gry online



Strona 49 z 49 Previous  1 ... 26 ... 47, 48, 49

Go down


Re: Bar

Pisanie by Shirōyate on 1/2/2019, 00:06
Hiroki czasami sobie wmawiał, że rozwija się prawidłowo. Ciało nie urosło i nie zmężniało, ale niezaprzeczalnie spędził na Desperacji co najmniej trzy lata — siłą rzeczy powinien być teraz nastolatkiem, o wiele bardziej doświadczonym niż za czasów „startu”. A mimo tego nie nauczył się jeszcze wychodzenia poza granice swoich interesów. Pozostał zamknięty wewnątrz wykreowanego osobiście świata — i to główny argument, dla którego odczuwał jedynie własną tragedię.
  Przyglądał się kobiecie w milczeniu, przez głowę przemykały mu setki myśli, pytań i wątpliwości. Powinien uciekać? Wrócić do burdelu? Ruszyć w inną stronę? Czy psy Jinxa go złapią? Czy doprowadzą potem ich pana do ruchomego celu? Czy powinien zgodzić się na cokolwiek, co powie stojąca przed nim postać? Czy...
  Oddychał szybko i nierówno, trzymając palce na klatce piersiowej. Było mu duszno, mimo adrenaliny, wprawiającej krew we wrzenie. Zdawało się, że sytuacje sprzed kilku minut są już tylko echem. Opuszczono kurtynę i podniesiono ją do nowego aktu — Rozmowa Nieznajomych. Można to było w ogóle nazwać „rozmową”? Przecież prawie nie odczytywał wysyłanych przez Karyuudo sygnałów.
  W innym ciele i w innych okolicznościach prawdopodobnie wysiliłby się na bardziej mężne gesty. Wątpliwe, by udało mu się przekonać ją, że jest z nim bezpieczna, ale mógłby przynajmniej postarać się, aby taka wizja zamajaczyła jej gdzieś w odmętach umysłu, wprowadzając do szarości i brudu odrobinę światła. Tymczasem czuł się setki razy słabszy niż nieznajoma, o wiele bardziej podległy przypadkom, jakie na niego narzucał los.
  Nie potrafił opanować drżenia, ani nie był w stanie zmusić się do wyprostowania ramion. Kulił się, jakby było mu zimno, ale chłód nie pochodził od temperatury zewnętrznej. To działało jak blokada, po której nie można było ruszyć dalej. Nie można było żyć.
  Coś w jego nieruchomym spojrzeniu się zmieniło, drgnęły powieki, gdy przymrużał je w nieco bardziej zamyślonym wyrazie. Miał jej oddać drobną przysługę? I to wszystko?
Dobrze — rzucił niemal natychmiast, postępując wreszcie krok w stronę Karyuudo, choć ledwie minutę temu kobieta odsunęła się na identyczną odległość, aby zwrócić mu upragnioną przestrzeń osobistą. Jeżeli coś w jego oczach się zmieniło, to może ten gwałtowny błysk, jakiś blik w kącikach ślepi na dźwięk oferty, jaką mu złożyła. Zrobię, co będziesz chciała.
  Płytki oddech nareszcie wydawał się spokojniejszy, bardziej kontrolowany. Chłopiec obrócił głowę i spojrzał prosto w ruiny ulic Apogeum. Więc gdzieś tam był dach nad głową?

