Ogłoszenia podręczne » KLIKNIJ WAĆPAN «

Go down

FABRYKA BRONI „Cliffhard&Blake Weapons”


Jedna z niewielu znajdujących się na terenie Miasta-3 fabryk, której udało się wybić mimo nieposiadania japońskich korzeni. Cały kompleks hal produkcyjnych, laboratoriów i magazynów rozciągnięty jest na hektarach górzystych terenów, połączony ze sobą siecią wymyślnych korytarzy i drogowych pasm. Obiekt utrzymano w ciemnych barwach, niczym niewyróżniających się od pobliskich górskich szczytów, a większość budynków zwieńczona jest kopułami. Jedynym wyjątkiem pozostał reprezentatywny główny budynek, znajdujący się na samym początku całego kompleksu. Jest to jedyne miejsce, do którego wpuszczani są również cywile.

Tutejsi konstruktorzy to pionierzy w produkcji broni laserowej i to właśnie w ich laboratoriach powstały słynne Oriony, a także wiele innych nowoczesnych broni. Pomimo prowadzenia tak poważnego biznesu jakim jest przemysł zbrojeniowy firma nie mogła pozwolić sobie na hermetyczność, by utrzymać się na japońskim rynku, co szybko poskutkowało udostępnianiem początkowo wojsku, a później i zwykłym mieszkańcom sporej ilości strzelnic. W miarę rozrostu firmy strzelnice te zaczynały nabierać rozrywkowego charakteru, dzielić się na tematyczne sale i coraz bardziej przypominać laserowy paintball niż faktyczne miejsce do szkolenia żołnierzy.

Na terenie całego zakładu można dokonać zakupu broni przez upoważnione do tego jednostki, zapisać się na lekcje strzelania, oddać zepsutą broń do serwisu, wziąć udział w szkoleniach dla rekrutów, obejrzeć pokazy najnowszych broni czy zwyczajnie się zabawić w jednej z przygotowanych sal.


                                         
VIRUS
VIRUS
 
 
 


Powrót do góry Go down

No i ma co chciał... Znów o jedno słowo za dużo i znów oddelegowanie do zadania, które normalnie przypadło by jakiemuś pośledniejszemu żołnierzowi. Nie żeby żałował, co to, to nie. Zresztą on rzadko żałował takich sytuacji, a jeszcze mniej wyciągał z nich wniosków. Pewnie dlatego zdarzały mu się raz za razem...
W tym przypadku kara była o tyle mało dotkliwa, że nie miała limitu czasowego i wysyłała go w rejony M-3, w których stosunkowo rzadko dane było bywać członkom oddziału hyclów. Co prawda musiał dojechać autem, a dawno tego nie robił, ale pewnych rzeczy się nie zapomina, nie? Miała również pewien intrygujący element, a mianowicie siedzącego na siedzeniu obok, niepozornie wyglądającego... kota. Mimo, że wiedział, że ma do czynienia z droidem, to wygląd A.D.O.U. był odwzorowany tak realnie, że nie był w stanie myśleć o nim w pełni jak o maszynie. Do tego nie miał pojęcia, jak w ogóle coś takiego znalazło się w S.SPEC? Ta forma to specjalnie czy niechcący? Czy został zrobiony z prawdziwego kota? Czy zamierza brać udział w realnych akcjach (skoro jadą do fabryki broni to chyba tak?! wtf?!)? Jaką ma rangę? Czy powinien zwracać się do niego per "proszę pana"? Albo bardziej "proszę kota"? Czy korzysta z kuwety? Czy używanie broni z celownikiem laserowym nie będzie dla niego kłopotliwe? Czy częścią jego obowiązków jest zwalczanie szkodników w koszarach?
Takie i inne myśli krążyły mu po głowie, powodując na jego twarzy głupie miny i prowokując go do ciągłego zerkania kątem oka w stronę nietypowego pasażera. W związku z tym, od czasu do czasu musiał mocniej skręcić kierownicę, gdy po zagapieniu się do jego uszu dochodził chrzęst żwiru na poboczu, na które nieopatrznie wjechał. Gdyby nie to, jazda przebiegała by bardzo spokojnie - ruch był niewielki, sam Smuga prowadził pewnie i bez zbędnego pośpiechu. Za oknami przewijał się całkiem malowniczy krajobraz, złożony z gór, strumyków, łąk i innych tego typu ładnych obrazków.
- Długo jesteś w SPEC? - palnął w końcu pierwszym, co akurat przyszło mu do głowy i przerywając tym trwającą od dłuższej początku ich podróży ciszę. Ponownie łypnął przy tym na kota, nadal nie dostrzegając w nim żadnych elementów wskazujących, że może być czymś innym niż nadzwyczaj spokojnym, ale jednak normalnym zwierzakiem.
                                         
