Ogłoszenia podręczne » KLIKNIJ WAĆPAN «

Strona 3 z 3 Previous  1, 2, 3

Go down

Pisanie on 18.03.20 21:50  •  Lada przy barze - Page 3 Empty Re: Lada przy barze
Gabinet w centrum..? Jego gabinet też był w centrum, jakby nie patrzeć… Centrum uwagi Łowców… czasami. Ale nie chciał się tym dzielić. Radził sobie ze wszystkim sam. W końcu jego wyszkolenie na to pozwalało, a i sprzęt pozostawiony w przychodni nie znikał nigdy, bo nikt nigdy nie zdążył nic stamtąd zabrać.

Wiesz. Gdyby przyszedł tutaj w stroju w którym próbował coś zrobić to prawdopodobnie albo już byś z nim nie gadał, bo zostałby zabrany przez SPEC, ewentualnie cały bar byłby pusty, bo każdy przeraźliwie bałby się wielkoluda ubabranego we krwi od pasa aż po szyję. Rem uśmiechnął się nieznacznie jednym kącikiem ust, jakby kpiąc z wypowiedzi mężczyzny. Standardowe pierdolenie. Tak samo standardowe, jak i jego pierdolenie o tym, że ma wszystkiego dość. Coś czuł, że jego życie niedługo się zmieni i to bardzo… Na tyle bardzo, że nie będzie mógł poznać się we własnym odbiciu. Ale potrzebował tego. Przestać przypominać samego siebie.

- Być może mój, być może czyjś - zimny ton przeszył uszy jego towarzysza - Czytasz ludzi, jak książkę, co, Ehren? - wskazał palcem w jego stronę, trzymając w tej samej dłoni szklankę pełną trunku - Bo widzisz, ja też czytam ludzi jak książki, tylko troszkę inne - uśmiechnął się nieco szerzej, ostrzej, paskudnie można by powiedzieć. Jedni na piwie chcą totalnie odciąć się od świata, a drudzy po prostu chcą odciąć... Coś komuś odciąć. Rękę na przykład. Rem akurat był z tych pierwszych, niestety jego mocny łeb nie pozwalał mu się nawalić w takim tempie w jakim by chciał.

- Wiesz, czasami zastanawiałem się, czy nie wrócić na służbę. Brakuje mi tego życia. Gdzie w zasadzie wykonujesz tylko rozkazy i masz wszystko w dupie. Wielce to wygodne, gdy ktoś myśli za Ciebie.


W zasadzie ta rozmowa wytrąciła go nieco z równowagi. A może to on sam to zrobił? W końcu niektóre myśli bywały tak męczące, że kontemplacja na ich temat niszczy cały zbudowany wieżowiec spokoju, niczym złe posunięcie w Jendze. Rem nienawidził przegrywać w cokolwiek, a tym bardziej w Jengę. Gdy dopił swój trunek, zostawił na ladzie sowity napiwek i odszedł od lady, klepiąc w ramię nowego znajomego. W razie czego zostawił wizytówkę na ladzie, gdyby ktokolwiek chciał ją kiedykolwiek podnieść i przeczytać. W końcu kontakt z jednym z najlepszych lekarzy jest bardzo przydatny prawda? Czas wrócić do normalności.

zt.


Ostatnio zmieniony przez Rembrandt dnia 13.05.20 23:10, w całości zmieniany 1 raz
                                         
Rembrandt
Mieszkaniec M-3
Rembrandt
Mieszkaniec M-3
 
 
 

