Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down



Strona 7 z 8 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next   

Re: „Bunkrowisko”.    Pisanie by Gavran on Pon Maj 22, 2017 12:36 am
Bardzo trudno jest być odważnym w takich chwilach jak ta, próbował się przekonywać Gavran.
Nie wychodziło mu. Pies błagający o litość Kota? To nie jest widok, który Wilczur chciałby zobaczyć. Psy zawsze powinny być twarde i śmiać się im w twarz. Ale czym jest Gavran w obliczu takiego bólu? Jak może być lojalny DOGS'om, skoro stracił już nadzieję na to, że kiedykolwiek jeszcze wyjdzie na świeże powietrze?
Mógł powiedzieć wszystko, co wie o Psach. Zdradzić położenie kryjówki, wytłumaczyć jak poruszać się po korytarzach i przedstawić słabe strony gangu lub ostrzec przed tymi silnymi. Mógł również wymienić i opisać wszystkich członków. Ale tego nie zrobił, przynajmniej na razie. Miał też nadzieję, że nikgdy nie będzie zmuszony, by to zrobić. Jak na razie udawało mu się powstrzymać od wyjawienia czegokolwiek. Myślał o Evendell i kilku innych znajomych, którzy mogliby zginąć przez jedno słowo wykrzyczane w chwilach słabości.
Znienawidziłby siebie.
Gavran próbował się wyszaprnąć z pasów. Oczywiście wiedział, że to nic nie da, bo jest za słaby, ale robił to instynktownie. Gdyby mógł, krzyczałby z bólu. Patrzył tylko szeroko otwartymi oczami na Kota, który aktualnie bawił się rurką i drgał co jakiś czas.
Chciał umrzeć.
Bał się jednocześnie błagac o koniec, bo doskonale wiedział, że wtedy Koty zrobią dokładnie co innego. Ale tym razem miał wrażenie, że dzisiaj umrze. Nie przeżyje tych tortur, był tego pewny. Zanim skończą, chłopak wyzionie ducha.  Koniec życia głupiego, egoistycznego Kundla. Normalka na Desperacji, wszyscy tu umierają. Gavran tyle czasu bał się tej chwili, a jednak teraz odczuwa pewnego rodzaju... spokój? W końcu nadszedł czas, kiedy nie będzie czuł bólu. Już wolałby nie istnieć, niż nadal być tak męczony.
Gdy w końcu mógł coś powiedzieć, Gavran jęknął przeciągle.
- Chuj Ci w dupę - wycharczał.
... brawo, Gavran! Mogłeś powiedzieć coś, co zapamiętaliby na zawsze Wzruszyć ich swoją historią tak, żeby zapłakali nad twym losem i wypuścili. Albo może błagać o litość. Cokolwiek, byleby ich nie obrażać. Z drugiej strony Gavran chciał jak najszybciej umrzeć, więc może w tym szaleństwie jest metoda? Wkurzanie Kotów mogłoby trochę to przyśpieszyć.
Bał się cholernie, ale nie miał już nic do stracenia.

_________________
What is past is prologue.



Gavran
-----------
Kundel     Opętany

avatar

Liczba postów : 52
GODNOŚĆ : Gavran, po prostu.