Smuga
Hycel
Smuga
Hycel
 
 
 

GODNOŚĆ :
Samuel Arcturus Craig


Powrót do góry Go down

Wpatrywał się w ruchomy pejzaż górski, za przyciemnionych szyb opancerzonego samochodu. Gwałtownie wychylał głowę, balansując ją, gdy wchodzili w mocniejszy zakręt. Jego wielkie oczy nasycały się widokiem prawdziwego, dzikiego życia; czegoś zaskakującego, do tej pory niespotkanego przez A.D.O.U. Kamery umiejscowione za soczewkami jego oczu, dokumentowały głównie panoramy Miasta-3, oraz poszczególne wydarzenia i zlecone misje, w których droid brał udział.
Krajobraz znajdujący się za grubą warstwą szkła aktywował więc uśpione kocie zmysły, pragnące dorwać fruwające obok ptaki. Kolorowe i swawolne, zupełnie jak te sarenki tuż obok, uciekające w podskokach przed dźwiękiem tarcia opon o asfalt, wzbudzały wbudowane instynkty drapieżne. Droid odczuwał je pierwszy raz, zupełnie jak nagłą chęć do zabawy piłeczką, albo sznurkiem, może patyczkiem z piórkami na końcu.
Idąc za wolą instynktu, położył prawą łapkę na szybie, potem drugą, a następnie przycisnął głowę do szkła, przeciwstawiając się sile pasów przedniego siedzenia. Był spokojny. Nie wydawał żadnych dźwięków, nie chcąc rozproszyć kierowcy. W pełni oddawał się swojemu zajęciu, wykonując przy tym analizę i cyfrową dokumentację mijanej fauny i flory - poniekąd do tego został zaprogramowany.


"Sójka wspaniała". Wielkość: około 37cm. Prawdopodobnie samica...
"Wodnik okinawski". Wielkość: około 30cm. Prawdopodobnie samiec...
"Królik Amami". Wielkość: około 50cm. Nie można określić płci...

Teren stał się bardziej kamienisty, stopniowo tracąc swą leśną gęstość. Niebo przysłoniły ciemne industrialne chmury, wydobywające się z kominów fabryki na horyzoncie - docelowego miejsca podróży. Po zarejestrowaniu tej informacji A.D.O.U wrócił na swoje miejsce, usadowiając się na wygodnym siedzeniu. Położył głowę na przednich łapach i zamknął leniwie oczy, wsłuchując się w dźwięki podwozia samochodu.
W głowie droida zawsze coś się działo. Obliczenia, analizy, aktualizacje informacji, statystyki; kolumny informacji, które nieskończenie wiły się w jego komputerowych zwojach. Dla istot żywych najpewniej informacyjny szum, lecz dla A.D.O.U - sposób "życia".
Być może to właśnie przez nie droid nie wyczuł niezręcznej ciszy, pewnego sygnału, który empatyczni ludzie dawno by wykryli.
Usłyszawszy pytanie, podniósł głowę i zlustrował towarzysza od pasa w górę.

Szukam pasującego profilu...
Znaleziono: 1
Wczytuję...
Godność: Samuel Arcturus Craig
Wiek: 36 lat
Wzrost i Waga: 192 cm, około 90 kg
Profesja: Żołnierz S.SPEC
...
Zezwolono na dostęp bez autoryzacji. Należy chronić i monitorować czynności życiowe.

- Minęło: 2 lata 7 miesięcy 18 dni 9 godzin i 20 minut od mojej aktywacji sir. - wyliczył na jednym wdechu, nie spuszczając wzroku z żołnierza.

Polecenie:
Należy zwiększyć pozytywny czynnik relacji. Kontynuuj konwersacje.
A Pan? - dodał po chwili.