GODNOŚĆ :
Arthur Rembrandt Minamino


Powrót do góry Go down

Pisanie on 20.03.20 1:02  •  Lada przy barze - Page 3 Empty Re: Lada przy barze
Choć Ehrenbaum nie grzeszył siłą ani nawet umiejętnościami obsługi broni — nie dawajcie mu żadnej, bo jeszcze przestrzeli sobie stopę — jego gabinet w centrum również nie został dotychczas napadnięty. Może to kwestia tego, że wybrał sobie stosunkowo niepozorną miejscówkę. Piętro biznesowego wieżowca, jakich przecież w tamtej okolicy wiele. A może tego, że jego praca była zdecydowanie bardziej oparta na ukrywaniu swojej tożsamości. Być może Łowcy dawali mu spokój, bo namierzenie go było zbyt trudne. Kto wie, może wciąż nie udało im się zidentyfikować tajemniczego informatora. W końcu jego wygląd nie wskazywał w najmniejszym stopniu na rolę, którą pełni. Ani tę oficjalną terapeuty, ani tę tajną — informatora SPECu.
Reakcja Rema nie zdziwiła go szczególnie. Na jego miejscu sam wykpiłby tę niemal godną coucha gadkę. Jak to szło? Ten samochód tylko czeka, żebyś do niego wsiadł? No to dlaczego nie wsiadasz, Rembrandt? No co cię jeszcze zatrzymuje? Te protezy? Zapomnij o nich! Carpe diem i memento mori.
— To moja praca — uśmiechnął się na wzmiankę o czytaniu z ludzi. — Jakie książki preferujesz? — kontynuował temat, celowo zadając pytanie w jak najbardziej dwuznaczny sposób.
Kaszlnął od dymu, co nie przeszkodziło mu w ponownym zaciągnięciu się. Płuca już nie te, starość nie radość. Czy odwyk miałby w jego wieku sens? Szczerze w to wątpił. Zbyt wielu przyjemności musiałby sobie odmówić, a czym właściwie jest życie, jeśli nie dążeniem do przyjemności? Tego typu rozważania lepiej zostawić filozofom.
— Wróć. Są braki w ludziach — rzucił obojętnie, biorąc łyk piwa i patrząc uważnie na Rema. — Tak przynajmniej słyszałem.
Oblizał usta zadowolony, jak zwierzę po udanym polowaniu. Być może właśnie polował na Arthura. Właściwie zawsze na kogoś polował. Na sekrety, plotki i informacje. Powiedz mu jeszcze, Arthur. Ehrenbaum jest niesłychanie ciekawy.
— Ja jednak wolę myśleć sam za siebie. To pozwala na bardziej kreatywne rozwiązania, jeśli wiesz, co mam na myśli.
To, że pracował dla SPECu nie oznaczało, że dawał sobą tak łatwo pomiatać. Wolał sam wymyślać sposoby na rozwiązanie rozmaitych sytuacji, zresztą dostawał zazwyczaj wolną rękę. Skoro się sprawdzał, to po co ingerować i to zmieniać? Jedynie uderzyłoby w to jego potrzebę indywidualizmu. Owszem, kierowanie zgrają identycznych jednostek jest wygodne, ale czy ich skuteczność w praktyce nie jest niższa? Kurt miał na ten temat swoje zdanie, którym nie omieszkał się podzielić.


W kiepskim świecie Kiepskie sprawy
Marne życie i zabawy
Są codzienne awantury
Nie ma dnia bez ostrej "rury"
                                         
Ehrenbaum
Informator
Ehrenbaum
Informator
 
 
 

GODNOŚĆ :
Kurt Efraim Ehrenbaum


Powrót do góry Go down

Pisanie on 28.05.20 22:24  •  Lada przy barze - Page 3 Empty Re: Lada przy barze
  Czas dłużył mu się nieziemsko. Przeklinał się za swoją upartość i wcześniejszy brak rozeznania w tym jak szybko przez odpowiednich informatorów do odpowiednich osób mogą iść przekazane informacje. W ogólnym rozrachunku szły za długo i Boris sam już nie wiedział czy to wina wmieszania w to łowczych spraw, a co za tym idzie - jakaś zasadzka, czy zwyczajnie barman próbował go naciągnąć na jak najwięcej.
  Początkowo miał zamiar pokręcić się chwile w pobliżu, ale wkrótce poddał się i wylądował przy barze z butelką byle jakiego piwa w ręku. Kolejny błąd, bo mógł wybrać coś, co umili mu czekanie, a nie sprawi, że jeszcze bardziej będzie się dłużyło.
  Miejsce, które wybrał pozwalało mu łatwo kontrolować kto wchodzi do baru, a przy każdym otwarciu drzwi, posyłał tam swoje zniecierpliwion spojrzenie. Sam nie rzucał się w oczy, a przynajmniej starał się stwarzać jakiekolwiek pozory normalności.
  Podwinięte rękawy ciemnej bluzy, które ostentacyjnie odsłaniały przepustkę oraz ukryte za przyciemnianymi okularami szkarłatne tęczówki były niczym przy próbie zakamuflowania, wystających z rzuconego pod nogi plecaka, katan. Ich ostrza owinięte były rozwalonym materiałem parasola, który Boris odkopał w apartamencie Saiyuri. Nie miał żadnych wyrzutów sumienia przez zniszczenie kolejnej z jej rzeczy.
  Cóż, jej i tak się już nie przyda.
  Upił kolejny łyk piwa, żałując, że nie zamówił czegoś innego i przeniósł wzrok na otwierające się ponownie drzwi od pomieszczenia.



