Strona 48 z 48 Previous  1 ... 25 ... 46, 47, 48

Go down


Re: Bar

Pisanie by Shirōyate on 6/11/2018, 23:20
Z cierpliwością godną statuy czekał na odpowiedź przygarbionej kobiety, jakby od tego zależały jego dalsze losy — co niekoniecznie mijało się z prawdą. Hiroki skoncentrował się na wchłanianiu informacji, nawet jeśli krótko ostrzyżona towarzyszka nie wykazywała oznak zainteresowania już od dobrych dwóch minut. Na jej nieszczęście, dzieciak umiejętność czekania miał wpisaną w geny.
Mógł dla niej nie istnieć; rozmyć się. Żadna nowość.
Drgnął lekko, kiedy motyl przemknął mu niemal przed nosem. Machinalnym gestem ścisnął materiał spodni w palcach, podwijając je jak odnóża uśmierconego pająka. Nawet nie wiedział, że pozostawiony na skórze śluz wtarł się w tkaninę.
Wrzask, jaki przeszył Przyszłość, skupił na sobie uwagę wszystkich w lokalu, ale czy był czas na  logiczną reakcję?
Hoker zachwiał się tak gwałtownie, że Shirōyate spadł z niego, w ostatniej sekundzie łapiąc w czarne palce obdrapanego parapetu barku. Z niemych ust wyrwało się charkliwe sapnięcie; krzyknąłby, gdyby struny głosowe nie zostały pozrywane przez złośliwość losu. Co się..?
Zamieszanie jakie wynikło było tak nagłe, że chłopiec nie zdążył znaleźć źródła problemu, nim ktoś nie odepchnął go brutalnie na bok, niemal posyłając w krzesło zajęte przez Powód Zamieszania. Jasnowłosy, zgięty wpół, oparł drżącą rękę na mahoniowym boku baru i uniósł głowę. Wszystkie myśli zatrzymały się i nabrzmiały, jakby nagle każda chciała być tak samo ważna, tak samo zwrócić na siebie uwagę młodego wymordowanego.
Pierwszy raz widział coś takiego.
W swoim niekrótkim epizodzie, w którym zmuszono go do poznania Desperacji, przed wszystkim był chroniony. Przed większością... — poprawił z goryczą. Czy to normalne? Pytanie, które usłyszał w czaszce, brzmiało jak wypowiedziane przez osobę zamkniętą za szklaną barierą.
Hiroki zmusił się, aby wyprostować plecy; ściągnął mocno wystające łopatki, stając niemal na baczność. Nie spuszczał badawczego wzroku z mężczyzny, którego twarz wyglądała jak potraktowana przez dziesiątki użądleń. To musiało boleć... to musiało tak okropnie boleć...
Czy wszystko...
Wyciągając rękę poczuł, jak jakieś ciało uderza w nią tak silnie, że sylwetka Hirokiego przekręciła się i straciła równowagę. Nogi splątały mu się ze sobą i tym razem nie był w stanie chwycić za solidnie stojący mebel barmański. Ujął w chude palce przypominające czarne odnóża pająka brzeg krzesła i upadł na ziemię wraz z nim.
Wielu z klientów tłoczyło się po ciasnym pomieszczeniu. Wiele par butów i wiele bosych stóp wybijało nierówny, paniczny rytm o deski podłogi. Shirōyate wciągnął powietrze przez zęby, gdy ktoś przypadkiem kopnął go w biodro, prawdopodobnie się o niego potykając. Przekleństwo utonęło w mamrotach i popędzeniach innych.
Młody Desperat chciał się podnieść, ale kiedy usiadł, ostry ból przeszył jego czaszkę, która spotkała się z trzymaną przez kolejnego uciekiniera butelką wina. Twardy spód naczynia wybił mu pomysł wstawania. Chłopiec rozwarł wargi, obejmując pulsującą tępym bólem głowę rękoma; zgiął się wpół. Palce wplotły się w szare kosmyki, jakby tylko dzięki tej skulonej pozycji był w stanie przetrwać narastający harmider.
POMÓŻ MI, wrzasnął do Karyuudo. CO SIĘ DZIEJE?
avatar