Powrót do góry Go down

Re: „Bunkrowisko”.    Pisanie by Rosalie on Wto Maj 23, 2017 11:37 pm
Głęboki śmiech wydobył się z ust pozostałych Kotów kiedy Gav rozpaczliwie walczył o przetrwanie raniąc sobie dodatkowo ręce. Niestety w jego aktualnym położeniu nic to nie dawało. Cóż widać miał jednak więcej jaj niż jego przeciwnicy się spodziewali kiedy odezwał się wyraźnie to było widać. Niestety dla wymordowanego to oznaczało dla nich więcej zabawy.
Główny oprawca puścił rurkę i odwrócił się do reszty. Pozostali przyglądali się całemu zajściu najwyraźniej ucząc się sztuki torturowania od mistrza. Kto wie czy to nie jest ten gatunek, który potrafi oskórać ofiarę cały czas trzymając ją przy życiu. Niech Kundel ma nadziej, ze ten nie zechce tego zademonstrować.
- Podajcie strzykawkę, jednak się przyda - rzucił swobodnym tonem i odwrócił się w stronę Gavrana - Będę cie pozbawiał wszystkiego, palców, głosu, a teraz wzroku. Nie zostanie nic - po tych słowach się uśmiechnął i podał wymordowanemu specyfik prosto do żyły. Przez jakiś czas nie działo się nic, ale niebezpieczny uśmiech Kota nie wróżył nic dobrego.
Po około minucie obraz zaczął mu się zamazywać przed oczami by już niedługo zostać zastąpiony ciemnością.
- Nóż moi drodzy, zaraz pozbawię go tych oczu - Oczywiście wymordowany nie mógł zobaczyć, ze prócz ostrza w ręce wroga trafia też sól.
Pierwsze co zrobił Kot, był nacięcie w okolicy powieki, by zaraz na siłę otworzył patrzałkę Psa i wsypać do niej sól dając tym samym palące wrażenie jakby wydłubał mu oko. A dlaczego tego nie zrobił w rzeczywistości? Cóż odpowiedź jest prosta... co to za frajda jak ciało się zbyt łatwo zużywa?
Dodatkowe tortury, najgorsze chyba jest to, kiedy nie wiadomo skąd nadejdzie cios ani jak silny będzie. Do tego wrzask, który teoretycznie jest pomocny w znoszeniu bólu został ukrócony przez rurkę tkwiącą w gardle. Bardzo wyraźnie koleś zna się na rzeczy. Cóż, kolejnym krokiem okazało się szycie powiek ze sobą, co najwyraźniej sprawiało Kotom frajdę szczególnie jak Gav wił się w kolejnych spazmach. Rurka również została całkiem przyzwoicie przytwierdzona do ciała.
Po wszystkim został odkuty i wrzucony do celi jak jakiś śmieć. Ból był nie do zniesienia, a wzrok nie wracał. To wszystko osiągnęło kulminacyjny moment i organizm Kundla się zbuntował karząc go jeszcze odruchami wymiotnymi.


OBRAŻENIA:
Złamany nos, dziura w tchawicy. Obite płuca. Rana na dolnej powiece. Brak wzroku. Podrażnione oko i rana solą. Zaszyte powieki.

_________________



Rosalie
-----------
Technik

avatar

Liczba postów : 419
GODNOŚĆ : Rosalie Valeria Valentine, ale wszyscy wołają na nią Iskra

Powrót do góry Go down

Re: „Bunkrowisko”.    Pisanie by Gavran on Nie Maj 28, 2017 11:44 pm
Gavran naprawdę miał nadzieję, że wredne riposty skrócą mu cierpienia. Nie chciał już niczego od życia, liczył się już tylko spokój. Powitałby śmierć teraz jako jedynego, najdroższego przyjaciela. Gdyby przyszłaby po niego kostucha z kosą i usiadła obok, Gavran jedynie modliłby się, żeby to nie były halucynacje. Wstałby (gdyby mógł) i odszedłby ze Śmiercią, zostawiając za sobą wszystko.
Naprawdę chciał umrzeć. Już nawet go nie obchodziło, że nie będzie lojalny wobec Psów. Stracił nadzieję, że kiedykolwiek się stąd wydostanie.
Gavran zbladł, słysząc słowa jednego z Kotów. Nie, nie, nie. Nie tak miało być. Mieli go szybko zabić. Poderżnąć gardło, podciąć żyły, udusić, cokolwiek. Zaczął kręcić głową, nie zważając na ból. Rurka zaświszczała desperacko w proteście.
świstu, świstu
Oczywiście Koty nie były łaskawe. Nigdy nie były. Gavran próbował się wykręcić, unikając zastrzyku, ale dużo mu to nie dało. Po chwili poczuł, jak igła wbija mu się w ciało. Drżał lekko, czekając na ból. Nie wiedział, czego się spodziewać. Po chwili zaczął tracić wzrok, co go przeraziło bardziej, niż myśl o bólu. Zaczął mrugać i mrużyć oczy, ale nic to nie dawało.
Zacisnął dłonie w pięści. Jeżeli straci wzrok, to jak będzie w celi wyszukiwał robaki? Już i tak ledwo mu to wychodziło. Gdy poczuł, jak Kot rozcina mu powiekę, spanikował. Zaczął się szarpać w więzach, ale, jaka niespodzianka! Nic to nie dawało. No kto by się spodziewał? Jednak gdy poczuł nagłe silne szczypanie, już kompletnie stracił głowę. Rurka zaczęła głośno świstać, a Gavran nie był w stanie nawet pomyśleć o swoich dawnych przyjacielach.  Obrazy, które wcześniej dawały mu jako taką ulgę, teraz nie były w stanie nadejść. Przerażony Kundel szarpał się coraz mocniej.  Nie mógl nawet poczuć dokładnie, co mu robią. Wiedział tylko, że powieki nie dają się podnieść, a silny ból nie chciał zelżeć. W końcu poraniony, zmęczony i przerażony Kundel trafił do celi, ale to nie był koniec jego cierpień. Zwymiotował tak skrupulatnie zbierane pająki i robale,  po czym zamarł w bezruchu.
Dlaczego on?
Dlaczego?
Ręka zaczęła sunąć po podłodze, szukając czegokolwiek ostrego. Czy będzie w stanie podciąć sobie żyły? Niestety na nic nie mógł natrafić, cela była pusta. Zaczął pełzać po kamieniach, próbując znaleźć kamień lub kawałek szkła.