Fabryka broni „Cliffhard&Blake Weapons” SA7ucDu
An open mind is like an open wound
#610d07|#ffccff
                                         
A.D.O.U
Haker     Droid
A.D.O.U
Haker     Droid
 
 
 

GODNOŚĆ :
[A.D.O.U]


Powrót do góry Go down

Jako, że jeszcze nie przywykł do tego z kim (czym?) ma do czynienia, widok A.D.O.U. oglądającego widoki za oknem, był dla niego w równym stopniu uroczy, co zaskakujący. Może też dlatego, że miał stosunkowo niewiele do czynienia z droidami, a jeśli już, to przelotnie. Teoretycznie w zachowaniu kota nie było nic dziwnego, może aktualizował sobie informacje albo co...? Pewnie również nie miał za wiele okazji do podziwiania czegoś tak zbliżonego do dzikiej przyrody sprzed lat. Smuga również powinien wykorzystać okazję do nacieszenia się krajobrazem, ale w tej chwili był zbyt rozproszony. Jakby tego było mało, niemożliwie zachciało mu się zapalić.
- Czyli ponad dwa i pół roku. Nieźle. - mruknął. Wjechali w tunel, więc na chwilę skupił się mocniej na drodze. Gdy ich oczom ponownie ukazała się panorama gór, odruchowo zaczął błądzić jedną ręką po kieszeniach w poszukiwaniu fajek. Jego umysł krążył jednak zupełnie gdzie indziej. Powoli oswoił się z myślą, że właśnie rozmawia z mechanicznym kotem i zaczął przechodzić nad tym do porządku dziennego. Tak właściwie była to dobra okazja, żeby pogłębić wiedzę. Do fabryki mieli jeszcze kawałek, chociaż charakterystyczne budynki już majaczyły na zboczu góry, w stronę której zmierzała droga.
- Ja...? - nie spodziewał się pytania, więc musiał poświęcić sekundę, na przestawienie umysłu na inne tory. - Sam nie wiem... - zamruczał w zamyśleniu, mierzwiąc sobie włosy z tyłu głowy. - Czasem wydaje mi się, że od zawsze. Wstąpiłem do wojska jak tylko było to możliwe, więc koło dziesięciu lat już będzie... Albo i więcej. Praktycznie nie znam innego życia. - wyszczerzył krótko zęby w uśmiechu. Nie wiedział czy jest się z czego cieszyć. Pewnie znaleźli by się tacy, co uznali by, że to smutne. W wojsku większość pewnie poklepała by go po plecach z uznaniem. Doświadczenie zawsze było mile widziane, jeśli łączyło się z nienaganną sprawnością i wieczną gotowością do służby.
- A ty jak właściwie stałeś się wojskowym psem...? - ponownie błysnął zębami, najwyraźniej zadowolony ze swojego średnio udanego żarciku. - Wybacz, ale na maszynę wojenną to nie wyglądasz. Nawet jak ci doczepią pistolet czy dwa.
W trakcie gadania w końcu wymacał paczkę z papierosami i po chwili lekkich wygibasów udało mu się ją wyjąć. Włożył jednego do ust i nagle zamarł. - Ej, a w ogóle... ty tę, no... powłokę zewnętrzną... to masz bio-... - zamilkł na moment, marszcząc czoło i wyraźnie szukając odpowiedniego słowa. Chyba go jednak nie znalazł, co potwierdziła cicha "kurwa" wymruczana pod nosem z wyraźną frustracją. - No! Chodzi mi o to czy to prawdziwy kot jest czy sztuczny? Sorry, ale nie daje mi to spokoju. Jeśli to drażliwy temat, czy coś, to nie musisz odpowiadać. - wyrzucił w końcu z siebie, z niejaką ulgą. Pogawędka pogawędką, ale czuł że czas zająć się ważniejszymi tematami.

Czy on za dużo gada...??
                                         
Smuga
Hycel
Smuga
Hycel
 
 
 

GODNOŚĆ :
Samuel Arcturus Craig


Powrót do góry Go down

- To ciekawe. - Odpowiedział, podążając wzrokiem za paczką papierosów, wyłuskanych z kieszeni spodni. Czy papierosy czasem nie szkodziły zdrowiu? Szkodziły, a A.D.O.U dobrze o tym wiedział. Po pewnych incydentach z napastowaniem, a nawet kradzieżą papierosów w placówce S.SPEC, zdecydowano się z lekka zoptymalizować droida. Jego działanie ograniczono więc do pojedynczych upomnień oraz okazjonalnej recytacji długiej na trzy strony, listy skutków zdrowotnych.
Cała uwaga skupiała się więc na przerywanym monologu towarzysza. Słowa, które wypowiadał interesowały droida. Nie tylko ze względów czysto statystycznych, bo obfitowały w rozmaite informacje, ale również z powodu pewnej dozy westchnień i delikatnego, acz wyczuwalnego braku sentymentalizmu do przeszłości.
A.D.O.U wykrywając to starał się imitować emocje oraz przejęcie, które zawsze towarzyszy dobremu słuchaczowi. Dążył do chociażby odrobiny empatii, prawdziwej na tyle, aby Pan Samuel mógł ją poczuć, bijącą, niczym od prawdziwego człowieka.
Droidowi poniekąd się udało. Widząc uśmiech, poprzedzony pytaniem uformowanym w żart, zripostował swoim pierwszym, a zarazem najgorszym "Ha-ha" w karierze. Dźwięk, który wydobył się z jego robotycznej krtani, można było porównać do głosu translatora przeglądarki z początków drugiego tysiąclecia; zatem nie był zbyt realistyczny.
System A.D.O.U wykrył wpadkę, która mogła spowodować niezręczność, a w następstwie, problemy w dalszej komunikacji obojga. Podrapał się tylną łapą po lewym uchu i zamilkł na chwilę.