– #3C5862 –
                                         
Lazarus
Dezerter
Lazarus
Dezerter
 
 
 

GODNOŚĆ :
Boris Nikołajewicz Azarow; Lazarus bądź po prostu — Łajza


Powrót do góry Go down

Pisanie on 29.05.20 20:04  •  Lada przy barze - Page 3 Empty Re: Lada przy barze
Idąc uliczką z rękami w kieszeni granatowej bluzy poczuła jak zabrzęczało coś w kieszeni dresowych spodni. Sięgnęła wyciągając zniszczony prosty telefon. Aż się zatrzymała w miejscu wpatrując się w popękany miejscami wyświetlacz. Dostała ten szmelc od jednego z zaopatrzeniowców, żeby miała jak się kontaktować z grupą i w drugą stronę. Nie spodziewała się takiej wiadomości. Szczęka sama się zacisnęła gdy czytała wiadomość któryś raz z rzędu. Palce mocniej się zacisnęły na urządzeniu i ruszyła dalej uliczką. Zatrzymując się przy pierwszym napotkanym śmietniku, połamała w dłoniach telefon i wrzuciła jego resztki do kosza. Dochodząc do skrzyżowania skręciła w lewo. "Zone.." mruknęła w myślach idąc w kierunku południowej części miasta.
Po drodze zaczepiła kilku przechodniów pytając o trasę do lokalu. Trochę jej zajęło zanim znalazła się przed budynkiem. Przez chwilę stała przed drzwiami i się zastanawiała. Złapała za suwak męskiej bluzy i zasunęła go wysoko pod szyję, zakrywając bandaże na dekolcie. Poprawiła się i biorąc głębszy wdech weszła do środka. Pchnęła dłonią drzwi i rozglądając się po pomieszczeniu, spojrzenie zatrzymało się na Lazarusie. Skinęła mu lekko głową i ruszyła w jego stronę wolnym krokiem. Nie miała przy sobie żadnej broni, ewidentnie katany zostawiła w jakimś bezpiecznym miejscu. Gdy była przy ladzie, wskoczyła na taboret obok Borisa. - Dobrze cię widzieć w jednym kawałku.. - szepnęła cicho pod nosem z lekkim uśmiechem na ustach. Może wyglądała na trochę zmęczoną, oparła się przedramieniem o ladę. - Dostałam wiadomość że masz.. coś mojego.. - szepnęła nieco ciszej. Z jednej strony czuła ekscytację na samą myśl że może to pomoże odzyskać jej wspomnienia. Z drugiej była ta paskudna pustka do której zdołała się przyzwyczaić.


Mowa: #0099ff|Myśli:"#0099ff"
                                         
Angel
Wtajemniczona
Angel
Wtajemniczona
 
 
 

