góry Go down


Re: Blok mieszkalny przeznaczony do rozbiórki

Pisanie by Gość on Sro Lut 07, 2018 6:20 pm
Cierpliwy do czasu dozna przykrości,
ale później radość dla niego zakwitnie.

Ukrywanie się było tak częstym zajęciem kobiety, że teraz w chwili gdy zdradziła swoją obecność przez składanie broni, wiedziała iż było to konieczne. blok miał wiele do życzenia, był opustoszały, przez co echo roznosiło powstałe dźwięki w taki sposób, że określenie dokładnego kierunku, było wręcz niemożliwe. Działało to w obie strony, dlatego też Yuki nie była pewna dokładnego kierunku. Azymut był jednak oczywisty. Gdyby wybrała inny, skierowała by się do wyjścia, a nie tego chciała. Nie znając dokładnego położenia gościa, poczęła przeglądać napotkane pomieszczenia. Jedno z a drugim.
Pusto...
Wiedziała, że się nie przesłyszała, dlatego tez z każdym kolejnym pomieszczeniem chęć sięgnięcia po broń, była na coraz wyższym poziomie. Krok, a po nim kolejny. Mimo próby stąpania po cichu, słyszała zarówno swoje kroki, jak i szmery dochodzące z korytarza, gdy tylko postanowiła zajrzeć do kolejnego pomieszczenia. Ktoś nie próżni, przez co już po chwili było jej dane ujrzeć łeb wychylający się za ściany.  
-Równie dobrze Ciebie mogę o to spytać.
Chłód jaki odczuła od mężczyzny został w pełni odwzajemniony. Mężczyzna stanie w drzwiach, a kobieta zerknie na to co przykuło jej uwagę. Była to broń. Zamierzał jej użyć? Możliwe, jednak ta póki co była niewzruszona, skoro broń nie była celowana w jej kierunku.
Była indywidualistą, mieszkała tam gdzie było bezpiecznie, nawet jeśli na chwile, a to miejsce bez wątpienia takim było. Tego jednak nie musiał wiedzieć nieznajomy, który był bacznie obserwowany przez Yuki, która stojąc przed nim, miała na łbie naciągnięty kaptur.
-Więc?





Gość
Gość

Powrót do góry Go down


Re: Blok mieszkalny przeznaczony do rozbiórki

Pisanie by Gość on Sro Lut 07, 2018 6:58 pm
Nie podobał mu się fakt szlajania się obcych na łowczych terenach, mimo że te nie należały bezpośrednio do ich kryjówki. Lazarus był jednak stworzeniem bardzo terytorialnym. Może nawet za bardzo, mając na względzie miejskie standardy. Uważnie obserwował sylwetkę nieznajomej, próbując zauważyć cokolwiek co podpowiedziałoby mu kim ona w ogóle było, jednak na próżno - jej ubiór w żaden sposób nie pomagał w identyfikacji.
- Ale to ja spytałem pierwszy i wypadałoby odpowiedzieć komuś, na czyj teren się weszło bez pozwolenia.
Co prawda w pierwszej kolejności teren należał do miasta, w drugiej do kotów, a dopiero w trzeciej, gdzieś na szarym końcu do łowców, w tym w pewien zawiły sposób do Lazarusa.
- Dziwnie wyglądasz - stwierdził, nie mogąc oderwać wzroku od jej płaszcza - Bawisz się w czarne msze? No to złe miejsce wybrałaś, teren prywatny, musicie znaleźć inną miejscówkę.
Mężczyzna przełknął nerwowo ślinę. Co jak im przyjdzie do głowy bawienie się w jakieś sekty naśladujące Kościół Nowej Wiary i zamiast aniołków zechcą złożyć w ofierze jego kotki? O nie, co to to nie. Trzeba miejskich intruzów wypłoszyć, jak najszybciej. Gdzieś w oddali koty znowu wywaliły blaszaną miskę, najwyraźniej zeżarły już wszystko i subtelnie próbowały dać znać, że ich wierni słudzy mają napełnić karmą naczynie raz jeszcze.