Shirōyate
Opętany

Powrót do góry Go down


Re: Bar

Pisanie by Apokalipsa on 10/11/2018, 01:50
Artefakty przywódców.
  Rozkaz pobrzmiewający w głowie Masahiro, sprawił, że mężczyzna wstał. Nie czuł. Nie myślał. Nie słyszał. Otaczający go świat przestał istnieć - przynajmniej dla niego. Nie był świadom tego, co uczynił. Nie wiedział, że wzniecił panikę, sprawił, że wszyscy - nawet Aragaki - uciekali przed nim w popłochu , gdzie pieprz rośnie. Byle jak najdalej.
  Rozejrzał się dookoła. Widział, jak ludzkie istnienia gromadzą się ku drzwiom, jak tłum w pomieszczeniu się przerzedza, ale nie reagował; nie znał przyczyny ich strachu. Jego przekrwiony wzrok zatrzymał się na jednym punkcie. Kobiecie z wygoloną po bokach głową.
  — Artefakt przywódcy — wycharczał cicho, acz jego słowa nieomal od razu zostały zagłuszone przez panujący w barze rozgardiasz; ktoś coś krzyczał, ktoś upadł, ktoś prosił o pomoc, ktoś padł na kolana, modląc się do Boga.
  Zrobił kilka kroków ku Skuld. Poruszał się jak maszyna - sztywno, z ograniczonym dostępem do ruchu, aż w końcu - pozbawiony możliwości wykonania kolejnego kroku - upadł, nie czując bólu wynikającego z tytułu stłuczenia, które pojawiło się na jego powierzchni. Dzięki temu oprzytomniał, a głos pobrzmiewający w jego czaszeczce przeistoczył się w cichy, zniekształcony szept.  
  Puste, oszalałe oczy skonfrontowały się z twarzą leżącego na posadzce chłopca. Wyciągnął pokrytą pęcherzami dłoń w nań kierunku, ale był za daleko, by uchwycić w uścisk poły jego odzieży i powiedzieć mu to, co należało zrobić, by uniknąć zagłady wszelkich stworzeń.
  — Oni chcą przywódczych artefaktów. Zniszcz je chłopcze. Proszę, błagam.
  Z tymi słowami ułożonymi na wargach zapadł w głęboki, wieczny sen.
  Motyl, ukryty pod sufitem, poszedł w ślad za uciekającymi z baru ludźmi. Miał jeszcze kilka spraw do załatwienia.
  A chaos trwał w najlepsze i nic nie wskazywało na to, że nadejdzie jego rychły koniec.

KONIEC INGERENCJI.

Uwagi technicznie:
— Hiroki jest zdrowy, gdyż pozbył się śluzu ze swojej skóry.
— Jeden z motyli nadal mości się w odzieniu Skoczka.
— Z baru wybiegło przynajmniej sześciu Desperatów, u których nastąpił proces zrażenia. Oprócz tego – wśród nich jest Karyuudo i Skuld. Choroba będzie rozwijała się dalej. Przynajmniej dopóki nikt nie pozbędzie się jej drogą fabularną. Nie muszę dodawać, że dla zaangażowanych w sprawę graczy przewidywane są nagrody, prawda?