GODNOŚĆ :
Angel Lacour de Fanel


Powrót do góry Go down

Pisanie on 29.05.20 21:56  •  Lada przy barze - Page 3 Empty Re: Lada przy barze
  Bingo!
  Pojawiła się. W końcu. Mimo, że w pierwszym odruchu Boris prawie znowu odwrócił zrezygnowany wzrok od wchodzącej osoby, jak poprzednie kilka razy. Tym razem jednak przyzwyczajenie nie wygrało. Klientów nie było sporo, więc nie musiał martwić się o to czy ona zauważy jego. Odprowadził ją wzrokiem na miejsce tuż obok siebie.
Bardzo subtelna groźba – odparł na jej słowa, również zadowolony z tego, że ją widzi.
  Sam nie silił się na szept, choć nie miał absolutnie nic przeciwko temu, by ona zniżała głos. To było nawet w pewien sposób urocze.
  Nie dziwił się też jej zniecierpliwieniu co do chęci odzyskania swoich rzeczy. Sam przecież mało nie wlazł wojskowemu do kieszeni, gdy tylko pojawił się cień szansy, że jego własność pojawiła się nagle w zasięgu ręki.
Coś poza twoim serduszkiem?
  O ile jego własne żarty bawiły go najbardziej, tak nie miał zamiaru niepotrzebnie przeciągać struny i droczyć się z dziewczyną. Przecież chciał stąd jak najszybciej zniknąć, gdy tylko wszelkie sprawy się rozwiążą.
  Sięgnął po plecak i podał go Angel, opierając go na jej kolanach, zatrzymując jeszcze przez chwilę rękę na zapięciu, by powstrzymać ją przed sprawdzeniem zawartości. Wolał by nikt postronny nie zajrzał do środka.
Nie wiem czy jest wszystko, ale podejrzewam, że większość. W każdym razie ta ważniejsza większość.
  Bzdura. Najważniejszą rzeczą w tym plecaku była zamówiona przez Mayhem lazania, ale ta została już pożarta jak biedna antylopka przez wygłodniałe stado - w całości i w ciągu kilku sekund. Boris zabrał w końcu dłoń.
Nie traktuj tego jednak jak przyjacielskiej przysługi. To dług. Do spłacenia w trybie natychmiastowym – powiedział po chwili wyraźnego wahania, nie będąc pewnym czy po ostatniej porażce powinien na niej polegać – Umiesz jeździć? Potrzebują kogoś, kto wyprowadzi z garażu mój motocykl.
  Dla ewentualnych postronnych słuchaczy prośba tak nudna i zwyczajna, że nawet niegodna zainteresowania, a dla Borisa ostatnia prosta do odzyskania reszty swoich rzeczy bez konieczności schodzenia do podziemia.



– #3C5862 –
                                         
Lazarus
Dezerter
Lazarus
Dezerter
 
 
 

GODNOŚĆ :
Boris Nikołajewicz Azarow; Lazarus bądź po prostu — Łajza


Powrót do góry Go down

Pisanie on 06.06.20 20:34  •  Lada przy barze - Page 3 Empty Re: Lada przy barze
Nie skomentowała jego odpowiedzi. Wzięła to z góry za zaczepkę, biorąc pod uwagę to kiedy ostatnio się widzieli i w jakich okolicznościach. Nie miała do niego żadnego żalu, przeczuwała że i dla niego obecna sytuacja nie była łatwa. Może jak odzyska wspomnienia to wszystko wróci na stare tory, jakimi by one nie były w przeszłości.
Kącik ust się lekko uniósł na kolejną zaczepkę. - Ta.. coś poza moim serduszkiem.. - w głosie nie było drwiny, nie było złośliwości. - Lubisz się ze mną drażnić z tego co widzę.. - dodała ze spokojem w głosie. Gdy położył plecak na jej udach, od razu objęła go obiema dłońmi. Wystające od strony zapięcia dwa kikuty owinięte w resztki po parasolu. Zbliżyła twarz, oczy jej błyszczały czymś gdy wpatrywała się w swoje rzeczy. Dłonie świerzbiały na samą myśl że to jej. Że powinna jak najszybciej wygrzebać zawartość nosidła i wymacać każdy przedmiot z osobna. Odwróciła jednak wzrok od plecaka, wbijając go w blat kontuaru. Wzięła głębszy wdech i powoli wypuściła powietrze. Zsunęła plecak z ud na podłogę i docisnęła cały pakunek piszczelem do lady na podłodze.
Przeniosła spojrzenie z blatu na Lazarusa. - Dług? - powtórzyła unosząc jedną brew. Podejrzewała że łatwo nie było zdobyć te rzeczy, nie miała też stuprocentowej pewności że to jej graty. Ale też nie widziała powodu dla którego Lazarus miałby ją okłamywać. I tak już zrobił dla niej tak wiele, zbyt wiele. - Nie wiem czy pamiętasz ale nawet jak nie wiem co umiem a czego nie.. więc pewnie przekonam się w garażu.. - wyjaśniła ze spokojem wpatrując się w jego twarz. - Czemu sam go sobie nie wyciągniesz? Nicola nadal za tobą łazi jak cień? - spytała z czystej ciekawości. Nie wiedziała po co ryzykował oddanie swojej własności w ręce kogoś kto nawet nie wiedział czy umie się obsługiwać tego typu machiną. Karmazynowe ślepia ani na moment nie zeszły z twarzy łowcy.