W jaki sposób A.D.O.U stał się jednostką S.SPEC?
Szukam...
//ODMOWA DOSTĘPU\\

Kalkulacje w głowie droida zwolniły jakby zaszokowane zaistniałą sytuacją. A.D.O.U zawsze miał dostęp do plątaniny informacji S.SPEC. Nawet teraz. Wbudowane wskaźniki to potwierdzały; zasięg z bazą był silny i stabilny. Przecież ogromne masywy skalne, które mijali, nie mogły mieć na to wpływu... Spróbował jeszcze raz.

//ODMOWA DOSTĘPU\\
- Przykro mi sir.- zawahał się, próbując po raz ostatni uzyskać odpowiedź. - Nie mam dostępu do takiej informacji. Moje logi wskazują tylko datę aktywacji oraz lata służby. Przykro mi.
Odpowiadając na pańskie kolejne pytanie; jestem jednostką stworzoną do przechowywania i przechwytywania danych. Działam po cichu. Ma Pan, jako członek S.SPEC, prawo to wiedzieć. Dlatego też przydzielono mnie do tej misji. Ze szczegółami mam Pana zapoznać przed wjazdem na parking fabryki.
- zamruczał, mrużąc przyjaźnie oczy. - Mam nadzieję, że dobrze będzie się nam współpracować.
Jeśli chodzi o budowę ciała.
- Spuścił wzrok z kierowcy. Popatrzył na swoje łapki, następnie na ogon i pod szyję. Po chwili wrócił wzrokiem do towarzysza. - Proszę się mnie nie bać. Nie stanowię zagrożenia. Jestem tutaj jedynie jako wsparcie, również emocjonalne. W razie nagłego przypływu stresu lub paniki, oraz w przypadku złego samopoczucia, zalecane jest, aby mnie przytulić lub pogłaskać. Drastycznie obniży to poziom negatywnych emocji oraz podwyższy samopoczucie.- Płynnie wyrecytował propagandowy tekst S.SPEC. Przygotowany z myślą o takich sytuacjach. Zmiękczony i delikatny, ukrywający prawdę o tym, co kryje się pod warstwą tego mięciutkiego futerka.

Ale tak na serio to wszystko prawda. On poważnie ładnie pachnie...


Fabryka broni „Cliffhard&Blake Weapons” SA7ucDu
An open mind is like an open wound
#610d07|#ffccff
                                         
A.D.O.U
Haker     Droid
A.D.O.U
Haker     Droid
 
 
 

GODNOŚĆ :
[A.D.O.U]