// Można tu zrobić zt. Daj mi znać, czy mam edytować posta i dać „zt x2”, czy jednak ty w swoim wyjdziesz i zaczniesz w pokoju Karyuu?
Shirōyate





Shirōyate
Opętany

Powrót do góry Go down


Re: Bar

Pisanie by Karyuudo on 3/2/2019, 22:54

Nie była odporna na przypadki czy pomijania łaskawie przez złośliwe gierki Losu, wręcz przeciwnie! Jeden źle postawiony na ścieżce kroczek i już stawiana była przed ciężkim, niosącym ze sobą katastrofalne konsekwencje niezależnie od decyzji wyborem. Jedno marne, wynikające z nieuwagi potknięcie i przychodziło jej nic innego, jak spaść do głębokiej, naszpikowanej ostrymi kolcami pułapki. Jedno kierowane ciekawością zboczenie z trasy i trafiała na przeogromny pożar trawiący na swojej drodze wszystko oraz wszystkich. Jedno... Nie, jej przeklęta persona zdawała się przyciągać wszelkie kłopoty i problemy, i komplikacje - wystarczyło spojrzeć na to, co się stało wewnątrz Baru, ha! Jakby spojrzeć na to z daleka i szerszej perspektywy, to w sumie był to już drugi raz jak coś okropnego oraz naszpikowanego niebezpieczeństwem przydarzyło jej się w tym konkretnym, wiekowym przybytku. Parsknęła niewesoło w myślach, decydując się tu i teraz, że w przyszłości unikać będzie tutejszej okolicy niby groźnego, żarłocznego ognia. Tak, tak będzie lepiej dla niej oraz innych. Nie przemknęło jej nawet przez umysł to, że to nie jej pech odpowiadał za wtargnięcie do baru zainfekowanej jakąś paskudną przypadłością osoby, a był to najzwyczajniejszy i kompletnie normalny przypadek. Coś, co zdarzyłoby się niezależnie od tego, czy byłabym wewnątrz przybytku, czy też nie.

Kiedy licho wyglądający, lekko skulony w sobie młodzieniec przystał na jej propozycję - i nawet śmiało rozszerzył ją o niebezpieczne, pochopne w jej mniemaniu słowa "Zrobię, co będziesz chciała." - Karyuu poczuła się tak, jak gdyby z ramion jej spadł kilkunastu tonowy, przygniatający ją boleśnie i utrudniający oddychanie głaz. Delikatny, ledwo dostrzegalny uśmiech - podobny nieśmiałemu, przebijającemu się przez grubą warstwę śniegu kwiatu - wykwitł na jej bladych usteczkach - podobny był on do tego, jakim (ex)Łowczyni obdarzyła odchodzącego w swoją stronę Skocza po tym, jak ten podarował młodemu Wymordowanemu spraną, lecz dalej ciepłą kurtkę. Jeszcze lżej zrobiło jej się po tym, jak Shirōyate postąpił samowolny krok naprzód, w jej stronę, zbliżając się do niej mimo tego, że chciała dać mu odrobinę wolności i przestrzeni osobistej, i możliwości wycofania się z całej tej narastającej niespiesznie, powolutku sytuacji. Ucieczki. Odetchnęła po raz kolejny - głęboko i kontrolowanie, niemalże parząco w płuca i przesadnie - prostując się i zerkając w dół opustoszałej, przeraźliwie milczącej ulicy. Nie tak okolica ta powinna wyglądać... Przygryzła dolną wargę, prześlizgując bacznym, uważnym wzrokiem po zdewastowanych budynkach i zniszczonych ścianach, i nadgryzionych chodnikach. Wreszcie wróciła spojrzeniem do młodzieńca i skinęła mu krótko, po czym ruszyła w odpowiednim, kojarzonym kierunku - drogą rozrysowaną dokładnie w myślach i mającą zaprowadzić ich prosto do hotelu w najkrótszym możliwym czasie. Raz tylko zerknęła przez ramię, ażeby to sprawdzić, czy Shirōyate na pewno idzie za nią i nie zbacza z trasy.

z.t. -> tutaj





MGowy temat - Jeśli prowadzę Ci misję, warto się z nim zaznajomić.

Pst, don't look inside!
Spoiler:
Karyuudo





Karyuudo
Dezerter
GODNOŚĆ :
Karyuudo


Powrót do góry Go down

Strona 49 z 49 Previous  1 ... 26 ... 47, 48, 49

Powrót do góry