Gość
Gość

Powrót do góry Go down


Re: Blok mieszkalny przeznaczony do rozbiórki

Pisanie by Gość on Sro Lut 07, 2018 7:46 pm
Przerażający jest mrok upadłych aniołów.
Uważał ją za obcą? Vice versa. Nie znała dokładnych właścicieli tego bloku, a nawet jeśli, to zapewne niewiele by to zmieniło patrząc na charakter kobiety. Musiała sobie radzić jakoś, a że nie często schodziła do ścieków, to szukała kryjówek, właśnie takich jak ten blok. Niepozorny, wręcz idealny... Mniejsza z tym jednak. Jej ubiór niewiele mówił i słusznie.
- Gdyby każdy czynił co wypada, świat byłby jak dziewica. Czysty, nieskażony, lecz głupi i naiwny.
Głos, który zawierał w sobie chłód, a zarazem był przyprawiony nutą tajemniczości. To że jej nie zrozumie było pewne, co prawda nie mówiła w innym języku, jednak co chciała przekazać? Umysł kobiety posiadał znacznie więcej zaułków które kończyły się wieloma pytaniami. Na kolejne słowa rozmówcy, kobieta zerknęła po sobie, po czym zawiesiła ponownie ślepia na mężczyźnie.
- Et Tetragammaton... vos constringuimus et separamus... a creatura, vita, et ab omni loco et domo...
Cichy szept, który możliwe że zostanie zrozumiany przez Mężczyznę. Brzmiał co najmniej, jakby ta próbowała rzucić urok, czy zaklęcie na pomieszczenie. Mijało się to jednak z prawdą i to mocno, bowiem była to modlitewna sekwencja, na pewno nie kierowana na cześć szatana.
- Już za późno byś zdołał mnie stąd usunąć, czyń to co podpowiada Ci dusza, lecz ten teren zarówno jest Twoim, jak i moim schronieniem.
Rzekła, przerywając modlitwę, która niezrozumiana przez nieznajomego, mogła by nakłonić do ataku. Hałas jednak nie przyniósłby im nic dobrego. Nie teraz... Zerknęła po pomieszczeniu, podchodząc do wybitego okna, lecz tak by, tylko odrobinę mieć możliwości zerknięcia co się dzieje za nim.
- Schowaj broń którą dzierżysz w dłoni, a otrzymasz coś cenniejszego niż stertę niewiadomych.
Rzekła do mężczyzny spokojniejszym tonem, lecz nadal był on bez wątpienia chłodny. Dodatkowo warto dodać iż nie stała do mężczyzny tyłem, gdy podchodziła do okna. Stanęła tak, by móc zarówno zerknąć chwile za okno, jak i bez konieczności ruchy rzucić spojrzenie na Łowce.





Gość
Gość

Powrót do góry Go down


Re: Blok mieszkalny przeznaczony do rozbiórki

Pisanie by Gość on Sro Lut 07, 2018 8:26 pm
Brew mężczyzny powędrowała nieco w górę w akcie niewymownego zdziwienia ujawniający tym samym kawałek blizn zza okularów. Mówienie do niego zagadkami było raczej bezcelowe. Jego umysł mimo wszystko działał na znacznie niższych obrotach, o wiele bliżej było mu do ucywilizowanego zwierzęcia. Nic dziwnego, że nie zrozumiał ani jednego słowa z rzuconej mu modlitwy, choć poczuł przechodzące po kręgosłupie dreszcze na wspomnienie poprzedniej sytuacji gdy słyszał podobne rzucane mu klątwy. Wtedy obawiał się o własne życie, teraz jednak utwierdził tylko w przekonaniu z kim ma do czynienia.
- Dusza podpowiada mi, że najłatwiej byłoby cię zwyczajnie zastrzelić. Zresztą to marne schronienie, ciągle ktoś się tu włóczy.
Łowca zacisnął dłoń na broni jeszcze bardziej. Czuł, że dziewczyna próbuje sobie z nim pogrywać i nie bardzo mu się to spodobało. Opcja zastrzelenia jej wcale nie byłaby taka zła. Z chęcią usłyszałby pisk dzieciaków, którzy znaleźli by tu jej trupa. Albo zwyczajnie zabarykadowałby jej zwłoki w tym pomieszczeniu, znaleźliby je dopiero podczas rozbiórki. Uśmiechnął się blado do swoich myśli. To wcale nie był taki zły pomysł.
- Nie wychodzisz poza to pomieszczenie - zdecydował nagle, odgarniając butem gruz i tym samym tworząc linię tuż przy framudze drzwi, w których stał - Nie dotykasz moich towarzyszy, mojego jedzenie ani moich rzeczy, a jak ktokolwiek będzie miał wątpliwości do tego, że tu jesteś to udam, że widzę cię po raz pierwszy i bardzo mi się twoja obecność nie podoba. Jak się zgadzasz to możesz zostać. Ale masz być cicho... i korytarz też jest mój. Możesz stąd wychodzić oknem.
Na wzmiankę o opuszczeniu broni zareagował lekceważącym wzruszeniem ramion, wcale nie mając zamiaru zastosować się do jej prośby.
- Nie masz nic co mogłoby być dla mnie cenne, no nie oszukujmy się.