Mowa: #0099ff|Myśli:"#0099ff"
                                         
Angel
Wtajemniczona
Angel
Wtajemniczona
 
 
 

GODNOŚĆ :
Angel Lacour de Fanel


Powrót do góry Go down

Pisanie on 06.06.20 22:29  •  Lada przy barze - Page 3 Empty Re: Lada przy barze
  Nie podłapała jego zaczepki, nie pociągnęła gry dalej. Na pysk łowcy wpełzło nie tyle rozczarowanie, co niezadowolenie.
  Ciągle nie mógł przyzwyczaić się, że ta nić porozumienia już dawno została zerwana. Trudno było odzwyczaić się od wspomnień. Zwłaszcza tych dobrych.
Ta... To świetna zabawa – odparł już bez cienia entuzjazmu, naśladując sposób odpowiedzi dziewczyny.
  Przez chwilę obserwował jak odkłada plecak, zastanawiając się czy jakiekolwiek z tych rzeczy okażą się jej przydatne. Miała już nową broń, z nowymi bajerami, więc nie był pewny czy przyniesiony przez niego złom będzie strzałem w dziesiątkę. Z jej telefonu skasował ostatnie wiadomości, które wymienił z Aurichem, głównie ze względu na adres ich spotkania. To nie było jej do niczego potrzebne.
No dług – odpowiedział, nie rozumiejąc jej zdziwienia.
  Liczyła, że zrobił to z dobroci serca? Po ostatniej porażce był od tego bardzo daleki.
Uświadomiono mnie ostatnio, że błędem było robienie czegokolwiek za zwykłą wdzięczność. Teraz więc obowiązuje przysługa za przysługę.
  Nie przypominał sobie kiedy ostatnio kogokolwiek starał się traktować tak oschle. Nawet z większością zleceniodawców chcąc nie chcąc zawsze nawiązał jakąś komitywę. Teraz ciągle musiał sobie powtarzać, że to zwykły interes, a siedząca obok niego łowczyni nie była tą samą, którą znał. Była tylko podobna. Jak replikant.
Nie mam zamiaru dawać ci taryfy ulgowej tylko dlatego, że czegoś nie pamiętasz – warknął nagle, szczególnie rozdrażniony podjęciem przez nią tego tematu.
  Miał szczęście, że trzymana butelka nie roztrzaskała się pod naporem siły, gdy zacisnął nagle dłoń.
Nie umiesz jeździć to możesz motocykl pchać przez całą drogę, ja nie widzę większego problemu. Zostawisz go w apartamentowcu C-4 na podziemnym parkingu. Pierwsze lepsze wolne miejsce wystarczy.
  Doskonale znał późniejszy scenariusz. Maszyna zacznie komuś przeszkadzać, ochroniarz będzie próbował namierzyć właściciela, a tym samym do Lazarusa dotrze informacja o jego własności. Dziwnym trafem sporo jego znajomych mieszkało właśnie w tym budynku.
  Czuł na sobie jej świdrujące spojrzenie. Jakby nie mogła odwrócić wzroku i się czymś zająć pożytecznym.
Zamów coś sobie może, a nie się tak gapisz – mruknął i skinął na barmana, który z tryumfalnym uśmiechem zabrał od niego niedopitą butelkę piwa, mamrocząc coś o tym, że czuł, że ten wymięknie i zabrał się za przygotowywanie czegoś innego – Co wolisz usłyszeć? Mogę ci powiedzieć, że skręciłem kostkę i nie mogę prowadzić albo mogę ci powiedzieć, że zwyczajnie wybieram wolność i do was nie wracam.