avatar





Apokalipsa

Powrót do góry Go down


Re: Bar

Pisanie by Karyuudo Yesterday at 16:50

Wszystkie szczątki i kawalątki, i drobinki informacji są ważne oraz istotne, mogące zmienić bieg rzeczy albo rozjaśnić ciemne, mroczne zakątki poniektórych sytuacji. Zdarza się i tak, że te maluteńkie drobinki danych - wyłuskane spomiędzy linijek wypowiedzi, wyszarpane z ruchów niekontrolowanych i bezwiednych, wyłowione z postawy czyjejś i tego, jak się wobec innych zachowuje - są bardziej wartościowe niźli te całe, duże i boleśnie wręcz oczywiste oraz w niektórych przypadkach niemalże oślepiające, prawdę przysłaniające. Karyuu zawsze starała się wypatrywać tych kruszynek ślicznych, dzięki którym przetrwanie i unikanie ewentualnych kłopotów stawało się o wiele łatwiejsze - może nie zawsze jej to wychodziło; może nie zawsze ślepka jej wyłapywały te szczegóły smaczne, a kaleki słuch nie wychwytywał za każdym razem słów zbawiennych, lecz te przez nią schwytane w garść zostawały z nią na zawsze dzięki jej fotograficznej pamięci. Mimo wszystko speszyła się troszkę, dostrzegłszy intensywność, z jaką jej towarzysz rozmowy wlepiał w nią swoje własne, baczne patrzałki i jak uważnie, cierpliwie wysłuchiwał każdego jej zdania. Zająknęła się przez to na początku, utknęła na jednym słowie na sekundę zbyt długo, ale w miarę szybko się ogarnęła i ciągnęła dalej tym swoim standardowym, acz coraz bardziej chrypiącym głosikiem. Mało kiedy zdarzało jej się aż tyle mówić, co było męczące tak dla jej psychiki, jak i nadszarpniętych, rzadko używanych strun głosowych. Wbrew temu, jednakże, nie zamierzała na obecną chwilę przerywać tej interesującej konwersacji, gdyż zbyt ważna ona była; zbyt wiele od niej zależało.

Kiedy przyszła kolej na jego obszerną i interesującą wypowiedź, (ex)Łowczyni przechyliła z przyzwyczajenia głowę tak, żeby bardziej nadstawić lewego ucha. Mimo, że przecież Chris siedział po jej dobrze słyszącej stronie, to w tego typu otoczeniu - gdzie dominował gwarny, hałaśliwy, krzyczący tłum - ciężko było niekiedy wychwycić poniektóre wyrazy i je do tego jeszcze zrozumieć. Bo usłyszeć to jedno, ale usłyszeć dobrze... to już inna sprawa. Na calutkie szczęście przyzwyczajona już była do swojej pół głuchoty, toteż w większości przypadków, gdzie niewyraźnie lub częściowo coś do niej docierało, potrafiła poskładać to w miarę logiczny, pasujący do reszty element - zgadywanki, zgadywanki, ale nie miała innego wyboru, jak nie chciała co chwilę pytać o powtórzenie jakiejś kwestii czy pytania. Oj, pytania są najgorsze... yup. Gdy Skoczek zakończył swoją wypowiedź z miłym, przyjaznym uśmiechem, Karyuu skinęła i przygryzła lekko dolną wargę. DOGS brzmiało dobrze. Nie idealnie, ale gdyby tak było, to od razu by się wycofała; z marszu rzekłaby krótkie, proste Nie. Perfekcyjne rzeczy miały to do siebie, że chowają za sobą wiele skaz, dużo nieścisłości, mnóstwo wad, a w tym przypadku te negatywne aspekty były wyłożone do wglądu i przeanalizowania. Konflikty, gryzienie się poniektórych charakterów, lecz z drugiej strony lojalność, wsparcie i pokrywanie słabości jednostkami o różnych zdolnościach.
- Mogłabym pracować jako zwia...