Gość
Gość

Powrót do góry Go down


Re: Blok mieszkalny przeznaczony do rozbiórki

Pisanie by Gość on Sro Lut 07, 2018 8:52 pm
Ironia to wredna małpa.
Był zdziwiony, nic zaskakującego. Mając do czynienia z kimś, kto bezproblemowo posługuje się obcymi językami, jak i zachowuje i ubiera się dziwnie, nie można było inaczej zareagować. Kobieta rzucała zagadkami, jak i niezrozumiałymi myślami, co jedynie powodowało iż inni postrzegali ją za osobę dziwną, a zarazem tajemniczą, czy tez intrygującą. Każdy jednak był inny i reagował na nią inaczej.  
- Słuchaj swojej duszy nie instynktu.
Rzekła dobitnie, wyrażaj ac także swoją małą dezaprobatę. Miał ochotę ją zastrzelić, nie broniła mu, choć wolała by uniknąć niepotrzebnych dziur, do czego na pewno by dążyła w razie konieczności. Teraz jeszcze była bezpieczna i czuła się spokojnie.
- Zrobię to co będę uważać za słuszne.
Stwierdziła, jednak pozwoliła mu się w pełni wypowiedzieć, patrząc na niego spojrzeniem politowania. Dlaczego patrząc na niego widziała małego chłopca, który próbował wymusić na niej posłuszeństwo, swoją dominacją? Może i nawet by się uśmiechnęła rozbawiona, jednak mężczyzna poza ironicznym ukłonem nic więcej nie uświadczy. W dodatku jego ostatnie słowa.
- Jeżeli tak uważasz, to dlaczego jeszcze ze mną rozmawiasz dzieciaku i pocisz się, próbując mnie zastraszyć?
Bez wątpienia zakpiła z jego osoby, jednak tak wyglądało zachowanie mężczyzny, a kobieta nie zamierzała mu być winna. Uważał że nie ma nic cennego, co mogła by mu ofiarować? Na jakiej podstawie to ocenia.
- Idź i rób to co robisz najlepiej, zajmij się karmieniem kotów. Bądź zacznijmy rozmowę od nowa, niekoniecznie musi się ona skończyć w ten sam sposób.
Kontynuowała tym samym tonem głosu, jednak i nie zabrakło propozycji skierowanej do chłopaka. Oceniła chłopaka krytycznie, jednak nie ona z tym zaczęła. Niemniej dała mu szanse, na zaczęcie rozmowy od nowa, mimo iż przypuszczała iż ta skończy się podobnie. Wystarczy spojrzeć na ich nastawienie. No ale zobaczymy w praniu...