– #3C5862 –
                                         
Lazarus
Dezerter
Lazarus
Dezerter
 
 
 

GODNOŚĆ :
Boris Nikołajewicz Azarow; Lazarus bądź po prostu — Łajza


Powrót do góry Go down

Pisanie on 08.06.20 20:25  •  Lada przy barze - Page 3 Empty Re: Lada przy barze
Oziębłość z jaką ją dzisiaj traktował jedynie upewniała ją w tym co jej powiedział w kwaterze, choć nie było to przyjemne uczucie. Zwłaszcza że zawdzięczała mu naprawdę wiele, przywlókł ją z Desperacji prosto do ścieków z drobnym objazdem po drodze. Ale stawił się za nią i traktował ją naprawdę dobrze. Wbrew temu co mówiła córka Lidera, miała wrażenie że jemu mogła ufać. Pokręciła lekko głową na boki. "Powinnam się trzymać jednego schematu do momentu aż nie.." urwała dociskając piszczel do plecaka ze swoimi rzeczami.
Złapała się palcami za podbródek jak by się nad czymś zastanawiając. - Przysługa za przysługę.. brzmi dobrze.. brzmi fair.. - skomentowała, bo co miała innego zrobić. Czuła że ma do niej żal o coś, nie do końca wiedziała o co i nie było to ani miejsce ani czas na to by się w to zagłębiać.
- Nie liczyłam na taryfę ulgową ze względu na moją amnezję.. - wyjaśniła na spokojnie, zamawiając u barmana coś bez alkoholu. Złapała za słomkę i zamieszała kolorową ciecz w której pływało kilka kostek lodu. Uważnie słuchała jego instrukcji co jakiś czas kiwając głową. - Dobra.. klucze wrzucę do skrzynki na listy od mieszkania tej wojskowej.. - ostatnie słowa powiedziała tak żeby tylko on ją słyszał. Nikt inny nie musiał wiedzieć, a nie zostawi kluczy w stacyjce.
Wzięła słomkę do ust i pociągnęła parę mniejszych łyków, krztusząc się na jego ostatnie słowa. Poklepała się po dekolcie. - Coś ty.. powiedział? - spytała dla potwierdzenia że się nie przesłyszała czasem. - Jak nie wracasz? Czemu? - wbiła w niego intensywne spojrzenie nie rozumiejąc o czym on mówił. W ściekach był tak cholernie przekonywujący że jest jednym z nich a teraz otwarcie mówił że już nie wraca do rebelii? "Czy ja coś źle zrozumiała?!" przemknęło jej przez myśl w nadziei że to jakiś głupi, nie na miejscu żart. Albo cokolwiek innego co przeczyło tym myślom.


Mowa: #0099ff|Myśli:"#0099ff"
                                         
Angel
Wtajemniczona
Angel
Wtajemniczona
 
 
 

GODNOŚĆ :
Angel Lacour de Fanel


Powrót do góry Go down

Pisanie on 27.06.20 19:13  •  Lada przy barze - Page 3 Empty Re: Lada przy barze
Tyle masz we mnie wiary, co? – skwitował jej zaskoczenie, mimo że w jego własnych słowach dał jej alternatywę co do podejrzewania go o dezercję.
  Mógł zapewnić ją, że to zwykły żart, kolejny zresztą, ale zamiast tego uparcie milczał. Jaki był w końcu sens w dalszym udawaniu jednego z nich, kiedy tak naprawdę nie chodziło o zwykłe opuszczenie rebeliantów, a o trwającą latami niechęć - podsycaną na nowo kolejnymi wydarzeniami.
  Z drugiej zaś strony, jaką miał pewność, że nie ściągnie do apartamentowca nie tylko jego motocykla, ale i uzbrojonego oddziału Łowców? Nie miał żadnej.
Powiedziałem przecież, że skręciłem kostkę, służbistko ty. Nie mogę sam go prowadzić.
  Łowcy byli utrapieniem nie tylko dla mieszkańców Miasta, ale i zaczynali być problemem dla niego. Gdyby wojsko wybiło ich w ściekach, gdy Łajza był na Desperacji, a Angel u pieskolubnego żołnierza, to wszyscy byliby szczęśliwsi. Chociaż wtedy ten pub, by już najpewniej nie istniał.
... gdyby ktoś cię zapytał czy bardziej ufasz mi czy im, to co byś odpowiedziała? – spytał nagle, niby przypadkiem, niby bez większego zainteresowania, przyjmując jednocześnie najniewinniejszy wyraz mordy na jaki tylko tak szemraną mordę było stać.
  To nie było najlepsze miejsce na takie rozmowy, ale wątpił, by ktoś się nimi na tyle interesował, by próbować domyślić się kontekstu tych głupot.



