Ogłoszenia podręczne » KLIKNIJ WAĆPAN «

Go down

Pisanie on 22.09.14 21:05  •  Narodziny Sadysty Empty Narodziny Sadysty
Słońce było już wysoko na niebie i ogrzewało wszystkich niemiłosiernie. Każdy z przechodniów już powoli miał dość dobrej pogody i palących promieni słonecznych. Powoli zaczynało go nawet boleć toteż młody ojciec naszego bohatera swoje kroki poprowadził do domu. Mijał po drodze wszystkich dobrze znanych mu ludzi. Nienawidził ich wszystkich. Gdyby mógł to by im powiedział to prosto w twarz, ale czasami kontakty z innymi nieco się przydają. Dlatego właśnie uśmiechał się sztucznym uśmiechem, a kiedy już postawił swoją stopę w domu prychnął głośno. Jego wyraz twarzy z miłego faceta zmienił się na totalnego skurwiela. Nie słyszał nikogo w mieszkaniu więc musiał się odezwać pierwszy.
- Do kurwy nędzy. Gdzie jesteście ? - Rzekł głośno i gniewnie. Jego żona pojawiła się prawie natychmiast niczym pieprzona pokojówka, która czekała na powrót swojego Pana. Syna nigdzie nie było widać. Zapewne znowu się schował by uniknąć przypadkowego gniewu ojca na cokolwiek. Wiadomo było, że żonie się za to nie dostanie. Dawała mu dupy, więc był dla niej trochę milszy. Zaś Ciro nie mógł zrobić nic. Miał dopiero 6 lat. Starał się pomagać matce w domu, ale cóż on może.
- Darmozjadzie do mnie! - I się zaczęło. Tragiczne wołanie o kłopoty. Chłopak siedzący w swoim pokoju zaczął drżeć. Rzucił się panicznie w stronę łóżka. Schował się pod kołdrę i leżał oczekując końca. Wiedział, że tak szybko nie nadejdzie, ale nadzieję musiał mieć. Nie minęła krótka chwila kiedy do jego pokoju wpadł ojciec i złapał go razem z kołdrą. Chłopiec został rzucony w ścianę. Na szczęście miękki materiał nieco zamortyzował uderzenie. Zaczął się głośny płacz. Wolał już udawać, że go mocno boli, by ojciec zostawił go w spokoju. Niestety i to nie miało nastąpić tym razem.
- Miałeś posprzątać mieszkanie z matką! Pierdolony gównojad! Zapierdole Cię! - Po raz pierwszy się tak wściekł. Ciro już wiedział, że długo sobie nie pożyje. Często kończył z wielkimi siniakami na plecach, brzuchu i nawet twarzy. Ale jeszcze nigdy nie doszło do takiej awantury. Łzy naszły mu same do oczu i poleciały po policzkach. Kołdra zmniejszała impet każdego uderzenia na szczęście. Jednak kiedy ojciec szarpnął owym materiałem chłopak się z niego wyturlał. " Żyj " - Usłyszał w swojej głowie. Głos, który dawał mu siłę. Chłopiec wstał i rzucił się do ucieczki. Ojciec ruszył od razu za nim, a gdy Ciro miał nadzieję na dotarcie do drzwi oczywiście stało się to co racjonalne myślenie by podpowiadało. Ojciec rzucił się na małego chłopca przyciskając go do ziemi. Uderzenie głową w posadzkę spowodowało, że cały świat zawirował mu przed oczami. Zrozpaczony wyciągnął rękę ku swojej matki, która zaś tylko odwróciła głos. " Nie rób mi tego. Proszę. " - Nie powiedział tego na głos nie miał siły. Łzy popłynęły jeszcze większym ciurkiem. Wiedział już, że to już blisko. Śmierć. Jak to zabawnie brzmi. Zabity przez własnego ojca, bo czemu nie. Nikt się nawet nie dowie, że mu się coś stało. Schowają go w piwnicy i będzie tyle. Zaczęło robić się ciemno. Nie miał sił już płakać.