Powrót do góry Go down

Chyba zaczynał się przyzwyczajać do towarzystwa droida, bo z każdą chwilą coraz bardziej się rozluźniał. Znów zaczynał być zwykłym, nonszalanckim sobą. Mimo tego jego uwagi nie umknęło spojrzenie kota, utkwione w paczce fajek, którą niedawno z takim trudem wydobył w głębin kieszeni. Uniósł nieco brwi, a niezapalony papieros powędrował w drugi kącik ust. Nie podejrzewał A.D.O.U. o chęć zapalenia, ale kto wie? Tak właściwie niegrzecznie było nie zaproponować, skoro mają być kolegami z pracy.
- Chcesz jednego? Droidy w ogóle palą? - zapytał unosząc lekko brwi. Czy już zwariował, proponując palenie maszynie... lub kotu... nie wiadomo która z tych wersji jest w tej chwili dziwniejsza.
Nie spuszczał oczu z drogi. Z każdym kolejnym zakrętem i wzniesieniem, coraz bardziej zbliżali się do celu podróży Niebo przed nimi pociemniało i zachmurzyło się, nie wiadomo czy z powodu nadchodzącej ulewy czy przez wyziewy z kominów fabryki.
Drgnął, gdy do jego uszu dotarła metaliczna, dziwacznie brzmiąca próba zaśmiania się. Przez moment zapadła cisza, po czym Smuga wybuchnął głośnym, niepoprawnym rechotem. - Nie robisz tego za często, co? - rzucił, starając się powstrzymać nieco wesołość, która chwilowo nim zawładnęła. - Ale doceniam próbę. Ze mną będziesz jeszcze miał okazje poćwiczyć. - dodał, nie siląc się nawet na skromność w tym względzie. Jednocześnie wyciągnął rękę, w odruchu pokrzepiającego poklepania po plecach swojego towarzysza. Stanowczo za późno zdał sobie sprawę, że w tym przypadku nie masz szans, żeby ta próba się udała. Zamarł więc na kilka sekund, bo czym zakończył ruch nieco niezręcznym położeniem kotu dłoni na karku. Trwało to dosłownie chwilę, po czym wspomniana dłoń powędrowała w stronę włosów mężczyzny, czochrając je nieco nerwowym ruchem - jak zwykle, kiedy coś go zażenowało.
Zamruczał cicho w odpowiedzi na kolejne słowa kota. Ciekawe czemu odmówiono mu dostępu do tej wiedzy? Craiga nieco to zaintrygowało, ale chwilowo postanowił nie kontynuować tematu. Może kiedy indziej spróbuje o to kogoś podpytać.
- Czyli taki samobieżny komputer i haker w jednym? I również liczę na owocną współpracę. - skwitował. Jednak po tej odpowiedzi łatwiej było mu zrozumieć obecność droida w szeregach S.SPEC. Jego ciało nie miało może dużych właściwości bojowych (a przynajmniej takie robił wrażenie), ale niewątpliwie było poręczne, sprawne i nie rzucające się w oczy. W pewnych sytuacjach niewątpliwie te cechy mogą być bardzo przydatne.
- Nie wydaje mi się, żebyś stanowił dla mnie zagrożenie. - zaśmiał się, choć już bez niedawnej wesołości. Dalsza część wypowiedzi kota znów wywołała u niego zdziwienie. - Przytulić, pogłaskać? Bez urazy, ale nie obawiasz się, że po takiej formułce ludzie nie będą cię szanować i traktować poważnie?
Znów zaczął oklepywać kieszenie, tym razem w poszukiwaniu zapalniczki. Tym razem poszło mu dużo szybciej. - Nie będziesz miał nic przeciwko jeśli zapalę? Niedługo dojeżdżamy. - ... a w środku pewnie będzie zakaz kopcenia.
                                         
Smuga
Hycel
Smuga
Hycel
 
 
 