_________________
What is past is prologue.



Gavran
-----------
Kundel     Opętany

avatar

Liczba postów : 52
GODNOŚĆ : Gavran, po prostu.

Powrót do góry Go down

Re: „Bunkrowisko”.    Pisanie by Rosalie on Czw Cze 01, 2017 2:02 pm
Niestety dla Gavrana nie dało się znaleźć niczego. Cela była pozbawiona wszelakich narzędzie, które mogłyby pomoc ewentualnemu samobójcy, ale co z tego, skoro i tak wycieńczone ciało padło ze zmęczenia niedługo potem. Został obudzony dopiero przez łoskot otwieranej celi. Ale nie trzeba było być geniuszem by wiedzieć kto to taki.
- Witaj słoneczko! Jak tam w krainie wiecznej nocy? Hm? Nie słyszę cię. Powiedz no coś słoneczko - po tych słowach Kot powalił go na ziemię siadając na nim okrakiem i wgniatając mu kolanami ręce w ziemię. Kundel na nowo został unieruchomiony. Czy zbierało się na kolejne tortury? Najprawdopodobniej.
- No powiedz, że chcesz być wolny? Nic nie mówisz? Brak sprzeciwu? No to dobrze, czuje się zaszczycony twoim szczęście z przebywania tutaj, ale skoro tak bardzo nas lubisz, to zrobisz coś dla nas? - po tych słowach zatkał rurkę pozwalając tym samym Gavranowi mówić. Mimo unieruchomienia jeszcze nie stał się agresywny w przeciwieństwie do poprzednich razy Kundel jeszcze nie dostał przydziału bólowego i nic nie wydawało się do tego doprowadzać.
- To jak? Odpowiesz na parę pytań? - po tych słowach wbił mu igłę w szyję.
Z miejsca ukłucia rozlało się ciepło, które powoli powędrowało do całego ciała. Gavran nie mógł wiedzieć co to jest. Był to środek, który przedłużał złudną ślepotę, owszem dłuższe jego stosowanie mogło wpłynąć na wzrok, ale na razie była to dopiero druga dawka, więc bez nerwów. Prędzej go rozczłonkują do końca niż rzeczywiście oślepnie. Może i to lepiej dla niego?
- To co teraz dostałeś, to całkiem przyjemna substancja, wiesz? Jak tylko skłamiesz, to twoje ciało wydzieli hormony, które z nią przereagują, a wiesz co wtedy będzie? Ból, który nawet ci się nie śnił, a ty nie zemdlejesz ani nie umrzesz. To jak? Będziesz współpracował? - blef, którego nie dało się wykryć w głosie oprawcy.
Kundel miał do wyboru, albo spróbować to rozgryźć i ryzykować kolejną dawką cierpienia albo zdradzić gang i być może uniknąć kolejnych tortur. Nie była to łatwa decyzja.

_________________



Rosalie
-----------
Technik

avatar

Liczba postów : 419
GODNOŚĆ : Rosalie Valeria Valentine, ale wszyscy wołają na nią Iskra