      Ciemność wszędzie. Ciro otworzył oczy i zobaczył miejsce któego nie rozpoznawał. Mały ołtarzyk z czary w której ledwo co tli się ogień. Obejrzał się za siebie i zobaczył światło. Jasną krainę, która aż promieniowała dobrem i radością. Naprzeciwko siebie zaś widział ciemność. Zło. Śmierć. Sama myśl o tamtym miejscu spowodowała odruchy wymiotne. Złapał się za usta by nie wydalić z siebie ani grama tej ohydnej substancji. Odetchnął ciężko i zobaczył postać, która zbliżała się powoli do czary. Nie wiedział czy ma uciekać, czy po prostu cierpliwie czekać. Jednak przeszył go niemiły dreszcz. Postać zaś miała ubrany kaptur z którego było widać tylko i wyłącznie szyderczy uśmiech.
      - Oj mały. Naprawdę jesteś żałosny. Dokładnie tak jak twierdził Twój ojciec. - Te słowa uderzyły go prosto w serce. Tam gdzie bolało najbardziej pomimo tego, że zdawał sobie z tego sprawę. Nie umiał się postawić rodzinie. Ale on miał 6 lat. Co on mógł? A no właśnie. Mógł. Postać wystawiła ręce nad czarą i westchnęła.
      - To ogień Twojego życia. Kiedy zgaśnie umrzesz. Jak widzisz jeszcze się trzymasz. - Powiedział spokojnie i odsunął nagle ręce jakby poparzony ogniem. Prychnął głośno i zbliżył się do młodego Ciro. Wzrostem byli do siebie dopasowani. Kiedy Ciro otwierał usta zakapturzona postać podniosła rękę by go uciszyć.
      - Tak. Możesz jeszcze coś z tym zrobić. Wystarczy, że siebie tutaj zabijesz. - Słowa przeszyły dziecko niczym kopniak jego ojca prosto w jaja. Rzeczywiście to było nie do pomyślenia, ale jeżeli to miało dać mu szansę na brak cierpienia? Mroczna postać zaczęła się śmiać widząc jak bardzo Ciro jest wystraszony.
      - Och, żałosny dzieciaku. Zabij się tutaj. Wszystkie pozytywne emocje, które w sobie masz. Nie potrzebujesz ich teraz. Chcesz zemsty! Trzeba coś poświęcić by zyskać siłę nie sądzisz?! - Wydarł się w stronę Ciro i ściągnął kaptur. Zobaczył samego siebie, ale coś było w nim nie tak. Nie miał oka. Miał ogromną bliznę na twarzy. W jego oczach czaiło się szaleństwo. Dlaczego on tak wyglądał? Nie miał czasu na zastanawianie się. Poczuł w klatce piersiowej ból. Nóż wystawał z jego mostku. Uśmiech który towarzyszył jego alter ego był zadowolony.
      - A teraz pokaż im jaki jesteś naprawdę. - Kończąc to zdanie rozpłynął się w powietrzu. Ciro zaś poczuł jak zyskuje coś czego wcześniej nie miał. Odwagę, siłę i mrok.


Powrócił do rzeczywistości jak z procy. Leżał dalej na podłodze. Nie czuł dodatkowego ciężaru na swoich plecach. Ojciec widocznie musiał sobie odpuścić. Widocznie matka musiała jednak zainterweniować. To miłe z jej strony. Uśmiech, który pojawił się na twarzy dziecka świadczył, że ma idealną sposobność na zemstę. Tylko teraz jak to zrobić? Powoli podniósł sięz podłogi chociaż z trudem. Plecy i głowa bolały niemiłosiernie. "Jebany dupek." - Doskonale znał takie słowa. Ojciec używał ich zbyt często. Oparł się o ścianę i rozejrzał się po pokoju. Nie było tutaj nikogo. Czyżby został sam? Ależ nie! Z pokoju rodziców wydostał się dźwięk doskonale znany wszystkim. Dziki jęk ekstazy. Widocznie rodzice nie próżnowali i starali sie zrobić sobie następnego dzieciaka.
- Popierdolona rodzina. - Mruknął cicho chłopak i zaczął szperać po szafkach. Wiedział, że ojciec gdzieś chowa pistolet i nóż wojskowy. Tak. Jego ojciec był szanowanym wojskowym. Może właśnie dlatego mu odpierdoliło. Kiedy już znalazł pistolet i nóż poczuł ogromną ulgę. Beretta była ciężka cholera jak dla niego, ale sobie poradzi. Nóż przyczepił do spodni. Piękny karambit. Idealny do wypruwania flaków innym. Nie wiedział skąd w nim tyle nienawiści i odwagi, ale to się teraz nie liczyło. Najważniejsze było, że mógł się zemścić. Ruszył w stronę pokoju rodziców, a gdy już tam dotarł powoli wkroczył do środka. Ojciec był na matce i rżnął ją tak, że nawet nie zwracał uwagi na otoczenie. Ciro zaś zgrabnie i powolutku stanął z boku łóżka i przyglądał się im pustym spojrzeniem. To musiało się tak skończyć. Nie ma innego wyjścia. Podniósł broń i wymierzył prosto w swojego ojca. Bez konkretnego celu jak głowa. Po prostu tak by go trafić. W końcu przypływ adrenaliny zmusił do go pociągnięcia za spust. Głośny huk wypełnił pokój i całe mieszkanie. Strumień krwi wyleciał z ramienia ojca. Pocisk zatrzymał się gdzieś w klatce piersiowej. Cudnie. Drugi strzał. Trzeci. Czwarty. Uśmiech sam pojawił sie na twarzy malucha. Idealnie. Ojciec właśnie odszedł w krainę deszczowców. Czuł jak jego duch opuszcza ciało i w końcu będzie mógł czuć się bezpiecznie. Matka zaś zaczęła krzyczeć. A to mogłoby mieć złe konsekwencje w późniejszych wydarzeniach. Dlatego też ez zastanowienia strzelił po raz kolejny prosto w twarz matki. Czuł lekki żal, który zniknął równie szybko jak się pojawił.
- Zdychajcie. - Wyszeptał tylko i opuścił broń na podłogę. Teraz musiał wymyśleć co dalej. Usiadł na podłodze, która powoli wypełniała się krwią. Jego ręce, barki i klatka piersiowa bolała od wystrzałów. Nie spodziewał się, ze aż tak to boli.
                                         
Ciro
Szpiegmistrz
Ciro
Szpiegmistrz
 
 
 

GODNOŚĆ :
Ciro "Zirro" Eltyar


Powrót do góry Go down


 
Nie możesz odpowiadać w tematach