Gość
Gość

Powrót do góry Go down


Re: Blok mieszkalny przeznaczony do rozbiórki

Pisanie by Gość on Sro Lut 07, 2018 9:21 pm
- Gdybym słuchał instynktu już dawno bym strzelił, a nie cackał się z jakąś upartą babą - sprostował.
Całe jej zachowanie, jej postawa wobec niego kogoś mu przypominała i to uczucie nie dawało mu spokoju. Dobrze wiedział kogo, ale nie chciał się do tego przyznać nawet przed samym sobą. Nie teraz, gdy ostatni raz jej imię usłyszał na zebraniu i jeżeli wszystko pójdzie dobrze to nie usłyszy go już nigdy. Przez chwilę nawet podejrzewał czyja twarz może kryć się pod kapturem, ale szybko odpędził od siebie te myśli. Wzrost się nie zgadzał.
- Zastraszyć? - powtórzył jakby jej wypowiedź nie była w pełni zrozumiała - Po co miałbym zastraszać samicę? To jak nie wiem... próby posolenia soli. Wy jesteście zbudowane ze strachu... i darcia mordy. Dlatego mówię, że masz być cicho i jeżeli chcesz tu zostać to nie szlajać się nigdzie bo jak mi wypełzniesz nagle zza rogu to cię zwyczajnie zastrzelę, łapiesz? Nie łapiesz, bo już widzę, że uaktywnia ci się darcie mordy i nieważne co powiem to powiem źle.
Łowca machnął lekceważąco wolną ręką, nadal trzymając broń w pogotowiu i cofnął się krok w tył, a później kolejny. Teraz już tylko ostrożny krok w bok i zniknął za rogiem korytarza najwyraźniej mając w zamiarze zastosować się do słów dziewczyny i wrócić do swoich kotów. Szedł ostrożnie, prawie bokiem, ciągle pilnując czy nieznajoma nie postanowi czegoś odwalić.
- Dotkniesz któregokolwiek z kotów to wezwę wojskowych! - rzucił jej tylko na odchodne, wchodząc w końcu do dawnego mieszkania, w którym poprzednio siedział z kocurami.
Małe bestie próbowały wygryźć większy otwór w pozostawionej im paczce karmy, ale dotychczas im się to nie udało. Boris z rezygnacją wsunął pistolet za pas, postawił ich miskę i nasypał kilka chrupek do środka.
- Nie oszukujcie, jesteście już nażarte. Reszta będzie na kolację. Chyba że ją ktoś zje przed wami - wymruczał, głaszcząc spasione kocisko i rozglądając się po pomieszczeniu w poszukiwaniu odpowiedniej kryjówki.
Brał przecież pod uwagę fakt dorwania się do karmy zarówno przez koty jak i nieproszonego gościa.





Gość
Gość

Powrót do góry Go down


Re: Blok mieszkalny przeznaczony do rozbiórki

Pisanie by Gość on Sro Lut 07, 2018 9:54 pm
Lubię koty. Nie można nimi rządzić.
Nie słuchał instynktu, ino duszy. Nie skomentowała tego, a lekko zmrużyła ślepia na jego określenie o jej osobie. Panowała wolność słowa, więc mógł mówić co mu się żywnie podoba, a to komentarza nie wymagało. Zaczął się kolejny monolog chłopaka, a kobieta zerknęła na niego z politowaniem. Ostrzegał ją, a ona nawet nie drgnęła na jego słowa, nawet nie wzruszała ramionami, choć ten mógł się domyślać iż jego słowa niezbyt robią wrażenie na kobiecie.
- Póki co ty Ty drzesz mordę cipo.
Mruknęła beznamiętnie, oczywiście nie żałując sobie kpiącego tonu w swoich słowach. To on się póki co czepiał i obrzucał ją błotem. Czarna msza, uparta baba. To dopiero chwila rozmowy, ciekawe co jeszcze usłyszy. Chłopak niewiele się różnił od typowych gimbusów, które udawały groźnych chłopców. Wycofał się z pomieszczenia z zamiarem pójścia do kotków. Nie zatrzymała go, lecz po chwili podążyła za nim na korytarz. Czy planowała coś odwalać? Nie, zerknęła jedynie monotonnym spojrzeniem za chłopakiem, a sama zerknęła zwyczajnie do kolejnego pomieszczenia. Chłopak miał czas dla siebie i kotków, a Yuki, rozglądając się po następnym pomieszczenie usłyszała miauknięcie. Zerkając w kierunku odgłosu, zauważyła w ścianie wyrwę, tuż przy podłodze. to z niej dochodził odgłos kota. Podeszła bliże, po czym kucnęła, zaglądając co skrywa dziura. Wraz ze zbliżeniem miauknięcie zamieniło się na syk. Zerknęła bardziej w wyrwę, dostrzegając tam kocice, jak i jej porozrzucaną sierść. Już wiedziała co się święci. Była albo kotna, albo już miała to za sobą. Póki co nie wiedziała, musiała by zwierze wyciągnąć z nowy, ale po co? Niech sobie siedzi spokojnie. Dlaczego jednak nie wychodziła? Pilnowała młodych, może słaba była? Zdecydowała wstać, po czym spokojnym krokiem skierowała się do wyjścia, do pomieszczenia gdzie był mężczyzna.
- Niebawem będziesz miał kocie truchło, zapewne nie jedno.
Oznajmiła mu stonowanym głosem, zerkając po kotach, spokojnie.
Uroczy chłopiec.
Jeszcze do niedawna pluł jadem w jej kierunku, jednak wobec zwierząt, kotów widać miał dobre serce. Urocze, bo wskazywało iż jednak nie był takim chujem jakim się prezentował. Dobrze, źle? Cholera wie. Tak czy inaczej, zerknę na karmę.
-Daj mi trochę karmy.
W sumie tyle mogła zrobić, zanieść karmę w miejsce póki co nieznane chłopakowi, chyba że ten orientował się iż niebawem blok będzie miał kolejnych mieszkańców.





Gość
Gość

Powrót do góry Go down


Re: Blok mieszkalny przeznaczony do rozbiórki

Pisanie by Gość on Sro Lut 07, 2018 11:47 pm
Doskonale słyszał jej kroki gdy wyszła na korytarz. Odkąd wiedział, że ma towarzystwo i w dodatku niezbyt przyjazne, nie tracił czujności ani na moment. Po wcześniejszej wymianie zdań nie sądził, że dziewczyna go posłucha i zgodzi się na jakąkolwiek współpracę polegającą choćby na niewchodzeniu sobie w drogę. Był wręcz pewny, że zacznie robić mu na złość. Jak techniczka do której ciągle w myślach ją porównywał. Nic więc dziwnego, że pierwsze jej słowa niemal bez zastanowienia odebrał jako wymierzoną w niego groźbę.
- Odstrzelę ci łeb jeżeli nie zostawisz tych zwierzaków w spokoju - warknął, patrząc na nią spode łba i ani myśląc żeby się podnieść.
Trzy aktualnie kręcące się przy Lazarusie koty, słysząc mniej przyjazny ton głosu spojrzały niepewnie po sobie i dyplomatycznie przestały się do niego łasić, rzucają również dziewczynie niepewne spojrzenie. Jeden nawet odważył się prychnąć na łowcę, ale szybko czmychnął w bok przekonany, że zaraz oberwie. Boris co prawda ruszył gwałtownie ręką, jednak tylko w celu ostentacyjnego odsunięcia małej paczki z kocią karmą za siebie. Zdobywał ją niemal z narażeniem życia i nie będzie się nią dzielił z byle kim. Prychnął na polecenie dziewczyny.
- Daj mi coś w zamian to damy ci pięć chrupek. O ile masz coś ciekawego do zaoferowania, ale pewnie nie masz.
Mężczyzna wybitnie nie ufał nieznajomej, a doświadczenie nabyte podczas podobnych temu spotkań podpowiadało mu niemal same czarne scenariusze - od prób zwabienia jego przyjaciół na wysępioną karmę aż po próby podejścia go pod byle pretekstem, który tutaj stanowiły akurat koty. Mimowolnie jego spojrzenie przejechało po jej nadgarstkach, nie tylko w poszukiwaniu broni, ale i upewnieniu się czy dziewczyna w ogóle ma przepustkę. Był przygotowany by w każdej chwili sięgnąć ponownie po broń.





Gość
Gość

Powrót do góry Go down







Sponsored content

Powrót do góry Go down

Strona 1 z 2 1, 2  Next

Powrót do góry

- Similar topics