Nie dokończyła, jako że chaos i zamieszanie wybuchły wewnątrz przybytku, a ona sama niemalże wpadła na stojące za nią krzesło.
- ... dziękuję - wymamrotała, kiedy Chris złapał ją za ramię i zniwelował szanse na jej bliskie spotkanie trzeciego stopnia ze wspomnianym meblem. Wyprostowała się i otuliła szczelniej czarnym płaszczem, rozglądając się dookoła i wreszcie dostrzegając nieprzyjemnie wyglądającego nieznajomego. Skrzywiła się, zaciskając blade palce na białym, miękkim szalu i przez pierwszą chwilę nie mogąc oderwać wzroku od zarażonego czymś groźnym, ruszającym się niby robot mężczyzny. I trwałaby w tym transie i przerażeniu wżerającym się w serce, i osłupieniu na widok czegoś tak ohydnego, gdyby nie nagłe, głośne słowa wdzierające się gwałtownie pomiędzy jej własne myśli. Wzdrygnęła się mocno, odwracając się gwałtownie i rozglądając dookoła w poszukiwaniu źródła tych słów; kogoś, kto potrzebował wsparcia i pomocy. Jej gorączkowe, lecz uważne spojrzenie padło wreszcie na skulonego pod kontuarem, trzymającego się za głowę młodzieńca, w stronę którego upadły na glebę Zarażony wyciągał rękę - nic, co prawda, nie zrobił, bo wreszcie znieruchomiał na dobre, ale...
- Ewakuuj się jak najprędzej - rzekła w stronę Chrisa wiedząc, że ten ma w lokalu swoich sojuszników i członków gangu, po czym z ostatnim spojrzeniem na niego i krótkim "przepraszam", ruszyła w stronę wypatrzonego Wymordowanego.

Omijając łokcie i zabłąkane kończyny, i przewracające się stoły oraz krzesła, (ex)Łowczyni dobrnęła do znajdującego się w niezbyt ciekawej pozycji osobnika i odepchnęła od niego dobytą po drodze łopatą jednostki za bardzo się przy nim tłoczące. Ze zdecydowaniem oraz determinacją kucnęła przy nim, podczas gdy Gawrak jej towarzyszący wskoczył na blat nad nimi począł krakać oraz machać skrzydłem w celu odgonienia od tego miejsca potencjalnych panikowiczów.
- Spokojnie, spokojnie. Zabiorę Cię stąd, ale w tym celu muszę mieć z Tobą kontakt fizyczny. Mam nadzieję, że nie będzie Ci to przeszkadzać - powiedziała ochrypłym, lecz zdumiewająco stabilnym głosem do młodzieńca, po czym bez dalszego zwlekania objęła go jedną ręką i ostrożnie, powoli podniosła. Nie była do końca pewna, czy powinna go ruszać i przenosić, ale... Zrobiła to tak, aby ten schowany był pod jej płaszczem i przyciśnięty do jej lewej strony, co zablokować miało światło i zdusić nieco otaczający ich rozgardiasz. Kliknęła krótko językiem, na co Arashi - z dumnie uniesionym dziobem i zadowolonym kraknięciem - wskoczył jej na ramię i schował się w połach jej śnieżnobiałego szala. Po tym narzuciła wolną dłonią głęboki kaptur na głowę, aktywowała moc swojego w miarę nowego artefaktu i czmychnęła na zewnątrz trzymając się blisko ścian oraz cieni - powinna dzięki temu wymknąć się stosunkowo bezproblemowo. Będąc już na ulicy, Karyuu skieruje się do jednej z paru mniejszych, ślepych uliczek i osadzi ostrożnie młodzieńca na ziemi tak, aby ten oparty był w o jedną ze ścian.
- ... lepiej? - zapyta cicho, ostrożnie, z Gawrakiem wychylającym się zza szala i zerkającym ciekawsko fioletowymi ślepkami na Wymordowanego.

Płaszcz cienia (użycie): 1/2





MGowy temat - Jeśli prowadzę Ci misję, warto się z nim zaznajomić.

Pst, don't look inside!
Spoiler:
avatar





Karyuudo
Dezerter
GODNOŚĆ :
Karyuudo


Powrót do góry Go down


Re: Bar

Pisanie by Sponsored content





Sponsored content

Powrót do góry Go down

Strona 48 z 48 Previous  1 ... 25 ... 46, 47, 48

Powrót do góry