GODNOŚĆ :
Samuel Arcturus Craig


Powrót do góry Go down

Od parkingu dzieliło ich tylko pięć minut drogi samochodem i dwie piechotą po ruchomych schodach do góry. Wjechali pojazdem na jedno ze wzniesień, które odsłoniło ogromny kompleks fabryki, zupełnie przeciwny temu, co da się dostrzec z poziomu podgórza i nizin M-3. Jeden masywny blok, który majaczył podróżnym w oddali, okazał się zbiorowiskiem symetrycznie rozłożonych gmachów, połączonych ze sobą szklanymi tunelami. Wydzielane przez kominy chmury wyziewów, pokrywały fragment nieba nad koncernem, tym samym spowijając kompleks w ciągłym mroku własnego postępu. Z tego powodu, tereny kompanii broni były zawsze oświetlone. Mieniły się w świetle reflektorów niczym pajęczyna pokryta rosą.
Oto Fabryka Broni "Cliffhard&Blake Weapons”. Istny niepokonany kolos i pionier w swojej dziedzinie.
W przeciwieństwie do przytłaczającego swym skomplikowaniem koncernu, atmosfera w samochodzie była dobra. To znaczy prosta i zrozumiała dla A.D.O.U. Pierwszy etap znajomości przebiegł pomyślnie, a z nim zwykłe zapoznanie się i entuzjazm do dalszej współpracy. Zawiązywanie więzi między rasowych, poszło droidowi tak dobrze, że otrzymał nawet ofertę w postaci zapalenia papierosa.
- Dziękuje sir... - Propozycja palenia tytoniu była bardzo kusząca. Ilość informacji czyhających w jednej rurce z bibułki mogłaby odmienić spojrzenie nauki na to uzależnienie, mające swoje początki w 1940 roku. Minęło ponad tysiąc lat od pierwszego wyrobu tytoniowego na rynku, wraz z informacjami o ich szkodliwym działaniu, a ludzie wciąż je używają. Według A.D.O.U był to masywny zbiór informacji i ciekawych danych - ...ale nie mogę palić. Kazano mi dawać dobry przykład, a palenie nie jest dobrym przykładem. - Odpowiedział z żabim rechotem, interpretując propozycje jako żart. Roboci śmiech, brzmiał teraz zdecydowanie lepiej.
- I nie obawiam się wyśmiania czy traktowania poważnie. - Dodał, wzdychając. Zarecytował monolog, który usłyszał podczas swoich początków, zmieniając jedynie formę fleksyjną i obniżając ton głosu na spokojniejszy. - Jestem przecież robotem. Nie mam emocji, nie mam uczuć, nie myślę i nie rozumuje, nie mam wyobraźni, ani współczucia. Robię to co inni chcą żebym robił i będę czynił te posługi, aż do mojej likwidacji.
- Musimy się zatrzymać. - Stwierdził nagle, nie zostawiając chwili na rozmyślanie się i nie zważając na protesty ze strony Samuela. Przecież jeszcze chwila i byliby na miejscu, tuż pod fabryką, przecież było ją widać. - O-o-o tutaj. Skręć w leśną uliczkę. - Wskazał łapką kamienistą dróżkę po ich lewej stronie. Zauważył, że towarzysz się waha. Nie mieli czasem jechać do fabryki?
A.D.O.U stanął na siedzeniu własnego fotela, podpierając się łapkami o schowek ze strony pasażera. Wyciągnął szyję w stronę przedniej szyby, aby widzieć lepiej otaczający samochód teren.
Pojazd nagle odmówił posłuszeństwa kierowcy, mrugnął sygnałem skrętu i zjechał delikatnie we wskazaną wcześniej ścieżkę, zgodnie z obowiązującym prawem drogowym. Samochód sunął po kamienistym szlaku z jakieś czterysta metrów, dopóki główna droga nie zniknęła za gąszczem górskich drzew i krzewów. O dziwo podróżnymi nie rzucało, mimo ścieżki usłanej kamieniami i wertepami. Komfort był taki sam, jakby jechali po wyrobionej, asfaltowej drodze.
Nagle samochód zatrzymał się łagodnie. W jednej chwili, jednocześnie, drzwi od strony kierowcy i pasażera, wraz z bagażnikiem zostały otwarte, pasy same z siebie puściły, a kluczyki wysunęły się ze stacyjki i spadły wprost na kolana Samuela.
Droid wyskoczył z samochodu, obiegł go dwa razy i rozejrzał się na około. Teren był czysty. A.D.O.U zawołał kierowcę z wnętrza bagażnika, międzyczasie grzebiąc w przewożonych dobrach.
- Proszę spojrzeć sir! Mamy tutaj ubrania i legitymacje cywila, trochę gotówki, dwie wejściówki oraz obrożę z wygrawerowanym napisem "Puszek". Ta ostatnia oczywiście dla mnie. - Sprecyzował, aby nie doszło do pomyłki. - Ponadto wziąłem ze sobą prowiant, jeżeli Pan zgłodnieje. - Miauknął na koniec radośnie, ugniatając łapkami wykładzinę bagażnika.
- Jeśli chodzi o plan działania. Zostaliśmy wysłani jako wywiad, ponieważ nasi informatorzy uzyskali informację o prawdopodobnym miejscu pobytu handlarza bronią, który sprzedaje je wymordowanym. Premierowe otwarcie kolejnej tematycznej strzelnicy może być przykrywką dla czegoś większego. Mamy znaleźć i zlikwidować zagrożenie. Czy udostępnić Panu, oryginalny dziesięciominutowy monolog, dotyczący polecenia?

A.D.O.U przekazuje Prowiant: x2 butelki wody, x3 konserwy, x2 pyszne kanapki z własnego ekwipunku Samuelowi
Technokinesis - 2 posty odnowienia


Fabryka broni „Cliffhard&Blake Weapons” SA7ucDu
An open mind is like an open wound
#610d07|#ffccff
                                         
A.D.O.U
Haker     Droid
A.D.O.U
Haker     Droid
 
 
 

GODNOŚĆ :
[A.D.O.U]


Powrót do góry Go down

                                         
Sponsored content
 
 
 


Powrót do góry Go down


 
Nie możesz odpowiadać w tematach