– #3C5862 –
                                         
Lazarus
Dezerter
Lazarus
Dezerter
 
 
 

GODNOŚĆ :
Boris Nikołajewicz Azarow; Lazarus bądź po prostu — Łajza


Powrót do góry Go down

Pisanie on 14.07.20 22:17  •  Lada przy barze - Page 3 Empty Re: Lada przy barze
Kącik ust lekko drgnął na jego pytanie. - Szczerze..? - spytała cicho pod nosem. Czy chciał znać odpowiedź na to pytanie? Nawet ona nie wiedziała czy chciała się dzielić dalszymi myślami. Boris nawywijał trochę rzeczy od momentu spotkania na Desperacji aż po ten dzień. Nie stroniąc od żadnego odcieniu szarości jaki mógł istnieć w jego mniemaniu. - W tej chwili chyba mam więcej wiary w ciebie niż w siebie.. - mruknęła wbijając wzrok w plecy barmana. Sama nie wiedziała czemu to powiedziała na głos. Czuła na języku posmak goryczy po tej odrobinie szczerości. "Chyba szczerość nigdy nie była moją mocną stroną.." przemknęło jej przez myśl. Nawet nie wiedziała jak blisko prawdy była tą jedną myślą.
Zamieszała słomką swój sok po raz kolejny. - Nie mam przecież powodu by ci nie wierzyć.. przysługa za przysługę.. pomogłeś mi to bardzo chętnie spłacę zaciągnięty dług.. - słowa o wolności preferowanej ponad bycie w rebelii odbijały się echem w jej głowie. Nawet ta skręcona kostka pasowała idealnie do Borisa, może ją skręcił żeby nie musieć wracać? Kącik ust drgnął ponownie. "Kim jestem by oceniać jego decyzje, nie jestem liderem.. nie jestem nikim ważnym.. nie wiem nawet kim jestem.. to nie moje miejsce.." skomentowała w myślach dociskając mocniej piszczel do plecaka. W głowie zaczęło nieprzyjemnie dudnić, z początku nawet tego nie zauważyła. Teraz już starała się to pulsowanie ignorować.
Drgnęła nagle na jego ostatnie pytanie. Rozchyliła usta jakby miała mu dać odpowiedź, ale żadne słowo nie padło spomiędzy rozchylonych warg. Zacisnęła szczękę, ściągnęła brwi, intensywnie wpatrując się w swoją szklankę. Miała wrażenie że gula stanęła jej w przełyku, poczuła nieprzyjemny ucisk w klatce piersiowej ale dłonie nie odrywały się od blatu, palcami obracając szklankę w miejscu wokół jej osi. Słowa Kami roznosiły się echem po jej wnętrzu, burząc krew, spinając mięśnie. Wzięła głębszy wdech. - Póki co.. nikomu nie ufam.. więc nikt nie powinien ufać mi.. dla obopólnego bezpieczeństwa.. - wymamrotała zimnym tonem z nutką żalu w głosie.


Mowa: #0099ff|Myśli:"#0099ff"
                                         
Angel
Wtajemniczona
Angel
Wtajemniczona
 
 
 

GODNOŚĆ :
Angel Lacour de Fanel


Powrót do góry Go down

                                         
Sponsored content
 
 
 


Powrót do góry Go down

Strona 3 z 3 Previous  1, 2, 3

 
Nie możesz odpowiadać w tematach