Powrót do góry Go down

Re: „Bunkrowisko”.    Pisanie by Gavran on Wto Cze 06, 2017 1:13 am
Nie znalazł niczego, co mogłoby mu się przydać w samobójstwie. Niczego. Nie da rady sobie przegryźć żył, jest za słaby.
Łbem też nie walnie o ścianę.
Mógł więc tylko leżeć i zastanawiać się nad sensem życia. Już naprawda był oobjętny wobec... wszystkiego. Wiedział, że po niego nie przyjdą. Za dużo czasu minęło. Wiedział też, że Bóg nie istnieje. Pomógłby mu, gdyby istniał. Przecież jest dobrem, prawda? Wybacza, pomaga i tego typu. Dlaczego więc nie pomógł jemu? Gavran miał wrażenie, że w momencie tortur naprawdę potrzebował znaku. Jakiegokolwiek. Ale teraz... Teraz już miał wszystkiego dosyć.
Leżał na ziemi z zamkniętymi oczyma, próbując nie myśleć o bólu. Miał wrażenie, że boli go każdy nerw w jego ciele. Ile jeszcze będzie musiał cierpieć, zanim pozwolą mu zginąć? Gdyby miał siłę, mógłby zamienić się w kruka. Ale co by to dało? Pewnie odcięliby mu skrzydła. Albo wyrwali po kolei wszystkie pióra.
W końcu zasnął.
Śnił mu się Wilczur. Stał w celi nad wymęczonym ciałem Gavrana. Były szef spojrzał tylko na niego z pogardą i wyszedł, dołączając do CATSów.
Obudził go jakiś łoskot. Gdy chłopak usłyszał głos jednego z jego prześladowców, wzdrygnął się z przerażenia. Dlaczego tak szybko?
Wciągnął łapczywie powietrze ustami, gdy Kot zatkał rurkę.
- Nie chcę... - wymamrotał, kręcąc głową.
Gavran zaczął drżeć, gdy poczuł igłę. Bał się bólu, który pewnie zaraz nadejdzie. Ale jak na razie... nic.
Jednak kolejne słowa Kota były najgorsze. Jeszcze gorsze cierpienia, czy to możliwe? Nie kontrolując swojego ciała. biedny Kundel poczuł na swoich policzkach łzy. Płakał. Jakie to żałosne. Co miał zrobić? Zdradzić gang? Zostawili go. Ale może nie wiedzieli gdzie jest? Ale... zrobiliby coś. Cokolwiek.
Ale Evendell i reszta... Ich nie mógł skrzywdzić. Ale... ból. A gdyby tak rzucił się na tego Kota? Co prawda równałoby się to z podniesieniem ręki i pacnięciem go w ramię, ale może dałby radę zrobić coś więcej. Na razie powie prawdę. Jak będą zadawać pytania, najwyżej... najwyżej coś wymyśli.
- Tak. - wymamrotał. - Powiem.

Bo powie. Jak na razie nie skłamał. Ale co potem, jak uniknie trudnych pytań?

_________________
What is past is prologue.



Gavran
-----------
Kundel     Opętany

avatar

Liczba postów : 52
GODNOŚĆ : Gavran, po prostu.

Powrót do góry Go down

Re: „Bunkrowisko”.    Pisanie by Rosalie on Pon Cze 12, 2017 12:50 pm
Odpowiedź Kundla najwyraźniej spodobała się oprawcom. W końcu taki był ich cel od samego początku.
Zmusić go do mówienia, pewnie dlatego nie skrzywdzili go aż tak bardzo. W końcu ofiara milcząca z szoku nie jest dobrą ofiarą. Niestety dla Gavrana jego oprawca i tak nie odciążył jego i tak pokaleczonego ciała a tylko siedział i najwyraźniej się zastanawiał jaką tajemnicę ujawnić pierwszą. Cóż, to nie był trudny dylemat.
- Jak chronicie swoją kryjówkę? - ciekawe ile miał do powiedzenia zwykły kundel?
Chociaż przecież członek przeciwnego gangu nie mógł znać rangi wymordowanego w tym całym cyrku, ale przecie tak długo go nie szukali. Wszystkie siły zwiadowcze jakie były nigdy nie przyniosły informacji jakich się spodziewał, ale tym lepiej.
Mieli więcej czasu by dotrzeć do tej chwili. Dlatego czekał zaciekawiony na odpowiedź swojego więźnia.
Jakby ten tylko zaczął coś kręcić, to już wiedział jak zada mu ból. Jedno proste cięcie po obojczyku, które rozpłata mu mięsień na ramieniu. Kiedyś się zagoi, albo wda się gangrena i wiezień umrze, ale przecież kogo już to obchodzi, skoro zacznie mówić? Bo zacznie, tego oprawca był pewien.
- No więc słoneczko? Nie mam całego dnia by się z tobą bawić - w jego głosie brzmiała wyraźna kpina wobec wszystkich, ale również i zadowolenie jak i wyzwanie. Czy Gavran odważy się kłamać?

_________________



Rosalie
-----------
Technik

avatar

Liczba postów : 419
GODNOŚĆ : Rosalie Valeria Valentine, ale wszyscy wołają na nią Iskra

Powrót do góry Go down

Re: „Bunkrowisko”.    Pisanie by Sponsored content



Sponsored content
-----------



Powrót do góry Go down


Strona 7 z 8 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next   

   

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry